niedziela, 28 lutego 2016

Financial Times: Jarosław Kaczyńskim polskim kingmakerem. Cz.1



Na łamach weekendowego (z dnia 26 lutego br.) wydania Financial Times (FT) ukazał się obszerny artykuł Henry Foy’a Jaroslaw Kaczynski: Poland’s kingmaker, opisujący lidera PiS, jako człowieka rządzącego Polską zza cudzych pleców, niejako z tylnego siedzenia. Określając go podobnym mianem, jakim w czasie angielskiej wojny Dwóch Róż nazywano Richarda Nevilla, 16. hrabiego Warwick - „Warwick the, Kingmaker”, czyli synonimem osoby, która rządzi państwem, nie będąc formalnie w jego władzach, używając do tego środków politycznych, religijnych a nawet finansowych i militarnych.

Artykuł powstał na kanwie warszawskiej rozmowy Henry Foy’a, korespondenta FT w Środkowej Europie, z Jarosławem Kaczyńskim i w oparciu o raporty, opracowane przez Zofię Wasik.

Ze względu na to, że w tej rozmowie lider PiS ujawnia w szerokim zakresie swoje postrzeganie Polski, Europy i świata, oraz zakres środków, po jakie będzie sięgał, by Polakom narzucić swój punkt widzenia, pełen obsesji, fobii i swego rodzaju zaściankowość – postanowiłam przetłumaczyć i zamieścić pełen tekst artykułu z FT. Są też dodane z mojej strony - przypisy.

Ze względu na objętość – artykuł jest prezentowany w blogu w dwóch kolejnych częściach.


Jarosław Kaczyński: Polskim kingmakerem [1]

Cz. 1

Henry Foy, Financial Times 
26 lutego 2016 r.


Cz.2

Prawicowy ideolog, najspokojniej dyktuje politykę prezydentowi i premierowi, oraz finalizuje wreszcie swoje nacjonalistyczne ambicje.

Tylko kilka osób w Europie może cieszyć się większym wpływem na społeczeństwo (naród) niż Jarosław Kaczyński. Siwowłosy, 66-letni lider polskiej partii Prawo i Sprawiedliwość, jest w samym sercu prawicowego odrodzenia, które silnie opanowało w ciągu ostatnich 10-ciu miesięcy wschodnią flankę Unii Europejskiej. B. premier Kaczyński nie zdecydował się zostać prezydentem, ani też premierem, po zeszłorocznych wyborach, on dyktuje politykę dwóm urzędnikom – Andrzejowi Dudzie i Beacie Szydło, których nominował do tych ról. Wg sondażu gazet, w tym miesiącu 55% respondentów uważa, mówi Kaczyński, że to on przewodzi krajowi (10% - uważa natomiast, że premier).
Jego doktryna tradycyjnych wartości katolickich, euro sceptycyzm i głęboko zakorzeniona nieufność wobec Niemiec i Rosji (polskich historycznych wrogów, egzystencjonalnych adwersarzy i geograficznych sąsiadów) zdobyła miliony pełnych poświęcenia zwolenników – i gorących krytyków. Jego życiową dewizą jest dążenie do zrównoważenia polskiego społeczeństwa i „naprawa” kraju, który, jak uważa, podjął zły kierunek drogi, wyłaniającej się zza Berlińskiego Muru w 1989r.
„Jest to, być może trudne, ale konieczne dla polskiego społeczeństwa, by wróciło do stanu równowagi i równości. Jest to warunek wstępny dla funkcjonowania demokracji i praworządności”, mówi Kaczyński, gdy spotykamy się w jego biurze w Warszawie.

