niedziela, 24 grudnia 2017

Wigilia Bożego Narodzenia



Jesienna pogoda, 9+C za oknem, w mediach - fałszywie brzmiące życzenia polityków z premierem na czele, których słuchać nie sposób, lepiej byłoby by zamilkli. W około - ludzie pozamykani w sobie, w domowych twierdzach odgrodzeni od innych, nieufni, zlęknieni i w obawach. Czasem przerażeni.
Gdzieś się zapodziała zwyczajna codzienna życzliwość, pamięć o życzeniach świątecznych, serdeczny stosunek do drugiego człowieka, bliźniego. U przyjaciół i znajomych grypy, kaszle i łamanie w kościach. Smutna i przygnębiająca Wigilia i Boże Narodzenie.... Od lat nie doświadczałam takiego klimatu świątecznego.
Niebawem, w gronie najbliższych przyjaciół zasiądę do wigilii, będąc najstarszą  w tym gronie - odczytam stosowny fragment Ewangelii, jak tradycja tego zaprzyjaźnionego domu każe, przełamię się opłatkiem i zasiądziemy do tradycyjnie polskiej kolacji wigilijnej. 

Dla jedynego dziecka w tym trzypokoleniowym gronie - Krzysia  - czeka wielka radość i mnóstwo niespodzianek, bo najwięcej paczek i paczuszek pod choinką jest właśnie dla niego. Tradycja prezentów od św. Mikołaja dla grzecznych dzieci także jest utrzymana.
Szykując się do wigilii, myślami wracam do lat dzieciństwa w Londynie, do przepięknej, wielowiekowej  kolędy "Adeste, Fideles", pierwszej jaką zakodowały moje niemowlęce uszy, do westminsterskiej katedry, gdzie brzmi ona najwspanialej...
Jest mnóstwo pięknych kolęd - polskich, niemieckich ze słynną "Cichą nocą", angielskich, francuskich, za którymi przepadam, ale dla mnie - ta jest od zawsze - najpiękniejszą, symbolem szczęśliwego, rodzinnego domu.
 
Dlatego pozwalam sobie zadedykować ją wszystkim moim:


Kolęda zabrzmi z katedry westminsterskiej,
 gdzie była wykonywana w czasie anglikańskiego nabożeństwa, 
przypominającego rzymsko-katolicką pasterkę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz