sobota, 27 stycznia 2018

W Bolszoj z „Romeo i Julią”, i co z tego wynikło



Razem z Moskwiczanami, a także ponad setką widzów w Szczecinie, miałam okazję (21 stycznia) na żywo obserwować spektakl baletowy "Romeo i Julię" do muzyki Sergiusza Prokofiewa, wystawiany w moskiewskim Teatrze Wielkim (Bolszoj).
Cudowne przeżycie.
Balet znakomicie pokazany przez ...Francuzów, bo to oni przygotowali tą satelitarną transmisję na żywo z Moskwy. Maestria wykonania rosyjskich tancerzy, cudownie prowadzona orkiestra i …. tradycyjnie polskie wpadki - w II akcie baletu na ekranie kina przez 2 minuty pojawił się tajemniczy napis dla obsługującego komputery informatyka. Dzięki Bogu nie w czasie któregoś z wirtuozerskich popisów tancerzy!

Przez 2 minuty oglądaliśmy taki napis na ekranie
Publiczność w kinie - drętwa, nikt nie reagował na pyszne układy baletowe, popisy taneczne solistów, żadnych braw, tylko owa tajemnicza informacja wzbudziła śmiech na sali.
Zastanowiło mnie jedno, dlaczego w ponad 300-tysięcznym mieście, z Akademią Sztuki, zaledwie ok. 100 osób przyszło oglądnąć spektakl, którego być może, nie uda im się zobaczyć kiedykolwiek w życiu!  Bilet do Teatru Bolszoj jest drogi. Aby mieć komfort oglądania spektaklu na takim wysokim poziomie, jaki mieliśmy w kinie - trzeba zapłacić, bagatela!  ...900zł., tj. 15 tys. rubli za lożę wg  obecnego cennika. A bilety zamówić i wykupić parę miesięcy wcześniej!  Rosyjska szkoła baletowa należy do najlepszych na świecie.

Bohaterowie baletu - Julia i Romeo
Bilet do multikina Galaxy w Szczecinie, na miejsca VIP-owskie, kosztował mnie zaledwie 39 zł.
Dramat Szekspira do muzyki Prokofiewa, wystawiany w Bolszoj, to wielkie love story, w bardzo interesującym układzie choreograficznym.

Mnie urzekły przede wszystkim, sceny zbiorowe z fechtunkiem na szpady włącznie, bardzo skoczni tancerze (typowe dla rosyjskiego baletu), bardzo staranne przygotowanie aktorskie.... tancerzy. Oni nie tylko tańczyli, oni zagrali swoje role. Łącznie z mimiką, spojrzeniem... Nie tylko soliści, ale cały balet!

Szczecinianie mieli szansę na kontakt z naprawdę wielką sztuką, na światowym poziomie, i tak niewielu z nich z tej okazji skorzystało.
W czasie przerw realizator tej transmisji zadbał, by widzowie mogli spotkać się z solistami spektaklu (mini wywiady w języku rosyjskim, angielskim i francuskim). Oczywiście opis każdego z aktów był podany w kilku językach.

Scena zbiorowa, fechtunek
Kiedy podzieliłam się tymi uwagami na  Facebook’u, znajomi mnie pocieszali, że to taki światowy trend. Ewa napisała:  - „Owa tajemnicza informacja wzbudziła śmiech na sali"...Na widowni w Berlinie pełna gala, na scenie - balet Prokofiewa. Publiczność drętwa. Epizodzik - Romeo przysiada na łożu, z łoża unosi się obłok kurzu...Ożywiona widownia reaguje śmiechem i oklaskami...Nie narzekaj na Szczecin, to jakiś światowy "trend”.... 

Berenika, dziennikarka z Kuriera Szczecińskiego dodała: - Na transmisjach z premier w Covent Garden było podobnie....

Wywiązała się ciekawa dyskusja na temat poziomu konsumpcji dóbr kulturalnych w naszym kraju.

Sceny zbiorowe zostały znakomicie wyreżyserowane
Zapewniłam, że nie narzekam, ale się dziwię. „Mamy w Szczecinie szkoły muzyczne i rocznicowego Prokofiewa, jest Akademia Sztuki w wydziałem muzycznym, jest ognisko baletowe, zespoły taneczne, które bazują na balecie klasycznym, i co? W kinie pustki, kilka rządów ludzi, z czego część w wieku emerytalnym, tj. ta publiczność, która przywykła do konsumpcji dóbr kultury na wysokim poziomie. A gdzie reszta?” – rzuciłam retoryczne pytanie.

Wg Jasmin: -  Pewnie w świątyniach albo przed swoimi 50 calowymi ściennymi "obrazami"...

Przy skromnej scenografii - bajeczne kostiumy
- Media doniosły - odpowiedziałam, że - z tymi świątyniami jest fatalnie, tylko 1/3 deklarowanych katolików chodzi na msze do kościoła, a u mnie, w Szczecinie, pewnie poniżej 20%, do niedawna podawano, że średnio 24-25% Co do reszty, to ja myślę, że nie mają już takich potrzeb, nikt tej reszty nie unormował na konsumentów kultury wysokich lotów, zawiodły -  i dom i szkoła. To już nie to pokolenie....

- Fakt! Tylko taniec z gwiazdami się teraz liczy - przytaknęła Jaśmin. - A z piosenek monotonne opowieści o niczym. Chociaż w święta słuchałam nowej płyty polskiej kapeli voo voo. Ależ ten krążek jest ponury”, dodała..

Nawet role drugoplanowe tancerze wykonali perfekcyjnie
Ja na to - W telewizorze mają Polacy amerykańskie filmy z bijatykami, Zenka Martyniuka, tasiemce z kabaretami, itp. Niby jest TVP Kultura, ale nie zauważyłam, by tam regularnie pokazywano jakieś koncerty symfoniczne, spektakle operowe i baletowe, rekompensujące ludziom dalekie dojazdy do filharmonii czy opery. Czasami trafi się o jakieś dziwacznej porze transmisja operowa, ale sporadycznie, "Leci" za to - non stop Konkurs Chopinowski lub Wieniawskiego. Bo to znaczące w świecie konkursy muzyczne. Czasem jest poniedziałkowy spektakl teatralny, ale o zabarwieniu politycznym, jak to obecnie modne. Nie ma natomiast tej kulturalnej edukacji, jak w PRL, gdzie w poniedziałki były spektakle teatralne, najczęściej transmitowane z rodzimych teatrów, w piątki transmisje koncertów muzyki poważnej, a w czwartki - słynna Kobra, czyli polski teatr "kryminalny". W czas Bożego Narodzenia nadawano kolędy nie tylko polskie, ale koncerty świąteczne ze stolic europejskich. Do dzisiaj pamiętam wspaniale transmisje koncertów kolęd z Wiednia czy Londynu. W czasie Triduum Paschalnego  - w telewizji mogłam posłuchać Bacha, Haendla, Mozarta i ich wspaniałe oratoria czy utwory związane z tym okresem. Ludzie byli oswajani z tą kulturą najwyższego sortu, edukowani. A teraz? Prokofiewa czy Szostakowicza nie wypada słuchać i pokazywać, bo tworzyli w czasach stalinowskich..., lansować rosyjskiego wykonawcy też nie wypada, bo z Rosji wrogiej Polsce, z Izraela też nie, bo Żyd, a z Niemiec, bo "Szkop" - wróg polski. Kanon prezentowych książek - tendencyjny i piekielnie upolityczniony. I tak na okrągło.

Kunszt rosyjskich tancerzy, w skokach są niepokonani!
Madzia radziła skorzystać z innych ofert telewizyjnych: - Regularnie odwiedzam dwa kanały TV: Mezzo i Mezzo Live HD. Polecam. Najlepsze i najważniejsze wydarzenia światowej sceny muzycznej możesz oglądać w całości, bez przerw na reklamę. Opera, balet, doskonały jazz królują, ale nie brakuje też awangardy.  

- Madziu - odparłam, - nie każdy ma telewizję kablową czy satelitarną. Pisałam o ogólnodostępnych kanałach telewizji publicznej! O tych z tzw. "misją.

Jacek (Яцек) zastanawiał się: -  „Prokofiewa czy Szostakiewicza nie wypada słuchać i pokazywać, bo tworzyli w czasach stalinowskich"…, .obawiam się, że teraz mało kto wie, kim byli Ci panowie.” Przypomniałam mu więc, że „ pewien PiS-owiec z Łodzi, radny miejski, postulował, by Prokofiewa i Szostakowicza wyrzucić z repertuaru miejscowej filharmonii, w związku z tym jest przekomiczna korespondencja między PiS a dyrekcją filharmonii, oczywiście nagłośniona przez media.”

Bardzo powściągliwa scenografia, ale w stylu epoki
Pan Mariusz, komplementując mnie, zwrócił uwagę, że teraz są inne potrzeby u ludzi:  - „Jest pani wspaniała mądrą osobą, i stara się widzieć w ludziach to, co ma w sobie. Prawda zaś jest taka, że większość nie trawi wysokiej kultury. Wolą mielone od sushi”. No cóż, rzecz gustu, pomyślałam. Jeden woli kotlet , inny wyrafinowaną japońszczyznę.

- Panie Mariuszu, - odparłam, - Prokofiew, to elementarna wiedza o muzyce XX w. Poziom edukacji licealnej. Ja naprawdę wiele od współrodaków nie wymagam, na słuchanie trudnych oper Wagnera nie namawiam, wystarczy, że będą wiedzieli, z jakiej jego opery pochodzi bardzo popularny na ślubach marsz weselny.

- Ja to wiem. Ja to lubię i podziwiam, ale znam jacy są w większości ludzie nie tylko Polacy. Gdy byłem w Niemczech na robotach, to pierwsze, co zrobiłem będąc w Monachium, to zwiedziłem muzea sztuki antycznej. Pani wie, że moi znajomi patrzyli na mnie, jak na wariata, gdy powiedziałem, gdzie byłemzwierzył się pan Mariusz.

Andrzej podsumował  FB-ową dyskusję krótko i po męsku: - Zosiu, czego ty wymagasz od narodu kompletnie wypranego z nauczonej kiedyś namiastki kultury, która obecnie spadła do kostek lub jeszcze niżej. Szkoda z resztą pastwić się nad ludźmi wypranymi z reszty jakiejś ogłady, bo oni i tak nie są w stanie tego pojąć!!!

Widownia Bolszoj, 4 lata temu oglądałam tu balet, w loży I piętra, po prawej stronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz