piątek, 29 grudnia 2017

Nowy 2018 Rok






Drodzy Goście i Czytelnicy   
Szczęśliwego Nowego Roku

*** 
 Уважаемые посетители и читатели 
Счастливого Нового Года!
***
Sehr geehrte Besucher und Leser  
Ein glückliches neues Jahr
*** 
 Dear Visitors and Readers 
Happy New Year
***

niedziela, 24 grudnia 2017

Wigilia Bożego Narodzenia



Jesienna pogoda, 9+C za oknem, w mediach - fałszywie brzmiące życzenia polityków z premierem na czele, których słuchać nie sposób, lepiej byłoby by zamilkli. W około - ludzie pozamykani w sobie, w domowych twierdzach odgrodzeni od innych, nieufni, zlęknieni i w obawach. Czasem przerażeni.
Gdzieś się zapodziała zwyczajna codzienna życzliwość, pamięć o życzeniach świątecznych, serdeczny stosunek do drugiego człowieka, bliźniego. U przyjaciół i znajomych grypy, kaszle i łamanie w kościach. Smutna i przygnębiająca Wigilia i Boże Narodzenie.... Od lat nie doświadczałam takiego klimatu świątecznego.
Niebawem, w gronie najbliższych przyjaciół zasiądę do wigilii, będąc najstarszą  w tym gronie - odczytam stosowny fragment Ewangelii, jak tradycja tego zaprzyjaźnionego domu każe, przełamię się opłatkiem i zasiądziemy do tradycyjnie polskiej kolacji wigilijnej. 

Dla jedynego dziecka w tym trzypokoleniowym gronie - Krzysia  - czeka wielka radość i mnóstwo niespodzianek, bo najwięcej paczek i paczuszek pod choinką jest właśnie dla niego. Tradycja prezentów od św. Mikołaja dla grzecznych dzieci także jest utrzymana.
Szykując się do wigilii, myślami wracam do lat dzieciństwa w Londynie, do przepięknej, wielowiekowej  kolędy "Adeste, Fideles", pierwszej jaką zakodowały moje niemowlęce uszy, do westminsterskiej katedry, gdzie brzmi ona najwspanialej...
Jest mnóstwo pięknych kolęd - polskich, niemieckich ze słynną "Cichą nocą", angielskich, francuskich, za którymi przepadam, ale dla mnie - ta jest od zawsze - najpiękniejszą, symbolem szczęśliwego, rodzinnego domu.
 
Dlatego pozwalam sobie zadedykować ją wszystkim moim:


Kolęda zabrzmi z katedry westminsterskiej,
 gdzie była wykonywana w czasie anglikańskiego nabożeństwa, 
przypominającego rzymsko-katolicką pasterkę. 

piątek, 22 grudnia 2017

Opowieść wigilijna o Rosji w barku



Mam dwie ekskluzywne wódki odnoszące się, recepturami i karafkami, w jakich się je udostępnia -  do carskiej historii Rosji i jej stolic, Moskwy i Petersburga. Jedna z nich, "petersburską" - przyniósł mi w tym roku pod bożonarodzeniową choinkę św. Mikołaj.

Wprawdzie św. Mikołaj ma typowe …angielskie nazwisko i imię, mieszka w Irlandii, to jest jednak na wskroś słowiański i gdzieś tam po kądzieli rosyjski. Bardziej Dzied’ Moroz i Santa Claus niż św. Mikołaj. W każdym razie, ów irlandzki Listonosz od Prezentów, ilekroć odwiedza Polskę i Szczecin, pojawia się i u mnie.

„Carskoje Sieło” - duch Katarzyny II


Podczas tegorocznej wizyty, w jego worze z prezentami pojawiły się czasy carskiej dynastii Romanowych i Sankt Petersburg, inaczej mówiąc - duch Katarzyny II Wielkiej, niemieckiej księżniczki urodzonej w Szczecinie, mojej małej ojczyźnie. Św. Mikołaj, chociaż irlandzki, to doskonale wie, czym uradować człowieka! Mnie się akurat marzy jubileusz trzech ćwierćwieczy drogi przez życie, jaki świętuję między listopadem tego roku a listopadem przyszłego – uhonorować tygodniowym wypadem do Petersburga, by znaleźć odpowiedź na pytanie, co w historycznej już Rosji, tak mocno zauroczyło i uwiodło szczeciniankę książęcej krwi, luterankę na dodatek, że wszystkie swoje siły i intelekt oddała Rosji, by ją postawić w ówczesnej Europie na najwyższym piedestale.

40%, biała wódeczka z kategorii Super Premium - „Carskoje Sieło” (Царское Село), jaką otrzymałam w prezencie  - to trunek wytwarzany na dawno zapomnianych i odnalezionych w muzeum, starych recepturach, odkurzonych na początku XX w.  z okazji 300-lecia panowania dynastii Romanowych w Rosyjskim Imperium, obchodzonym  w 1913r. Była oficjalnym napojem tego jubileuszu i nieprzeznaczona do sprzedaży.  

W Rosji wódka ta pojawiała się najpierw na bojarskich stołach, stąd trafiła do letniej rezydencji carskiej rodziny – Carskiego Sioła. Zalecano wtedy picie specjalnego mocnego trunku, by zadbać o zdrowe serce i żołądek. Była podawana z okazji balów, uroczystych kolacji i świąt.

Monogram  carycy Katarzyny II
Jubileuszowa wódka wiernie odtwarzała trunek podawany na carskie stoły w czasie trzy wiekowego panowania Romanowych, wysoko oceniony przez carską rodzinę.

Stare receptury zostały ponownie przeanalizowane przez specjalistów z petersburskiej Grupy „Ładoga” i muzealników.. Sekwencja wytwarzania tej wódki jest skomplikowana i nie akceptuje automatyzacji, a ignorowanie opinii szefów państw, że napój ten powinien być dostępny dla prawdziwych koneserów rosyjskiej wódki, było niemożliwe, nie wypadało im odmawiać.
Dlatego też carska wódka jest obecnie produkowana na unikalnej linii pamiątkowej w zakładzie Grupy Ładoga w Sankt Petersburgu - zgodnie z recepturą trunku, który pili członkowie carskiej rodziny. Bazuje na spirytusie Lux, wodzie z jeziora Ładoga i miodzie lipowym z wyciągiem kwiatu lipowego, z dodatkiem dzikich wiśni i liści malin. Przy jej produkcji stosuje się wyłącznie naturalne surowce i czystą wodę Ładoga. Dodatki miodu lipowego i napar z cytrusów zmiękczają jej smak. Unikalna metoda filtrowania wódki za pośrednictwem kolumn krzemowych zapewnia trunkowi królewską harmonię. Można w nim wyczuć delikatny smak pszenicy. Przed rozlaniem do karafek - wódka "odpoczywa", nieco leżakuje, uzyskując delikatny neutralny smak wódki. Jak mówią petersburscy gorzelnicy - „pośpiech nie jest sprawą cara”.

Carski napitek ma przejrzystą, krystaliczną postać i delikatny aromat ciepłej nuty miodu uzupełnionego nutami czeremchy. W wykwintnym i bardzo łagodnym smaku wódki wyczuwalne są nuty miodu i owoców wiśni. Producent uważa,że doskonale komponuje się z pieczonym sterletem i jesiotrem, solianką (rosyjska zupą), uchą (rosyjską zupą rybną), kawiorem, daniami mięsnymi, dziczyzną, nadziewanymi naleśnikami i ciastami. Przekąski i marynowane grzyby są idealne, jako przekąski.

Carska wódka z petersburskiej gorzelni ” została doceniona w Europie -  na Wystawie „Wielkie Wódki” w Belgii w 2005r. otrzymała brązowy medal.  

