środa, 29 listopada 2017

Między marzeniem a rzeczywistością



POLSKA, POMORZE ZACHODNIE
GOSPODARKA MORSKA
PORTY- TRANSPORT NA ZAPLECZU



Konferencja NAVI RAIL, zorganizowana w Szczecinie (18 i 19 października br.) przez Kurier Kolejowy przyniosła wiele niespodzianek, ale przede wszystkim zaprezentowała realną sytuację w kolejnictwie towarowym. Zgodnie z intencją organizatorów została ona zorganizowana w celu zbudowania platformy do wymiany poglądów przedstawicieli środowisk biznesowych związanych z transportem kolejowym, drogowym, żeglugą morską i śródlądową oraz centrami logistycznymi. 

SPADEK PRZEWOZÓW W ŻEGLUDZE ŚRÓDLĄDOWEJ

Z ramienia ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej w konferencji NAVI RAIL uczestniczył wiceminister Jerzy Materna.  Przedstawił sytuację w transporcie wodnym i wyjaśniał, dlaczego jego zdaniem, spadły przeładunki w żegludze śródlądowej. Sytuacja jest niepokojąca, bowiem w minionym, 2016r w stosunku do poprzedniego, przewozy krajowe spadły o ¼, tj. z 4 mln ton, do 2, 9 mln ton, w przewozach międzynarodowych natomiast jest jeszcze gorzej, spadły z 8 mln ton do zaledwie 3, 1 mln ton, co oznacza spadek o ponad 60%.  Łącznie w ubiegłym roku ładunki przewożone kanałami i rzekami spadły o połowę, z 12 mln ton do 6 mln ton.  Minister Materna upatruje ten stan rzeczy w … zakończeniu modernizacji Wrocławskiego Węzła Wodnego, bo „inwestycja absorbowała przewozy wodne śródlądowe do przewozu materiałów budowlanych”, następnie w niskim stanie wód i niestabilności żeglugowej, w przewozach ładunków ponadgabarytowych, bo „są duże objętościowo, a nie tonażowo np. w stosunku do węgla” oraz w złym stanie technicznym dróg wodnych i infrastruktury funkcjonalnie z nimi powiązanej. 

Jak zauważył minister Materna, najistotniejszą rolę w żegludze śródlądowej ogrywa Odrzańska droga Wodna.

W celu poprawy sytuacji w żegludze śródlądowej uruchomiono w lipcu tego roku pilotażowo transport węgla barkami (ok. 20 tys. ton węgla miesięcznie) z Gliwic do Elektrociepłowni we Wrocławiu. Jest to jeden z etapów realizacji „Założeń do planów rozwoju śródlądowych dróg wodnych w Polsce na lata 2016-2020 z perspektywą do roku 2030”. Projekt pilotażowy ma umożliwić przywrócenie regularnych przewozów na Odrzańskiej Drodze Wodnej. Pod uwagę brany jest również kierunek do Elektrowni Opole. Wg ministra Materny, spowoduje „wzrost aktywizacji gospodarczej Portu Gliwice”.

Minister Materna zapowiedział też reorganizację struktur organizacyjnych administracji żeglugi śródlądowej. Wynika ona z przejęcia nowych kompetencji przez ministra właściwego do spraw żeglugi śródlądowej, w związku z wejściem w życie „Prawa wodnego” (ustawy z dnia 20 lipca 2017 r.).

Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego, przypomniał natomiast, ze Odra jest „rzeką trudną”, w ciągu dziesięcioleci podejmowano wiele prób jej uregulowania. W kontekście dyskusji czy należy dążyć do uzyskania IV kl. żeglowności, czy wystarczy do III kl., stwierdził m.in.: „Priorytetem nas wszystkich powinno być to, by szybko doprowadzić do żeglowności Odry w III klasie. To realny cel, możliwy do osiągnięcia już na przestrzeni lat 2020 – 22. Prace już trwają, podpisana jest polsko - niemiecka umowa w tej kwestii, której wynegocjowanie trwało wiele lat. Nie wyobrażam sobie, by dyskusja dotycząca uzyskania IV klasy żeglowności oraz zmiany organizacyjne związane z powołaniem „Wód Polskich” spowodowały, że zrezygnujemy z realnego planu III klasy żeglowności na Odrze granicznej. IV klasa wymaga nie tylko podpisania odrębnej umowy polsko – niemieckiej, ale także zabezpieczenia środków w wysokości minimum 30 mld zł, wieloletnich analiz oraz przygotowania dokumentacji”.

Rząd optuje za IV kl. oraz uważa, że zawarte umowy z Niemcami są dla Polski niekorzystne, o czym informował minister Materna.

Eksperci z Banku Światowego w zachodniopomorskim urzędzie marszałkowskim ocenili (3.10.2017) jako dobry, stan zaawansowania prac dot. użeglownienia Odry na obszarze województwa. Zauważyli przy tym, jednak ryzyko dla płynnej realizacji przedsięwzięcia w związku ze zmianami organizacyjnymi i powołaniem nowej instytucji pn. „Wody Polskie”. Podobne obawy deklarował urząd marszałkowski. W związku z tym marszałek Geblewicz zwrócił się z pismem do ministra Gróbarczyka o informacje, na jakim etapie są negocjacje z Niemcami dotyczące nowej umowy w dot. zgody na ustanowienie na Odrze granicznej żeglowności w IV kl.

Z wypowiedzi ministra Materny wynikało, że resort nie podjął do tej pory żadnych działań w tym zakresie.

WYKORZYSTANIE TERMINALI KONTENEROWYCH

Radosław Pacewicz, wiceprezesa Urzędu Transportu Kolejowego przedstawił faktyczny stan wykorzystywania kolei w przewozach na zapleczu zespołu portowego Szczecin- Świnoujście. Na tle ogólnego wolumenu obsłużonego w 2016 r. przez wszystkie porty, wynoszącego 2,03 mln TEU, udział Szczecina i Świnoujścia kształtował się na poziomie ok. 4,5%. URK wykazał też, że przewóz towarów z zespołu portowego Szczecin-Świnoujście drogą kolejową, przy średniej prędkości handlowej ok. 25 km/godz., jest krótszy od 2 do 4 godzin na trasach do Gliwic, Poznania, Wrocławia, Kędzierzyna Koźla i Wrocławia – niż pokonanie tych tras z portów Trójmiasta. Przypomniał też, że zgodnie Białą Księgą Transportu trasy o długości powyżej 300 km powinny być realizowane przez kolej a transport drogowy powinien być wykorzystywany na odcinkach poniżej 300 km.

W porcie szczecińskim systematycznie maleje udział kolei w przeładunku TEU w ostatnich latach. W 2013r. – wynosił 17%, w 2014r. - 9 %, w latach 2015 i2016 już tylko 2%.

W CZYM LEŻY PROBLEM

Przyczyn tego spadku jest wiele: niskie prędkości handlowe pociągów towarowych (ok. 30 km/godz., czasem do 21 km/godz.). Przeładunki intermodalne są nieduże (poniżej 100 tys. TEU). W porcie szczecińskim obsługuje się w „intermodalu” przede wszystkim sąsiednie województwa (55% przy użyciu transportu drogowego w ramach woj. zachodniopomorskiego, 18% do/z lubuskiego, 13% do/z wielkopolskiego) Towary przewożone na dalekie odległości trafiają do Gdańska, Gdyni oraz portów niemieckich.

W obu portach, zdaniem UTK, dominują przeładunki masowe i nie-intermodalne.

Urząd Transportu Kolejowego widzi szansę dla tych portów przede wszystkim w dalszej specjalizacji w przeładunkach masowych, pozyskiwaniu nowych klientów oraz w wykorzystywaniu kolei do szybkobieżnych przewozów.

STAN LINII KOLEJOWYCH NA ZAPLECZU

Głównym problemem w obsłudze portów w Szczecinie i Świnoujściu są wąskie gardła na trasach kolejowych generujące ograniczanie prędkości kolejowych poniżej 40 km/godz. Stan linii kolejowych na najbliższym zapleczu obu portów jest fatalny.  Linia nr 401 (E 59) na odcinku Szczecin – Świnoujście ma ograniczenia spowodowane złym stanem nawierzchni i podkładów, szlak jednotorowy na odcinku przed Portem Świnoujście, niską przepustowość posterunku Szczecin Dąbie. 
Linia nr 406 między Szczecinem i Policami, istotna dla obsługi Zakładów Chemicznych w Policach, bazy przeładunków masowych i metanolu ALFA; zakładów „Fosfan” z przeładunkiem towarów sypkich, kruszyw i chemikaliów płynnych w „Porcie nad Odrą”, bazy przeładunków zbożowych Andreas - ma częściowo jeden tor, ograniczenia godz. pracy posterunków, niskie prędkości.

Nie lepiej przedstawia się sytuacja na międzynarodowych liniach kolejowych, obsługujących dalsze zaplecze i tranzyt obu portów. Linia nr 273 (C-E 59, Nadodrzanka) ma liczne ograniczenia prędkości, szczególnie w rejonie Kostrzyna, jednotorowy most na Odrze w Brzegu Dolnym. Linia nr 277 (C-E 30) – towarowa linia Wrocław – Opole jest w złym stanie technicznym - liczne ograniczenia prędkości do 20 km/h, linia niedostosowana do nacisku osiowego 221 kN na obu torach. Linia nr 151 (E 59) Kędzierzyn-Koźle – Chałupki (połączenie z Czechami): dopuszczalna długość pociągów poniżej 650 m, niska przepustowość linii oraz przejścia granicznego. Do tego wszystkiego należy dołożyć niską przepustowość linii obsługujących kopalnie surowców na Dolnym Śląsku.

KRAJOWY PROGRAM KOLEJOWY

Zarówno Radosław Pacewicz, wiceprezes UTK, jak i Grzegorz Bijoki, z departamentu kolejnictwa ministerstwa infrastruktury i budownictwa, jako remedium na fatalny stan linii kolejowych na zapleczu obu portów Pomorza Zachodniego, wskazywali podczas obrad konferencji Navi Rail, na „Krajowy Program Kolejowy”[1] .

Ujmuje on m.in. poprawa dostępu kolejowego do portów w Szczecinie i Świnoujściu poprzez kompleksowy remont rejonu stacji Świnoujście i Szczecin Port Centralny (611 mln zł), ale, jak wskazywał prezes Pacewicz, nie ujmuje on remontu linii nr 406 w stronę Polic i zniesienia ograniczeń na linii 401.

Zgodnie z informacją przekazaną przez resort infrastruktury i budownictwa, roboty budowlane na stacji Szczecin Port Centralny oraz odcinków linii kolejowych bezpośrednio powiązanych ze stacją oraz grupą torów terminala kontenerowego Ostrów Grabowski, a także stacja Świnoujście oraz powiązane z nią linie kolejowe i tory zdawczo-odbiorcze w świnoujskim porcie – rozpoczną się nie prędzej niż w 2019r. Inwestycja jest na wstępnym etapie prac projektowych, w czerwcu podpisano umowę w wykonawcą projektu. Ogłoszenie przetargów na roboty budowlane planowane jest dopiero na przełom 2018/ 2019 r.

Być może szansą na zwiększenie intensywności wymiany z Niemcami będą ujęte w Krajowym Programie Kolejowym prace na liniach kolejowych nr 408 i 409 (Szczecin Główny – Tantow/granica z Niemcami), na co przeznaczono 140 mln zł z środków krajowych.

Program obejmuje też prace remontowo modernizacyjne na „Nadodrzance” na odcinku: Wrocław – Głogów ( 400 mln zł) oraz na odcinku: Zielona Góra – Rzepin – Dolna Odra (tylko 74 mln, finansowane z puli środków krajowych). Z puli pieniędzy krajowych zaplanowano też udrożnienie podstawowych ciągów wywozowych z Dolnego Śląska (963 mln zł).

Istotne dla obu portów linie kolejowe o charakterze międzynarodowym znalazły się na liście projektów rezerwowych. Są to: linia C-E 30 na odcinku Wrocław – Opole (563 mln zł) oraz linia E-59, na odcinku Kędzierzyn Koźle – Chałupki (183 mln zł).  

UTK widzi szanse dla portów Szczecina i Świnoujścia w wykorzystywaniu RFC 5 – międzynarodowego kolejowego korytarza towarowego: Morze Bałtyckie – Morze Adriatyckie (część kolejowa korytarza sieci bazowej TEN-T: Bałtyk – Adriatyk). Warunkiem jednak jest przede wszystkim modernizacja jego infrastruktury na obszarze Polski, stworzenie ciągów przewozowych ze Szczecina/Świnoujścia na Dolny i Górny Śląsk oraz pozyskanie klientów w Czechach, na Słowacji, może także w Niemczech i Austrii. A na to w najbliższym czasie się nie zanosi.

Sytuacja portów w Gdyni i Gdańsku wygląda znacznie lepiej.

Dla poprawy dostępów od strony lądu do portów Trójmiasta, w Krajowym Programie Kolejowym przewidziano; przebudowę linii 226 i stacji Gdańsk Port Północny, linii 965 i stacji Gdańsk Kanał Kaszubski, linii 227/249 i stacji Gdańsk Zaspa Towarowa oraz linii 722. Obecnie trwają prace projektowe. Ogłoszenie przetargu na roboty budowlane zaplanowano na maj 2018 r. całość inwestycji została oszacowana na 600 mln zł.

W ramach poprawy dostępu kolejowego do portu w Gdańsku, zaplanowano przebudowę 30 km linii 226, budowę 42 rozjazdów, 8 przejazdów kolejowych i 24 obiektów inżynieryjnych, oraz budową nowego mostu na Martwej Wiśle. Zakończono już zasadnicze roboty budowlane (I etap projektu). W II etapie zabudowany zostanie system ERTMS. Prace mają być zakończone do grudnia przyszłego roku, koszt inwestycji opiewa na 336,4 mln zł.

W ramach poprawy dostępu kolejowego do portu w Gdyni, Krajowy Projekt Kolejowy obejmuje: realizację robót budowlanych na obszarze stacji kolejowej Gdynia Port wraz z infrastrukturą towarzyszącą, a także modernizację linii kolejowych na odcinkach powiązanych z stacją. Obecnie trwają prace projektowe. Ogłoszenie przetargu na roboty budowlane zaplanowano na maj 2018 r., koszty modernizacji oszacowano na 850 mln zł.

Prace na alternatywnym ciągu kolejowym Trójmiasto-Bydgoszcz są obecnie w fazie projektowej, budowę przewidziano w latach 2019-2022.  Obecnie dla odcinka Kościerzyna – Gdynia Główna, w lipcu 2015 r. zakończono prace nad studium wykonalności. 28 grudnia ub. r., ogłoszono przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej wraz z pełnieniem nadzoru autorskiego.

REALIA I MARZENIA O POTĘDZE

W kontekście danych dot. sytuacji kolei i w żegludze śródlądowej na zapleczu portowym, nieco bajkowo brzmiały zapewnienia Dariusza Słaboszewskiego, prezesa ZMPSiŚ, który deklarował, że zespół portowy będzie „liderem na Bałtyku”.

W trakcie dyskusji panelowych zastanawiano się nad też upadkiem żeglugi bliskiego zasięgu, zwłaszcza połączeń promowych ze wschodnimi portami na Bałtyku. Jak ciężko jest przenieść ładunki z lądu na wodę doświadczają szczecińscy portowcy, zmierzający do uruchomienia połączenia promowego między Świnoujściem a Kłajpedą. We wrześniu do Kłajpedy udała się delegacja prezesów PŻB i ZMPSiŚ oraz przedstawicieli resortu gospodarki morskiej. PŻB opracowuje analizę opłacalności tego połączenia promowego i być może jeszcze w tym roku odbędzie się rejs promocyjny.

„Port szczeciński ma obecnie, najgorsze parametry dojścia do portu od strony morza”, uważa Wojciech Pysiak, wiceprezes Bulk Cargo Port-Szczecin. Po inwestycjach związanych z pogłębieniem toru wodnego do 12,5 m, o czym także dyskutowano podczas konferencji - przeładowca będzie mógł przyjmować większe statki - 40-tysięczniki. A to się automatycznie wiąże ze zwiększeniem tzw. rat przeładunkowych z dotychczasowych 8 tys. t/24h do 20 tys. t/24h oraz koniecznością pozyskania nowych terenów pod magazyny i place składowe.

„Modernizacja portu w Szczecinie to operacja na żywym organizmie”, przypominał prezes Pysiak. Około 40% przeładunków odbywa się obecnie na nabrzeżach, które trzeba będzie modernizować z względu na pogłębienie toru wodnego i basenów portowych. Istnieje w związku z tym realne ryzyko utraty klientów i zachwianiem pracy przeładowcy.

ZMPSiŚ przystąpi także do rozbudowy portowego terminalu LNG w Świnoujściu, czyli budowy nowego nabrzeża gotowego do przyjmowania statków o długości do 290 m oraz mniejszego - do eksportu LNG na bunkierki. Będą to stanowiska dalbowe z całą infrastrukturą nabrzeżną. Przekazanie ich spółce Polskie LNG ma nastąpić 2021r. Kolejną inwestycją ZMPSiŚ ma być „hubowy” terminal kontenerowy na 1,5 mln TEU, na wschód od terminalu LNG, w nowym basenie portowym, z nabrzeżem zdolnym przyjmować statki o długości do 400 m, z infrastrukturą dojazdową. Koncepcja tego nowego terminala dla Świnoujścia ma być gotowa do końca roku.  Nikt nie zwracał uwagi na fakt, że Zatoka Pomorska jest płytka, jej głębokości nie przekraczają 15 metrów, na Ławicy Odrzańskiej sięgają 6–8/9 m.

Zakres tematyczny konferencji był szeroki i obejmował wiele zagadnień ujętych w pięciu debatach panelowych, nie tylko związanych z transportem kolejowym. Zajmowano się efektywnością ekonomiczną współczesnych łańcuchów transportowych, inwestycjami w infrastrukturę transportową, jako stymulatorami gospodarki, innowacyjnością w gospodarce morskiej pod kątem doboru kadr, oraz usprawnieniem obsługi interesantów portów i ułatwieniami dla przedsiębiorców branży morskiej, przede wszystkim ze strony służb celnych i skarbowych.

Jej największym walorem było ujawnienie publiczne realnych problemów, zwłaszcza związanych z transportem kolejowym, na zapleczu portowym.

Opublikowano z niewielkim skrótem 
dwutygodnik branżowy (KIGM)
"Namiary na morze i handel"
Nr. 22/2017, Listopad, str. 19-20








[1] Uchwała Rady Ministrów nr 162/2015 z dnia 15.09.2015 r., ze zmianami z 23.11.2016 r.


poniedziałek, 27 listopada 2017

Galopem przez muzeum

Muzeum Narodowe Czeczeńskiej Republiki w Groznym


Największym mankamentem mojego wrześniowego pobytu w Czeczenii był chroniczny brak czasu narzucony programem, który bywał wywracany do góry nogami przez organizatorów oraz wielce kontrastowy stosunek do priorytetów. To, co ważne było dla mnie, nie było istotne dla organizatora lub całej reszty polskich i rosyjskich dziennikarzy, w gronie których zwiedzałam Kaukaz. Z konieczności musiałam się przystosować do potrzeb kulturalnych większości i narzuconego programu.

Tak, więc, zaplanowane zwiedzanie muzeum w Groznym nie odbyło się w planowanym czasie, kolejnego dnia siedzieliśmy przed zamkniętym muzeum sporo czasu, a kiedy zaczęło się zwiedzanie, odbywało się bez mała galopem i ciągle słyszałam za sobą: - pospiesz się, wychodzimy!

Nie zauważyłam żadnych informatorów, katalogów czy przewodników po muzeum, być może i były, ale w takim pospiechu trudno je było zauważyć.

