piątek, 18 kwietnia 2014

Putin na żywo - także w Polsce



Polacy mieli szansę obserwować na żywo dyskusję prezydenta Putina z narodem, obcokrajowcami przebywającymi w Rosji i mieszkańcami Berlina. Stało się to dzięki bezpośredniej transmisji publicznej telewizji: TVP Info (nie najlepsze tłumaczenie na język rosyjski) i niektórych komercyjnych stacji telewizyjnych. 
Władimir Putin wprowadził zwyczaj bezpośrednich dyskusji medialnych z obywatelami kraju, organizowanych zazwyczaj pod koniec roku. Wiosenny wyłom w tradycji związany był z wydarzeniami na Ukrainie i na Krymie, oraz zaostrzeniem się relacji między Rosją a Zachodem na kanwie tych wydarzeń. Władze rosyjskie są świadome, że niepokoją one Rosjan bez względu na ich poglądy polityczne. Co miało odzwierciedlenie w toku dyskusji.  
Polskie media tradycyjnie skrytykowały spotkanie i nazwały je „propagandowym spektaklem” lub „wielkim wyreżyserowanym show Putina”, nie bardzo zresztą wchodząc w meritum rozmów.  A warto było, choćby po to, by poznać poglądy prezydenta Rosji na źródła nacjonalizmów w zachodniej Ukrainie, czy o krymskich Tatarach, o których los tak martwił się podczas wizyty w Turcji prezydent Bronisław Komorowski. 
Odnotowały jedynie kilka ważnych politycznych sekwencji.  Jako najważniejsze uznano „przyznanie się Putina”, że żołnierze rosyjscy byli na Krymie przed i po referendum, pilnowali porządku w czasie jego przeprowadzania. Tak, jakby polscy dziennikarze nie wiedzieli, że na Krymie stacjonują od dziesięcioleci jednostki rosyjskiej floty czarnomorskiej. 
Odnotowano też, że prezydent Putin nie boi się NATO, ale na jego ekspansję na wschód adekwatnie zareaguje i na zapewnia, że wojsk i instruktorów z Rosji we wschodniej Ukrainie nie ma. 
Trzeba przyznać, że niektóre portale internetowej, jak np. Interia.pl – uczciwie relacjonowały to wielogodzinne spotkanie. 
Mnie zainteresowała natomiast ocena nacjonalizmu na Ukrainie. Władimir Putin wskazał, że skrajne nacjonalizmy rodzą się przede wszystkim na zachodzie kraju, którego ziemie ongiś należały do Polski, Węgier i Czech, w odróżnieniu od ziem Ukrainy południowo-wschodniej, które od wieków były ziemiami rosyjskimi. Ukraińcy na zachodnich ziemiach byli dyskryminowani i traktowani, jako obywatele II-giej kategorii, a to budziło w nich niechęć do „okupantów” i stało się zasiewem nastrojów nacjonalistycznych.  Władimir Putin uważa, że niwelowanie tych nacjonalizmów to zadanie dla państw graniczących obecnie z zachodnią Ukrainą.  
Trzeba przyznać, że prezydent Putin, chociaż nie jest historykiem, jak polski prezydent, to historię Ukrainy i jej problemy etniczne zna bardzo dobrze. I wie, z jakim potencjałem ludzkim ma do czynienia na Ukrainie. Czego o polskich politykach trudno powiedzieć.  
Na pytanie o krymskich Tatarów, rosyjski prezydent przyznał, że w minionych czasach doznali wielu krzywd i odwołał się do decyzji Katarzyny II dot. Krymu i mieszkających tam Tatarów. „Trzeba naprawić wyrządzone im krzywdy i przywrócić, to, co mieli za Katarzyny II. Dotyczy to także innych mniejszości mieszkających tam od wieków – Greków, Niemców, Ormian”- zaznaczył prezydent.  
Gazeta Wyborcza podkreślała jego wypowiedź, że „ ….Skłócenie Rosji i Ukrainy to rozerwanie jednego narodu. Bolszewicy nigdy nie dopuszczali możliwości podziału i mieli rację”: Zwróciła też uwagę, że "reset" w stosunkach USA-Rosja, ogłoszony przez prezydenta Obamę, skończył się już przed wybuchem kryzysu na Ukrainie a w stosunkach między Rosją a USA doszło do utraty zaufania. I jeśli Amerykanie chcą odzyskać zaufanie, to muszą, wg słów prezydenta Putina: „respektować interesy innych stron oraz międzynarodowe prawo”.  
Sensację w Polsce wywołał Edward Snowden, którego interesował podsłuchy w Rosji i stosunek prezydenta do takich działań operacyjnych federacyjnych służb specjalnych, co Gazeta Wyborcza skwitowała: „Porozmawiali ze sobą jak "jak byli agenci". Fakt ten nie umknął też Internautom.   Mariusz Zinek, na FB odnotował: „Anne Applebaum komentuje wystąpienie Snowdena: "Edward Snowden właśnie oficjalnie zrobił z siebie narzędzie rosyjskiej propagandy" (przeczytane w Onecie). A ja zadam pytanie: a Pani mąż (szef polskiej dyplomacji, minister
Radosław Sikorski – przyp. red.), jakiej propagandy jest narzędziem? Na pewno nie polskiej. Waszyngton? Tel Aviv?...” 
Prezydent Rosji przedstawił jasno i klarownie stanowisko Rosji wobec Ukrainy i plany wobec Krymu.  Zaprezentował się, jako przywódca silnego kraju o zdecydowanych pryncypiach, który nie dąży do żadnych eskalacji napięć na Ukrainie, lecz szuka dla nich racjonalnego rozwiązania.

Zachód, natomiast, jest wpatrzony w chaotyczne działania kijowskich władz na wschodzie kraju, gdzie kilka kobiet potrafi przepędzić ze wsi zmotoryzowany oddział armii ukraińskiej. I reaguje z coraz mniej ukrywaną irytacją na te wydarzenia. 
Desperacja jest tak wielka, że premier Tusk osobiście zadzwonił do prezydenta Białorusi, przez polskich polityków i media określanym jako komunistyczny dyktator.  
Czyżby było to preludium do rozmów polskich władz z Władimirem Putinem?
Felieton ukazał się na łamach
polskojęzycznej redakcji internetowej
Głosu Rosji

15 komentarzy:

  1. Co do portalu Interia.pl , to widać tam rękę niemieckiego własciciela. Ten portal jako jedyny (dotąd) podał informację ze szef MSZ Ukrainy Andrij Deszczyca oświadczył że kijowskiego Majdanu nie obowiązują ustalenia z Genewy nakazujące opuszczenie nielegalnie okupowanych ulic i miejsc publicznych. Wg. Deszczycy na Majdanie demonstranci znajdują się legalnie.

    Taki mamy efekt ustaleń w Genewie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowna Pani. Mam podobne poglądy. Składam najlepsze Życzenia Świąteczne. Przy okazji prośba o usprawnienie sytemu korespondencji, usunięcie tego wstrętnego anonima i pouczenie jak należy postępować. Dziś znowu wyleciałem. jasny gwint

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dreogi Jasny Gwincie!
      Z Anonimem postaram się ukrócić dialogi, jest męczący. Bawi się w kaznodzieję, a ja takiego do pełni szczęścia nie potrzebuję!
      Dziękuje za życzenia i wzajemnie życzę udanych, spokojnych Świąt!!!
      Najserdeczniej pozdrawiam.

      Usuń
    2. Mnie też się nie podoba jak mnie podsłuchują (i podglądają) ci, tamci i owi, ale ich rozumiem, mam odmienne poglądy niż ekipa rządząca wobec Rosji czy Ukrainy i i wyrażam publicznie te poglądy.
      ***
      Co do Pana komentarzy, to one jak na razie nic do dyskusji nie wnoszą. Tak na prawdę żadnych opinii Pan tu nie ujawnił, żadnych też nie przedstawił, a tym bardziej ich nie udowodnił. Co najwyżej wkleja Pan cudze wypowiedzi. Więc nie wiadomo czy są one odmienne czy zgodne i z jakimi.
      Pański sposób dyskutowania jest irytujący i nie podoba się nie tylko mnie. Tu nie chodzi o Pana poglądy, jeśli je Pan w ogóle jakieś ma, ale o sposób dyskutowania.
      Owszem panie Iwanie, psuje Pan atmosferę dyskusji, a nie wzajemnej adoracji. Bo okazywanie szacunku dyskutantom, bez względu na poglądy i przekonania - jest objawem kultury, której Panu po prostu brak. I to się mnie i innym Komentatorom - nie podoba.
      Jest Pan tu swego rodzaju chamem z przekory, by manifestować tym swoją awersję do innych ludzi tutaj dyskutujących, a zwłaszcza do mnie. Mają prawo na to zwracać Panu uwagę a ode mnie domagać się usunięcia z grona dyskutantów.
      Pana chamstwo, bo tak trzeba nazwać rzecz po imieniu - nie jest ani konstruktywne, ani nawet odkrywcze. Ale chyba o tym, to Pan wie zapewne...
      ***
      Mnie nie zastanowiło w żadnej mierze, że prezydent Putin odpowiada na pytania agenta CIA. który otrzymał azyl w Rosji, dla mnie jest to nadzwyczaj normalna reakcja.
      Jeśli natomiast Pana zastanowiło, to Pańska sprawa. Mnie Pana stosunek do reakcji prezydenta Rosji - nie interesuje.
      Proszę nazwiska i nicki pisać po polsku, jako imiona własne - z dużej litery. Pana maniera narusza godność ludzi, którzy się za nimi kryją.
      Jakby Pan nie wiedział, co jest chamstwem - to właśnie taka maniera jest chamstwem.
      Mama zapomniała o tym Panu powiedzieć?

      Usuń
  3. Paweł Deląg w TokFm.
    Przed chwilą skonczyłem słuchać - pełne uznanie dla tego aktora. To co mówił o Rosji i stosunkach polsko rosyjskich, całkowicie odbiega od opinii dominujących w mediach. Mimo wielu prób prowadzącej z nim rozmowę dziennikarki, nie dał się nakłonić do wyrażania antyrosyjskich opinii zgodnych z linią propagandową Agory. W rozmowie poruszono wiele wątków, od Ukrainy do tematyki kulturalnej.
    Jedno ze stwierdzeń P. Deląga :
    Rosja jako państwo realizuje swoje interesy na Ukrainie i Putin robi to bardzo skutecznie. To stwierdzenie obiektywnego faktu, bez jego oceniania . A co robi Polska - Polska sie boi. Dlaczego ? Bo jest słaba. Jest słaba bo przez 20 lat nie potrafiła wykorzystać szans i zbudować silne państwo - takie w którym Polacy nie musieli by się juz bać Rosji. Zamiast tego Polska pozbyła się kilka milionów swoich obywateli którzy musieli emigrować. Według Deląga negatywną rolę w relacjach polsko rosyjskich odgrywają media, które są uzależnione politycznie. Kilkakrotnie podkreślał ze ludzie są manipulowani. W tym miejscu prowadząca próbowała protestować i przeciwstawic media polskie mediom rosyjskim. W odpowiedzi Deląg stwierdził ze polskie media (nazwał je "medzia") tez są uzależnione a co do rożnic to mozna dyskutowac jedynie o skali.
    Na tle D. Olbrychskiego, Paweł Deląg zaprezentował się zupełnie odmiennie, widać ze nie wszyscy polscy aktorzy to efekciarze. Z tego co mówił wynika ze pomimo "bójkotu" wielu polskich twórców - pisarzy, reżyserów itd. zaangażowanych jest w różnego rodzaju projekty kulturalne w Rosji. Polskie media to przemilczają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Bobrze,
      nie tylko ludzie kultury współpracują z Rosją.
      Kilka dni temu pod Moskwą otworzono polską fabrykę płytek ceramicznych. Bydgoska PESA buduje zakład przemysłowy w Rosji.Studenci jeżdżą n praktyki, w niedzielę do Sankt Petersburga wyjeżdża córa mojej przyjaciółki.
      Co do mediów, to w rosyjskich mediach, nawet tych uznawanych za "kremlowskie" więcej dowiem się o wydarzeniach na świecie i w Rosji niż z jakichkolwiek w Polsce!
      Jeśli chodzi o medialną propagandę, to polskie media biją na łeb rosyjskie.
      Czytam informacje w rosyjskich mediach przede wszystkim po rosyjsku i po angielsku.
      Informacje z Kremla czy z tzw. Białego Domu (rządu) są na o niebo wyższym poziomie niż analogiczne z Polski. Nie mówiąc np. o USA.
      Służby informacyjne rosyjskiego rządu, ministerstw i Kremla - są perfekcyjne.Dostęp do dokumentacji rządowej czy prawodawstwa tworzonego na Kremlu - praktycznie bez ograniczeń.
      Korzystam z nich na co dzień.
      Bywa, że nawet kancelaria Angeli Merkel nie jest tak szybka jak kancelaria Putina. Tłumaczenia na angielski informacji z z urzędu kanclerskiego RFN mam po kilku dniach, z Kremla po kilku godzinach.
      Putin miał medialne spotkanie z narodem do południa, po południu czytałam stenogramy po rosyjsku i po angielsku!!!
      Polscy dziennikarze są zbyt leniwi i zbyt ulegli zachodniej propagandzie, by posługiwać się wiedzą o Rosji zdobywaną u źródeł.
      Oni serwują medialne popłuczyny. Bo niby skąd mają wiedzieć, że media rosyjskie sieją propagandę, skoro nie konfrontują tego, co piszą z rzeczywistością.
      Konfrontują je z opiniami innych mediów, np. z USA albo z sieczką propagandową serwowaną przez ukraiński Majdan, albo też z opiniami rosyjskich opozycjonistów, którym Putin zalazł za skórę.
      Ale nie konfrontują z faktami, z rzeczywistością.
      Teraz w dobie internetu,udostępnianych filmów ze zdarzeń, wypowiedzi ludzi, zdjęć - wiele tych medialnych popłuczyn można skonfrontować i zweryfikować w ciągu kilku minut.
      Oczywiście, swoistą sztuką jest w śmietniku internetowym odróżniać ziarno od plew, bujdy od faktów, manipulacje i propagandę od rzeczywistości - ale dla wprawnego analityka, umiejącego weryfikować materiały z tego globalnego śmietnika, nie ma większych problemów.

      Usuń
  4. 1705
    Jak "analizuja" polskie media mozna sie przekonac na podstawie kiedys wybitnego tygodnika Polityka.
    Na stronie internetowej mamy tytul:
    "Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz: Blogerka analizuje występienie Władimira Putina"
    Jesli to jest analiza to moje trzy zdania sa powiescia.
    Moc pozdrowien dla Pani i Jej Czytelnikow

    OdpowiedzUsuń
  5. Rodzinnych, spokojnych Świąt Wielkanocnych dla Pani Zofii i Blogowiczów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I wzajemnie - pogodnych, spokojnych, relaksowych.....

      Usuń
  6. Pesymistycznie nastawiony zwolennik państwowości na Ukrainie mówi wysłannikowi prasy zachodniej że w Kijowie narasta przekonanie ze dla Ukrainy byłoby w końcu lepiej pozbyć się dokuczliwych wschodnich prowincji i stworzyć bez nich europejskie nowoczesne państwo.

    Jeśli takie przekonanie rzeczywiście narasta i jeśli wschód ma być przeszkodą w zbudowaniu z zachodniej części Ukrainy, nowoczesnego europejskiego państwa, to w czym problem ?

    Ciekawe jak takie państwo by wyglądało.

    http://www.theguardian.com/world/2014/apr/19/ukraine-donetsk-pro-russia-militants

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragicznie - bowiem tam gdzie były ongiś ziemie polskie rządzi nacjonalistyczna Swoboda, np. we Lwowie.....Ciekawa jestem, jakby się wtedy polskie władze zachowywały, gdy ten nacjonalizm zaczął być taki, jak np. obecnie w RFN. A właściwie jeszcze bardziej radykalny, jak niemiecki.

      Usuń
  7. Amerykański magazyn - o tym "Jak Ameryka straciła W.Putina i jak zwróciła go przeciw Zachodowi".
    Gwoli przypomnienia.

    http://www.theatlantic.com/international/archive/2014/04/how-america-turned-putin-against-the-west/360921/

    OdpowiedzUsuń
  8. Amerykanie się nie patyczkują i podejmują kolejne ostre kroki wymierzone w Rosję. Amerykańska marynarka ogłosiła ze na manewry NATO na Morzu Czarnym, wyśle swoje bojowe delfiny i lwy morskie. Pisze o tym "Guardian" całkiem poważnie, stwierdzając ze po raz pierwszy może dojść do spotkania twarzą w twarz , rosyjskich i amerykańskich deflinów na otwartym morzu.
    Taka konfrontacja może mieć nieobliczalne skutki. Czekamy co jeszcze wymyślą amerykańscy stratedzy żeby przestraszyć Putina. Na marginesie - ukraińskie delfiny które przeszły na rosyjską stronę były samcami czy samicami ? Tego rosyjskie źródła wojskowe nie ujawiły.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie już ta amerykańska paranoja antyrosyjska nie bawi. Ma znamiona ciężkiej histerii.I moje pojęcie o USA, jako nieobliczalnym agresorze, poza wszelka kontrola - tylko się ugruntowuje.
    Co do delfinów, to chyba będzie trudno, bo jak było tam ZSRR - to szkolono delfiny, ale czy szkoli je Ukraińcy, to ja nie wiem...
    Rosjanie powiedzieli, ze wrócą do pracy z delfinami na Krymie, ale kiedy, też nie wiem...
    A czy Amerykanie mają jakieś pływające w US NAVI ...delfinarium, którym swoje szkolone zwierzaki przywiozą z Florydy na Morze Czarne?
    Rosjanie zwinęli podobno ok. 20 wyszkolonych najemników amerykańskich, których opłacił rząd USA a Ukraińcy wysłali do wschodnich regionów kraju pacyfikować "ruskich separatystów". separatyści chodżą wolno, najemnicy natomiast "wyparowali". Podobno spowodowało to niezapowiedzianą super tajną wizytę szefa CIA w Kijowie, o czym Rosjanie natychmiast ogłosili publicznie.
    Takie uzbrojone, pływające delfinarium amerykańskich marines - może skusić Rosjan do osobistego sprawdzenia, co potrafią amerykańskie delfiny i przejmą bez oddania jednego strzału okręt z delfinami? Ja bym tam na miejscy USA nie ryzykowała. delfiny to inteligentne nad podziw zwierzęta, trening kosztowny, może US Navi dużo stracić.
    Mam nawet jakieś zdjęcie z delfinarium chyba na wschodzie Rosji, na którym Putin bawi się z delfinem. Lubi zwierzak, przejmie się ich losem w służbie wojskowej agresora. Może je też wyzwolić z rąk Amerykanów i puścić na wolność gdzieś na Pacyfiku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Iwan Putski,
    Pana wpis został skasowany. Kolejne tez będą.
    Jak sam Pan przyznał w nim, jest Pan pieniaczem ("przychodzę tu kłócić się o wszystko, ze wszystkimi").
    Zatem proszę się kłócić gdzie indziej, tu się kulturalnie rozmawia.

    OdpowiedzUsuń