wtorek, 24 października 2017

Czeczenia. Wodospady i źródełka

Nichałoj, nad rzeczką Erk w drodze do wodospadów


Rosyjski Kaukaz ma bardzo wiele do zaoferowania Europejczykom. Przede wszystkim cudowne góry, górskie jeziora, wodospady, górskie rzeki….  Czyste powietrze, wolne od spalin i smogu, czyste wody, doskonale drogi dojazdowe, ciszę wolną od wielkomiejskiego hałasu, nieskażone chemią jedzenie i gościnnych gospodarzy. 
Urodę gór Kaukazu poznawałam przede wszystkim w Czeczenii, między Groznym a ośrodkiem sportowo-rekreacyjnym nad wysokogórskim jeziorem Kiezienoj Am.
Aldan Bołotbiew
Przewodnikiem i opiekunem grupy polskich dziennikarzy w Czeczenii był niestrudzony Aldan Bołotbiew, trochę więcej niż tzw. touroperator, można rzec – serdeczny opiekun i profesjonalista w swoim nowym fachu.  Z wykształcenia jest, bowiem, specjalistą od eksploatacji ropy i gazu, po Państwowym Uniwersytecie Technicznym im. A. D. Miłłionszczikowa w Groznym. Góry Kaukazu zna jak własną kieszeń. Obecnie zajmuje się obsługą turystyczną grup wycieczkowych po Czeczenii, Inguszetii, Osetii i Dagestanie. I jest kopalnią wiedzy.
Ostatni raz w górach, wyższych niż tysiąc metrów nad poziom morza, byłam w czasach studenckich i nieco po ich ukończeniu, ostatni raz w II-giej połowie lat… 60-tych minionego wieku. Czyli, jakby nie liczyć – pół wieku temu. Nie wiedziałam, jak po tym  „nizinnym” czasie - zareaguję na góry. 
Beskid Śląski i Żywiecki przemaszerowałam na własnych nogach, uczestnicząc w obozach studenckich. W Tatrach byłam tylko raz, w Zakopanem, poza głównym kurortem, bliżej Ornaku. Był to okres tatrzańskiego halnego, który nie był dla mnie sprzymierzeńcem, niestety… Zwiedzić i pochodzić po górach nieco mi się udało, ale to nie były wyczyny wysokogórskie. Cztery lata temu w Masywie Chibińskim na Półwyspie Kolskim zwiedzałam kopalnie odkrywkowe, ale nie były to wielkie wysokości. I to było całe moje doświadczenie turystyki górskiej.
Na Kaukazie spodziewałam się upałów i byłam przygotowana na nieco ekstremalne warunki. Pilnowałam się, by nie szaleć i organizmu zbyt mocno nie przemęczać. Nie te lata, nie ta kondycja… Niemniej jednak, poza wchodzeniem, w końcówce zwiedzania zespołu wodospadów, na najwyższe partie wzniesień, starałam się zobaczyć wszystko, co można było.
Przez cały okres pobytu na Kaukazie brakowało mi czasu na spokojną kontemplację, na chwilę zadumy w ciszy, na rozkoszowanie się widokami i naturą. Niestety, prawa zbiorowej wycieczki są inne, niż moje upodobania turystyczne i musiałam się podporządkować ogółowi. Ale podczas pobytu nad jeziorem Kiezienoj Am, trafiło mi się cudowne samotne przedpołudnie i mogłam do woli nacieszyć oczy, podziwiać piękno otaczających mnie gór o łagodnych zboczach, czasami tylko zalesionych, odbijających się w lustrze cudownego jeziora.
Jezioro Kiezienoj Am
Kiezienoj Am leży na wysokości bez mała  2 tys. metrów nad poziomem morza, na południowych stokach gór Wielkiego Kaukazu - Andijskij Chriebiet  - w Wiedenskim rejonie Czeczenii i rejonie Botlichskim Dagestanu. Zalicza się do dorzecza rzeki Sulak. Powstało na skutek naturalnych zapór, będących efektem prawdopodobnie trzęsienia ziemi - poniżej zbiegu dwóch małych rzeczek: Charsum (Alkhar) i Kauha (Khodu), na południowym zboczu góry Kaszkerlam. Naturalna tama w południowej części jeziora osiąga wysokość ponad 100 m.
Jezioro zasila przede wszystkim rzeczka Charsum, wpadająca do jeziora od strony północnej i Kauha od wschodniej strony oraz pomniejsze strumienie. Jezioro nie ma spływu powierzchniowego, ale ma podziemny drenaż przez otaczające je skały wapienne. Licząca około 10 km linia brzegowa, utworzona ze żwiru wapiennego nadaje jezioru niesamowity koloryt. Zdjęcia jeziora wyszły znakomicie, są przepiękne…
Czeczeni mówią, że: "człowiek jest z pewnością zwrócony do miejsca, gdzie był szczęśliwy co najmniej raz"… Myślę, że mają rację, bo uroda Kaukazu zniewala i można się tu czuć szczęśliwym człowiekiem. Ja w każdym razie, momentami, tak się tam czułam...
Wodospady Nichałojskie
Nim pojechaliśmy nad jezioro Kiezienoj Am, najpierw pognaliśmy wygodną regionalną drogą (P 305) z Groznego w kierunku miasta Szatoj i nieopodal położonej niewielkiej wsi Nichałoj, by podziwiać liczne w tym rejonie wodospady, które tworzy koryto rzeki Erk. Znajduje się tam w pełni zagospodarowany ośrodek sportowo-turystyczny „Nichałoj”.
Na jedynej mapie, jaką udało mi się kupić w Groznym, zagospodarowanych i mniej lub bardziej przygotowanych do oglądania wodospadów naliczyłam kilkanaście. Te w pobliżu Nichałoj są ponoć najpiękniejsze. Natura tu robi, co chce, spada wodnymi kaskadami, strumienie plączą się między wąwozami, wokoło bujna zieleń i szum wody.
Ośrodek funkcjonuje od stycznia ub. roku i jest czynny cały rok. Może przyjąć ok. 200 turystów. Mają do dyspozycji domki, letnie altany, restaurację, obiekty sportowe, szumiące lub …zamarznięte wodospady.
Marjam Chadysowa i Mahmad-Salah Ilasow, młodzi dziennikarze z regionalnej gazety czeczeńskiej „MS -Mołodieżna Smiena” (z których kolegami spotkałam się potem nad jeziorem Kiezienoj Am), odwiedzając wioskę kilka tygodni przed nami, spisali od miejscowych staruszków opowieści o pochodzeniu nazwy wioski i dziejach tejpu wywodzącego się od jej założyciela. Oraz szereg legend i opowieści, niektórych nawet dosyć krwiożerczych.
Przydrożne źródełko
„Niestety, badania naukowe historyków i archeologów w tych regionach są raczej skromne, chociaż wiele jest tutaj do zrobienia”, przyznają młodzi czeczeńscy dziennikarze. Zresztą widać to także po pracach naukowców z Akademii Nauk Republiki Czeczeńskiej, którzy zajmują się badaniami historii i kultury tych ziem, i tubylczej ludności. 
Młodzi dziennikarze twierdzą, że w okolicznych pieczarach i grotach oraz ich pobliżu, znajdują się miejsca pochowku i pierwotnych osad, a także relikty chrześcijańskie, m.in. dobrze zachowany tzw. krzyż Müllera (Mjullera), który według ocen archeologicznych może być częścią znajdującego się tutaj, w dawnych czasach, kościoła. Chociaż niektórzy uważają, że jest to nagrobek.
Czeczenia czeka wciąż na swoje rewelacyjne odkrycia. Przed naukowcami i badaczami sporo jeszcze do zrobienia, sporo do spisania, bo historia Czeczenii, tradycyjnie jest historią mówioną, przekazywaną z pokolenia na pokolenie.
Górskie rzeki i potoki Kaukazu, to także przydrożne źródełka, ciekawie zagospodarowane przez Czeczenów i chętnie odwiedzane przez tutejszych, jak i przybyszów i przejezdnych. Woda czyściutka, naturalnie mineralizowana, zimna, w upały, jakie tam panują dająca ochłodę i kojąca pragnienie. Przez miejscowych uznawana za leczniczą.
Towarzysz wędrówki po wodospadach
Opisując swoje wrażenia znad wodospadów, młody czeczeński dziennikarz napisał: „Usiadłem na kamieniach naprzeciwko tego burzliwego przepływu, nie chciałem w ogóle się ruszyć. Chciałem zamknąć oczy i posłuchać szumu przepływającej górskiej rzeki, hałasu, jaki robi wodospad. Pomyślałem, że pozostaje wiele historii, wiele tajemnic i pytań, które zmuszą nas do powrotu tutaj”.
Czytałam te słowa z pewnym zdziwienie, bo sama siedziałam tak jak on, na kamieniu pod wodospadem, być może nawet tym samym, patrzyłam się na wiejskiego kociaka, który włócząc się za turystami, przysiadł na stopniach wejścia na skały i pomyślałam, jakby było pięknie, gdybym mogła tu jeszcze raz przyjechać...
Jak widać uroda Kaukazu zniewala bez względu na wiek, pochłania człowieka na progu życia i u jego schyłku, jednakowo.
Stajemy przy  przydrożnym źródełku


Czeczenia, 14-15 września 2017r. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz