środa, 20 marca 2013

Legendarny tajniak o Rosji, i nie tylko


On nigdy nie był przesiąknięty nienawiścią do ZSRR,
 zawsze głosił, podobnie jak ja, 
że  Europę od nazizmu oswobodził  Związek Radziecki. 
Dla nas hymn ZSRR to hymn wyzwolicieli”.
Siergiej Obolieński 
(1909-1992)

Konstantin Mielnik-Botkin  (ur. 24.10.1927) jest byłym, legendarnym  koordynatorem francuskich służb specjalnych z czasów de Gaulle'a, politologiem i wydawcą i pisarzem o rosyjskich korzeniach, synem emigranta I wojny światowej.
Ojciec jego - Konstantin Mielnik był carskim porucznikiem, białogwardzistą, wywodzącym się z rodziny zamożnych wołyńskich włościan. Matka - Tamara Botkin, była córka lekarza (lejb medyka) carskiego dworu Mikołaja II.
Po II wojnie światowej, Konstantin Mielnik-Botkin przez dwa lata był tłumaczem w armii USA, pracował też jako analityk w watykańskiej organizacji „Russicum”.
Ukończył paryski Instytut Nauk Politycznych (1946 - 1949), od 1952 r pracował we francuskim ministerstwie spraw wewnętrznych, następnie wstąpił do francuskiej armii, gdzie służył w sztabie obrony narodowej Republiki Francuskiej pod  dowództwem marszałka Jouin. Potem Konstantin Mielnik-Botkin pracował przez kilka lat w Stanach Zjednoczonych, w korporacji RAND (Research and Development ), w  1955, był jej przedstawicielem w Paryżu. Po czym wrócił do sfer rządowych Francji. W latach 1956-1962 był koordynatorem służb specjalnych rządu premiera Debre.
W swoim czasie, jak pisała o nim gazeta „Le Monde”, Konstantin Mielnik-Botkin był jednym z najbardziej wpływowych ludzi V Republiki. Znał wszystkie sekrety, w swoich rękach miał wszystkie klucze i absolutne zaufanie. I był bezlitosny dla władzy.
Jeden z satyrycznych tygodników francuskich pisał o nim: ” Nieznany nikomu Młynarz (Mielnik) świecił jak gwiazda w pałacu Matignon”.
Po przejściu na emeryturę Konstantin Milenik-Botkin poświęcił się  pracy wydawniczej i pisarstwu. Spod jego pióra wyszło kilkanaście książek. Wśród nich znana powieść o  CIA i KGB „Agentura i komitet ” , autobiografia „Szpieg i jego epoka (wiek). Podwójna przekątna”,  pamiętniki; „Tysiąc dni w Matignon", a także w wydaniu broszurowym  - pamflet „politycznie niepoprawny detektywa-szpiega , który zatytułował „Historia zdrady”.
Jako wydawca opublikował w Rosji bestseller Gillesa Perraulta: „Czerwona Kaplica”,  książki Steinera na temat obozu koncentracyjnego w Treblince, serię powieści Bornisha, wykorzystanych później w filmie z Alain Delon na czele. Sam tez zagrał  w filmie "Przekątna słonia” rolę pułkownika KGB .
Pierwszą wizytę w Rosji złożył w 1998 roku.

Konstantin Mielnik-Botklim w wywiadzie udzielonym red. Aleksandrowi Artamonowowi i red. Michaiłowi Kurakinowi z „Głosu Rosji, pt.: „Boję się, że Francja zmierza do samobójstwa[1] opublikowanym prawie rok temu (25.05. 2012 r.) powiedział, że w jego karierze przeszkadzała mu cały czas rosyjska mentalność i wyjaśniał, dlaczego Rosja nie powinna iść pod żadnym pozorem śladami Zachodu. Mówi też o tym, że komunizm nie jest ideologią, podobną do nazizmu, lecz prawdziwą religią, a także o tym, że KGB był najlepszym wywiadem świata.

By lepiej zrozumieć Rosję, Rosjan i ich stosunek do Europy, pozwalam sobie zaprezentować większe fragmenty tego wywiadu. Pozwalam sobie także wypowiedzi Konstantina Mielnika-Botkina, dla uporządkowania i lepszego czytania - opatrzyć autorskimi tytułami.
Wywiad ten dedykuję przede wszystkim polskiemu ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu - w odpowiedzi na dzisiejsze wystąpienie w Sejmie na temat polskiej polityki zagranicznej.
A także wszystkim tym politykom, komentatorom i dziennikarzom, którzy zajmują się Rosją i tzw. polityką wschodnia Polski oraz UE.
***
Konstantin K. Mielnik- Botkin

Nienawiść wobec Rosji
- Rosja jest znienawidzona przez Zachód, który jej nie rozumie i nie chce rozumieć!
Gdy się czyta francuskie gazety i czasopisma, to widać, że zawsze krytykowana jest Rosja, jest krytykowany system. Oto najnowsze wydanie bardzo znanego czasopisma „Politique Internacionale”, zawiera obszerny artykuł wymierzony przeciwko Putinowi.
We Francji i na Zachodzie ludzie zapominają, że Rosja narażona była ona potworne cierpienia, że przeszła ona przez rewolucję, przez wojnę domową, straciła mnóstwo ludzi - zabitych, czy tych, którzy opuścili kraj. Pamiętać należy o ofiarach represji za czasów Lenina, za czasów Stalina – chodzi o 25 milionów. Dochodzi do tego druga wojna światowa. Gdy komunizm poniósł fiasko, nikt nie pomógł Rosji i nie pomaga dotychczas. We Francji zapomniano o wszystkim. W dalszym ciągu patrzy się na Rosję jak za czasów "zimnej wojny". Jest to kompletne głupstwo!
Francja nienawidzi Rosję, lecz jest to zrozumiałe, gdyż Rosja rozgromiła uwielbianego przez Francuzów Napoleona. Potem Chruszczow nie chciał zwracać pieniędzy, wypożyczonych przez banki francuskie jeszcze reżimowi carskiemu [2].
Potem stało się tak, że intelektualiści francuscy okazali się w pełnym składzie byłymi komunistami i maoistami. Zawsze mieli wrażenie, że Rosja skalała ich ideały komunistyczne. Trudno jest przełamać we Francji tę postawę wobec Rosji.
Nie mówię już o Ameryce, która również nienawidzi Rosję. Jedynym krajem, który zachowuje się przyzwoicie, jednak mimo wszystko pozostają Niemcy. Natomiast inni….
Na stwierdzenie Głosu Rosji: „Władimir Putin ma własne kontakty z Niemcami, absolutnie wyraźne. Obecnie podejmuje się próbę kształtowania stosunków z Francją. Jednakże jest to zadaniem bardzo trudnym, gdyż Francois Hollande nie ma żadnej polityki wobec Rosji. Sarkozy był prezydentem proamerykańskim”, Konstantin Mielnik-Botkin odpowiedział:
- On zgubił Francję. Obawiam się, że Hollande będzie jeszcze gorszy. Oprócz Niemiec, cały Zachód poniósł fiasko. Bardzo pesymistycznie patrzę na przyszłość Europy. Jednakże oni wszyscy bardzo siebie lubią i są przekonani, że mają rację, i że wszystko idzie świetnie. Tym bardziej, że zawsze i za wszystko odpowiedzialność (wg nich - przyp. red.) ponosi Rosja.

Rosjanin w zachodnim wywiadzie
- Robiłem świetną karierę, pracowałem w charakterze sowietologa-analityka. Utrzymywałem kontakty w Watykanie z zakonem jezuitów, który założył organizację „Russicum”[3], zajmującą się badaniami komunizmu. Jestem jedynym człowiekiem na Zachodzie, który w tak młodym wieku osiągnął takie szczyty w dziedzinie wywiadu i pracy analitycznej. 
Na przykład, w drodze analizy dostępnych źródeł radzieckich, w tym także dziennika „Prawda”, wysunąłem prognozę zapowiadając, że Chruszczow stanie się następcą po Stalinie: chodziło o to, że w publikacjach prasowych było o wiele więcej wzmianek o nim, niż na temat Malienkowa czy Berii.
Następną nominacją, jaką otrzymałem, było stanowisko przedstawiciela największej organizacji amerykańskiej Rand Corporation[4]. Byłem gotów do wyjazdu do Ameryki. Jednakże zrobiłem karierę polityczną również we Francji, więc gdy władzę przejął de Gaulle i jego premier Michel Debre, z którym przyjaźniłem się, zwrócił się do mnie o udzielenie fachowej pomocy, zareagowałem jako zwykły głupi Rosjanin. Wychowany bowiem byłem w myśl zasady „dla cara, dla Ojczyzny, dla wiary”. Postanowiłem więc przyjąć obowiązki, aby położyć kres tamtej potwornej wojnie algierskiej, i przywrócić Francji jej majestat w myśl zasad wyznawanych przez GenerałaRównocześnie, nie uważałem się za gaullistę, pozostając dla nich człowiekiem obcym. Wobec tego, gdy wojna się zakończyła się, potraktowali mnie, jako Rosjanina, powiedzmy, jako członka Legii Cudzoziemskiej – w tym sensie, że skoro wojna jest skończona, staje się on już nikomu nie potrzebny.
Tak więc, w tamtym czasie moja kariera oficjalna zbliżyła się ku swemu końcowi. Musiałem zaczynać życie na nowo w charakterze pisarza i wydawcy. Tym nie mniej, w dalszym ciągu interesowałem się wywiadem, przez cały czas, zresztą, interesowałem się również Rosją.

ZSRR w oczach francuskiego Rosjanina
- W 1972 roku, gdy Breżniew nawiązał negocjacje z Zachodem w kwestii podziału sfer, propozycja Leonida Iljicza napotkała wszędzie na reakcję negatywną. Natomiast ja - wspólnie z adwokatem Watykanu - próbowałem wyjaśnić ogółowi, że jedyna możliwość dla zniszczenia ustroju komunistycznego polega na sformułowaniu trzeciego załącznika do podstawowego pakietu propozycji, przekazanego przez Breżniewa.
W swych wspomnieniach Gorbaczow napisał, że był to początek krachu systemu komunistycznego: Rosja nie mogła zgodzić się na wprowadzenie do praktyki międzynarodowej pojęcia „praw człowieka”, a tym bardziej na wprowadzenie reżimu nieskrępowanego ruchu ludzi i obrotu wartości duchowych.
Było to absolutnie sprzeczne z krajowymi przepisami w zakresie egzekwowania norm. Dla zapewnienia zrozumienia tego ze strony polityków musiałem walczyć o to. Potrzebowałem trzech lat, by Zachód uświadomił sobie to, że jedyną możliwością zbudowania nowej Rosji jest podpisanie tak zwanego „trzeciego kosza helsińskiego”. Innymi słowy, znów zachowałem się jako zwykły Rosjanin – absolutnie bezinteresownie.
Nie miałem z tego żadnych korzyści dla siebie ani we Francji, ani w Ameryce. Przeciwnie, traktowano mnie jako przedstawiciela lewicy, popierającego komunizm.
Z tego nasuwają się dwa lub trzy wnioski programowe, które respektowałem. 
Po pierwsze, należało przewidzieć, że Chrzuszczow będzie następcą po Stalinie. Po drugie, chodziło o udzielenie pomocy dla de Gaulla nie tylko w wychodzeniu ze stanu wojny algierskiej, lecz również w i uniknięciu wojny domowej we Francji, co także należało do mojej strefy odpowiedzialności. 
Zaznaczę, że sytuacja w kraju była potworna. Wówczas podporządkowane mi były wszystkie siły policyjne kraju, to, co w Rosji nazywa się resortami siłowymi.
Jak Państwo wiedzą, operacja uwieńczyła się powodzeniem – wojna domowa nie wybuchła. 
U podstaw moich przekonań leżała linia rosyjska: pamiętałem o potwornościach 1917 roku, o zamordowaniu mojego dziadka doktora Jewgienia Siergiejewicza Botkina [5]. Nienawidzę anarchii i rewolucji.

Parę słów o komunizmie
- Moje podejście do niego było bardo ciekawe. W czymś było ono zgodne z linią Stolicy Apostolskiej. Uważałem bowiem, że komunizm nie jest żadną ideologią, podobną do nazizmu, lecz jak najbardziej autentyczną nową religią. Wobec tego walczyć z nim należało za pomocą sił duchowych. 
Zgodnie z tą linią ułożyłem całe swoje życie. Jednakże żadnych specjalnych korzyści z tego we Francji nie miałem. Z kolei absolutnie mnie to nie interesuje, gdyż czuję się Rosjaninem, nie zaś Francuzem.
Urodziłem się we Francji, lecz zacząłem mówić po francusku dopiero gdy ukończyłem siedem lat. Do lat 20 obracałem się w środowisku rosyjskim, gdzie wszyscy mówili wyłącznie po rosyjsku. Wobec tego myślałem też po rosyjsku. Po francusku zacząłem myśleć dopiero po podjęciu studiów na Akademii Nauk Politycznych. Ukończyłem je jako pierwszy na swym roku, co pozwoliło mi na zrobienie kariery. 
Oczywiście, prawdziwa kariera była niemożliwa, gdyż w tamtych czasach, szczególnie po wojnie, Francja była głęboko komunistycznym krajem. 
Na przykład na Akademii Nauk Politycznych Rosja przed 1917 rokiem w ogóle nie była zgłębiana. Studiowano wyłącznie ekonomię polityczną i marksizm socjalistyczny. Dlatego wobec mnie, jako przedstawiciela białej emigracji, ustosunkowywano się podejrzliwie. Moja prawdziwa kariera rozpoczęła się w Ameryce, jednakże dalej wyrzekłem się wszystkiego, aby bronić Francji i de Gaulla, czyli postąpiłem typowo po rosyjsku - czyli bardzo głupio. Wprost cytat z Sałtykowa-Szczedrina.

Rosyjski wywiad
„Pan nie potrafił osiągnąć szczytów najwyższych w karierze, gdyż nigdy nie wyrzekał się swego pochodzenia rosyjskiego. Przeczytaliśmy to w Pańskiej książce. Pan zawsze był wierny sobie i nie chciał zmieniać swego nazwiska na modłę francuską [6]” - stwierdzili rosyjscy dziennikarze „Głosu Rosji”. W odpowiedzi usłyszeli:
-  Tak jest naprawdę. Jednakże moją muzą najważniejszą pozostawał zawsze wywiad. 
Po pierwsze, wywiad nie był związany w żaden sposób z ideologią komunistyczną. Po drugie, zapewnia on możliwość zrozumienia świata.
Zawsze pragnąłem zrozumieć, dlaczego tak wielkie mocarstwo, jak Cesarstwo Rosyjskie, zginęło tak szybko i rozpadło tak głęboko. Właśnie dlatego w ciągu dziesięciu ostatnich lat nadal interesowałem się wywiadem. Po tej mojej rozprawie, o której Pan wspomniał, nadszedł czas na moje pierwsze spotkania z Markusem Wolfem [7], generałem Kondraszowem, wysokimi rangą przedstawicielami CIA…
Nakręcono film. Podczas pierwszego spotkania producent zapytał mnie: „Czego Pan życzy sobie?” Opowiedziałem, że chcę spotkać się z pracownikami KGB, przeciwko którym walczyłem niegdyś. Mam na myśli Pierwszy Zarząd Główny, nie chodziło mnie o Drugi Zarząd. Byłem wstrząśnięty!  
W Pierwszym Zarządzie Głównym spotkałem wspaniałych ludzi, którzy wykazywali skalę myślenia, nadającą się do porównania z wykładowcami uniwersytetów francuskich! Byli to ludzie absolutnie uczciwi, którzy nie robili niczego trywialnego, tylko badali świat, chociaż korzystali do tego celu z werbowania agentów, zdradzających sympatie wobec komunizmu!
Za członka tej plejady uważam Szebarszyna. Nie mogę nie martwić się z tego powodu. Telefonowałem do niego co tydzień. Często spotykaliśmy się, piliśmy razem herbatę czy jedliśmy kolację. Wobec tego - jego samobójstwo było dla mnie silnym ciosem. Myślę, że był to człowiek klasy Markusa Wolfa, z którym również przyjaźniłem się.
Tak więc, w ciągu całych dziesięciu lat przyjaźniłem się z ludźmi z byłego Pierwszego Zarządu Głównego KGB. Przy tym przeczytałem wszystkie książki, które oni tak uprzejmie dla mnie przekazywali. Dlatego też napisałem jeszcze jedną książkę na temat prawdziwego wywiadu rosyjskiego. Pan czytał ją w przekładzie rosyjskim, niezbyt zresztą dobrym.
W swojej książce piszę, że prawdziwy wywiad rosyjski zapoczątkowało pojawienie się ideologii komunistycznej.
Na Zachodzie natomiast wywiad powstał z chwilą wybuchu drugiej wojny światowej. Anglicy bardzo mądrze postępowali. Wywiad francuski także pracował prawidłowo wobec Niemców. Wojna partyzancka nie była, rzecz jasna, zjawiskiem znaczącym, natomiast wywiad pracował naprawdę dobrze. Potem zaczęła się "zimna wojna" i na arenę wojny wywiadowczej wkroczyła Ameryka.
Nie będę ukrywał, dziesięć ostatnich lat moich kontaktów z przedstawicielami wywiadu rosyjskiego bardzo pomogły mi w opracowaniu mojej ostatniej książki na temat braków we francuskim systemie gromadzenia danych[8]. Gdy pokazano mi Muzeum KGB, napisałem w Złotej Księdze Zwiedzających: ”Najlepszy wywiad na świecie”.
Tajemnica polega na tym, że Rosjanin przepada za kontaktami z innymi ludźmi i żywo nimi się interesuje. Ponadto, akademia KGB zapewniała swym absolwentom bardzo ciekawe i pod pewnymi względami wspaniałe wychowanie.

O Francji, Francuzach i francuskim wywiadzie
- Rosjanin posiada specyficzną cechę: inne kraje są dla niego ciekawe. Natomiast dla Francuza interesujący jest tylko on sam. Wobec tego Paryż nieźle daje sobie radę w walce z terroryzmem, gdyż w tym przypadku w znacznej mierze chodzi o zapewnienie obrony własnej. Dlatego Francuzi mieli tak wspaniały wywiad w okresie okupacji niemieckiej, zresztą, obecnie także odnoszą sukcesy w walce z terroryzmem lecz wiedza na temat innych krajów, innych ludzi ich nie interesuje.
Obecnie wywiad francuski kieruje się fantazjami, w tym także obecne tam są fantazje na temat Rosji w dobie obecnej: wymienić także należy takie pojęcia, jak stosunki Putinem, a także stosunki z systemem Putina.
Trudno zaprzeczać temu, że w pewnych aspektach analiza wywiadu francuskiego zawiera słuszne wnioski, na przykład, w sprawie istnienia korupcji w Rosji i niewystarczającego poziomu rozwoju gospodarki. W okresie IV i III Republik we Francji korupcji nie było w ogóle, gdyż byli tam wspaniali urzędnicy. Wobec tego, gdy de Gaulle objął władzę, pomogli mu ci właśnie urzędnicy. Korupcja nie powstała, co, z kolei umożliwiło rozwój gospodarki kraju.
Tym nie mniej, wypada podkreślić, że wzrost gospodarczy rozpoczął się przed prezydenturą de Gaulle, czyli w okresie IV Republiki. Wspólnie z grupą rosyjską[9], brałem w tym procesie bezpośredni udział.
Dzięki istnieniu kompetentnej grupy urzędników na stanowiskach państwowych, wyznających jednakowe poglądy, udało się nam zbudować mocną gospodarkę mieszanego typu państwowo-prywatnego. 
Zakładam, że IV Republika zabezpieczyła się przed komunizmem, gdyż wypracowała model gospodarczy silniejszy i bardziej atrakcyjny, niż systemy komunistyczne. W tamtych czasach niebezpieczeństwo komunizmu było wielkie, jak nigdy dotąd, nie należy zapominać, że 37 procent Francuzów głosowało za tą partią. Wszyscy występowali w obronie Stalina, lecz dzięki wysiłkom francuskich socjalistów i radykalnych socjalistów – wypada dodać, że byłem właśnie radykalnym socjalistą - potrafiliśmy dźwignąć kraj i umożliwiliśmy zakończenie przez de Gaulle’a wojny algierskiej.

Putin i de Gaulle
- Teraz to, co dotyczy Rosji. Bardzo często mówiłem, że Putin realizuje politykę de Gaulle'a, gdyż za czasów de Gaulle'a mimo wszystko nie było wolnej prasy, natomiast monopol w zakresie telewizji znajdował się w rękach państwa. 
Ponadto, wszystkie teorie Putina są podobne do teorii de Gaulle'a. Jednakże, niestety, de Gaulle miał do czynieni z bardzo silnym krajem, który on popsuł, a Mitterand dobił ostatecznie. Teraz czeka na nas absolutne fiasko z nowym socjalistą.
Będzie to, poza wszelką wątpliwością, krach gospodarczy, gdyż Francuz ze względu na jego naturę jest indywidualistą i interesuje się tylko sobą. Będzie więcej wymagać od państwa – żądać większych emerytur, większych pensji.  
Boję się, że Francja dojdzie do samobójstwa, jak Grecja. Kompletną głupotą jest więc krytykowanie Putina za to, że nie idzie w kierunku Zachodu, trzeba bowiem zbudować coś nowego w Rosji, co jest zadaniem bardzo trudnym, gdyż brak zarówno dobrych urzędników, jak też liderów politycznych.
Innymi słowy, biedny Putin znajduje się w odosobnieniu. Jeśli przyjrzymy się bliżej, to przekonamy się, że ma on bardzo ciekawe otoczenie. Nawet są tam ludzie na skalę Miedwiediewa, lecz brak korpusu urzędników i liderów politycznych: kraj, jak mówiliśmy, mimo wszystko na początku rozmowy, potwornie ucierpiał wskutek rewolucji, wskutek emigracji.
Jedynym człowiekiem, który zbudował Rosję, chociaż zakrawa się to na paradoks – jest mimo wszystko Stalin. Teraz jest moda na krytykowanie Stalina, sugeruje się, że cena tego była monstrualna, że zgięło chłopstwo, że liczba rozstrzelanych wynosi 7 mln. Jednakże kraj on mimo wszystko zbudował.
Jak mawiał Churchill, otrzymał on kraj, który żył w XVI wieku, a pozostawił go z bronią jądrową. To jest zadziwiające!
Ciekawe jest, że Rosja uwielbiała de Gaulle’a! Zawsze zakładał on, że zbudowanie Europy bez udziału Rosji jest niemożliwe. Jest to jego słynne zdanie, na przykład – „Od Atlantyku do Uralu”! Jednakże de Gaulle był złego zdania na temat zarządzania Rosją. Wobec tego chętnie dodawał: „kiedy upadnie ustrój” (W Rosji) – absolutnie niesolidny, niemądry i nieefektywny!” De Gaulle próbował rozmawiać o tym z Chruszczowem, kiedy zaprosił go do Paryża. Generał mówił, że po śmierci Stalina należy natychmiast rozpocząć jakąś przebudowę. Chociaż sam ten wyraz na razie nie istniał. Że należy zmienić styl zarządzania. W odpowiedzi na to Chruszczow zachował się jako głupi chłop.
De Gaulle przecież pokazywał mu fabryki, wszystkie wspaniałe rzeczy, jakie istnieją we Francji i które, obawiam się, nie potrafią przetrwać w warunkach aktualnego kryzysu. Chruszczow odpowiadał tylko: „U nas, w Związku Radzieckim, będzie jeszcze lepiej”. Jestem świadkiem tego, gdyż pracowałem premierem, kiedy Francja przyjmowała Chruszczowa. Jednym słowem, nasze rozczarowanie było straszne. Chruszczow nie chciał zrozumieć, że mieszana gospodarka jest bardziej efektywna, niż model państwowy.

