niedziela, 28 czerwca 2015

Międzynarodowy Kongres Morski w Szczecinie



 GOSPODARKA MORSKA

Inauguracja Kongresu w Filharmonii Szczecińskiej
Kongres Morski, organizowany w Szczecinie i zainicjowany przez kierownictwo Grupy PŻM (Polskiej Żeglugi Morskiej) oraz Północnej Izby Gospodarczej, staje się coraz bardziej wpływowym, międzynarodowym forum lobbystycznym na rzecz rozwoju polskiej gospodarki morskiej.

Dzięki poprzednim Kongresom - rząd po raz pierwszy od 1989r. przyjął politykę morską i zweryfikował strategię rozwoju gospodarki morskiej do 2020r., z perspektywą do 2030r., po 11 latach została wreszcie podpisana umowa bilateralna między Polska a RFN, regulująca działania na Odrze granicznej. Także podpisane w czasie trwania Kongresu memorandum o utworzeniu Polskiej Grupy Promowej można zaliczyć do tych sukcesów. O gospodarce morskiej, dzięki Kongresom Morskim mówi się w Polsce nareszcie jednym, wspólnym i silnym głosem.

Dyskusja panelowa w I-szym dniu obrad Kongresu
3.Międzynarodowy Kongres Morski (10-12 czerwca br.) zgromadził blisko tysiąc uczestników z ponad 250 organizacji i firm związanych z branżą morską z kraju i zagranicy. Polski rząd reprezentował wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński,resort infrastruktury i rozwoju minister Maria Wasiak z wiceministrami, byli też wiceministrowie finansów, skarbu państwa i gospodarki. Na zakończenie Kongresu przybył b. premier Jerzy Buzek.

W Kongresie uczestniczyło wielu gości zagranicznych, m.in. Kurt Bodewig, b. minister transportu RFN, europejski koordynator I transeuropejskiego korytarza transportowego Bałtyk-Adriatyk, Fred Kenney, pierwszy zastępca IMO, Markku Mylly, dyrektor wykonawczy Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Morskiego. Unijną komisarz ds. transportu - Violetę Bulc, reprezentował Nikolaus von Peter. Do Szczecina przyjechał również Lars Peterson, zastępca sekretarza generalnego Międzynarodowej Rady Morskiej i Bałtyku, Chester Hooper – gł. doradca prezydenta USA ds. żeglugi oraz Siergiej Poprawko, prezes Unicom Management Services (Grupa SKF/SCF) i członek zarządu Grupy Sowkomfłot (SKF/SCF), największego przedsiębiorstwa żeglugowego Rosji. Przedstawił on w drugim dniu Kongresu wyzwania konkurencyjne dot. armatorskim zarządzaniem statkiem w kontekście wejścia w życie unijnej dyrektywy „siarkowej”.

Kongres zgromadził wszystkie możliwe grupy zawodowe związane z gospodarką morską – przyznaje Paweł Szynkaruk, dyr. PP Polska Żegluga Morska, jeden z inicjatorów Kongresów Morskich w Szczecinie, – ludzi zajmujących się żeglugą, portami, stoczniami, przetwórstwem rybnym, ochroną brzegów morskich i środowiska, przedstawicieli administracji morskiej, ekspertów ds. planowania przestrzennego akwenów morskich, szefów portów z krajów bałtyckich. To bogaty i szeroki przekrój reprezentacji gospodarki morskiej nie tylko z naszego kraju.

Dla ich potrzeb - obrady i dyskusje panelowe prowadzono w blokach tematycznych, związanych z żeglugą, portami, ochroną środowiska i zasobów morskich, edukacją morską oraz prawem morskim. W tym roku po raz pierwszy dołączono także tematykę związaną z energią odnawialną. Zorganizowane zostały ponadto dwa odrębne spotkania (workshopy) – stoczniowy i poświęcony Odrze. W debacie przebiegającej pod hasłem „Odra szlakiem rozwoju” wzięli udział przedstawiciele 35 izb handlowych z Polski, Czech i Niemiec. W tym Pet Forman, doradca prezydenta Czech ds. żeglugi śródlądowej.

Imprezami towarzyszącymi był Morski Kongres Młodych oraz zamknięte spotkanie Stowarzyszenia Prawa Morskiego.

Oś Kongresu tworzyły dwie debaty plenarne, pod hasłami: „Unia Europejska – hamulec czy motor napędowy rozwoju gospodarki morskiej” w pierwszym dniu Kongresu oraz „Dlaczego potrzebujemy morza”, przeprowadzona w drugim dniu.

Z dyskusji na temat roli UE w rozwoju gospodarki morskiej, z udziałem m.in.: Kurta Bodewiga, ministra Jacka Kapicę (MF), prezesa Jerzego Górę (Polskie Inwestycje Rozwojowe SA) i Rogera Kaliffa, przewodniczącego Rady Miasta Kalmar (Szwecja) wynikało, że UE ma duży wpływ na rozwój gospodarki w unijnych krajach nadmorskich.

Rafał Baniek, wiceminister gospodarki (który w czasie swego wystąpienia …. przestał być wiceministrem decyzją premier Kopacz), wracał uwagę, że dzięki programom inwestycyjnym UE, polski przemysł budownictwa okrętowego przeorientował się z produkcji masowej na produkcję jednostek unikatowych, specjalistycznych, stając się wysoko notowanym w globalnym rankingu stoczniowym. Produkcja polskich stoczni jest bardzo innowacyjna a stocznie odnotowują wzrost zatrudnienia. Jerzy Góra patrzy się na nie optymizmem, bowiem „nauczyły się dostosowywać do potrzeb rynkowych”, ale istnieje, jego zdaniem, groźba pojawienia się bariery rozwojowej, szczególnie dla małych firm. Mogą one dojść do progu, przy którym będą w stanie wykonać dużo b. dobrych wyrobów, wysoko specjalistycznych, ale nie będą w stanie sfinansować swojej produkcji.

Z kolei Roger Kaliff zwracał uwagę, że jeśli polskie projekty inwestycyjne,dające szansę na możliwość kompleksowego rozwoju całego sektora morskiego, jak np. inwestycje około portowe, czy poprawiające dostęp do portów,itp. to Polska ma wielkie szanse.

Dyskutanci zaznaczyli w swoich wystąpieniach,że Unia Europejska nie jest hamulcem rozwoju, ale czasem „nakłada kaganiec, np. norm środowiskowych”, który komplikuje jej rozwój. Wystosowano też apel do posłów Parlamentu Europejskiego, by nim cokolwiek uchwalą, lepiej wsłuchiwali się w głos branży morskiej.

Jedną z ciekawszych dyskusji panelowych była dyskusja prowadzona pod hasłem: ”Gospodarka morska – wyzwania i szanse rozwoju” z udziałem Isabelle Ryckbost, sekretarza generalnego Europejskiej Organizacji Portów Morskich (ESPO). Skupiła się ona m.in. nad planem Jean-Claude Junkera, szefa komisji Europejskiej.

Europa ma wiele potrzeb inwestycyjnych oraz ekonomicznie opłacalnych projektów, na które potrzebuje nowych źródeł finansowania. Plan inwestycyjny na lata 2015-2017 komisarza Junkera, obejmuje trzy elementy: uruchomienie w ciągu najbliższych lat dodatkowych inwestycji na kwotę minimum 315 mld. euro i utworzenie dla nich, nowego Europejskiego Funduszu na Rzecz Inwestycji Strategicznych; ukierunkowanie inicjatyw inwestycyjnych w stronę realnych potrzeb gospodarki oraz wprowadzenie takich środków, które zapewnią „większa przewidywalność regulacyjną” i zniosą dotychczasowe bariery. Nowy fundusz ma być uruchomiony właściwe teraz, w połowie bieżącego roku.

Dyskusja ujawniła wiele kontrowersji. Pierwszą i najważniejszą jest - brak odpowiedzi, skąd UE weźmie pieniądze na realizację, ujętych w planie inwestycji. KE pracuje obecnie nad przeglądem Białej Księgi dla unijnego transportu. Rosnące potoki ładunkowe przez porty, przy jednoczesnym ograniczeniu unijnego budżetu, wysokie ceny energii ze względu na wprowadzanie energii „niskowęglowej”, reżim środowiskowy, bariery w żegludze i prowadzenie większych jednostek morskich – wszystkie te czynniki mające wpływ na transport, w tym porty i żeglugę, wymuszają rewizję Białej Księgi. W sieci TEN-T jest 316 portów, w tym ponad 100 to porty kluczowe, ujęte w dziewięciu multimodalnych korytarzach.

Plan Junkera wraz z listą przykładowych projektów inwestycyjnych ma być do końca czerwca zostać skierowany do akceptacji. 29% z nich dot. transportu.

Dorota Raben, prezes ZMP Gdańsk, uważa, że niewiele można planować wg planu Junkera. „Nieznane są sposoby jego kontroli, nieznane są zasady relacji między inwestorem prywatnym a publicznym.  Te 315 mld euro to są środki do negocjacji, ich w budżecie UE – nie ma”, zwracała uwagę prezes Raben - są to pieniądze prywatnych inwestorów. Plan Junkera jest na razie enigmatyczny z niejasnym procesem finansowania”.

Kolejnym problemem, jaki zwrócił szczególną uwagę dyskutantów, była realizacja „dyrektywy siarkowej”. Sytuację przestawił Steve Wray, starszy konsultant brytyjskiej firmy doradczej Haskoning DHVUK Ltd. Stwierdził m.in.: że, działająca od 1 stycznia dyrektywa, najbardziej dotknęła flotę feederową i bliskiego zasięgu, operujące na Bałtyku i Morzu Północnym. Problemem okazało się wyliczenia skutków pierwszych miesięcy działania dyrektywy, dlatego, że w tym czasie ceny bunkru spadły, rozchwiał się rynek frachtowy, który notuje drastyczne spadki, nastąpiła apresacja dolara. W takiej sytuacji trudno ocenić wpływ dyrektywy na żeglugę. 
Problemem jest też LNG, jako alternatywa dla tradycyjnych paliw okrętowych. Tankowanie LNG na statki jest bardzo ograniczone ze względu na brak punktów tankowania oraz wysokie ceny. Wg brytyjskiego eksperta, LNG będzie opłacalne wtedy, gdy jego cena wyniesie 60-80% ceny paliw ciężkich (HFO). Najczęstszym sposobem ograniczania siarki w emisjach jest instalowanie na statkach scrubberów, ale to i tak jest wydatek ponad 4,5 mln euro (razem z montażem). Obecnie, paliwo niskosiarkowe (MGO) jest tańsze niż kilka lat temu paliwo klasyczne (HFO) i większość jednostek z niego korzysta. Niemniej jednak jest ono problematyczne przede wszystkim dla floty feederowej.

To zaledwie mały wyimek bogatych tematycznie dyskusji Kongresu Morskiego.

Wszystkie wnioski, jakie padły w czasie ich prowadzenia zostaną opracowane i przedstawione polskiemu parlamentowi i rządowi. 
 - 3. Międzynarodowy Kongres Morski za nami! Zależy nam na rozwoju gospodarki morskiej, która jest nie tylko szansą na rozwój Polski, ale i jest wielką szansą na rozwój Pomorza Zachodniego. - uważa Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego. - Wnioski i postulaty wypracowane podczas kongresów znajdują realne odzwierciedlenie m.in. w takich dokumentach jak Polityka morska Rzeczypospolitej Polskiej do roku 2020. Wierzę, że tegoroczne spotkanie przyniesie podobne efekty – dodaje marszałek Geblewicz.
Odnotować należy też specjalnie przygotowaną przez Hamburski Instytut Gospodarki Światowej (HWWI) z okazji Kongresu niezwykle ciekawą broszurę pt.”Przewozy towarów między portem w Hamburgu i Polską – perspektywy rozwoju Unii Izb Łaby i Odry (KEO) oraz publikację Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, pod red. beaty Więcaszek: „Wykorzystanie żywych i abiotycznych zasobów morza, ochrona środowiska morskiego Morza Bałtyckiego”.
Zakończenie Kongresu na pokładzie żaglowca "Dar Młodzieży". Przemawia dyr. PP PŻM - Paweł Szynkaruk. Stoją od lewej:marszałek województwa - Olgierd Geblewicz, prezes PiG - Dariusz Więcaszek oraz prof. Jerzy Buzek, - b. premier.

***
Reakcja władz regionalnych na wyniki obrad Kongresu 

Niecały tydzień później, 16 czerwca, podczas  sesji Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego marszałek Olgierd Geblewicz wystąpi do radnych z inicjatywą uchwalenia wspólnego stanowiska w sprawie wpisania gospodarki morskiej do krajowych inteligentnych specjalizacji.
 To efekt szerokich dyskusji i wniosków po 3.I Kongresie Morskim, którego uczestnicy jednomyślnie wskazywali na potrzebę docenienia na płaszczyźnie ogólnopolskiej i europejskiej kluczowego znaczenia gospodarki morskiej dla rozwoju Polski.
- Parlament Pomorza Zachodniego jasno powinien zabrać głos w tej sprawie. Poprzedni apel dotyczący konsolidacji  przewoźników morskich okazał się skuteczny. Musimy wspierać naszych przedsiębiorców, którzy działają w bardzo trudnej branży, która ma jednak kluczowe znaczenia dla rozwoju gospodarczego naszego regionu – podkreśla marszałek Olgierd Geblewicz.
„Wyznaczenie odrębnej krajowej specjalizacji stanowi niezbędny warunek dla tworzenia nowoczesnych rozwiązań społeczno – gospodarczych, budowy gospodarki opartej na wiedzy oraz podniesienia konkurencyjności branży morskiej na zagranicznych rynkach” – czytamy w projekcie stanowiska.
Umieszczenie gospodarki morskiej na liście krajowych specjalizacji stworzy optymalne warunki do rozwoju obszaru badań i nauki w tym sektorze. Pozwoli to na efektywne zagospodarowanie wieloletniego dorobku technologicznego i infrastrukturalnego, jaki niewątpliwie posiada Pomorze Zachodnie. Wykorzystany zostanie potencjał ludzi, którzy mają w tym zakresie ogromne doświadczenie i pomysły na przyszłość.
Sektor morski podlega obecnie korzystnym procesom transformacyjnym, wskutek których impulsy rozwojowe całej branży nadają przedsiębiorstwa zajmujące się np. technologiami off-shore, budową specjalistycznych jednostek pływających, eksploatacją zasobów morza, ochroną środowiska czy poprawą bezpieczeństwa na morzu. Strategia Europa 2020 także silnie podkreśla tradycje morskie i wskazuje na ich ścisły związek z obszarami innowacji.
Stanowisko zostanie przekazane na ręce pani premier, ministra gospodarki, ministra infrastruktury i rozwoju oraz do Zachodniopomorskiego Zespołu Parlamentarnego.

czwartek, 25 czerwca 2015

Wyborczy ring trzech kobiet, czyli wrestling po polsku


E. Kopacz, M. Kidawa-Błońska i B. Szydło
W październiku polskie społeczeństwo stanie przed kolejnymi wyborami, tym razem do sejmu i senatu RP. Główne walki wyborcze poprowadzą na ringu politycznym tym razem trzy panie: Ewa Kopacz i Małgorzata Kidawa-Błońska z Platformy Obywatelskiej oraz Beata Szydło z Prawa i Sprawiedliwości. Jak będzie wyglądała ta pierwsza w najnowszej historii Polski „babska” konfrontacja – czas pokaże. Na razie nie wiadomo, czy to będzie sparing czy mecz stulecia.

Porażka w wyborach prezydenckich Bronisława Komorowskiego i zbliżające się jesienne wybory parlamentarne, zmusiły partię rządzącą w Polsce, Platformę Obywatelską (PO) - do przegrupowań i przemeblowania sceny politycznej. Przemeblowanie było od dawna konieczne, ale nie przy zastosowaniu kryteriów „afery podsłuchowej”, jak to zrobiono w PO. Zabrakło rzeczywistej oceny merytorycznej członków rządu, a kryterium ”głupot wypowiadanych przez polityków przy wódeczce”, nagranych przez wścibskich kelnerów i upublicznionych - jest moim zdaniem - po prostu idiotyczne. Dlatego, najbardziej kompromitujący Polskę ministrowie w rządzie pozostali i nader kierują kluczowymi resortami: MON i MSZ.

No cóż, nie moje małpy, nie mój cyrk, nie nazywam się Ewa Kopacz a rząd, to nie moja ekipa do rządzenia krajem i zrobienia czegokolwiek pożytecznego w Polsce i dla Polski, na arenie europejskiej czy światowej.

Jedna zmiana mnie natomiast usatysfakcjonowała – zmiana marszałka Sejmu RP, konstytucyjnie drugiej osoby w państwie. Wysadzenie ze stołka Radosława Sikorskiego, sztucznie przez media wykreowanego na polskie bóstwo polityczne, było swoistym majstersztykiem premier Kopacz.

Nigdy nie ukrywałam i nie ukrywam nadal, że dla mnie, akurat ten polityk ma najwięcej z całej plejady polskich polityków za uszami, a jego największym grzechem kardynalnym było wplatanie Unii Europejskiej w niebezpieczne awantury na kijowskim Majdanie i krwawą wojnę domową na Ukrainie.  Odpowiada za to osobiście. Utrzymywanie go na synekurach państwowych i zrobienie z niego po prezydencie - drugiej osoby w państwie - jest dla mnie objawem totalnej niedojrzałości politycznej PO, która nie posiada żadnej zdolności realnej oceny zjawisk politycznych, ani zachodzących wewnątrz kraju, ani za graniczną miedzą.

Natomiast zaproponowanie na opróżnione stanowisko Małgorzaty Kidawy-Błońskiej bardzo mnie cieszy. To spokojna, zrównoważona kobieta, socjolog z zawodu, z korzeniami sięgającymi szczytów przedwojennej sceny politycznej. Niewątpliwie jest w stanie zrozumieć, co to jest polska racja stanu w szerszym aspekcie, nie tylko z perspektywy rodzimego grajdołka i irracjonalnej adoracji USA polskiego establishmentu. Prezydent Stanisław Wojciechowski, to jej pradziadek, tak samo jak premier Władysław Grabski, którego dorobek szalenie cenię. Ojciec, prof. Maciej Wł. Grabski jest znanym polskim metaloznawcą. 

To są istotne szczegóły, bowiem czeka ją starcie polityczne na jesiennym ringu wyborczym przy boku Ewy Kopacz przeciwko Beacie Szydło, kreowanej przez PiS kandydatce na premiera, którą wspierać będzie Andrzej Duda, nowo wybrany prezydent RP, także wywodzący się z rodziny profesorskiej.

I jeszcze jedno jest ważne – Beata Szydło, z zawodu etnograf i manager kultury, w Małgorzacie Kidawie-Błońskiej będzie miała godnego kontrpartnera, której ani administrowanie kulturą, ani też sama kultura nie jest obca, zwłaszcza filmowa.

Obie panie cechuje wysoka kultura osobista, przyzwoity język politycznej wypowiedzi i swego rodzaju odpowiedzialność, za to, co robią. Obie panie są też doskonale wykształcone, mają tzw. kindersztubę i są obyte ze sceną polityczną.

Trzecią osobą na ringu będzie niewątpliwie liderka PO, obecna premier - Ewa Kopacz. Z Beatą Szydło łączy ją pochodzenie z podobnych małomiasteczkowych środowisk, dzieli poziom inteligencji emocjonalnej.  Bardziej opanowana jest posłanka PiS, bardziej ulegająca emocjom - liderka PO.

Obie panie przeszły już chrzest bojowy w swoich formacjach politycznych w czasie kampanii prezydenckiej i obie są na szczycie swoich ugrupowań politycznych. Beata Szydło występuje jako oficjalna kandydatka PiS na premiera RP.

Trudno mi ocenić jak będzie wyglądała walka tych pań o głosy wyborców. Inną sytuację ma PO, inna jest w PiS.

PO, po koszmarnym i długofalowym festiwalu błędów politycznych i porażce w wyborach prezydenckich, będzie walczyć o utracone wpływy we własnych szeregach. PiS, na kanwie zwycięstwa Andrzeja Dudy - o pozyskanie wyborców spoza PiS, by uzyskać wynik wyborczy, pozwalający PiS na samoistne rządzenie. Obie partie walczą o swoje - być albo nie być.

Ani Platforma Obywatelska, ani tym bardziej Prawo i Sprawiedliwość – nie są ugrupowaniami politycznymi, z którymi się ideowo utożsamiam. I nie ja jedna. Ich akceptacja w potencjalnym elektoracie nie przekracza obecnie dla obu partii w sumie: 4O% — 45%. Ponad połowa polskiego społeczeństwa będzie miała wielki dylemat, na kogo w październiku oddać swój głos.

Czy panie wezmą się tradycyjnie, bo babsku, za koafiury, czy też, jak to lubią panowie – będą się tarzać w błocie lub kisielu, uprawiając wolną amerykankę – czas pokaże.

Jest też trzecia alternatywa – wszystkie trzy panie dowiodą w kampanii wyborczej, że walki polityczne o wpływ na elektorat można prowadzić w sposób merytoryczny, kulturalny, na cywilizowanym poziomie, bez ciosów poniżej pasa, bez naruszania ludzkiej godności, bez opluwań, pomówień, pyskówek. Że kampania wyborcza może być rzeczowa, kompetentna i bez obietnic gruszek na wierzbie.

Ale czy ich sztaby wyborcze na to przystaną? Czy skundlone propagandą media, zechcą zachować stosowny dystans i uczciwie relacjonować kampanię wyborczą?

Muszę przyznać, że targają mną wielkie wątpliwości. I wcale nie jestem pewna, czy walka trzech pań na politycznym ringu będzie przyzwoita. Oczywiście, nie z ich osobistych powodów, ale dzięki nieodpowiedzialnym mediom i sztabom wyborczym. A także dzięki wszystkim pozostałym ugrupowaniom politycznym, biorącym udział w wyścigu do Sejmu i Senatu RP. Bo te, już bez żadnych hamulców i bez żenady będą pomiatać PO i PiS, i wszystkimi trzema paniami. Byle by tylko zaistnieć, zdobyć trochę głosów i zasiąść w ławach poselskich czy senatorskich przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Władza, pojmowana w naszym kraju głównie, jako zdobycie parlamentarnej synekury - to narkotyk. Uzależnia i kreuje nieobliczalność działań. Bezpardonowych, chamskich i bezczelnych.

Nie jestem optymistką w tej materii, niestety.

Pozostanie mi parlamentarną kampanię wyborczą biernie obserwować. I mieć cichą nadzieję, że wszystkie trzy gwiazdy partii „postsolidarnościowych” będą zachowywać się odpowiedzialnie.

Jak już wspomniałam – nie moje małpy, nie mój cyrk. W czasie kampanii wyborczej będą zabiegała, by lewica nie wyleciała na stałe z polskiego parlamentu.

Tylko tyle mogę w tych wyborach zrobić…
***
 Co nas czeka, być może...
Wrestling kobiet 
(wolna amerykanka po babsku)
 https://www.youtube.com/watch?v=u67gXpyYbro

Opublikowano 
Sputnik -MIA Russja Segodnia (Rosja)
"Ring trzech polskich kobiet"
25 czerwca 2015

Przedruk
Bumerang Polski (Australia)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Relacje handlowe Hamburga z Rosją


Szefowie MSZ krajów członkowskich UE przedłużyli sankcje gospodarcze wobec Rosji do 31 stycznia 2016 roku, zatwierdzając odpowiednie poprawki do decyzji UE w sprawie sankcji sektorowych wobec Rosji - poinformowała dzisiaj Rada UE. Rosja zapowiedziała, że zastosuje zasadę wzajemności. Sytuacja ta niepokoi biznes niemiecki, który coraz częściej i coraz głośniej wyraża z tego powodu swoje niezadowolenie.

Klasycznym przykładem - jak wojna UE na sankcje z Rosją odbija się na niemieckiej gospodarce - jest Wolne i Hanzeatyckie Miasto Hamburg. - Sukces Hamburga, jako ośrodka gospodarczego jest ściśle związany z hamburskim portem, a zarazem solidną infrastrukturą transportową – uważa Olaf Scholz, burmistrz Hamburga. Sukces ten mogą jednak znacznie osłabić sankcje gospodarcze skierowane przeciwko Rosji.

Dla polskiego handlu zagranicznego Hamburg ma istotne znaczenie, chociaż historia relacji Hamburga z Polską ma długą i niełatwą historię. Hamburski port jest ważnym centrum logistycznym dla Europy Północnej i Środkowej, a Polska jest jednym w ważnych partnerów handlowych Hamburga i zajmuje obecnie czwarte miejsce pod względem przewozów kontenerów drogą morską. Obsługuje m.in. rosyjski handel zagraniczny.

Udział Rosji w handlu zagranicznym Hamburga w 2013r., w przypadku eksportu wyniósł 2% a importu 4,1%.  

Na ile nowe sankcje będą miały wpływ na zewnętrzne stosunki handlowe Hamburga i Rosji zależy od wielu różnych czynników.  

Największy udział w imporcie miał w 2013r. sprzęt transportowy (58,2%), do których należy także „produkcja statków powietrznych” (samolotów) i maszyny (11,3%) oraz  produkty koksownicze i naftowe (20,6%). W przypadku importu – wyroby koksownicze i naftowe stanowiły 74%, wyprzedzając metale – 9,9%. Sankcje nałożone na Rosję i dotyczące tego asortymentu mogą mieć znaczący wpływ na gospodarkę Hamburga, zarazem także na przeładunki portowe.

Żywność i pasze, obłożone sankcjami ze strony Rosji w ramach retorsji, miały w 2013 r. udział 5,5% w eksporcie[1]. Wskutek rosyjskiego zakazu - spadł eksport żywności z Hamburga. Od połowu 2014r. zaobserwowano również spadek polskiego eksportu produktów rolnych (o 2%), a zarazem spadek cen. W odniesieniu do pierwszego półrocza 2015 r. należy się liczyć z dalszym spadkiem o 6%. Dotyka to w szczególności handlu jabłkami. W 2013 r. wyekspediowano 1,2 mln t. jabłek o wartości 438,2 mln euro, w tym 60% do Rosji.  W pierwszym półroczu 2014 r. udział sera eksportowanego z Polski do Rosji wynosił 14% (103 tys. t.), także w tym sektorze Niemcy liczą się ze spadkiem eksportu[2].

Hamburski Instytut Gospodarki Światowej (HWWI)[3] zakłada, że sankcje gospodarcze skierowane przeciwko Rosji będą wywierać trwały i poważny wpływ, także na inne państwa bałtyckie, poza Niemcami. Państwa te z reguły prowadziły intensywny handel z Rosją. 

Kontenerowiec z Chin w Hamburgu
Hamburg jest przy tym, jak uważa HWWI, nie tylko dotknięty bezpośrednio sankcjami gospodarczymi, skierowanymi wobec Rosji i ich rosyjskimi retorsjami, odbijającymi się na niemieckim imporcie i eksporcie, ale także dotknięty reperkusjami dla hamburskiego portu.

Hamburski port, ze względu na przeładunki kontenerów z jednego rodzaju statków (duże kontenerowce oceaniczne, międzykontynentalne) na inny rodzaj statków (flota feederowa, dowozowa) jest ważnym punktem przeładunkowym dla rosyjskiego handlu zagranicznego. Ograniczenie rosyjskiego importu i eksportu na obszarze Unii Europejskiej, USA i Kanady, może w średniej perspektywie doprowadzić do odczuwalnego spadku obrotów portowych w Hamburgu, a przez to wpływać negatywnie na hamburską gospodarkę.

Obecnie nie jest jeszcze odczuwalny regres w morskich obrotach z Polską, która ma bardzo dobrą sieć połączeń i jest krajem tranzytowym dla transportu towarów do Rosji[4].

W handlu zagranicznym Hamburga z Polską ma bardzo duże znaczenie morski transport towarowy zwłaszcza feederowy (dowozowy). Ładunek z Hamburga do Polski dociera w ciągu 5-10 dni. Port w Hamburgu oferuje średnio ponad 140 cotygodniowych regularnych połączeń feederowych (flotą dowozową) do krajów nadbałtyckich, w tym 18 regularnych do Polski i 32 regularne do Rosji[5]. Polska jest czwartym partnerem portu w Hamburgu w transporcie drogą morską kontenerów - przed Chinami (2,9 mln TEU w 2014 r.), Rosją (662 tys. TEU w 2014r. i 720 tys. TEU w 2013 r.) i Singapurze (553 tys. TEU w 2014 r.).

Nie wiadomo jednak dokładnie na ile wystąpią efekty przekierowania w rosyjskim handlu zagranicznym za pośrednictwem państw trzecich, np. Białorusi czy Gruzji[6]. Nie wiadomo też jak dalece zmienią się korytarze logistyczne dla towarów rosyjskiego handlu zagranicznego i czy w ich przebiegu znajdzie się port w Hamburgu.

***

Żonglowanie UE sankcjami wobec Rosji jest wysoce niebezpieczną zabawą polityków, nie tyle dla samej Rosji, co dla podmiotów gospodarczych Zachodu, zwłaszcza Niemiec, które w sposób bezpośredni lub pośredni egzystowały na rosyjskim handlu zagranicznym.





[1] Statisches Bundesamt 2014a. “Ausshandel,Zusamemmenfassende Űbersichten für den Aussenhandel (Endgültige Ergebnisse)”,Fachserie7,Reihe 1,Wiesbaden.

[2] Germany Trade and Invest  (GTAI): “Exporte der polnischen Nahrungsmittelbranche sinken”,  patrz: http://www.gtai.de z 30 marca 2015r.

[3]M.-O. Teuber, J. Wedemeier, Ch.–B. Wilke, E. Yadegar: „Przewozy towarów między Hamburgiem i Polską – perspektywa rozwoju Unii Izb Łaby i Odry (KEO)”, wyd. Hamburgisches WeltWirtschafts Institut, Hamburg, 2015.

[4] K. Kloss, S.Landwehr; „Polen aut Hafenkapazitäten aus, Terminalbetreiber verzeichnen Containerwachstum, Hafen Hamburg profitiert vom Boom”, Deutsche Verkehrs – Zeitung (DVZ), Nr 80 z 7 października 2014r.

[5] Hafen Harburg Marketing : „Verkehrsanbindung Polens  an den Hafen Hamburg’, patrz: http://www.hafen-hamburg.de z 4 luty 2015 r.


[6] Ankieta WHHI przeprowadzona wśród izb handlowych, należących do Unii Izb Łaby i Odry (KEO). Patrz Aneks do M.-O. Teuber, J. Wedemeier, Ch.–B. Wilke, E. Yadegar: „Przewozy towarów między Hamburgiem i Polska – perspektywa rozwoju Unii Izb Łaby i Odry (KEO)”, wyd. Hamburgisches WeltWirtschafts Institut, Hamburg, 2015, str. 87 - 88.