środa, 29 czerwca 2016

Relacje polsko-chińskie: broszka z żurawiem



POMORZE ZACHODNIE

Na uroczystym raucie w Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, wydanym 15 lat temu -12 lipca 2001r. na cześć chińskiej delegacji z prowincji Guangdang z jej wicegubernatorem na czele, zrobiło się małe zamieszanie. Przeurocza pani Liang Ruiqing, koordynator kontaktów międzynarodowych Biura Spraw Zagranicznych prowincji Guangdong szukała dziennikarza …najstarszego wiekiem w gromadce polskich żurnalistów, zaproszonych do Zamku. Okazało się, że wybór padł na mnie.

Zhong Qiquan (pierwszy od prawej)
Nieco oszołomiona i zupełnie nieprzygotowana na takie spotkanie, w towarzystwie pani Liang podeszłam do Zhong Qiquana.  Zobaczyłam drobnego, przystojnego Chińczyka w złotych okularach i nienagannie skrojonym garniturze z prześlicznym jedwabnym krawatem, który już wcześniej przykuł moją uwagę. Po chwili kontemplacji misternie utkanych maleńkich błękitnych pawi na pąsowym krawacie, odruchowo skłoniłam się przed nim jak azjatycki obyczaj każe. Niewątpliwy wpływ japońskich filmów Akiry Kurosawy i mego kolegi, polskiego ”Chińczyka”, prawnika Andrzeja Zawadzkiego–Linag, który, m.in. z inicjatywy prof. Piotra Zaremby z Politechniki Szczecińskiej, przygotowywał w latach 1990-91 podstawy współpracy województwa szczecińskiego z prowincją Guangdang, a mnie wprowadzał w tajniki chińskiej etykiety, zwyczajów i tradycji.

Zhong Qiguan podniósł nieco brwi ze zdziwieniem, Polacy z reguły podawali mu rękę, szeroko się uśmiechnął. Z jego ust popłynęła koronka dźwięków, jak chińskie „robaczki” na papierze, które tłumaczka przełożył na wyrazy szacunku pod moim adresem i radości, że nie jest mi obca kultura jego narodu. Po wymianie kurtuazyjnych grzeczności, wicegubernator Zhong wręczył mi album o Guangdang, gdzie wpisał odręczną dedykację i maleńkie czerwone aksamitne pudełeczko. I na tym audiencja się skończyła.

Aksamitne pudełeczko zawierało broszkę o wysublimowanie prostym kształcie - złotego żurawia ze srebrnymi piórami. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, jakie symboliczne znaczenie miała ta broszka. Cieszyłam się po prostu jej urodą.

Żuraw, oprócz swego niewątpliwego piękna i wdzięku, jest, bowiem ptakiem symbolicznym, od wieków związany z kulturą ludów Wschodu – Chin, Korei czy Japonii -  symbolem wierności, szczęścia i długowieczności, również wiecznej młodości, w moim przypadku, chyba młodości ducha, jak mniemam.

Dlaczego prominentny Chińczyk, rok ode mnie starszy, postanowił tym symbolem uhonorować akurat najstarszego polskiego dziennikarza na raucie – nie mam zielonego pojęcia, ale bardzo się cieszę, że ten wybór padł akurat na mnie. Symbole odgrywają dużą rolę w tradycji i kulturze chińskiej. Towarzyszą Chińczykowi od chwili narodzin aż do śmierci. Teraz ta broszka jest moim talizmanem przynoszącym szczęście.

CHIŃSKA REAKTYWACJA

Wbrew temu, co polskie media podają, ani Bronisław Komorowski, ani też Andrzej Duda nie byli pierwszymi polskimi prezydentami, którzy reaktywowali bliższe kontakty z Chinami.

Pierwszym prezydentem, który odwiedził Chiny po 38 latach przerwy, jako głowa państwa - był Aleksander Kwaśniewski.

W drugiej połowie listopada (16 – 23) 1997r. przyleciał do Beijing (Pekinu) z tygodniową oficjalną wizytą. Poza stolicą Chin, prezydent Kwaśniewski odwiedził też Szanghaj i Shanzhen. Towarzyszyła mu grupa polskich przedsiębiorców, wśród 34 osób znaleźli się też przedstawiciele szczecińskiego biznesu. Jednym z elementów polskiej wizyty w Chinach była Chińsko-Polska Konferencja Biznesu w Pekinie.

Kilka miesięcy później, w styczniu 1998r. napisałam kilka artykułów do lokalnego tygodnika[1] na temat tej wizyty. Zawdzięczam tę możliwość mojemu koledze, szczecińskiemu prawnikowi, Andrzejowi Zawadzkiemu-Liang, ówczesnemu wicedyrektorowi Bussines Department Nr 5 China Ilangsu International Economic, Technical Cooperation  Corp. w Nanjing. Był on jednym z przedstawicieli chińskiego biznesu, którzy towarzyszyli wizycie prezydenta Kwaśniewskiego w Chinach. 
A.Zawadzki-Liang, A. Kwaśniewski, prof. Z. Góralczyk, ambasador RP w ChRL

SZCZECIŃSKIE AKCENTY W CHINACH

Andrzej Zawadzki-Liang
Andrzej Zawadzki-Liang kontakty z Chinami nawiązał prawie 30 lat temu, jeszcze przed polską transformacją, pracując od 1987r., w nieistniejącym już Ośrodku Badań Krajów Południa Uniwersytetu Szczecińskiego. W 1989r. na zlecenie warszawskiej spółki „Przymierze” poleciał po raz pierwszy do Chin. Zaowocowało to m.in. współpracą (od 1990r.) z Ministerstwem Współpracy Gospodarczej i Spraw Zagranicznych, przygotowując raporty dot. gospodarki Chin.

Z inicjatywy prof. Piotra Zaremby, z Politechniki Szczecińskiej, Andrzej Zawadzki w ciągu dwóch lat pracy (1990-1991) przygotował podstawy współpracy województwa wówczas szczecińskiego z chińską prowincją Guangdong. 

Dziesięć lat później województwo zachodniopomorskie stało się siostrzanym regionem dla tej prowincji, obok regionów w Australii, USA, Japonii, Kanady, Holandii, Zairu, Szwecji, Francji i Turcji. Oficjalne dokumenty podpisano 12 lipca 2001r. Opisany wyżej raut na zamku w Szczecinie, był zwieńczeniem „siostrzanego” porozumienia.

Współpraca Andrzeja Zawadzkiego-Liang z polską firmą „Przymierze” skonkretyzowała się wyjazdem w 1991r na stale do Chin, do Nanjing, gdzie Andrzej Zawadzki-Liang został jej stałym przedstawicielem.  W tym samym roku ożenił się z Chinką - Liang Haitng i przyjął jej nazwisko, jako drugi człon swojego. Dwa lata później otrzymał prawo stałego pobytu w Chinach, a od 1994r. związał się z chińskim biznesem.  Obecnie Andrzej Zawadzki-Liang mieszka w Szanghaju i jest prawnikiem polskiej spółki w Chinach - Selena Shanghai Trading Co. Ltd., znanym w środowisku tamtejszej Polonii. Podczas ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych (polskich) wszedł w skład Komisji Wyborczej w Szanghaju.

Wizytę w Chinach prezydenta Kwaśniewskiego Andrzej Zawadzki-Liang ocenił „bardzo dobrze”, dodając jednak, że odbyła się ona stanowczo za późno. Blisko 40 lat przerwy w kontaktach na najwyższym szczeblu to jednak długi okres, niesprzyjający dobrze wzajemnej współpracy. Krytycznie odniósł się także do zorganizowania Dni Polskich w Daljian, które poprzedzały wizytę polskiego prezydenta. „Taką promocję trzeba było zrobić w Beijing (Pekinie), Szanghaju czy w Guangzhou, tam gdzie jest najbardziej chłonny rynek i centralne agendy rządowe”. Okazało się, że Polska miała mało pieniędzy na promocje a Daljian zaproponowało najkorzystniejsze warunki organizacji takiej imprezy.

Przyjazd Aleksandra Kwaśniewskiego był bardzo ważnym wydarzeniem w Chinach, i jak wspomina Andrzej Zawadzki-Liang, rzadko się zdarzałoby jakiemuś zagranicznemu politykowi poświęcono tyle czasu w mediach, co polskiemu prezydentowi. Blisko półgodzinny wywiad w bardzo popularnym w tamtych czasach „Orient Fokus”, uchodzącym za oficjalne źródło informacji i najbardziej opiniotwórczej w centralnej TV Chin, był swoistym ewenementem. Spotkanie prezydenta Kwaśniewskiego z chińskim biznesem zorganizowane w salach reprezentacyjnych Chińskiej Rady ds. Promocji i Handlu w Pekinie miało „elitarny charakter”. Uczestniczyło w niej, poza przedstawicielami chińskiego rządu i parlamentu, 60 przedstawicieli największych koncernów, korporacji, przedsiębiorstw i firm ChRL.

POLSKO-CHIŃSKIE KONTAKTY SIOSTRZANE

Zgodnie z informacjami zachodniopomorskiego urzędu marszałkowskiego, podpisanie 12 lipca 2001 r. „Umowy o nawiązaniu Stosunków Regionów Siostrzanych pomiędzy Województwem Zachodniopomorskim, Rzeczpospolita Polska a Prowincją Guangdong, Chińska Republika Ludowa” poprzedziła majowa wizyta chińskich dziennikarzy z prowincji Guangdong i Shenzen, kilka miesięcy później, (30 listopada - 1 grudnia) gościła w Szczecinie delegacja Stałego Komitetu Ludowego Kongresu Guangzhou, stolicy prowincji Guangdong, była to realizacja postanowień ww. umowy na płaszczyźnie samorządowej.

Początek polsko-chińskiej współpracy na Pomorzu Zachodnim zapowiadał się obiecująco. Niestety – silne animozje między polskimi partiami politycznymi, nurty rozliczeniowe w mediach, ewidentne braki tzw. kompetencji kulturowych - robiły swoje.

Ale o tym już w następnym artykule.






[1] Tygodnik „Z niedzieli na niedzielę”, nr 3(150), 25 stycznia 1998r., str. 6-9 .

piątek, 24 czerwca 2016

Kociokwik zwany - Brexit



Ale się porobiło!

A wszystko, dlatego, że się euro-nacjonalistom i euro-sceptykom nie podoba arabska imigracja. Demolować Irak, Libię, czy Syrię – to z ochotą, jak ponosić tego konsekwencję – to już nie.

Brytyjczycy postanowili się z UE wypisać, ale już nie przewidzieli konsekwencji. Podzielili się prawie jak polskie społeczeństwo, głęboko i żarliwie. Zwyciężyła minimalnie opcja wyjścia z UE. Teraz są w szoku, jutro będzie kac i bolesne trzeźwienie.

Szkocja i Irlandia mają, i publicznie sygnalizują, odrębne poglądy od reszty Brytyjczyków, z UE nie chcą się wypisać i zabierają się do … odłączenia od Wielkiej Brytanii. Oczywiście za pomocą referendum. Jak wygrają – i się odłączą, Irlandia Północna, niewykluczone, połączy się z Irlandią, Szkocja licho wie, co zrobi, może też wejdzie w jakieś federacyjne związki z …Irlandią.  A ja już nie będę pisała, jako miejsce urodzenia: „Edinburgh - Wlk. Brytania”, lecz np. Szkocja, albo …Irlandia.

Kiedy na wyspach Albionu zdrowo się zakotłuje, a zakotłuje się i to mocno, to Zachód będzie miał kolejną zagwozdkę – jak traktować referendum na Krymie i jego wyjście najpierw z Ukrainy, a potem połączenie się z Rosją? I jak będzie wyglądało to całe gadanie o niedopuszczalnej zmianie granic w Europie i naruszaniu bezpieczeństwa przez Rosję?

Na razie trwają gospodarcze umizgi i łaszenie się wobec Rosji państw europejskich, które na antyrosyjskich sankcjach i rosyjskich retorsjach sporo tracą, a ich liczące dziesiątki lat powiązania ekonomiczne wymagają większego zacieśnienia.

Głupio na tym wszystkim wyszły też USA, straciły, bowiem silnego poplecznika z UE w antyrosyjskiej dywersji, pozostanie im tylko już Polska, a ta stoi okrakiem nad brzytwą i nie bardzo wie, przynajmniej jej obecne władze, czy być albo nie być w UE.

Lider PiS już zabrał głos i polskie media tym się upajają: tylko państwa narodowe, w 100% suwerenne w zjednoczonej Europie, trzeba zmienić unijne traktaty. Co samo w sobie jest nierealną mrzonką. Kaczyński stracił też Camerona, wspólnika w rozrabianiu Unii. Został sam na placu boju. Na względy UE – nie może liczyć. Na poparcie ponad połowy polskiego społeczeństwa – też nie ma, co liczyć.

Bruksela w wąskim gronie państw-założycieli UE zażądała natychmiastowego opuszczenia, UE przez Wlk. Brytanię, bo ma dosyć burdelu i musi się realnie zastanowić, co robić dalej: obustronna utrata rynku zbytu, zobowiązania płatnicze, rygory strefy Schengen, częściowo w Wlk. Brytanii obowiązujące, itp., to problemy wymagające pilnego rozwiązania. Polska czuje się obrażona, że do tego grona nie została zaproszona, zapominając, że w UE jest dopiero od 2004r. i do założycieli UE - nie należy. Megalomania obecnych władz sięga zenitu.

Szczyt NATO, który zapowiadał się prawie po myśli Polski, teraz może okazać się klęską wszelkich marzeń Warszawy. Polska miała zawsze wsparcie Wlk. Brytanii, teraz też w NATO od Brytyjczyków je dostanie, ale stanowisk przeciwnych będzie miała więcej, niż do tej pory, niewątpliwie stanowiska Niemiec czy innych „starych” państw unijnych zaostrzą się.

Układ sił w Europie nieco się wyklarował. USA + Wlk. Brytania oraz Kanada, to teraz jeden blok, nazwijmy go „amerykański”, wybitnie antyrosyjski, i drugi „unijny”, ale wewnętrznie podzielony: na Niemcy + stare „jądro” Wspólnoty niecierpiące na rusofobię i na dawne kraje socjalistyczne z Polską na czele, z tendencjami nacjonalistycznymi, eurosceptycznymi i w stanie ciężkiej rusofobii. 

No i pozostaje Rosja. A  obok niej - blok "amerykański", widzący w Rosji swego strategicznego wroga i UE, która z coraz większym pożądaniem patrzy na normalizację stosunków z Rosją, (w czym m.in. Wlk. Brytania przeszkadzała) i tamtejszy rynek konsumencki.

Uff. Jak na aurę ponad 30+C, to zdecydowanie za dużo. I chociaż jestem w 100% Brytyjką z racji urodzenia (wszystko, co się urodziło na Wyspach Brytyjskich jest własnością Korony Brytyjskiej), cała ta albiońska awantura mnie nie cieszy.


wtorek, 21 czerwca 2016

Polsko-chińska kooperacja: protokół rozbieżności i nadziei


Xi Jinping z małżonką w Polsce, 19 czerwca 2016r.
Wizyta (19-21 czerwca) w Polsce chińskiej delegacji z Xi Jinpingiem, przewodniczącym Chin na czele, w zamyśle Warszawy była drogą do realizacji marzenia: „Polska chińskimi wrotami do Europy”. Czy tak się stanie, pokaże czas, bowiem Chińczycy są realistami, Polacy zaś marzycielami, przy czym składają mnóstwo deklaracji a z ich realizacją jest już znacznie gorzej.


Kooperacja polsko-chińska ma głębokie korzenie. Stosunki dyplomatyczne z ChRL zostały nawiązane 67 lat temu. Polska wspierała wówczas aktywnie jej rozwój gospodarczy, zwłaszcza w takich dziedzinach jak górnictwo, produkcja cukru czy w transporcie. Chińsko-Polska SA Shipping Company (Chipolbrok), która powstała w 1951r. i nadal dobrze prosperuje, była pierwszą zagraniczną spółką typu joint venture, działająca w Chinach. 
Chiny w oczach Polski, są drugą co do wielkości, po USA gospodarką świata, a to oznacza w polskim mniemaniu, przypływ gotówki i szansę na szersze otwarcie chińskiego rynku dla polskiego eksportu, zwłaszcza żywności, na którą rosyjskie embargo ograniczyło znacząco rynek zbytu.

Dobre relacje z czasów PRL i ChRL, współczesna Polska chce obecnie wykorzystać, chociaż realia polityczno-gospodarcze znacząco się zmieniły w obu krajach.


Chiński najazd Europy

Polscy prezydenci w ciągu ostatnich pięciu lat dwukrotnie odwiedzili Chiny, Bronisław Komorowski w 2011r. a Andrzej Duda w ub. roku, Xi Jinping przyjechał do Polski po 14 latach od ostatniej wizyty przywódcy Chin w Polsce, traktując Warszawę, jako przystanek w podróży z Serbii do Uzbekistanu, gdzie będzie uczestniczył w szczycie państw Szanghajskiej Organizacji Współpracy ( SOW). W czasie tej podróży, przewodniczący Xi zaplanował szereg gospodarczych rozmów bilateralnych związanych z wielkim chińskim projektem inwestycyjno – handlowym między Chinami a Europą: „Inicjatywa: jedna strefa, jedna droga”, kreowanym, jako nowy Jedwabny Szlak. Jest to odpowiedź przewodniczącego Chin na sytuację ekonomiczną kraju.

Z roku na rok imponujące tempo wzrostu chińskiej gospodarki spada, w I kw. 2016 r. ten wzrost wynosił zaledwie 0, 1% w stosunku do analogicznego okresu ub. r. PKB wyniosło 6,8%, w 2010r. wynosiło ponad 10%.

„Chińska gospodarka znalazła się pod presją spadkową”, uważa Zhou Hao, ekonomista Commerzbank. Zdaniem Xi Jinpinga, Chiny są zdolne jednak utrzymać tempo wzrostu na poziomie „średnio wysokim”. Gwałtownie osłabił się także juan, który jest najtańszy od 5 lat. Rezerwy walutowe Chin, zbliżają się niebezpiecznie do granicy możliwości. „W grudniu ub. roku wartość chińskich rezerw walutowych spadła do poziomu 3,3 bln dolarów”, poinformował Ludowy Bank Chin. W sumie, w 2015r. rezerwy zmniejszyły się o 0,5 bln USD. Procentowy spadek wartości rezerw (-3, 14%) okazał się najwyższy od grudnia 2003r. oraz drugi najwyższy w historii. Eksperci zachodni uważają, że Chiny muszą dysponować rezerwami walutowymi, co najmniej w wielkości 2,8  bln USD, by zapewnić solidność swoich finansów publicznych.

Sztandarowy pomysł  przewodniczącego Xi, jakim jest: „Inicjatywa: jedna strefa, jedna droga”, kreowany, jako nowy Szlak Jedwabny, mający pobudzić rodzimy eksport i inwestycje - przestał budzić zainteresowanie chińskich sfer politycznych i biznesowych.

Willy Lam Wo-lap z Chińskiego Uniwersytet w Hong Kongu, prezentując swoje uwagi na łamach Hong Kong Economic Journal, uważa, że Xi Jinping „poślizgną się po prostu na ekstrawaganckiej strategii ‘Jedna strefa, jedna droga’, która służy podbudowie własnego ego, a nie interesem kraju”. Zwraca też uwagę, że współgrający z tą inicjatywą Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych, (AIIB), którego Polska jest współudziałowcem, dysponuje kapitałem ok. 25 mln USD, gdy tymczasem, potrzeby infrastrukturalne na nowym Szlaku Jedwabnym szacowane są na ok. 8 mld USD. Rajd przewodniczącego Xi po Europie i wizyta w Polsce mają swoje uzasadnienie.


