piątek, 19 grudnia 2014

Putin w klubie Wałdaj - Cz. 3



Zgodnie z zapowiedzią przedstawiam, przetłumaczone na język polski wystąpienie prezydenta Władimira Putina na 11. sesji plenarnej Klubu Dyskusyjnego Wałdaj, jakie miało miejsce 24 października br.
Dla lepszego czytania i zrozumienia wypowiedzi prezydenta Putina, wprowadziłam do niej – śródtytuły a tekst podzieliłam na trzy części, nb. zgodnie z intencją mówcy.

***

Część 3.


Broń, jako argument

Szanowni Koledzy, Przyjaciele!

Zwracam uwagę na to, że nie my to zaczęliśmy. Znów zbliżamy się do tych czasów, gdzie nie równowaga interesów i wzajemnych gwarancji, lecz strach, równowaga wzajemnego unicestwienia powstrzymuje państwa przed bezpośrednim starciem. Przy braku prawnych i politycznych instrumentów - broń znów staje się kluczowym punktem porządku dziennego, używa się jej gdzie tylko się chce i jak się chce, bez żadnych sankcji ze strony Rady Bezpieczeństwa ONZ.

A jeśli Rada Bezpieczeństwa ONZ odmawia sankcjonowania tego typu decyzji, to natychmiast jest ona ogłaszana narzędziem przestarzałym i nieefektywnym.

Wiele państw nie widzi innych gwarancji ochrony suwerenności poza sprawieniem sobie swojej własnej bomby atomowej. Jest to skrajnie niebezpieczne.

Nalegamy na kontynuowanie negocjacji, nie jesteśmy po prostu zwolennikami rozmów, nalegamy na kontynuowanie negocjacji odnośnie redukcji arsenałów nuklearnych.

Im mniej broni jądrowej na świecie, tym lepiej. I sami jesteśmy gotowi do poważnych, rzeczowych rozmów na temat rozbrojenia jądrowego, ale podkreślam – do poważnych, jak to mówią, bez podwójnych standardów.

Co mam na myśli?

Wiele rodzajów bomb kierowanych zbliżyło się dziś pod względem swoich możliwości do broni masowego rażenia i w przypadku rezygnacji, pełnej rezygnacji z potencjału jądrowego lub krytycznego zmniejszenia jego wielkości, państwa, przodujące w tworzeniu i produkcji systemów broni kierowanej, zdobędą wyraźną przewagę wojskową. Złamany zostanie parytet strategiczny, co grozi destabilizacją. Pojawi się pokusa użycia pierwszego globalnego uderzenia rozbrajającego.

Krótko mówiąc, ryzyko się nie zmniejszy, lecz zwiększy.


Konflikty etniczne, religijne i na tle społecznym

Kolejnym wyraźnym zagrożeniem jest dalsze rozwijanie się konfliktów na tle etnicznym, religijnym i społecznym. Takie konflikty są nie tylko niebezpieczne same w sobie, ale tworzą dookoła siebie strefy bezładu, bezprawia i chaosu, gdzie komfortowo czują się terroryści i po prostu zwykli przestępcy, rozkwita piractwo, handel ludźmi i narkotykami.

Nawiasem mówiąc, nasi koledzy starali się swego czasu, w pewnym stopniu kierować tymi procesami, wykorzystywać regionalne konflikty. Tworzyć w swoim interesie „kolorowe rewolucje". Ale dżin wydostał się ze swojej butelki. Co z nim zrobić?  Tego najwyraźniej nie wiedzą nawet sami autorzy teorii sterowanego chaosu. W ich szeregach panuje zamęt i rozchwianie.

Uważnie obserwujemy dyskusje zarówno wśród elit rządzących, jak i w środowisku ekspertów.

Wystarczy przejrzeć nagłówki zachodniej prasy z ostatniego roku: tych samych ludzi nazywają raz bojownikami za demokrację, raz islamistami. Najpierw piszą o rewolucjach, a później o pogromach i przewrotach. Rezultat jest oczywisty: dalsze narastanie globalnego chaosu.


Potrzeba dialogu i współpracy

Szanowni Koledzy!

W obliczu takiej sytuacji na świecie, czas najwyższy zacząć się dogadywać w podstawowych kwestiach.

Jest to wyjątkowo - ważne i konieczne. To dużo lepsze, niż rozchodzenie się po kątach. Tym bardziej, że my wszyscy zderzamy się ze wspólnymi problemami, wszyscy płyniemy, jak to się mówi, w jednej łódce. I logiczna droga - to współpraca państw i wspólnot, szukanie wspólnych odpowiedzi na mnożące się wyzwania, wspólne zarządzanie ryzykiem.

Wprawdzie niektórzy nasi partnerzy z jakiegoś powodu wspominają o tym tylko i wyłącznie wtedy, gdy odpowiada to ich interesom.

Praktyczne doświadczenie udowadnia, że wspólne odpowiedzi na wyzwania - po pierwsze - prawie nigdy nie są panaceum, trzeba to przyznać, oczywiście. A po drugie - w większości przypadków są one trudne do osiągnięcia.

Wcale niełatwym jest przezwyciężenie różnic interesów narodowych, subiektywności podejść, szczególnie, gdy chodzi o państwa z różną tradycją kulturowo-historyczną. Niemniej jednak, mamy przykłady, gdy kierując się wspólnymi celami, działając na bazie wspólnych kryteriów - razem osiągamy rzeczywiste sukcesy.

Przypomnę też o rozwiązaniu problemu syryjskiej broni chemicznej oraz o merytorycznym dialogu na temat irańskiego programu nuklearnego, a także o naszych działaniach na kierunku północnokoreańskim, przynoszącym pewne pozytywne rezultaty.

Dlaczego by nie wykorzystać tego całego doświadczenia w przyszłości – zarówno przy rozwiązywaniu problemów lokalnych, jak i globalnych?

Jakie mogą być podstawy prawne, polityczne, gospodarcze nowego porządku świata, które zapewniłyby stabilność i bezpieczeństwo, a przy tym zachęcałyby do zdrowej konkurencji, nie dopuszczając tworzenia nowych monopoli, blokujących rozwój?

Wątpię, aby ktoś mógłby dać teraz całkowicie wyczerpujące, gotowe przepisy. Potrzebna jest tu długotrwała praca z udziałem szerokiego grona państw, światowego biznesu, społeczeństwa obywatelskiego. Właśnie takich platform eksperckich, jak nasza.

Niemniej jednak wiadomo, że sukces, realny rezultat, możliwy jest do osiągnięcia tylko w przypadku, gdy kluczowi uczestnicy życia międzynarodowego będą w stanie się porozumieć w kwestii uzgodnienia podstawowych interesów, rozsądnego samo ograniczania. Pokażą przykład pozytywnego, odpowiedzialnego przywództwa. Należy wyraźnie zaznaczyć, gdzie leżą podziały działań jednostronnych i gdzie pojawia się potrzeba wykorzystania mechanizmów wielostronnych. W ramach doskonalenia prawa międzynarodowego należy rozstrzygnąć dylemat między działaniami wspólnoty międzynarodowej w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony praw człowieka a zasadą narodowej suwerenności i niewtrącania się w wewnętrzne sprawy państw.

Akurat takie kolizje coraz częściej prowadzą do obcego, samowolnego wtrącania się w złożone procesy wewnętrzne i raz za razem prowokują niebezpieczne konflikty między głównymi światowymi graczami.


Zachowanie suwerenności


Kwestia zachowania suwerenności staje się bodajże kluczową dla zachowania i umocnienia światowej stabilności.

Jasne, że dyskusja o kryteriach użycia siły z zewnątrz jest skrajnie trudna. Praktycznie niemożliwe jest oddzielenie jej od interesów tego czy innego państwa.


Prawo i etyka

Ale o wiele bardziej niebezpieczny jest brak - zrozumiałych dla wszystkich - porozumień, czytelnych warunków, przy których ingerencja byłaby niezbędna i zgodna z prawem.

Dodam, że stosunki międzynarodowe powinny być budowane w oparciu o prawo międzynarodowe, u podstaw, którego powinny leżeć także zasady moralne (etyczne), takie jak sprawiedliwość, równouprawnienie, prawda.

A najważniejszym z nich jest zapewne szacunek wobec partnera i jego interesów. To jest oczywista formuła, ale proste kierowanie się nią może zasadniczo zmienić sytuację na świecie.

Instytucje międzynarodowe

Jestem przekonany, że przy odrobinie woli możemy odbudować efektywność układu instytucji międzynarodowych i regionalnych. Nie trzeba tu nawet budować czegoś w całości, od zera, to nie jest tabula rasa. Tym bardziej, że stworzone po II wojnie światowej instytucje są wystarczająco uniwersalne i mogą uzyskać bardziej współczesną treść, adekwatną do bieżącej sytuacji.

Dotyczy to także doskonalenia działania ONZ, której wiodąca rola jest niezastąpiona, oraz OBWE, która w ciągu 40 lat dała się poznać, jako mechanizm potrzebny do zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony współpracy w obszarze euroatlantyckim. Trzeba powiedzieć, że również teraz, przy regulowaniu kryzysu na południowym wschodzie Ukrainy, OBWE odgrywa jak najbardziej pozytywną rolę.

Potrzeba konsensusu

W obliczu fundamentalnych zmian w środowisku międzynarodowym, narastania trudności w rządzeniu i najróżniejszych zagrożeń, potrzebujemy nowego globalnego konsensusu odpowiedzialnych sił.

Nie może tu być mowy o jakichś lokalnych kompromisach, ani o podziale stref wpływów w duchu klasycznej dyplomacji, ani o czyjejkolwiek pełnej dominacji.

Sądzę, że potrzebne jest nowe „wydanie" wzajemnej zależności. Nie trzeba się jej bać. Przeciwnie, jest to dobre narzędzie do uzgodnienia pozycji. Jest to tym bardziej aktualne, biorąc pod uwagę umocnienie i wzrost poszczególnych regionów planety, że tworzy obiektywne zapotrzebowanie na instytucjonalne przygotowanie tych biegunów. Na utworzenie potężnych organizacji regionalnych i opracowanie zasad ich współdziałania.

Współpraca tych ośrodków istotnie wzmocniłaby stabilizację światowego bezpieczeństwa, polityki i gospodarki.

Jednakże, aby nawiązać taki dialog, należy wyjść z tego, że wszystkie ośrodki regionalne i tworzące się dookoła nich projekty integracyjne miałyby równe prawa do rozwoju, żeby się nawzajem uzupełniały i żeby nikt ich sztucznie nie konfrontował ze sobą, nie przeciwstawiał ich sobie nawzajem.

W rezultacie takich destrukcyjnych działań naruszane byłyby stosunki między państwami, a i same państwa wystawiane byłyby na ciężka próbę, aż do zupełnego ich rozpadu.

O Ukrainie…

Chciałbym przypomnieć o wydarzeniach minionego roku.

Mówiliśmy wtedy naszym partnerom, partnerom, zarówno amerykańskim, jak i europejskim, że pospieszne, zakulisowe decyzje, dotyczące zrzeszenia Ukrainy z UE, grożą poważnym ryzykiem. Nawet nie mówiliśmy niczego o polityce, mówiliśmy tylko o gospodarce. Mówiliśmy, że grożą one poważnym gospodarczym ryzykiem, bowiem, tego typu konspiracyjne działania - naruszają interesy wielu państw trzecich, w tym Rosji, jako głównego partnera handlowego Ukrainy. Mówiliśmy, że konieczne jest głębokie przedyskutowanie tych kwestii.

W związku z tym, przypomnę przy okazji, że negocjacje na temat wstąpienia Rosji, na przykład do WTO, trwały 19 lat. To była bardzo mozolna praca i został osiągnięty pewny konsensus.

Dlaczego o tym mówię?

Dlatego, że przy realizowaniu projektu stowarzyszenia z Ukrainą, tak jakby przez tylne drzwi - wchodzą do nas nasi partnerzy ze swoimi towarami i usługami, a myśmy się na to nie umawiali, nikt nas o to nie pytał.

Prowadziliśmy dyskusje na wszystkie tematy związane ze stowarzyszeniem Ukrainy z UE, uparcie, ale chcę to podkreślić, w sposób absolutnie cywilizowany. Przedstawiając oczywiste dowody i argumenty, wskazywaliśmy na możliwe problemy. 
Nikt nie chciał nas słuchać, ani rozmawiać z nami. Po prostu powiedziano nam: to nie wasza sprawa, i to wszystko. Oto cała dyskusja.

Zamiast trudnego, ale, podkreślam, cywilizowanego dialogu, (na Ukrainie) doprowadzono do przewrotu państwowego, kraj pogrążono w chaosie, zdezorganizowano gospodarkę, sferę socjalną, doszło do wojny domowej z ogromną liczbą ofiar.

Po co?

Kiedy zadaję to pytanie swoim kolegom, nie ma żadnej odpowiedzi, nikt niczego nie mówi.Tak po prostu. Wszyscy rozkładają ręce - tak wyszło.

Nie trzeba było popierać takich działań - nie wyszłoby tak. 
Przecież, już mówiłem o tym, poprzedni prezydent Ukrainy Janukowycz wszystko podpisał, ze wszystkim się zgodził.

Po co było to robić, jaki sens? 
Czy to cywilizowany sposób rozwiązywania problemów?

Euroazjatycka Unia Gospodarcza

Widocznie ci, którzy bez końca tworzą coraz to nowe „kolorowe rewolucje", mają się za genialnych twórców i w żaden sposób nie mogą się powstrzymać.

Jestem przekonany, że praca stowarzyszeń integracyjnych, współdziałanie struktur regionalnych powinno być budowane na przejrzystej, zrozumiałej podstawie, dobrym przykładem takiej otwartości jest proces kształtowania Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Państwa członkowskie tego projektu z wyprzedzeniem informowały swoich partnerów o planach, parametrach naszego zrzeszenia, o zasadach jego pracy, które w pełni odpowiadają normom Światowej Organizacji Handlu.

Dodam, że też poparlibyśmy rozpoczęcie rzeczowego dialogu na linii: Unia Euroazjatycka – Unia Europejska.

Nawiasem mówiąc, również i tego praktycznie cały czas, jak do tej pory, nam odmawiano. Też nie wiadomo, dlaczego, co w tym złego?

Oczywiście przy takiej oto wspólnej pracy uważalibyśmy, że należy prowadzić dialog. O tym już wielokrotnie mówiłem i słyszałem zgodę wielu naszych zachodnich partnerów, przynajmniej partnerów europejskich. Chodzi tu o dialog dot. konieczności kształtowania wspólnego obszaru współpracy gospodarczej, społecznej, rozciągającej się od Atlantyku po Pacyfik.

Rosja wybrała

Szanowni koledzy!

Rosja dokonała swojego wyboru. Naszymi priorytetami są: dalsze doskonalenie instytucji demokracji i otwartej gospodarki, przyspieszony rozwój wewnętrzny z uwzględnieniem wszystkich współczesnych pozytywnych tendencji na świecie i konsolidacja społeczeństwa w oparciu o tradycyjne wartości i patriotyzm.

Nasz harmonogram jest integracyjny, pozytywny, pokojowy, aktywnie pracujemy z naszymi kolegami z Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, Szanghajskiej Organizacji Współpracy, BRICS, z innymi partnerami. Taki harmonogram działań ukierunkowany jest na rozwój stosunków między państwami, a nie na podział między nimi.

Nie zamierzamy sklecać jakieś bloków, ani też dać się wciągnąć w wymianę ciosów.

Nie mają też żadnego uzasadnienia głosy, że Rosja stara się odtworzyć jakieś swoje imperium, że godzi w suwerenność swoich sąsiadów.

Rosja nie żąda dla siebie żadnej specjalnej, wyjątkowej pozycji na świecie, chcę to podkreślić. Szanując interesy innych, chcemy tylko, aby i nasze interesy były brane pod uwagę i żeby szanowano naszą pozycję.

Doskonale rozumiemy, że świat wszedł w epokę przemian i głębokich transformacji, w której nam wszystkim potrzebna jest szczególna ostrożność i zdolność unikania pochopnych kroków.

Po zakończeniu „zimnej wojny” uczestnicy światowej polityki w pewnym stopniu utracili te cechy. Teraz należy sobie o nich przypomnieć. W przeciwnym wypadku nadzieje na pokojowy, stabilny rozwój okażą się niebezpieczną iluzją, a dzisiejsze przeobrażenia – przedsionkiem klęski światowego ładu.

Tak, oczywiście mówiłem już o tym - budowanie bardziej stabilnego systemu światowego ładu jest trudnym zadaniem. Mowa tu o długiej i z założenia trudnej pracy. Zdołaliśmy wypracować zasady współdziałania po II wojnie światowej, zdołaliśmy porozumieć się w latach 70. w Helsinkach.

Naszym wspólnym obowiązkiem jest rozstrzygnięcie tej fundamentalnej kwestii również na tym nowym etapie rozwoju.

Dziękuję bardzo za uwagę.

Stenogram w jęz. ros.:   
http://kremlin.ru/transcripts/46860 
Tłumaczenie w jęz. ang.: 
http://eng.kremlin.ru/transcripts/23137 
Nagranie video 
http://news.kremlin.ru/video/2732

1 komentarz:

  1. I dlaczego właściwie tak spokojnie wyłożonego i przemyślanego rosyskiego punktu widzenia w sprawach międzynarodowych nie można było dotąd opublikować w naszej "wolnej prasie głównego nurtu"? Dlaczego w niej tylko niskie złośliwości i niemądre kpinki w związku z tym przemówieniem się pojawiły?
    Czyżby dlatego, że z przemówienia wynika, iż Rosja ma jakieś rozumne racje, aby w polityce zagranicznej postępować tak, a nie inaczej? Co więcej - że jak każdy kraj ma prawo do własnych rozumnych racji. No, ale, oczywiście, wygodniej jest Gazecie Wyborczej i innym malować karykaturę Rosji jako "siły bezrozumnej i mrocznej."
    Dziękuję za Pani tłumaczenie. Było potrzebne. Powtórzę, co powiedziałam już tu kiedyś: Pani robota jest po prostu bezcenna.

    OdpowiedzUsuń