28 marca 2013
27 marca 2013
Katarzyna II - caryca ze Szczecina
Rok 2013 jest rokiem jubileuszu
400-lecia dynastii Romanowów na carskim tronie Rosji. Przez kraj przetacza się fala wystaw,
koncertów, seminariów i innych imprez związanych z tą rocznicą. Można w nich odnaleźć wiele poloniców.
Jubileusz panowania Romanowych stał
się też doskonałą okazją do poszukania w Szczecinie związków łączących Pomorze
Zachodnie z carską dynastią. Faktem, bowiem jest, że Szczecin dał Rosji dwie
caryce.
Polskie zabiegi o carski tron na
rosyjskiej wystawie
Jedną
z rosyjskich imprez 400-lecia dynastii Romanowych - było otwarcie 21 marca w moskiewskim Muzeum
Historycznym - wystawy „Dynastia Romanowów”[1]. Są
na niej zaprezentowane najcenniejsze eksponaty nie tylko z Rosji, ale też z Polski i
Szwecji, związane z początkiem panowania rodu, wystawa obejmuje, bowiem
wyłącznie XVII w.
Był
to okres absolutnej niestabilności Rosji. Wstępując na tron Michaił Romanow
zastał kraj zrujnowany, pusty skarb, opuszczone wioski... Takie dziedzictwo
pozostawiło po sobie 15 lat bezkrólewia i interwencji zagranicznych -
szczególnie z Polski i Szwecji, które miały wielkie apetyty na sukcesję tronu
po śmierci carewicza Dymitra Rurykowicza. Stąd też polskie akcenty w
moskiewskim muzeum.
- Na wystawie można m.in. zobaczyć długi zwój
ze szczegółowym obrazem ślubu króla polskiego Zygmunta III, jego proporzec,
portret jego syna Władysława. Zarówno ojciec jak i syn rościli sobie prawo do
pustego tronu rosyjskiego, pozostawionego przez Rurykowiczów – wyjaśnia
Olga Sokołowa, ekspert muzeum.
Historycy
nie do końca są pewni, co spowodowało śmierć carewicza Dymitra Rurykowicza. Pytanie: morderstwo czy neutralny zgon - nadal
pozostaje bez odpowiedzi. Tak samo jak nie do końca wyjaśnili, dlaczego na tron został wybrany Michaił, członek rodziny Romanowów.
Bez
względu jak było naprawdę, wiek XVII w. Rozpoczyna panowanie Romanowów, aż po
tragiczną śmierć carskiej rodziny w. 1917r. Panowanie, które jest mocno
przeplatane polskimi akcentami od samego początku.
Zofia Augusta ze Szczecina
![]() |
Piotr III i Katarzyna II |
Dwie
postaci z rodu Romanowów są dla Rosji i rozwoju jej państwowości najważniejsze –
Piotr I Wielki i Katarzyna II Wielka.
Nie
jest moją intencją przypominać zawiłości polskiej i rosyjskiej historii,
zwłaszcza związanej z polskimi rozbiorami. Ale uciec od Katarzyny II, małżonki
imperatora Piotra III - nie da się, bowiem akurat ta monarchini jest z Polską
mocno związana, chociaż nie ma w niej krzty rosyjskiej krwi.
Jak
powiedział Stendhal: - Cesarzowa Rosji
cały swój geniusz zawdzięcza więzieniu, w jakim przebywała, bowiem (podaję
za prof. Andrzejem Andrusiewiczem) - etniczna
Niemka stała się Rosjanką z ducha, i za to w Rosji ceniono ją najbardziej.
Istotnym
w tej historii jest XVIII w.
Po
śmierci Piotra I, który zmarł bez wyznaczenia sukcesora, w Rosji wybuchła „burza
dynastyczna” przeplatana walkami koterii i stronnictw. Na dworze krzyżowały się
sprzeczne ze sobą interesy stronnictw państw zachodnich i oligarchii
rosyjskiej. Decydujący był koniec 1741 r. Na czele spisku przeciwko regentce
Annie (Elżbiecie von Mecklenburg-Schwerin, córce cara Iwana II) i niemowlęcemu
Iwanowi III, wyznaczonemu na tron Rosji - stanęła córka Piotra Wielkiego –
Elżbieta.
Ta
sytuacja wywoływała niepokój w Europie, m.in. w Prusach.
Natomiast
suwerenne przez ponad 500 lat państwo książąt z rodu Gryfitów - Pomorze
Zachodnie i jego stolica Szczecin - straciło samodzielność i przeszło pod
jurysdykcję Prus.
I tu
pojawia się pierwszy wspólny w historii element - osoba Fryderyka II Wielkiego
Hohenzollerna, od 1740 r. króla Prus, tym samym i Pomorza Zachodniego.
Na
pamiątki po królu można trafić w salach Muzeum Narodowym w Szczecinie. Zachował
się porcelanowy wazon z podobizną króla z manufaktury Vase (XVIII w). W
zbiorach monet znajduje się złote 1/24 talara z podobizną Fryderyka II
Wielkiego, moneta bita przez Zygmunta Danniesa, dzierżawcę i kierownika mennicy
w Stargardzie Szczecińskim.
Między
pałacykiem muzealnym przy ul. Staromłyńskiej a zamkiem książąt pomorskich w
Szczecinie znajduje się przy obecnej ul. Farnej, zachowany do dziś, okazały budynek, niewiele zmieniony
od XVIII w. Wynajął go w
tym czasie od prezydenta szczecińskiej Izby Handlowej książę Chrystian August
von Anhalt-Zerbst. Zamieszkał tam z żoną,
też z książęcego rodu - Joanną
Holstein-Gottorp. Na wiosnę 1729 r. rodzi im się córeczka - Zofia
Augusta Fryderyka Elżbieta. Książę niebawem został gubernatorem Szczecina i
komendantem powstającej twierdzy, z rodziną przenosi się do zamku.
I
właśnie ta maleńka Zosia, zwana zdrobniale Figchen,
a przez Fryderyka II „małą królewną”,
jest tym, co łączy Szczecin z rosyjską dynastią Romanowych. Historia zna ją,
bowiem, jako Katarzynę II Wielką, największą monarchinię Europy doby
Oświecenia.
![]() |
Zofia Augusta w Szczecinie |
Los księżniczki ze Szczecina przypieczętowały
swego rodzaju „manewry” dynastyczne Fryderyka II zaniepokojonego sytuacją w
Rosji.
Wspierał on dążenia córki Piotra I – Elżbiety do objęcia tronu w Rosji. Namawiał ją też usilnie do całkowitego usunięcia z Rosji dynastii brunszwicko-lüneburskiej, (nb. mocno skoligaconej, z Gryfitami ze Szczecina [2]) w obawie przed tworzeniem na rosyjskim dworze stronnictw antypruskich.
Wspierał on dążenia córki Piotra I – Elżbiety do objęcia tronu w Rosji. Namawiał ją też usilnie do całkowitego usunięcia z Rosji dynastii brunszwicko-lüneburskiej, (nb. mocno skoligaconej, z Gryfitami ze Szczecina [2]) w obawie przed tworzeniem na rosyjskim dworze stronnictw antypruskich.
Wymyślił sobie, by wnuka Piotra Wielkiego - Karola Urlicha z dynastii Holstein-Gottorp, (syna Anny, siostry
carycy Elżbiety) korzystnie ożenić i osadzić na rosyjskim tronie. Wysłał, więc księcia
Karola Urlicha do Sankt Petersburga na początku lutego 1741r. Pruski kandydat
na cara Rosji uczestniczył rok później w koronacji swojej ciotki Elżbiety a
jesienią tego samego roku został przez bezdzietną carycę wyznaczony na następcę
tronu. Ciotka namówiła go, by zmienił swoje luterańskie wyznanie na prawosławie
i przyjął stosowne imię po dziadku. I tak Karol Urlich został Piotrem
Fiodorowiczem[3]. Po
matce Romanow, po ojcu Holstein-Gottorp.
![]() |
Katarzyna II w młodości |
Tego samego roku (1742) zapała też decyzja
o jego ślubie ze szczecińską księżniczką. Jedną z jej rywalek była Maria Anna,
córka polskiego króla Augusta III Sasa. Zgodę na wyjazd 14 letniej Zofii
Augusty do Rosji i poślubienie przyszłego cara wydał Fryderyk II.
Niepozorna
niemiecka dziewczynka z zubożałej książęcej rodziny, w dzieciństwie przezywana brzydulą, zawieziona ze Szczecina do Rosji
spędziła tam 52 lata i nigdy jej nie opuściła. Przez 34 lata zasiadała na
rosyjskim tronie, zmarła w wieku 67 lat.
W
ciągu całego jej życia, na rosyjskim tronie zasiadło pięć kobiet. Ona była
ostatnią. W XVIII w. rosyjskim tronem władały silne kobiety. I silnie
utrzymywały carską koronę w rękach, uciekając się do przeróżnych wybiegów, a jak
trzeba było - sięgały i po miecz. i topór.
Po okresie panowania Piotra III i Katarzyny
II, ich potomkowie zasiadali na tronie rosyjskim do 1917r. Niektórzy historycy
mówią o dynastii Holstein-Gottorp-Romanow, mimo, carska rodzina przyjęła
nazwisko Romanow rezygnując z nazwiska rodowego.
Katarzyna II polskiej historii
W
polskiej historii pamięć o Katarzynie II utrwalana jest jednostronnie i krzywdząco – jako
despotycznej i frywolnej carycy, która przyczyniła się do rozbiorów Polski a
swego kochanka desygnowała na króla Polaków. Czasem ktoś dorzuca pikantne szczegóły
trywializując ten romans niemiłosiernie, choć jak twierdzi wielu historyków,
łączyła ich prawdziwie głęboka miłość, jedyna bodajże w całym życiu rosyjskiej
monarchini.
Historia
osądza to jednak inaczej. Wyniesienie Stanisława Augusta Poniatowskiego na
polski tron kosztowało wprawdzie Rosję setki tysięcy rubli, ale w Europie
został zachowany pokój.
- Austria i Francja – dowodzi historyki i
politolog, prof. Andrzej Andrusiewicz [4], oceniając elekcję
Stanisława Poniatowskiego - nie podjęły żadnych
zdecydowanych kroków. Rosja zaś przeciągnęła na swoją stronę Prusy,
zneutralizowała wpływy tureckie w Polsce, wzmocniła północny blok polityczny z
Wielka Brytanią, Danią i Szwecją. Prorosyjski król na polskim tronie
gwarantował Rosji bezpieczeństwo na jej południowo-zachodnich ziemiach, zagrożonych
przez Portę. Caryca spokojnie obserwowała sytuację w Rzeczypospolitej i
zapowiadane reformy. Była ona, podobnie jak Fryderyk Wielki, zwolenniczką
zachowania wolności szlacheckiej, ponieważ anarchia ułatwiała manipulacje i intrygi.
Król Prus ostrzega l ją przed zgodą na reformy, gdyż dzięki nim Polska mogłaby się
stać silnym państwem.
Prawdą jest też to, że Katarzyna II
nie za bardzo chciała przystać na propozycję rozbiorów Polski, jaką przedstawił
Fryderyk II, król Prus. Została do tego niejako zmuszona.
Katarzyna
i Szczecin
![]() |
Katarzyna II |
Katarzyna II lubiła Szczecin. Na swoją
synową wybrała także szczeciniankę – księżniczkę Zofię Dorotę von Wirtemberg, znaną
jako Maria Fiodorowna i nazywaną niekiedy matką carów. Jej synowie: Aleksander
i Mikołaj I rządzili Rosją przez pół wieku.
Katarzyna II uważała, że Szczecin, to miasto
niezwykłe, skoro wydało dwie caryce. Żartowała, że „król Prus powinien otworzyć w Szczecinie szkołę idealnych żon, po które
przyjeżdżać będą całe karawany dyplomatów”.
Pamiątek
właściwie po Katarzynie II w Szczecinie nie ma.
Nie
mniej jednak w jednej z sal Muzeum Narodowego pokazano wystrój wnętrza
arystokracji pomorskiej z XVIII w. Można tam znaleźć wypożyczony z poznańskiego
muzeum portret carycy nieznanego autora, pod którym umieszczono tabliczkę z
datą i miejscem urodzenia i tytułami. Znalazł się też tam wazon Fryderyka II i
wykwintne meble epoki oraz sporo rosyjskiej porcelany i zastawy stołowej - meble i przedmioty,
jakie mogłaby mieć w swoich petersburskich apartamentach Katarzyna II.
![]() |
Tablica z okazji 160 urodzin Katarzyny II |
Tablicę
ufundowaną w 160. rocznicę urodzin wybitnej szczecinianki zaraz po wojnie zdemontowano
z budynku przy ul. Farnej, gdzie się urodziła i schowano na muzealnym podwórku.
32 złote medale, jakie przysłała Szczecinowi i były eksponowane przed wojną w
Ratuszu Miejskim - bezpowrotnie zaginęły.
Wybitna
szczecinianka, jak na razie, nie może doczekać się należnego jej miejsca w
historii miasta.
[2] Koligacje
książąt pomorskich Gryfitów z dynastą brunszwicko-lünenburskią, wg E. Rymar
"Rodowód książąt pomorskich": Welfowie,
ród brunszwicki: Agnieszka, żona Barnima III szczecińskiego (1330-1368);
Adelajda, żona Bogusława V słupskiego (ok. 1362-1374); Elżbieta II, żona Kazimierza
V szczecińskiego (ok. 1430-1434); Ernest
II, mąż Małgorzaty, córki Jerzego I
(1547-1567).
Z linii Braunschweig-Lüneburg-Wolfenbüttel: Henryk II, mąż Zofii, córki Warcisława VI wołogoskiego (1388-1406); -Agnieszka, żona Bogusława VI wołogoskiego (1389-1393); Katarzyna, żona Kazimierza V szczecińskiego (po 1413-1429); Henryk I, mąż Katarzyny, córki Eryka II wołogoskiego (1486-1514); Anna, żona Barnima IX szczecińskiego (1525-1568); Klara, żona Bogusława XIII (1572-1598); Zofia Jadwiga, żona Ernesta Ludwika wołogoskiego (1577-1568); August, mąż Klary Marii, córki Bogusława XIII (1607-1623); Jadwiga, żona Ulryka (1619-1622).
Z linii Braunschweig-Lüneburg-Wolfenbüttel: Henryk II, mąż Zofii, córki Warcisława VI wołogoskiego (1388-1406); -Agnieszka, żona Bogusława VI wołogoskiego (1389-1393); Katarzyna, żona Kazimierza V szczecińskiego (po 1413-1429); Henryk I, mąż Katarzyny, córki Eryka II wołogoskiego (1486-1514); Anna, żona Barnima IX szczecińskiego (1525-1568); Klara, żona Bogusława XIII (1572-1598); Zofia Jadwiga, żona Ernesta Ludwika wołogoskiego (1577-1568); August, mąż Klary Marii, córki Bogusława XIII (1607-1623); Jadwiga, żona Ulryka (1619-1622).