Cele chińskiej ekspansji

Między tym, co przewodniczący Xi mówił w Polsce, a tym, czego rzeczywiście oczekuje - jest znacząca różnica. Oczekiwanie wobec Polski, Xi streścił w sześciu punktach: chce wspólnych wysiłków (finansowych, infrastrukturalnych, naukowo-badawczych) na nowym Jedwabnym Szlaku; uważa, że Europa środkowo-wschodnia, po czterech latach intensywnej współpracy powinna wydawać jej owoce; sugeruje, by Polska i Chiny stworzyły w Europie Wschodniej nowe centrum handlowe i ten cel określiły, jako priorytet działań dwustronnych; ma nadzieję, że think tanki obu państw odegrają większą rolę we wspieraniu dwustronnej współpracy; proponuje podjąć starania, by włączyć mechanizmu Grupy „16+1” do nowej współpracy Chin z Europą; zakłada, że wspólnota interesów, wspólna odpowiedzialność i wspólny los - będą obowiązywały we wszystkich gospodarczych przedsięwzięciach na nowym Jedwabnym Szlaku.

W rzeczywistości, Chiny oczekują możliwości realnego inwestowania w Europie środkowo-wschodniej (EEC), co da im szansą na poprawę wskaźników ekonomicznych.

Kraje EEC zainteresowały się chińskimi inwestycjami, zwłaszcza w dziedzinie energetyki i infrastruktury transportowej. Polska w tej dziedzinie poniosła klęskę, budowanie z Chińczykami polskich autostrad zakończyło się skandalem.

China Gezhouba Group podpisała w sierpniu 2014r. umowę dot. zaprojektowania, dostawy i budowy agregatów o mocy 450 MW dla elektrowni cieplnej w Tuzli (Bośnia i Hercegowina). Pod koniec ub. roku, rumuńskie przedsiębiorstwo państwowe Nuclearelectrica, zajmujące się administrowaniem energetyki jądrowej, podpisało protokół ustaleń dot. rozwoju, budowy dwóch bloków w elektrowni jądrowej Cernavoda. Jak do tej pory jest to największy projekt inwestycyjny zawarty między ChRL a EEC. Rumunia wyraziła też chęć wstąpienia do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, rząd zatwierdził rozpoczęcie rozmów na ten temat. Polska, jako jeden z 57 założycieli tego banku, dopiero w przeddzień wizyty przewodniczącego Xi w Warszawie, ratyfikowała umowę o członkostwie.

Kolejnym krokiem w rozwój chińskiej energetyki w Europie było otworzenie biura regionalnego (12 maja) chińskiej firmy Huayi Wind Energy Ltd w Belgradzie i uzyskanie dla niej oficjalnej zgody dla wejście na serbski i bałkański rynek energetyki wiatrowej.

Polska  natomiast, przyjęła niedawno pakiet ustaw ograniczających znacznie wykorzystywanie energetyki wiatrowej, stawiając skuteczny szlaban dla chińskich inwestycji.

Miesiąc wcześniej (18 kwietnia) chińska Hebei Iron & Steel Group kupiła od amerykańskiej firmy Pittsburgh-based U.S. Steel serbską hutę za 46 mln euro (52 mln USD).


Chińczycy w Polsce

Pierwsza większa grupa Chińczyków przyjechała do Polski w 1951r. wraz z utworzeniem spółki Chipolbrok, mającej siedziby w Szanghaju, Tianjin i w Gdyni. Chińczycy stworzyli też największe w EEC, centrum magazynowo-dystrybucyjnego „Chińskie Centrum GD” w Wólce Kosowskiej pod Warszawą, spółkę inwestycyjno-deweloperską Minhong, są też w większości pracownikami w polskim oddziale Huawei. Wg Urzędu ds. Cudzoziemców, legalnie przebywa w Polsce ok. 4,8 tys. Chińczyków. Na ich potrzeby działa w Polsce od jesieni 2012 r. oddział największego banku Chin: Industrial and Commercial Bank of China (ICBC).

30 kwietnia wyruszył z Kutna do Chengdu ekspresowy pociąg towarowy (cargo) „China Railway Express” z 41 kontenerami, wiozący części samochodowe i żywność, jego powrót z Chin, witał 20 czerwca w Warszawie przewodniczący Xi. Polska zapowiedziała otworzenie z tej okazji konsulatu RP w Chengdu. 
Nie jest to jednak, jak myśli prezydent Duda, pierwszy pociąg łączący Chiny z Europą. Niemiecki DB Schenker, od lat ma połączenia kolejowe między Chinami a Niemcami przez Polskę, oferując przewozy ładunków kontenerowych: 8 razy w tygodniu z Polski do Chin oraz 23 razy z Chin do Polski.


Efekty chińskiej wizyty

Obroty polsko-chińskiej wymiany handlowej w 2015r. wyniosły 17,09 mld  USD. Dane GUS z I kw. 2016r. sygnalizują spadek eksportu do Chin o ponad 7%, podczas, gdy Polska boryka się z nadwyżką produkcji sadowników i hodowców, szuka rynku zbytu m.in. na jabłka, mięso drobiowe, wieprzowinę.

Chiny, to przede wszystkim dostawca. W polskim imporcie zajmował 3. miejsce w 2010r. (9,4% udziału w polskim imporcie) i 2013 (9,3%), ustępując Niemcom i Rosji, w 2014r. Chiny awansowały na 2. pozycję (10,4%), dystansując Rosję (10,3%). 

Wizyta przewodniczącego Xi zaowocowała kilkoma aktami prawnymi, które mogą sytuację zmienić. Poza podpisaniem oświadczenia o podniesieniu rangi kontaktów bilateralnych na wyższy poziom, oba kraje zawarły umowy: dot. zwolnienia usług lotnictwa cywilnego z opodatkowania od wartości dodanej, co pozwoli obniżyć ceny biletów lotniczych i zintensyfikować wymianę turystyczną, oraz umowę o wzajemnym uznawaniu stopni i tytułów naukowych, co ułatwi współpracę polskich i chińskich uczelni.

Dla PHZ ważne jest podpisanie protokołu dot. wymagań fitosanitarnych dla eksportu jabłek do Chin, memorandum, dot. współpracy w zakresie kontroli substancji szkodliwych w mięsie drobiowym eksportowanym do Chin, memorandum dot. ułatwień celnych oraz list intencyjny dot. wzajemnej współpracy podpisany przez ministerstwo rolnictwa RP i Generalną Administrację ds. Nadzoru, Jakości, Inspekcji i Kwarantanny ChRL. Ale to nie świadczy o tym, że problemy polskich sadowników i hodowców zostaną szybko rozwiązane.

Podpisano również porozumienie dot. współpracy dot. eksploatacji Kosmosu i wykorzystywania przestrzeni kosmicznej w celach pokojowych oraz protokół w sprawie polsko-chińskiej wymiany kulturalnej w ciągu najbliższych trzech lat. 

Wizyta przewodniczącego Xi Jinpinga w Polsce, „szalenie istotna dla naszej gospodarki”, przegrała medialnie z treningami polskich piłkarzy i relacjami o stanie murawy boiska w Marsylii przed meczem Polski z Ukrainą. Relacje TVP Info ze spotkania przewodniczącego Xi z premier Szydło, przerwano na rzecz konferencji z piłkarzami.
„Polska, biało-czerwona” okazała się ważniejsza. 


Publikacja:
MIA RT/SPUTNIK POLSKA (Rosja)
22  czerwca 2016;



O współpracy woj. zachodniopomorskiego z chińską prowincją Guangdong i złotym żurawiu od chińskiego wice-gubernatora -  w kolejnym artykule