wtorek, 20 sierpnia 2013

Europejscy chadecy o wojnie handlowej między Rosją a Ukrainą



 ROSJA/UKRAINA
UNIA EUROPEJSKA 
Ukraina stała się kartą przetargową między Rosją a Unią Europejską i wcale nie chodzi tu szczególnie Unii Europejskiej o samą Ukrainę, co zyskanie kolejnego obszaru wpływów na złość Rosji. Tak naprawdę Ukraina nie spełnia większości warunków wymaganych od państw unijnych a ponad połowa ludności kraju wcale nie jest zainteresowana wstępowaniem w unijne struktury. 
Tzw. polityka wschodnia i wciąganie Ukrainy do UE to praktycznie wymysł Polski i kręgów politycznych Ukrainy z jej zachodnich krańców. Polska popierała Pomarańczową Rewolucję i nadal konsekwentnie usiłuje wyrwać to państwo ze sfery wpływów ekonomicznych Rosji. 
Jest to raczej absurdalny pomysł, zważywszy na powiązania biznesowe i wymianę handlu zagranicznego między Rosją a Ukrainą. Nie mniej jednak, bez względu czy u steru władzy w Polsce jest SLD, PiS czy koalicja PO-PSL, Polska uważa Ukrainę bez mała, jako część swego zjednoczonego królestwa sprzed wieków. I wg zamysłu polskich polityków - skoro Polska jest w UE, to siłą rzeczy winna być tam Ukraina. 
Tym mocarstwowym szaleństwem Polska zaraziła UE, co sprawia, co raz napięcia na linii UE Rosja, gdzie Ukraina jest, rzekłabym nader bezczelnie używana, jako rekwizyt - straszak na Rosję.
Wystarczy przypomnieć oskarżenia Rosji przez prezydenta Kaczyńskiego na spółkę z prezydentem Juszczenko o „zakręcenie kurka gazowego dla Europy”. Kurek zakręciła Ukraina, nieco okradła Rosję i Europę z gazu a obaj prezydenci, po uknuciu owej niby misternie uplecionej intrygi, dosyć długo z powodzeniem wmawiali Europie, że winna jest rzecz jasna Rosja. 
Zresztą podobną intrygę uknuto na linii Kaczyński – Saakaszwili – Bush, wywołując kilkudniową wojnę na Kaukazie z inicjatywy prezydenta Gruzji.
Rosja dosyć cierpliwie znosi wszystkie te podchody, ale kiedy zaczynają one zagrażać interesom Rosji, zwłaszcza gospodarczym – reaguje dosyć mocno. Tak było w Gruzji, tak może być podobnie na Ukrainie. 
Dla sprowadzenia Ukrainy na ziemię, Rosja zastosowała dosyć zwyczajny manewr testowania granicznych procedur z państwem trzecim, czyli przewidzianych w przypadku podpisania przez  Ukrainy układów z UE i rezygnacji przez nią z unii celnej WPN oraz Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Dla Ukrainy okazały się one bardzo uciążliwe, a niektóre kręgi polityczne Europy i USA z tego powodu uderzyły natychmiast w wielkie lamenty.
Wczoraj (19 sierpnia) ujawnili swoje lęki i wyrazili opinie na ten temat chadecy z Parlamentu Europejskiego.
- Przez blokowanie importu z Ukrainy, Rosja  wytoczyła wojnę handlową Ukrainie – stwierdzili wspólnie niemiecki chadek Elmar Brok, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego i przewodniczący Grupy EURONEST – parlamentarnej grupy partnerskiej dla państw ujętych polityką wschodnią UE we frakcji EPP Parlamentu Europejskiego i polski chadek Janusz Saryusz-Wolski z Parlamentu Europejskiego.  Nacisk na Ukrainę narasta wraz z jej planowanym wejściem do DCFTA UE. Unia Europejska, jako zainteresowana strona w konflikcie, musi działać w obronie Ukrainy, kwestionować działania Rosji, podczas gdy Ukraina powinna zrobić wszystko, co jest wymagane w celu podpisania umowy stowarzyszeniowej i być bliżej porozumienia z UE. Ukraina staje przed wyborem -  albo poddania się naciskom Rosji, dążących do zablokowania stosunków Ukrainy z zachodnią częścią kontynentu, lub przejść do Unii Europejskiej i na inne rynki.
Obaj chadeccy deputowani Parlamentu Europejskiego, komentując posunięcia Rosji wobec Ukrainy, które określają się, jako represje, stwierdzili dalej: - Wojna handlowa prowadzona przez Rosję ma na celu zmuszenie Ukrainy do wyboru Eurazjatyckiej Unii Celnej, a nie UE, i jest wysłaniem tej samej wiadomości do innych krajów partnerstwa wschodniego, idących drogą do stowarzyszenia się z Unią Europejską. To - zdaniem obu chadeckich euro-parlamentarzystów - narusza zasady WTO. Jednak wcale nie jest to spór, ale bardzo poważny konflikt polityczny z geopolitycznym tłem.  
I jak przyznają dalej obaj parlamentarzyści uczciwie: - To może stanowić zagrożenie dla całego projektu „partnerstwa wschodniego UE”, osłabić zaangażowanie i zainteresowanie naszych wschodnich sąsiadów a także niesie ryzyko sprowokowania efektu domina. Nie trzeba dodawać, że Ukraina może się stanowić klucz do precedensu.
Wraz ze zbliżaniem się terminu szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie – wg obu euro deputowanych - Rosja zastosuje podobne naciski, chociaż już nie tak radykalne i brutalne, w innych krajach państw tego partnerstwa. UE jest nie tylko obserwatorem w tym przypadku, ale głęboko zainteresowaną stroną. Ten akt (Rosji – przyp. red.) jest wrogi nie tylko wobec Ukrainy, ale także wobec całej UE. Płynące z Rosji nielegalne naciski, mające na celu podważenie długo negocjowanego traktatu z UE wydają się być oczywiste, natomiast UE winna podjąć szybkie kroki i działania dyplomatyczne oraz polityczne w obronie Ukrainy i jej prawa do wolnego wyboru. Komisja Europejska i EEAS (unijna dyplomacja – przyp. red.) są do tej pory w tej sprawie pasywne. Brak dalszych reakcji ze strony Unii tylko zachęci Rosję do dalszych nacisków, szantaży i ewentualnego montowania innych układów z państwami partnerstwa wschodniego UE, prowadzonych aż do rozpoczęcia szczytu w Wilnie – stwierdzili wspólnie obaj deputowani chadeccy z Parlamentu Europejskiego.

