środa, 28 stycznia 2015

KL Auschwitz-Birkenau – rocznica wyzwolenia z Ukrainą w tle



70-lecie wyzwolenia KL Auschwitz- Birkenau, obchodzone pod patronatem prezydenta RP, było poprzedzone szeregiem akcji propagandowych i skandali w jednym celu – nie dopuścić do przyjazdu prezydenta Rosji na rocznicowe obchody do Polski. Niewielu wie, jak mocno to wszystko jest powiązane z wydarzeniami na Ukrainie i starannie wyreżyserowane. Mało, kto dostrzega, komu, i do czego, polskie obchody były potrzebne.


Krótko po zakończeniu uroczystości w Oświęcimiu z udziałem pół setki króli, książąt, prezydentów i premierów państw europejskich oraz trzech setek ludzi, którzy przeszli piekło obozu, służby prasowe prezydenta Ukrainy wydały jego oświadczenie: „Niestety, w 70-lecie zwycięstwa nad nazizmem, w które Ukraińcy wnieśli kolosalny wkład i w 40-lecie podpisania Aktu Helsińskiego mój kraj wkroczył w warunkach agresji rosyjskiej i brutalnego łamania norm prawa międzynarodowego. Nie będę sięgał do oczywistych i jasnych porównań między tym, co działo się w Europie w latach 30. ubiegłego wieku a tym, co dzieje się dziś. Groźba wojny kontynentalnej jest tak ogromna, jak nigdy. Nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości: ambicje i apetyty agresora są większe, niż rozmiary Ukrainy”. 
W przeddzień obchodów, parlament Ukrainy uznał, że tym agresorem jest Rosja. „Nawołuję świat - apeluje Petro Poroszenko w oświadczeniu, - by nie dopuścił do powtórki tragicznych wydarzeń. Musimy nie tylko pamiętać o niewinnych ofiarach przeszłości, ale i myśleć, jak nie dopuścić do powtórzenia takich tragedii, jak Holokaust i II wojna światowa. Wspólnym frontem przeciwstawić się nowemu imperialnemu szaleństwu, nowym pretensjom do panowania w Europie”.

Sześć dni wcześniej Poroszenko zerwał rozejm zawarty między walczącymi stronami wojny domowej w południowej-wschodniej Ukrainie i wydał rozkaz wznowienia operacji wojskowych ATO (antyterrorystycznych). Towarzyszyły temu rozkazowi - akty terroru na transport publiczny w okolicy Doniecka i ostrzał dzielnic mieszkaniowych Mariupola. Zginęła cywilna ludność…

Parlament Ukrainy, poza określeniem Rosji jako agresora, uznał republiki ludowe: Doniecką i Ługańską, za organizacje terrorystyczne. Władze Ukrainy zwróciły się do ONZ, Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej o uznanie tych decyzji. Trudno nie zauważyć zbieżności wydarzeń w Polsce i na Ukrainie, tak samo, jak starannej ich reżyserii.

W ten sam nurt wpisał się króciutki film Stevena Sielberga o KL Auschwitz, prezentowany podczas uroczystości w Oświęcimiu. W pierwszych kadrach pokazano mapę Europy z zaznaczoną Polską i kierunkami ataku na nią, z zachodu - pod flagą III Rzeszy, ze wschodu – ZSRR, głos komentatora ogłosił - II wojnę światową rozpoczęto napadem na Polskę. Przed filmem, prezydent Komorowski, otwierając uroczystości rocznicowe, stwierdził m.in.: „Na początku 1940 roku niemieckie władze okupacyjne zdecydowały o akcji – tzw. Akcji AB - wyniszczenia polskiej inteligencji. W tym samym czasie władze sowieckie zdecydowały o zbrodni katyńskiej – masowym mordzie polskich oficerów, jako przedstawicieli polskiej elity. Niemal równocześnie Niemcy utworzyli, głównie dla polskich więźniów, obóz koncentracyjny w Auschwitz.” Rozbudowano go później na wielką skalę w obóz zagłady Birkenau. Niemiecki okupant uczynił właśnie mój kraj miejscem terroru o wyjątkowej sile i miejscem zagłady europejskich Żydów.”

W dalszej części wystąpienia nawiązywał do wydarzeń na Ukrainie, mówiąc: „Bo pamiętać o Auschwitz, to także pamiętać o konieczności obrony naszych wartości - wolności, sprawiedliwości, tolerancji oraz o respektowaniu praw człowieka i wolności obywatelskich. (…) Pamiętajmy, więc, do czego prowadzi łamanie prawa narodów do samostanowienia, zasady nienaruszalności granic, pogarda dla życia ludzkiego, a także bierność wobec zła”.

Do wydarzeń na Ukrainie w swoim wystąpieniu nawiązał bardziej jednoznacznie Piotr Cywiński, dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau. Wszystko to zaprzecza apelowi Bronisława Komorowskiego o nie upolitycznianie rocznicy i jej obchodów.

Na tle jawnej rusofobii wyraźnie odbijało się wystąpienie Romana Kenta, Żyda z Łodzi, obecnie obywatela USA, więźnia Auschwitz i innych obozów, prezydenta Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego, który omawiając szerzej Holokaust, jego reperkusje i podłoże wyzwalania się we współczesnej Europie idei nazistowskich, apelował - „nigdy, ale to przenigdy nie bądźmy obojętni wobec antysemityzmu”.

W bardzo osobistym wystąpieniu Ronald S. Lauder, przewodniczący Światowej Federacji Żydów natomiast przypomniał m.in.:, że „współautorstwo Holokaustu było niemalże w każdym europejskim kraju”, apelując, by być czujnym wobec odradzającego się neonazizmu i antysemityzmu w Europie.

W polskiej narracji obchodów, jego głos zabrzmiał dysonansem. Chociaż o tym samym mówił prezydent Rosji, podczas wizyty w Muzeum Żydowskim – Centrum Tolerancji. „Fakty historyczne są niepodważalne. Bandera i inni jego współpracownicy byli wspólnikami Hitlera – przypominał Władimir Putin. – Uczestniczyli w eksterminacji Żydów we Lwowie, Odessie, Kijowie i w innych miastach Ukrainy a naziści republik nadbałtyckich przeprowadzali czystki etniczne w Wilnie i Rydze, Kownie i Tallinie”.

Polskie media cytowały wyłącznie ten fragment wypowiedzi prezydenta Putina, i określiły wystąpienie prezydenta Rosji, jako „upolitycznienie obchodów rocznicowych z nawiązaniem do wydarzeń na Ukrainie”.

Warto, zatem przypomnieć, że Ukraińska Policja Pomocnicza (Ukrainische Hilfspolizei), formacja kolaboracyjna Ukraińców, nosząca mundury SS i Wermachtu, była wykorzystywana przez III Rzeszę do organizowania i bezpośredniego udziału w egzekucjach ludności żydowskiej. I to nie tylko na ziemiach ukraińskich, ale także na polskich, białoruskich i litewskich. Ukraińscy policjanci byli strażnikami w obozach koncentracyjnych, w KL Auschwitz też. Uczestniczyli również w likwidacji żydowskich gett. Z dokumentacji Instytutu Yad Vashem wynika, że tylko na obszarze Wołynia i Wschodniej Małopolski ok. 11 tys. tych policjantów, służąc u boku hitlerowców, w różnych działaniach - wymordowało 450 tys. Żydów. Na ich czapkach widniał okrągły znak z żółtym tryzubem na niebieskim tle.

Zero tolerancji wobec nienawiści w jakiejkolwiek postaci – apelował w Oświęcimiu Ronald S. Lauder. – Jeśli świat pozostanie wobec niej niemy, to doprowadzi do współczesnego Auschwitz. Nie pozwólmy, by to się powtórzyło”.

W obchodach oświęcimskich Armia Czerwona, która przyniosła wolność więźniom obozu a Europie wyzwolenie ze szponów niemieckiego nazizmu – była praktycznie niewidoczna. Prezydent Komorowski dziękując żołnierzom wyzwolicielom powiedział wprawdzie: „Dokładnie o tej porze 70 lat temu obóz oswobodzili żołnierze 60. Armii Pierwszego Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej. Tego dnia, po południu 100. Lwowska Dywizja Piechoty wkroczyła do głównej części obozu. Z wdzięcznością i szacunkiem myślimy dzisiaj o tych żołnierzach”, ale jeśli porównamy to z późniejszym oświadczeniem prezydenta Poroszenki, ta dokładna wyliczanka formacji ma swoje uzasadnienie. Wg ukraińskiego prezydenta przy wyzwalaniu obozu zginęło 231 żołnierzy i co piaty był Ukraińcem. Ukraińcami byli też dowódcy oddziałów: płk Wasyl Petrenko i rosyjski Żyd Anatolij Szapiro, bo urodzili się na Połtawszczyźnie. Ukraińcem był płk Anatolij Kowałeski i czołgista Igor Pobirczenko. O czym „bardzo wyraźnie przypomniał minister spraw zagranicznych Polski, Grzegorz Schetyna”.

Media nie zauważyły, że wraz z rosyjską delegacją przyleciały na obchody rocznicowe dwie polskie Żydówki, więźniarki Oświęcimia, mieszkające w Rosji. Nie transmitowano też w telewizji konferencji prasowej Siergieja Iwanowa, szefa kancelarii prezydenta Rosji, stojącego na czele rosyjskiej delegacji, zwołanej po zakończeniu głównych uroczystości. Ignorowanie Rosji na obchodach rocznicy oświęcimskiej było aż nadto widoczne.

Vennesa Gera, dziennikarka AP, na łamach "The State" [1] przypomina Paulę Lebowics (Lebowicz), która z Kalifornii poleciała do Oświęcimia na rocznicowe obchody. „Gdy Auschwitz weszły wojska radzieckie dokładnie 70 lat temu, znalazły stosy trupów i więźniów bliskich śmierci. Rosyjski żołnierz wziął małą i głodną 11-letnią dziewczynkę w ramiona i kołysał ją czule, ze łzami w oczach. Ta dziewczyna, dziś 81-letnia Paula Lebovics, nie wie, kto był tym żołnierzem - pisze red. Gera, - ale nadal czuje ogromną wdzięczność dla niego i innych radzieckich żołnierzy, którzy wyzwolili obóz 27 stycznia 1945”. Wg Pauli Lebowics, Żydówki urodzonej w Polsce, to wielki wstyd, że wśród innych europejskich przywódców, w rocznicę wyzwolenia obozu śmierci nie było Władimira Putina. „Powinien tu być, to nie jest w porządku, że go nie ma – uważa, – reprezentuje Rosjan, to byli nasi wyzwoliciele. Inny więzień Oświęcimia, Natan Grossmann, mieszkający obecnie w Hamburgu również uważa, że prezydent Putin powinien być zaproszony. Żołnierze radzieccy, wg niego, „zaryzykowali życiem, by nas uwolnić. Stracili je i powinniśmy ich szanować”. Ale ocalałych więźniów KL Auschwitz nikt o zdanie nie pytał.

***

Uroczystości w Oświęcimiu i recenzje z ich przebiegu w polskich mediach, odebrałam, jako absurdalny teatr polityczny, w którym jedynie autentyczna była milcząca obecność oświęcimskich więźniów, wykorzystanych, jako tło i rekwizyty do ponurego spektaklu. Nad zadumą i refleksją górowała doraźna polityka i scenariusz obchodów pod nią napisany. Kiedy kamery telewizyjne opuściły namiot rozpostarty nad Bramą Śmierci i zgromadzonych pod nim więźniów Oświęcimia, by pokazać zapalanie świec przed Pomnikiem Pamięci przez oficjalne delegacje państw europejskich i organizatorów - można było zobaczyć rozbawionych nieco ludzi, członków tych delegacji, robiących sobie zdjęcia na tle baraków, krematoriów i pomnika.

Artykuł opublikowany równolegle
Głos Rosji (MIA Rossija Siegodnia/Russia Today), Rosja
28 stycznia 2015  


________________________________________
[1] Patrz:
http://www.thestate.com/2015/01/27/3952091/leaders-mark-auschwitz-liberation.html


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Mariupol - marsz ku ludobójstwu na oczach świata



Mariupol po ostrzale rakietami
Po zerwaniu przez władze Kijowa porozumień z Mińska i warunków rozejmu w miniony czwartek, oraz po wydaniu rozkazu przez prezydenta Poroszenko wznowienia działań wojennych na obszarze wschodnio-południowej Ukrainy, władze w Kijowie przystąpiły do realizacji kolejnego punktu programu swojej najnowszej doktryny wojennej – uznania regionów objętych wojna domową, jako … organizacji terrorystycznych oraz przystąpienia do zbrojnego przejęcia tych terenów i „ich „ukrainizację”.

Władze ukraińskie rozpoczęły w kwietni ub. roku operację wojskową zwaną ATO - Operacją Antyterrorystyczną w Donbasie. Wg ONZ ofiarami wojny domowej stało się: ponad 5 tys. zabitych cywilów, ok. 10 tys. rannych i blisko milion zmuszonych do emigracji. 
9 grudnia ub. w Donbasu zaczął obowiązywać powstańców i siły rządowe - kolejny rozejm wynegocjowany dzięki mediacjom OBWE. Niestety, nie trwał on długo. Od 9 stycznia intensywność ataków wobec ludności cywilnej w regionie wzrosła.

W celu dostarczenia dowodów, że obie samozwańcze republiki są „jednostkami terrorystycznymi” potrzebne były ofiary śmiertelne w ludności cywilnej. W ciągu kilku dni w Doniecku (Wołnowacha) został ostrzelany (22 stycznia) miejski autobus, w Mariupolu – ostrzelano (24 stycznia) dzielnicę mieszkaniową, oskarżając o to armię powstańczą i Rosję, jako państwo wspomagające.

Podczas nocnego spotkania (24/25), po ostrzale dzielnicy mieszkaniowej w Mariupolu, Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy wydala polecenie rządowi, by rozpoczął procedurę odwołania się do Międzynarodowego Trybunału w Hadze w sprawie zbrodni przeciwko ludzkości dokonanych przez terrorystów wobec ludności ukraińskiej w latach 2014-2015 oraz uznanie „DRL” i „ŁRL” za organizacje terrorystyczne, o czy poinformowały służby prasowe RBNiO[1].



Mariupol

W sobotni poranek, 24 stycznia, o godz.9,15 g raportu OBWE[2] sygnowanego z biura OBWE w Kijowie, na Mariupol spadły pociski rakietowe. Jak podano - w był to „zmasowany atak rakietowy z kierunku północno-wschodnim z dużym ogniem zaporowym, trwający 35 sekund”. Funkcjonariusze OBWE ustalili, że był skierowany na okolice ul. Olimpijskiej w dzielnicy Ordżonidziewskiej, ok. 8,5 km na północny wschód od centrum miasta.  Funkcjonariusz OBWE, który dotarł w okolice ataku zaobserwował, jak podano w raporcie, na „obszarze 1,6 km do 1,1 km, w tym też na otwartym rynku, wiele skutków ostrzału na budynkach, sklepach detalicznych, domach i szkoły”. Widzi spalone samochody oraz ślady ognia i rozbite okna w budynkach od „północno-wschodniej strony”. Naliczył w czasie swojej wizytacji 19 trafień rakietami typu Grad i Huragan. Kierunek uderzenia rakiet, jak twierdzi ustalał wg … leja po rakiecie. Następne dwa ostrzały rakietami miasta nie przyniosły strat w ludziach.

Traf chce, że tych rewelacji OBWE nie potwierdzają mieszkańcy miasta. Po pierwszym szoku, informują na portalach społecznościowych, że na godzinę przed atakiem na obszarze objętym atakiem rakietowym zostały wyłączone: woda, gaz i elektryczność, przestała działać telefonia komórkowa. 
Zamieszczają też w Internecie zdjęcia tej dzielnicy z mapami, z których jednoznacznie wynika, że pociski nadleciały ze strony stanowisk rządowej armii ukraińskiej, tj. od strony zachodniej lub południowo-zachodniej. 

Pocisk nadleciał ze strony  sił ukraińskich


Pociski szły od zachodu, siły DRL - są od północno wschodniej strony

Skarżą się też, że gdy je umieszczają na portalach mediów lokalnych i centralnych, to są one tam natychmiast kasowane.

Na jednym z portali o tematyce wojskowej, mieszkaniec Mariupola stwierdził, że znany mu zakład produkcyjny od 24 stycznia na tydzień został zamknięty bez podania przyczyny. I przypuszcza, że z powodu planowanego ostrzału.W rozmowach na tym samym portalu inny mieszkaniec Mariupola sugeruje, że ostrzał był inspiracją tzw. ukraińskich "siłowników". 
Natomiast Dawid Hudziec, polski dziennikarz będący od kilka miesięcy w Doniecku pisze [3], że wg, wielu tamtejszych otwarcie uznało to za krwawą prowokację Ukrainy, aby obarczyć winą za wszystko DRL i w ten sposób obronić się przed jej wojskami. Ponosząca kolejne klęski armia pro-kijowska miałaby wykorzystać taki atak, aby przekonać państwa zachodnie do interwencji, ponieważ istnieje zagrożenie, że odpadnie nie tylko Donbas.”

Logicznie rzecz biorąc - tego wszystkiego (tj. wyłączyć wody, prądu, gazu i telefonii komórkowej oraz uprzedzić kierownictwo zakładu o ostrzale), nie mogli dokonać... powstańcy, lecz władze Mariupola, a te są podporządkowane władzy Kijowa.

Siły DRL twierdzą, że ostrzał Mariupola był dziełem pomyłki ukraińskich artylerzystów, bądź specjalnie przygotowaną prowokacją. Pojawiła się także informacja, że grupa rozpoznawcza zbliżyła się do miasta, na co wojsko pro-kijowskie odpowiedziało tragicznym w skutkach ostrzałem.

***

Mariupol ma ponad 70% rosyjskojęzycznych mieszkańców. Ostatnio na ulicach w centrum dochodziło do aktów przemocy przeciwko posługującym się językiem rosyjskim przechodniom. Patrole grup batalionu Azow dotkliwie biły każdego, kto mówił w języku Puszkina. W maju ub. roku, po referendum, w Mariupolu doszło do wtargnięcia batalionu Azow do miasta z ciężkim sprzętem i opanowania przez bojówkarzy budynków władzy publicznej. Zginęło wówczas ok. 20 cywili. Od tej pory w mieście panuje terror. Dlatego nie należy liczyć się z przychylnym nastawieniem mieszkańców tego portowego miasta wobec władz z Kijowa.

Natomiast armia powstańcza, zwana siłami samoobrony, których członkowie pochodzą z okolicznych miast, osiedli i wsi, mogą liczyć na przychylność tamtejszych mieszkańców.

O relacjach ludności miasta z żołnierzami ukraińskimi mówią dramatyczne sceny uchwycone na filmach mieszkańców Mariupola, na których widać, jak wojsko strzela do bezbronnych ludzi, nawet wtedy, gdy mają podniesione ręce do góry, zabijając ich na oczach tłumu.


https://www.youtube.com/watch?v=Mm6VRyXheGw
(Uwaga zdjęcia są drastyczne)


Droga do Mariupola (calendarium)

Czwartek (22.01.2015)  

Prezydent Poroszenko wydaje rozkaz wznowienie operacji wojskowej ATO w Donbasie, tym samym zrywa rozejm i mediacje pokojowe. Jednocześnie oskarża Rosję o wprowadzenie wojsk na obszar Ukrainy w liczbie kilkuset żołnierzy.

Komunikaty:

  • ·OBWE w raporcie - specjalna misja obserwacyjna OBWE na Ukrainie nie odnotowała jakiegokolwiek przemieszczania się sprzętu wojskowego na przejściach granicznych „Gukowo” i „Donieck”;
  •   MON FR – przerzut wojsk na Ukrainę to ”absolutna bzdura”.

W Doniecku pocisk trafia w autobus, w wyniku wybuchu uszkodzone zostały busy, stojący na przystanku trolejbus i przejeżdżający obok w momencie ostrzału samochód, a odłamki dosięgły również tramwaju. Ginie 13 osób. O zamach podejrzane są grupy dywersyjne służb specjalnych Ukrainy.
W reakcji na rozkaz prezydenta Poroszenki następuje kontrofensywa wojsk powstańczych. Armia ukraińska i bojówki Prawego Sektora są w odwrocie. Wojska ukraińskie przy dużych stratach, wycofują się z obrony lotniska w Doniecku.

Po południu – z-ca dowódcy sztabu sił samoobrony DRL Eudward Basurin informuje, że 44 ukraińskich żołnierzy poddało się. Do południa doliczono się na lotnisku i w miejscowości Pisky 597 zabitych ukraińskich żołnierzy

Władze DRL wydają oświadczenie w sprawie ostatniego ostrzału Doniecka, w którym zaapelowały do ONZ i OBWE o przeprowadzenia śledztwa dot. zbrodni wojennych na południowym wschodzie Ukrainy.

Komunikaty

  •       Prezydent FR Władimir Putin - kieruje 15 stycznia list do prezydenta Poroszenki z prośbą o wycofanie ciężkiej broni z frontu walk z powstańcami. Brak reakcji na list.



Piątek (23.01.2015)

Prezydent Poroszenko, twierdzi publicznie, że na Ukrainę wtargnęła armia Federacji Rosyjskiej i zaatakowała w sile (wg różnych jego stwierdzeń) od 8,5 do 9 tys. ludzi.
Aleksandr Zacharczenko, premier Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) natomiast ogłasza koniec rokowań z prezydentem Proroszenką i stwierdza, że DRL przechodzi do ofensywy i nie będzie prowadził  żadnych rozmów..

Rano - Rada Bezpieczeństwa ONZ wydaje pisemne oświadczenie, w którym potępiła „w najostrzejszy sposób” ostrzał przystanku transportu publicznego.

W południe – prezydent FR Władimir Putin zwołuje posiedzenie stałych członków Rady Bezpieczeństwa. Jest to reakcja na zerwanie rozejmu przez Ukrainę i atak na autobus w Doniecku. Oświadcza, że za śmierć mieszkańców Donbasu odpowiadają ludzie, którzy wydali zbrodnicze rozkazy.  
Po południu – DRL informuje, że znaleziono na lotnisku ciała zachodnich najemników mundurach NATO, z rzeczami osobistymi zdradzającymi ich pochodzenie. Cudzoziemcy działali pod przykrywką ukraińskich grup dywersyjnych.
Wieczorem – premier Zacharczenko potwierdza, że rozpoczęto działania ofensywne sił DRL w 3 miejscach jednocześnie, w tym w kierunku na Mariupol.

Komunikaty:

  • ONZ - liczba ofiar cywilnych konfliktu zbrojnego na Ukrainie od kwietnia ub. r. wyniosła ponad 5 tys. osób. Realne liczby mogą być znacznie wyższe.
  • ONZ - 262 osoby zginęły w ciągu ostatnich 9 dni, co jest najwyższym wskaźnikiem od początku ogłoszonego we wrześniu rozejmu.
  • MON Białorusi - NATO ściąga do granic kraju broń ciężką


Sobota (24.01.2015)

Rano i przedpołudnie - ostrzał dzielnic mieszkaniowych Mariupola z wyrzutni typu GRAD. 30 zabitych, 95 osób rannych.

 Pierwsze informacje podają, że jest to pomyłka obrońców Mariupola, czyli żołnierz armii ukraińskiej i bojówkarzy, którzy źle wycelowani wyrzutnie i zamiast na pozycje powstańców, pociski spadły na osiedle mieszkaniowe.

Godzinę późniejKijów oskarża powstańców o ten atak i "dokleja" się to tego oskarżenia część piątkowego wywiadu, w którym premier Zacharczenko mówi ofensywie w kierunku na Mariupola. Typowa manipulacja informacjami.

Wieczorem – premier Zacharczenko stanowczo powtarza, że w tym rejonie walk nie ma baterii GRAD.

Rozmowy telefoniczne

  • Prezydenta Poroszenki (Ukraina) z przewodniczącym Rady Europejskiej Tuskiem (UE);
  • Prezydenta Łukaszenko (Białoruś) z prezydentem Putinem (Rosja);
  • Szefowa dyplomacji UE Mogherini z prezydentem Poroszenko.

Komunikaty:

  • ·DRL (centrum prasowe) - ostrzał Mariupola był dziełem pomyłki ukraińskich artylerzystów, bądź specjalnie przygotowaną prowokacją.
  • Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE Ilkka Kanerva – proponuje wprowadzenie międzynarodowej operacji pokojowej na Ukrainie. OBWE ma trudności na wschodzie Ukrainy, ponieważ jest cywilną organizacja niezmilitaryzowaną.
  • Donald Tusk (Twitter) – Po raz kolejny polityka ustępstw zachęca agresora do większej przemocy. Czas na wzmocnienie naszej polityki w oparciu o suche fakty, a nie o złudzenia. (Po rozmowie z Petro Poroszenko);
  • Szef NATO Jens Stoltenberg - wezwał Rosję, by zaprzestała wspierania separatystów na Ukrainie (wypowiedzi do mediów);
  • Sekretarz stanu USA John Kerry - wezwał Rosję, by zaprzestała wspierania separatystów w Donbasie (wypowiedź do mediów).

Sobota/niedziela (24/25.01.2015)

Nocne posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

Niedziela (25.01.2015)
 Ukraińskie media podają, że wojska ukraińskie zniszczyły wyrzutnie powstańców, z których rzekomo ostrzelali miasto.Dlatego ich nie ma.

Komunikaty

  • Nadzwyczajne posiedzenie szefów dyplomacji UE – wg Federiki Mogherini: - 29 stycznia wg Petro Poroszenko - 28 stycznia.
  • Posiedzenie Stałej Rady OBWE – 26 stycznia.
  • Rada Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Ukrainy – 26 stycznia, po południu.
  • MSZ FR - Najnowsze akty przemocy na Ukrainie, w których zginęło kilkadziesiąt osób, zostały sprowokowane przez ataki ukraińskiej armii na zamieszkane osiedla (Siergiej Ławrow)  

Rozmowy

  • Minister Ławrow (MSZ Rosja) do sekretarza Kerry (USA) 
  • Prezydent Hollande (Francja) z prezydentem Poroszenką (Ukraina)
  • Prezydent Hollande (Francja) z szefem Rady Europejskiej Tuskiem (UE)
  • Kanclerz Merkel (Niemcy) z prezydentem Putinem (Rosja)
  • Kanclerz Merkel (Niemcy) z Poroszenko (Ukraina) 
  • Prezydent Hollande (Francja) z prezydentem Putinem (Rosja) - planowana