[3] Piotr III Holstein-Gottorp-Romanow. Potomkowie Piotra III zasiadali na
tronie rosyjskim do 1917r. Ostatni car Mikołaj II wraz z
małżonką i ich dziećmi, został rozstrzelany przez bolszewików w nocy 16/17
lipca 1918 r.
[4] A. Andrusiewicz:
„Katarzyna Wielka.Prawda i mit”, wyd.
Świat Książki”, Warszawa, 2012. Cz.2: „Triumf
władzy”, rozdz.: „Priorytety polityki
zagranicznej”, str 276.
20 marca 2013
Legendarny tajniak o Rosji, i nie tylko
„On nigdy nie był przesiąknięty nienawiścią
do ZSRR,
zawsze głosił, podobnie jak ja,
że
Europę od nazizmu oswobodził
Związek Radziecki.
Dla nas hymn ZSRR to hymn wyzwolicieli”.
Siergiej Obolieński
(1909-1992)
(1909-1992)
Konstantin Mielnik-Botkin (ur. 24.10.1927) jest byłym, legendarnym koordynatorem francuskich służb specjalnych z
czasów de Gaulle'a, politologiem i wydawcą i pisarzem o rosyjskich korzeniach, synem
emigranta I wojny światowej.
Ojciec
jego - Konstantin Mielnik był carskim porucznikiem, białogwardzistą, wywodzącym
się z rodziny zamożnych wołyńskich włościan. Matka - Tamara Botkin, była córka
lekarza (lejb medyka) carskiego dworu Mikołaja II.
Po
II wojnie światowej, Konstantin Mielnik-Botkin przez dwa lata był tłumaczem w
armii USA, pracował też jako analityk w watykańskiej organizacji „Russicum”.
Ukończył
paryski Instytut Nauk Politycznych (1946 - 1949), od 1952 r pracował we
francuskim ministerstwie spraw wewnętrznych, następnie wstąpił do francuskiej
armii, gdzie służył w sztabie obrony narodowej Republiki Francuskiej pod dowództwem marszałka Jouin. Potem Konstantin
Mielnik-Botkin pracował przez kilka lat w Stanach Zjednoczonych, w korporacji
RAND (Research and Development ), w
1955, był jej przedstawicielem w Paryżu. Po czym wrócił do sfer
rządowych Francji. W latach 1956-1962 był koordynatorem służb specjalnych rządu
premiera Debre.
W
swoim czasie, jak pisała o nim gazeta „Le Monde”, Konstantin Mielnik-Botkin był
jednym z najbardziej wpływowych ludzi V Republiki. Znał wszystkie sekrety, w
swoich rękach miał wszystkie klucze i absolutne zaufanie. I był bezlitosny dla
władzy.
Jeden
z satyrycznych tygodników francuskich pisał o nim: ” Nieznany nikomu Młynarz
(Mielnik) świecił jak gwiazda w pałacu Matignon”.
Po
przejściu na emeryturę Konstantin Milenik-Botkin poświęcił się pracy wydawniczej i pisarstwu. Spod jego pióra
wyszło kilkanaście książek. Wśród nich znana powieść o CIA i KGB „Agentura i komitet ” ,
autobiografia „Szpieg i jego epoka (wiek). Podwójna przekątna”, pamiętniki; „Tysiąc dni w Matignon", a także w
wydaniu broszurowym - pamflet „politycznie niepoprawny” detektywa-szpiega , który zatytułował
„Historia zdrady”.
Jako
wydawca opublikował w Rosji bestseller Gillesa Perraulta: „Czerwona Kaplica”, książki Steinera na temat obozu
koncentracyjnego w Treblince, serię powieści Bornisha, wykorzystanych później w
filmie z Alain Delon na czele. Sam tez zagrał
w filmie "Przekątna słonia” rolę pułkownika KGB .
Pierwszą
wizytę w Rosji złożył w 1998 roku.
Konstantin Mielnik-Botklim w wywiadzie udzielonym red. Aleksandrowi Artamonowowi i red. Michaiłowi Kurakinowi z „Głosu Rosji, pt.: „Boję się, że Francja zmierza do samobójstwa”[1] opublikowanym prawie rok temu (25.05. 2012 r.) powiedział, że w jego karierze przeszkadzała mu cały czas rosyjska mentalność i wyjaśniał, dlaczego Rosja nie powinna iść pod żadnym pozorem śladami Zachodu. Mówi też o tym, że komunizm nie jest ideologią, podobną do nazizmu, lecz prawdziwą religią, a także o tym, że KGB był najlepszym wywiadem świata.
By lepiej zrozumieć Rosję, Rosjan i ich stosunek do Europy, pozwalam sobie zaprezentować większe fragmenty tego wywiadu. Pozwalam sobie także wypowiedzi Konstantina Mielnika-Botkina, dla uporządkowania i lepszego czytania - opatrzyć autorskimi tytułami.
Wywiad ten dedykuję przede wszystkim polskiemu ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu - w odpowiedzi na dzisiejsze wystąpienie w Sejmie na temat polskiej polityki zagranicznej.
A także wszystkim tym politykom, komentatorom i dziennikarzom, którzy zajmują się Rosją i tzw. polityką wschodnia Polski oraz UE.
***
Konstantin
K. Mielnik- Botkin
Nienawiść wobec Rosji
- Rosja jest
znienawidzona przez Zachód, który jej nie rozumie i nie chce rozumieć!
Gdy się czyta francuskie gazety i
czasopisma, to widać, że zawsze krytykowana jest Rosja, jest krytykowany
system. Oto najnowsze wydanie bardzo znanego czasopisma „Politique
Internacionale”, zawiera obszerny artykuł wymierzony przeciwko Putinowi.
We Francji i na Zachodzie ludzie
zapominają, że Rosja narażona była ona potworne cierpienia, że przeszła ona
przez rewolucję, przez wojnę domową, straciła mnóstwo ludzi - zabitych, czy tych,
którzy opuścili kraj. Pamiętać należy o ofiarach represji za czasów Lenina, za
czasów Stalina – chodzi o 25 milionów. Dochodzi do tego druga wojna światowa.
Gdy komunizm poniósł fiasko, nikt nie pomógł Rosji i nie pomaga dotychczas. We
Francji zapomniano o wszystkim. W dalszym ciągu patrzy się na Rosję jak za
czasów "zimnej wojny". Jest to kompletne głupstwo!
Francja nienawidzi Rosję, lecz jest to
zrozumiałe, gdyż Rosja rozgromiła uwielbianego przez Francuzów Napoleona. Potem
Chruszczow nie chciał zwracać pieniędzy, wypożyczonych przez banki francuskie
jeszcze reżimowi carskiemu [2].
Potem stało się tak, że intelektualiści
francuscy okazali się w pełnym składzie byłymi komunistami i maoistami. Zawsze
mieli wrażenie, że Rosja skalała ich ideały komunistyczne. Trudno jest
przełamać we Francji tę postawę wobec Rosji.
Nie mówię już o Ameryce, która
również nienawidzi Rosję. Jedynym krajem, który zachowuje się
przyzwoicie, jednak mimo wszystko pozostają Niemcy. Natomiast inni….
Na
stwierdzenie Głosu Rosji: „Władimir Putin ma własne kontakty z Niemcami,
absolutnie wyraźne. Obecnie podejmuje się próbę kształtowania stosunków z
Francją. Jednakże jest to zadaniem bardzo trudnym, gdyż Francois Hollande nie
ma żadnej polityki wobec Rosji. Sarkozy był prezydentem proamerykańskim”, Konstantin Mielnik-Botkin
odpowiedział:
- On zgubił
Francję. Obawiam się, że Hollande będzie jeszcze gorszy. Oprócz Niemiec, cały
Zachód poniósł fiasko. Bardzo pesymistycznie patrzę na przyszłość Europy.
Jednakże oni wszyscy bardzo siebie lubią i są przekonani, że mają rację, i że
wszystko idzie świetnie. Tym bardziej, że zawsze i za wszystko odpowiedzialność
(wg nich - przyp. red.) ponosi Rosja.
Rosjanin w zachodnim wywiadzie
- Robiłem świetną karierę, pracowałem w charakterze
sowietologa-analityka. Utrzymywałem kontakty w Watykanie z zakonem jezuitów,
który założył organizację „Russicum”[3],
zajmującą się badaniami komunizmu. Jestem jedynym człowiekiem na Zachodzie,
który w tak młodym
wieku osiągnął takie szczyty w dziedzinie wywiadu i pracy analitycznej.
Na przykład, w drodze analizy dostępnych źródeł radzieckich, w tym także dziennika „Prawda”, wysunąłem prognozę zapowiadając, że Chruszczow stanie się następcą po Stalinie: chodziło o to, że w publikacjach prasowych było o wiele więcej wzmianek o nim, niż na temat Malienkowa czy Berii.
Na przykład, w drodze analizy dostępnych źródeł radzieckich, w tym także dziennika „Prawda”, wysunąłem prognozę zapowiadając, że Chruszczow stanie się następcą po Stalinie: chodziło o to, że w publikacjach prasowych było o wiele więcej wzmianek o nim, niż na temat Malienkowa czy Berii.
Następną nominacją, jaką otrzymałem,
było stanowisko przedstawiciela największej organizacji amerykańskiej Rand
Corporation[4]. Byłem
gotów do wyjazdu do Ameryki. Jednakże zrobiłem karierę polityczną również we
Francji, więc gdy władzę przejął de Gaulle i jego premier Michel Debre, z
którym przyjaźniłem się, zwrócił się do mnie o udzielenie fachowej pomocy, zareagowałem
jako zwykły głupi Rosjanin. Wychowany bowiem byłem w myśl zasady „dla cara, dla
Ojczyzny, dla wiary”. Postanowiłem więc
przyjąć obowiązki, aby położyć kres
tamtej potwornej wojnie algierskiej, i przywrócić Francji jej majestat w myśl
zasad wyznawanych przez Generała. Równocześnie, nie uważałem
się za gaullistę, pozostając dla nich człowiekiem obcym. Wobec tego, gdy wojna
się zakończyła się, potraktowali mnie, jako Rosjanina, powiedzmy, jako członka
Legii Cudzoziemskiej – w tym sensie, że skoro wojna jest skończona, staje się
on już nikomu nie potrzebny.
Tak więc, w tamtym czasie moja kariera
oficjalna zbliżyła się ku swemu końcowi. Musiałem zaczynać życie na nowo w
charakterze pisarza i wydawcy. Tym nie mniej, w dalszym ciągu interesowałem się
wywiadem, przez cały czas, zresztą, interesowałem się również Rosją.
ZSRR w oczach francuskiego Rosjanina
- W 1972 roku, gdy Breżniew nawiązał
negocjacje z Zachodem w kwestii podziału sfer, propozycja Leonida Iljicza
napotkała wszędzie na reakcję negatywną. Natomiast ja - wspólnie z adwokatem
Watykanu - próbowałem wyjaśnić ogółowi, że jedyna możliwość dla zniszczenia
ustroju komunistycznego polega na sformułowaniu trzeciego załącznika do
podstawowego pakietu propozycji, przekazanego przez Breżniewa.
W swych wspomnieniach Gorbaczow napisał,
że był to początek krachu systemu komunistycznego: Rosja nie mogła zgodzić się
na wprowadzenie do praktyki międzynarodowej pojęcia „praw człowieka”, a tym
bardziej na wprowadzenie reżimu nieskrępowanego ruchu ludzi i obrotu wartości
duchowych.
Było to absolutnie sprzeczne z krajowymi
przepisami w zakresie egzekwowania norm. Dla zapewnienia zrozumienia tego ze
strony polityków musiałem walczyć o to. Potrzebowałem
trzech lat, by Zachód uświadomił sobie to, że jedyną możliwością zbudowania nowej Rosji jest
podpisanie tak zwanego „trzeciego kosza helsińskiego”. Innymi
słowy, znów zachowałem się jako zwykły Rosjanin – absolutnie bezinteresownie.
Nie miałem z tego żadnych korzyści dla
siebie ani we Francji, ani w Ameryce. Przeciwnie, traktowano mnie jako
przedstawiciela lewicy, popierającego komunizm.
Z tego nasuwają się dwa lub trzy wnioski
programowe, które respektowałem.
Po pierwsze, należało przewidzieć, że Chrzuszczow będzie następcą po Stalinie. Po drugie, chodziło o udzielenie pomocy dla de Gaulla nie tylko w wychodzeniu ze stanu wojny algierskiej, lecz również w i uniknięciu wojny domowej we Francji, co także należało do mojej strefy odpowiedzialności.
Zaznaczę, że sytuacja w kraju była potworna. Wówczas podporządkowane mi były wszystkie siły policyjne kraju, to, co w Rosji nazywa się resortami siłowymi.
Po pierwsze, należało przewidzieć, że Chrzuszczow będzie następcą po Stalinie. Po drugie, chodziło o udzielenie pomocy dla de Gaulla nie tylko w wychodzeniu ze stanu wojny algierskiej, lecz również w i uniknięciu wojny domowej we Francji, co także należało do mojej strefy odpowiedzialności.
Zaznaczę, że sytuacja w kraju była potworna. Wówczas podporządkowane mi były wszystkie siły policyjne kraju, to, co w Rosji nazywa się resortami siłowymi.
Jak Państwo wiedzą, operacja uwieńczyła
się powodzeniem – wojna domowa nie wybuchła.
U podstaw moich przekonań leżała linia rosyjska: pamiętałem o potwornościach 1917 roku, o zamordowaniu mojego dziadka doktora Jewgienia Siergiejewicza Botkina [5]. Nienawidzę anarchii i rewolucji.
U podstaw moich przekonań leżała linia rosyjska: pamiętałem o potwornościach 1917 roku, o zamordowaniu mojego dziadka doktora Jewgienia Siergiejewicza Botkina [5]. Nienawidzę anarchii i rewolucji.
Parę słów o komunizmie
- Moje podejście do niego było bardo
ciekawe. W czymś było ono zgodne z linią Stolicy Apostolskiej. Uważałem bowiem,
że komunizm nie jest żadną ideologią, podobną do nazizmu, lecz jak najbardziej
autentyczną nową religią. Wobec tego walczyć z nim należało za pomocą sił
duchowych.
Zgodnie z tą linią ułożyłem całe swoje życie. Jednakże żadnych specjalnych korzyści z tego we Francji nie miałem. Z kolei absolutnie mnie to nie interesuje, gdyż czuję się Rosjaninem, nie zaś Francuzem.
Zgodnie z tą linią ułożyłem całe swoje życie. Jednakże żadnych specjalnych korzyści z tego we Francji nie miałem. Z kolei absolutnie mnie to nie interesuje, gdyż czuję się Rosjaninem, nie zaś Francuzem.
Urodziłem się we Francji, lecz zacząłem
mówić po francusku dopiero gdy ukończyłem siedem lat. Do lat 20 obracałem się w
środowisku rosyjskim, gdzie wszyscy mówili wyłącznie po rosyjsku. Wobec tego
myślałem też po rosyjsku. Po francusku zacząłem myśleć dopiero po podjęciu
studiów na Akademii Nauk Politycznych. Ukończyłem je jako pierwszy na swym
roku, co pozwoliło mi na zrobienie kariery.
Oczywiście, prawdziwa kariera była niemożliwa, gdyż w tamtych czasach, szczególnie po wojnie, Francja była głęboko komunistycznym krajem.
Na przykład na Akademii Nauk Politycznych Rosja przed 1917 rokiem w ogóle nie była zgłębiana. Studiowano wyłącznie ekonomię polityczną i marksizm socjalistyczny. Dlatego wobec mnie, jako przedstawiciela białej emigracji, ustosunkowywano się podejrzliwie. Moja prawdziwa kariera rozpoczęła się w Ameryce, jednakże dalej wyrzekłem się wszystkiego, aby bronić Francji i de Gaulla, czyli postąpiłem typowo po rosyjsku - czyli bardzo głupio. Wprost cytat z Sałtykowa-Szczedrina.
Oczywiście, prawdziwa kariera była niemożliwa, gdyż w tamtych czasach, szczególnie po wojnie, Francja była głęboko komunistycznym krajem.
Na przykład na Akademii Nauk Politycznych Rosja przed 1917 rokiem w ogóle nie była zgłębiana. Studiowano wyłącznie ekonomię polityczną i marksizm socjalistyczny. Dlatego wobec mnie, jako przedstawiciela białej emigracji, ustosunkowywano się podejrzliwie. Moja prawdziwa kariera rozpoczęła się w Ameryce, jednakże dalej wyrzekłem się wszystkiego, aby bronić Francji i de Gaulla, czyli postąpiłem typowo po rosyjsku - czyli bardzo głupio. Wprost cytat z Sałtykowa-Szczedrina.
Rosyjski wywiad
„Pan
nie potrafił osiągnąć szczytów najwyższych w karierze, gdyż nigdy nie wyrzekał
się swego pochodzenia rosyjskiego. Przeczytaliśmy to w Pańskiej książce. Pan
zawsze był wierny sobie i nie chciał zmieniać swego nazwiska na modłę francuską [6]” - stwierdzili rosyjscy
dziennikarze „Głosu Rosji”. W odpowiedzi usłyszeli:
-
Tak jest naprawdę. Jednakże moją muzą najważniejszą pozostawał
zawsze wywiad.
Po pierwsze, wywiad nie był związany w żaden sposób z ideologią komunistyczną. Po drugie, zapewnia on możliwość zrozumienia świata.
Po pierwsze, wywiad nie był związany w żaden sposób z ideologią komunistyczną. Po drugie, zapewnia on możliwość zrozumienia świata.
Zawsze pragnąłem zrozumieć, dlaczego
tak wielkie mocarstwo, jak Cesarstwo Rosyjskie, zginęło tak szybko i rozpadło
tak głęboko. Właśnie dlatego w ciągu dziesięciu ostatnich lat nadal
interesowałem się wywiadem. Po tej mojej rozprawie, o której Pan wspomniał,
nadszedł czas na moje pierwsze spotkania z Markusem Wolfem [7],
generałem Kondraszowem, wysokimi rangą przedstawicielami CIA…
Nakręcono film. Podczas pierwszego
spotkania producent zapytał mnie: „Czego Pan życzy sobie?” Opowiedziałem, że
chcę spotkać się z pracownikami KGB, przeciwko którym walczyłem niegdyś. Mam na
myśli Pierwszy Zarząd Główny, nie chodziło mnie o Drugi Zarząd. Byłem
wstrząśnięty!
W Pierwszym Zarządzie Głównym spotkałem wspaniałych ludzi, którzy wykazywali skalę myślenia, nadającą się do porównania z wykładowcami uniwersytetów francuskich! Byli to ludzie absolutnie uczciwi, którzy nie robili niczego trywialnego, tylko badali świat, chociaż korzystali do tego celu z werbowania agentów, zdradzających sympatie wobec komunizmu!
W Pierwszym Zarządzie Głównym spotkałem wspaniałych ludzi, którzy wykazywali skalę myślenia, nadającą się do porównania z wykładowcami uniwersytetów francuskich! Byli to ludzie absolutnie uczciwi, którzy nie robili niczego trywialnego, tylko badali świat, chociaż korzystali do tego celu z werbowania agentów, zdradzających sympatie wobec komunizmu!
Za członka tej plejady uważam
Szebarszyna. Nie mogę nie martwić się z tego powodu. Telefonowałem do niego co
tydzień. Często spotykaliśmy się, piliśmy razem herbatę czy jedliśmy kolację.
Wobec tego - jego samobójstwo było dla mnie silnym ciosem. Myślę, że był to człowiek klasy Markusa
Wolfa, z którym również przyjaźniłem się.
Tak więc, w
ciągu całych dziesięciu lat przyjaźniłem się z ludźmi z byłego Pierwszego
Zarządu Głównego KGB. Przy
tym przeczytałem wszystkie książki, które oni tak uprzejmie dla mnie
przekazywali. Dlatego też napisałem jeszcze jedną książkę na temat
prawdziwego wywiadu rosyjskiego. Pan czytał ją w przekładzie rosyjskim, niezbyt
zresztą dobrym.
W swojej
książce piszę, że prawdziwy wywiad rosyjski
zapoczątkowało pojawienie się ideologii komunistycznej.
Na Zachodzie natomiast wywiad powstał z
chwilą wybuchu drugiej wojny światowej. Anglicy bardzo mądrze postępowali. Wywiad
francuski także pracował prawidłowo wobec Niemców. Wojna partyzancka nie była,
rzecz jasna, zjawiskiem znaczącym, natomiast wywiad pracował naprawdę dobrze.
Potem zaczęła się "zimna wojna" i na arenę wojny wywiadowczej
wkroczyła Ameryka.
Nie będę ukrywał, dziesięć ostatnich lat
moich kontaktów z przedstawicielami wywiadu rosyjskiego bardzo pomogły mi w
opracowaniu mojej ostatniej książki na temat braków we francuskim systemie
gromadzenia danych[8].
Gdy pokazano mi Muzeum KGB, napisałem w
Złotej Księdze Zwiedzających: ”Najlepszy wywiad na świecie”.
Tajemnica polega na tym, że Rosjanin
przepada za kontaktami z innymi ludźmi i żywo nimi się interesuje. Ponadto, akademia KGB zapewniała swym absolwentom bardzo ciekawe i pod
pewnymi względami wspaniałe wychowanie.
O Francji, Francuzach i francuskim
wywiadzie
- Rosjanin posiada specyficzną cechę: inne
kraje są dla niego ciekawe. Natomiast dla Francuza interesujący jest tylko on
sam. Wobec tego Paryż nieźle daje sobie radę w walce z terroryzmem, gdyż w tym
przypadku w znacznej mierze chodzi o zapewnienie obrony własnej. Dlatego
Francuzi mieli tak wspaniały wywiad w okresie okupacji niemieckiej, zresztą,
obecnie także odnoszą sukcesy w walce z terroryzmem lecz wiedza na temat innych
krajów, innych ludzi ich nie interesuje.
