niedziela, 27 października 2013

Kirowska nekropolia

Wyjazd studyjny do Rosji
22 - 26 września 2013 r.

W polskiej, katolickiej rzeczywistości przełom października i listopada jest poświęcony tym, którzy odeszli na zawsze. W przeddzień święta kościelnego Wszystkich Świętych (1 listopada) a potem w Zaduszki (2 listopada), łącząc oba święta w jedno - Święto Zmarłych i stare słowiańskie tradycje z katolickimi rytuałami - tysiące Polek i Polaków odwiedza cmentarze, porządkuje groby najbliższych, ozdabia je wieńcami i jesiennymi kwiatami i zapala symboliczne świece. 
W tradycji rosyjskiej natomiast nie ma Święta Zmarłych i za kręgiem polarnym na grobach cmentarza w Kirowsku, nikt nie zapali w tych dniach świec. 
Zgodnie z rosyjskim obyczajem zmarłych wspomina się w Niedzielę Wielkanocną, kiedy to całe rodziny gromadzą się przy grobach najbliższych.

Na cmentarz w Kirowsku trafiłam przypadkiem. 
Jadąc na lotnisko, które mieści się ponad 20 km za miastem, musieliśmy stanąć na poboczu na ponad kwadrans, by poczekać na inny samochód, którym dowieziono pozostawiony daleko w tundrze szaliczek jednej z dziennikarek, uczestniczek wyjazdu studyjnego do Rosji. Traf chciał, że koło cmentarza.Skorzystałam z okazji, wysiadłam z busika by go obejrzeć. Każdy cmentarz, ten też - to historia. Histora  ludzi, którzy stąd odeszli na zawsze, zostawiając jednak zawsze jakiś ślad po sobie.
Po prawej stronie cmentarz, po lewej lasotundra, w głębi Chibiny
Kirowsjki cmentarz jest usytuowany po zachodniej, (prawej)  stronie drogi wylotowej z miasta na ziemi, a właściwie skalnym gruzowisku wydzieranemu naturze. Wokoło cmentarza  i w nim samym - te same brzózki, w głębi stoki Masywu Chibińskiego, czy jak tu mówią Chibin. 
Typowa dla tych okolic lasotundra w przepięknej jesiennej szacie.



Przybysza z zachodniej Europy, a szczególnie z Polski, może nieco zdziwić ta nekropolia. Mnie nie specjalnie. Wychowując się i przebywając potem często w krajach protestanckich północnej Europy przyzwyczaiłam się już do tego, że w krajach obok jest inny niż w Polsce  sposób chowania  zmarlych i pielegnowania pamięci po nich.
Każdy grób jest ogrodzony ozdobnym płotkiem
Mogiły są tu otoczone metalowymi wysokimi płotkami, malowanymi w różne  kolory - biały, wszystkie odcienie  niebieskości - od błękitu po granat i czarny.  Prawie wszędzie postawiony jest stół i ławki. Biesiadowanie na cmentarzach Rosji i innych słowiańskich narodów na wschód od Bugu, ma swoje odwieczne tradycje. 
W oczy rzucają się też dosyć liczne, ustawione pionowo czarne nagrobki z wyrytym, bardzo naturalistycznym wizerunkiem zmarłego. Na nowszych widnieje też znak prawosławnego krzyża i inne symbole religijne.Nie ma praktycznie, poza wyjątkami, kwietników, rabatek czy typowych na polskich cmentarzach bogato zdobionych mogił. Są za to często sztuczne kwiaty, co w tym klimacie jest raczej zrozumiałe, czasami ...szklaneczka na wódkę.
Ciepłe słowa dla zmarłego i szklaneczka na napitek

-  W tradycji rosyjskiej spotykamy się z poglądami na śmierć i tradycjami pogrzebowo-cmentarnymi wywodzącymi się z trzech różnych źródeł: prawosławia, obrzędowości ludowej i ideologii socjalistycznej - wyjaśnia rosyjska etnografka Weronika Bielajewa. 
W minionym okresie ścierały się one na podłożu ideologicznym:. - Socjalistyczna koncepcja istnienia po śmierci nie była dokładnie określona – dowodzi Weronika Bieliajewa. - Oficjalnie zostały uznane pominki (wspominanie zmarłych)  ludowe, których np. Cerkiew nie mogła uznać, bowiem pominki cerkiewne to były msze żałobne, modlitwy za wszystkich zmarłych, był to czas refleksji, smutku.
Grób narciarza wyczynowca Aleksieja N. Jegorowa (1974-2000), po lewej stronie stoją jego narty.
 

Ze zmarlym można porozmawiać i pobiesiadować...
Ludowe przypominanie zmarłych było natomiast inne. W pominki ludzie szli na cmentarz odwiedzić swoich zmarłych bliskich, przynoszono jedzenie i alkohole, jedzono i pito na grobach, zostawiając resztki dla ptaków. Związane to jest z ludowymi wierzeniami, że w te dni zmarli mogą wracać na ziemię i odwiedzać swoich bliskich i przyjaciół  pod postacią ptaków lub motyli. Stąd te cmentarne stoły i ławki na rosyjskich cmentarzach prawie przy każdym grobie.

W czasach Związku Radzieckiego wykreowano obyczaj  pominek publicznych - jednym z ich elementów było i jest kultywowane nadal - odczytywanie Księgi Wiecznej Sławy, do której są wpisywane nazwiska i imiona zmarłych, podkreślano także ich zasługi dla państwa i społeczeństwa. Podobnie jak dzieje się nadal w polskich kościołach rzymsko-katolickich na mszach „zadusznych”. 
Na pominkach prywatnych zalecano w czasach ZSRR zapraszanie „wodzireja”, któryby poprowadził spotkanie i zachęcał krewnych i kolegów zmarłego do spokojnego wspominania, bez spożywania napojów wyskokowych.  Ponieważ takie święto nie mogło się jednak obejść bez alkoholu, instytucja „wodzireja” w czasach radzieckich  - nie wypaliła - i często smutne z założenia pominki przekształcały się w liczną i wesołą imprezę. Co było przyjmowane zarówno przez ideologów ZSRR, jak i Cerkiew – negatywnie. 
 
Groby rodziny Dieńgub. Po lewej jest grób  Raisy Michaiłowny i jej syn Michaiła (po środku), którzy  zmarli w tym samym czasie 2005 r. Matka - 29 października, syn - 1 listopada. Ostatnia mogiła (po prawej) - ojca rodziny Nikołaja Dieńgub, który zmarł 5 lat póżniej.
Dusza ludzka w rosyjskiej tradycji ludowej to niewidzialna postać, czasem mała i dziecinna, ze skrzydłami, która lata. Przez czterdzieści dni po pogrzebie, dusza zmarłego odwiedza miejsca które zmarły szczególnie lubił lub pojawia się tam, gdzie zgrzeszył, by prosić o przebaczenie.
Grób prof. Władimira W. Guszczina (1924-2000), głównego inżyniera kombinatu górniczego "Apatiti"
Dlatego przez 9 dni od śmierci trzeba pod zdjęciem zmarłego, albo przy jego grobie, jak nakazuje  tradycja  - zostawić  kawałek czarnego chleba i kieliszek wódki. Po 40 dniach rodzina organizuje w domu , czasem na cmentarzu, uroczystą kolację ku czci zmarłego, z zaproszeniem krewnych i przyjaciół oraz samego zmarłego. Kiedy rodzina widzi, że przeznaczony dla niego posiłek zostaje nietknięty, uznaje, że ich ukochany bliski odszedł na zawsze. 

Grób Walerija Cz. Anisimowa (1951-2001)

Ludzie wierzyli, że zmarli towarzyszą im podczas ważniejszych świąt takich jak Wielkanoc lub Boże Narodzenie. 
Obowiązkiem domowników było ich godne przyjęcie. Wystawiano zawsze o jedną zastawę i poczęstunek więcej, nie wolno było pracować, aby nie urazić duszy i nie wylewano wody. Zeby sprawdzić czy był obecny na kolacji - wysypywano ścieżki i podłogę piaskiem by potem odnaleźć jego ślady.

- To zaledwie niewielka część rytuałów i zachowań dotyczących pogrzebu i śmierci. Część z nich zachowała się w takiej lub innej formie do dzisiaj, część przeradzając się w zwyczaj już nie znajduje wytłumaczenia, ale wciąż tkwi w podświadomości społecznej – uważa Weronika Bielajewa.
W zadumie nad czasem który bezpowrotnie mija ,nad śmiercią, która każdemu jest pisana, nad różnymi zwyczajami związanymi z pamięcią o najbliższych, ktorzy odeszli, Rest In Peace, niech spoczywają w spokoju -, pomyślałam, patrząc na twarze zatrzymane na zawsze w czarnych kamieniach kirowskiego cmentarza....
Przystanek autrobusowy przy cmentarzu,, w głębi stoki Chibin i droga do Kirowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz