piątek, 27 maja 2016

Rosja – amerykański wróg Polski. Cz. 2.: „Gazeta Wyborcza”




GAZETA WYBORCZA[1]

Casus Piskorskiego

Medium red. Adama Michnika, podobnie jak „Rzeczpospolita” zajęła się Mariuszem Piskorskim i jego partią „Zmiana”, którą zdaniem ABW założyli Rosjanie [2]. Dziennikarze powołują się na ABW i prokuraturę, chociaż oficjalnie, i agentura i prokuratura, …milczą i o sprawie lidera Zmiany nie chcą nic oficjalnie powiedzieć. 


Duża część artykułu dot. działań Piskorskiego na …Ukrainie, gdzie w lutym ub. roku zorganizował wg prokuratury, wyjazd członków partii i kierował „prowokacją mającą na dokonaniu przez aktywistów jego partii dewastacji pomnika Bandery i malowaniu antyukraińskich napisów, sugerujących, że zrobili to Polacy mieszkający na Ukrainie”. Poza tym brał udział w referendum na Krymie „w celu przedstawienia opinii publicznej” tego referendum, „w sposób oczekiwany przez władze rosyjskie”. 
Poza tym Piskorski spotykał się z przedstawicielami rosyjskich organizacji pozarządowych, którzy, wg prokuratury, byli w rzeczywistości „kontaktami służb wywiadowczych, czego Piskorski miał mieć świadomość”. Miał od nich przyjmować „zadania operacyjne w zakresie wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską celem propagowania tez zbieżnych z interesami Rosji”. I do jego zadań należało, jak podaje Gazeta Wyborcza, „manipulowanie nastrojami społecznymi i wywieranie wpływu na postawy społeczne w Polsce”, za co miał otrzymywać pieniądze. 
Gazeta podaje, że wg ich źródeł, (czyli wg przecieku z ABW) Mateusz Piskorski od 2013 r. do maja 2016r. brał udział w „działalności rosyjskiego wywiadu cywilnego, skierowanej przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, poprzez uczestniczenie w spotkaniach operacyjnych z osobami stanowiącymi kontakty służb wywiadu, przyjmowanie zadań operacyjnych celem propagowania rosyjskich interesów i manipulowania nastrojami polskiego społeczeństwa, pobierając na tę działalność środki finansowe i wynagrodzenia”.

Mówiąc wprost, sympatie prorosyjskie czy szacunek wobec rosyjskiego prezydenta, objawiane przez Polaków w różnych sposób, a także publiczne piętnowanie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach - to wina Piskorskiego i jego niezarejestrowanej partii. I to wg ABW nazywa się …szpiegostwem.

Obecnie w Polsce, jeśli społeczeństwo myśli inaczej o Rosji czy jej prezydencie, niż głoszą to propagandowe media i rządzący politycy, to znaczy, że ulega „manipulacjom nastrojami” i „propaguje rosyjskie interesy”. 
A osoby, które gdziekolwiek (np. w Internecie czy w mediach) ujawniły prorosyjskie opinie, czy też zaakcentowały to swoją postawą i działaniem – mogą być oskarżone o szpiegostwo na rzecz Rosji. 
Każdy kontakt z jakąkolwiek rosyjską organizacją pozarządową, o ile nie jest ona w Rosji określona „agentem wpływu”, czyli opozycyjną, finansowaną przez Zachód – może być określony przez polski wymiar sprawiedliwości i polskie tajne służby – jako szpiegostwo na rzecz Rosji.

Poza przekazaniem przecieków z ABW i prokuratury na temat uwięzionego lidera Zmiany, Gazeta Wyborcza, sugeruje, że mężczyzna, który chciał wysadzić w powietrze autobus z pasażerami we Wrocławiu naśladował braci Cajnajewów[3], Czeczenów, który identyczną bombę podłożyli w czasie biegu maratończyków w Bostonie.

Polityczne euro-obligacje

Rosyjskimi euro-obligacjami zajął się red. Kublik[4] i zgoła finansowy temat potraktował politycznie. Pisze, że minister finansów Rosji, Andriej Siłujanow zapowiedział, iż tą pierwszą emisją euro obligacji „od czasów inwazji na Krym”, (chociaż żaden rosyjski minister nie używa określenia „inwazja” wobec wydarzeń na Krymie), „Rosja chce potwierdzić swoją obecność na międzynarodowych rynkach finansowych”.  Innymi słowy, uważa red. Kublik, Rosja chce „pokazać, że inwestorzy z Zachodu chcą robić interesy z Rosją, mimo sankcji nałożonych na Rosję z powodu agresji na Ukrainę”. 

Gazeta Wyborcza ze smutkiem stwierdza, że jeszcze, w ub. miesiącu plany Moskwy mogły być pogrzebane przez międzynarodowe instytucje: Clearstream i Eurorocler, które nie chciały obsługiwać rosyjskich euro-obligacji, po zastrzeżeniach, jakie wniosły USA i UE. Rosja znalazła sposób na wymuszone przez  Amerykanów fochy zachodnich instytucji finansowych i wobec takich postaw powierzyła obsługę swoich obligacji własnemu, kontrolowanemu przez rząd bankowi VTB Capital, a rozliczeniami zajmie się również rosyjska instytucja finansowa - NRD (Nacjonalnyj Roscziotnyj  Depozitarij). 
Doradcą prawnym tej emisji została amerykańska kancelaria prawna Cleary Gottlieb Steen and Hamilton, która już reprezentowała rosyjski rząd w międzynarodowych sporach Rosji dot. kompanii naftowej Jukos.

Red. Kublik wspomina też, że szykując do prywatyzacji objętego zachodnimi sankcjami koncern Rosnieft, Rosja może skorzystać z tej samej kancelarii, jeśli powiedzie jej się ze sprzedaż zachodnim inwestorom euro-obligacji. Na razie rząd Rosji wynajął do tej prywatyzacji już inną amerykańska kancelarię - White and Case, także doradzającej Rosji w sprawach Jukosu. Doradcą inwestycyjnym w tej prywatyzacji będzie natomiast wielki włoski bank Intesa Sanpaolo, o czym poinformował minister rozwoju gospodarczego FR Aleksiej Uliukajew.

Jedna Rosja: kanty i przekręty

Oczywiście nie mogło zabraknąć artykułu byłego moskiewskiego korespondenta GW[5]. Wprawdzie w Rosji go już nie ma, ale uważa, że o Rosji wie wszystko. 

„Putinowska partia władzy Jedna Rosja przeprowadziła w całym kraju pierwsze prawybory” donosi. „W wielu miejscach udało się w myśl reguły Wiktora Czarnomydrina: ‘chcieliście dobrze, wyszło jak zawsze’, czyli z tradycyjnymi kantami”. Barwnie opisuje dziennikarza z PBK Daily, który podszył się pod pracownika budżetówki w podmoskiewskich Lubercach i dzięki temu obserwował nieprawidłowości wyborów wewnątrzpartyjnych. Uczciwie jednak zaznaczył, że podobne zachowania członków Jednej Rosji zaobserwowane na dalekim wschodzie Rosji zaowocowały stwierdzeniem kierownictwa partii, że unieważni wybory w kilku regionach.

KOMENTARZ

Lektura wydań świątecznych największych ogólnopolskich dzienników wyraźnie wskazuje na to, że jest kreowana dla polskiego społeczeństwa jednostronna, negatywna opinia o Rosji. Dziennikarze, świadomie lub mniej - jasno wskazują inspiracje USA, zarówno dot. poruszanej tematyki, jak i sposobów interpretacji rzeczywistości. Średnio inteligentny czytelnik nie ma problemów w dostrzeganiu tego zjawiska.

W tym samym czasie, w Internecie na portalach informacyjnych można przeczytać, że to Rosja prowadzi wielką wojnę informacyjną w Polsce[6]
Red. Robert Cheda z portalu internetowego www.wp.pl uważa, że to akurat Polska jest jednym z najważniejszych celów wojny hybrydowej Rosji z Zachodem. Wg niego, jest „zastraszenie i dezinformacja zagranicznej opinii publicznej” i gra „na wywołanie wewnętrznych podziałów w UE oraz pomiędzy nią i USA” a „rosyjskie media z upodobaniem używają wobec Polski negatywnych skojarzeń”.

Jakby nie oceniać opinii red. Chedy, to jego twierdzenie, że „Moskwa udowadnia Europie, że nasza polityka oparta na rusofobii" i jest to "jedna z głównych przyczyn braku korzystnych relacji Rosji i UE” - ma bardzo konkretne źródła. Wystarczy przeczytać tylko dwie gazety wydane w tym samym czasie, by potwierdzić, iż  wskazana przez red. Chedę - Moskwa ma w 100% rację.

Jego zdaniem: „pomiędzy Rosją i Zachodem trwa wojna. Trwa rosyjska agresja propagandowa i informacyjna, które tamtejsza doktryna wojskowa traktuje tak samo, jak klasyczne ofensywy militarne. Jeśli ktoś myśli inaczej, pozostaje w błędzie i pora nareszcie spojrzeć prawdzie w oczy. Szczególnie w Polsce, która zajmuje poczesne miejsce na liście rosyjskich celów wojskowych”. Uważa też, że „w rosyjskich mediach trudno znaleźć jakąkolwiek pozytywną informację o Polsce lub Polakach. Jesteśmy pod tym względem kompletnie wymazani z rosyjskiej świadomości. (…) Za to negatywnych skojarzeń jest więcej niż dość, a głównym pozostaje polska obsesja antyrosyjska, czyli rusofobia. Takim motywem jest tłumaczone każde wydarzenie w naszym kraju oraz polska polityka zagraniczna”.

O ile z tezą red. Chedy, że w rosyjskich mediach piszą wyłącznie źle o Polsce, trudno mi się zgodzić, to z drugą tezą, że „polska obsesja antyrosyjska, czyli rusofobia” jest aż nadto widoczna, zwłaszcza w mediach i polskiej polityce zagranicznej  – uważam za słuszną. W tym przypadku Rosjanie mają 100% racji!

Tyle, że to nie efekt "agresywnej wojny hybrydowej" Rosji z Polską, ale dokładnie odwrotnie – to efekt prymitywnej raczej wojny hybrydowej Polski z Rosją, co widać gołym okiem w polskich mediach, czy w wypowiedziach polskich polityków.

Odwracania kota ogonem na nic się nie zda, „pora nareszcie spojrzeć prawdzie w oczy”, jak postuluje red. Cheda, chociaż kierunek jego patrzenia jest dokładnie odwrotny od mojego.


[1] GAZETA  WYBORCZA, nr.121 ,8728, środa-czwartek 25-26 maja 2016

[2] Mariusz Jałoszewski, Wojciech Czuchnowski: „ABW: Partię Zmiana założyli Rosjanie”, str. 7.

[3] Jacek Harłukowicz: ”Bombiarz z Wrocławia naśladował braci Cajnajewów”, str. 5.

[4] Andrzej Kublik: „Rosja przełamuje sankcje”, str. 26.

[5] Wacław Radziwinowicz: „Karuzela, podarki i cuda nad urną Jednej Rosji”, str. 18.


[6] Robert Cheda: „Rosyjski walec propagandowy. Polska jednym z najważniejszych celów wojny informacyjnej Kremla”, portal informacyjny Wirtualnej Polski: www.wp.pl , 25 maja 2016r, patrz: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Rosyjski-walec-propagandowy-Polska-jednym-z-najwazniejszych-celow-wojny-informacyjnej-Kremla,wid,18348945,wiadomosc.html?ticaid=117158&_ticrsn=5

3 komentarze:

  1. kto finansował polską opozycję w latach 70-tych i 80-tych? kto finansuje białoruską opozycję obecnie?

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, kto. Ja myślę, ze odwetowcy z Bonn i niędzynarodowe siły reakcji a także amerykański imperializm i izraelska soldateska. Czy mam rację?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wracają lata 50. Nie rozumiem ludzi, którzy żyją ze szkodzenia innym ludziom. W dodatku, że są to często ludzie inteligentni i wykształceni.

    OdpowiedzUsuń