Szalenie miłe pracownice muzeum oprowadzały po ekspozycjach, tłumaczyły wprawdzie, ale w niewielkim pomieszczeniu kilkanaście osób robi już gwar i niewiele można było usłyszeć, a i oglądanie w dużej grupie małej ekspozycji jest szalenie niewygodne. 

Mimo tych bezsprzecznych mankamentów, udało mi się sporo zobaczyć, poznać bliżej kulturę materialną ludów zamieszkujących Czeczenię, ich rękodzieło malarstwo, instrumenty muzyczne czy przepiękną białą broń.Zrobić sporo ciekawych zdjęć.

Budynek Muzeum Narodowego Republiki Czeczeńskiej , który zwiedzałam, leży w centrum Groznego, na zapleczu  Prospektu Putina. Jest to całkowicie nowy obiekt muzealny, niedawno przekazany w użytkowanie. Niestety, niewiele mogę o samym budynku powiedzieć, choć jest on zaprojektowany w oparciu o regionalne tradycje w  architekturze.Nawet nie wiem, kto go zaprojektował.

Obie wojny czeczeńskie (1994-1996 i 1999-2000)  były dla czeczeńskiego muzealnictwa katastrofalne. Szkody, jakie spowodowały dla dziedzictwa historycznego i kulturowego oraz niekontrolowany w tym czasie handel zabytkami sztuki i ludowego rękodzieła, stał się, jak mówią Czeczeni - „katastrofą  narodową”. Zniszczone zostały zbiory muzealne i baza techniczna muzeów,   zrównany z ziemią został główny, zabytkowy budynek Muzeum Narodowego (dawna siedziba komercyjnego Banku Azow-Don z końca XIX w.) w Groznym. 

Czeczeńskie muzealnictwo sięga czasów bolszewickich w Rosji. 7 listopada 1924 r. Departament Edukacji Publicznej w Groznym otworzył Okręgowe Muzeum Historii Kultury i Religii. Prace nad jego stworzeniem prowadzono z pomocą miejscowego kolekcjonera, filatelisty Borisa Scaliottiego, który został jego pierwszym kierownikiem.
Kindżały ze zbiorów muzealnych
Przekazał on także swoją kolekcję zabytkowych naczyń, broni i przedmiotów archeologicznych znalezionych podczas przypadkowych wykopalisk. W muzeum wystawiono także broń skonfiskowaną w czasach bolszewickich (pistolety), sproszkowane świece z czasów imana Szamila, a także przedmioty antyczne, takie jak monety, miecze, włócznie, siekiery, tarcze, kusze, zbiór starożytnej broni perskiej, obiekty kultu, przedmioty codziennego użytku, sztukę, itp.

W lutym 1925 r. w muzeum otwarto dział numizmatyki. Aby stworzyć zbiór numizmatyczny, zwrócono się do różnych instytucji z wielu miast Północnego Kaukazu. W rezultacie zebrano bilion, banknoty i papiery wartościowe z lat 1769-1924. Takie były początki czeczeńskich muzeów.
Stroje Czeczenów, broń, dywan filcowy
Historia czeczeńskiego muzealnictwa jest szalenie ciekawa, warta odrębnego artykułu. 
W latach 90. XX w. Państwowe Muzeum Czeczenii było jednym z największych na Północnym Kaukazie i posiadało około 230 tys. pozycji w swoich zbiorach. Znajdowały się w nim rzadkie książki i wydawnictwa z XIX i początków XX w., gazety publikowane od lat 20. XX w. Muzeum eksponowało unikalne eksponaty broni białej i palnej z XVIII i XIX w. oraz ozdobnej (paradnej), w tym: sztylet Haji-Murata , pistolet i sztylet Zelimchana, szablą imama Szamila oraz jego insygnia. W zbiorach muzealnych były manuskrypty słynnego czeczeńskiego teologa Awtahadzhiego, banknoty i matryce do drukowania papierowych pieniędzy Emiratu Uzun-Haji, pieniądze z regionu Terek, rytualna kadzielnica - Erzi Aquarius, dzieła znanych rosyjskich i zachodnioeuropejskich artystów z XVIII i XIX wieku, wyposażenie domu Tapy Czermojewa, znanego czeczeńskiego przemysłowca naftowego, pamiątki po światowej sławy tancerzu Mahmudzie Esambajewie, kolekcja czeczeńskich istangów - zdobionych filcowych dywanów z XIX /XX w. Te dywany, które udało mi się zobaczyć w Czeczenii, nie tylko w muzeum - były przepiękne. 
Wielką wartość miała kolekcja archeologiczna, numizmatyczna, przyrodnicza, bogata biblioteka naukowa z kolekcją rzadkich książek. W muzeum przechowywano wiele przedmiotów z biżuterii ludów Północnego Kaukazu.

Niestety, rozwój czeczeńskiego muzealnictwa przekreśliły wojny, a wraz z nią - nieodwracalne zniszczenia i grabież dzieł sztuki i zabytków. Obecnie trwa mozolny czas leczenia ciężkich ran zadanych czeczeńskiej kulturze.

Już pod koniec ostatniej wojny czeczeńskiej rozpoczęto przywracanie struktur sieci muzealnej, na którą składało się: Muzeum Główne w Groznym i jego oddziały: Muzeum Literatury i Etnografii Lwa Tołstoja w miejscowości Starogładowskoje (Region Szełkowskij), Muzeum Literatury i Pamięci  A. Mamakajewa  we wsi Laha- Newre (Rejon Nadterecznyj) i Muzeum Regionalne w miejscowości Mochiety (Region Wiedieno).

Ze zbiorów muzeum - portret pierwszej  czeczeńskiej lotniczki Ljalii Nasuchanowoj i pani kustosz
Dzięki pieniądzom z fundacji prezydenta FR, na początku 2009 roku przebudowano główny budynek Muzeum Literatury i Etnografii Lwa Tołstoja, odnowiono i rozbudowano istniejące budynki etnograficzne. W tym samym roku ukończono prace remontowe i konserwatorskie w starym domu-muzeum literatury  M. J. Lermontowa. Uroczyste otwarcie obu muzeów nastąpiło w 85-lecie Narodowego Muzeum Republiki Czeczeńskiej - w grudniu 2009 roku.

Nowy budynek Muzeum Narodowego Republiki Czeczeńskiej  w Groznym został otwarty 5 października 2012 r. Znajdują się tu stale ekspozycje: „Historia Czeczenii w lustrze archeologii”,  „Kaukaski rodzimy podział podczas pierwszej wojny światowej”;Wkład ludności czeczeńsko-inguszeckiej w  zwycięstwo Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941/45”, „Historia Czeczeńskiej Republiki w falerystyce”, „Etnografia ludności Czeczeńskiej Republiki” , „Malarstwo rosyjskie i zachodnioeuropejskie XVIII - początku XX w.”, Sztuka piękna, dekoracyjna i użytkowa Czeczeńskiej Republiki” oraz  wystawa indywidualna „Honorowego Artysty Rosji S. Bitsirajewa”.

Podobny kindżał przywiozłam do Polski
Część tych ekspozycji mogłam w czasie pobytu w groznieńskim muzeum zobaczyć.

Aktualnie Muzeum Narodowe prowadzi badania z zakresu historii, etnografii, kultury, nauk przyrodniczych i sztuki. Prace naukowo-badawcze koordynują:  Katedra Historii Starożytnej i Archeologii w Czeczenii, Katedra Średniowiecznej i Nowej Historii Czeczenii, Katedra Współczesnej Historii Czeczeńskiej Republiki,  Departament Kultury i Etnografii ludności Czeczeńskiej Republiki, Wydział Sztuk Pięknych, Departament Przyrody i Ekologii Czeczeńskiej Republiki oraz Dział projektowania artystycznego.

Dyrektorem Muzeum Narodowego jest dr nauk filozoficznych W.A. Astałow, prof. Państwowego Uniwersytety Czeczeńskiego. 

 
Red. Agnieszka Wołk-Łaniewska z  tyg. NIE kontempluje zbiory muzealne

 
To siodło wzbudziło we mnie ogromny zachwyt, przepiękna robota!


 
Piękna,klasycznej urody  kustosz z Muzeum Narodowego Czeczeńskiej Republiki w Groznym

Więcej zdjęć z Muzeum Narodowego w Groznym - prezentuję na Facebook, w odrębnym albumiku.


piątek, 24 listopada 2017

Narodowe święto neofaszystów




Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy celu zdobyciu władzy lub wpływu na politykę państwa, lub przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa” 
Art.11 Konstytucji RP
„Nikt nie może być dyskryminowany w życiu publicznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny” 
Art.32 ust. 2 Konstytucji RP
„Kto publicznie nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych podlega karze”. 
Art.256 §1 Kodeksu Karnego



11 listopada, w 99. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości - ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości pod hasłem "My chcemy Boga”, organizowany przez środowiska narodowe, m.in. ONR i Młodzież Wszechpolską.  W czasie marszu zostały złamane wyżej wskazane zasady konstytucyjne państwa polskiego oraz zostały popełnione czyny, które podlegają zapisom Kodeksu Karnego RP.  

Zgodnie z polskim prawem organizatorzy Marszu Niepodległości nie powinni w ogóle uzyskać zgody na publiczny przemarsz po Warszawie.  

NIE TYLKO HASŁA I TRANSPARENTY

Bo nie tylko transparenty i wykrzykiwane hasła z rasistowskimi i nazistowskimi nawoływaniami, czy flagi z symboliką współczesnych skrajnych nacjonalistów, neonazistów i neofaszystów, ale samo zachowanie uczestników marszu nawiązywało do tradycji hitlerowskich nazistów – race, zakryte twarze, wieczorne marsze z pochodniami, a także wymieniani w mediach z imienia i nazwiska przedstawiciele tych ruchów ze świata, którzy również w marszu narodowców uczestniczyli. Nawet hasło, pod którym szli w manifestacji narodowcy - można porównać do napisów na klamrach pasów do munduru żołnierzy hitlerowskich.

"Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka" - skandowali uczestnicy Marszu Niepodległości. Na transparentach i w okrzykach: „Czysta krew", „Europa będzie biała”, „Biała siła”, „Ku Klux Klan”, dając tym samym - pokaz ksenofobii i supremacji białej rasy przez uczestników marszu. Były tradycyjne okrzyki: „Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę” wobec tzw. "komuchów", czyli reprezentantów PRL, natomiast wobec faszystów i nazistów serwowano: „Narodowy socjalizm”, czy „Sieg heil”[1]. O czym z konsternacją pisał na twitterze - dziennikarz prawicowego portalu DoRzeczy.pl. Haseł, wykrzykiwanych czy na niesionych na transparentach o podobnej treści było sporo, a nie jak naliczył minister Błaszczak (MSWiA) – 5 transparentów, „których nikt nie powinien dostrzec” w tłumie innych.  

"60 tys. nazistów w Warszawie" minister Błaszczak "nie widział", rasistowskich haseł też ne dostrzegł, natomiast, b. rzecznik Hilary Clinton[2], liczni dziennikarze i obserwatorzy z Zachodu[3] a także w samej Polsce, w tym media prawicowe nawet - już tak. Dla nich przez ulice spalonego przez nazistów miasta - przemaszerowało tysiące neofaszystów ku chwale rasizmu, nazizmu i ksenofobii. Według policji w tym marszu wzięło udział 60 tys. ludzi.

Policja zareagowała kuriozalnie. Zatrzymała wprawdzie 45 osób, ale … uczestników antyfaszystowskiej pikiety Obywateli RP i zupełnie nie reagowała na zakazane w Polsce zachowania uczestników marszu, odwołujące się do tradycji nazizmu. Policjant widać nie musi znać prawa, nie miał rozkazu do interwencji...

NEONAZIZM W POLSCE - TO NIC NOWEGO

To nie pierwsza taka liczna demonstracja skrajnej prawicy w naszym kraju, miesiąc wcześniej, w całej Polsce odbywały się demonstracje rasistowskie, organizowane przez organizacje skrajnej prawicy. I żadna policja, żadne służby ABW na to nie reagowały. Niezależne Centrum Analiz Ruchów Neofaszystowskich i Ksenofobicznych „Stop nacjonalizmowi”· dokumentuje i opisuje je dosyć dokładnie. 
Jak podaje Centrum: „Zgromadzenia rejestrują różne ugrupowania, a wśród uczestników dostrzec można zarówno tzw. „rodziny z dziećmi” jak i aktywistów prawicy, zarówno spod znaku PiS, KORWIN-a jak i Blood & Honour. Tak, tak, „bogoojczyźniana” prawica maszeruje ramię w ramię z zadeklarowanymi nazistami”. 
Centrum dalej podaje: „Na filmiku z wrocławskiej demonstracji http://youtu.be/gqM7DaZ-YlM?t=2m11s widzimy m.in. organizatorów międzynarodowych zlotów Blood & Honour odbywających się na terenie Polski: znane twarze z dzierżoniowsko-bielawskiej odnogi tej organizacji oraz związanych z nimi muzyków zespołów Legion Twierdzy Wrocław i M.A.T Project.”, 17 października Centrum odnotowało: „Sieg Heil na ulicach Łodzi, czyli Patrioci z Brzezin na wycieczce w wielkim mieście[4]

Tak samo było 11 listopada w Warszawie. Trudno twierdzić, że nic się nie stało, skoro jest to zjawisko o charakterze periodycznym, powtarzającym się regularnie. 

ŚWIAT ZAREAGOWAŁ OSTRO

Tegoroczny Marsz Niepodległości w Warszawie, a także jego repliki w innych miastach Polski, wywołały spory rezonans na świecie, zachodnie media nie szczędziły słów oburzenia i krytyki[5], oburzyły się organizacje żydowskie, MSZ Izraela wystosowało oficjalną notę do polskich władz. 
Kościół rzymsko-katolicki w RP kompletnie się pogubił, jak np. abp Gądecki uważający, że „niektóre hasła na marszu Niepodległości mogły być prowokacją”. Relacja księży TV Trwam: "Wspaniała polska patriotyczna młodzież, piękne widowisko..." a na ekranie widać tłum skandujący: "Jebać Antifę, cała Polska śpiewa z nami wypierdalać z uchodźcami"….  I to wszystko pod hasłem, „My chcemy Boga”. Głosy rozsądku ze strony duchownych rzymsko-katolickich można policzyć na palcach jednej ręki.

Prezydent Duda ze znaczącym opóźnieniem wypowiedział się o „chorobliwym nacjonalizmie”, rząd był „za a nawet przeciw”.  Ministrowie pletli piramidalne bzdury do mediów, starając się umniejszyć negatywny oddźwięk tego marszu w opinii publicznej. Sami organizatorzy marszu wydali nawet oświadczenie, że  nie są rasistami, ale wg nich Polska jest jednak tylko dla Polaków i katolików. 
Nie mniej jednak, organy policji i prokuratura pod naciskiem opinii światowej, zostały zmuszone do wszczęcia śledztw, choć nie słychać słów nagany za bierną postawę warszawskiej policji.

Polska nie radzi sobie z ruchami skrajnie prawicowymi, z odradzającym się nazizmem i faszyzmem. I co gorsze, można przypuszczać, że działają one za cichym przyzwoleniem obecnych władz, które wykorzystują je dla swoich partykularnych celów politycznych.

TYMCZASEM...

16 listopada, pięć dni po żenującym Marszu Niepodległości w Warszawie - w Nowym Jorku, podczas 72. sesji  - Trzeci Komitet Zgromadzenia Ogólnego ONZ przyjął rezolucję[6] dot. „Zwalczania gloryfikacji nazizmu, neonazizmu i innych praktyk, które prowadzą do wypełniania współczesnych form rasizmu, dyskryminacji rasowej, ksenofobii i związanej z tym nietolerancji” (A / C.3 / 72 / L.56 / Rev.1)  

Za przyjęciem rezolucji głosowało 125 państw, sprzeciwiły się 2 państwa (USA i Ukraina) wstrzymało się od głosu 51 państw, łącznie z Polską, w tym wszystkie europejskie, które zostały zaatakowane przez wojska hitlerowskie w czasie II wojny światowej i nieco wcześniej, w  których nb. są problemy z odradzającym się neonazizmem i neofaszyzmem.

Amerykanie usiłowali przeciwstawić się tej rezolucji i starali się wnieść do niej swoje poprawki pod pretekstem, że zagraża ona wolności słowa. Poprawki jednak zostały odrzucone. Za przyjęciem amerykańskich poprawek były 3 państwa (USA, Izrael i Ukraina), przeciw 81 państw a 71 państwa wstrzymało się od głosu. Strona rosyjska zwróciła uwagę, że przy opracowaniu rezolucji pracowało wiele państw, ale do tych konsultacji nie włączyły się USA. Dlatego też, jak stwierdził A. D. Wiktorow, dyrektor Departamentu Współpracy Humanitarnej i Praw Człowieka rosyjskiego MSZ:  „pod żadnym pozorem nie należy uznawać poprawek, które  wykluczały by z dokumentu - odniesienia do Deklaracji z Durbanu i "Programu Działania", a także do usunięcia wszelkich odniesień do odpowiednich artykułów „Międzynarodowej konwencji w sprawie likwidacji dyskryminacji rasowej” i „Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych[7].

Dzięki temu, jak mówią Amerykanie, „sponsorowana przez Rosję rezolucja”[8] została uchwalona. Jej oficjalnie zatwierdzenie nastąpi w grudniu, podczas plenarnej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Polskie media zignorowały informację o tej rezolucji. Dla Polski jest  ona bardzo niewygodna, odnosi się bowiem, także do niszczenia pomników i innych monumentów wzniesionych ku czci tych, którzy walczyli z nazizmem i faszyzmem, czy bezczeszczenia ich grobów.

Niewykluczone, że demontaż szczecińskiego Pomnika Braterstwa Broni, przechrzczonego, po 1989r. na Pomnik Wdzięczności, a ostatnio przez media na …Pomnik Wdzięczności Żołnierzom Armii Czerwonej, rozpoczęto w błyskawicznym tempie akurat … 16 listopada, by uniknąć powoływania się na rezolucję ONZ w sprawie jego zburzenia.







[1] O czym z konsternacją pisał na twitterze dziennikarz prawicowego portalu DoRzeczy.pl - red. Karol Gac (@Karol_Gac): "Biała siła, Ku Klux Klan", "Narodowy socjalizm", "Sieg heil" (serio) - dziwne hasła nacjonalistów. Patrz: https://twitter.com/Karol_Gac/status/929372118374060032/photo/1?ref_src=twsrc%5Etfw&ref_url=http%3A%2F%2Fwww.newsweek.pl%2Fpolska%2Fspoleczenstwo%2Ffaszystowskie-hasla-na-marszu-niepodleglosci%2Cartykuly%2C418868%2C1.html

[2]  Jesse Lehrich (@JesseLehrich), b. rzecznik Hilary Clinton, na Twitterze napisał: „60,000 Nazis marched on Warsaw today, banners read: “Clean Blood" “Europe Will Be White"

[3] James Longman (@JamesAALongman) na Twitterze napisał: „I’ve been in Warsaw at the National Day march. Young, mostly male. Angry. Didn’t feel like a celebration. Felt like an aggressive call to war”. (Byłem w Warszawie w Marszu Niepodległości. Młodzi, głównie mężczyźni. Źli. Nie odczuwałem święta. Odczuwałem agresywne nawoływanie do wojny).


[5] Wszystkie liczące się na  świecie agencje informacyjne i periodyki  komentowały negatywnie Marsz Niepodległości, m.in. Reuter, BBC, TNN,  Ria Novosti, RT, The Wall Street Journal, The Guardian, The Washington Post, The Independent, Daily Mail, i wiele innych