sobota, 5 maja 2018

Z ojcem - do Moskwy

Tym razem zabieram Tatę do Moskwy, należy mu się to, jak psu kość! I choć mój rodzic odszedł już na wieczną wachtę i żegluje po niebiańskich oceanach od 48 lat, to jedzie ze mną.
Tak się składa, że organizator press-tour w ramach, którego wybieram się do Moskwy i Petersburga, przewidział udział polskich dziennikarzy w wielkim moskiewskim marszu Nieśmiertelnego Pułku, ku pamięci tych, oddali życie lub którzy walczyli przeciwko hitlerowskim Niemcom. w czasie, jak to określają Rosjanie – Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.
Takie marsze odbywają się 9 maja, w Dniu Zwycięstwa w całej Rosji, a nawet w innych krajach.  W Polsce organizuje go Ambasada FR w Warszawie.
I właśnie w tym wielkim moskiewskim Nieśmiertelnym Pułku pomaszeruje wraz ze mną mój Tata. Ma on swój udział w tej rosyjsko-niemieckiej wojnie.
Jako polski oficer floty handlowej, wraz ze statkiem, na jakim pływał, w pierwszych dniach II wojny światowej – został internowany w Wielkiej Brytanii i wraz z innymi polskimi statkami i ich załogami wcielony w służbę Jej Królewskiej Mości.Jednym z zadań wyznaczonych przez Brytyjczyków dla internowanej polskiej floty handlowej był udział w alianckich konwojach z Wielkiej Brytanii do Murmańska i Archangielska  z zaopatrzeniem dla armii radzieckiej i ludności ZSRR. 
I tak mój Tata zaczął pływać w alianckich konwojach arktycznych,  zwanych też „murmańskimi”, wspomagając tym samym Rosjan w ich walce z hitlerowcami. 
W czasie wojny, ojciec pływał na czterech polskich jednostkach: s/s „Lida”, s/s „Lwów” s/s „Lech” i s/s „Lublin”. Wszystkie uczestniczyły w tych konwojach.
Tuż przed agresją Niemiec na ZSRR, 13 lutego 1941r. ojciec, będący już w Wielkiej Brytanii, zamustrował po urlopie jako II oficer na s/s „Lech”, niebawem awansował na I oficera. Po napadzie Niemiec na ZSRR i przystąpieniu Związku Radzieckiego do wojny po stronie aliantów, od sierpnia 1941r. zaczęto z Wielkiej Brytanii drogą morską wysyłać sprzęt wojskowy w ramach amerykańskiej pomocy „Lend Lease” (bynajmniej nie za darmo) do portów północnej Rosji: Murmańska i Archangielska. 
12 sierpnia, USA i Wielka Brytania zaproponowały ZSRR wsparcie w zaopatrzeniu wojskowym – dostawą czołgów i samolotów amerykańskich. 21 sierpnia z islandzkiego portu wojennego Hvalfjördur, w ramach operacji „Dervish” wyszedł konwój morski z 48 samolotami myśliwskimi Hawker Hurricane w ładowniach. Dotarł bez strat do Archangielska 31 kwietnia 1941r. Po zorganizowaniu ad hoc  operacji "Derwisz”, od września zaczęły pływać do ZSRR regularne dostawy.
Pierwszym polskim statkiem, uczestniczącym w takim konwoju był s/s „Narwik”, który 10 marca 1942 r. wypłynął ze szkockiego portu Loch Ewe, przez Reykjawik do Murmańska, gdzie szczęśliwie dotarł z ładunkiem po 20 dniach żeglugi. Od tego momentu w konwojach zaczęły pływać inne polskie statki, także wszystkie cztery, na których pływał mój Tata.
Ojciec miał wiele brytyjskich odznaczeń bojowych z okresu II wojny światowe, m.in. za udział w konwojach morskich. Wojnę zakończył w randze kapitana żeglugi wielkiej. Najwyższej w polskie flocie handlowej.
Doświadczenia z żeglugi arktycznej wyniesione z tamtych czasów zaowocowało w bezpiecznym dostarczeniu statkiem Polskiej Żeglugi Morskiej, s/s „Ustka” (18-22 lipca 1957r.) - pierwszej powojennej wyprawy arktycznej na Spitsbergen, w akweny niezbadane i bez map morskich. Kierownikiem Polskiej Wyprawy MRG (Międzynarodowego Roku Geograficznego) był prof. Stanisław Siedlecki, towarzyszył mu pisarz i podróżnik Czesław Centkiewicz.
W Dni Zwycięstwa,  9 maja z konterfektem ojca - pomaszeruję z milionami moskwiczan w marszu Nieśmiertelnego Pułku. Być może tymi samymi ulicami, po których wędrował kapitan żeglugi wielkiej Bolesław Bąbczyński w latach 60-tych minionego wieku, kiedy to razem z radzieckimi kolegami z ministerstwa transportu ZSRR szykował rejs polarny Północną Drogą Morską dla polskiego masowca - m/s „Kolejarz”.
Ojciec dobrze spożytkował swoje doświadczenia z wojennych rejsów do Archangielska i Murmańska, szczęśliwie wracając z każdego z nich.
Za kilka dni jego zdjęcie, w szeregu milionów innych, przypominać będzie, że Polacy także mieli swój udział w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej Rosjan, nie tylko wspólnie walcząc przy boku Armii Czerwonej i zdobywając wspólnie Berlin, płacąc za to daninę krwi i życia na całym szlaku bojowym w walce z hitlerowcami, ale także na dalekiej, arktycznej Północy, wożąc dla nich zaopatrzenie i broń. czy też na okrętach polskiej marynarki wojennej ochraniając statki i walcząc z hitlerowcami, polującymi na alianckie konwoje.
I tam też, na dalekich wodach Północy, polscy marynarze floty handlowej i marynarki wojennej -  składali  daninę krwi i życia. Ich groby można znaleźć w Murmańsku. 

1 komentarz:

  1. Serdecznie gratuluję Pani udziału w tak zaszczytnym Święcie największego Zwycięstwa nad najokrutniejszą ideologią XX wieku jaką był niemiecki faszyzm.

    OdpowiedzUsuń