wtorek, 20 marca 2018

Tu się zgina dziób pingwina!


Zwycięzca  wyborów prezydenckich w Rosji przybywa do swego sztabu wyborczego
Obserwowałam, na ile mi obecna technika pozwala - wybory prezydenckie w Rosji, omijając wielkim łukiem polskie media, bo takiego potoku bzdur, jaki lał się z mediów w minioną niedzielę - trudno słuchać. Rosyjskie media prezentowały obiektywnie ich przebieg, rosyjska ambasada FR w Polsce w Internecie udostępniła publicznie protokoły z głosowania w Warszawie, na portalach społecznościowych pojawiły się rozmowy z Rosjanami na temat preferencji wyborczych i ich uzasadnienia. Były m.in. interesujące reportaże z Białorusi o głosowaniu rosyjskiej diaspory, z durnowatą panienką z mikrofonem, zdziwioną, że w Rosji jest bezpiecznie, co z uśmiechem stwierdziła jej rozmówczyni.

Frekwencja, jak na wybory prezydenckie – bardzo wysoka, o takiej w Polsce można tylko pomarzyć.  

Rosjanie wypowiadali się emocjonalnie, do wyborów poszli z nieukrywanym zadowoleniem i radością. Potraktowali je, jako wielkie święto narodowe, którym chcą sobie i światu coś udowodnić, pokazać. I pokazali!.

Dla Władimira Putina te wybory były sprawdzianem akceptacji społecznej jego drogi dla Rosji, obranej w bardzo trudnych warunkach zewnętrznych, pewnego rodzaju testem, na który odpowiadały miliony ludzi.

Jedną z elementarnych potrzeb człowieka, które decydują, o jakości jego życia – jest społeczna akceptacja. Jeśli jej nie ma, człowiekowi grozi śmierć cywilizacyjna. Człowiek nieakceptowany nie jest w stanie funkcjonować społecznie, jeśli to lider państwa i uległ narkotykowi władzy, to skręca na drogę totalitaryzmu ku rządom absolutnym.

Jak każdy człowiek, Putin podlega ocenie w swoim działaniu i chce zdobyć akceptację tego, co robi: u rodziny, bliskich, przyjaciół, zespołu, z którym pracuje, swoich zwierzchników. Putin jest w szczególnej sytuacji - jego ocenia naród w bezpośrednim głosowaniu. Bez jego akceptacji nie da rady modernizować Rosji, ludzie muszą być przekonani, że podejmowane decyzje służą im i państwu. To bardzo trudny sprawdzian i bezlitosny,

Wysoka frekwencja przy urnach (67,4%) i bardzo dobry wynik wyborczy wyraźnie zaskoczyły Władimira Putina

Komisja Wyborcza podała, przy obliczeniu 99,94% deklaracji wyborczych, że zdobył 76, 68% głosów. 54 miliony Rosjan opowiedziało się za Putinem,  ponad 5,1 mln więcej niż w 2004r, gdy startował po raz pierwszy w wyścigu po urząd prezydencki..

Kiedy wczoraj wieczorem, przemawiał do swego sztabu wyborczego, zupełnie nie krył emocji, co u niego jest zjawiskiem na co dzień raczej niespotykanym. W oczach zaszkliły się łzy wzruszenia i tej najzwyklejszej, ale i najprawdziwszej radości, głos mu drżał, widać było, że trudem opanuje nad sobą. Był autentycznie szczęśliwy. 

W pełni go rozumiem. Zachód zaserwował mu tuż przed wyborami potworną, obrzydliwą prowokację - morderstwo i usiłowanie morderstwa Rosjan w Wielkiej Brytanii, oskarżając go wręcz o bezpośrednie ich zlecenie. Za dwa dni ludzie mają iść do urn a Zachód urządza Rosji dance macabre oraz fajerwerki obłudy i zacietrzewienia politycznego. 
Putin nie jest bogiem, nie wie jak zareagują na to wszystko wyborcy. Za mało czasu, by Rosjan przygotować na takie makabryczne pomówienia.

Putin jest doskonałym politykiem, bardzo doświadczonym, racjonalnym i opanowanym, ale też jest człowiekiem, który, jak każdy, jest bezradny wobec tak potwornych pomówień i serwowanych irracjonalnych oskarżeń, bez uzasadnienia, bez sensu, bo „prawdopodobnie”, bo „Rosja miała motyw”, bo „prawdopodobnie na zlecenie Putina”….  
Żaden normalny człowiek nie przechodzi wobec takiego plugastwa obojętnie! I każdy na jakieś granice wytrzymałości psychicznej! Putin też.

O rosyjskiej duszy można rozmawiać bez końca i każdy, kto o niej mówi, wie, że jest wrażliwa, altruistyczna, nie skupia się na sobie. Rosjanie doskonale wyczuli to, co Rosji i jej prezydentowi w takim momencie było potrzebne – społeczna konsolidacja i wsparcie lidera, którego szanują i cenią, któremu ufają.  

Świat Zachodu powinien z tej lekcji wyciągnąć wnioski, bo zadarł nie z elitami, mitycznym Kremlem czy samym Putinem. Świat Zachodu wlazł za paznokcie - rosyjskiemu społeczeństwu, narodowi. A ten stanął murem za swoim liderem.

Gest Kozakiewicza
Po międzynarodowej awanturze, posądzeniach i decyzji wdalenia  23 rosyjskich dyplomatów z Wielkiej Brytanii, oraz po wyborach prezydenckich w Rosji, premier Teresa May, którą cytuje stacja telewizyjna Sky News, niczym naiwne dziewczątko z angielskiej pensji dla panienek z wyższych sfer serwuje „uzasadnienie” swoich oskarżeń: „Rosja ma możliwość oraz, jak sądzę, motyw i intencje. To część tego zachowania, które obserwujemy w przypadku Rosji w Europie”. I to są jak na razie jedyne „dowody zbrodni” popełnionych przez Putina. 
Rosjanie akceptując jednoznacznie reelekcję Putina i jego drogę wybraną dla Rosji – wyraźnie pokazali Zachodowi, jaki mają do niego stosunek: „Tu się zgina dziób pingwina”, jak powiedziałby mój „przyszywany” wnuk - Krzyś (lat 7), pokazując charakterystyczny gest Kozakiewicza.


2 komentarze:

  1. Wielkie zwycięstwo wspaniałego prezydenta i wybitnego męża stanu. O tak wysokim poparciu przy dużej frekwencji marzy każdy polityk, ale tylko prezydent Putin cieszy się takim zaufaniem i sympatią swoich wyborców.To niesamowita siła i bardzo dobra energia do pracy w nowej kadencji dla prezydenta Rosji.
    Cieszę się niesamowicie wraz z milionami szczęśliwych Rosjan. Jak tu nie wierzyć, że Opatrzność czuwa nad Rosją dając Jej tak wybitnego Polityka. No i dojrzałość i mądrość samych Rosjan, którzy nie ulegli nagonce i brudnej kampanii zachodu. Wręcz przeciwnie jeszcze się bardziej zjednoczyli i pokazali zachodowi co o nim myślą. Przywódcy zaś potrzebowali trochę czasu by przełknąć sukces prezydenta Putina z odciąganiem musieli pogratulować. Oczywiście oprócz polskich władz, które tylko się kompromitują i ośmieszają.Jak zwykle zresztą.
    Odpowiedni człowiek na odpowiednim stanowisku w niespokojnych czasach w największym państwie - to najbardziej optymistyczna wiadomość dla świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda! Kiedyś pogardzano Wschodem, bo to "cywilizacyjna dzicz". Dziś okazuje się, ze owa "dzicz" rezyduje na zachód od Bugu.Smutne to zjawisko....

      Usuń