niedziela, 10 marca 2013

Język dialogu i porozumienia


Potoczny język polski ma dwa określenia niosące ogromny bagaż negatywnych odczuć wobec Rosjan i tego, co rosyjskie. Są to - Rusek, ruskie oraz - Sowiet, sowiecki. Pierwsze określenie jest rusycyzmem i podkreśla nonszalancką wyższość Polaków nad Rosjanami, bo Ruskie, czyli Rosjanie, wg tego określenia - to gorsza nacja, prymitywna, mało cywilizowana, słowem – wschodnia. I to co robią w życiu społecznym,gospodarce i polityce, jest takie samo - prymitywne, inne niż cywilizowane, zachodnie.
W przeciwieństwie do Polaka. Zwłaszcza Polaka – katolika i patrioty. 
Sowiet, sowiecki – to także rusycyzm, używany nagminnie w kręgach tzw. opozycji antykomunistycznej zamiast określenia – radziecki, wywodzącego się od prawidłowej w języku polskim nazwy - Związek Radziecki. W ten sposób pisząc o Związku Sowieckim, Sowietach, sowieckim reżimie – podkreśla się pogardliwy o negatywny zabarwieniu stosunek do minionej epoki hegemonii ZSRR w tzw. Bloku Wschodnim Europy i do wszystkiego, co jest związane ze Związkiem Radzieckim przed prezydenturą Gorbaczowa. 
Ukochanym określeniem polskiej opozycji był też homo sovieticus - w odniesieniu do obywateli PRL i całego Układu Warszawskiego oraz wszelkich osób w Polsce, które nie chciały lub nie chcą przekreślać dorobku Polski sprzed 1989 r. Jest to też synonim mentalności Polaka, który nie akceptuje prawicowego oglądu Polski i jej historii, albo nie popada w rusofobię.
           O ile ruski czy Rusek egzystuje nagminnie w prywatnych rozmowach Polaków, to sowiecki lub Sowiet zadomowił się w języku publicznym polityków, mediów, historyków a nawet w podręcznikach szkolnych i akademickich. Sowiecki Sowiet panoszy się także tam, gdzie nie powinien.
           Państwowa instytucja, jaką jest Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia i której, jak podaje statut tej instytucji celem: „…jest inicjowanie i wspieranie działań podejmowanych w Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej na rzecz dialogu i porozumienia w stosunkach polsko-rosyjskich, w szczególności poprzez badania naukowe, prowadzenie działalności wydawniczej, upowszechnianie w społeczeństwach polskim i rosyjskim wiedzy o stosunkach polsko-rosyjskich, historii, kulturze i dziedzictwie obu narodów…” - od zachwaszczania polszczyzny pejoratywnymi określeniami Rosji i Rosjan uwolnić się jednak nie potrafi.
          Centrum chwali się, że prowadzi pięć projektów badawczych dot. historii [1]. Między innymi  badaniami są objęte „Losy Polaków pod władzą sowiecką po 17 września 1939 r.”. I jak podaje Centrum dialogu i porozumienia między Polakami i Rosjanami „…prace te będą elementem przygotowań do uruchomienia wspólnego, polsko-rosyjskiego projektu badawczego, realizowanego pod auspicjami polskiego i rosyjskiego centrum dialogu i porozumienia dotyczącego losów Polaków w Związku Sowieckim w okresie od 17 września 1939 do 30 lipca 1941 r., obejmującego w szczególności  próbę rekonstrukcji tzw. „białoruskiej listy katyńskiej”, ofiar decyzji Politbiura KC WKP(b) z 5 marca 1940 r.
Inny temat prac badawczych prowadzonych pod kierownictwem dr hab. Jakuba Wojtkowiaka, to „Żołnierze sowieccy na ziemiach polskich 1941-1945” oraz pod kierunkiem dr hab. Mariusza Wołosa  - „Edycja materiałów źródłowych do stosunków polsko-sowieckich”. Dr Wołos prowadzi też w ramach Centrum prace badawcze nad „stosunkami między Armią Krajową i Armią Czerwoną: kwiecień 1943 – sierpień 1945” a celem badań jest „…przygotowanie – w oparciu o dotąd niedostępne źródła – analizy relacji pomiędzy Armią Krajową/NIE/Delegaturą Sił Zbrojnych a Armią Czerwoną i innymi sowieckimi jednostkami oraz partyzantką sowiecką w latach 1943-1945. Celem badań będzie znalezienie odpowiedzi na pytanie, jakie miejsce w polityce sowieckiej zajmowało rozpracowywanie i zwalczanie AK”.
            Historycy współdziałający z Centrum zamiast manifestować dystans do badanych spraw już w określeniu tematyki swoich badań sięgają po emocjonalne i pejoratywne określenia. A to nie wróży nic dobrego. Na obiektywne i wielopłaszczyznowe traktowanie wydarzeń z historii Polski i Rosji, ze strony tych historyków – nie należy liczyć. Do dialogu i porozumienia jest potrzebny dystans i rozum, a nie emocje.
           Centrum poza grzebaniem w historii Związku Radzieckiego i konfliktach polskiego podziemia z władzą radziecką - w popularyzacji wiedzy o współczesnej Rosji czy w inicjowaniu wszelakich form dialogu w różnych grupach społecznych w Polsce - ma raczej mizerne osiągnięcia.
         W ubiegłym roku, Centrum odnotowuje kilka spektakularnych spotkań i konferencji w Warszawie  Krakowie i Poznaniu, oraz nieco dziwną konferencję Centrum organizowaną wraz z amerykańskim think-tankiem Center of Strategic and International Studies (CSIS)[2], poświęconą znaczeniu dialogu polsko-rosyjskiego dla stosunków transatlantyckich. Odbyła  się ona 15 czerwca w Waszyngtonie w siedzibie CSIS z udziałem m.in.: Zbigniewa Brzezińskiego b. doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa, dra Adama Daniela Rotfelda, Andreja Kortunowa, ministra Bogdan Zdrojewski oraz jak podaje Centrum „ekspertów ds. bezpieczeństwa z USA, Polski i Rosji”.
           O tendencjach działań Centrum mogą świadczyć takie wydarzenia z ub. roku, jak: wykład Gleba Pawłowskiego (15 .05) w Poznaniu) o tym „Jak zdobyć i utrzymać władzę w Rosji”, debata (2.04.) pt. „Dokąd zmierza Rosja  z udziałem Lilii Szewcowej z  Centrum Carnegie w Moskwie i red. Adama Michnika, szefa Gazety Wyborczej, wykład prof. Rudolfa Pichoi pt. „Nomenklatura a upadek Związku Sowieckiego“(25-26.03 w Warszawie i Krakowie), debatą „Rosja jako imperium” z udziałem historyków: Aleksieja Millera, Andrzeja Nowaka oraz Sławomira Dębskiego, wykład (17.07) polskiego dziennikarza, pisarza i reżysera Stanisława Zawiślińskiego pt. „Sztuka filmowa w służbie propagandy”, wykład (19.06) prof. Adama D. Rotfelda „Rosja: po wyborach – bez wyboru?”.
           Do niezwykle rzadkich wyjątków można zaliczyć zorganizowanie przez Centrum takie wydarzenia, jak np. wykład (19.04) prof. Aleksandra Sokołowa - dyrektora Rosyjskiego Państwowego Archiwum Historycznego w Petersburgu pt. „Polonica w Rosyjskim Państwowym Archiwum Historycznym w Petersburgu – perspektywy współpracy polsko-rosyjskiej” r. czy spotkanie  pod hasłem: „Obraz współczesnej Polski i Rosji w kinematografii obu krajów” z udziałem krytyków filmowych Iriny Rubanowej i Tadeusza Sobolewskiego I projekcją filmu „Palacz” w reżyserii Aleksieja Bałabanowa.
            To pozytywnego nurtu działań centrum można tez zaliczyć pomoc w organizacji wymiany młodzieży między Polską a Rosja, ale nie jest ona duża.
            Warszawskie Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia ma swego odpowiednika w Rosji, bo takie są bilateralne uzgodnienia międzyrządowe Polski i Federacji Rosyjskiej, ale nie sądzę by moskiewska placówka, budowała podwaliny pod dialog i porozumienie rosyjsko-polskie na podobnych zasadach jak Polacy. 
            Rosjanie szukają tego co łączy. Polacy z masochistycznym upodobaniem rozdrapują historyczne rany, żerują na grobach, uwypuklają wszystko to, co konfliktowało czy nadal konfliktuje Polskę i Rosję, ubierają to na dodatek w negatywne emocje. Przy czym sami historię carskiej Rosji a potem ZSRR przedstawiają w bardzo subiektywnym i wypaczonym obrazie, gloryfikując Polskę i deprecjonując Rosję.
           W taki sposób podwalin pod racjonalny dialog raczej nie zbudują.
            Dopóki z oficjalnego języka polskiego nie znikną rusycyzmy o pejoratywnym zabarwieniu określające Rosję i Rosjan wprowadzone przez język polityczny opozycji antykomunistycznej, dopóki Polacy w dialogu z Rosjanami i własnym społeczeństwem o Rosji i Rosjanach, będą się uważali za pępek Europy i naród wybrany a przez to z prawem narzucania wszystkim własnego oglądu historii – o żadnym dialogu czy porozumieniu nie ma mowy.
             Pracę od podstaw należy zacząć od siebie.
 Skrót artykułu opublikowany 
4. 04.2013
na stronie internetowej
sekcji polskiej rosyjskiego radia
"Głos Rosji"



_______________________________________
[1]  Patrz > http://www.cprdip.pl/main/index.php?id=badania-naukowe
[2] Patrz > http://www.cprdip.pl/main/index.php?id=wydarzenia&rok=2012&str=3
 

7 komentarzy:

  1. Полностью согласен.

    OdpowiedzUsuń
  2. Печальная истина, к сожалению ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się co do tenoru wypowiedzi.
    Sowieci byli - Ruskie są!
    Powód?
    Po roku 1980, w którym to roku, głosząc ideały demokracji, wolności powstał ZZ "Solidarność"!
    Do tej pory, nic nieznacząca, sfrustrowana ekstrema prawicowo-prawicowa (za nią tylko ściana)na plecach robotników zaczęła piąć się do polityki i władzy. I władzę zdobyła - choć zajęło jej to 9 lat.
    Obecne - jakże żałosne, elity to właśnie ci wszyscy "bojownicy". Od dziecka w domach wpajano im nienawiść do wszystkiego co na wschód od Polski.
    Nic to, że Rosja współczesna nie ma się ni jak do ZSRR i do epoki "stalinowskiej". Nic to, że w świadomości pozostaje fakt, że stalinizm z równą zaciekłością niszczył własny naród - Polacy kochają budować tożsamość na mogiłach - niekoniecznie nawet swoich najbliższych.

    A mnie drobnemu Polaczkowi pozostaje siąść wieczorem z przyjacielem Rosjaninem o ukraińskich korzeniach i mając w głębokim poważaniu jedne czy drugie rządy wypić za zwykłą ludzką przyjaźń, który była i zawsze będzie między ludźmi.
    Żeby nie wiem jak politycy starali się to zepsuć!

    P.S.
    Mój "Rusek" za "Ruska" się nie obraża czego i Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mój" Rosjanin, nb z Mińska, nie znosi określenia "Rusek". On wie, jakie zabarwienie emocjonalne ma to słowo, aktualnie mieszka i pracuje w Polsce. Wyczuwa pogardę i wyższość w glosie Polaków, gdy tak nazywają Rosjan. I jest mu szalenie przykro.
      Właściwie to on sprowokował mnie do spojrzenia na to, jak pejoratywne określenia Rosjan funkcjonują u nas w przestrzeni publicznej.
      Jestem zaskoczona i nieco przerażona tym ładunkiem nienawiści, jaki z upodobaniem manifestujemy co krok wobec Rosji i Rosjan.

      Usuń
  4. Bardzo dobitnie na temat uprzedzeń Polaków wyraziła się aktorka Barbara Brylska. Stwierdziła mianowicie,że nienawidzi Polaków, którzy nienawidzą Rosjan. Zgadzam się z Panią Barbarą z tym, że takich nienawistnych ludzi z Polski wystarczy nie tolerować i nie akceptować. A jest ich bardzo wielu, bo to cały po-pis plus psl, plus sp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież Polacy nienawidzą nawet samych siebie.
      Leczymy swoje kompleksy.
      Te prawdziwe i te urojone!

      Usuń