piątek, 11 maja 2018

W blasku rosyjskiej dyplomacji


Aleksandr Gorczakow
Spotkaniu w Fundacji Rozwoju Publicznej Dyplomacji im. A. M. Gorczakowa w zabytkowej, moskiewskiej rezydencji przy Jakowoapostotkim Pierieułku przewodniczył prezes Fundacji, były ambasador Rosji w Polsce z nominacji prezydenta Jelcyna, w czasach w Buzka i Kwaśniewskiego oraz wice szef rosyjskiego MSZ - Leonid Draczewski, dla Rosjan, postać legendarna.

To właśnie tej Fundacji, polscy dziennikarze zawdzięczają możliwość bezpośredniego świętowania Dnia Zwycięstwa w Moskwie, poznania zabytków Kremla czy Petersburga.

Jeszcze przed wylotem do Moskwy, przekazałam na ręce obecnego rosyjskiego ambasadora w Polsce, Siergieja Andriejewa, pisemne podziękowanie Fundacji za tegoroczny press-tour i umożliwienie mi uczestnictwa w marszu Nieśmiertelnego Pułku.

SPIŻOWI PATRONI

Jewgienij Primakow
Po obu stronach salki konferencyjnej -  Leonidowi Draczewskiemu – patronowali w spotkaniu z polską żurnalistyką z mosiężnych piedestałów - Jewgienij Primakow, szef rosyjskiego MSZ (1996-1998) i premier Federacji Rosyjskiej (1998 – 1999) oraz książę Aleksandr Michaiłowicz Gorczakow, carski polityk, długoletni minister spraw zagranicznych Imperium Rosyjskiego (1856 -1882) i kanclerz Cesarstwa Rosyjskiego.  Z racji swoich życiorysów politycznych i pochodzenia, budzący w Polsce pewne kontrowersje.

Dzień wcześniej, poza oficjalnym programem pobytu w Moskwie, pojechałam na Narodowy Cmentarz, gdzie wśród wielu znakomitych Rosjan tam pochowanych, natrafiłam na grób Jewgienija Primakowa. Nie ma tam jednak grobu księcia Gorczakowa. Zmarł w Baden-Baden został pochowany w Nadmorskiej Pustelni Trójcy Świętej i św. Sergiusza, jego grób zachował się do dzisiaj. Za to, wielki portret wita w holu gości Fundacji.

A. Gorczakow
Leonid Draczewski przed polskimi dziennikarzami realnie ocenił stan relacji polsko-rosyjskch i zachodnio-rosyjskich. Dla mnie - nie wnosząc nic nowego do mojej już posiadanej wiedzy na ten temat. Dosyć racjonalnie oceniał rolę tzw. publicznej dyplomacji, nastawionej przede wszystkim na bezpośrednie kontakty międzyludzkie i budowanie w Rosji społeczeństwa obywatelskiego. „Jestem całkowicie spokojny, że relacje miedzy Polską i Rosją poprawią się prędzej czy później, bowiem na poziome bezpośrednich kontaktów międzyludzkich, kształtują się zupełnie normalnie”. zauważył. Polscy dziennikarze zwracali uwagę, że zagranicą, gdzie Polacy znajdują się w diasporach, najczęściej jednoczą się z Rosjanami do przedsięwzięć dotyczących wspólnych problemów. Tak jest w Wielkiej Brytanii czy na Litwie.

Na podchwytliwe pytanie ze strony polskich dziennikarzy, jak ocenia relacje polsko-rosyjskie na poziomie władz państwowych, czy coś się zmieniło od czasów jego pracy dyplomatycznej w Polsce, Leonid Draczewski wymigał się ciepłymi słowami pod adresem ministra Geremka, wspominał też wielkie koncerty rosyjskich wykonawców w warszawskim Teatrze Wielkim, którym patronowali premier Buzek i prezydent Kwaśniewski a finansował m.in. GAZPROM. „Nie mogę niczego złego powiedzieć, o czasach, gdy rządził AWS, odnosiłem pozytywne wrażenia z kontaktów z politykami tamtej formacji”, zwierzał się b. ambasador Rosji w Polsce.

No cóż, dzisiaj ex premier Buzek na dźwięk nazwy GAZPROM dostaje nerwowych drgawek w Parlamencie Europejskim, wielkich koncertów rosyjskich artystów pod patronatem władz polskich nie ma w Warszawie i nic nie wskazuje, że będą w najbliższym czasie.

NIEŁATWE ROZMOWY

Leonid Draczewski
Moje rozmowy z Leonidem Draczewskim nie były łatwe. O pryncypiach pracy Fundacji wiedziałam nim pojechałam na press- tour do Rosji w tym czy zeszłym roku. Zwróciłam natomiast uwagę prezesowi Fundacji, że dla mnie taki wyjazd do Rosji, to nie tylko jej poznawanie, napawanie się jej kulturą, przyrodą i poznawanie Rosjan i ich mentalności i przeżyć. To są, oczywiście, bardzo cenne doświadczenia dla polskiego dziennikarza. Ale ja oczekuję po takim wyjeździe także pewnych profitów zawodowych dla siebie. Jako dziennikarz ekonomiczny, zajmujący się szeroko pojętą tematyką morską, energetyką i transportem – jadąc do Petersburga z wizą dziennikarską, a nie okazjonalną w paszporcie - chce dowiedzieć się jak najwięcej o jego porcie, stoczniach, sprawach logistycznych, relacjach między miastem a portem itp.

Zadałam retoryczne pytanie – jak mam pokazać Rosję polskiemu czytelnikowi rosyjski dorobek gospodarczy – skoro nie mam okazji go poznać, choć powinnam?
Tak się składa, że za miesiąc w Szczecinie, gdzie mieszkam będą obchodzone Światowe Dni Morza pod egidą ONZ, potem odbędzie Międzynarodowy Kongres Morski.

Jako dziennikarz organu prasowego Krajowej Izby Gospodarki Morskiej, który obsługuje medialnie obie te światowe imprezy - będąc w Petersburgu – nie mam szans pokazania tego niewątpliwie najważniejszego portu Rosji na Bałtyku - w macierzystym piśmie - bo Fundacja nie odpowiada na moje zapotrzebowania zawodowe, mimo ich zgłoszenia. Przypomniałam też, że zwróciłam się również pisemnie do gubernatora Sankt Petersburga o pomoc w zorganizowania spotkania z kompetentnymi ludźmi, bym mogła z nimi porozmawiać na interesujące mnie tematy.  
Ale okazuje się, że Fundacja w międzyczasie, zmienia program i zamiast spotkania z władzami Petersburga, funduje nam spotkanie z władzami … Leningradzkiego Obwodu.

„Nie można uprawiać dyplomacji publicznej jednostronnie. To ma być wymiana i współpraca. Do Polski nie docierają obiektywne informacje gospodarcze, o Rosji pisze się źle, albo wcale” – przypominałam.  
W takich przypadkach oczekuję od Rosjan pomocy, a nie obojętności czy nawet lekceważenia. „Nie możemy patrzeć się na te nasze polsko-rosyjskie problemy wyłącznie z pozycji własnego pępka”, zwracałam uwagę. 
Rosja i jej dorobek, to nie tylko pokonanie hitlerowców oraz obecna walka z tymi, co historię przewracają do góry nogami. To także realna rzeczywistość i jej obiektywne przedstawienie. Inaczej zaufania się nie zbuduje.  

Nie wiem, co z tej mojej apelacji wyniknie, ale spróbuję będąc w Petersburgu o morskiej Rosji – nie zapominać. I ją polskim czytelnikom – przedstawić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz