środa, 2 października 2013

Olenij Ruczej - symbioza między przemysłem a naturą

Wyjazd studyjny do Rosji
21 - 26 września 2013

Utarł się stereotyp Rosji - państwa, w którym dewastacja otoczenia i brak szacunkudla przyrody jest na porządku dziennym. Przytacza się przykłady zakładów celulozowych niszczących ongiś unikatowe jezioro Bajkał i batalie aktywistów Greenpeace z koncernami naftowymi na wodach arktycznych Rosji. Mało, kto widzi, co naprawdę robi się w Rosji dla ochrony środowiska naturalnego i jak głęboko są zaangażowane w ten proces władze i sfery gospodarcze. Pod koniec września miałam okazję przekonać się o tym naocznie na obszarach północno-zachodniej Rosji.

- Praca w trudnych warunkach Arktyki jest bardzo złożona i wymaga znacznych kosztów finansowych i prawdziwie unikalnych rozwiązań technologicznych. A dla nas jest oczywiste, że priorytetem, kluczową zasadą rozwoju w Arktyce powinno być, i musi być - zapewnienie i utrzymanie równowagi między działalnością gospodarczą, obecnością ludzi i ochroną środowiska. Jest to tym bardziej ważne, bo chodzi o Arktykę, z jej wrażliwym, delikatnym ekosystemem, z jej podatnym na wpływy klimatem, który w dużej mierze decyduje o kondycji ekologicznej naszej planety - mówił prezydent Władimir Putin podczas III Międzynarodowego Forum Arktycznego „Arktyka – terytorium dialogu” w Salechartd położonym za kołem podbiegunowym.

Półwysep Kola, masyw Chibiny, kopalnia odkrywkowa
Dzień wcześniej, prawdziwość słów rosyjskiego prezydenta mogłam skonfrontować z rzeczywistością, wizytując inwestycje Grupy ACRON na Półwyspie Kolskim. W ubiegłym roku, w rejonie Masywu Chibińskiego, za kołem podbiegunowym, niedaleko Kirowska przystąpiono do wydobycia rudy apatytowo-nefelinowej ze złoża „Olenij Ruczej”, usytuowanego we wschodniej części masywu.

Zakłady Górniczo-Przetwórcze „Olenij Ruczej” Północno-Zachodniej Kompanii Fosforowej (Siewierno-Zapadnaja Fosfornaja Kompania - SZFK), spółki-córki ACRON’u – to unikatowy rosyjski projekt inwestycyjny, związany ze uruchomieniem nowoczesnej produkcji surowca fosforowego przy wykorzystaniu wysokich technologii.

W 2006 r. uzyskano koncesje na prace wydobywcze. Dwa lata później uzyskano zezwolenie na budowę zakładów górniczo-przetwórczych, rozpoczęto ją w 2009 r. wraz z budową kamieniołomu, kopalni odkrywkowej (wyrobiska kopalni nie przekraczają 300 m głębokości), dróg, fabryki przetwórczej i koniecznej infrastruktury. Zakłady ruszyły w ub. roku z mocą  - 1 mln t. koncentratu apatytowego rocznej, finalnej produkcji. Ten etap inwestycji pochłonął 420 mln USD. Kolejny etap (2012-2017) to uruchomienie wydobycia rudy w kopalni podziemnej i zwiększenie mocy zakładów do 2 mln t. koncentratu rocznie. Szacunkowe koszty realizacji II etapu wyniosą ok. 600 mln USD. Cała inwestycja jest prowadzona z funduszy własnych Grupy ACRON, bez dotacji państwowych.

Dyr. Wadim Riazancew
- Budowa tych zakładów jest pierwszym na północnym zachodzie Rosji dużym projektem inwestycyjnym typu „green field” – informuje Wadim Riazancew, pierwszy zastępca dyr. generalnego ds. produkcji SZFK. - Instytut Ekologii Przemysłowej EKSPERT przygotował ocenę wpływu inwestycji na środowisko a federalny urząd – Państwowy Rosyjski Naukowo-Badawczy Instytut Ochrony Przyrody przygotował specyfikę przedsięwzięć, jakich musieliśmy podjąć. Na tej podstawie, już na poziomie projektów technicznych rozwiązywano problemy natury ekologicznej.

Przede wszystkim chodziło o zapobieganie przenikaniu zanieczyszczonych substancji w czasie produkcji koncentratu apatytowego do wód gruntowych i atmosfery oraz rekultywację eksploatowanych i zanieczyszczanych terenów. - Zakład posiada zamknięty obieg wody technologicznej – przyznaje dyr. Riazancew.

Zgodnie z wymogami porozumienia licencyjnego, kompania opracowała i przekonsultowała z Zarządem ds. Eksploatacji Złóż Obwodu Murmańskiego stały monitoring środowiska do 2026 r. w obszarze złoża Olenij Ruczej, terenów zajętych przez zakład górniczo-przetwórczy i otuliny ich wpływów.

Podpisano stosowne umowy z wyspecjalizowanymi instytucjami o statusie federalnym lub obwodowym dot. monitorowania stanu wód gruntowych, gleby i atmosfery, radiacji hałd oraz potencjalnie niebezpiecznych odcinków wyrobisk odkrywkowych. - Monitoring ochrony środowiska w obrębie złoża i naszego zakładu jest prowadzony nieustannie i na każdym etapie produkcji – przyznaje dyr. Wadim Riazancew.

Względy ekologiczne związane z obszarem chronionym przyrodniczo zdecydowały m.in., że część rudy z górnego piętra złoża będzie wydobywana nie w kopalni odkrywkowej, lecz metodą podziemną, bez naruszania zewnętrznej warstwy Masywu Chibińskiego. Natomiast wymagane badania geologiczne związane z poszukiwaniem źródeł wody doprowadziły do odkrycia i zbadania złoża wód podziemnych, których zapasy zatwierdzono i włączono do państwowego bilansu wód gruntowych.

ZGP Olenij Ruczej, po prawej stronie wejścia do sztolni kopalni podziemnej
Zbocze Masywu Chibińsiego  -  złoże Olenij Ruczej

Kopalnia odkrywkowa Olenij Ruczej

Polscy dziennikarze w kopalni odkrywkowej, w tym gronie: ekipa "Studia Wschód" TVP z red. Marią Przełomiec, red. Agnieszka Wołk-Łaniewska szefowa, "Trybuny", red. Barbara Oksińska z "Rzeczpospolitej", przedstawiciele redakcji "Przeglądu" i RIA Novosti.

Pierwsza od lewej - red. Agnieszka. Wołk-Łaniewska (Trybuna), druga od lewej - red. Barbara Oksinska (Rzeczpospolita)
Polscy dziennikarze w hali młynów ZGP Olenij Ruczej
Masyw Chibinski -  usytuowanie kopalni eksploatowanych przez  Grupę ACRON, po prawej stronie zloża Olenij Ruczej - jezioro Umb
 
Półwysep Kolski - zatoczka w północno-zachodniej części jez.Umb. Typowy krajobraz lasotundry arktycznej

Masyw Chibiński, unikatowy geologicznie, bogaty w kopaliny, piękny i niebezpieczny, doliny ma porośnięte lasotundrą, łagodne stoki - roślinnością górsko-tundrową z wieloma gatunkami porostów. Jest swego rodzaju ewenementem wraz z Łowozerskimi Tungami w płaskim krajobrazie półwyspu.

Nic dziwnego, że Rosjanie objęli go szczególną ochroną.

Opublikowano,
polska redakcja internetowa, "Głos Rosji", 2.10.2013


6 komentarzy:

  1. Ciekawy reportaż.
    Pokazane obskurne bloki i wspaniała przyroda.
    Widać że warunki życia muszą tam być ciężkie.
    Brakuje pokazania zwykłych mieszkańców tego miejsca.
    Ich problemów i codziennego życia. Nie widać tego na zdjęciach.
    Sprawiają wrażenie "wyludnionych"

    Kiedy następna wyprawa ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Było za mało czasu na przechdzkę po mieście. W Kirowsku byłam zaproszona wraz z grupą dziennikarzy z Polski na kolację w restauracji prowadzonej przez małżeństwo z Azerbejdżanu - orientalna kuchnia, orientalny wystrój, doskonale tamtejsze, azerbejdżańskie wina. Na sali była też grupka kobiet 7-8, mniej więcej tyle, która coś świętowała.Przypomnialy mi grupe ...Niemek, które też same chodzą do restauracji i tańczą w babskim gronie.Te Rosjanki zachowywały się podobnie - radosne, rozbawione i bez swoich mężczyzn. To, co zostało na stołach, skwapliwie restaurator zapakował im w znane w Polsce takze, pojemniki na obiady ze styropianu. Zabrały sobie takie porcje do domów. To jeden z nielicznych takich "spolecznych" wydarzeń, jakie mogłam zaobserwować.
    Byłam krótko na tej kolacji, więc i obserwacji mało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ponieważ wszędzie musieliśmy pokonac duze ogdległości, wiele czasu spędzałam w różnych środkach lokomocji.Ale miałam nieco czasu na rozmowy z Rosjanami, bedzie to odzwierciedlone w kolejnych materiałach z tego wojażu.
    Mój wyjazd miał charakter gospodarczy, nie społeczny.
    Interesował mnie nowy zakład górniczo-wyudobywczy, kopalnie, potem w Moskwie rozmowy z kierownictwem Grupy ACRON. To był główny cel mojego wojażu do Rosji.
    Rozmawiałam przede wszystkim z kierownictwem zakładów, kopalń, grupy. ACRON. na inne - nie bylo czasu.
    Ale mam doskonale doświadczenia z Rosjanami w czasie tego pobytu w przypadku zwalczania przeziebienia. Korzystałam z pomocy lekarskiej w biurowcu kopalni, byłam w aptekach, miałam okazję nawet spokojnie odpocząć i wyciszyć organizm nękany silnym przeziębieniem.
    Mogę rzec, że pracownicy np. zakladów Górniczo-Przetowrczych Olenij Ruczej mają na miejscu zapewnioną opieke medyczna na najwyższym poziomie. Zakladowy gabinet lekarski był wyposażony w najnowszej generacji aparat EKG, inny sprzet łącznie z aparatem mierzenia ćisnienia - podobnie..Rosyjskie leki jakie dostałam były bardziej skuteczne niż podobne w naszym kraju. Takich urządzeń to ja nawet w szpitalu u nas nie widziałam.U lekarza w mojej przychodni rodzinnej - na pewno takiego wyposażenia nie ma.
    Przychodnia zakladowa - estetyczna, nowoczesnie urzadzona, młoda lekarka - miła i kompetentna.
    Podobnie było w Moskwie - musiałam kupić przed odlotem do Polski coś w stylu awiomarinu, leku na chorobe lokomocyjna. skończył mi się zapas z Poslki. Weszłam do pierwszej z brzegu apteki przy ul. przy której mialam hotel. Wejście do podziemia budunku było obskurne - ale wnętrze apteki - super nowoczesne, wybór medykamentów - olbrzymi. kilka słów z miłą farmaceutką, młoda dziewczyna i lek dostałam. Cena - przystępna - 9,30 zł w przeliczeniu na polskie pieniadze.
    Tak samo było kilka dni wcześniej, przed odlotem do Kirowska. Trafiłam do moskiewskiej apteki w okolicach Arbatu. I to samo - doskonale wyposażona apteka, kompetena farmaceutka. Szukałam leków znanych w Polsce na przeziębienie/grype - i dostałam, bez problemów. Nawet opakowania takie same, tylko opisane rosyjskim alfabetem. Niestety, okazały się za słabe i dopiero te, które dostałam w przychodni zakladowej, rdzennie rosyjskie postawiły mnie na nogi.
    Kirowsk widziałam mało, przez Moskwe przeleciałam galobem bez mała.
    Zdjęcia starych blokowisk w Kirowsku zrobiłam rano, przed śniadaniem jeszcze, bo zaraz po śniadaniu musiałam z hotelu w Kirowsku pojechać do Apatytow a tam jeszcze parę km na lotnisko i wylecieć do Moskwy. Kopalnia od Kirowska tez oddalona dobre kilometry w głąb masywu - to też sporo czasu straconego na prrzejazd. Po zwiedzaniu pojechaliśmy górskimi wertepami kolejne kilkadziesiąt km, o ile nie więcej w tajgę, ale o tym bedzie nieco póżniej.
    Nie wiem kiedy będzie kolejna wyprawa do Rosji, ale nie jest nie wykluczona.
    Marzy mi się St. Petersburg, a i Moskwę bardziej spokojniej bym zobaczyła.Czas pokaże. na razie odpoczywam i szykuje kolejne materiały z wojaży do Rosji. Będzie i o spacerze po Placu Czerwonym, i starym Arbacie. Będzie recenzja z wieczoru w teatrze Bolszoj i popołudniu spędzonym w tundrze na Półwyspie Kolskim.
    Oczywiście też o spotkaniu w rosyjskim WTC z kierwonictwem Grupy ACRON.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym wybrał podróż koleją transsyberyjską Moskwa - jezioro Bajkał - Władywostok. Są wycieczki z przewodnikiem organizowane przez biuro podróży ale drogie w euro, zwłaszcza na osoby (sprawdzałem z ciekawości). Jest nawet opcja koleją stranssyberyjską do Pekinu.

    Może nam kiedyś Pani opisze taką podróż.

    OdpowiedzUsuń
  5. korekta - na dwie osoby wychodzi drogo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo bym chciała pojechać koleja transsyberyjską, takim Siberian Orient Express do Władywostoku z postojami po drodze. Nawet jestem gotowa wykupić cały aviomarin w aptece, ale to rzeczywiscie droga eskapada, jeśli chodzi o taki wypad z przewodnikiem w ekskluzywnym pociagu. Na razie mnie na to nie stać. Poza tym wolę zwiedzać Rosje w wolniejszym tempie.To olbrzymi kra, kraj kontrastów, zmiennych kultur, czlowiek czasem nie nadąża. Rosje trzeba nieco smakować, jak dobre stare wino...Powoli i łyczkami, by poznać jej oryginalny smak.

    OdpowiedzUsuń