sobota, 14 maja 2016

Sankcje dla Rosji - o co, przez pośredników, zabiegają Stany Zjednoczone


Im bardziej nasilają się w Unii Europejskiej odśrodkowe naciski by znieść sankcje ekonomiczne i polityczne wobec Rosji, im bliżej czerwcowego szczytu UE i lipcowego NATO w Warszawie, tym bardziej wzrastają agresywne zachowania USA.
Amerykanie działają na różnych frontach przeciwko Rosji: przez NATO, bezpośrednio naciskając na unijnych polityków, lub wykorzystując samych Rosjan do prowadzenia antyrosyjskich działań w krajach Zachodu, zwłaszcza w Niemczech.

Ostatnio w Berlinie pojawiły się głosy rosyjskiej opozycji, silnie powiązanej z USA, nawołujące do utrzymania sankcji, a nawet ich poszerzenia, tak by wywołały one pucz i zmianę rządu w Moskwie oraz umożliwiły stworzenia z Rosji …kraju kolonialnego dla Zachodu.

W. Inoziemcew w Polsce
W majowo-czerwcowym numerze niemieckiego periodyku poświęconemu polityce zagranicznej: „Internationale Politik”, ukazał się artykuł [1] Władisława Inoziemcewa, dyrektora moskiewskiego „Centrum Studiów Postindustrialnych” i zarazem członka-seniora Rady Północnoatlantyckiej w Waszyngtonie, do ubiegłego roku też członka „Berthold Beitz Fellow” oraz członka Centrum Roberta Boscha ds. Centralnej i Wschodniej Europy, Rosji i Centralnej Azji przy Niemieckiej Radzie Spraw Zagranicznych (DGAP).

Skrajnie radykalne pomysły zawarte w artykule rosyjskiego opozycjonisty mocno zdziwiły nawet najbardziej uodpornionych na sensacje niemieckich analityków i politologów. Chociaż już wcześniej, jego poglądy były dość szokujące. Dwa lata temu w „The Moscow Times” zamieścił artykuł „Subtelne podobieństwa między Hitlerem a Putinem”[2], w którym dowodził, że „każda próba konfrontacji z Putinem dzisiaj, byłaby o wiele łatwiejsze, niż konfrontacja z Hitlerem w 1930 roku. Jeśli Zachód nie jest w stanie kontrolować Putina” – przekonywał dalej, to „globalny system załamie się w ciągu kilku lat. To jest najważniejsza lekcja do odrobienia, wynikająca ze wszelkich porównań między nazistowskimi Niemcami i współczesnej Rosji.”

Władisław Inoziemcew stwierdza w na łamach „Internationale Politik”[3], że sankcje przeciwko Rosji są "niewybaczalnie delikatne..., w porównaniu z zastosowanymi do Iranu i Korei Północnej. To musi być zmienione”, postuluje. Wymiana gospodarcza UE z Rosją dramatycznie spadła w ciągu ostatnich kilku lat, tak samo udział biznesu europejskiego w gospodarce rosyjskiej, dlatego też, pisze Inoziemcew, „Europejczycy muszą zwiększyć presję na Moskwa bez obaw o poważne straty ekonomiczne dla siebie".  Rosji będzie trudno przetrwać, „jeśli zostaną zastosowane tak szerokie sankcje, jak w Iranie czy Korei Północnej” dowodzi dalej Inoziemcew. „Putin nie wytrzymałby nawet roku... Dlatego jestem rzecznikiem bardziej konfrontacyjnego kursu i wzmocnienia presji na rządzących” w Rosji, deklaruje publicznie.

Inoziemcew nie poprzestaje na życzeniach zaostrzenia sankcji wobec swojej ojczyzny, przedstawia też konkretne propozycje ich wzmocnienia.

Zniesienie sankcji wobec Rosji widzi wyłącznie wtedy, gdy „Ukraina odzyska pełną suwerenność w regionach, które są obecnie pod kontrolą rebeliantów”, co, jak sam przyznaje „spowoduje niejawne unieważnienie umowy o zawieszeniu broni”. I co spowoduje niechybnie eskalację krwawej wojny domowej w Donbasie. Ale o tym już Inoziemcew w swoim artykule nie wspomina.

Co ciekawsze, dokładnie słowo w słowo powtarza tą argumentację, sterowany przez USA Petro Poroszenko, prezydent Ukrainy, domagając się zaostrzenia sankcji wobec Rosji. Chociaż jego kraj i ukraińska gospodarka ponoszą niewymiernie wysokie koszty wojny ekonomicznej z Rosją. Kwestię sankcji prezydent Poroszenko poruszał w rozmowie z Dimitrisem Avramopoulosem, unijnym komisarzem ds. migracji i obywatelstwa, podczas wizyty komisarza w Kijowie (13 maja). Jak podaje strona ukraińska, sankcje unijne wobec Rosji mają obowiązywać do czasu „wdrożenia przez Moskwę porozumień mińskich oraz przywrócenia integralności terytorialnej Ukrainy z uwzględnieniem Krymu”. Czyli zawsze, bo ludność Krymu pod skrzydła administracji kijowskiej nie ma zamiaru absolutnie wracać. 

Ale to nie wszystkie pomysły walki z Rosją, jakie serwuje niemieckim czytelnikom Władisław Inoziemcew w omawianym artykule. 
Upiera się, by unijne banki były zobowiązane do „zbycia swoich inwestycji w Rosji”, chce też, by kraje unijne zmniejszyły zakupy rosyjskiego gazu w granicach 10-20% i przyjęły w tej sprawie odpowiednie memorandum - zobowiązanie. 
Uważa, że Bruksela powinna wprowadzić zakaz dla obywateli rosyjskich „tworzenia przedsiębiorstw na obszarze UE”, powinna anulować ich prawa do dysponowania rachunkami bankowymi powyżej 10 tys. euro depozytu kapitału, lub wymusić na rosyjskich firmach lub obywatelach Rosji, sprzedaż do 1 stycznia 2018r. posiadanych w UE nieruchomości. 
A przede wszystkim trzeba, wg niego, wprowadzić w UE zakaz wydawania wiz wszystkim rosyjskim cywilnym urzędnikom, w tym także prywatnych firm biznesowych
Sankcje, zdaniem Inoziemcewa, powinny być tak skonstruowane, aby oddziaływały na miliony rosyjskich obywateli. Inoziemcew uważa, że jest to jedyny sposób na wymuszenie na sytej i bogatej rosyjskiej klasie średniej - "ruchów zmierzających do obalenia obecnej władzy w Rosji"[4].

Publicznie do puczu w Rosji, Inoziemcew nawołuje stosunkowo od niedawna. Niemieccy analitycy i komentatorzy polityczni zwracają uwagę, że jeszcze w 2012 r. tak radykalnych działań wobec swojej ojczyzny nie lansował. Poproszony o skomentowanie sytuacji w Rosji mówił, że „większość ludności jest zadowolona, nigdy nie żyli tak normalnie. W istocie, Rosja jest krajem wolnym”. I dlatego też, w stosunkach z Moskwą, Berlin powinien „skoncentrować się na jej interesach gospodarczych”[5].

Zmiana nastawienia Inoziemcewa wobec Rosji jest zauważalna od ubiegłego roku. Już nie współpraca gospodarcza, lecz całkowita z niej rezygnacja. Zachód powinien „zmobilizować procesy konieczne do wygrania zimnej wojny”.  „Drakoński bojkot” - to jeden z środków do osiągnięcia tego celu, postuluje rosyjski opozycjonista, mocno powiązany z instytucjami amerykańskimi. 
Trzeba „dużo więcej uwagi” poświecić także tym, którzy sprzyjają „brutalnej polityce”, sugeruje Inoziemcew, odnosząc się do zachodnich apologetów Putina. Jest to absolutnie niezbędne do wprowadzenia gruntownych kontroli finansowych interesów takich grup i ich powiązań z Rosją. I domaga się, by każda organizacja, która otrzymuje wsparcie ze strony Rosji była etykietowana, jako „agent agresora”.

Stwierdzenie Inoziemcewa, że „Rosja stanie się normalnym krajem tylko wtedy, gdy jego prawa (ustrój) zostaną zainstalowane z zewnątrz”[6] jest otwartym apelem do Zachodu, by podporządkował sobie Rosję w stylu kolonialnym, uważają niemieccy analitycy i politolodzy. 
Podczas, gdy Władisław Inoziemcew i inni rosyjscy opozycjoniści, prowadzą w wśród niemieckiego politycznego establishmentu kampanię przeciwko poluzowaniu czy też zniesieniu sankcji  wobec Rosji, pojawia się zapowiedź rządu RFN o zwiększeniu w ramach NATO niemieckiego udziału militarnego we wschodniej i południowo-wschodniej Europie. Bundeswehra rozważa objęcie dowodzenia oddziałami NATO stacjonujących na Litwie, mimo, że jest to jawne naruszenie Układu Rosja – NATO z 1997r.[7]

Wszystko to staje się, zdaniem niemieckich specjalistów ds. międzynarodowych, siłą napędową nowych napięć między Berlinem a Moskwą. 
Dzieje się to przy jednoczesnym bardzo silnym nacisku sfer gospodarczych i politycznych RFN a także innych państw unijnych - na zniesienie sankcji z Rosją.

KOMENTARZ

Stany Zjednoczone, największy agresor pretendujący do miana strażnika pokoju na świecie, w ostatnich miesiącach poniósł wiele prestiżowych porażek. USA nie zdobyły baz dla marynarki wojennej za bezcen na Krymie i amerykański „projekt Ukraina” okazał się wielkim międzynarodowym skandalem, Rosja  w Syrii i na Bliskim Wschodzie pokazała swoją wyższość dyplomatyczną i militarną, panuje nad zaczepkami Amerykanów pod swoimi granicami, a nałożone sankcje wzmocniły jedność rosyjskiego państwa i narodu. Zamiast oczekiwanych efektów stosowania w  Europie polityki zarządzania strachem przed Rosją – nasiliły się w niej naciski, by zerwać z polityką sankcji. Nawet w samym NATO coraz częściej dochodzi do rozdźwięków. 
Ratowanie swojej pozycji na świecie Amerykanie widzą już tylko w radykalnym doprowadzeniu do politycznego przewrotu, a nawet krwawego puczu w Rosji, który pozwoli skolonizować ją na użytek Zachodu. Są już tak zdesperowani, że swoich zamiarów nie trzymają w tajemnicy. Na nasileniu manewrów wojskowych pod granicami Rosji przy wsparciu lokajskich państw, czy budowaniu swoich baz w Polsce i Rumunii – nie poprzestaną.

Jedyną nadzieją dla pokoju na świecie są teraz żelazne nerwy prezydenta Putina, jego inteligenta taktyka wobec USA i rozsądek narodu rosyjskiego.

Artykuł opracowany na podstawie  
raportu niemieckich analityków
"Dyskusja o sankcjach dla Rosji", cz.1
2 maja 2016r.
http://www.german-foreign-policy.com/en/fulltext/58935 
oraz źródeł wskazanych w przypisach




[1] Vladislav Inozemtsev: “Zeit für eine moralische Entscheidung” (Czas decyzji moralnych), Internationale Politik, maj/czerwiec 2016,  str. 20-25.

[2] Vladislav Inozemtsev: “A subtle similarity between Hitler and Putin” (Subtelne podobieństwa między  Hitlerem a Putinem), The Moscow Times, 16.04.2014r., patrz: http://www.themoscowtimes.com/opinion/article/a-subtle-similarity-between-hitler-and-putin/498193.html

[3] Vladislav Inozemtsev: “Zeit für eine moralische Entscheidung” (Czas decyzji moralnych), Internationale Politik, maj/czerwiec 2016, str. 20-25.

[4] J.w.

[5] Ex-Medwedew-Berater Inosemzew: "Russland können Sie als Demokratie vergessen" (Zapomnij o Rosji jako demokracji), www.spiegel.de z dnia 23.11.2012r.

[6] Vladislav L. Inozemtsev: “Russia of 2010s: How to Live with It and How to Outlive It” (Rosja 2010 r.: jak żyć z nią i jak przeżyć), DGAPkompakt Nr. 7, czerwiec 2015r.


[7] Założenia umowy o wzajemnych stosunkach, współpracy i bezpieczeństwie między organizacją “Sojusz Północnoatlantycki” a Federacją Rosyjską (Grundakte über Gegenseitige Beziehungen, Zusammenarbeit und Sicherheit zwischen der Nordatlantikvertrags-Organisation und der Russischen Föderation), patrz: www.nato.int.


3 komentarze:

  1. Putin i Rosja nie mogą w nieskończoność cierpliwie znosić agresywnych zapędów imperialistów amerykańskich. Obyśmy nie musieli wyparować z powierzchni ziemi dla tych zbrodniczych, nienażartych hien.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy USA mają do zaproponowania światu cokolwiek pozytywnego po za agresją, wojnami, napaściami,zbrodniami, prowokacją, kłamstwem, szantażem itp?

    OdpowiedzUsuń
  3. Putin jest "zesłaniem niebios" dla świata. Wyobraźmy sobie dziś świat bez Putina. PO Afganistanie Syrii, Iraku, Libii, Jemenie, Somali, Serbii i w końcu satelickiej Europie. jasny gwint

    OdpowiedzUsuń