czwartek, 17 maja 2018

Zrozumieć Rosjan: Niespodzianka Natalii (cz.1)



PRESS-TOUR (7-14 maja 2018) Rosja
Moskwa, 8 maja
By, choć trochę zrozumieć Rosjan trzeba być wśród nich. Fizycznie i duchem. Przeniknąć w ich emocje, pamięć, przekonać się, czym jest historia ojczyzny w ich życiu, na co dzień.  I jak ważny jest dla nich szacunek dla przodków.

Przyjeżdżając na zaproszenie Fundacji Rozwoju Dyplomacji Publicznej im. A.M. Gorczakowa na majowe press-tour do Rosji, miałam ku temu kolejną okazję.

Historia Rosji jest znaczona tysiącami grobów - bezimiennych i bardzo znanych ludzi - jednakowo czczonych, z podobną pamięcią współczesnych. 
Emocje Rosjan z nią związane przemówiły do mnie bardzo różnym głosem: artystyczną charyzmą cmentarza przy monastyrze Nowodziewiczym w Moskwie, monumentalną ciszą Cmentarza Piskariowskiego w Petersburgu i niesamowitością przemarszu moskiewskiego Pułku Nieśmiertelnych w Dniu Zwycięstwa, w którym uczestniczyłam.

Z każdej tej płaszczyzny, śmierć bliskich i rodaków jednoczyła Rosjan - w dumie, smutku, ale i radości, nadając im progresywny impuls na następny dzień.



NIESPODZIANKA NATALII
Moja przyjaciółka Natalia, jest cudownym przewodnikiem po Moskwie i typową Rosjanką, kochającą działać z zaskoczenia serwując niespodzianki.

Przyjechałam w przeddzień do Moskwy, od rana na nogach, spotkania i w samo południe, przy ostrym słońcu - zwiedzania ogrodów Kremla i jego cerkwi. Natalia odnalazła mnie po obiedzie w hotelu i nie bacząc na protesty, wsadziła do taksówki i wiozła Bóg wie gdzie. „Natasza, jestem wykończona, zlituj się, nie lubię niespodzianek”, proszę, a ona: „niespodzianki, to takie …Ruskie”.  Podjechałyśmy pod zabytkowy monastyr będący w remoncie i akurat zamykany dla zwiedzających, ale Natalia ubłagała strażnika i zerknęłyśmy, co nieco do środka. Ale nadal nie wiedziałam, co będziemy zwiedzać, bo chyba nie ten monastyr.

Po kilkunastu krokach przekroczyłyśmy bramę cmentarza, przytulonego do murów monastyru. W XVI - wiecznej nekropolii, od 1932r. zaczęto grzebać sławnych, wybitnych i zasłużonych ludzi dla Związku Radzieckiego, potem - Federacji Rosyjskiej. Chowano tu także tych, którzy z pewnych względów nie mogli być pochowani pod murami Kremla. Cmentarza - nietypowego, jak na rosyjskie obyczaje. Nie było kolorowych płotków, nastrojowych brzóz…

Przed oczyma - zacienione iglakami aleje, pyszne pomniki nagrobne i plejada sław z panteonu kultury i sztuki, osobistości świata nauki, wojskowości, sportu i polityki, groby noblistów. Przede mną rozpościerał się Cmentarz Nowodziewiczy, o statusie cmentarza narodowego, miejsce spoczynku wielu zasłużonych Rosjan.
Mogiła Jurija W. Nikulina
Miałyśmy zaledwie dwie godziny by go zwiedzić. Więc kogo?! Natasza preferowała to, co sercu najbliższe: ludzi teatru, MChATu,  rosyjskiej i radzieckiej kinematografii. Mnie ciągnęło ku muzykom, kompozytorom, do malarzy i rzeźbiarzy. 
Trudno zapomnieć jego głosu....
Zgodnie zatrzymałyśmy się nad grobem zmarłego zaledwie pół roku temu znakomitego śpiewaka operowego Dymitra Chworostowskiego. Natasza zanuciła cichutko „Podmoskownyje wieczera”, które onegdaj tak pięknie śpiewał z Anną Netrebko na Placu Czerwonym. 

Przechadzając się między grobami primabaleriny Galiny Ułanowej i pianisty Emila Gilelsa, Dymitra Szostakowicza, Szaliapina i Roztropowicza, Bułhakowa, Majakowskiego, Czechowa, Gogola, trafiając do kwater Primakowa, Woroszyłowa, Chruszczowa, usytuowanych obok siebie zgodnie, bez względu na wyznanie, pochodzenie i profesję, ale zasłużonych dla Rosji w jej różnych okresach państwowości - z trudem ogarniałam wielkość Rosji.



A przecież ona leżała u moich stóp, wielka i niezniszczalna. Dorobek Rosjan tam pochowanych jest w mojej domowej bibliotece, na płytach z muzyką. Czułam się, jakbym odwiedzała groby najbliższych mi ludzi.

Moja babcia pochodziła z Polski...
Gdzieś na uboczu, przy grobie nieznanych mi osobistości (Lubow Ulitinej i Siergieja Sidorowa), spotkałyśmy starszą panią pielęgnującą mogiłę. „Panie z Polski?”, spytała, słysząc nasze rozmowy. „Moja babcia, po stronie matiuszki, pochodziła z Polszy…”

Historia Rosji zaklęta w kamieniu i spiżu cmentarnych rzeźb i płyt nagrobnych, w grobach mniej lub bardziej zadbanych - w całkowitej koegzystencji. Niesamowite wrażenie.

Wieczorem następnego dnia, spacerowałam w towarzystwie red. Leonida Swiridowa po ul. Twerskiej, obserwując radośnie obchodzony przez Rosjan Dzień Zwycięstwa. Kiedy znaleźliśmy się koło pomnika Majakowskiego, powiedziałam: „wiesz Lonia, wczoraj odwiedziłam Majakowskiego”. Popatrzył na mnie lekko zdziwiony. „Byłam na jego grobie, na Cmentarzu Nowodziewiczym”, dodałam. Popatrzył jeszcze bardziej zdziwiony. Tego w programie naszego press-tour po Rosji nie było. 



1 komentarz:

  1. Szanowna Pani, relacje z tego pięknego kraju napawają mnie optymizmem, iż są jeszcze tacy szlachetni, dobrzy ludzie, potrafiący tak godnie i przyjaźnie manifestować i świętować swoje zwycięstwa, tradycje i historię, która łączy.
    Pozdrawiam najserdeczniej

    OdpowiedzUsuń