piątek, 18 maja 2018

Obraz z Ermitażu. Okiem Francuza (cz. 2)




Ermitaż - obraz G. Beckera - koronacja Aleksandra III
Wyzwalając się od grupy i przewodnika w Ermitażu, przede wszystkim wróciłam do pewnego obrazu, który zwrócił wcześniej moją uwagę. Nie było to żadne arcydzieło o światowej renomie, ale jednak obraz niezwykły. Dziwnym trafem łączył pewne klimaty malarstwa …. gotyckiego, za którym przepadam, z fotograficzną wręcz precyzją prezentowania twarzy, strojów, wnętrza. Przedstawiał koronację imperatora Rosji Aleksandra III i jego małżonki, cesarzowej Marii Fiodorowny, uroczystość, która miała miejsce 25 maja 1883r w Moskwie. Namalował tę scenę francuski malarz Georges Becker (1845-1909).

Inny obraz tego artysty, przedstawiający uroczyste powitanie cara Mikołaja II w Paryżu, także znajduje się w Ermitażu. Ale go nie zauważyłam, gdzieś umknął mojej uwadze.

Obraz niezbyt wielki, oceniając wg wielkości dzieł sztuki prezentowanych w pałacu, zachwyca w detalach. Delektowałam wiernie oddane stroje dam dworu, mundury wojskowych, prawosławnego duchowieństwa i innych postaci. 
Usiłowałam z pamięci wygrzebać czasy Aleksandra III, ale szło mi to nadzwyczaj marnie.  Mężczyzna w średnim wieku u boku żony i ta pełna przepychu uroczystość z niczym mi się nie kojarzyła.Poza świadomością, że to kolejny fragment rosyjskiej historii. 
Nie byłam w stanie przypomnieć sobie, czy Maria Fiodorowna z obrazu Beckera, to ta sama, która urodziła się w Szczecinie i została matka carów, czy inna. „Trzeba będzie, po powrocie do domu, sięgnąć po prof. Andrusiewicza. On będzie wiedział…”, pomyślałam.

DWIE MARIE FIODOROWNY i CAROBÓJSTWO

Maria Fiodorowna
Moje przeczucia były słuszne, „szczecińska” Maria Fiodorowna, to żona Pawła, syna Katarzyny II Wielkiej, pierwszej rezydentki Pałacu Zimowego. Na jej życzenie, wirtemberska księżniczka Zofia Dorota została Marią Fiodorowną. 
I chociaż obrazowa Maria Fiodorowna nie była szczecinianką, to historia Aleksandra III sięgała korzeniami Polski. 
Jego ojciec, Aleksander II, zginął 1(13) marca 1881 r. z rąk Polaka, 25-letniego studenta Ignacego Joachima Hryniewickiego, syna herbowego szlachcica ze wsi Kalinówka, leżącej niedaleko Bobrujska. Media rządowe wskazywały na Polaków i Żydów winnych carobójstwa i wszelkich nieszczęść, jakie spadły wtedy na Rosję. Nastroje wobec „inostrańców” podsycała też Cerkiew.

Jak podaje prof. Aleksander Andrusiewicz w książce „Romanowie. Imperium i familia”, zabójstwo cara „było dziełem grupki fanatyków, szkodliwych marzycieli niemających szerszego poparcia społecznego”. Po raz pierwszy zabójcą cara był cudzoziemiec, spoza wewnętrznych, carskich układów i kierował się innymi celami, niż walka o tron. Hryniewiecki świadomie idąc zabić cara - uważał, że „wspaniałe drzewo wolności domaga się ofiar”. Opozycja rosyjska z narodowowolskiej grupy  zamachowców, uznała go za bohatera a jego czynowi przypisała znaczenie dziejowe, jako sprawiedliwy wyrok dla całej Rosji. Niemniej jednak znakomita większość rosyjskiego społeczeństwa, jak zaznacza prof. Andrusiewicz, potępiła zamachowców, za porwanie się na to, co dla Rosji najświętsze. Zamach na cara „ujawnił skutki politycznego zaślepienia, nienawiści, zemsty i głupoty, połączonej z niesłychaną brawurą”. Na żadnego z rosyjskich carów nie polowano  tak brutalnie i z taką zawziętością, niczym na dzikiego zwierza.

Podczas autokarowej wycieczki po starym Petersburgu, zorganizowanej dla polskich dziennikarzy, oprowadzający nas przewodnik, wspominał o zamachach na cara, pokazał miejsce ostatniego, śmiertelnego zamachu, ale nie wspominał, że carobójcą był Polak.

Car zmarł z wykrwawienia po zamachu bombowym. Konał świadomie, w Pałacu Zimowym, gdzie się narodził i dokąd go przeniesiono. Śmierć dziadka widział 12- letni Mikołaj, późniejszy car Rosji, syn następcy tronu – Aleksandra (III). 
Dwa lata później odbyła się ceremonia koronowania Aleksandra III na cesarza Imperium Rosyjskiego, którą zobrazował Georges Becker.

ALEKSANDER

Aleksander III
Rosja po marcowym zamachu była już inna. Zmieniła się sytuacja polityczna, zmieniły nastroje. Nawet elity, dążące do reform, opowiadały się za silną władzą. Wieś opłakiwała cara - wyzwoliciela, a reakcja społeczna obróciła się nie tyle przeciwko Polakom, co przeciwko Żydom. Pogromy żydowskie trwała trzy lata, generalnie koncentrowały się na pobiciach, niszczeniu mienia, do napadów na sklepy, warsztaty rzemieślnicze i synagogi oraz na politycznych i społecznych represjach. W pogromach zginęło dwóch Żydów.

Ale kwestie żydowskie to nie jedyne problemy, jakie spadły na głowę Aleksandra III. Miał do czynienia z Rosją podziemną i jej radykalnym odłamem - „narodnikami”. Rozpoczęły się procesy zamachowców, Lew Tołstoj prosił cara o łaskę dla zamachowców, bo nie byli, wg Tołstoja, wrogami jego ojca, ale zabili go „dla dobra ludzkości”. Car prośbę pisarza odrzucił. Sześcioro zamachowców, w tym dwie kobiety, skazano na śmierć. Piątka z nich została powieszona, żydowskiej terrorystce Hesii Helfman darowano życie, bo była w ciąży, zmarła jednak w więzieniu na zakażenie krwi w 1882r. Urodzony w więzieniu syn, któremu nadała imię Aaron, wychowywał się potem w żydowskiej rodzinie. Od swoich chlebodawców chłopiec otrzymał imię Aleksander Fiorodowicz i nazwisko Kierenski (Kiereński).

Aleksander III był skromnym człowiekiem, nie lubił się wywyższać, używał prostego języka, gardził bogactwem, co konstatowało z chciwym bogactwa dworem, w przyjaźniach był nadzwyczaj lojalny.  By go lepiej poznać, wszystkich zainteresowanych odsyłam do lektur książek prof. Andrusiewicza.  Dodam tylko, że był też przykładnym mężem i ojcem. 

CARSKA MIŁOŚĆ

I. Kramskoj, portet Marii Fuodorowny, Ermitaż
Aleksander III żonę poznał w nieoczekiwanych okolicznościach.  Jego ojciec, car Aleksander II pragnął dynastycznego małżeństwa z duńską rodziną panującą dla swojego starszego syna Mikołaja Aleksandrowicza. Książę Niki (tak był nazywany w domu) w 1864 r. pojechał do Kopenhagi, by poznać córkę króla Danii – 16-letnią księżniczkę Zofię Fryderykę Dagmar. Jak to się mówi – była to miłość od pierwszego wejrzenia. Niestety, następnego roku, podczas pobytu na Lazurowym Wybrzeżu, książę Niki zachorował śmiertelnie na tyfus. U łoża umierającego czuwali księżniczka Dagmar i młodszy brat Aleksander. Konając książę Mikołaj poprosił brata by się dobrze o Dagmar zatroszczył, a Aleksander przyrzekł, że spełni jego wolę.

Minął rok, do Kopenhagi wpłynął cesarski jacht z Aleksandrem, następcą carskiego tronu na pokładzie. Przywiózł dla Dagmar podarunki i zaproszenie do Rosji. We wrześniu 1866r r księżniczka Dagmar przypłynęła do Petersburga. Przeszła na prawosławie, otrzymując imię Marii Fiodorowny. 28 października (10 listopada) 1866 roku 18-letnia Dagmar została żoną 21-letniego Aleksandra, wielkiego, mającego ponad 2 m wzrostu i 120 kg wagi „rosyjskiego niedźwiedzia”.  „Często myślę, jak to się wszystko stało?! Jak ja otrzymałem od mojego ukochanego brata tron i taką żonę, jak Minni (Marię). Ot, co znaczy Wola Boża!”, zanotował w prywatnym dzienniku Aleksander. Ukochana żona w 1881r. została imperatorową Rosji, a w 1883 – koronowana.

KORONACJA

Fragment obrazu G, Beckera


Fragment obraz G. Beckera
Przedstawiona na obrazie Beckera koronacja Aleksandra III i Marii Fiodorowy odbywa się w soborze Uspiańskim, w Moskwie. Zwiedzałam go kilka dni wcześniej....
Ustawiono tam dwa trony z baldachimem w stylu staro moskiewskiej budowli. Do tronu wiodło 12 stopni. Ceremonii przewodniczyło trzech metropolitów: moskiewski, kijowski i nowogrodzki, co miało podkreślić jedność ziem ruskich i znaczenie najstarszych metropolii. Po uroczystości car i caryca wyszli na Krasnoje krylco (ganek) i pokłonili się ludowi. Podczas uroczystego obiadu w Granowitoj palatia wykonano kantatę Piotra Czajkowskiego: „Sławny rok 1812”, skomponowaną specjalnie z okazji koronacji.

Fragment obrazu G. Beckera
Wspominając te uroczystości, Aleksander III nazwał je najszczęśliwszym dniem swojego życia i wyraził przekonanie, że święta Rosja prawosławna, jaka była przy carach moskiewskich, taką pozostanie na wieki. Ze swej natury i z przekonań politycznych był konserwatystą, broniącym interesów Rosji w imię patriotyzmu, tak jak on to rozumiał.

EPILOG

Ten jeden, niewielki obraz z kolekcji Ermitaża, pokazał mi kolejny, interesujący fragment rosyjskiej historii z polskimi wątkami. W wędrówkach po Petersburgu i Moskwie chodziłam carskimi śladami nie do końca sobie to uświadamiając.

I to jest dla mnie najbardziej fascynujące w tym wyjeździe do Rosji. Ta wielowątkowość, to przenikanie historii i doczesności, które mnie dotykały na każdym kroku. To odkrywanie Rosji i jej niezwykłej historii w różnych miejscach.
***
O wojnach napoleońskich i wielkości Kutuzowa, w kolejnej relacji z Ermitaża.

2 komentarze:

  1. Niezwykła historia wielkiej Rosji widoczna na każdym kroku. Fascynująca.
    Prawie wszystkie postacie przez Panią przedstawione można spotkać w filmie Matylda. Piękny film jak i historia cesarskiego romansu. Polecam obejrzenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, historia Rosji jest fascynująca i każdy, kto ma chęć może ja poznać. Można przelecieć galopem u boku przewodnika Ermitaż, ale można też delektować się jakimś konkretnie obrazie, potem wrócić do domu, przekopać domową bibliotekę i dowiedzieć się czegoś więcej. Bo dopiero osobiste wrażenia z Ermitażu dopełniły wiedzę czerpaną z lektur książek prof. Andrusiewicza o Romanowych. To, co przeczytałam ta wiedza, wzbogaciła się o wizualną rzeczywistość. Przemówiła z obrazu znalezionego w Ermitażu, we wnętrzach soboru Uspiańskiego, który zwiedzałam.
    Filmu "Matylda" nie widziałam i czekam z wielką niecierpliwością na jego projekcję w kinach Szczecina lub w telewizji. Zapewne przemów do mnie realiami, które już poznałam wcześniej.
    Takie zwiedzanie Rosji i poznawanie jej historii jest dla mnie fascynującą przygodą.

    OdpowiedzUsuń