3 komentarze:

  1. W podobny ton uderzył europoseł lewicy Marek Siwiec.
    Na swoim blogu pisze m.in.
    "Spoliczkowana Ukraina.
    Rosjanie popełnili błąd blokując wymianę handlową z Ukrainą. Błąd ten jest tak stary, jak kultura polityczna płynąca z Kremla. Sprowadza się do dominacji i arogancji. W tym wypadku obie te tendencje nie zostały opakowane nawet w szary papier. Ukraińcy dostali po prostu w twarz.
    Rosyjska próba gospodarczej blokady nie zostawia żadnych złudzeń co do intencji Kremla. W tych okolicznościach wybór, który będą mieli uczestnicy szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, wydaje się oczywisty: umowę z Ukrainą trzeba podpisać"

    Pan europoseł strasznie to wszystko przeżywa.
    Strach pomyśleć co się stanie jak umowa z Ukrainą nie zostanie podpisana.

    http://mareksiwiec.natemat.pl/71921,spoliczkowana-ukraina

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie te lamenty śmieszą. Rosja reaguje normalnie, histeria UE i naszych europosłów jest czymś dziwnym. Przeciez Ukraina jak zdecyduje się być w UE i podpisywać rózne umowy stowarzyszeniowe, automatycznie staje się dla Rosji krajem trzecim, a granica ukraińsko-rosyjska - granicą unijną. Więc stosowne procedury, wytyczanie rzeczywistej granicy, służby graniczne, patrole itp. Armia Rosyjska na granicy. UE myśli,że Rosja to jakiś chłopiec, niedorostek do bicia i pouczania. A tak nie jest. Ukraina nie jest przygotowana na to wszystko, UE też. Prawdziwy cyrk zacznie się dopiero wtedy, gdy Ukraina podpisze papiery z UE. Rosja sobie poradzi bez Uktrainy, jak na tym wydzie UE - raczej będa problemy, najgorzej będzie miała Ukraina, bo sie jej społeczenstwo wkurzy. W efekcie będa dwie Ukrainy, jedna mniejsza, zachodnia w UE, druga, przemysłowa, z portami nad Morzem Czarnym itp - w Rosji. awantury z gazem będa mniejsze, bo rosja wybudowała gazociag pod Bałtykiem i drugi na południu już buduje, więc Europa zachodnia i południowa będą miały gaz, gorzej z nami i sama Ukarainą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pan europoseł Siwiec wprowadza nowe kryterium podpisywania umów z państwami aspirującymi do Unii Europejskiej - spoliczkowanie przez Rosję.
    Uważa że z tego powodu ("w tych okolicznościach") taka umowa musi być podpisana z Ukrainą.
    To ciekawe rozwiązanie.
    Okazuje się że domaganie się zwolnienia Julii i całe to gadanie o reformach demokratycznych to tylko pic na wodę.
    Wystarczy że Rosja kogoś spoliczkuje.
    Panie europośle – Łukaszenka już nastawia policzek, proszę szykować kolejną umowę.

    OdpowiedzUsuń