Obecnie wywiad
francuski kieruje się fantazjami, w tym także obecne tam są fantazje na temat
Rosji w dobie obecnej:
wymienić także należy takie pojęcia, jak stosunki Putinem, a także stosunki z
systemem Putina.
Trudno zaprzeczać temu, że w pewnych aspektach
analiza wywiadu francuskiego zawiera słuszne wnioski, na przykład, w sprawie
istnienia korupcji w Rosji i niewystarczającego poziomu rozwoju gospodarki. W
okresie IV i III Republik we Francji korupcji nie było w ogóle, gdyż byli tam
wspaniali urzędnicy. Wobec tego, gdy de Gaulle objął władzę, pomogli mu ci
właśnie urzędnicy. Korupcja nie powstała, co, z kolei umożliwiło rozwój
gospodarki kraju.
Tym nie mniej, wypada podkreślić, że
wzrost gospodarczy rozpoczął się przed prezydenturą de Gaulle, czyli w okresie
IV Republiki. Wspólnie z grupą rosyjską[9],
brałem w tym procesie bezpośredni udział.
Dzięki istnieniu kompetentnej grupy
urzędników na stanowiskach państwowych, wyznających jednakowe poglądy, udało
się nam zbudować mocną gospodarkę mieszanego typu państwowo-prywatnego.
Zakładam, że IV Republika zabezpieczyła się przed komunizmem, gdyż wypracowała model gospodarczy silniejszy i bardziej atrakcyjny, niż systemy komunistyczne. W tamtych czasach niebezpieczeństwo komunizmu było wielkie, jak nigdy dotąd, nie należy zapominać, że 37 procent Francuzów głosowało za tą partią. Wszyscy występowali w obronie Stalina, lecz dzięki wysiłkom francuskich socjalistów i radykalnych socjalistów – wypada dodać, że byłem właśnie radykalnym socjalistą - potrafiliśmy dźwignąć kraj i umożliwiliśmy zakończenie przez de Gaulle’a wojny algierskiej.
Zakładam, że IV Republika zabezpieczyła się przed komunizmem, gdyż wypracowała model gospodarczy silniejszy i bardziej atrakcyjny, niż systemy komunistyczne. W tamtych czasach niebezpieczeństwo komunizmu było wielkie, jak nigdy dotąd, nie należy zapominać, że 37 procent Francuzów głosowało za tą partią. Wszyscy występowali w obronie Stalina, lecz dzięki wysiłkom francuskich socjalistów i radykalnych socjalistów – wypada dodać, że byłem właśnie radykalnym socjalistą - potrafiliśmy dźwignąć kraj i umożliwiliśmy zakończenie przez de Gaulle’a wojny algierskiej.
Putin i de Gaulle
- Teraz to, co dotyczy Rosji. Bardzo
często mówiłem, że Putin realizuje politykę de Gaulle'a, gdyż za czasów de
Gaulle'a mimo wszystko nie było wolnej prasy, natomiast monopol w zakresie
telewizji znajdował się w rękach państwa.
Ponadto, wszystkie teorie Putina są podobne do teorii de Gaulle'a. Jednakże, niestety, de Gaulle miał do czynieni z bardzo silnym krajem, który on popsuł, a Mitterand dobił ostatecznie. Teraz czeka na nas absolutne fiasko z nowym socjalistą.
Ponadto, wszystkie teorie Putina są podobne do teorii de Gaulle'a. Jednakże, niestety, de Gaulle miał do czynieni z bardzo silnym krajem, który on popsuł, a Mitterand dobił ostatecznie. Teraz czeka na nas absolutne fiasko z nowym socjalistą.
Będzie to, poza wszelką wątpliwością,
krach gospodarczy, gdyż Francuz ze względu na jego naturę jest indywidualistą i
interesuje się tylko sobą. Będzie więcej wymagać od państwa – żądać większych
emerytur, większych pensji.
Boję się, że Francja dojdzie do samobójstwa, jak Grecja. Kompletną głupotą jest więc krytykowanie Putina za to, że nie idzie w kierunku Zachodu, trzeba bowiem zbudować coś nowego w Rosji, co jest zadaniem bardzo trudnym, gdyż brak zarówno dobrych urzędników, jak też liderów politycznych.
Boję się, że Francja dojdzie do samobójstwa, jak Grecja. Kompletną głupotą jest więc krytykowanie Putina za to, że nie idzie w kierunku Zachodu, trzeba bowiem zbudować coś nowego w Rosji, co jest zadaniem bardzo trudnym, gdyż brak zarówno dobrych urzędników, jak też liderów politycznych.
Innymi słowy, biedny Putin znajduje się
w odosobnieniu. Jeśli przyjrzymy się bliżej, to przekonamy się, że ma on bardzo
ciekawe otoczenie. Nawet są tam ludzie na skalę Miedwiediewa, lecz brak korpusu
urzędników i liderów politycznych: kraj, jak mówiliśmy, mimo wszystko na
początku rozmowy, potwornie ucierpiał wskutek rewolucji, wskutek emigracji.
Jedynym
człowiekiem, który zbudował Rosję, chociaż zakrawa się to na paradoks – jest
mimo wszystko Stalin.
Teraz jest moda na krytykowanie Stalina, sugeruje się, że cena tego była
monstrualna, że zgięło chłopstwo, że liczba rozstrzelanych wynosi 7 mln.
Jednakże kraj on mimo wszystko zbudował.
Jak mawiał Churchill, otrzymał on kraj,
który żył w XVI wieku, a pozostawił go z bronią jądrową. To jest zadziwiające!
Ciekawe jest, że Rosja uwielbiała de
Gaulle’a! Zawsze zakładał on, że zbudowanie Europy bez udziału Rosji jest
niemożliwe. Jest to jego słynne zdanie, na przykład – „Od Atlantyku do Uralu”!
Jednakże de Gaulle był złego zdania na temat zarządzania Rosją. Wobec tego
chętnie dodawał: „kiedy upadnie ustrój” (W Rosji) – absolutnie niesolidny,
niemądry i nieefektywny!” De Gaulle próbował rozmawiać o tym z Chruszczowem,
kiedy zaprosił go do Paryża. Generał
mówił, że po śmierci Stalina należy natychmiast rozpocząć jakąś przebudowę.
Chociaż sam ten wyraz na razie nie istniał. Że należy zmienić styl zarządzania.
W odpowiedzi na to Chruszczow zachował
się jako głupi chłop.
De Gaulle przecież pokazywał mu fabryki,
wszystkie wspaniałe rzeczy, jakie istnieją we Francji i które, obawiam się, nie
potrafią przetrwać w warunkach aktualnego kryzysu. Chruszczow odpowiadał tylko:
„U nas, w Związku Radzieckim, będzie jeszcze lepiej”. Jestem świadkiem tego,
gdyż pracowałem premierem, kiedy Francja przyjmowała Chruszczowa. Jednym
słowem, nasze rozczarowanie było straszne. Chruszczow nie chciał zrozumieć, że mieszana gospodarka jest bardziej
efektywna, niż model państwowy.
Problemy Afryki
„Jacgues
Sapir, Helene Carrere d'Encausse, pańscy koledzy i współcześni - mówili o tym,
że Francuzi mieli historycznie silny wywiad w Afryce, działał tam wspaniale
zgrany system. Pan kierował tym wszystkim, Czy to zdanie jest słuszne?” –
spytali rosyjscy dziennikarze.
- Widzę tylko jedną rzecz: szkoda mówić, lecz Francja nie prowadziła
żadnej "zimnej wojny" w dziedzinie wywiadu. W Rosji to określa się
jako stanowisko absolutnie neutralne. Myślę, że po prostu jako państwo
nie mogli w ogóle pozwolić sobie na to.
Francuzi nie interesowali się niczym, oprócz obrony Francji przed komunizmem czy też zabezpieczeniem się przed agentami podobnymi do George’a Paquesa. Jednakże nie prowadzili oni mądrej polityki na froncie rosyjskim, gdyż nie mieli wystarczających środków, nie korzystali z pomocy ze strony MSZ, nie mieli poparcia ze strony państwa.
Francuzi nie interesowali się niczym, oprócz obrony Francji przed komunizmem czy też zabezpieczeniem się przed agentami podobnymi do George’a Paquesa. Jednakże nie prowadzili oni mądrej polityki na froncie rosyjskim, gdyż nie mieli wystarczających środków, nie korzystali z pomocy ze strony MSZ, nie mieli poparcia ze strony państwa.
W Afryce sytuacja była absolutnie inna.
Z mojego punktu widzenia. Chodzi o tam raczej nie tyle o wywiad, ile o politykę
wpływów. Przecież de Gaulle był bardzo dziwnym człowiekiem, straty ponoszone w
Algierii powodowały z jego strony wielki smutek, co pośrednio stało się
przyczyną rozdźwięków w moich stosunkach z nim.
Chciał on zachować francuskie wpływy w
Afryce. Jednakże prawdziwego wywiadu w Afryce nie było. Była to polityka
wpływów.
Na przykład, prezydent jakiegoś państwa afrykańskiego miał w charakterze doradcy człowieka, który był szefem rezydentury francuskiej. Według mnie, nie jest to żadnym wywiadem. Polityka wpływów jest zupełnie czymś innym. Nie powinna być realizowana poprzez służby specjalne. Powinna kroczyć drogą dyplomacji, pomocy gospodarczej i dążyć do oddziaływania na miejscowy system szkolnictwa. Można także powiedzieć, że de Gaulle w Afryce wykorzystywał służby specjalne dla rozpatrzenia prawdopodobieństwa nowego etapu kolonizacji. Ewentualnie w innej postaci.
Na przykład, prezydent jakiegoś państwa afrykańskiego miał w charakterze doradcy człowieka, który był szefem rezydentury francuskiej. Według mnie, nie jest to żadnym wywiadem. Polityka wpływów jest zupełnie czymś innym. Nie powinna być realizowana poprzez służby specjalne. Powinna kroczyć drogą dyplomacji, pomocy gospodarczej i dążyć do oddziaływania na miejscowy system szkolnictwa. Można także powiedzieć, że de Gaulle w Afryce wykorzystywał służby specjalne dla rozpatrzenia prawdopodobieństwa nowego etapu kolonizacji. Ewentualnie w innej postaci.
Wynik widzimy dziś - jest bynajmniej nie
najlepszy. Afryka jest w potwornym stanie. Rozwój gospodarczy nie stał się
faktem dokonanym. Wszystkie pieniądze wróciły do Francji poprzez wielkie spółki
naftowe. Kierując się własnym systemem poglądów, czyli moją „głupotą
rosyjską”, jak to nazywam, zakładam, że żaden kraj nie ma prawa do wyzyskiwania
innych krajów czy pogardzania nimi. W przybliżeniu tak, jak obecnie Francuzi
gardzą Rosją. Silne kraje powinny pomagać innym, aby także były silne, zamożne
i rozwinięte.
W tej dziedzinie słuszna była polityka
Amerykanów po drugiej wojnie światowej. Jestem świadkiem tego. Natomiast po
pierwszej wojnie światowej Francja realizowała wobec Niemiec potworną politykę.
I ta polityka spowodowała powstanie narodowego socjalizmu.
Natomiast po drugiej wojnie światowej
ludzie, podobni do Fostera Dullesa, ministra spraw zagranicznych Stanów
Zjednoczonych, czy też jego brata Allana Dullesa, rozpoczęli realizację
polityki, która stała się działającym planem Marshalla. Oczywiście,
chodziło im o ich własne interesy, lecz Amerykanie pomogli wówczas Francji w
zbudowaniu potężnego gospodarczo kraju.
USA - agresor, który prowadzi głupią
politykę
- Jednakże obecnie polityka Ameryki
podąża w zupełnie odwrotnym kierunku. Interesuje ją tylko przemoc, tylko
podbój. Napisałem artykuł dla czasopisma rosyjskiego po 11 września, że Ameryka
powinna powrócić do swych dawnych ideałów, i pomóc krajom arabskim i całemu
Bliskiemu Wschodowi w zbudowaniu nowej gospodarki, powinna zająć się edukacją
miejscowej ludności, zaoferować długoterminowe projekty inwestycyjne.
Najwyższy czas, aby zabrać się do tego
wszystkiego, zamiast prowadzić wojny, jak oni ciągle to robią! Tak samo
zachowuje się CIA, mająca obóz w Guantanamo, mordując czy porywając muzułmanów.
Jest to potworna polityka, zła polityka, polityka, skierowana w stronę anarchii
i oburzenia ze strony krajów, wobec których jest ona realizowana. W Europie
Zachodniej Amerykanie realizowali dawniej mądrą politykę.
Rosja płaci za 1917 rok
Nawiązując do Rosji, chciałbym wyrazić
żal z tego powodu, że Putin i jego aparat dokładają nie wystarczające wysiłki
dla zbudowania nowej gospodarki, nowych dróg, zwalczania korupcji.
Prawdopodobnie, te problemy stanowią cenę, którą kraj płaci za 1917 rok. Ilu
stracono intelektualistów w czasie drugiej wojny światowej, gdyż najlepsi
ludzie zostali zabici! Jak teraz jest trudno! Wszystkie nieszczęścia Rosji
sięgają korzeniami 1917-tego roku.
Opowiem śmieszną historię z życia. Ten
człowiek nie żyje, wobec tego mogą to opowiedzieć. Po raz pierwszy, gdy
spotkałem Szebarszyna[10]
– a było to podczas konferencji prasowej w Wywiadzie Zagranicznym, wchodzi
człowiek, i natychmiast poznaję Szebarszyna, gdyż widziałem jego zdjęcia. On
zwraca się do mnie i mówi „Konstantinie Konstantinowiczu!” Czyli zobaczył nie
po raz pierwszy w życiu i natychmiast poznał! Szebarszyn mówi dalej: „Czytałem wczoraj książkę Pańskiego
pradziadka Botkina na temat wojny rosyjsko-tureckiej w latach 70-tych”…
Oczywiście, zapytałem go, dlaczego on czyta takie książki. Odpowiedział:
”Dlatego, że czytam książki sprzed nieszczęścia rosyjskiego”. Zapytałem, rzecz
jasna, od kiedy zaczynają się rosyjskie nieszczęścia. I – co jest zadziwiające
dla szefa KGB – odparł mnie: „Po 17-tym roku”. Ile to nieszczęść spotkało Rosją
po tym roku – jest to po prostu potworne. Jednakże jedyną rzeczą pozytywną jest przyjście Stalina.
Dla mniej pozytywnym czynnikiem jest także władza Putina.
Przypomina on mi bowiem de Gaulle’a.
Nie
ma jednak do dyspozycji silnego społeczeństwa obywatelskiego,
nie
ma silnego systemu wymiaru sprawiedliwości,
nie
ma silnego przemysłu,
oprócz
sprzedaży ropy naftowej i jakichś innych możliwości.
Należy
zrozumieć Rosję.
Watykan i „Opus Dei”
Dobrze znałem „Opus Dei”. Nie jest
formą wywiadu. „Opus Dei” jest narzędziem wpływów. Mają oni wpływna wiele ważnych osobistości w środowisku katolickim. Mieli wspaniałego człowieka,
adwokata papieża, z którym dużo pracowałem – był to mecenas Violle[11].
Trudno powiedzieć, czy jest "Opus Dei" wywiadem,
czy też nie. Zakładam, że są to organizacje założone specjalnie do jakiegoś
celu – „Opus Dei” czy też „Russicum”. Jednakże nie posiadają one cech
właściwych dla wywiadu. Wspierali oni zaraz po wojnie m.in.: kościół
polski, zaopatrując go w środki i książki – Ewangelie i inne, niezbędne do
odprawiania nabożeństw. Jednakże dla nich jest to zupełnie naturalna linia
postępowania. U nas na Zachodzie istnieje podział między społeczeństwem a
państwem, państwem a wywiadem, uprawiającym wąsko fachową działalność.
W Stolicy Apostolskiej natomiast nie ma
żadnego podziału obowiązków między działalnością odpowiedzialnej osobistości z ramienia
„Opus dei” mecenasa Violle a działalnością papieża. Innymi słowy, wszyscy
zajmują się jednocześnie wszystkim. Jednakże pod względem technicznym Watykan jest najbardziej efektywnym wywiadem na
świecie.
Francja nie jest dobrym wzorcem do
naśladowania
Obecnie ludzie w Rosji w zasadzie lubią
Francję i patrzą na nią jako na wzorzec do naśladowania. Proszę mi wierzyć,
Francja jest bardzo dziwnym krajem. Jest to kraj dumny. Ma on wysokie mniemanie
o sobie. Ponadto, propaganda francuska również jest bardzo skuteczna. Jednakże nie warto traktować Francji jako przykładu do
naśladowania.
Wspominam pewną rozmowę z Szebarszynem,
przed tym, jak on się zastrzelił. Mawiał, że były trudne chwile za czasów
Stalina, natomiast za Chruszczowa czy Breżniewa czasy były mniej trudne.
Jednakże nigdy nie widzieliśmy we Francji tak trywialnej sytuacji jak obecnie.
I w tej sytuacji Francja nadal sugeruje, że jest wspaniałym krajem. Jednakże
jest to kraj bardo trywialny.
Tym niemniej, uważam, że nienawiść Francji wobec Rosji nie powinna
wywierać żadnego wpływu wobec polityki rosyjskiej, tak samo, jak nie
powinna wywierać żadnego wpływu wobec polityki Rosji - amerykańska polityka
antyrosyjska.
Putin słusznie zrobił, że nie pojechał
do Ameryki, gdzie wśród ludności żywa jest nadal psychologia "zimnej
wojny". Jednakże w samej Rosji sytuacja jest bardzo trudna. Krytykowanie
Putina jest zajęciem zbyt łatwym.
Perspektywy dla Rosji
Często zastanawiam się nad perspektywami
tego kraju. Uważam, że naród rosyjski jest silny, i że potrafi on zbudować
własną przyszłość. Jednakże będzie mi
żal, jeśli małe rosyjskie społeczeństwo obywatelskie[12]
– uzna, że ratunku trzeba szukać na
Zachodzie. Żadnego ratunku na Zachodzie nie będzie.
Jeśli chcecie, można spojrzeć na Grecję,
Hiszpanię, Włochy, a jutro też – ewentualnie - na Francję. Rosjanie powinni uświadomić sobie, że muszą walczyć, jak
w czasach Wielkiej Wojny Narodowej!
Trzeba, aby cały naród zabrał się do
zapewniania własnego rozwoju, lecz będzie to bardzo trudne.
[1] Treść całego wywiadu w języku
rosyjskim – pod linkiem: http://rus.ruvr.ru/2012_05_25/75917936/ , w języku polskim:, pod linkiem: http://polish.ruvr.ru/2012_05_28/76237755/
[2] Chodzi o pożyczkę państwową udzieloną na
budowę kolei. Przytłaczająca większość tras kolejowych zbudowana została na
środki ludności francuskiej. Rząd Lenina nie uznał tego zadłużenia, co
spowodowało wybitnie negatywne ustosunkowanie się wobec nowej władzy
komunistycznej ze strony ludności francuskiej, która w zasadzie została
okradziona. Rosja Jelcyna częściowo uznała to zadłużenie i prowadziła
pertraktacje w sprawie jego ewentualnego spłacenia chociażby w wielkości
nominalnej – wyjaśnienie „Głos Rosji”.
[3]
Russicum - jest podstawowym ośrodkiem wywiadowczym Stolicy Apostolskiej i
odnosi w swej działalności takie sukcesy, że, według pewnych źródeł, zdobytą
przez nią informację kupuje nawet CIA – wyjaśnienie „Głosu Rosji”.
[4] RAND
- liczni analitycy uważają Rand
Corporation za część składową na wpół oficjalnej struktury analitycznej CIA w
Europie, która zajmowała się gromadzeniem danych dla ugruntowania obecności
Amerykanów w przestrzeni europejskiej. Patrz: K. Melnik „Wywiad w dobie obecnej
i szpiegostwo we wspomnieniach legendy służb specjalnych”. Wydawnictwo
Ripol Klassik, 2009. – wyjaśnienie „Głosu Rosji”.
[5] J.S. Botkin
został rozstrzelany razem z rodziną cesarką w Domu Ipatjewa. – wyjaśnienie
„Głosu Rosji”
[6] K. K. Mielnik
„Wywiad i szpiegostwo w dobie obecnej” oraz
„Szpiegostwo po francusku”.
[7] Markus Wolf przez 34 lata kierował
wywiadem NRD.
[8] K. K. Mielnik:
„Szpiegostwo po francusku”.
[9] Konstantin Mielnik-Botkin ma tu na
myśli znaczną część członków
kierownictwa Francji, pochodzących z „białej” emigracji – wyjaśnienie „Głosu
Rosji”.
[10] Leonid Szebarszyn (1935-2012), radziecki polityk,
funkcjonariusz radzieckich służb specjalnych KGB. 30 marca 2012
zastrzelił się w swoim mieszkaniu w Moskwie.
[11] Opus Dei - jest
oddzielnym zakonem Watykanu, którego członkowie, będąc formalnie braćmi
zakonnymi, tak zwanymi numerariuszami, mogą jednak zakładać rodziny i
prowadzić zwykłe życie. Kierownictwo zakonu – supernumerariusze -
prowadzą operacje finansowe, a także gromadzą informację na całym świecie.
Należy do nich również szereg uniwersytetów oraz, według niektórych danych,
miasta – na przykład Pampluna. Założycielem zakonu jest Josemaria Escriva.
Zakon istnieje od około 60 lat i składa sprawozdania ze swej działalnością
wyłącznie na ręce papieża.
[12] Społeczeństwo
obywatelskie - w politologii francuskiej jest pojmowane jako - grono
intelektualistów i polityków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)