czwartek, 8 sierpnia 2013

Nie do końca wykorzystane szanse



Szczecin był po raz drugi organizatorem finały regat wielkich żaglowców - The Tall Ships Races 2013. I po raz drugi miasto od strony organizacyjnej sprostało zadaniom. To była naprawdę wielka żeglarska feta, totalne święto żeglarskiej młodzieży z kilku kontynentów. Przy kejach reprezentacyjnych nabrzeży miasta stanęła prawie setka najpiękniejszych i największych żaglowców świata i innych, nieco mniejszych jachtów pełnomorskich.

Regaty rozpoczęły się w duńskim Aarhus (4-7 .07), skąd jachty i żaglowce wypłynęły do Helsinek (17-20.07), a następnie do Rygi (26-28.07).

3-go sierpnia wszystkie jednostki zacumowały przy nabrzeżach w Szczecinie. Zameldowało się 91 jednostek z ok. 3,2 tys. załogantów na pokładach, z czego połowa to młodzież w wieku od 15 do 25 lat. Reprezentowali oni 16 bander świata i 36 narodowości. Wg oceny policji 2, 75 mln ludzi, między 2 a 6 sierpnia, przybyło by je podziwiać przy reprezentacyjnych nabrzeżach miasta - Wałach Chrobrego i Łasztowni.

Bronisław Komorowski, prezydent RP
Z pokładu polskiej fregaty „Dar Młodzieży” uczestników regat oficjalnie powitał prezydent RP – Bronisław Komorowski inaugurując czterodniowe uroczystości ich finału. „Dla mnie żeglarstwo to wielka przygoda – mówił zwracając się młodych załóg z całego świata, - kojarzę żeglarstwo z wolnością”.

Stolica Pomorza Zachodniego witała łabędzie oceanów, jak poetycko nazywa się żaglowce, i ich załogi - już po raz drugi. Pierwszy raz finał tych regat w Szczecinie miał miejsce w 2007 r.

Żeglarskie święto ściągnęło do grody Gryfa także liderów opozycyjnych partii parlamentarnych - W Szczecinie piękny zlot żaglowców. "Dar Młodzieży", ORP "Iskra" zadają szyku, ale największa kolejka jest na rosyjski "Kruzensztern". Odstałem i jestem na pokładzie – napisał na Facebook w niedzielę, 4 sierpnia Leszek Miller, przewodniczący SLD. 
Jarosław Kaczyński, (w czarnej koszuli) z torbą z gadżetami regat - koło "Ładogi" stateczku z ZSRR, z czerwoną gwiazdą na dziobie, co irytuje PiS, (stateczek widać  w górnym lewym rogu)  - obecnie mieszczącego hotel i rosyjską restaurację

W nocy z niedzieli na poniedziałek żaglowce podziwiał szef PiS – Jarosław Kaczyński.

Lider SLD przy kole sterowym na s/y "Kruzenstern"
Wizyta Leszka Millera na „Kruzensternie” zbiegła się niejako z uświetnieniem 210 rocznicy pierwszego rejsu rosyjskich żeglarzy i odkrywców dookoła świata. Bardziej sportowo uświetnił tę rocznicę prezydent Szczecina Piotr Krzystek. Wspiął się na szczyt jeden masztów „Kruzensterna”.

Ale media w Polsce nie zauważyły, że rosyjski bark z Kaliningradu, s/y „Kruzenstern” największy żaglowiec w regatach, nosi dumnie na burtach imię Iwana Kruzensterna, uczestnika tego pierwszego historycznego dla Rosjan rejsu.
Prezydent Szczecina (koszulka w paski)
Dla przypomnienia - 210 lat temu 7 sierpnia 1803 roku z Kronsztadu (Sankt Petersburg) wyszły w morze dwa niewielkie statki - slup „Nadieżda” pod dowództwem Iwana Kruzensterna i slup „Newa” pod dowództwem kapitana Jurija Lisjańskiego.

Tak rozpoczęła się pierwsza rosyjska wyprawa żaglowcami dookoła świata. Obie jednostki wyszły razem przez Bałtyk na wody Europy, potem skierowały się ku Wyspom Kanaryjskim i do Brazylii, minęły Przylądek Horn i się rozdzieliły na Hawajach. „Newa” z kapitanem Lisjańskim udała się przez Alaskę do Rosji, a Iwan Kruzenstern na „Nadzieżdzie” popłynął na Kamczatkę i do Japonii. Oba slupy spotkały się ponownie w Makau, portugalskiej wówczas kolonii, ale do Petersburga statki wróciły w różnych terminach. Opływając od zachodu Afrykę. Obaj kapitanowie, opublikowali swoje wspomnienia o tym rejsie. Obie książki przed długie dziesiątki lat były traktowane w całej Europie, jako bardzo ważne pomoce nawigacyjne.

Ciekawa historia i aż się prosił, by była także jedną z bohaterek tegorocznego finału regat w Szczecinie.

Do regat szykowano się w Szczecinie przez lata, więc nic nie stało na przeszkodzie, razem z Rosjanami zorganizować jakąś wystawę, pokaz filmów, koncert okazjonalny w wykonaniu rosyjskich muzyków i zespołów. Itp. Zabrakło wiedzy, chęci i pomysłu…

Tym bardziej mnie to dziwni, bo województwo zachodniopomorskie jest partnerskim regionem dla obwodu Kaliningradzkiego,. A „Kruzenstern”, jako port macierzysty ma właśnie …Kaliningrad.

I znowu stracona okazja …

S/y "Kruzenstern"
„Kruzenstern” ze Szczecina wyruszył 6 sierpnia do Rostocku a właściwe do Warnemünde. To pierwszy rej żaglowca na tej trasie. Ale nim wyruszył w kolejny rejs, w Szczecinie na pokład zaokrętowano grupę uczniów ze szkoły podstawowej im. I. Kruzensterna z Rostocku, nad którą od lat patronat ma kaliningradzki bark. Opiekę nad młodzieżą na żaglowcu przejęli rosyjscy studenci z Kaspijsko-Wołżańskiego Kolegium Połowów Dalekomorskich, odbywający praktyki na żaglowcu. Studenci zorganizowali niemieckiej młodzieży mnóstwo konkursów, zawodów sportowych, pokazów filmowych. Młodzi Niemcy z „Kruzensterna” brali też udział we licznych imprezach organizowanych w Szczecinie dla załóg żaglowców.   

Na finał regat do Szczecina przyjechali dziennikarze z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, państw skandynawskich. Z  Rosji tylko „Wiesti” akredytowały jednego dziennikarza, chociaż reprezentacji Rosji na regatach była dosyć imponująca. 

Rosjanie byli drugą, po Polakach najliczniejszą reprezentacją. W sumie Rosja wystawiła do regat 14 jednostek. 3 W klasie A, po jednej w klasie B i C oraz 9 w klasie najmniejszych – D, i w tej ostatnie klasie odniosła zwycięstwo.

Burta w burtę stoją "Dar Młodzieży" i "Mir"
Poza „Kruzensternem”, do Szczecina przypłynął najszybszy żaglowiec świata, fregata s/y „Mir”, bliźniacza jednostka polskiego „Daru Młodzieży”, które burta w burtę zacumowano przy Wałach Chrobrego.

Był też „Shtandart” replika średniowiecznej fregaty z 1703 r. zaprojektowanej przez cara Piotra I, oblegana przez tłumy zwiedzających. Tuż obok zacumował imponujący s/y „Götheborg”, replika XVIII-wiecznej jednostki ze Szwecji, takiej gratki nie przepuścił nikt, kto wybrał się oglądać żaglowce.

W gronie elitarnych żaglowców zabrakło tego najważniejszego - s/y „Siedowa”, ale jego nieobecność jest usprawiedliwiona. 21 lipca w Sankt Petersburgu „Sierow” zakończył 14-miesięczny rejs dookoła świata i po trzydniowym świętowaniu udał się na zasłużony remont po trudach podróży. Znany polski fotografik, Marek Czasnojć, miłośnik białych żagli i autor albumów o żaglowcach, wspominając przypłynięcie kilka tygodni temu „Siedowa” do Kolonii, gdzie zamknęła się pętla jego rejsu dookoła ziemi, powiedział, że po żaglowcu gołym okiem widać było trudy tej wyprawy, „był okropnie sfatygowany”.

Polskie media relacjonując regaty także nie zauważyły, że „Siedow”, którego zabrakło w gronie największych żaglowców - po raz pierwszy w swojej historii ponownie opłynął świat trasą swoich poprzedników.

I znowu stracona okazji, tym razem przez Rosjan, którzy mieli znakomitą okazję pokazać szerzej swój znakomity morski i odkrywczy dorobek. Nie dogadali się z Polakami, zapewne nawet nie próbowali się dogadać, a szkoda.

S/Y "Akieła", lider regat w klasie D
Wśród najbardziej imponujących żaglowców klasy A najlepszy były norweski „Statsraad Lehmkuhl”. W klasie B wygrał brytyjski „Maybe”, zaś wśród najmniejszych jachtów klasy D zwyciężyła rosyjska „Akieła”(Akela).

Polski jacht „Dar Szczecina” wygrał klasyfikację generalną regat The Tall Ships Races 2013 w klasie C. Niezwykle cenioną nagrodę dodatkową Friendship Trophy otrzymała załoga „Shabab Oman”.

Przy tak wielkiej żeglarskiej imprezie nie obeszło się bez drobnych incydentów. W czasie cumowania rosyjskiego „Mira” do burty polskiego „Daru Młodzieży”, fregat zbudowanych w Stoczni Gdańskiej, żaglowce zaczepiły się rejami, niestety z winy polskiej załogi, która niezbyt prawidłowo ustawiła reje. Przy wyprowadzenia „Kruzensterna” od nabrzeża, gdzie cumował czasie finału regat, holownik zawadził masztem o olinowanie żaglowca i swój maszt nieco uszkodził. Tu też kolizja była efektem złego manewru holownika.

Natomiast tragicznie zakończyła się brawura jednego z młodych turystów, który chciał przeskoczyć w nocy barierki między dwoma jezdniami na estakadzie nad Odrą. Młodzieniec przypłacił życiem, runął z kilkunastu metrów na beton. Na głupotę i bezmyślność nie ma rady…

W głębi - renesansowy zamek książąt pomorskich w Szczecinie
Polskie media w programach ogólnopolskich prezentowały regaty nieco w bezmyślny sposób. Kierowano się jednak tanim gustem odbiorcy, zapominając o walorach edukacyjnych mediów. Było dużo informacji o imprezach muzycznych, prezentowano najbardziej egzotyczne jednostki i ich załogi, lansowano polskie żeglarstwo. Czyli wszystko to, co najbardziej widowiskowe. Zabrakło w tych przekazach rzetelnej wiedzy o żeglarstwie, jego historycznych dokonaniach.

A przecież wiele z jednostek, które zawitały do Szczecina – to statki prawie 100 - letnie albo repliki jeszcze starszych. To pływające zabytki, niosące kawał solidnej historii morskiej żaglowca i państwa, któremu służyły i służą nadal.To pływający ambasadorzy swoich krajów. 

Media zauważyły praktycznie tylko dwie jednostki: bark „Cuauhtemoc” meksykańskiej Marynarki Wojennej, którego załoga wspaniale wykonuje tzw. paradę rejową, nienagannie prezentuje się w nieskazitelnie białych mundurach i
Po północy, a chetnych do zwiedzania nie ubywa...
wieczorami na decku prezentuje skoczne rytmy latynoamerykańskie w wykonaniu własnej orkiestry oraz sułtańską barkentynę z Omanu. Niestety, tegoroczne regaty były dla tej egzotycznej barkentyny ostatnimi, po powrocie ze Szczecina do portu macierzystego Maskat, jednostka zmieni status ze statku szkolnego na muzeum.

I o tych ciekawostkach media nie zapomniały informować, o historycznych dokonaniach żeglarskich Rosjan – milczano. Choć ich tradycje żeglarskie i odkrywcze wcale nie są gorsze od dokonań innych nacji.
 Kamery telewizyjne nie ominęły jednak  zrekonstruowanych statków z XVIII w. Te pływające "zabawki dla doroslych" zachwycałay wszystkich, bez wzgledu na wiek.
Rosyjski "Shtandart"
"Shabab Oman", dziób żaglowca


Rufa zabytkowego "Gotheborga"

Mimo tych wszystkich niedoróbek, zaniechań i niedociągnięć, święto żagli w Szczecinie swoich rozmachem a przede wszystkim – pięknem żaglowców i życzliwością mieszkańców, na pewno wryje się setkom tysięcy ludzi, o ile nie milionom – w pamięci.

Szczecin pokazał się od tej najpiękniejszej strony.
W tekście wykorzystano, 
(poza własnymi) zdjęcia: 
Prezydenta RP - ze strony www.prezydent .pl
Leszka Millera - ze strony FB Leszka Millera

Skrót artykułu 
ukazał się 8 sierpnia br 
na polskojęzycznej stronie redakcji internetowej Głosu Rosji 
pod tytułem
Leszek Miller w kolejce do "Kruzensterna"
http://polish.ruvr.ru/2013_08_08/Leszek-Miller-w-kolejce-do-Kruzensterna/


GALERIA
(autorska)
"Mir" przy reprezxentacyjnych Wałach Chrobrego - w głębi ponad 100-letnie budynki (od lewej) Muzeum Narodowego i siedziby wojewody zachodniopomorskiego.
Fregaty bliźniaczki przy Wałach Chrobrego w Szczecinie

 
Noc z niedzieli na poniedzialek (4/5 sierpnia) ok. 01.00.  Na pierwszym planie polski "Dar Młodzieży", za nim,  przy burcie - rosyjski "MiR"

Rosyjski jacht pełnomorski "Bylina"


Średniowiecznie ożaglowanie na szwedzkiej jednostce wykonano ręcznie

Rosyjski jacht pelnomorski "Adventure"

Zatrzymane w kadrze...

2 komentarze:

  1. Bardzo dziękuję Pani, Pani Zofio za interesujący reportaż i wspaniałą galerię zdjęć!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Natalia Filipowicz (FB-friend)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się pani Natalio, że choć trochę udało mi sie pokazać wizytę Rosjan i ich wspaniałych żaglowców w "moim" Szczecinie. A przy okazji i sam Szczecin. To takie, osobiste, niemalże intymne, małe kroczki w celu znormalizowania stosunków między Polską i Rosją.

    OdpowiedzUsuń