piątek, 3 listopada 2017

Powielane zachodnie otumanienie


Szykując artykuł dla rosyjskiego SPUTNIKA o działalności Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia (CP-RDiP) zmuszona byłam sięgnąć po jego ostatnią, anglojęzyczną publikację pod kuriozalnym i szokującym tytułem: „A successful failure: Russia after Crime(a)”, co można przetłumaczyć na „Pomyślna porażka: Rosja po zbrodni (Krymie)”. [1]
Dwuznaczność tytułu jest wręcz wyzywająca, treści w publikacji także. 

Nie będę teraz omawiać tej publikacji, zamieszczę później. Ale jest kilka uwag, jakie nasunęły mi się przy jej lekturze.

W takcie czytania tego „kobylastego” (245 str.) politycznego „gniota”, autorstwa różnych naukowców, politologów, analityków z Rosji, Europy i USA, u wielu z nich zauważyłam, że opierają swoje wywody nie na własnych doświadczeniach płynących z wizyt w Rosji, rozmowach przeprowadzonych z Rosjanami różnych opcji politycznych, czy nawet na wypowiedziach Władimira Putina, ale generalnie na podstawie wcześniejszych publikacji specjalistów i naukowców z USA lub Wielkiej Brytanii.  
Dotyczy to przede wszystkim autorów zachodnich i po części rosyjskich.  

Ernest Wyciszkiewicz (z publikacją w ręku) - dyrektor CP-RDiP
Generalnie na Rosję patrzy się w tej publikacji przez pryzmat amerykańskiej polityki zagranicznej i tamtejszych obyczajów politycznych, nie ma śladu chęci zrozumienia Rosji i patrzenia się na nią z rosyjskiej perspektywy, co najwyżej, jeśli już jest jakiś ogląd, to z nikłej perspektywy rosyjskiej opozycji.
Rozumiem w pewnym sensie takie postrzeganie Rosji u autorów zachodnich, ale u Rosjan tego za grosz nie pojmuję. Tak samo nie pojmuję braku reakcji na prezentowane w publikacji oczywiste nonsensy czy ewidentne przeinaczanie faktów, lub ich naciąganie. Co jest wykazane przecież w wielu zachodnich oficjalnych raportach i dokumentach, jak np. ocena 5-dniowej wojny na Kaukazie wraz dementi, że Rosja napadła na Gruzję.

Gdybym była Rosjanką, trzeźwo oceniającą sytuację Rosji, w aspektach jej polityki wewnętrznej i zagranicznej, nigdy bym w takim wydawnictwie nie zamieściła ani jednego zdania. A jeśli już, to obalając wszelkie mity i fałszerstwa w oparciu o realne i niezbite dowody.  Wcale ich nie brakuje, trzeba wiedzieć tylko gdzie po nie sięgać.

Traf chciał, że jednocześnie z lekturą „Pomyślnej porażki…”, tłumaczyłam na język polski przemówienie Władimira Putina na corocznym spotkaniu klubu dyskusyjnego „Wałdaj” i dyskusję z nim, a także czytałam relację z posiedzenia Komisji ds. praw człowieka przy prezydencie Federacji Rosyjskiej z udziałem Putina. I parę innych wypowiedzi prezydenta Rosji dot. m.in. Krymu.

Czytając te stenogramy, jak i inne tutaj niewymieniane, mogę sobie wyrobić jakiś pogląd na temat polityki wewnętrznej czy zagranicznej, prowadzonej przez Kreml, bez dorabiania do tego jakieś ideologii wyciąganej jak królik – z kapelusza, pod z góry założoną tezę o wyższości cywilizacji zachodniej nad Rosją, jak to czynią w większości autorzy „Pomyślnej porażki…”, analizując sytuację w Rosji „po Krymie”. 

Przy okazji wyjazdów do Rosji mam wiele okazji skonfrontować tego typu dokumenty z rosyjską rzeczywistością.  

Tak właśnie robiłam podczas wrześniowej wyprawy na rosyjski północny Kaukaz, mając ze sobą stenogram z lipcowych obrad Komisji ds. narodowościowych i etnicznych, działającej przy prezydencie Federacji Rosyjskiej. Z jednej strony oficjalne dokumenty, Strategia polityki narodowościowej w Rosji oraz uwagi wniesione przez członków komisji i zaproszonych gości – z drugiej strony zaobserwowane realia Kraju Stawropolskiego, Osetii Północnej czy Czeczenii, rozmowy z mieszkańcami tych obszarów, z naukowcami, władzami szczebli regionalnych, organizacjami społecznymi a nawet z kaukaską Polonią,a także - lektury tamtejszych gazet, możliwość oglądania produkcji telewizyjnych, rozmowy z tamtejszymi dziennikarzami.

Na tej podstawie mam, jako takie pojęcie, jak ta polityka narodowościowa wygląda w Rosji na obszarach dosyć trudnych pod względem społecznym i politycznym. Opisując ją i analizując - nie muszę powoływać się na opinie jakiegoś specjalisty z Oxfordu i czy amerykańskiego uniwersytetu w Pittsburgu.

Takiego spojrzenia generalnie u autorów, poza sporadycznymi wyjątkami, we wspominanej publikacji nie ma. Zresztą nie ma jej u bardzo wielu zachodnich analityków czy politologów europejskich, zajmujących się zawodowo Rosją.  
Dyskusja o publikacji zgromadziła ok. 50 osób
Drugą cechą, jaka rzuciła mi się w oczy, to wielki relatywizm ocen tych samych zjawisk, zwłaszcza w kontekście prawa międzynarodowego. I to, co robiły USA państwom trzecim, przy wielce pozytywnej ocenie Zachodu, w identycznym przypadku w wykonaniu Rosji - jest uznawane za skandaliczne naruszanie prawa międzynarodowego.  I chociaż skutki działań USA są tragiczne dla milionów ludzi, niosące im ruinę i śmierć, a działania Rosji są bez żadnych szkód społecznych i konstruktywne – ocena Zachodu wobec Rosji - jest bardzo negatywna. Nie ma obiektywnego spojrzenia, nie ma obiektywnego traktowania międzynarodowej jurysdykcji. Nikt nawet nie próbuje zrozumieć i wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. I jeżeli Putin w swoich publicznych wystąpieniach, nazywając rzecz po imieniu, piętnuje takie zachowania, jako podważające ład na świecie i zagrażające globalnemu bezpieczeństwu, przypina mu się i Rosji - łatkę „antyamerykanizmu”.  

Trzecią cechą, jaka dostrzegłam – to brak samodzielnego, elastycznego myślenia. Jest przyjęta dosyć absurdalna teza wobec działań Rosji pod przywództwem Władimira Putina, której nikt racjonalnie nie weryfikuje i gdy pojawiają się takie wydarzenia, jak na Krymie, do przyjętej znacznie wcześniej tezy, dopasowuje się ocenę wydarzeń, nie wnikając w ich sedno i rzeczywiste przyczyny. 
W ten sposób nakręca się spirala absurdów, których w końcu nikt nie rozumie i nikt nad nimi już nie panuje. Nikt też na dręczące pytania związane z Kremlem i Krymem, nie szuka bezpośredniej odpowiedzi u głównego lokatora Kremla, a przecież istnieje możliwość zadawania mu pytań, nawet drogą elektroniczną, można też oficjalnie, przez rosyjskie ambasady, itp. 
Generalnie, autorzy analiz i ocen, wchodzą z upodobaniem w głowę Putina i zapewniają, że doskonale wiedzą, co myśli i czuje prezydent Rosji, znają motywy jego postępowania. 

Taka postawa autorów ogranicza pole polemiki, bowiem prerogatywy boskie, jakie sobie przypisali, nie podlegają dyskusji, tak samo jak dogmaty o Rosji "po Krymie", wokół których oscylują oceny i opinie 16- tu autorów najnowszej publikacji Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i (nie)Porozumienia.    
______________________________
[1] -  http://cprdip.pl/assets/media/Wydawnictwa/A_successful_failure_Russia_after_Crimea.pdf

2 komentarze: