czwartek, 5 maja 2016

Głęboka pogarda wobec półludzi


Patrząc na 12-lecie Polski w Unii Europejskiej, można zauważyć, że przynależność unijna okazała się wątpliwym lekarstwem na wyrwanie Polaków z zaklętego kręgu miotania się między poczuciem niższości i wyższości, który przeradza się w narodową cechę - wiecznej szarpaniny między Wschodem a Zachodem.

Brzemię polskich kompleksów postkolonialnych i kolonialnych rzuca głęboki cień na stosunek do Rosji i wzajemne relacje, które z różnym powodzeniem przenosi się na struktury unijne. I jeśli zastanowimy się nad tym, co Polska wniosła w wianie dwanaście lat temu do UE – to nieodparcie rzuca się w oczy rusofobia i postawa pogardliwej wyższości, kierowana nie tylko wobec wschodniego sąsiada.

Francuski filozof i teolog, Jacques Maritain, w kontekście utrwalonego w polskiej świadomości mitu przedmurza chrześcijańskiego, skierował gorzkie słowa pod adresem Józefa Czapskiego, współtwórcy paryskiej „Kultury”: „Twierdzicie, że jesteście przedmurzem chrześcijańskim, a drugiej strony uważacie Rosjan za półludzi, macie do nich głęboką pogardę”.

Zwrócił na to zdanie szczególną uwagę znakomity historyk, prof. Janusz Tazbir w swojej książce „Polska przedmurzem Europy” (Warszawa, 2004), jak i prof. Maria Janion w „Niesamowitej Słowiańszczyźnie” (Kraków, 2007), stwierdzając: „To zdanie wciąż aktualne”.

Poseł Stanisław Pięta (PiS) w jednym z wywiadów dla katolickich mediów (fronda.pl) mówił: „żadna umowa z Rosją nie jest warta więcej, niż papier, na którym została sporządzona. Rosjanie nigdy nie szanowali i nie szanują nadal danego słowa, to jest fundamentem ich antykultury politycznej”, „Rosja bez ujarzmiania sąsiadów, gnębienia ludzi, podporządkowania sobie opornych po prostu nie może istnieć”. „Ruski agencie, załatwimy cię!”, deklarował swego czasu z trybuny sejmowej Zygmuntowi Wrzodakowi, posłowi LPR - Jarosław Kaczyński.

Dziennikarze nie są lepsi:, „Kiedy na jednym krańcu kraju, choćby w Kaliningradzie, jeszcze piją, to na drugim, choćby na Czukotce, już leczą kaca. Federacja rozciąga się przez dziewięć stref czasowych…” wyjaśniał czytelnikom Gazety Wyborczej red. Wacław Radzwinowicz.

Można na palcach policzyć w ostatnim 12-leciu jakikolwiek pozytywny, czy choćby neutralny materiał o Rosji w polskich mediach.

We wszelkich sondażach opinii publicznej, jakie prowadzono w tym czasie w Polsce i zaprezentowano w mediach, Rosja i Rosjanie kojarzą się Polakom z: „komuną”, Leninem, Putinem, matrioszkami, cerkwiami i kawiorem, korupcją i dziadostwem, Katyniem, zsyłkami i KGB, łamaniem praw człowieka, oligarchami, mafią i imperializmem. Rosjanin, to wiecznie pijany prostak i cham.


Brzemię kolonializmu

Pojęcie Polski, jako postkolonialnej i kolonialnej przypomniał ostatnio Jarosław Kaczyński. Ale to nie nowość, zjawiskiem tym zajmowali się naukowcy od dawna. Z reguły w odniesieniu do państw z tzw. Trzeciego Świata. Jednemu z najwybitniejszych twórcy krytyki postkolonialnej Edwardowi W. Saidowi, zarzucano ograniczenie badań i pomijanie państw „Drugiego Świata”. Przemilczenie to obejmuje Rosję i jej niedawnych satelitów w Europie i Azji. Fred Hilliday, autor książki: „Islam i mit konfrontacji”, zwraca uwagę, że skutków syndromu postkolonializmu nie zauważa się w także Irlandii, gdzie dają się one uwidaczniać. Prof. Janion  wspomina o nich ze względu na to, że bardzo przypominają polski przypadek.

Takim symptomem postkolonializmu, pojawiającym się w Polsce, wzorem Irlandii jest m.in. „niszczycielska i twórcza rola obcej dominacji i osadnictwa”, z tym, że ta ambiwalencja jest mniej odczuwana na ziemiach dawnego zaboru rosyjskiego, ocenianego jednoznacznie negatywnie, niż na ziemiach innych zaborów. Polacy skrzętnie wypierają z pamięci historycznej wszelkie pozytywne zjawiska, zwłaszcza w okresie Królestwa Polskiego, utworzonego po wojnach napoleońskich przez carat, jak np. uwłaszczenie chłopów i zniesienie pańszczyzny, utworzenie Uniwersytetu Warszawskiego itp. 

Kolejnym symptomem są „złudzenia i rozczarowania nacjonalizmem”, co wyraźnie rysuje się w okresie „wychodzenia z komunizmu”, bowiem w tym czasie, kraje postkomunistyczne, jak je określają naukowcy, stały się bardzo podatne na nacjonalizm. W Polsce obserwujemy kreowanie tego nacjonalizmu przez PiS. Widać było jego kreacje także w działalności m.in. „Młodzieży Wszechpolskiej”, z jej rodowodem z lat 30. minionego wieku.

Oraz trzeci, szalenie istotny syndrom, na który zwraca uwagę prof. Janion, jest „trudne połączenie tożsamości narodowej i religijnej z demokracją i równouprawnieniem płci, w związku z tym piętrzące się przeszkody na drodze integracji europejskiej”. Zaznaczają się one wyraźnie w polskiej kulturze, mającej tradycyjny, patriarchalno-katolicki charakter i objawiającej się, bardzo silnie w ostatnich czasach, w zinstytucjonalizowanej przewadze nad wzorcami europejskimi. Można to było dokładnie prześledzić na postawie Polski w czasie negocjacji nad unijnym Traktatem Lizbońskim.

Prof. Janion uważa, że sytuacja ta konkretyzuje się w fakcie, że jesteśmy Słowianami i należymy do narodów, „organicznie niedoskonałych” z punktu widzenia cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Z jednej strony powoduje to, jej zdaniem, że „kompleks łaciński” wywłaszcza nas z kultury słowiańskiej, z drugiej strony, wyobrażanie sobie wspólnoty kulturowej z innymi państwami słowiańskimi, budzi w Polakach lęk przed „imperialną” Rosją i jej słowianofilstwem, niegdyś urzędowym, obecnie także sygnalizowanym oficjalnie.

Skupia się nad tym zjawiskiem także Jerzy Pilch. Jeden z felietonów, zawartych w jego książce: „Rozpacz z powodu utraty furmanki”, (w której zajmuje się czasami polityczno-mentalnej transformacji po 1989r. i zwraca uwagę, że przy zmianach politycznych u Polaków zachowała się niezmienność mentalna), opatrzył mottem z Czesława Miłosza: „W cieniu imperium, z kurami, w gaciach prasłowiańskich, naucz się lubić swój wstyd, bo zawsze będzie przy tobie, i nie odstąpi od ciebie, choćbyś zmienił kraj…”. I choć sytuacja się zmieniła, zwraca uwagę prof. Janion, to „smutek słowiański” został, i tkwi w „zaklętym kręgu podejrzeń, to o rusofilię, to o rusofobię”.


Idea polskiego mesjanizmu

Idee mocarstwowego przedmurza reaktywowały się w Polsce w okresie międzywojennym i były oraz są, implantowane przez braci Kaczyńskich we współczesnej Polsce. Budowanie przeciwwagi - równoleżnikowej unijnej osi gospodarczo-politycznej (Paryż – Berlin –Moskwa), rozpoczął Lech Kaczyński antyrosyjską osią południkową, od Polski po Gruzję, szczodrze korzystając z pomocy USA. Skończyło się to pięciodniową militarną awanturą na Kaukazie.

Podobne zapędy ma obecny lider PiS Jarosław Kaczyński i PIS-owski rząd, przyjmując postawę antyrosyjską i usilnie zabiegając o wiodącą rolę w Grupie Wyszehradzkiej, czy też partycypowanie w negocjacjach dot. Ukrainy.

Jeszcze w czasach II wojny światowej, Antoni Słomiński, mający serdecznie dosyć „mocarstwowej młócki”, pisał: „Chcemy żyć w zwyczajnym kraju. Nie na szańcach, na bastionie, nie na barbakanie, Nie na przedmurzu, ale w normalnym kraju. Nie chcemy ani misji dziejowych, ani przewodnictwa, ani mocarstwowości, ani imperializmu”. Jego słowa można odnieść do dzisiejszej retoryki PiS o polskiej dumie wielkiego narodu.


Zawiły wzór polskiej mentalności

We współczesnej świadomości kulturowej Polaków, objawianej także w polskiej kulturze, uważa prof. Maria Janion – wykreował się pewien zawiły wzór. Uważamy, mianowicie, Polskę za kraj postkolonialny, wyrwany spod hegemonii kolonizatora – Rosji, przy czym odczuwamy wyższość nad nim, co objawiamy, gdzie się tylko da, m.in. infekując tym stosunkiem do Rosji także unijną Europę. W tym momencie „czuliśmy i czujemy się Europą zmagającą się z azjatyckim barbarzyństwem”. Jako Europejczycy, „łacinnicy” związani z cywilizacja śródziemnomorską, nie możemy się utożsamiać ze Słowiańszczyzną, bo to nas zbliżyłoby do Rosji, traktowanej, jako ”gorszość”. Jednocześnie w naszej świadomości kulturowej tkwi przeświadczenie, że nie do końca jesteśmy Europejczykami, jesteśmy wtórni, bo odbiło się na nas „rosyjsko-słowiańskie skundlenie”.

Równolegle do brzemienia postkolonialnego, związanego z Rosją, sami jesteśmy kolonizatorami od wieków obszarów słowiańskich, obecnej Litwy, Białorusi czy Ukrainy, odnosząc się wobec nich nadal z wyższością.

W tym całym splocie powikłań i współzależności, co raz ulegając megalomani i huśtawkom między wielkością a niższością, „gorszością” i „lepszością”, skupiamy się w sumie w kręgu władzy i panowania. Tworząc błędne koło dominacji, narzucania, niewolenia, wywyższania i poniżania, „nieustannego pokazu pychy i wyższości”. Co czyni nasze polskie życie nieznośnym.

Wczorajsza pogarda i poczucie wyższości wobec Rosji i Rosjan, dzisiaj przeradza się w lęk i poczucie niższości.  Pogardzana i silna militarnie Rosja stała się w mentalności polskich polityków, kultywujących idee polskiego mesjanizmu w Europie - zagrożeniem, potencjalnym kolonizatorem. 

Jednak, większość polskiego społeczeństwa nie akceptuje już tych wzorców mentalnych, nie podziela lęków i obaw przed Rosją. Chce żyć, jak pisał Słonimski, w zwyczajnym kraju. „Polska mnie nie rusza”, mówi młoda pisarka Marta Dzido, „nie określam się przez narodowość”. Część Polaków, zwłaszcza młodych, ucieka z Polski i nie chce wracać. Polska w UE daje im taką możliwość strefą Schengen.
,
Artykuł opublikowany
4 maja 2016r

22 komentarze:

  1. Do jaskiniowej rusofobii narzuconej Polakom przez własny reżim dodać należy satelicką zależność wobec imperialistycznego mocarstwa w realizacji jego wojennych celów zniszczenia Rosji. Jest to polityka samobójcza sprzeczna z interesem narodu i Europy.jasny gwint

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominam o tym mimochodem, ale wspominam. Vide fragmenty o ideach realizowanych przez braci Kaczynskich.

      Usuń
  2. W stu procentach zgadzam się z Pani interpretacją stosunków polskich "elit" politycznych i mediów do Rosji i Rosjan. Poza tymi wszystkimi uzasadnieniami tych chorych relacji względem wschodnich sąsiadów Polski, ta polityka jest po prostu najgłupsza z możliwych i wygląda to w taki sposób, jakbyśmy (politycy) chcieli jak najgorszych stosunków z Rosją i Białorusią z jednej strony, a z drugiej, mając tak zacofane poglądy uzurpujemy sobie prawo do pouczania innych, czego żadna przeciez nacja nie lubi... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Chciałoby się, by artykuł pani stał się zaczątkiem polemiki na temat rządzących polską polityką absurdów. Dzięki za ten głos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny/a Anonimowy/a - tez tak bym chciała, ale z dyskusji, jaką można prześledzić w komentarzach pod publikacje tego artykułu na łamach Sputnik Polska (link podaję pod tekstem artykułu) wskazuje,że racjonalna polemika sprawia wielu dyskutantom wielkie trudności.
      Tekst artykułu odbierają intuicyjnie, emocjonalnie, ale bezmyślnie, bez zrozumienia jego treści.
      To mnie przeraża, najbardziej jaskrawie obrazuje moja polemika na łamach Sputnika z jedną komentatorek, dziennikarką ...."Obserwatora Politycznego". Medium które ponoć pracuje na rzecz porozumienia i dialogu polsko-rosyjskiego.
      Jej wiedza na poruszane tematy była tak żenująco niska, że załamałam ręce.
      Ja cytuję autorytety naukowe, a ona ,że to jacyś niszowi badacze i ich opinii nie powinno się prezentować w opiniotwórczym medium, bo to szkodzi relacjom polsko-rosyjskim.
      Przyznam się,że czułam się bezradna wobec blokady myślenia u tej dziennikarki.
      Czułam zażenowanie, czytając takie wypowiedzi dziennikarki "Obserwatora Politycznego" na łamach Sputnika.
      Dlatego w racjonalna polemikę raczej nie wierzę, niestety, co mnie bardzo smuci.

      Usuń
    2. Droga Pani Zofio. Trzeba zdawać sobie sprawę, że w Polsce obowiązuje doktryna Makkartiego. Więc tego typu analizy lub opinie nie mają miejsca w szyderczo zwanych wolnych mediach. Pozdrawiam, jasny gwint

      Usuń
  4. Dziękuję za artykuł! I jak zwykle przeczytałam duszkiem. Nie będę się wymądrzać, bo mi do polityki daleko. Mogę jedynie stwierdzić, iż Pani - autorki punkt widzenia spraw jest mi bliski.
    PS: W mojej naszej świadomości również tkwi przeświadczenie, że nie do końca jestem Europejką (w zachodnim tego słowa znaczeniu) i nigdy tego nie kryłam. I nie dlatego, że odbija się we mnie „rosyjsko-słowiańskie skundlenie”, a dlatego że jest mi bliżej kulturowo, emocjonalnie, mentalnie itd właśnie do Słowian i Rosjan. I jestem z tego dumna.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne artykuły!
    An.

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba nie jest odkrywcze, że każda istota żyjąca, a nawet elektron, będzie zawsze wchodził w spory i "kolizje" z najbliższym sąsiadem. Socjologia i fizyka nie kłamie, taka jest natura rzeczy, a czy Polacy są rusofobami, wątpię. To nie Polacy są rusofobami, to Rosjanie nakierowywani w umiejętny sposób stali się ludźmi, którzy na minimalną nawet krytykę swojego kraju stają się Polakami. We współczesnym świecie tylko nacjonalizm, wszelkie hasła i przykłady historyczne są w stanie zjednoczyć społeczeństwo, wskazać mu wspólnego wroga i pod sztandarami "żądamy byle czego" można mieć pod nogami cały świat. Proszę zwrócić uwagę na, że tematy związane z Rosją nie są jakimiś szczególnymi, pojawiają się może raz w tygodniu i najczęściej są jakąś zapchajdziurą, artykułem nawet nie do kotleta, a do placka ziemniacznego. Nie ma Pani chyba kontaktu z młodymi ludzmi w Polsce, więc proszę na podstawie wypowiedzi kilku organizacji prawicowych nie wysnuwać tak daleko idących wniosków, które sa dość wygodne dla redakcji Sputnika i wodą na młyn dla antypolskich wypowiedzi na tym forum.
    Proszę nie doszukiwać się również dobrych stron w czasach kiedy Polska była pod zaborami rosyjskimi, przedstawiciele tego nurtu myśłenia, obecni na tym forum, a głoszący hasła rodem z epoki wczesnego PRL, będą Pani przyklaskiwali, ale to nic innego jak syndrom sztokholmski, takim sposobem pojmowania rzeczywistości daleko nie zajedziemy.
    To jest temat rzeka, a młodzi ludzie w Polsce mają gdzieś politykę, ta garsta, którą pokazują media to kropla w morzu radości z życia i chwytania dnia, a nie oglądania się za siebie.
    Naród, który nie zna swojej historii, nie pielęgnuje pamięci nie tylko o rzeczach doniosłych, być może popadnie w samozagładę, być może nie zasługuje na szacunek, ale naród, który przesadnie tę historię maltretuje, spłyca ją do poziomu wiecznej martyrologii, popadnie w paranoję.
    Proszę popatrzeć na fora społecznościowe, proszę nie traktować tego co napiszę teraz jako zarzut wobec Rosjan, ale młodzi ludzie w Rosji dostali dzisiaj głupawki, polityka, Rosja, polityka, Rosja, polityka, Rosja, a pomiędzy tym wojna tu, wojna tam.
    Młodzi ludzie w Polsce też dostali głupawki, fotka w WC, fotka przed lustrem, fotka w WC, fotka przed lustrem, a pomiędzy Nike, kremy, imprezy...
    Kto tu jest "chory", kto nosi wyżej głowę, kto kocha Stalina, a kto Bibera? Proszę wejść na FB i zadać sobie pytanie dlaczego życzenia urodzinowe Rosjan, Ukraińców... są najcześciej upstrzone grafiką ze złotem, dolarami, szampanem i droższym samochodem w tle, a w innych krajach jakieś misie-pysie i inne ślićniaste focie z króliczkami i serduszkami.
    To oczywiście moje prywatne obserwacje, więc mogę się mylić.
    i tutaj dodam z Polski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radzę przeczytać wywiad z Janem Klatą o Rosji. http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,42699,20025869,jan-klata-moj-moskiewski-makbet-sluzyl-na-lodzi-podwodnej.html#ixzz47sJQREFc
      jasny gwint

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. Proszę wybaczyć Anonimie, ale pleciesz wierutne bzdury. To nie Stalin rozpoczął II wojnę światową, ale Hitler, a znacznie wcześniej w tej agresji Hitlerowi pomogła Polska anektując czeskie Zaolzie. I o tym wszystkim Rosjanie doskonale wiedza. Za to z Polakami sa problemy, bo nie potrafią obiektywnie Patrzeć na fakty w historii.
      Jesteś Anonimie potwierdzeniem teorii zacnych luminarzy historii, których w artykule wspominam i cytuję, a którzy twierdzą,że polska pycha, megalomania i wywyższanie się nad inne narody jest nie do zniesienia.
      O ile Ukraina jest agresorem wobec własnej ludności, mordując ją w Donbasie czy Odessie, to Rosjanie agresji na Ukrainę nie dokonali. Okupacji Krymu nie ma, bo Krym sam się wypisał ze struktur Ukrainy i nikt tam nie marzy o powrocie władzy z Kijowa.
      Reszta to już ubliżanie Rosjanom, a tego w moim blogu nie bezie.
      Komentarz został ocenzurowany i wylądował w koszu. Niestety.

      Usuń
    4. Pani Zofio, dyskusja ma jakiś sens, jeśli nie knebluje się adwersarza. To przykre, że nie zna Pani historii i zaprzecza Pani faktom historycznym. To nie Polacy, rozumni mają problemy z tematem Rosji, to Wy Polacy z czasów PRL, macie problemy ze znalezieniem się we współczesnej Polsce.
      Hitler i Stalin byli tymi, którzy tę wojnę rozpoczęli we wrześniu 1939 roku. Niemcy przeprosili, Rosjanie nie zrobili tego jeszcze, a powinni. Próbujecie skłócić Polaków przychylnych Rosjanom jakimiś bajkami o megalomanii polskiej, a nie ma czegoś takiego, ponieważ w 90% wszyscy pochodzimy tak jak Rosjanie ze wsi, do szlachty nam daleko.
      Takie były czasy, taka była Polska i to trzeba zrozumieć, ale nie pisanie, że Stalin nie był tym, który przyczynił się do rozpoczęcia II wojny to już herezja.
      Proszę nie odpowiadać, ponieważ śmiesznie to wygląda, kiedy knebluje Pani usta prawdzie, a raczej niewygodnym komentarzom.
      Wiem jedno, podobnie jak na sputniku prawda w oczy kole i nigdy nie jest czarno-biała, ma zawsze odcienie szarości.
      Proszę nie odpowiadać, szkoda mojej klawiatury i czasu.

      Usuń
    5. Panie Anonimie (lub Pani Anonimie)
      Po pierwsze nikomu nie „knebluje” ust i prawa do wypowiedzi, o ile tylko przestrzega pewne żelazne zasady jakie tu obowiązują. Język ma być kulturalny a nie chamski i plugawy, nikt nikogo – nie obraża, nie ma pomówień, opluwania, insynuacji, szkalowania, itp. Jak ktoś ma kłopoty z tymi zasadami, jego komentarz ląduje w koszu.
      I Pana/Pani komentarz, wyżej zaprezentowany także, zgodnie z tymi zasadami - powinien wylądować w koszu. W drodze wyjątku go zamieszczam.
      A teraz do meritum mego artykułu.
      Nie wiem ile Pan/Pani ma lat, ale jeśli segreguje Anonim segregację ludzi w Polsce na MY, tj. ci urodzeni po 1989r a „WY z PRL”, to chce się Pan zaliczać do ludzi którzy mają poniżej 27 lat.
      No cóż, widać, że kiepsko uczono Anonima historii, bo fakty (bez przymiotnika „historyczne”) są przeciwko Anonima tezie, że to Stalin z Hitlerem rozpoczęli II wojnę światową. Wystarczy porównać daty, np. zajęcia przez Hitlera Austrii, portu w Kłajpedzie, Albanii, Czechosłowacji razem z Polską (w ciągu zaledwie 24 godz.), dzień po dniu. I inne daty związane z ekspansją Hitlera w Europie. To wszystko działo się przed 1 i 17 września 1939 r. data przekroczenia polskiej granicy przez wojska hitlerowskie jest dla II wojny światowej datą UMOWNĄ i każdy rzetelny historyk o tym wie. Chyba ze jest z IPN, ten – nie wiem. Wojska do Kłajpedy weszły w marcu 1939r, do Czechosłowacji w 1938 r. Jeszcze wcześniej Hitler urządzą we własnym kraju „noc długich noży” (czerwiec 1934r.), w 1935 r – plebiscyt w Zagłębiu Saary, dzięki czemu do tej pory francuskie zagłębie przemysłowe staje się niemieckie. W 1936 r. rzesza niemiecka wprowadza wojska na zdemilitaryzowane obszary strefy nadreńskiej, w 1936 r umowa o podporządkowaniu Austrii Rzeszy. Zachód milczy i nie reaguje, Też w 1936 r – zbrojna interwencja hitlerowców w Hiszpanii i wprowadzenie tam faszystowskiego gen. Franco jako szefa rządu. W tym samym 1936 r. Hilter związuje układ z Włochami i tworzy tzw. „Oś Berlin-Rzym”. W tym samym roku Hitler zawiera sojusz z Japonią de facto przeciwko ZSRR (tzw. Pakt Antykominternowski). Rok wcześniej, łamiąc postanowienia Traktatu Wersalskiego wprowadza Hitler powszechny obowiązek wojskowy. Także w 1935 r. Hitler wprowadza „Ustawy norymberskie” przeciwko Żydom. W 1938r. Goebbels organizuje słynna „noc kryształową”, czyli masowy pogrom niemieckich Żydów. Także w 1936 r. na Górnym Śląsku zaczynają działać organizacje NSDAP, co wykrywają zresztą polskie władze. To nie były wszak oddziały stalinowskie NKWD, ale nazistowskie organizacje i bojówki. Tak samo od 1936 r. wzrasta aktywność faszystów w Wolnym Mieście Gdańsk.
      Kolejny krok wobec Austrii 1938 r – Anschluss, włączenie jej siła do III Rzeszy. Wrzesień 1938 konferencja w Monachium i rozparcelowanie Czechosłowacji. Wojska hitlerowskie wchodzą do Sudetów. Tak jak wspomniałam już w marcu 1939r. wojska hitlerowskie wkroczyły do litewskiej Kłajpedy, tydzień wcześniej na obszary Czech i Moraw, Hitler ogłasza także w tym samym czasie „protektorat Słowacji”, której wojska razem z hitlerowcami wkraczają ramię w ramię pół roku później na obszary polskie.
      Wspominałam już o tym m.in. e wcześniejszej odpowiedzi do Anonima. Nie uczono tego Anonima w szkole? Ja podaję wyłącznie suche fakty, bez żadnej ich interpretacji. Gdzie w tym wszystkim jest Stalin? No gdzie? Napadał z Hitlerem w latach 1936 – 1939 na kraje europejskie, podpisywał pakty i układy wojskowe z Hiszpania, Włochami czy Japonia… przeciwko sobie?
      Kto tu nie zna historii, ja?

      Usuń
    6. C.d.:
      Piszesz Anonimie „Próbujecie skłócić Polaków przychylnych Rosjanom jakimiś bajkami o megalomanii polskiej, a nie ma czegoś takiego, ponieważ w 90% wszyscy pochodzimy tak jak Rosjanie ze wsi, do szlachty nam daleko”.
      No tak, prof. Janion i nieżyjący już wybitny polski historyk Tazbir to rzeczywiście „My, ludzie z PRL”, ale starsi od tego PRL i z głęboka wiedzą. Jakiej Anonimie nie posiadasz, więc te twoje uwagi traktuje jako objaw nieuzasadnionej pychy, która dokładnie potwierdza tezy wysunięte przez tę parę historyków. Sam dałeś ewidentny przykład, swoim komentarzem. że ocena polskiego społeczeństwa, jakiej dokonali – jest nader trafna.
      Zalecała bym jednak przeczytanie obu rekomendowanych w moim artykule pozycji z literatury historycznej obu wybitnych polskich autorów. Zawsze to inteligentniej się wypowiadać o czymś, co się zna z autopsji. Co się osobiście przeczytało….
      Nawet to megalomańskie zakończenie komentarza „Proszę nie odpowiadać, szkoda mojej klawiatury i czasu”. Jest klasycznym przykładem megalomanii a zarazem głupoty.
      Wszak piszę na własnej klawiaturze (nie Anonima) i tracę swój własny czas (a nie Anonima) na odpowiedź dla Anonima. Logicznie myśleć tych szkołach po 1989r jak widać też nie nauczono. A szkoda.

      Usuń
    7. Pani Zofio, proszę o jedno, więcej serca na dłoni, mógłbym napisać, że: "to my Polacy z czasów PRL mamy problemy", ale ja nigdy nie pluję i kalam własnego gniazda. Ojczyzny nie wybiera się, a ludzie inteligentni potrafią odnaleźć się i egzystować w każdym nawet nieprzychylnym społeczeństwie. Mam takie powiedzenie, że w życiu są różne sytuacje i kiedy po otworzeniu lodówki i sprawdzeniu jej zawartości, pozostaje nam tylko pychę do niej schować.
      Jest Pani tak przeraźliwie przerażona minimalną nawet krytyką, że pozwoli Pani, że nie będę podnosił Pani ciśnienia, w życiu są ważniejsze inne chwile.
      Jest Pani na tyle inteligentną kobietą, że przywoływanie na własnym blogu, dla podkreślenia znaczenia czyichś tez, nie ważne, że to profesor, jest śmieszne.
      Co do edukacji, powtarzałem dla ugruntowania wiedzy siódmą i ósmą klasę szkoły podstawowej trzy razy i ten etap edukacji uważam za najważniejszy. Przyjmijmy, że ósmą klasę mam opanowaną perfekcyjnie i na tym zakończmy wycieczki personalne, a powtórzę kolejne swoją prawdę, nie należy nigdy poniżać człowieka tak jak Pani to robi nie znając go. Jeśli nawet zakończyłem edukację na poziomie szkoły podstawowej i nie zdawałem matury z matematyki rozwiązując pięć zadań, i nie musiałem zdawać egzaminów na politechnikę, to nic nie upoważnia osobę taką jak Pani to oceny mojej osobowości.
      Jestem Polakiem, moi rodzice pochodzili ze wsi, przenieśli się do miasta, co nie oznacza, że akceptuję Pani polityczne poglądy i proszę szanować moje.
      Mam w "dupie" to czy Pani mój komentarz usunie, czy nie, ostatni raz zabrałem głos na Pani blogu, ponieważ nie ma Pani szacunku dla wolności słowa... Selektywna prawda, jest gówno warta... pozdrawiam i życzę dużo szczęścia w życiu, a zwłaszcza w tej zniewolonej Polsce.
      P.S.
      Przepraszam, że Anonim, ale jak się taki blog wybrało, że nie ma innej formy, ludzkiej, określenia swojej osoby to tak to wygląda, jaka karma, taki blog :)

      Usuń
    8. Nie wiem kim Pan jest i ile klas skończył. Stwierdzam wyłącznie na podstawie Pana wypowiedzi braki wiedzy historycznej. I nic więcej.
      Nie analizuje też Pańskiej osobowości, bo z tych krótkich Pana komentarzy niewiele można odczytać. Choć co nieco, sam Pan o sobie zasygnalizował. Ale ja o tym nie pisałam i nie mam zamiaru pisać.
      To Pan mnie nieustannie poucza. I to pan ciągle mnie "analizuje:, moje emocje, mój stosunek do kraju, mój patriotyzm, czy wmawiając mi, ze Pana poniżam (niby czym, stwierdzeniem ,że nie ma Pan wiedzy historycznej?)
      Co do odwoływania się do wcześniejszego artykuły, to wyłącznie po to, by nie powtarzać dwa razy tych samych informacji.Polską megalomanie zdiagnozowano dawno, m.in., dwoje wskazanych przeze mnie wybitnych polskich historyków. I nie widzę nic śmiesznego w podkreślaniu tych opinii. Może one są śmieszne dla Pana, dla mnie nie, bowiem ci profesorowie są dla mnie niepodważalnymi autorytetami w swoich dziedzinach. I ich oceny potwierdzają tylko moje własne przemyślenia.
      Mnie zupełnie nie obchodzi skąd Pan pochodzi, czy z miasta czy ze wsi, to nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, tym bardziej w akceptacji Pana sądów czy nie. Przyjmuję je do wiadomości i uważam, że ma Pan do nich niezbywalne prawo, ale to nie oznacza, że mam identyczne, że je podzielam.
      Ale skoro to Pan usiłuje ze mną dyskutować (a nie na odwrót) co mnie cieszy, to proszę przyjąć, że mam czasem odmienne zdanie i je staram się racjonalnie uzasadnić.
      Jeśli Pana tezy nie mają pokrycia w faktach historycznych - to ja to Panu wskazuję. Nawet rozumiem, że się to Panu nie podoba, bo trudno znieść świadomość, że sprawy czy opinie, w które się głęboko wierzyło nie mają pokrycia w rzeczywistości.
      Sam Pan serwuje mi tu swoje skrajne i nieco rozchwiane emocje. No bo skoro ma Pan gdzieś,czy Pana komentarz wyląduje w koszu, czy pojawi się publicznie - to po co właściwie Pan ten komentarz napisał?
      Mam wielki szacunek do wolności słowa, ale nie do pieniactwa, paszkwili, obmowy i innych tego typu słowotoku.
      Głoszenie własnego zdanie, Szanowny Anonimie - to także kultura słowa i poszanowanie godności, i tych o których Pan się wyrażą i tych do których adresuje Pan swoje słowa.
      Skoro chce być Pan Anonimem, to Pańska sprawa i proszę nie sugerować, że to się dzieje z powodu mego bloga.
      Tylko ludzie odważni i rzeczywiście wolni, mają odwagę publicznie, jawnie z własną twarzą i autentycznym nazwiskiem przedstawiać swoje sądy i opinie, bronić swego stanowiska.
      Nie oczekuję, że wszyscy ludzie w Polsce chodzą taką drogą, jaką ja wybrałam.
      Co do kalania własnego gniazda i wyboru ojczyzny, to rzeczywiście ja sobie jej nie wybierała, wybrali moi rodzice. Ale jeśli to moje gniazdo ktoś mi paskudzi nieustannie, to ja mam obywatelski wręcz obowiązek takie zachowanie nazywać po imieniu i piętnować. I jeśli piszę o wadach i przywarach Polaków, jeśli nazywam po imieniu to, co się w Polsce wyprawia, jeśli jawnie mówię i piszę o tym co mi się w Polsce nie podoba, to jest to właśnie czyszczenie mego skalanego gniazda. Ale nie przeze mnie. To nie ja wykrzykuje nieustannie w mediach czy z trybun politycznych "prawda naz wyzwoli", ja tą prawdę po prostu pokazuje.
      Znawcy polskiej literatury doskonale wiedzą skąd zaczerpnęłam ten cytat, a brzmi on: "Prawdziwa cnota, krytyki się nie boi".
      I to co dla Pana jest kalaniem gniazda, u mnie jest po prostu krytyka.
      Co do Polski, to na razie jest zniewolona przeraźliwą głupotą.
      Też pozdrawiam i życzę wielu radosnych chwil w życiu.

      Usuń
    9. Zgodnie z życzeniem Anonimie, nie publikuje obu komentarzy Anonima (z 28.05, godz. 00,44), ale trzy okazji nadmieniam,że dobrą znajomość polskiej literatury traktuję jako swój obywatelski obowiązek i nie zaprzeczam, że maturę zdawałam w czasach PRL, której poziom był nieporównywalnie wyższy niż obecnych egzaminów maturalnych. Zważywszy,że wykładowcami języka polskiego i polskiej literatury w moim liceum byli autentyczni profesorowie, wykładowcy akademiccy z Lwowa i Wilna, którzy repatriowali do Polski po wojnie. Poziom u nas był uniwersytecki, klasy nieliczne, kilkunastoosobowe i bardzo wysokie wymagania stawiane uczniom. To wszystko wspaniale owocuje do dzisiaj.

      Usuń
  6. Należałoby zastanowić się dlaczego Polacy (a przynajmniej ich większość) nie lubią lub wręcz nienawidzą Rosjan. Podobnie też jest z Żydami. Można to tłumaczyć odwiecznym wpajaniem uprzedzeń do Rosjan jako tych gorszych i tu widzę niemały wpływ KK - wyższość katolicyzmu nad prawosławiem. Podsycanie cierpiętnictwa zaborowego w szczególności tego od Moskali, czy wreszcie straszenie okrutnymi bolszewikami. Cały ruch solidarnościowy był bardzo antyrosyjski, wręcz to był ich manifest - pogarda dla Rosjan a właściwie Sowietów i wszystkiego co rosyjskie, czyli sowieckie. To słowo klucz wszystkich dawnych opozycjonistów i ich stosunku do Rosjan i tamtej Polski.Obecne niestety w mediach, podręcznikach, przekazach, wręcz obowiązkowe i ma zawsze uwiarygadniać Rosjan wyłącznie jako złych i wrogich.
    Jest jeszcze inne wytłumaczenie nienawiści do innych narodowości- nienawidzimy tych, których skrzywdziliśmy. Nienawidzimy tych, którzy są od nas lepsi, szlachetniejsi, mądrzejsi.
    Lubię i Rosjan i Żydów, inne narody również...może dlatego "Solidarność"była mi zawsze nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonim z 8 grudnia 2016:
      Nie spoufalam się z Anonimami i nie dopuszczam w takich przypadkach do zwracania się do mnie po imieniu, uwagi personalne (pod moim adresem) bdyskwalifikują komentarz do opublikowania.

      Usuń