Jest rozlewana do wykonanych ręcznie w Czechach - karafek o pojemności 0,75 l., będących stylizowanymi kopiami carskiej karafki używanej z okazji koronacji rosyjskich carów. Są też ręcznie zdobione. Zaprojektował ją słynny artysta Fiodor Szechtel (Schechtel) specjalnie dla carskiej rodziny. Oryginał karafki znajduje się w Moskiewskim Muzeum Wódek. Została ona po raz pierwszy zaprezentowana w 1913r. podczas oficjalnej kolacji wydanej z okazji 300 - lecia panowania Romanowów. Karafkę zdobi z frontowej strony rysunek pałacu Katarzyny II Wielkiej w Carskim Siole i wygrawerowany jej monogram na tylnej ściance karafki, na bokach są rysunki tulipanów. Korek do karafki i szyjkę karafki szlifuje się przy użyciu okruchów diamentowych. Karafka znajduje się w kartonowym opakowaniu pokrytym cienką folią metalowa z tłoczonymi insygniami carycy Katarzyny II Wielkiej i carskiego imperium.

Legenda Kremla” - półtora roku wcześniej

Na wiosnę 2016 r. od tego samego Ofiarodawcy otrzymałam niecodzienny prezent, który mnie całkowicie zaskoczył ... „Legendę Kremla" (Легенда Кремля), oryginalną butelkę rosyjskiej wódki z limitowanej serii, która jest serwowana w czasie przyjęć na... Kremlu, w rosyjskich ambasadach i innych ważnych rządowych instytucji Rosji.
Prawo do marki i jej producentem, dystrybutorem i eksporterem jest Niekomercyjne Partnerstwo Historyczno-Kulturalne - Centrum "Kremlowski Standard", z siedzibami w Moskwie i Wołgogradzie.
Wódeczka (wytrawna, zbożowa, 40%) jest sporządzona w Rosji wg tradycyjnych XV w. receptur odnalezionych w Boże Narodzenie 1430 r. i opracowanych przez mnicha Izydora z monastyru Czudow, znajdującego się w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się moskiewski Kreml.

Jest sprzedawana w opakowaniu w formie książki, w której są stronice z historią tego znakomitego trunku. Legenda głosi, że w klasztornej gorzelni mnich znalazł też miedziowa kadź i łącząc receptury, własne doświadczenie i uparte dążenie do uzyskania jak największej czystości trunku, wyprodukował trunek o tak wyrafinowanym, wykwintnym, królewskim smaku, że mogli go kosztować wyłącznie dostojnicy, a receptura była zachowana w tajemnicy.
Z biegiem lat receptura wyciekła i zmutowała się w wiele wersji. Lecz "Legenda Kremla" jest produkowana wg oryginalnej receptury mnicha Izydora.
Do produkcji używana jest woda ze studni artezyjskich, spirytus zbożowy i tradycyjne miedziane kadzie. Przechodzi 5 destylacji i jest filtrowana przez filtry z marmuru i metali szlachetnych dla uzyskania jak najwyższej czystości alkoholu.
Trunek jest butelkowany do karafek z ciemnego tradycyjnego rosyjskiego szkła,

produkowanego wg XVI-wiecznej technologii z zakładów Potiomkina, z węgla drzewnego, formowanych w hutach szkła ręcznie wg wzornictwa Latin Imperial Romanowych.
W produkcji najważniejsza jest najwyższa jakości, stąd tylko dwa tysiące butelek jest produkowanych każdego dnia. Butelki są numerowane. Moja ma numer H 665491 i pochodzi z 2015r.
I tak dzieło mnicha Izydora żyje nadal w postaci najbardziej luksusowej wódki zbożowej Rosji. Wg koneserów ma niepowtarzalny smak, lekko słodki, zbożowy o nucie pieprzu i wanilii z miodem. Pijąc ją, warto pamiętać słowa Czechowa z "Syreny": "Nie piję wódkę od razu do dna.. Nie, sir. Najpierw trzeba wziąć głęboki oddech... Dopiero wtedy należy podnieść kieliszek, tak żeby wódka powoli spływała do ust i nagle iskry! Lecą z żołądka do najdalszych krańców twojego ciała".
Część "Legend Kremla" idzie na eksport i w ekskluzywnych sklepach alkoholowych w Polsce można "Legendę Kremla" dostać.
Ponieważ niebawem wypadały mi imieniny - potraktowałam "Legendę Kremla", jako prześliczny prezent. I chociaż jestem mało trunkowa, rosyjska, luksusowa kremlowska wódeczka będzie na specjalne okazje. Nie została jednak do tej pory naruszona!


Historia Rosji zamknięta w karafkach


Historyczne receptury wiernie odtworzone, skomplikowane stare procesy wytwarzania, niepowtarzalny smak rosyjskich trunków zamknięty w zrekonstruowanych starannie historycznych butelkach i karafkach, będącymi swoistymi dziełami sztuki dawnych i obecnych rosyjskich artystów i rzemieślników – sprawia, że historia carskiej Rosji zawitała do mnie w taki niekonwencjonalny sposób. 
Działa na wszystkie zmysły, dotyk, smak, wzrok, koduje się w pamięci. Może nawet dosadniej niż matrioszki czy przepiękny tradycyjny gżel na rosyjskiej porcelanie.  

Tegorocznym świętom Bożego Narodzenia patronuje dynastia Romanowych i caryca Katarzyna II, która w „płynnej” postaci, zamkniętej w carskiej karafce - zawitała do rodzinnego Szczecina. I stała się bohaterką wigilijnej opowieści.  

środa, 20 grudnia 2017

Nadchodzi koniec roku, dorośnijmy!



Putin do Polaków: Dorośnijcie już, przewróćcie stronę, bądźcie dojrzali...
Kończy się 2017r. Jeden z najtrudniejszych dla świata, interesujący dla Rosji, smutny dla Polski, a dla mnie - bardzo udany, chociaż depresyjny. Różnie odbierany z różnych punktów widzenia i warto go podsumować, choćby fragmentarycznie.

Mimo różnorodności i amplitudy emocji, na ocenę mijającego roku, zawsze rzutują wydarzenia ostatnich dni, najświeższe, najbardziej zapamiętane.

RELACJE POLSKO-ROSYJSKIE

Ostatnie dni pokazały, jak głęboko ze strony polskich polityków, dziennikarzy i ekspertów - jest osadzona irracjonalna wrogość do Rosji. Polacy, z uporem maniaka i  z nonszalancką wyższością, przy przerażającym braku elementarnej wiedzy - pokazywali starannie pielęgnowaną od lat rusofobię. Rosjanie mieli okazję poznać szeroką gamę jej odcieni.

Podkreśliły ją grudniowe wydarzenia: II Konferencja Rosyjsko-Polska i Polonistyczna z okazji 25-lecia podpisania Umowy „O przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy między Rzeczpospolitą Polską a Rosyjską Federacją”, która się odbyła w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych oraz wywiad na kanwie tej konferencji, jaki dał dla Sputnika, dyr. Sławomir Dębski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. A także reakcje polskiego MSZ i poszczególnych ministrów na ripostę Władimira Putina na pytanie red. Andrzeja Zauchy z TVN podczas dorocznej wielkiej konferencji prezydenta Rosji.

Gdy rzecznik prezydenta RP, minister Krzysztof Łapiński, publicznie stwierdza, że riposta Putina to „manipulacja”, bowiem był, „jako agent KGB szkolony w manipulacji i dezinformacji”, minister Macierewicz uważa, że „w ustach przywódcy kraju, który jest odpowiedzialny za ludobójstwo katyńskie, a także za tragedię smoleńską, takie słowa są naprawdę szokujące”, a MSZ wydaje specjalne oświadczenie – twierdzenie prezydenta Rosji, że  „…polsko-rosyjskie relacje są ważniejsze, aniżeli obecna w Polsce wewnątrzpolityczna walka pomiędzy różnymi siłami, które wykorzystują jakiś antyrosyjski front.  Dorośnijcie już, przewróćcie stronę, bądźcie dojrzali, odpowiadajcie za interesy polskiego narodu. Ile miejsc pracy utracono, ile przemysłu mogłoby się pojawić, zorientowanych na rynek rosyjski! My od Polski niczego nie potrzebujemy, chcemy rozwijać relacje z Polską. Mam nadzieję, że to podejście zwycięży”, wydają się być zasadne.

Jeśli dodamy do tego poważne perturbacje w podpisaniu (termin do 31 grudnia br.) przez Polskę „Programu Współpracy Transgranicznej Polska-Rosja na lata 2014 -2020”, współfinansowanego przez Unię Europejską i rosyjski rząd, który utknął „na szczeblu Rady Ministrów”, wg oświadczenia wiceministra rozwoju Adama Hamryszczaka, a nawet medialne oskarżenia Putina dot. startów Roberta Kubicy, to mamy pewien obraz wyjątkowo chorych relacji polsko-rosyjskich.

Mijający rok jak na dłoni pokazuje ten stan rzeczy.

Polska w ramach tzw. deubekizacji i walki z resztkami tzw. „komuny” zabrała się w tym roku aktywnie za likwidację pomników i monumentów związanych z walkami i zwycięstwami żołnierzy radzieckich na terenach polskich, dewastacji ulegają także obiekty cmentarne, co jest sprzeczne nie tylko z bilateralnymi umowami zawartymi między Polską a Rosją, ale także z rezolucją ONZ dot. stosunku do zwycięzców II wojny światowej.

Tym bardziej z satysfakcją należy odnotować aktywność rosyjskich organizacji, rządowych i społecznych czy uczelni wobec Polski. Na pewno dużym wydarzeniem było październikowe polsko-rosyjskie Seminarium Kultury na warszawskim uniwersytecie, współorganizowane przez Fundację „Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia”, na co jej polski bliźniaczy odpowiednik - Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia - odpowiedział spotkaniem promującym publikację dot. Rosji: „A successful failure: Russia after Crime(a)”, co można przetłumaczyć na „Pomyślna porażka: Rosja po zbrodni (Krymie)”.

Interesująca jest też oferta kulturalna i naukowo-edukacyjna Rosyjskiego Ośrodka Nauki i Kultury, działającego przy ambasadzie FR w Warszawie: koncerty, spektakle teatralne, wystawy malarskie, bogato wyposażona biblioteka, odczyty, spotkania, nauka języka rosyjskiego. Do sukcesów należy dodać otworzenie jedynego w Polsce Instytutu Puszkina na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie przez jeden z najlepszych ośrodków akademickich Rosji, zajmujących się nauczaniem języków obcych - Piatigorski Państwowy Uniwersytet. Polacy przyjęli z wielkim aplauzem odrodzony Chór Aleksandrowa podczas tourne po naszym kraju.

 ŚWIAT

Największym wydarzeniem, mającym globalne reperkusje były wybory prezydenckie w USA, dla Europy zaś – wybory we Francji i kanclerskie w Niemczech.

Wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA przyniósł szalone oskarżenia przegranych demokratów skierowane pod adresem Rosji o manipulacje w amerykańskich wyborach i szereg działań wymierzonych z tego powodu bezpośrednio przeciwko Rosji. Przyjacielskie gesty Trumpa wobec Rosji i Putina wywołał nie tylko w USA, ale i w Polsce lęki i konsternacje. ”Polityka” (nr.3, z 18-24.01.2017, art.: Nieobliczalny), piórem Andrzeja Lubowskiego, korespondenta z San Francisco, sugerowała, że Donald Trump to „nieobliczalny”, „notoryczny kłamca”, u wielu Amerykanów budzący „niesmak a nawet obrzydzenie”. Zapowiadała w jego prezydenturze: ryzyko przemocy, planową ignorancję, populizm a nawet autokratyzm.

Część tych przepowiedni się sprawdziła. Trump okazał się politykiem nieprzewidywalnym i nieobliczalnym, co zaowocowało napięciami na Bliskim Wschodzie, nie tylko po uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, prowokacjami wobec Korei Północnej, co z kolei przyniosło realne zagrożenie nuklearne. Dwuznaczna jest też rola wojsk USA, przebywających nielegalnie na obszarach w Syrii, gdzie Amerykanie ochraniają, wspierają i dozbrajają „umiarkowanych” terrorystów.

Zwycięstwo kanclerz Merkel w kolejnym biegu po kanclerski fotel nie było dla mnie zaskoczeniem, nie mniej jednak trudności z formowaniem gabinetu – budzą mój niepokój. Niemcy to nasi najbliżsi sąsiedzi, z którymi mamy silne więzy gospodarcze.

W każdym razie, świat w 2017r, a zwłaszcza w jego II połowie, przypomina pulsujący magmą wulkan, który może niespodzianie wybuchnąć. Zagrożenie dla globalnej stabilności i światowego pokoju, jest wyjątkowo duże, niespotykane od lat. Jak dodamy terroryzm, który nie oszczędza Europy, kłopoty z imigrantami i ich dyslokacją, perturbacje wewnątrz Unii Europejskiej, która w tym roku wyraźnie się podzieliła na dwie części, i Ukrainę, która nie jest zainteresowana wygaszeniem wojny domowej i pokojem we własnym kraju, ani jego reformą - to obraz minionego roku nie napawa optymizmem.

 ROSJA

O Rosji w 2017 r. można dużo powiedzieć  i ciekawie. Dla mnie najciekawszą rzeczą były w minionym roku działania Rosji w sferze społecznej, na które mało, kto zwraca uwagę. Zachód pasjonuje się skutkami, a właściwie niewypałem sankcji wobec Rosji, czy manewrami wojskowymi na Białorusi, które miały być zalążkiem napaści Rosji na państwa europejskie, a nie stały się.

Prezydent Putin jest doskonałym strategiem, który wiele razy zwracał uwagę, że nie rewolucją, ale ewolucją należy zmieniać Rosję na lepszą. Pisał o tym w artykułach, gdy walczył w poprzedniej kadencji o prezydenturę. Miniony rok w Rosji przebiegał pod znakiem ochrony środowiska, przyszły - będzie rokiem woluntariatu. To wektory polityki społecznej, które mają służyć wyzwalaniu inicjatyw społecznych, a tym samym budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, świadomego swojej roli w państwie i wobec społeczeństwa. Zwłaszcza wśród młodych Rosjan. To także odpowiednia polityka wobec grup etnicznych i mniejszości narodowościowych, którą mogłam naocznie skonfrontować w tym roku, zarówno w Obwodzie Kaliningradzkim, jak i na Północnym Kaukazie.

Podczas wspominanej już grudniowej konferencji dla krajowej i zagranicznej żurnalistyki, Władimir Putin uzasadniał m.in., dlaczego do Syrii wysłał oddziały policji składające się z Czeczenów. W Czeczenii islam ma łagodne oblicze sunnitów, a republika ma zagwarantowane swobody wyznaniowe, co mogłam naocznie obserwować. Policjant Czeczen-sunnita łatwiej dogada się z miejscowymi Syryjczykami, gdzie sunnici są w większości, niż jakikolwiek inny żołnierz rosyjski. Będzie znał ich tradycje i obyczaje religijne, swoim zachowaniem nie stworzy żadnych konfliktów na tle wyznaniowym.

Podobnie jest z opieką nad osieroconymi dziećmi Rosjan, którzy przeszli na stronę terrorystów islamskich. To właśnie Czeczenia zajmuje się ich sprowadzeniem z Syrii do Rosji i wyszukaniem krewnych, którzy, zgodnie z islamską tradycją, zajmą się tymi dziećmi. Przy innej polityce narodowościowej w Rosji, byłoby to niemożliwe.

 OD SIEBIE

To tylko wyimek przemyśleń o minionym roku. Mimo wielu zdarzeń bardzo pozytywnych, zburzył moje poczucie bezpieczeństwa, spokoju i stabilności. Wpływały na to wydarzenia zewnętrzne, światowe, u bliższych i dalszych sąsiadów Polski, przede wszystkim zaś nasze wewnętrzne, polskie. Ale to już temat na kolejne, odrębne refleksje…   
Opublikowano
Portal Sputnik Polska, Rosja
MIA Rossiya Segodnyia/Russia Today
19 grudnia 2017