poniedziałek, 24 lipca 2017

Konsultacje gazowe


Przygotowywany do kładzenia Nord Stream 2, kolejny gazociąg na dnie Bałtyku, łączący bezpośrednio eksportera gazu w Rosji z jego unijnymi odbiorcami, jest inwestycją transgraniczną i podlega międzynarodowym konwencjom i ustawodawstwu krajowemu w każdym z krajów, przez którego akweny przebiega.  Gazociąg będzie prowadzony przez wyłączne strefy ekonomiczne lub wody terytorialne Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii i Niemiec, w związku z tym podlega on Konwencji Ekspoo w kwestiach dot. oddziaływania na środowisko w kontekście transgranicznym.

Konwencja obejmuje także te kraje, przez wody, których gazociąg nie przechodzi, ale mogą odczuwać wpływ na środowisko. Dotyczy to Estonii, Łotwy, Litwy i Polski.

Spółka Nord Stream 2 AG przygotowała ocenę wpływu inwestycji na środowisko z określeniem potencjalnych jego skutków, oparte na krajowych ocenach oddziaływania i na szeroko zakrojonych badaniach środowiskowych prowadzonych przez spółkę. Raport Ekspoo, przetłumaczony na 9 języków krajów nadbałtyckich i jęz. angielski, został przekazany wszystkim państwom, których ten problem dotyczy. Otwarte konsultacje społeczne nad Raportem przeprowadzono w każdym z tych państw do końca czerwca tego roku, w Polsce 13 czerwca w Szczecinie. 

Ponad 800-stronicowy Raport Espoo został przygotowany wspólnie ze znaną, działającą na rynku od 1945r. spółkę konsultingową z Kopenhagi – Ramboll Denmark A/S,  znaną w Polsce, przede wszystkim z usług dla polskiej energetyki.

Ramboll w ramach joint venture z Gazoprojektem i Ernst & Young, jako podwykonawcami, przygotowuje obecnie tzw. studium wykonalności dla projektu gazociągu Baltic Pipe, ze wskazaniem wariantowych tras przebiegu planowanego gazociągu.

Na użytek konsultacji społecznych, Nord Stream 2 przygotował skrótową broszurę w językach krajów nadbałtyckich i w jęz. angielskim.

Na blisko trzygodzinnym spotkaniu w Szczecinie, które okazało się najliczniejsze z dotychczas przeprowadzonych, wiedzę o samym gazociągu i perspektywach rynku gazowego w Unii Europejskiej przedstawiał Simon Bonnell, który ponad 7 lat pracował już dla Nord Streamu, jako kierownik ds. badań oraz dyrektor d/s zezwoleń ze strony Finlandii. Sprawy oddziaływania gazociągu na środowisko prezentował Ian Larsen, przedstawiciel spółki Ramboll. Dyskusja przebiegała spokojnie i rzeczowo.

Polscy dyskutanci, którzy przyjechali z różnych stron województwa, m.in. Gryfic, podważali tendencje wzrostu spożycia gazu w UE, sugerując „24 procentowy spadek”, uważali, że gazociąg „zabetonuje rynek dostaw a nie wniesie rozwój” a „wśród konsultantów panuje zmowa zawodowa” i „nie można na bazie kryzysu prognozować zużycia gazu”.  Dyskutantów nie przekonywały wyliczenia, statystyki, europejskie czy światowe, ani też dane IEA (Międzynarodowej Agencji Energetyki).

Z wielką wątpliwością przyjęto też informację, że złoża norweskie są na wyczerpaniu i w ciągu najbliższych 20 lat wydobycie gazu z tych źródeł znacznie spadnie. Mimo, że te tendencje potwierdza resort energetyki rządu norweskiego.

Przedstawiciel świnoujskiego portu wyraził obawy o drożność torów podejściowych do Świnoujścia. Wg Simona Bonnella, na podejściu zachodnim – gazociąg będzie zagłębiony w dno, na północnym - spocznie na głębokości 18 m, słup wody nad nim wyniesie 16,5 m. Co pozwala na swobodne przepłyniecie jednostek o zanurzeniu do 14,5 m, optymalnych dla tej części Zatoki Pomorskiej.

Duże emocje wywołała konieczność zdetonowania amunicji na wodach Finlandii i Rosji. Polskich ekologów interesowało, czy nie ogłuchną przez to morświny i postulowali o przeprowadzenia specjalistycznych badań oddziaływania hałasu na faunę Zatoki Pomorskiej. Chociaż Nord Stream 2 nie będzie usuwał żadnych niewypałów w zatoce.

Kolejnym drażliwym tematem był stan dorszy bałtyckich. Rybacy nie byli do końca zgodni, czy gazociąg ma wpływ na kondycję dorszy czy nie. Wiesław Szklany, rybak z Darłowa, wręczył przedstawicielom spółki kawałki świeżego dorsza. „Bałtyk jest w wielkiej katastrofie, cały ekosystem jest zachwiany. Dlatego żądamy badań, zanim położony zostanie łańcuszek rur”, powiedział, dowodząc, że łowią dorsze chude i małe. „W lutym 2012r. nastąpił gwałtowny proces degradacji”, jego zdaniem naukowcy nie znają przyczyn i nie prowadzą żadnych badań. Tymczasem, od położenia gazociągu (2011r.)  Nord Stream prowadził stały monitoring ryb u brzegów Szwecji i Danii. Nie potwierdza on żadnego jego wpływu na stan ich stad.

„Przeprowadzane badania na Bałtyku wykazały, że ryb jest znaczniej mniej niż kilka lat temu, ale nie należy tego wiązać z powstaniem gazociągu”, stwierdził Simon Bonnell. Polscy rybacy natomiast zażądali od Komisji Europejskiej wykonania badań ekosystemu morza. Komisja Europejska zaś we wszystkich raportach wskazuje, że spadek pogłowia bałtyckich ryb następuje sukcesywnie od 2000r.

Na pytania o lądowe odnogi Nord Stream 2, Simon Bonnell przypomniał, że gazociąg, to inwestycja komercyjna i dotyczy tylko gazociągu morskiego, o inwestycje lądowe trzeba zapytać operatorów gazociągów lądowych. Gazociąg dostarczy gaz do granicy rynku wewnętrznego Unii. O ilości gazu decyduje wyłącznie rynek. I to on będzie decydował, gdzie, jaką drogą i komu dostarczy się błękitne paliwo z nowego gazociągu.

Pojawił się też temat skrzyżowania Nord Stream 2 z planowanym przez Polskę gazociągiem Baltic Pipe. Zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o „Prawie morza”, gazociągi na dnie morza mogą się krzyżować, ale muszą mieć uzgodnioną trasę przebiegu z państwem, na którego szelfie kontynentalnym będzie położny gazociąg a także uzgodnioną konstrukcję tego przecięcia, bo muszą być zachowane warunki do konserwacji leżącego pod nim drugiego gazociągu.

W przypadku Baltic Pipe, inwestor będzie musiał uzgadniać trasę z dwoma spółkami – Nord Stream AG i Nord Stream 2 AG – oddzielnie.

Wg słów Simona Bonnella, spółka Nord Stream AG nie bierze w swoich planach pod uwagę Baltic Pipe. „Rozmawialiśmy z Niemcami, nie ma żadnych danych dot. trasy tego gazociągu, nie jest on, więc uwzględniany przy projektowaniu i badaniach. Polska nie wystąpiła w tej sprawie do RFN”, oświadczył.

Przedstawiciel polskiego resortu energetyki był zainteresowany natomiast tzw. opcją „zero”, czyli odstąpieniem od budowy gazociągu Nord Stream 2. „Dlaczego robi się inwestycję za 9 mld euro, skoro po stronie ukraińskiej jest pusty gazociąg o przepustowości 70 mld3 gazu”, pytał. Dodając: „Naszym zdaniem, wszelkie  budowy przez Bałtyk są zbędne, jeśli można uzyskać ten sam efekt przez trasy alternatywne niewielkim kosztem”. W odpowiedzi usłyszał, że „w gospodarce rynkowej to inwestor płaci za inwestycję i jeśli martwi się kosztami, to koszty przesyłu przez Nord Stream (1) są bardzo konkurencyjne”. Dlaczego nie przez Ukrainę? „Operatorzy muszą zapewnić dostępność gazu na warunkach rynkowych. A rynek nie jest przekonany, że Ukraina jest w stanie dokonać terminowego i bezpiecznego przesyłu z powodu stanu gazociągów na swoim terenie i możliwości przesyłowych”. 

Na sugestię dyskutantów, że Gazprom nie kontroluje całej inwestycji, gdyż w konsorcjum są inne europejskie firmy energetyczne, które „nie podzielają polityki Kremla i dbają o swój wizerunek”, odpowiedziała rzeczywistość. Bez mała w tym samym czasie, co polskie konsultacje, spółki europejskie przelały Gazpromowi miliard euro na budowę Nord Stream 2.  

Spotkanie konsultacyjne zakończyło się zapewnieniem polskich środowisk rybackich, że dojdzie do kolejnego spotkania z rybakami, natomiast ekolodzy dostaną na piśmie odpowiedzi na swoje wątpliwości i pytania.
Artykuł  opublikowany
(z nieznacznymi skrótami)
"Namiary na morze i handel"
Nr 14-15/2017, lipiec, str. 30

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz