niedziela, 26 sierpnia 2018

Czajkowski w Edynburgu


Miasto mego urodzenia, Edynburg (23 sierpnia), zdobył i rzucił na kolana młody, 16-letni rosyjski pianista - Iwan Biessonow. Na dodatek - moim ulubionym koncertem fortepianowym Piotra Czajkowskiego. Młodemu laureatowi specjalnym telegramem pogratulował prezydent Władimir Putin.

W finale Konkursu Eurowizji dla Młodych Talentów (Eurovision Young Musicians 2018) Iwan Biessonow zaprezentował, ostatnią część I koncertu fortepianowego b-moll - Allegro con fuoco.  

Finałowy występ Iwana Biessonowa 
https://www.youtube.com/watch?v=qqlahEMriRs
Zwycięzcę Konkursu Eurowizji wybrało światowej klasy jury, w skład którego weszli: szkocki kompozytor i dyrygent – sir James MacMillan, amerykańska dyrygentka i wiolonczelistka - Marin Alsop, brytyjska kompozytorka i producentka muzyki akustycznej oraz elektronicznej - Anna Meredith, brytyjski wiolonczelista i dyrygent, szef zespołu Strings w Royal Conservatoire of Scotland – David Watkins (przewodniczący jury) oraz dyrektor muzyczny Międzynarodowego Festiwalu w Edynburgu - Andrew Moore.


Po raz pierwszy finał Eurowizji dla Młodych Muzyków odbył się w Szkocji a w samej Wielkiej Brytanii - dwukrotnie. W tym roku w konkursie wzięło udział 18 uczestników, z których wybrano 6 najlepszych muzyków. Każdy z młodych muzyków (16-18 lat) miał maksymalnie 12 minut na oczarowanie jury swoim talentem. 
Finaliści Konkursu, występowali w pięknej Usher Hall w Edynburgu, młodym muzykom towarzyszyła BBC Scottish Symphony Orchestra pod batutą duńskiego dyrygenta - Thomasa Dausgaarda, szefa szkockiej orkiestry od 2015r.
Finaliści konkursu
W finale konkursu z Rosjaninem o zwycięstwo rywalizowali:  węgierski saksofonista Máté Bencze, niemiecka skrzypaczka Mira Marie Foron, wiolonczelistka Birgitta Oftestad z Norwegii, czeski kontrabasista Indi Stivín i słoweński skrzypek Nikola Pajanović, który zajął II miejsce i również sięgnął po Czajkowskiego na prezentację finałową.
Niestety, polska flecistka Marta Chlebnicka nie zakwalifikowała się do finału.

Konkurs Eurowizji dla Młodych Muzyków odbywa się od 1982 roku, dotychczas najczęściej zwyciężali muzycy z Austrii (6 zwycięstw), na drugim miejscu są Polacy (3 zwycięstwa), a na trzecim Niemcy (2 zwycięstwa). Kolejna edycja konkursu odbędzie się za dwa lata w 2020 roku.

Iwan Biessonow pochodzi z Petersburga, rozpoczął naukę gry na fortepianie w wieku sześciu lat. Obecnie studiuje w  Moskiewskim Konserwatorium im. Piotra Czajkowskiego w klasie fortepianu Wadima Rudienko.
Chłopak jest obyty już ze sceną muzyczną. Współpracował z Państwową Orkiestrą Symfoniczną Republiki Tatarstanu oraz z Orkiestrą Symfoniczną Państwowej Akademickiej Capelli w Petersburgu, i to z wybitnymi rosyjskimi dyrygentami: Walerym Giergiewem, Władimirem Spiwakowem, Aleksandrem Sładkowskim i innymi.
W 2016 roku wystąpił z recitalem w Teatrze Maryjskim w Petersburgu.
Młody Rosjanin komponuje również muzykę;  w 2015 roku zadebiutował się jako kompozytor filmowy w filmie dokumentalnym „Varicella” Wiktora Kossakowskiego, którego premiera odbyła się na międzynarodowym festiwalu filmowym „Message to Man” w Sankt Petersburgu.
Na koncie ma kilka konkursów muzycznych. W 2015 zdobył Grad Prix na Międzynarodowym Konkursie Młodych im Fryderyka Chopina w Petersburgu, rok później, też w Petersburgu, zdobył I nagrodę w Międzynarodowym Konkursie im. Antona Rubinsteina oraz został zwycięzcą oraz zdobył nagrodę publiczności na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym dla Młodych Muzyków w Moskwie.
Uczestniczył  w konkursie młodych talentów Sinjaja Ptitsa (Błękitny Ptak) po którym został wybrany do reprezentowania Rosji w Eurowizji Young Musicians 2018 w Edynburgu.


Zdjęcia i nagrania
Eurovision Young Musicians 2018

piątek, 24 sierpnia 2018

Kawa po turecku z prezydentem Niemiec


Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier zaprosił dwa dni temu (22 sierpnia) niemieckich Turków na spotkanie w ogrodach prezydenckiego Pałacu Bellevue, które nazwał „turecko-niemieckim stolikiem kawowym”.

Federacyjne Niemcy, najludniejsze państwo w Unii Europejskiej, drugie w Europie i szesnastym na świecie, są krajem o znaczących diasporach narodowościowych i wyznaniowych. W 16 krajach związkowych (landach) żyje prawie 82 mln obywatelu niemieckich, nie licząc imigrantów. Według ONZ, Niemcy są domem dla trzeciej pod względem wielkości grupy imigrantów, z 10 milionami spośród ok. 190 mln wszystkich imigrantów na świecie.

IMIGRANCI RATUNKIEM DLA NIEMIEC

W 2009 r., 20% populacji państwa miała migracyjne korzenie, co jest najwyższym odsetkiem od 1945 r. W spisie powszechnym w 2011 roku 2, 7 mln osób zadeklarowało pochodzenie tureckie, a także - 2 mln polskie, 1, 3 mln rosyjskie, 1, 2 mln kazachskie oraz 0, 8 mln włoskie. Od 1987 r. do Niemiec przybyło ok. trzy miliony niemieckich przesiedleńców, głównie z dawnego bloku wschodniego.

62 % Niemców jest chrześcijanami: katolikami lub luteranami (protestantami). Islam, jest drugą pod względem wielkości grupą wyznaniową (stale rosnąca), wyprzedza buddyzm i judaizm. Ok. 4 mln wyznawców islamu, główny trzon stanowią sunnici, ale nie brak i innych odłamów.

Niemcy nie mają wielowiekowej tradycji państwa wielonarodowego i wielo-wyznaniowego, jak np. Rosja, tu tylko od 500 lat kształtowały się dwa odłamy zachodniego chrześcijaństwa. Na dodatek nakładają się na to wszystko - brak doświadczeń i problemy z najnowszymi falami imigrantów.

Jednocześnie społeczeństwo niemieckie starzeje się. To poważny problem demograficzny. Spośród ok. 81, 8 mln mieszkańców Niemiec w 2009 r., aż 16, 9 mln osiągnęło wiek emerytalny, co oznacza, że co piąty Niemiec jest emerytem. W ciągu ostatnich dwóch dekad odsetek ten wzrósł prawie o połowę. Szacuje się, że w ciągu najbliższych dziesięcioleci tempo wzrostu liczby emerytów w stosunku do ogólnej populacji będzie wzrastać, a do 2060 r. ludność państwa zmniejszy się o 20%. Dlatego dla władz niemieckich racjonalna polityka społeczna jest szalenie istotna.

KTO JEST NIEMCEM W NIEMCZECH

Prezydent Frank-Walter Steinmeier, zapraszając swoich tureckich sąsiadów na kawę z tureckimi słodkościami w pałacowych, ogrodach wykorzystał, jako okazję - islamskie święto ofiarne Kurban-Baira. Nim zaproszeni goście przeszli na kawę pod drzewami, prezydent Steinmeier podzielił się z nimi kilkoma uwagami, które moim zdaniem, są ważne i warte przypomnienia.

To bardzo gorące lato, jest też latem emocjonujących i niepokojących debat. Wiele dyskusji w naszym kraju dotyczyło przynależności i wykluczenia, integracji i wykluczenia. Te dyskusje są konieczne. Żywe społeczeństwo potrzebuje debat - bez paniki i bez marzeń o wyzwaniach. A ona potrzebuje walki - przynajmniej tej, która prowadzona jest bez obrażeń i przejść granicznych”, powiedział prezydent na powitanie niemieckich Turków, podkreślając znaczenie takich rozmów „o waszym codziennym życiu, waszych doświadczeniach i wspólnym życiu w Niemczech”.

Podkreślił: „Dlatego zaprosiłem was - jako wasz prezydent. I jako wasz sąsiad. Z niecierpliwością czekam na rozmowę przy kawie i ciastku, a także przy herbacie. Tak jak sąsiedzi”. Prezydent Steinmeier zwrócił uwagę, że ostatnich tygodniach pojawiały się w publicznej dyskusji ciągle te same pytania: kto jest Niemcem (obywatelem niemieckim), jak powinien on wyglądać, co ma robić, by nim być, a przede wszystkim – kto o tym wszystkim decyduje?. „Czasami wydawało się, że może być tak, jakby ostateczne odpowiedzi na te pytania musiały być ostateczne”. Podkreślił: Nasze społeczeństwo nie jest sztywnym bytem. Przynależność do niego nie jest przypisana z góry jak znaczek, a następnie może być wycofana. Nie! Nasz dom, miejsce, w którym żyjemy w wolności i czujemy się jak w domu - to miejsce, które wspólnie tworzymy, zawsze nowe”.

DZIĘKUJĘ WAM!
I przypomniał: „Zaczyna się od naszych opowieści - opowiadania naszych historii i słuchania opowieści o sobie nawzajem. Oczywiście, także historii tych, którzy niosą w swoich sercach więcej niż jeden dom. Wielu z nas ma swoje korzenie w miejscu innym, niż tam, gdzie jest dzisiaj ich dom i w którym chcą kształtować swoją przyszłość. Nawiasem mówiąc, nie mówię tylko o uchodźcach, których ostatnie losy zdeterminowały debatę publiczną, ale myślę o wielu ludziach, których prosiliśmy w interesach ekonomicznych, by tu pracowali, ludzi z Włoch, Grecji, Hiszpanii czy Portugalii a później, zwłaszcza z Turcji.

Bez nich, bez rodzin, które poszły ich śladem, bez dzieci i wnuków, ekonomiczna prosperity naszego kraju byłyby jeszcze bardziej niewyobrażalna. To jest nasze społeczeństwo dzisiaj. Zrobiliśmy to wspólnie, i jako prezydent tego kraju chciałbym wam podziękować!” Historie losów tych ludzi należą teraz do historii Niemiec.

WALKA Z WYKLUCZENIEM SPOŁECZNYM

Nasz kraj stał się dla wielu nowym domem, ale nikt nie musi zaprzeczyć swoim korzeniom. Ponieważ ojczyzna, odczuwana i przeżywana, istnieje również w liczbie mnogiej. Nowy dom, nowa ojczyzna nie może być - środkiem wykluczenia” tych ludzi z niemieckiego społeczeństwa, podkreślał niemiecki prezydent..
Frank-Walter Steinmeier przypomniał, że rzeczywistość - jak pokazały ostatnie tygodnie - wygląda inaczej dla wielu mieszkańców Niemiec. Pod hashtagiem "MeTwo" opowiadają oni o swoich osobistych doświadczeniach: od dyskryminacji lub rasizmu w życiu codziennym, od wykluczenia w debatach politycznych. „I znowu słyszę”, mówi prezydent, „od imigrantów i ich potomków: Chociaż tu się urodziłem, choć podejmuję szczególny wysiłek, wciąż nie należę do tego (społeczeństwa)".

Prezydent Steinmeier przyznaje, że takie sytuacje nie pozwalają mu być obojętnym, budzą w nim niepokój. Przeraża go, że Niemcy są „zimni, jako społeczeństwo”, a tego nie da rady zmyć. Stałe podejrzenia wobec imigrantów, bez względu na to, jak długo żyją w Niemczech, są szkodliwe nie tylko dla jednostki. One jest haniebne dla naszego kraju. Rasizm i dyskryminacja naruszają ludzką godność i szkodzą naszej demokracji. Dewaluują to, co razem zrobiliśmy w tym kraju”, podkreśla z wyraźną irytacją. „Nie ma obywateli pierwszej czy drugiej kategorii, ma dobrych czy złych sąsiadów. (…) Jest Republika Federalna Niemiec, państwo obywateli równych praw i obowiązków, a w nim wiele osób, które tu mieszkają i pracują, bo chcą wspólnie dzielić jedno – spokojne życie w kraju prawa i wolności”, stwierdził, dodając, że jest dumny z bycia prezydentem tych wszystkich ludzi, z równym szacunkiem, niezależnie od ich pochodzenia, koloru skóry czy religii. 
,
KONFLIKTY SĄ NIEUNIKNIONE

Prezydent Niemiec przypomniał, że tak różnorodne społeczeństwo jest wyczerpujące, może męczyć.
Różnorodność jest wyczerpująca - różnorodność poprzez imigrację, a także różnorodność naszego stylu życia, religii, wyznania lub postaw politycznych. Co wie każdy po swojej rodzinie, dlaczego nie miałoby to również dotyczyć naszego kraju, jako całości?”, pyta retorycznie.
„Błędem jest sądzić, że integracja może być bezkonfliktowa, że może być czymś w rodzaju harmonijnego stanu ostatecznego. Wręcz przeciwnie, społeczeństwo otwarte jest pełne sprzeczności i konfliktów, a mimo to większość z nas nie chce żyć w żadnym innym społeczeństwie!”

Prezydent RFN uważa, ze Niemcy muszą się jeszcze wiele nauczyć, przede wszystkim rozwiązywać konflikty narodowościowe, etniczne czy religijne występujące w niemieckim społeczeństwie bez kwestionowania przynależności etnicznej czy religijnej, ponieważ, jak stwierdza, Niemcy są jednym, wspólnym krajem wtedy, gdy wszystko w nim idzie dobrze, wtedy, gdy w kraju źle się dzieje: „Pracujemy razem, aby rozwijać nasze sukcesy i możemy przezwyciężyć nasze kryzysy, tylko - łącząc siły. Udowodniliśmy to wiele razy w ciągu ostatnich dziesięcioleci. W skrócie: życzę sobie Niemiec, w którym możemy wygrać razem i przegrać razem!”
NIEMCY, KRAJEM IMIGRANTÓW

Zbyt długo kłóciliśmy się, czy nasz kraj jest teraz krajem imigracyjnym. Faktem jest, że imigracja ma miejsce, także, dlatego, że wielokrotnie prosiliśmy ludzi, ab tutaj przyszli. Tak będzie w przyszłości. I dobrze, że teraz powstają jasne zasady”, zaznaczył prezydent.„Ale samo stwierdzenie, że jesteśmy krajem imigracyjnym, nie wystarczy. Coś musi z tego wynikać” - dla państwa, które organizuje współistnienie tubylców i przybyszów, dla niemieckiej polityki, która musi ustanawiać wytyczne i dla każdego niemieckiego obywatela.

Integracja nie jest ani łaską, ani darem. Ale nie jest to także warunek spełnienia, Integracja wiąże obie strony: tych, którzy byli Niemcami od pokoleń i tymi, którzy tu wyemigrowali. Wszyscy jesteśmy proszeni o podejście do siebie nawzajem, do kwestionowanie uprzedzeń, a nie umieszczanie innych w szufladach. Musimy szanować się nawzajem - nawet w naszej różnorodności, o ile jest ona przestrzegana w prawie. I razem jesteśmy proszeni o zatrzymanie tych, którzy zasiewają nieufność, strach i niezgodę w Niemczech lub w innych krajach. Na szczęście mamy solidne podstawy do tego wszystkiego, i to jest nasza konstytucja: godność każdego z nas, równość, demokracja i rządy prawa, i - to także jest częścią naszej odpowiedzialności przed niemiecką historią. Jeśli walczymy o rozwiązania na tej podstawie, to jestem pewien, że nasza spójność nie będzie słabsza, ale silniejsza”. Prezydent Steinmeier siadając z przedstawicielami tureckiej mniejszości w Niemczech w cieniu drzew przy kawie, która nb. przywędrowała do Niemiec z Turcji, zaznaczył: … „ten stół jest pięknym symbolem - symbolem społeczeństwa, w którym nie tylko traktujemy się nawzajem z szacunkiem, ale naprawdę troszczymy się o siebie nawzajem. Tak, my, Niemcy, mamy wiele domów i różne historie. Ale łączy nas spowiedź: chcę żyć w tym kraju”.
Przy okazji zapowiedział, że w przyszłości takie „stoliki” – „zawsze będzie częścią moich wizyt we wszystkich częściach Niemiec”.

Źródło: 
Przemówienie prezydenta federalnego Franka-Waltera Steinmeiera
Biuletyn Rządu Federalnego RFN, 
Nr 84-1, z dn. 24 sierpnia 2018

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Szef niemieckiej dyplomacji i niemiecka młodzież w Oświęcimiu


Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Mass (SPD) przebywa dzisiaj (20 sierpnia) w Polsce i wraz z młodzieżą swego kraju odwiedza niemiecki obóz koncentracyjny i zagłady Auschwitz-Birkenau (Oświęcim-Brzezinki). Następnie spotka się ministrem Jackiem Czaputowiczem, szefem polskiego MSZ.

Moja druga podróż do Polski, jako ministra spraw zagranicznych wiedzie mnie do byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. Auschwitz jest dla mnie nieustannym przypomnieniem, że walczę o nienaruszalną godność człowieka na całym świecie, zarówno osobiście, jak i politycznie”, napisał w specjalnym oświadczeniu minister Mass.
Musimy zachować pamięć o niewypowiedzianych okrucieństwach tam popełnionych, także dla przyszłych pokoleń.
Dlatego jestem szczególnie zadowolony, że młodzi niemieccy stażyści dyplomatyczni i konsularni, towarzyszą mi dzisiaj i że podczas naszej wizyty będziemy mieli okazję porozmawiać z polską i niemiecką młodzieżą”, informuje szef niemieckiej dyplomacji, dodając: „Obecnie Polska jest dla nas nie tylko sąsiadem, ale cenionym przyjacielem i ważnym partnerem w Europie. Prowadzimy bliski i intensywny dialog. Taki jest również cel dzisiejszego spotkania z moim polskim kolegą Jackiem Czaputowiczem[1].

***

Wizyta w Polsce będzie dla ministra spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maasa  >>stąpaniem po cienkim lodzie<< – nie może urazić wrażliwego partnera z UE, a jednak musi udzielić mu reprymendy”, pisze dzisiejszy Die Welt[2]. „Obu ministrom nie zabraknie tematów do rozmów - niemiecko-polskie relacje uważane są od czasu przejęcia w końcu 2015 roku władzy przez narodowo-konserwatywny PiS za co najmniej trudne”, uważa warszawski korespondent „Die Welt” von Philipp Fritz. 
Dziennikarz wyjaśnia, że dla Polski problemem jest Nord Stream 2.  
Warszawa argumentuje, że gazociąg narusza bezpieczeństwo energetyczne Unii Europejskiej, a przede wszystkim jej środkowoeuropejskich członków. Strona niemiecka uważa natomiast polską reformę sądownictwa za naruszenie państwa prawa. A gazociąg jest przedsięwzięciem komercyjnym i niezbędnym.
"Die Welt" przypomina też, że obawa przed ewentualnym porozumieniem Niemiec z Rosją ponad głowami mieszkańców Europy Środkowej należy do odwiecznych polskich lęków. I uspakaja. Konsekwentna krytyka pod adresem Rosji, co ma unaocznić niedzielny niedzielny wywiad ministra Massa dla „Welt am Sonntag”, w którym ponownie odrzucił on „możliwość uznania aneksji Krymu, a ewentualne zniesienie sankcji uzależnił od realizacji porozumienia z Mińska" - przyczyniła się "do umocnienia wiarygodności szefa niemieckiej dyplomacji, chociaż PiS pozostaje sceptyczny wobec niemieckich socjaldemokratów”, tłumaczy w „Die Welt”. red.Fritz.  SPD uważana jest w Polsce za partię wykazującą zbyt daleko idące zrozumienie dla Rosji, wyjaśnia niemieckim czytelnikom warszawski korespondent "Die Welt".

KOMENTARZ
Nie mniej jednak, należy przypuszczać, moim zdaniem, że wizyta szefa niemieckiej dyplomacji w Polsce jest pewnego rodzaju próbą wyjaśnienia polskim władzom sedna spotkana sprzed dwóch dni kanclerz Merkel z prezydentem Putinem i ich oświadczeń o podobnej treści dot. budowy gazociągu Nord Stream 2.
W Niemczech i w Rosji zapadła jednoznaczna decyzja, że gazociąg Nord Stream 2 zostanie zbudowany, a opory państw trzecich nie mają dla jego budowy znaczenia. 
Teraz minister Heiko Mass musi o tym przekonać polskie władze.


[2]  Von Philipp Fritz: Eine Urangst der Polen belastet den Maas-Besuch. 20.08.2018,   https://www.welt.de/politik/ausland/article181230876/Bundesaussenminister-Eine-Urangst-der-Polen-belastet-den-Maas-Besuch.html

niedziela, 19 sierpnia 2018

Ach, co to był za ślub!


Było słonecznie, sielsko - anielsko i wiejsko, z bukietami złocistych słoneczników, w przepięknych plenerach miasteczka Gamlitz, leżącego w malowniczym winiarskim regionie na południu kraju związkowego Austrii – Styrii, około 50 km od stolicy tego regionu - Grazu. 
W drodze na ślub i wesele
Pewna, dojrzała już w latach, para postanowiła wziąć tam wczoraj ślub i wyprawić wesele w tamtejszym hoteliku-zajeździe..
Ona – Karin Kneissl, obecnie szefująca austriackiemu MSZ, on – Wolfgang Mailinger, finansista, o którym nic wiem, ale nazwisko Mailinger jest świetnie znane w światowej dyplomacji. 
Akt zawarcia małżeństwa w obecności Władimira Putina (trzeciego świadka)
Jest ono związane z osobą Ludwiga Mailingera[1], bawarskiego polityka CSU, wieloletniego szefa łącznikowego biur Fundacji Hansa Seidela w Waszyngtonie, Brukseli, Atenach i Moskwie.
Ludwig Mailinger, obecnie na emeryturze, nazywający siebie człowiekiem drugiego planu, organizował liczne spotkania polityków bawarskich z parlamentarzystami i politykami UE, Kanady, USA i Rosji. Jest absolwentem nauk politycznych, pracował m.in. dla kierownictwa CSU (dla Edmunda Stoibera). Rosjanie uważali go za „poważnego i potężnego”, w 2011r. spotkał się w Monachium z Gorbaczowem, po tym spotkaniu stwierdził, m.in.”Jesteśmy ‘winni’ nie tylko niemieckiej jedności, ale także rozwiązania konfliktu Wschód – Zachód”. Jeszcze w kwietniu 2016r zorganizował spotkanie deputowanego Bundestagu - Hansa Petera Uhla i deputowanego bawarskiego Landstagu - Gerharda Hoppa z amerykańskim senatorem – Jeffem Sessionsem, który obecnie jest w rządzie Trumpa.
Jakie są koneksje rodzinne między Wolfgangiem a Ludwigiem Mailingerami – nie wiem, choć z twarzy są do siebie podobni. Być może, to tylko zbieżność nazwisk…
Ale największą sensację wywołał nie tyle pan młody i jego ewentualne polityczno-dyplomatyczne koligacje, co gość zaproszony przez jego oblubienicę. 
Oczekiwany gość z bukietem kwiatów
Karin Kneissl zaprosiła bowiem, na swój ślub samego Władimira Putina, gdy w czerwcu odwiedzał Austrię. A ten nie odmówił i w drodze na spotkanie z kanclerz Merkel zboczył z trasy, wylądował w na lotnisku Graz, skąd pod eskortą austriackiej policji dotarł na ślub i wesele.
Prezenty dla nowożeńców Władimir Putin dobrał starannie. 
Poza pięknym bukietem kwiatów dla pani Karen, rosyjski prezydent ofiarował im obraz z motywami wiejskimi, przedstawiający okolice, skąd pochodził pan młody, „masłowyżymałku”, tj. starą prasę olejarską oraz samowar z Tuły. 


Dla uświetnienia wesela zabrał też ze sobą dziewięcioosobowy chór Kozaków i Kozaczek dońskich. Były więc na weselu pieśni kozackie i lokalne, wspólne śpiewanie i oczywiście potańcówka z udziałem prezydenta Rosji.


Były też, wg donosu BBC - wygłaszane przez Władimira Putina po niemiecku - toasty, życzył młodej parze „długich wspólnych lat życia i szczęścia w rodzinie”, 


A na odchodnym, na białym "garbusie" szefowej austriackiego MSZ napisał w wielkim serduszku: „Do zobaczenia jeszcze raz” i zaopatrzył je w autograf.
 
Ta wielce sympatyczna prywatna wizyta prezydenta Rosji na ślubie szefowej austriackiej dyplomacji, trwająca zaledwie niecałe półtorej godziny, nie odbyła się bez echa. W mediach się nieco zakotłowało.
Utytułowanych gości z zagranicy było sporo
Awantura polityczno-medialna wybuchła na Ukrainie. Szlag trafił tamtejszych dziennikarzy i ministra spraw zagranicznych Pawło Klimkina. Pomruczała ponuro nawet polska redakcja DW, polskie media także się oburzyły. Eurodeputowany z partii Zielonych - Michel Reimon[2] zażądał dymisji Kneissl. Agencji APA powiedział, nawiązując do zaproszenia Putina, że "despota nigdy nie jest osobą prywatną". Dodając, że austriacki rząd "zaprzepaszcza dobre imię Austrii, ponieważ będzie postrzegany, jako przedłużone ramię rosyjskiego reżimu w Unii Europejskiej".
Bo, jak to jest? Największy „bandyta i agresor” oraz „despota” na świecie, zamiast spotykać się z anatemą i ostracyzmem w całej Europie i globie, jak sugerują politycy Ukrainy - jest przyjmowany przez różnych kanclerzy, lata sobie prywatnie na śluby szefów dyplomacji. Wszędzie mile widziany i witany z uśmiechami. Toż to skandal!
Życzenia od szefa - kanclerza Austrii
Na dodatek, jak przypomina polska redakcja DW, Austria objęła dopiero, co prezydencję UE i jak teraz będą wyglądały rozmowy o Ukrainie, skoro szefowa austriackiej dyplomacji obściskuje się i tańcuje z Putinem, hołubi go i przyjmuje od niego prezenty?! 
Powinna natychmiast być odwołana ze stanowiska” – postuluje szef ukraińskiej dyplomacji, nie dostrzegając, że w gronie weselnych gości był także austriacki kanclerz Sebastian Kurz, który nie tylko witał Putina na lotnisku w Graz i przywiózł go do Gamlitz, to jeszcze przy weselnym stole w zażyłości z nim gawędził, i na pewno nie nosi się z zamiarem odwoływania swojej minister z zajmowanego stanowiska.
Futrzani domownicy - psy też bawiły na weselu...
... i się zaprzyjaźniły z rosyjskim prezydentem
Dalej idą ukraińscy dziennikarze. Red. Maksim Kuchar (b. naczelny Forbes Ukraina)[3] wzywa rząd do nałożenia na Austrię natychmiastowych sankcji z tego powodu! Proponuje: przeprowadzenie kontroli wszystkich austriackich firm działających na Ukrainie; „wyrzucenie" austriackich i związanych z nimi firm ze wszystkich przetargów; zatrzymywanie „trzy razy dziennie" pojazdów austriackich obywateli „w celu kontroli pod kątem uprowadzenia"; anulowanie kontraktów na dostawę surowców austriackim lub związanym z nimi firmom; przeprowadzenie ćwiczeń wojskowych na Zakarpaciu „ze scenariuszem głębokiej interwencji i szturmu austriackiej stolicy a także „przypadkowe" naruszanie austriackich granic powietrznych przez samoloty wojskowe.
Trzeba przyznać, że potańcówki Putina na austriackiej ziemi bardzo mocno zdenerwowały ukraińskiego dziennikarza..
W Polsce - TVP, przy pomocy „ekspertów,” usiłowała wytłumaczyć Polakom pobyt Putina na weselu[4]:Austria jest jednym z najbardziej prorosyjskich krajów w Unii Europejskiej i ma na sumieniu mnóstwo grzechów", wyjaśniał z ekranu telewizora Jarosław Guzy, ekspert ds. międzynarodowych, jako go rekomendowano. Jego zdaniem „powinno się bacznie obserwować takie spotkania”. Sugerując przy tym niedwuznacznie „prawdziwy” cel wizyty Putina w Austrii: „Nie tylko kwestia współpracy z Niemcami, jeśli chodzi o politykę gazową. Austria to jest jednocześnie świetne schronienie dla miliardów euro czy dolarów, które władcy Kremla ukradli swoim obywatelom”.
Dziennikarz austriackiej gazety "Salzburger Nachrichten", na którego powołuje się TVN 24, napisał, że szefowa austriackiej dyplomacji może sama decydować, kogo zaprosi na swój ślub, a to, że w najpiękniejszym dniu swego życia koniecznie chce mieć przy sobie Putina, "jest kwestią dobrego smaku". 
Trzeba przyznać, że Karin Kneissl – Mailinger ma bardzo dobry gust i wyrobiony, a nawet wyrafinowany, rzekłabym, smak! 
Ach, co to był za ślub!