Problemy Afryki
„Jacgues Sapir, Helene Carrere d'Encausse, pańscy koledzy i współcześni - mówili o tym, że Francuzi mieli historycznie silny wywiad w Afryce, działał tam wspaniale zgrany system. Pan kierował tym wszystkim, Czy to zdanie jest słuszne?” – spytali rosyjscy dziennikarze.
- Widzę tylko jedną rzecz: szkoda mówić, lecz Francja nie prowadziła żadnej "zimnej wojny" w dziedzinie wywiadu. W Rosji to określa się jako stanowisko absolutnie neutralne. Myślę, że po prostu jako państwo nie mogli w ogóle pozwolić sobie na to.  
Francuzi nie interesowali się niczym, oprócz obrony Francji przed komunizmem czy też zabezpieczeniem się przed agentami podobnymi do George’a Paquesa. Jednakże nie prowadzili oni mądrej polityki na froncie rosyjskim, gdyż nie mieli wystarczających środków, nie korzystali z pomocy ze strony  MSZ, nie mieli poparcia ze strony państwa.
W Afryce sytuacja była absolutnie inna. Z mojego punktu widzenia. Chodzi o tam raczej nie tyle o wywiad, ile o politykę wpływów. Przecież de Gaulle był bardzo dziwnym człowiekiem, straty ponoszone w Algierii powodowały z jego strony wielki smutek, co pośrednio stało się przyczyną rozdźwięków w moich stosunkach z nim.
Chciał on zachować francuskie wpływy w Afryce. Jednakże prawdziwego wywiadu w Afryce nie było. Była to polityka wpływów. 
Na przykład, prezydent jakiegoś państwa afrykańskiego miał w charakterze doradcy człowieka, który był szefem rezydentury francuskiej. Według mnie, nie jest to żadnym wywiadem. Polityka wpływów jest zupełnie czymś innym. Nie powinna być realizowana poprzez służby specjalne. Powinna kroczyć drogą dyplomacji, pomocy gospodarczej i dążyć do oddziaływania na miejscowy system szkolnictwa. Można także powiedzieć, że de Gaulle w Afryce wykorzystywał służby specjalne dla rozpatrzenia prawdopodobieństwa nowego etapu kolonizacji. Ewentualnie w innej postaci.
Wynik widzimy dziś - jest bynajmniej nie najlepszy. Afryka jest w potwornym stanie. Rozwój gospodarczy nie stał się faktem dokonanym. Wszystkie pieniądze wróciły do Francji poprzez wielkie spółki naftowe. Kierując się  własnym systemem poglądów, czyli moją „głupotą rosyjską”, jak to nazywam, zakładam, że żaden kraj nie ma prawa do wyzyskiwania innych krajów czy pogardzania nimi. W przybliżeniu tak, jak obecnie Francuzi gardzą Rosją. Silne kraje powinny pomagać innym, aby także były silne, zamożne i rozwinięte.
W tej dziedzinie słuszna była polityka Amerykanów po drugiej wojnie światowej. Jestem świadkiem tego. Natomiast po pierwszej wojnie światowej Francja realizowała wobec Niemiec potworną politykę. I ta polityka spowodowała powstanie  narodowego socjalizmu.
Natomiast po drugiej wojnie światowej ludzie, podobni do Fostera Dullesa, ministra spraw zagranicznych Stanów Zjednoczonych, czy też jego brata Allana Dullesa, rozpoczęli realizację polityki, która stała się działającym planem Marshalla.  Oczywiście, chodziło im o ich własne interesy, lecz Amerykanie pomogli wówczas Francji w zbudowaniu potężnego gospodarczo kraju.

USA - agresor, który prowadzi głupią politykę
- Jednakże obecnie polityka Ameryki podąża w zupełnie odwrotnym kierunku. Interesuje ją tylko przemoc, tylko podbój. Napisałem artykuł dla czasopisma rosyjskiego po 11 września, że Ameryka powinna powrócić do swych dawnych ideałów, i pomóc krajom arabskim i całemu Bliskiemu Wschodowi w zbudowaniu nowej gospodarki, powinna zająć się edukacją miejscowej ludności, zaoferować długoterminowe projekty inwestycyjne.
Najwyższy czas, aby zabrać się do tego wszystkiego, zamiast prowadzić wojny, jak oni ciągle to robią! Tak samo zachowuje się CIA, mająca obóz w Guantanamo, mordując czy porywając muzułmanów. Jest to potworna polityka, zła polityka, polityka, skierowana w stronę anarchii i oburzenia ze strony krajów, wobec których jest ona realizowana. W Europie Zachodniej Amerykanie realizowali dawniej mądrą politykę.

