 |
Ermitaż - obraz G. Beckera - koronacja Aleksandra III |
Wyzwalając
się od grupy i przewodnika w Ermitażu, przede wszystkim wróciłam do pewnego
obrazu, który zwrócił wcześniej moją uwagę. Nie było to żadne arcydzieło o
światowej renomie, ale jednak obraz niezwykły. Dziwnym trafem łączył pewne klimaty
malarstwa …. gotyckiego, za którym przepadam, z fotograficzną wręcz precyzją
prezentowania twarzy, strojów, wnętrza. Przedstawiał koronację imperatora Rosji Aleksandra III i jego małżonki, cesarzowej Marii
Fiodorowny, uroczystość, która miała miejsce 25 maja 1883r w Moskwie. Namalował
tę scenę francuski malarz Georges Becker
(1845-1909).
Inny
obraz tego artysty, przedstawiający uroczyste powitanie cara Mikołaja II w
Paryżu, także znajduje się w Ermitażu. Ale go nie zauważyłam, gdzieś umknął
mojej uwadze.
Obraz
niezbyt wielki, oceniając wg wielkości dzieł sztuki prezentowanych w pałacu,
zachwyca w detalach. Delektowałam wiernie oddane stroje dam dworu, mundury
wojskowych, prawosławnego duchowieństwa i innych postaci.
Usiłowałam z pamięci
wygrzebać czasy Aleksandra III, ale szło mi to nadzwyczaj marnie. Mężczyzna w średnim wieku u boku żony
i ta pełna przepychu uroczystość z niczym mi się nie kojarzyła.Poza
świadomością, że to kolejny fragment rosyjskiej historii.
Nie byłam w stanie przypomnieć sobie, czy
Maria Fiodorowna z obrazu Beckera, to ta sama, która urodziła się w Szczecinie
i została matka carów, czy inna. „Trzeba będzie, po powrocie do domu, sięgnąć
po prof. Andrusiewicza. On będzie wiedział…”, pomyślałam.
DWIE MARIE FIODOROWNY i
CAROBÓJSTWO
 |
Maria Fiodorowna |
Moje
przeczucia były słuszne, „szczecińska” Maria Fiodorowna, to żona Pawła, syna
Katarzyny II Wielkiej, pierwszej rezydentki Pałacu Zimowego. Na jej życzenie,
wirtemberska księżniczka Zofia Dorota została Marią Fiodorowną.
I chociaż obrazowa Maria Fiodorowna nie była
szczecinianką, to historia Aleksandra III sięgała korzeniami Polski.
Jego
ojciec, Aleksander II, zginął 1(13) marca 1881 r. z rąk Polaka, 25-letniego studenta
Ignacego Joachima Hryniewickiego, syna herbowego szlachcica ze wsi Kalinówka,
leżącej niedaleko Bobrujska. Media rządowe wskazywały na Polaków i Żydów
winnych carobójstwa i wszelkich nieszczęść, jakie spadły wtedy na Rosję. Nastroje wobec „inostrańców” podsycała też Cerkiew.
Jak
podaje prof. Aleksander Andrusiewicz w książce „Romanowie. Imperium i familia”,
zabójstwo cara „było dziełem grupki fanatyków, szkodliwych marzycieli
niemających szerszego poparcia społecznego”. Po raz pierwszy zabójcą cara był
cudzoziemiec, spoza wewnętrznych, carskich układów i kierował się innymi celami,
niż walka o tron. Hryniewiecki świadomie idąc zabić cara - uważał, że „wspaniałe
drzewo wolności domaga się ofiar”. Opozycja rosyjska z narodowowolskiej
grupy zamachowców, uznała go za bohatera
a jego czynowi przypisała znaczenie dziejowe, jako sprawiedliwy wyrok dla całej
Rosji. Niemniej jednak znakomita większość rosyjskiego społeczeństwa, jak
zaznacza prof. Andrusiewicz, potępiła zamachowców, za porwanie się na to, co
dla Rosji najświętsze. Zamach na cara „ujawnił skutki politycznego zaślepienia,
nienawiści, zemsty i głupoty, połączonej z niesłychaną brawurą”. Na żadnego z
rosyjskich carów nie polowano tak brutalnie i z taką zawziętością, niczym na
dzikiego zwierza.
Podczas
autokarowej wycieczki po starym Petersburgu, zorganizowanej dla polskich
dziennikarzy, oprowadzający nas przewodnik, wspominał o zamachach na cara, pokazał
miejsce ostatniego, śmiertelnego zamachu, ale nie wspominał, że carobójcą był
Polak.
Car
zmarł z wykrwawienia po zamachu bombowym. Konał świadomie, w Pałacu Zimowym,
gdzie się narodził i dokąd go przeniesiono. Śmierć dziadka widział 12- letni Mikołaj, późniejszy car
Rosji, syn następcy tronu – Aleksandra (III).
Dwa lata później odbyła się
ceremonia koronowania Aleksandra III na cesarza Imperium Rosyjskiego, którą
zobrazował Georges Becker.
ALEKSANDER
 |
Aleksander III |
Rosja
po marcowym zamachu była już inna. Zmieniła się sytuacja polityczna, zmieniły
nastroje. Nawet elity, dążące do reform, opowiadały się za silną władzą. Wieś
opłakiwała cara - wyzwoliciela, a reakcja społeczna obróciła się nie tyle
przeciwko Polakom, co przeciwko Żydom. Pogromy żydowskie trwała trzy lata, generalnie koncentrowały się na pobiciach, niszczeniu mienia, do napadów na
sklepy, warsztaty rzemieślnicze i synagogi oraz na politycznych i społecznych
represjach. W pogromach zginęło dwóch Żydów.
Ale
kwestie żydowskie to nie jedyne problemy, jakie spadły na głowę Aleksandra III.
Miał do czynienia z Rosją podziemną i jej radykalnym odłamem - „narodnikami”.
Rozpoczęły się procesy zamachowców, Lew Tołstoj prosił cara o łaskę dla
zamachowców, bo nie byli, wg Tołstoja, wrogami jego ojca, ale zabili go „dla
dobra ludzkości”. Car prośbę pisarza odrzucił. Sześcioro zamachowców, w tym
dwie kobiety, skazano na śmierć. Piątka z nich została powieszona, żydowskiej
terrorystce Hesii Helfman darowano życie, bo była w ciąży, zmarła jednak w
więzieniu na zakażenie krwi w 1882r. Urodzony w więzieniu syn, któremu nadała imię Aaron,
wychowywał się potem w żydowskiej rodzinie. Od swoich chlebodawców chłopiec
otrzymał imię Aleksander Fiorodowicz i nazwisko Kierenski (Kiereński).
Aleksander
III był skromnym człowiekiem, nie lubił się wywyższać, używał prostego języka,
gardził bogactwem, co konstatowało z chciwym bogactwa dworem, w przyjaźniach
był nadzwyczaj lojalny. By go lepiej
poznać, wszystkich zainteresowanych odsyłam do lektur książek prof.
Andrusiewicza. Dodam tylko, że był też
przykładnym mężem i ojcem.
CARSKA MIŁOŚĆ
 |
I. Kramskoj, portet Marii Fuodorowny, Ermitaż |
Aleksander
III żonę poznał w nieoczekiwanych okolicznościach. Jego ojciec, car Aleksander II pragnął
dynastycznego małżeństwa z duńską rodziną panującą dla swojego starszego syna
Mikołaja Aleksandrowicza. Książę Niki (tak był nazywany w domu) w 1864 r. pojechał
do Kopenhagi, by poznać córkę króla
Danii – 16-letnią księżniczkę Zofię Fryderykę Dagmar. Jak to się mówi – była to
miłość od pierwszego wejrzenia. Niestety, następnego roku, podczas pobytu na
Lazurowym Wybrzeżu, książę Niki zachorował śmiertelnie na tyfus. U łoża
umierającego czuwali księżniczka Dagmar i młodszy brat Aleksander. Konając książę
Mikołaj poprosił brata by się dobrze o Dagmar zatroszczył, a Aleksander
przyrzekł, że spełni jego wolę.
Minął
rok, do Kopenhagi wpłynął cesarski jacht z Aleksandrem, następcą carskiego
tronu na pokładzie. Przywiózł dla Dagmar podarunki i zaproszenie do Rosji. We
wrześniu 1866r r księżniczka Dagmar przypłynęła do Petersburga. Przeszła na prawosławie, otrzymując imię Marii
Fiodorowny. 28 października (10 listopada) 1866 roku 18-letnia Dagmar została
żoną 21-letniego Aleksandra, wielkiego, mającego ponad 2 m wzrostu i 120 kg
wagi „rosyjskiego niedźwiedzia”. „Często
myślę, jak to się wszystko stało?! Jak ja otrzymałem od mojego ukochanego brata
tron i taką żonę, jak Minni (Marię). Ot, co znaczy Wola Boża!”, zanotował w
prywatnym dzienniku Aleksander. Ukochana żona w 1881r. została imperatorową
Rosji, a w 1883 – koronowana.
KORONACJA
 |
Fragment obrazu G, Beckera |
 |
Fragment obraz G. Beckera |
Przedstawiona
na obrazie Beckera koronacja Aleksandra III i Marii Fiodorowy odbywa się w
soborze Uspiańskim, w Moskwie. Zwiedzałam go kilka dni wcześniej....
Ustawiono tam dwa trony z baldachimem w stylu staro
moskiewskiej budowli. Do tronu wiodło 12 stopni. Ceremonii przewodniczyło
trzech metropolitów: moskiewski, kijowski i nowogrodzki, co miało podkreślić
jedność ziem ruskich i znaczenie najstarszych metropolii. Po uroczystości car i
caryca wyszli na Krasnoje krylco
(ganek) i pokłonili się ludowi. Podczas uroczystego obiadu w Granowitoj palatia wykonano kantatę
Piotra Czajkowskiego: „Sławny rok 1812”, skomponowaną specjalnie z okazji
koronacji.
 |
Fragment obrazu G. Beckera |
Wspominając
te uroczystości, Aleksander III nazwał je najszczęśliwszym dniem swojego życia
i wyraził przekonanie, że święta Rosja prawosławna, jaka była przy carach
moskiewskich, taką pozostanie na wieki. Ze swej natury i z przekonań
politycznych był konserwatystą, broniącym interesów Rosji w imię patriotyzmu,
tak jak on to rozumiał.
EPILOG
Ten jeden, niewielki obraz z kolekcji Ermitaża, pokazał mi kolejny, interesujący
fragment rosyjskiej historii z polskimi wątkami. W wędrówkach po Petersburgu i Moskwie chodziłam
carskimi śladami nie do końca sobie to uświadamiając.
I
to jest dla mnie najbardziej fascynujące w tym wyjeździe do Rosji. Ta wielowątkowość, to przenikanie
historii i doczesności, które mnie dotykały na każdym kroku. To odkrywanie
Rosji i jej niezwykłej historii w różnych miejscach.
***
O wojnach napoleońskich
i wielkości Kutuzowa, w kolejnej relacji z Ermitaża.