wtorek, 9 lutego 2016

Hej na koń, lance w dłoń, Moskala goń, goń, goń! Cz. 1


Walka ze wschodnim sąsiadem, pod przykrywką hasła: „Rosja nam zagraża” była i jest prowadzona, przez poprzedni rząd PO+PSL i obecny PiS-owski - na wielu frontach, a stosunki polsko-rosyjskie jawią się, jako najgorsze od 1989r. i przypominają nastroszonego jeżozwierza.  Gdzie dotknąć – to kłuje. Ale przede wszystkim - cała ta „wojenka" Polski z Rosją nie trzyma się kupy i przynosi więcej porażek i zażenowania, niż jakiegokolwiek pożytku.

Front dyplomatyczny
     Expose szefa dyplomacji
Rząd partii Jarosława Kaczyńskiego absolutnie nie kryje się z tym, że z naddatkiem przyjmuje amerykańskie tezy o agresywnej ekspansji Rosji na kraje Europy Wschodniej i nadbałtyckie. Zostało to jasno wyłożone w sejmowym expose szefa polskiej dyplomacji, ministra Waszczykowskiego - dot. polskiej polityki zagranicznej [1]. Minister Waszczykowski, jak papuga powtarza amerykańskie slogany o agresywnym poszerzeniu przez Rosję wpływów, boi się potęgi militarnej wschodniego sąsiada i ewentualnej napaści na Polskę. Uważa, że Rosja odrywa „destruktywną rolę” w Europie wschodniej. 
Polskie media co raz piszą o tym, że Rosja jest w stanie w trzy dni ją opanować zbrojnie, że zbroi się na potęgę i grozi użyciem broni nuklearnej. 
Jednym słowem, bardzo niebezpieczny agresor na wschodniej flance NATO, czyli u bram Polski, planuje aneksję Polski i trzeba zabiegać o wsparcie USA i NATO w obronie polskich granic.
     Między teorią a pragmatyzmem
I choć minister zarzekał się w expose, że stosunki z Rosją - Polska chce budować, jako „pragmatyczne i rzeczowe” a „współpraca z Rosją nie powinna być jednak budowana na gruncie jednostronnych ustępstw, lecz w duchu konstruktywnego dialogu i poszanowania umów bilateralnych oraz prawa międzynarodowego”, to już rozmowy resortów transportu obu państw dot. limitowanych zezwoleń na przekraczanie przez polskie ciężarówki granicy Rosji daleko od tej deklaracji odbiegają. 
Podobnie dzieje się w stosunku Polski do budowy kolejnych nitek bałtyckiego gazociągu Nord Stream-2. Pomysł z przekopaniem Mierzei Wiślanej także leży na opoce rusofobii, tak samo jest z pomysłem budowy gazociągu Baltic Pipe między Polską a Norwegią. Reaktywowanie przez MON  badania katastrofy lotniczej w Smoleńsku ma identyczne podłoże.
   Kontakty resortowe
Kontakty dyplomatyczne tylko z pozoru są poprawne. 
Rutynowe, coroczne spotkanie wiceministrów spraw zagranicznych w Moskwie niewiele przyniosło. 
Polski MSZ wysłał wprawdzie wytrawnego i kompetentnego dyplomatę do Moskwy, a Rosja przyjęła postawę otwartą i życzliwą, to poza deklaracjami ze strony polskiej o wznowieniu prób nawiązania bilateralnych rozmów w ramach międzyrządowych komisji i grup ekspertów, których prace zostały zamrożone oraz zainteresowaniem się ze strony polskiego MSZ propozycją reżysera Zanussiego dot. dialogu obywatelskiego ludzi kultury i sztuki obu państw – nic nie osiągnięto.
W Polsce nadal są niszczone lub usuwane pomniki związane z polsko-radzieckim braterstwem broni z okresu II wojny światowej lub poświęcone żołnierzom radzieckim, którzy polegli na polskiej ziemi. Są dewastowane nekropolie, gdzie spoczywają radzieccy żołnierze. Władze w Polsce z reguły nie reagują na ten wandalizm. 
Rząd polski jest przekonany, o czym publicznie i oficjalnie mówi - że Rosja w zamachu pozbawiła życia polskiego prezydenta i złośliwie nie chce oddać wraku rozbitego samolotu, „bo coś ukrywa”. Że inicjatywy gospodarcze o charakterze międzynarodowym – skierowane są przeciwko Polsce. 
     Klucze - w czyjej kieszeni?
Dewizą polskiego MSZ jest stwierdzenie, że klucze do poprawy wzajemnych relacji są w kieszeni Moskwy. I to klucze z bardzo długą listą, czasem wysoce irracjonalnych polskich uwarunkowań.  
Polska generalnie zakłada, bowiem, że nie obowiązuje jej żadne respektowanie rosyjskiego prawa w jakiejkolwiek postaci (np. dot. przewozu towarów przez rosyjską granice i respektowanie rosyjskiego embarga, czy też dot. zatrzymania przez prokuraturę wraku samolotu, jako dowodu rzeczowego w prowadzonym śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej). Tak samo, jak polskiego prawa - wobec Rosji czy Rosjan, co demonstruje np. w stosunku władz państwa wobec dewastacji pomników i nekropolii i czy w sprawie red. Swiridowa.
Każde, prowadzone zgodnie z prawem działanie Rosji, które dotyka Polski - jest traktowane, jako działanie wrogie, sprzeczne z polską racją stanu.
Jeśli Rosja domaga się od Polski respektowania umów bilateralnych czy międzynarodowych, a jest to niekorzystne dla Polski – jest traktowane identycznie.
      Kontakty personalne  - nie najlepsze
Na początku lutego ambasador Rosji w Warszawie złożył kurtuazyjną wizytę o roboczym charakterze w polskim MSZ. Została ona potraktowane dosyć specyficznie, by nie rzec nonszalancko przez ministra Waszczykowskiego. „Siergiej Andriejew przyszedł złożyć życzenia noworoczne. Spotkanie trwało trzy, cztery minuty. Pan ambasador nie podniósł innych tematów, o których rozmawialiśmy w Moskwie”, poinformował dziennikarzy po spotkaniu szef polskiej dyplomacji. 
Jak na dłoni widać, że klucze do normalizacji nie leżą w moskiewskiej, lecz w warszawskiej kieszeni.
,
Front strategiczno - doktrynalny
Ponieważ Rosja, wg postsolidarnościowej władzy w Polsce, zagraża państwu militarnie, gospodarczo i propagandowo, a armia nie jest w stanie przed nią Polski obronić, władze szukają wsparcia na zewnątrz - w USA i jej NATO. 
Opracowana jeszcze przez poprzedni rząd i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) poprzedniego prezydenta polska - doktryna obronna oraz inne dokumenty państwowe w tym zakresie - stwierdzają to jednoznacznie. 
Rada Ministrów RP 9 kwietnia 2013 r. przyjęła „Strategię rozwoju systemu bezpieczeństwa narodowego do 2022 r.”[2] Rok później, w połowie maja ub. roku odbyło się nawet specjalne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego w sprawie doktryny wojennej Rosji „w kontekście wniosków dla bezpieczeństwa Polski”. Wg ówczesnego prezydenta RP, Rosja „przechodzi od miękkiej kooperacji do konfrontacji ze światem zachodnim”. „Sprawa jest ważna z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski”, mówił po posiedzeniu. W listopadzie tego samego roku powstała kolejna „Strategia bezpieczeństwa narodowego RP[3]. Zastąpiła ona dokument o tej samej nazwie opracowany przez gabinet prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 2007 r.
Następny dokument, w którym Polska określa Rosję, jako agresora, który zagraża bezpieczeństwu państwa, powstał w lipcu ub. roku. Jest nim opracowany przez BBN projekt „Doktryny bezpieczeństwa informacyjnego RP[4].
,
Front militarny - szefa MON
     Antyrosyjska brygada
Zgodnie z doktrynami i strategiami, Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) przystąpiło do konkretnych działań. Z inicjatywy poprzedniego rządu (PO+PSL), we wrześniu 2014 r. powstała LITPOLUKRBRIG - międzynarodowa, polsko-litewsko-ukraińska brygada do obrony wschodniej flanki NATO, w praktyce - głównie do działania na Ukrainie, przeciwko „rosyjskiej inwazji” na ten kraj. Brygada stacjonuje w Lublinie, ma docelowo liczyć 4,5 tys. żołnierzy i osiągnąć pełną gotowość operacyjną w tym roku. 
      Wojsko USA lub NATO - na stałe w Polsce
Kolejnym zabiegiem Polski są usilne starania o stałe stacjonowanie w Polsce jednostek wojskowych USA lub NATO z pełnym uzbrojeniem. M.in. w tym celu Polska zabiegała o zorganizowanie w lipcu tego roku, w Warszawie, kolejnego szczytu państw NATO.
Niebawem mają zapaść decyzje dot. zagadnień poruszanych na tym szczycie. 10 i 11 lutego odbywa się w Brukseli spotkanie ministrów obrony państw NATO, uczestniczy w nim Antoni Macierewicz, szef polskiego MON. Polska liczy, że jej sugestie i prośby zostaną uwzględnione, chociaż przychylności NATO w tym zakresie – nie ma. 
Polska boi się, że jej stosunek do Rosji nie jest w pełni podzielany przez państwa Sojuszu. Były polski ambasador przy NATO - Jerzy Nowak ocenił, że mimo pozytywnych dla Polski, jego zdaniem, decyzji szczytu NATO w Newport, „Sojusz nadal nie jest w stanie w pełni podjąć wyzwania, jakim jest Rosja”. Chodzi, jak twierdzi, „o podejmowane przez Moskwę próby dzielenia Zachodu, dążenie do ustanowienia hegemonii nad sąsiednimi krajami oraz kwestię nieznanej do tej pory wojny hybrydowej”.  Jest to wg Jerzego Nowaka problem obrony państw bałtyckich "wobec niejasnych pohukiwań ze strony Rosji oraz niejasność polityki nuklearnej Federacji Rosyjskiej".
      Reaktywacja badania katastrofy smoleńskiej
Poza działaniami na arenie międzynarodowej, MON rozpoczął kolejną odsłonę działań antyrosyjskich przez reaktywowanie badań nad katastrofą lotniczą w Smoleńsku. Chce zbadać m.in. proces remontu prezydenckiej „tutki” w rosyjskich zakładach naprawczych, nadal ma zamiar domagać się ukarania rosyjskich kontrolerów ruchu lotniczego z lotniska w Smoleńsku, chociaż Polska nigdy nie dostała zezwolenia ze strony Rosji na ten lot i prawa do skorzystania z lotniska w Smoleńsku. 
W tym celu szef MON powołał nowy skład Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLiLP), która ponownie zajmie się katastrofą. Umożliwia to specjalne rozporządzenie z 4 lutego br. ministra Macierewicza, uważa on, bowiem, że podczas prac poprzedniej komisji "zostały ukryte podstawowe fakty i informacje".  Pierwsze posiedzenie komisji odbędzie się w przyszłym miesiącu.
W skład 21-osobowej komisji weszli eksperci z zagranicy. Są to, wg MON: "prof. Michael Baden (specjalista medycyny sądowej z USA), Frank Taylor (inżynier lotniczy z Wielkiej Brytanii, były szef Centrum Bezpieczeństwa Lotnictwa Cranfield College of Aeronautics, konsultant ds. bezpieczeństwa lotniczego), Glenn Joergenssen (inżynier, pilot, biznesmen i wynalazca z Danii, do tej pory współpracownik parlamentarnego zespołu smoleńskiego)". Żaden z nich nie badał do tej pory wypadków lotniczych.  
     Rosyjski ekspert
Najbardziej kuriozalnym członkiem Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, powołanym przez szefa MON - jest Rosjanin, Andriej Iłłarionow, ekonomista, b. doradca ds. ekonomicznych prezydenta Władimira Putina, z którym rozstał się w 2005r. Od 2006 żyje i pracuje w USA, aktualnie pracownik konserwatywnego Center for Global Liberty and Prosperity w Cato Institute w Washingtonie. 
To ten sam „specjalista", który na łamach Gazety Wyborczej twierdził w marcu ub. roku, że zniknięcie Władimira Putina jest wynikiem "spisku generałów", który zawiązał się w Moskwie i ma doprowadzić do rychłego odsunięcia Putina od władzy. A po zestrzeleniu boeinga na Ukrainie mówił, że Kreml rozważał zestrzelenie samolotu lecącego z Amsterdamu do Warszawy. Przekonywał też, że kremlowskie plany wojny nuklearnej zakładają w pierwszej kolejności ataki na te dwa miasta.  Wnioski komisji badającej katastrofę w Smoleńsku, mogą być szalenie zaskakujące przy takich „ekspertach”. 
Zatrudnienie szokującego opiniami Rosjanina, mającego pewną orientację w stosunkach kremlowskich, i prawdopodobnie współpracującego obecnie ze służbami USA - w komisji ministra Macierewicza - daje poważne podstawy sądzić, że badanie i praca komisji będzie nakierowana na szukanie przyczyn katastrofy - w Rosji.
***
W kolejnych dwóch odcinkach: 
wojny Polski z Rosją 
Cz. 2. - na froncie ekonomicznym (zwłaszcza w energetyce i transporcie) 
Cz. 3 -  na frontach: kulturalnym i propagandowo-medialnym.


[2] Strategia rozwoju systemu bezpieczeństwa narodowego do 2022 r.”, Warszawa 9 kwietnia 2013 r. , patrz: http://mon.gov.pl/z/pliki/dokumenty/rozne/2013/09/SRSBN_RP_przyjeta090413.pdf
[3] Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 2014r. – patrz: https://www.bbn.gov.pl/ftp/SBN%20RP.pdf
[4] „BBN: „Doktryna Bezpieczeństwa Informacyjnego RP” (projekt), Warszawa, 24 lipca 2015r., patrz: https://www.bbn.gov.pl/ftp/dok/01/Projekt_Doktryny_Bezpieczenstwa_Informacyjnego_RP.pdf

3 komentarze:

  1. Bardzo dobry tekst . Gratuluję . Poszedł dalej do ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja, Pani Zofio, cały czas się zastanawiam, czy ta nasza polityka zagraniczna musi przypominać zabawę dzieci w piaskownicy? Przecież w końcu tam na stanowiskach siedzą ludzie mniej czy lepiej ale wykształceni, a to chyba do czegoś zobowiązuje...

    OdpowiedzUsuń
  3. W rządzie mamy ludzi, którym się wydaje, że znają meandry rządzenia państwem. Premier Szydło ma praktykę w samorządzie bodajże gminy, którą zostawiła w długach. teraz bierze się do rządzenia państwem.Reszta jest o podobnych doświadczeniach. Do tego fobie, idee fix, utopijne doktryny, narodowy socjalizm itp. W sumie zestaw nie do strawienia. A na dodatek - wokoło szalenie niestabilna sytuacja, szalejące USA i jego NATO, kryzys w Unii i podobne kataklizmy. Tu trzeba tęgich głów , wyważonej polityki i racjonalnego myślenia.

    OdpowiedzUsuń