środa, 24 sierpnia 2016

„Wybiórcza”, ekskluzywna prasówka dla Sputnika



Z okładki patrzył się na mnie ogromny Putin, z adnotacją: "Europa drży przed niedźwiedziem" i zapowiedziami reportażu z „serca Rosji" pod tytułem „Na ch... nam demokracja", z elegancko wykropkowanym „chujem", oraz artykułu pod frapującym tytułem „Jak Kreml kupuje francuską miłość". Red. Adam Michnik jednak nie potrafi egzystować bez Putina.

Dlaczego Polacy Gazetę Wyborczą (GW) nazywają „Wybiórczą”, głowią się moskiewscy koledzy ze „Sputnika”. 
I co mam odpowiedzieć? Że gazeta Adama Michnika od zawsze była w opozycji do czegoś lub kogoś, i zgodnie z polityką pisma, dokonuje wyborów? Że opisywaną rzeczywistość naświetlała jednostronnie, nie bacząc, by zachować rzetelność i uczciwość dziennikarską? 
Przecież o tym w Moskwie doskonale wiedzą. Na pewno wie red. Leonid Swiridow, którego ABW pogoniło z Polski za przewinienia „tajne przez poufne”. Spędził w niej 18 lat i Gazetę Wyborczą czytał obowiązkowo.

CUDA Z GAZETĄ

Akurat rozpoczął się dłuższy weekend, który wchłonął święto Wojska Polskiego i wydania świąteczne gazet wyszły, jako „czterodniówki”, od piątku do poniedziałku (12 – 16 sierpnia). Znalezienie GW w weekend kiedyś graniczyło z cudem. „Jutro rocznica cudu nad Wisłą, więc może stanie się cud nad Odrą”, przemknęło mi przez myśl, i znajdę gdzieś świąteczny „organ” Michnika.

I cud stał się. Poczytność Michnikowskiego organu (nakład 276 tys. egz.) spadła tak nisko, że w pobliskim salonie Empiku w niedzielne popołudnie gazeta zalegała półki.

Cud był podwójny. Z okładki patrzył się na mnie ogromny Putin, z adnotacją: ”Europa drży przed niedźwiedziem” i zapowiedziami reportażu z „serca Rosji” pod tytułem „Na ch... nam demokracja”, z elegancko wykropkowanym „chujem”, by nie gorszyć wulgaryzmem, oraz artykułu pod frapującym tytułem „Jak Kreml kupuje francuską miłość”. Z boku na tej samej stronie znalazły się zapowiedzi rozważań o tym, jak „Rosja grozi Ukrainie wojną” i o tym, że „PiS podgrzeje Smoleńsk”, dowodząc, że Tusk był w zmowie z Putinem.

Nieźle z tą wybiorczością w „ Wyborczej”, zatelepało mi pod czaszką. Ale to nie wszystko o Rosji i Putinie. Na 44 kolumny GW, prawie osiem stron plus tytułowa – to wyłącznie Putin i jego Rosja. Zajmują 22 proc. powierzchni edytorskiej. Jedną piątą gazety! Putin trzykrotnie występuje w tytule artykułów i felietonów, zajmujących minimum ćwierć kolumny! 
Red. Michnik, jednak nie potrafi egzystować bez Putina!

PUTIN SZYKUJE SIĘ DO WOJNY

Bartosz T. Wieliński oczywiście straszy wojną Rosji z Ukrainą i resztą Europy. Olimpijski ogień Putina ma dowieść, że rosyjski prezydent lubi międzynarodowe imprezy sportowe i wykorzystuje je do ataków na obce państwa. Red. Wieliński przypomina 2006r. i pisze, że sprowokowani przez Rosjan Gruzini napadli na Osetię Płd., a kilka dni później rosyjskie czołgi były już w Gori. To i tak wielki postęp, wg polskich mediów i polityków Gruzja na nikogo nie napadała. 
Dziennikarz oczywiście nie wspomina, że Saakaszwili, pod namową Busha i Kaczyńskiego, mając w odwodzie 2 tys. amerykańskich marines ściągnął na pogranicze rosyjsko-gruzińskie kilka tysięcy żołnierzy oraz artylerię, a przy ataku na stolicę Osetii, pomagali mu w uzbrojeniu i dowódczo wojskowi z Izraela, Ukrainy i Polski. Woli upajać czytelników opowieścią, o medalach olimpijskich wręczanych w momencie kaukaskiej zawieruchy i o tym, że Zachód obudził się z ręką w nocniku. 
Zastanawia się też, co by było, gdyby Putin ruszył na Ukrainę w czasie olimpiady w Rio. Sugeruje przy tym, że Putin „dokłada do ognia i straszy pożarem” i liczy, że „wywoła konflikt u granic UE” oraz testuje „czy mu ustąpią, jak niegdyś Hitlerowi”. Jasnowidztwo w GW kwitnie! Wszyscy dokładnie wiedzą, co myśli i czuje Putin! Niczym bogowie na Olimpie.

Na dodatek zachodni politycy, jak np.: Boris Johnson, obecny szef brytyjskiej dyplomacji, o zgrozo, uważają, że po latach wrogości, „czas zacząć normalizować stosunki z Rosją”. 
Póki, co, wg red. Wilińskiego, „na Krymie nikt jeszcze nie strzela” a Donald Trump wyborów prezydenckich jeszcze nie wygrał! Bo jak wygra, to Zachód ma przechlapane a Rosja dostanie carte blanche w swojej dawnej strefie wpływów.  
A tego to już GW, ani jej redaktorzy nie zdzierżą.

Dwaj sztandarowi rusofobi, Piotr Andrusieczko i Wacław Radzwinowicz, dowodzą natomiast, że Krym o krok od wojny. Wszystko przez zeznania zatrzymanych dywersantów. Zdaniem dziennikarzy, „budzą one wiele wątpliwości”. Zatrzymany przez FSB, niejaki Panow, na zademonstrowanym filmiku, który obaj omawiają na łamach gazety, miał opuchnięte wargi, co zdaniem ekspertów i ukraińskiego wywiadu jest dowodem, że dostał od rosyjskich agentów zdrowo po pysku i sypał jak nakręcony. Oczywiście dywersja na Krymie była „rzekoma”, tak samo, jak śmierć dwóch Rosjan. Zdaniem GW, przez te „rzekome” dywersje Rosja przyspieszyła wielkie manewry - Kaukaz 2016, „w bezpośrednim sąsiedztwie Ukrainy”.

PRZEMEBLOWANIA PUTINA NA KREMLU

Były korespondent GW w Moskwie, już bez ukraińskiego kolegi (Krótka ławka Putina), analizuje dymisję szefa kremlowskiej kancelarii Siergieja Iwanowa.  Red. Radziwinowicz podkreśla, że Iwanow, to kumpel Putina z KGB, zaś syn Iwanowa 11 lat temu zabił na pasach emerytkę, „która prawdopodobnie przechodziła przy zielonym świetle” i dostał karę tylko za pyskowanie milicjantom. Tatuś wpływowy - syn bez kary. Dziennikarz GW ubolewa, że Iwanow, jako szef kremlowskiej kancelarii stał się „prawdziwym centrum władzy”, a teraz niewdzięczny Putin wywala ze swego otoczenia, jednego za drugim, „piterskich”, którzy pogrążają się w aferach a podległe im resorty pracują marnie. Na dodatek na stanowiska gubernatorów Putin wybrał trzech swoich „byłych ochroniarzy”. Słowem, skończyli mu się generałowie i sięga po ”personel obsługujący”. Biedny ten Putin malowany przez Radzinowicza, z jakimi ludźmi przyszło mu pracować dla dobra Rosji?! Tragedia.

ZAGRANICZNE WSPARCIE I FRANCUSKA MIŁOŚĆ

 „Wyborcza” nie była by „Wybiórczą”, gdyby nie sięgnęła po amerykańskie wsparcie do szkalowania Rosji i Putina. Tym razem wyjątkowo nie żona Sikorskiego - Anne Applebaum, ale jej kolega, wiceszef „ warszawsko-waszyngtońskiego” think-tanku CEPA (Center for European Policy Analysis) – Edward Lucas wspiera „Wybiórczą”. Zabrał się za relacje między Putinem a prezydentem Turcji w felietoniku Erdogan Putina nie pokocha.

 Z kolei w rozmowie z francuską politolożką  Cécile Vaissié (Rosyjska ośmiornica) GW stara się udowodnić, że nie należy uprawiać miłości po francusku z Rosją. Taka polityczna „mineta”, niesie fatalne skutki dla UE. Zdaniem Francuzki, „wielu francuskich intelektualistów, inspirowanych przez Moskwę, regularnie publikuje w prokremlowskich mediach, wybitni uczeni bronią zajęcia przez Rosję Krymu. I tak pomagają Kremlowi rozsadzić Unię Europejską”.
Wywiad ten, to czysta poezja: „Syreni śpiew Kremla mami niektórych francuskich intelektualistów”, a przecież wg ośrodków badawczych z USA, „aż 85% Francuzów nie ufa Putinowi”, sugeruje prowadząca wywiad Jolanta Kurska. Wywiad warto przeczytać, bo takich perełek jest tam sporo. 

Francuska politolożka i autorka „Kremlowskiej sieci we Francji” (wyd. 2006r.) uważa, że „rosyjska propaganda idzie przez media społecznościowe, strony internetowe a przepływ pieniędzy jest astronomiczny. Być może setki milionów dolarów rocznie”. Ciekawe! Mój portfel tego nie odczuwa, a piszę nie tylko w kremlowskich mediach, ale sporo o Putinie i Rosji na portalach społecznościowych i na własnej stronie internetowej. Muszę pogadać z Putinem na ten temat. I to koniecznie w cztery oczy.

LITERACKIE STRASZENIE ROSJĄ

Magazyn Świąteczny, wkładkę do omawianego numeru GW, otwiera rysunek dwóch czarnych kruków na tle Baszty Spasskiej i obszerny fragment książki Ziemowita Szczereka „Międzymorze”, która ukaże się niebawem nakładem wyd. Agora i Czarne. Fragment zatytułowano: „Co ty, frajer, że w demokrację wierzysz?” i dodano motto: ”geopolityka przeżywa swój renesans – można zacząć martwić się o losy świata. W Rosji zieje z każdej strony”.

Rosja z tej literackie wkładki wyłazi wychlapana farbą na odnawianych budynkach, bo „władza udaje, że odnawia, a lud wierzy, że odnowili”, bileterki w autobusie wrzeszczą na pasażerów, do knajpianego wychodka nie wpuszczają, a ludzie mówią knajackim językiem. Nowogorod Wielki, wg rozmówcy autora, to „Chujogorod, wszyscy kradną i nic się nie zmieni w tym jebanym kraju”. W Petersburgu na Szczereka wpada na deskorolce „hipster z wąsami jak kajzer Wilhelm. A w nos wali zapach taniego żarcie”, i tak dalej, w tym stylu.  Czytać tego się raczej nie da…

WYBORCZA JEDNAK – WYBIÓRCZA

Bardzo dawno temu, na równi z tygodnikiem Polityka, lubiłam Gazetę Wyborczą. Obecny poziom gazety sięga poziomu bulwarówek, a jej rusofobia, a właściwie „putinofobia” jest niestrawna. I chociaż w omawianym numerze można znaleźć ciekawe, ambitne teksty, to natrętne eksponowanie pogardy wobec Rosji i jej prezydenta usuwa takie artykuły w cień. GW traktuje Putina jak cara, który rządzi Polską, ponad wiadomym prezesem i jednocześnie serdecznie obu nienawidzi.

Kolegom w Moskwie pozostawiam rozstrzygniecie dylematu, czy Gazeta Wyborcza jest wybiórczą. 
Dziennikarzom Gazety Wyborczej przesyłam, występując w roli kuriera, pozdrowienia od red. Leonida Swiridowa, skierowane szczególnie pod adresem red. Wacława Radzinowicza i red. Adama Michnika, opatrując je wybranym w GW cytatem z felietonu Marcina Króla (Szatański sojusz mas z idiotami): „Jesteśmy barbarzyńcami. Dopuściliśmy do upadku sensu, treści, formy i rozumnej informacji”. Amen.


Felieton opublikowany 
MAI Russia Today/Russia Segodnia – Sputnik Polska 
24 sierpnia 2016 
http://pl.sputniknews.com/opinie/20160824/3752047/Gazeta-Wyborcza-Na-chuj-nam-demokracja-z-elegancko-wykropkowanym-chuejm.html

2 komentarze:

  1. Gratuluje i pozdrawiam. Gazeta Michnika jak i wszystkie polskojęzyczne media kontynuują agresywny atak na Rosję i Putina. Boją się go, jego inteligencji, sprytu i wizji wielkiej Rosji. Jedynego obrońcę pokoju.Putina należy popierać i życzyć mu sukcesów. Jaki byłby dziś świat bez Putina. jasny gwint

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowna Pani Zofio, gratuluję znakomitego tekstu, niespotykanego wśród obecnych w mediach komentatorów.
    Dobrze, że chociaż Pani ratuje honor dobrego, rzetelnego i wolnego od uprzedzeń i przekłamań dziennikarstwa.
    Wielki szacun

    OdpowiedzUsuń