Rosja płaci za 1917 rok
Nawiązując do Rosji, chciałbym wyrazić żal z tego powodu, że Putin i jego aparat dokładają nie wystarczające wysiłki dla zbudowania nowej gospodarki, nowych dróg, zwalczania korupcji. Prawdopodobnie, te problemy stanowią cenę, którą kraj płaci za 1917 rok. Ilu stracono intelektualistów w czasie drugiej wojny światowej, gdyż najlepsi ludzie zostali zabici! Jak teraz jest trudno! Wszystkie nieszczęścia Rosji sięgają korzeniami 1917-tego roku.
Opowiem śmieszną historię z życia. Ten człowiek nie żyje, wobec tego mogą to opowiedzieć. Po raz pierwszy, gdy spotkałem Szebarszyna[10] – a było to podczas konferencji prasowej w Wywiadzie Zagranicznym, wchodzi człowiek, i natychmiast poznaję Szebarszyna, gdyż widziałem jego zdjęcia. On zwraca się do mnie i mówi „Konstantinie Konstantinowiczu!” Czyli zobaczył nie po raz pierwszy w życiu i natychmiast poznał! Szebarszyn mówi dalej: „Czytałem wczoraj książkę Pańskiego pradziadka Botkina na temat wojny rosyjsko-tureckiej w latach 70-tych”… Oczywiście, zapytałem go, dlaczego on czyta takie książki. Odpowiedział: ”Dlatego, że czytam książki sprzed nieszczęścia rosyjskiego”. Zapytałem, rzecz jasna, od kiedy zaczynają się rosyjskie nieszczęścia. I – co jest zadziwiające dla szefa KGB – odparł mnie: „Po 17-tym roku”. Ile to nieszczęść spotkało Rosją po tym roku – jest to po prostu potworne. Jednakże jedyną rzeczą pozytywną jest przyjście Stalina. 
Dla mniej pozytywnym czynnikiem jest także władza Putina.
Przypomina on mi bowiem de Gaulle’a.
Nie ma jednak do dyspozycji silnego społeczeństwa obywatelskiego,
nie ma silnego systemu wymiaru sprawiedliwości,
nie ma silnego przemysłu,
oprócz sprzedaży ropy naftowej i jakichś innych możliwości.
Należy zrozumieć Rosję.

Watykan i „Opus Dei”
Dobrze znałem „Opus Dei”. Nie jest  formą wywiadu. „Opus Dei” jest narzędziem wpływów. Mają oni  wpływna wiele ważnych osobistości w środowisku katolickim. Mieli wspaniałego człowieka, adwokata papieża, z którym dużo pracowałem – był to mecenas Violle[11].
Trudno powiedzieć, czy jest "Opus Dei" wywiadem, czy też nie. Zakładam, że są to organizacje założone specjalnie do jakiegoś celu – „Opus Dei” czy też „Russicum”. Jednakże nie posiadają one cech właściwych dla wywiadu. Wspierali oni zaraz po wojnie m.in.: kościół polski, zaopatrując go w środki i książki – Ewangelie i inne, niezbędne do odprawiania nabożeństw. Jednakże dla nich jest to zupełnie naturalna linia postępowania. U nas na Zachodzie istnieje podział między społeczeństwem a państwem, państwem a wywiadem, uprawiającym wąsko fachową działalność.
W Stolicy Apostolskiej natomiast nie ma żadnego podziału obowiązków między działalnością odpowiedzialnej osobistości z ramienia „Opus dei” mecenasa Violle a działalnością papieża. Innymi słowy, wszyscy zajmują się jednocześnie wszystkim. Jednakże pod względem technicznym Watykan jest najbardziej efektywnym wywiadem na świecie.

Francja nie jest dobrym wzorcem do naśladowania
Obecnie ludzie w Rosji w zasadzie lubią Francję i patrzą na nią jako na wzorzec do naśladowania. Proszę mi wierzyć, Francja jest bardzo dziwnym krajem. Jest to kraj dumny. Ma on wysokie mniemanie o sobie. Ponadto, propaganda francuska również jest bardzo skuteczna. Jednakże nie warto traktować Francji jako przykładu do naśladowania. 
Wspominam pewną rozmowę z Szebarszynem, przed tym, jak on się zastrzelił. Mawiał, że były trudne chwile za czasów Stalina, natomiast za Chruszczowa czy Breżniewa czasy były mniej trudne. Jednakże nigdy nie widzieliśmy we Francji tak trywialnej sytuacji jak obecnie. I w tej sytuacji Francja nadal sugeruje, że jest wspaniałym krajem. Jednakże jest to kraj bardo trywialny.
Tym niemniej, uważam, że nienawiść Francji wobec Rosji nie powinna wywierać żadnego wpływu wobec polityki rosyjskiej, tak samo, jak nie powinna wywierać żadnego wpływu wobec polityki Rosji - amerykańska polityka antyrosyjska.
Putin słusznie zrobił, że nie pojechał do Ameryki, gdzie wśród ludności żywa jest nadal psychologia "zimnej wojny". Jednakże w samej Rosji sytuacja jest bardzo trudna. Krytykowanie Putina jest zajęciem zbyt łatwym.

Perspektywy dla Rosji
Często zastanawiam się nad perspektywami tego kraju. Uważam, że naród rosyjski jest silny, i że potrafi on zbudować własną przyszłość. Jednakże będzie mi żal, jeśli małe rosyjskie społeczeństwo obywatelskie[12]uzna, że ratunku trzeba szukać na Zachodzie. Żadnego ratunku na Zachodzie nie będzie.
Jeśli chcecie, można spojrzeć na Grecję, Hiszpanię, Włochy, a jutro też – ewentualnie - na Francję. Rosjanie powinni uświadomić sobie, że muszą walczyć, jak w czasach Wielkiej Wojny Narodowej!
Trzeba, aby cały naród zabrał się do zapewniania własnego rozwoju, lecz będzie to bardzo trudne.



[1] Treść całego wywiadu w języku rosyjskim – pod linkiem: http://rus.ruvr.ru/2012_05_25/75917936/  , w języku polskim:, pod linkiem: http://polish.ruvr.ru/2012_05_28/76237755/
[2] Chodzi o pożyczkę państwową udzieloną na budowę kolei. Przytłaczająca większość tras kolejowych zbudowana została na środki ludności francuskiej. Rząd Lenina nie uznał tego zadłużenia, co spowodowało wybitnie negatywne ustosunkowanie się wobec nowej władzy komunistycznej ze strony ludności francuskiej, która w zasadzie została okradziona. Rosja Jelcyna częściowo uznała to zadłużenie i prowadziła pertraktacje w sprawie jego ewentualnego spłacenia chociażby w wielkości nominalnej – wyjaśnienie „Głos Rosji”.
[3] Russicum - jest podstawowym ośrodkiem wywiadowczym Stolicy Apostolskiej i odnosi w swej działalności takie sukcesy, że, według pewnych źródeł, zdobytą przez nią informację kupuje nawet CIA – wyjaśnienie „Głosu Rosji”.
[4] RAND - liczni analitycy uważają Rand Corporation za część składową na wpół oficjalnej struktury analitycznej CIA w Europie, która zajmowała się gromadzeniem danych dla ugruntowania obecności Amerykanów w przestrzeni europejskiej. Patrz: K. Melnik „Wywiad w dobie obecnej i szpiegostwo we wspomnieniach legendy służb specjalnych”. Wydawnictwo Ripol Klassik, 2009. – wyjaśnienie „Głosu Rosji”.
[5] J.S. Botkin został rozstrzelany razem z rodziną cesarką w Domu Ipatjewa. – wyjaśnienie „Głosu Rosji”
[6] K. K. Mielnik „Wywiad i szpiegostwo w dobie obecnej” oraz  „Szpiegostwo po francusku”.
[7] Markus Wolf przez 34 lata kierował wywiadem NRD.
[8] K. K. Mielnik: „Szpiegostwo po francusku”.
[9] Konstantin Mielnik-Botkin ma tu na myśli znaczną część członków kierownictwa Francji, pochodzących z „białej” emigracji – wyjaśnienie „Głosu Rosji”.
[10] Leonid Szebarszyn (1935-2012), radziecki polityk, funkcjonariusz radzieckich służb specjalnych KGB. 30 marca 2012 zastrzelił się w swoim mieszkaniu w Moskwie.
[11] Opus Dei -  jest oddzielnym zakonem Watykanu, którego członkowie, będąc formalnie braćmi zakonnymi, tak zwanymi numerariuszami, mogą jednak zakładać rodziny i prowadzić zwykłe życie. Kierownictwo zakonu – supernumerariusze - prowadzą operacje finansowe, a także gromadzą informację na całym świecie. Należy do nich również szereg uniwersytetów oraz, według niektórych danych, miasta – na przykład Pampluna. Założycielem zakonu jest Josemaria Escriva. Zakon istnieje od około 60 lat i składa sprawozdania ze swej działalnością wyłącznie na ręce papieża.
[12] Społeczeństwo obywatelskie - w politologii francuskiej jest pojmowane jako - grono intelektualistów i polityków.

1 komentarz:

  1. Film się nazywa `La diagonale du fou' (skąd ten słoń?)
    I chyba nie o `kapelę' chodziło...

    OdpowiedzUsuń