Najpotężniejszy człowiek w Polsce pije herbatę, czarną, jak jego garnitur i krawat - uniform noszony od czasu śmierci brata bliźniaka Lecha w katastrofie w 2010r. Z tej bazy, z funkcjonalnego pokoju monotonnego budynku w centrum Warszawy, płyną dla Polski nowe zarządzenia. Posłowie, ministrowie, euro deputowani i pozostali, w czarnych limuzynach na jałowym biegu codziennie oczekują na spotkanie ze swoim liderem. Nad drzwiami do jego biura wisi krzyż, godło Polski wisi na ścianie naprzeciw biurka. W gabinecie znajduje się rzeźba, obraz i popiersie Józefa Piłsudskiego, polskiego, międzywojennego siłacza, który pokonał atakujących Rosjan w 1920 r. i odzyskał niepodległość Polski, stając się polskim bohaterem narodowym. Na biurku leży schludny stos dokumentów, raportów i książek. Basia, od ostatnich 26 lat jego furtianka, sekretarka i powiernica, zajmuje łącznik między jego biurem a korytarzem. Kaczyński żartuje, że to ona, a nie on, jest najpotężniejsza osobą w kraju. „Establishment tego kraju twierdzi, że wszystko jest O’K”, kontynuuje, „lecz wszystko nie jest O’K (w porządku). Zdecydowanie nie jest O’K (w porządku)”. Ponieważ jego administracja objęła władzę w listopadzie, zmarnował nieco czasu w swojej pracy.
W ciągu pierwszych 100 dni przygotowano przepisy prawne, które dały mu kontrolę nad mediami publicznymi i służbami wewnętrznymi oraz przeniesienie prokuratury pod komendę parlamentu. Zmieniono także sposób funkcjonowania najwyższego polskiego sądu, sprawdzającego zasady legalności nowego prawa, wprowadzając nowe funkcje, utrudniające mu kontrolę parlamentu. W tym samym czasie najwyżsi cywilni pracownicy administracji państwowej zostali „ przeczyszczeni” pod pozorem „eliminacji społecznych patologii” jego poprzedników.

W Kaczyńskiego optyce świata – byli polscy komuniści nadal sprawują władzę i w nowym, nowoczesnym kapitalistycznym przebraniu, utrzymują wpływy. Unia Europejska i zagraniczne siły liberalne, intencyjnie kształtują Polskę wg swojej woli i mają współudział w oszustwach, z Niemcami na czele. I Rosja, stary wróg, który wysłał komunistów na pierwszą linię (na czołówkę), marzy o powtórnej dominacji. „Musimy skonsolidować polskie społeczeństwo wzdłuż długiej linii pozytywnych polskich tradycji i wartości, aby zakwestionować to, co ja biorę za „pedagogiką wstydu”, tendencję, która dominowała w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat” - mówi (Kaczyński), po części socjolog, po części ideolog. „Potrzebujemy nowej polityki w dziedzinie edukacji i w dziedzinie kultury”.

Dla milionów wyznawców, Kaczyński jest totemicznym liderem krucjaty w obronie polskiej tożsamości narodowej, bastionem kulturowych walk o przywracanie tradycyjnych, konserwatywnych, katolickich wartości w kraju, w którym historia jest narodową obsesją i w którym podejrzliwość wobec obcości, jest głęboko zakorzeniona po wiekach zniszczeń, aneksji i narzucaniu kulturowych wzorców.
Dla milionów przeciwników, jest on rozgoryczonym anachronizmem w kontakcie ze zglobalizowanym światem i z multikulturową Europą, z jej niewyraźnymi granicami i schowanymi toporkami.

Oficjalnie – jest tylko posłem, ale jego nazwisko zbiera pioruny stereotypowych napaści na polski katolicyzm, na konserwatywny prawicowy patriotyzm, jest pogardzane w krajach angielskojęzycznych i przez liberalną klasę średnią - za homofobię, antysemityzm, ksenofobię i nacjonalizm.

Prześmiewcy Kaczyńskiego ignorują jego geniusz polityczny i to, że wiara w siebie uczyniły go najbardziej wpływową postacią w demokratycznej Polsce. Ignorują ponad 38%[2] polskich wyborców, którzy wsparli jego wizję w październiku ub. roku i dali po raz pierwszy od 1989r. rządzić krajem niepodzielnie większości parlamentarnej. 
I jest to ignorancja głębokich podziałów polskiego społeczeństwa powstałych w ciągu 26 lat demokracji. 11 lat w członkostwa w UE dało spokojne miejsce, ale nie usunęło tych podziałów.

„On jest prawdziwym zwierzęciem politycznym, jest niezwykle inteligentny, niezwykle. Jest człowiekiem z przekonaniami”, mówi Czesław Bielecki, architekt, działacz i długoletni przyjaciel Kaczyńskiego. „Pytaniem nie jest to, czy ludzie go nienawidzą, czy kochają, lecz czy kraj będzie lepszy, bardziej silniejszy po prostu. On jest człowiekiem, który się do tego przyczyni”.

Mówiąc z wolno, z celową emfazą, Kaczyński stwierdza, że elity starej komunistycznej władzy, dostosowały się do nowego systemu, zachowując swoje przywileje, transformując i zamieniając władzę na własność prywatną.…  działania tej grupy …. nadal odczuwalne w mass mediach, w gospodarce, i oczywiście, w różnych instytucjach państwowych, na przykład w wymiarze sprawiedliwości”.
„I to chcemy naprawić, zmienić krok po kroku. Będzie to w interesie zdecydowanej większości społeczeństwa”, mówi. Choć głos jego jest spokojny, to wyraźny jest w nim cień wojującego publicznie oratora, znanego z tego, że wzywa on wiwatujące na jego cześć tłumy do ”przejęcia z powrotem Polski” od „stalinowców”, „gangsterów” i „czerwonych”.

Pierwsze kroki rządu Kaczyńskiego wywołały silną reakcję nie tylko w Polsce, ale także i w Brukseli, która podjęła w styczniu bezprecedensową decyzję zbadania, czy w Warszawie wystąpiło zagrożenie rozporządzeń UE dot. ochrony „państwa prawa”. Kaczyński, jest jednak odważny. „To nie jest rewolucja, lecz reformacja. Istnieje cały szereg rzeczy, które powinny być naprawione. Charakter tych zmian będzie prowadzić do konfliktu” stwierdza.

Kaczyński, przy całej swojej bombastyczności, w rozmowie ze mną prezentuje maniery ciche, prawie niepewne. Niewysoki, lekko skulony okrąża pokój, szurając czarnymi butami na grubej podeszwie. Kawaler, przekładający samotność nad sławę, preferuje spędzanie wieczorów w domu z kotem i swoimi książkami, zamiast na uroczystych kolacjach czy wizytach zagranicznych. Pełniąc urząd premiera w latach 2006 i 2007, mieszkał razem z matką w oficjalnej, państwowej rezydencji, nie mając konta w banku pobierał wynagrodzenie w kopercie, z czego 20% przeznaczał na cele charytatywne. Telefon komórkowy obsługują mu jego asystenci.

Kaczyński jest pasjonatem historii i filozofii politycznej, jego nocne debaty (rozmowy) są znane w kręgu niewielkiej, kilkunastoosobowej grupy przyjaciół i kolegów. Nie nadążam, gdy zaczyna sypać ze swojej encyklopedycznej pamięci odwołaniami do historycznych bitew lub wypowiedzi.

Jest fanem Thomasa Piketty[3], francuskiego ekonomisty, który ostrzega przez poszerzeniem równości dochodów. W czerwcu ub. roku Kaczyński sięgnął po rekomendowany mu „Kapitał” Piketty’ego. Osobiście przeforsował w „Prawie i Sprawiedliwości” politykę sztandarowych tej zimy zmian zasiłków na dziecko, podnosząc je czterokrotnie do poziomu 500 zł (£90) miesięcznie. Świadczenie niezmiernie populistyczne, jak stwierdził polski minister finansów, będą trudne dla budżetu. Kaczyński, który nigdy nie przejawiał zainteresowań sprawami ekonomicznymi, jak wiadomo, lekceważąco odnosi się do ministrów, traktując ich, jako „księgowych”.

Z oczywistą inteligencją i politycznym nosem, Kaczyński z powodzeniem buduje sukces surowym patriotyzmem i często nacjonalistycznym populizmem - na strachach przed wpływami komunistycznej przeszłości i kosztami liberalnej, świeckiej europejskiej przyszłości. Jesienią ubiegłego roku ostrzegał wyborców przed niebezpieczeństwami, jakie niosą fale uchodźców w Europie, rozwlekając „choroby i pasożyty”. W 2005 r. mówił dziennikarzom: „absolutnie jest jasne, że kto jest homoseksualistą, nie powinien być nauczycielem”, a niedawno stwierdził, że "ataki na Kościół (rzymskokatolicki) należy uznać za ataki na Polskę.”
"Jest w jego polityce jedna rzecz stała: zawsze musi mieć zdefiniowanego wroga, by zjednoczyć elektorat, swoich wyborców wokół niego” uważa Michał Krzymowski, autor biografii Kaczyńskiego, opublikowanej w ubiegłym roku.
Koniec cz. 1. 
Cz.2
Opublikowano
 Bumerang Polski, (Australia) 
29 lutego 2016 
 http://www.bumerangmedia.com/2016/02/ft-jarosaw-kaczynski-polskim.html
Dziennik TRYBUNA Nr. 43 (715), (Polska) 
2 marca 2016



 






[2]  Henry Foy nie uściśla, że owe 38% wyborców - to procent tylko tych, którzy poszli do urn, połowa potencjalnego elektoratu w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych pozostała w domach i nie głosowała. PiS w wyborach uzyskał niecałe ok. 18% głosów wszystkich Polaków, mających prawa wyborcze w kraju i zagranicą.


[3] Thomas Piketty (1971) – francuski ekonomista, absolwent m.in. London School of Economics, dyrektor ds. badań w École des hautes études en sciences sociales (EHESS), współzałożyciel i profesor w Paris School of Economics. W 2012 roku wybrany przez „Foreign Policy” do grona stu najbardziej wpływowych intelektualistów na świecie. Obok bestsellerowej książki Kapitał w XXI wieku (2013) napisał też m.in. Ekonomię nierówności (2004) i Czy można uratować Europę? (2012). „Kapitał XXI w” to wg fascynatów nowinek ekonomicznych - obecnie najważniejsza i najbardziej poczytna książka ekonomiczna dekady, światowy bestseller, który zmienił sposób, w jaki patrzymy na społeczeństwo, na gospodarkę i na obecne w nich nierówności. Wg „Süddetsche Zeitung” - błyskotliwa opowieść o bogactwie i nędzy, wg. „Die Welt” - dzieło o wielkiej głębi historycznej z jeszcze większym bogactwem w zakresie faktów, wg. Spiegel Online” - po raz pierwszy ekonomista daje wyczerpujące dowody na prawdziwość powiedzenia: „Kto ma, temu będzie dane”.




2 komentarze:

  1. Dziękuję za ten artykuł. Oczywiście oczekuję na część drugą. Swoją drogą J. Kaczyński z pewnych względów jest wybitną postacia polskiej sceny politycznej, wybitną, co nie znaczy, że taką, którą, przynajmniej z mojego punktu widzenia, do zaakceptowania. Pan Jarosław, jak sądzę, pasuje jak ulał do jednego z typów osobowości Znanieckiego (domyśla się Pani, jaki typ mam na myśli :-) ) A tak z przymrużeniem oka to chcialby się, aby obecnie obowiązujący wiek emerytalny w Polsce dotyczył również polityków - przynajmniej niektórych... tyle że i z emerytalnego fotela można kreować rzeczywistość - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy obsesję na tle Niemiec i Rosji? A kto systematycznie, od połowy XVIII wieku co kilkadziesiąt lat jak nie mordował polską inteligencję, to wywoził ją na Sybir? Krasnoludki? Dziwnie zachodnim żurnalistom i politykom nie chce się pojechać do tej ukochanej Rosji przynajmniej na pół roku, żeby zakosztować czerwonej demokracji. Tam odzyskaliby rozum, który im odleciał w dobrobycie. O Niemcach, którzy ledwie 70 lat temu wymordowali 3 miliony Polaków i 3 miliony polskich Żydów nie ma co mówić. Pewnie z przyjaźni wykupili teraz prawie wszystkie polskie tygodniki? Z przyjaźni usiłowali nas zdominować gospodarczo, zrobić tu swoją kolonię? Z przyjaźni Tusk robił za ich namiestnika rezygnując z polskiej armii, polskiego przemysłu, nijaczył polskie szkoły? Panie Pogorzelski - naprawdę nie wie pan w jakim miejscu pan żyje? Niemcy mają świetną propagandę w polskich mediach ale inteligentny człowiek przecież potrafi ruszyć głową i zobaczyć, które fakty służą jemu i jego krajowi, a które mu szkodzą. Takie trudne - popatrzeć z boku? Zastanowić się? Niech pan się modli za zdrowie Kaczyńskiego, dzięki niemu pańskie dzieci będą obywatelami wolnego kraju a nie kuchtami w niemieckich zmywakach.

    OdpowiedzUsuń