sobota, 30 listopada 2013

Niestety Unio, Putin nie jest idiotą!



Obserwując to, co działo tuż przed szczytem państw „Partnerstwa Wschodniego”, w czasie szczytu i tuż po nim, można odnieść wrażenie, iż przywódcy niektórych państw unijnych wypowiadają się tak, jakby najedli się szaleju i są głęboko rozczarowani, że Putin nie chciał być idiotą i nie dał się po chamsku oszukać unijnym, a przede wszystkim polskim politykom.  
Brak zgody Ukrainy na podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE na spotkaniu (27-29.11.2013) w Wilnie, polskie media kwitowały takimi tytułami:

  • UE apeluje do Ukrainy, by nie ulegała presji Rosji Unia nie chce oddać Kijowa Moskwie. Jeszcze nie wszystko stracone - mówi "Gazecie" prezydent Komorowski (Gazeta Wyborcza, 26.11.2013)
  •  Wiktor Juszczenko: rosyjskie imperium pokonało UE (portal wp.pl oraz TVP Info, PAP, IAR)
  •  Janusz Lewandowski ostro o Ukrainie: pokazała się prawdziwa twarz Putina (portal wp.pl)
  • UE apeluje do Ukrainy, by nie ulegała presji Rosji (PAP/Gazeta Wyborcza, portal wp.pl, 29.11.2013)

Liderzy państw i unijni politycy, nie przebierają w słowach, ich wypowiedzi są obcesowe wręcz, polskie media przytaczają je nieustannie:

- Stanowczo nie akceptujemy stanowiska Rosji i jej działań (…) Propozycja podpisania umowy stowarzyszeniowej jest wciąż na stole. To wymaga politycznej woli przywództwa Ukrainy, zdecydowanych działań i konkretnych postępów w wypełnianiu warunków określonych przez UE.
José Manuel Barroso, szef Komisji Europejskiej
Herman Van Rompuy, szef Rady Europejskiej

- Byliśmy już blisko. Nie możemy przegapić tej historycznej "randki z historią" w przyszłości - Musimy odsunąć na bok obliczone na krótką metę kalkulacje polityczne i nie możemy ulegać presji z zewnątrz, także ze strony Rosji. Przy wielu okazjach powtarzaliśmy, że działania Rosji są nie do pogodzenia z tym, jak powinny wyglądać relacje międzynarodowe na naszym kontynencie w XXI wieku
Herman Van Rompuy, szef Rady Europejskiej

- Demokratyczna polityka UE przegrała to starcie z imperialną polityką Rosji. Unia musi wyciągnąć z tego wnioski.
Bronisław Komorowski, prezydent Polski.

- Problemem jest polityka nacisku i szantażu, którą wobec Ukrainy zastosował jej wschodni sąsiad.
Bronisław Komorowski, prezydent Polski

- Putin buduje Unię Euroazjatycką. Łatwo nie wypuści Ukrainy.(…) To ma być największy projekt w karierze politycznej Władimira Putina. W Unii Euroazjatyckiej widzi tyle krajów byłego ZSRR, ile to tylko możliwe. W tej strategii sprawa Ukrainy jest zupełnie zasadnicza. (…) Czynnik rosyjski został niedoceniony przez UE. A były powody, aby o tym myśleć. Od lata trwa blokada eksportu ukraińskiego do Rosji. Zbyt pasywnie, aby nie powiedzieć łatwowiernie, UE zareagowała na to, myśląc, że może determinacja Ukraińców jest tak wielka, że mimo wszystko będą chcieli podpisać umowę z UE. (…) Rosja łatwo nie wypuści Ukrainy, bo ten kraj ma kluczowe znaczenie dla planów prezydenta Władimira Putina. (…)  Prawie 50 mln mieszkańców. Strategiczne ulokowanie geograficzne. Oceniając zamierzenia Federacji Rosyjskiej, można łatwo stwierdzić, że celem prezydenta Putina jest budowa unii celnej. To pierwszy etap do realizacji najważniejszego projektu politycznego w jego karierze politycznej - Unii Euroazjatyckiej. (…) Putin chciałby w niej widzieć tyle krajów byłego ZSRR i Imperium Rosyjskiego, ile to możliwe. Wie, że część już jest stracona, np. kraje bałtyckie. A kraje bogate jak Azerbejdżan mogą sobie pozwolić na niezależność. Dlatego będzie się starał pozyskać kraje słabe, związane z Rosją energetycznie, historią, językiem i kulturą. Ukraina będzie szarpana.
Aleksander Kwaśniewski, były prezydent Polski,

- Władimir Putin chciałby powtórzyć osiągnięcia Piotra Wielkiego, Katarzyny Wielkiej, Józefa Stalina. To ten ciąg postaci, które stworzyły wielkie supermocarstwo. To jest jego marzenie i nie ma, co się gniewać, ale trzeba wyciągnąć wnioski. (…) Rosjanie walcząc o Ukrainę użyli metod bardzo twardych, żeby nie powiedzieć bezwzględnych. Od lata trwa blokada eksportu ukraińskiego, to jest dla Ukrainy prawie 40 proc. obrotu handlowego.(…) Część branż ważnych dla ukraińskiej gospodarki - takich jak przemysł hutniczy, elektromaszynowy, spożywczy - przeżywa głęboki kryzys; ceny gazu są ciągle bardzo wysokie. Ukraina jest w niezwykle trudnej sytuacji ekonomicznej. Rosjanie są istotnym sprawcą tego dramatu ekonomicznego, jaki przeżywa Ukraina i wykorzystują ten fakt, naciskając tak silnie, że Janukowycz i premier Mykoła Azarow, rząd ukraiński, ugięli się.
 Aleksander Kwaśniewski, były prezydent Polski

- Rząd Ukrainy niespodziewanie uległ Kremlowi. Jest oczywiste, że zadziałała polityka brutalnej presji.
Carl Bildt, minister spraw zagranicznych Szwecji

Można tak cytować dalej, ale myślę, że to wystarczy. W całym tym jazgocie przeciwko Rosji, jej racje są kompletnie niedostrzegane, powiem więcej – ignorowane, kosztem totalnego ich upolitycznienia. Politycy europejscy oraz z USA z wielką szczerością objawiają publicznie kompletny brak rozeznania współczesnych, transgranicznych warunków relacji między Rosją a Ukrainą. Wolą natomiast sięgać po odniesienia historyczne.
Można tylko wyrazić ubolewanie nad stanem wiedzy tych ludzi oraz nad totalną indolencją ich zaplecza, które nie potrafiło ich należycie przygotować od strony merytorycznej.
Trzeba w całej tej rosyjsko-ukraińsko-unijnej awanturze zwrócić uwagę na kilka bezspornych faktów:

  1. W odróżnieniu od wielu unijnych polityków, prezydent Rosji jest z wykształcenia prawnikiem i ekonomistą, po wydziale prawa miedzynarodowego i handlowego Uniwersytetu Leningradzkiego, z tytułem doktora nauk ekonomicznych. Jego praca doktorska nosiła tytuł: "Strategiczne planowanie  zasobów regionalnych w ramach układów stosunków rynkowych".
  2. Władimir Putin jest niewątpliwie szalenie inteligentnym człowiekiem. Reprezentuje myślenie holistyczne i szersze niż wielu z nich. Jest też bardzo silny psychicznie i odporny na niekontrolowane emocje. Ma przy tym doskonałe zaplecze służb dyplomatycznych, można spokojnie powiedzieć – najlepszych na świecie.
  3. Na tym tle widać pewne głębokie różnice mentalne. Ze strony rosyjskiej mamy – racjonalny praktycyzm (pragmatyzm), wiedzę ekonomiczną i socjologiczną, ze strony unijnej – polityczny egoizm, emocjonalny idealizm wobec tzw. „europejskich wartości” i nonszalancję wobec reguł ekonomicznych i potrzeb społecznych. Przy takich partnerach – prowadzenie dialogu jest niezmierne trudne, ale do zrealizowania.

O czym Unia Europejska w awanturze o Ukrainę zdaje się zapominać:
  1. Wspólna granica państwowa Rosji i Ukrainy, druga, co do długości w Europie, wynosi 1576 kilometrów. Biegnie od wybrzeży Morza Azowskiego do styku granic Rosji, Ukrainy i Białorusi. Sprawa delimitacji granic między oboma państwami została formalnie rozstrzygnięta na gruncie dyplomatycznym po rozpadzie ZSRR. Pogranicze zamieszkują setki tysięcy ludzi.
  2. Rosja i Ukraina mają zawarte porozumienie o wolnym handlu, czyli wolnocłowym obrocie towarów i usług.
To są szalenie ważne fakty, bez których trudno jest sobie uświadomić i zrozumieć, jakie skutki niesie wcielenie Ukrainy do Unii Europejskiej.

Granica rosyjsko-unijna (ukraińska)
Z chwilą stowarzyszenia Ukrainy z UE – granica z Rosją staje się zewnętrzną granicą UE. Ze strony Rosji wymaga ona uszczelnienia i innego nadzoru niż dotychczas. 
Kiedy Rosjanie, by uzmysłowić Ukrainie, co to oznacza, zaczęli na jesieni budować infrastrukturę graniczną, m.in. stawiać zasieki na styku z Obwodem Łużańskim - ukraińscy mieszkańcy pogranicza byli w szoku. Mają krewnych w sąsiednich, rosyjskich wioskach, po ustawieniu zasieków granicznych ich kontakty zostały radykalnie utrudnione.
Z chwilą podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE mieszkańcy pogranicza będą musieli wyrobić sobie paszporty i uzyskiwać wizy rosyjskie, by odwiedzać rodzinę po drugiej stronie granicy. Podobnie Rosjanie, będą musieli mieć paszporty i uzyskiwać wizy unijne.
O tym nikt z polityków unijnych nie pomyślał. Ponad półtora tysiąca km granicy rosyjsko-unijnej (ukraińskiej) podzieli niczym murem berlińskim, setki tysięcy ludzi, często blisko spokrewnionych - na dwie zagraniczne części. Wielu z nich straci kontakt z najbliższą rodziną, bo na załatwienie formalności granicznych nie będzie ich po prostu stać. Rosja nie ma umowy z UE o ruchu bezwizowym, poza eksperymentem w Obwodzie Kaliningradzkim. Prowadzi od dawna rozmowy z UE na ten temat, jak na razie bezskutecznie.
Prezydent Putin o tym wszystkim wie, biurokraci i politycy unijni – na takie problemy nie zwracają uwagi. Ich - sprawy społeczne rosyjsko-ukraińskiego pogranicza i dramaty tamtych społeczności - nie interesują.
Rosję i jej prezydenta, natomiast - interesują. 
Ale nader słuszne racje Rosji do uszu unijnych polityków nie trafiają.
 W katalogu „europejskich wartości”, którymi szefostwo UE i unijni politycy szafują nader często szkalując Rosję i jej grożąc, rozwiązania tego problem nie ma. Nie istnieje.
O polskich mediach, komentując wydarzenia związane z Ukrainą – nie wspominam, ich percepcja tych zjawisk jest zerowa.

Relacje handlowe Rosja-Ukraina
- Między Rosją a Ukrainą jest podpisane porozumienie i są zawarte umowy o strefie wolnego handlu. – wyjaśniał [1] dziennikarzom prezydent Władimir Putin w czasie roboczej wizyty we Włoszech (Triest, 26.11.2013). - Oznacza to, że mamy szereg kluczowych pozycji na listach towarowych rozliczanych zerowymi stawkami celnymi. Umowa ta stanowi, że jeżeli jedna z umawiających się stron zawrze podobną umowę z państwami trzecimi, każdy z krajów - uczestników strefy wolnego handlu - ma prawo się z niej się wycofać, lub wycofać świadczenia, które są adresowane do kraju partnerskiego w ramach niniejszej umowy.
- Jeśli Ukraina podpisze umowę o strefie wolnego handlu z Unią Europejską, nie jestem pewien, że wiesz o tym, -  odpowiadał pytającemu dziennikarzowi prezydent Putin, - to Ukraina zobowiązuje się, do dwóch miesięcy po ratyfikacji niniejszej umowy, obniżyć cła na towary z zerową stawką celną na naszej granicy, o 85% na granicy Ukraina-UE i w okresie trzech kolejnych lat schodzić do stawki zerowej. W mojej opinii, obejmie to 95-98% towarów. Oznacza to, że jeśli będziemy mieli strefy wolnego handlu z Ukrainą, to mamy wszelkie powody sądzić, że towary pochodzenia europejskiego, bezpośrednio przez terytorium Ukrainy, wejdą na nasz rynek - albo, jako towary europejskie, lub pod pozorem ukraińskich. Dla naszej gospodarki jest to wielkie zagrożenie.
*
Rosja ma świadomość, że umowa stowarzyszeniowa Ukrainy z UE,
to nic innego, jak obejście prowadzonych od lat negocjacji z Rosją
i bezprawne wprowadzenie na jej chłonny rynek,
bez jakiejkolwiek kontroli, towarów unijnych.
Władimir Putin mówi o tym jednoznacznie i wprost.
Politykom Unii oczywiście takie odkrywanie
nieuczciwych unijnych kart
– bardzo się nie podoba.
Niestety droga Unio, Putin nie jest idiotą!
*

Prezydent Rosji wyjaśnia, że Rosja prowadzi negocjacje z Unią Europejską i przypomina, że przez 17 lat były prowadzone podobne negocjacje dot. wstąpienia Rosji do WHO, dzięki czemu osiągnięto akceptowane obustronnie rozwiązania.  
Obecnie, w ciągu ostatnich pięciu czy sześciu lat negocjujemy bezpośrednio, dwustronnie - negocjacje z UE w sprawie nowego tzw. „porozumienia ramowego”. - przypomina. - I tutaj mamy dużo stanowisk nieskoordynowanych. Rosja nie jest jeszcze gotowa, by otworzyć bramy swego rynku dla towarów europejskich.
Prezydent wyjaśnia dalej: - Chcemy rozwijać stosunki z UE i nadal będziemy to robić. Rozumiemy, że współpraca z Unią Europejską daje nam nadzieję na restrukturyzację naszej gospodarki, na jej modernizację. Będziemy korzystać z tej interakcji właśnie w ten sposób. Ale każdy ekspert powie, że na ten proces potrzebne są czas i pieniądze, potrzebne są inwestycje. Tak, więc, w ciągu dwóch miesięcy uwolnić naszego rynku - nie możemy.
Prezydent Rosji zwrócił się też z osobistym apelem do liderów Unii Europejskiej: - Dlatego chciałbym apelować do naszych przyjaciół w Brukseli, moich osobistych, dobrych przyjaciół w Komisji Europejskiej, aby powstrzymali się od ostrych słów. Czy my, żeby ich zadowolić, mamy udusić całe sektory naszej gospodarki?

Niestety, na ten apel politycy UE odpowiedzieli werbalnym, atakiem. Grubiańskim, pełnym impertynencji pomówień, przypisujac Putinowi wiele dziwnych intencji.
Ich emocjonalne, wręcz histeryczne wypowiedzi cytuję na początku artykułu.
Władimir Putin wyjaśnia też, jakie skutki przyniósłby taki niekontrolowany napływ towarów unijnych do Rosji przez Ukarinę.

 - W niektórych krajach europejskich, bezrobocie wynosi obecnie 25%, a wśród młodzieży do 40%. Bezrobocie w Federacji Rosyjskiej to zaledwie  5,2-5,3%, jeden z najniższych wskaźników w naszej najnowszej historii - wyjaśnia prezydent Rosji. - Nie chcemy żadnego skoku bezrobocia i zamknięcia całych sektorów rosyjskiej gospodarki. W rolnictwie - to hodowla żywca, produkcja maszyn rolniczych, w sektorach przemysłu - to przemysł lotniczy, przemysł samochodowy itp.  
- Uważam – mówi prezydent Rosji, - że trzeba odpolitycznienia tego problemu, i zgodnie z sugestią prezydenta Janukowycza, na te tematy trójstronne, racjonalnie i precyzyjnie rozmawiać.
Niestety, ta propozycja przekazana w Wilnie liderom UE przez prezydenta Ukrainy została jednoznacznie odrzucona.
- Być może, moim zdaniem, trzeba by najpierw nawet inicjować bezpośrednie kontakty biznesowe w Rosji, na Ukrainie, UE, nawiązać bezpośrednie kontakty między organizacjami biznesowymi, tymi, które rzeczywiście chcą coś dla gospodarki robić, spotykać się, rozmawiać ze sobą, o ich problemach, formułować swoje podejście i określać obszary popytu, dopiero potem podejmować odpowiednie decyzje administracyjne – uważa Władimir Putin.
I te słowa rozsądku – też nie trafiły do rozpalonych głów unijnych polityków.
Jeszcze przed wynikami szczytu szefostwa państw unijnego „Partnerstwa Wschodniego” w Wilnie, prezydent Rosji zapowiedział, że relacji handlowo-przemysłowych Rosja z Ukrainą nie będzie zrywać bez względu na finał prób wcielenia Ukrainy do UE.
 - Współpracowaliśmy z Ukrainą i będziemy nadal współpracować, niezależnie od tego, czy Ukraina zdecyduje się na podpisanie dokumentu związanego z wolnym obszarem celnym z Unią Europejską. Dlaczego? (…) Ponieważ - mamy bardzo głęboki poziom współpracy z firmami ukraińskimi i zerwanie więzi z ukraińskimi przedsiębiorstwami może negatywnie wpływać na nasze. W tym sensie są one nawet zakładnikami sytuacji. Na pewno nie przewidujemy żadnych strat, współpraca będzie się rozwijać w sektorze finansowym i energetycznym - zadeklarował Władimir Putin..
Na te wszystkie logiczne uzasadnienia reakcji Rosji, która w obronie własnego rynku i własnej gospodarki, w obronie miejsc pracy we własnych, rosyjskich zakładach przemysłowych - po stowarzyszeniu Ukrainy z UE - anulowałaby umowę o strefie wolnocłowej z Ukrainą, ustawiła graniczną infrastrukturę i ograniczyła potok niekontrolowanego, bezprawnego eksportu unijnych produktów do Rosji – liderzy UE i państw unijnych, w tym też, niestety Polski, odpowiedzieli irracjonalnymi oskarżeniami w języku dalekim od dyplomatycznego i kulturalnego. 
Ich zachowanie wywołało moje zażenowanie.
Zaprezentowali poziom mentalny rozhisteryzowanych dzieciaków, którym rodzice, nie mając własnych pieniędzy - nie ukradli w sklepie ukochanej przez dziecko zabawki. 

***
Casus Ukrainy obnażył jedno z bardziej ohydnych oblicz elity politycznej UE. Elity, która dla partykularnych celów gotowa jest krzywdzić i niszczyć życie setkom tysięcy ludzi, która nie ma żadnego szacunku wobec istniejącego prawa, prowadzonych przez siebie negocjacji, czy żywotnych interesów innych państw spoza UE. Elity, która niewiarygodnym chamstwem i agresją reaguje na racjonalne argumenty i którą zżera gangrena rusofobii.
Jest to dla mnie przerażający obraz. Nie tak sobie wyobrażałam Unię Europejską, chociaż nadal czuję się Europejką.



[1] Stenogram konferencji prasowej, patrz:  http://kremlin.ru/news/19701 (jęz. rosyjski)

13 komentarzy:

  1. Wydaje mi się że wielu ludzi budowało osobiste kariery na całej sprawie. Teraz okazało się że nie poszło tak jakby tego chcieli, stąd ta wielka frustracja.

    O przyszłości Ukrainy powinni decydować sami Ukraińcy. Kłopot w tym w tym stadium niedojrzałej demokracji w jakim znajduje się ich kraj trudno o mądrych, odpowiedzialnych przywódców. Janukowycz nie jest sympatyczną postacią , wiadomo jaka jest jego przeszłość i obecne powiązania biznesowe ale jego przeciwnicy polityczni pod tym względem też nie odstają od niego. Idolem stał się Kliczko, zobaczymy czy ta kula śnieżna nabierze rozpędu. Jak przestanie płacić swoje podatki w Niemczech i przeniesie je na Ukrainę to może stać się groźnym kandydatem Janukowycza. Ciekawe na kogo postawi Zachód w przyszłych wyborach prezydenckich. Jedno jest raczej pewne – Ukrainę czeka okres niepokojów , próby kolejnej kolorowej rewolucji itp. Polskie media i politycy będą mieli obfity żer. To może także rodzić napięcia między Polską i Rosją. Prez. Komorowski bardzo pozytywnie zachował się w czasie ostatnich wydarzeń wokół ambasady rosyjskiej w Warszawie, jako poważny, odpowiedzialny polityk. Trzeba mieć nadzieję że będzie działał równie tonująco w razie takich napięć związanych z przyszłą sytuacją na Ukrainie.

    A. Kwaśniewski mówi że Władimir Putin chciałby powtórzyć osiągnięcia Piotra Wielkiego, Katarzyny Wielkiej, Józefa Stalina. Nie wiem jakie były jego osobiste marzenia jako prezydenta RP ale jedno jest pewne, Putin - dla jednych bohater pozytywny dla drugich negatywny – przejdzie do historii. Natomiast o Kwaśniewskim za kilka jakiś czas nikt już nie będzie pamiętał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Problemem Ukrainy jest jej gospodarka. Podziały sposłeczne i pare innych na dokładkę.Kiedy im zabraknie na chlep, nie będzie gazu, energii, zakłady staną - nikt im nie pomoże. Ukrainie grozi rozpad, realny. A zachowanie polityków UE, podżegnanie do awantur, jak te obecne na Majdanie i gdzie indziej w Kijowie - sytuację zaostrza. Mnie jest serdecznie żal tych ludzi, bo nie mają zielonego pojęcia o co tak na serio walczą.
    Ulegają pewnym złudzeniom, im się wydaje, że po podpisaniu akcesji do UE za dwa miesiace będzie im lepiej, dostaniej, bezpieczniej.
    Nie ma odwaznego w UE, który by im powiedział, że to nieprawda. Ukraine czeka ciężka zima.I to przez UE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały błąd ortograficzny - jest "chlep" ma być "chleb".

      Usuń
  3. Strefy wpływów, bilans zysków i strat oraz cele strategiczno-militarne. Oto główni inspiratorzy rozgrywek osi UE-Ukraina-Rosja.
    Ale padają i inne teorie.
    Jedna z nich mówi o utrzymaniu status quo, bo jego zmiana pociąga za sobą masę nierozwiązywalnych problemów.
    NATO ante portas Kremla-za to z wianuszkiem zwielokrotnionych głowic nad głowami Europejczyków.
    Siła robocza mogąca konkurować z niemal darmową siłą roboczą trzeciego świata-ale koszt utrzymania tego systemu horrendalny.
    Ustępstwa na rzecz Rosji (pamiętamy, ile zapłacono za pozbycie się NRD), koperty na łapówki, spirala zbrojeń mogąca zdenerwować kryzysowego Wuja Sama...
    Wiele przemawiało ,,przeciw'' podpisaniu zrzeszenia Ukrainy z UE. Porozumiewać się tak, by wyszło nieporozumienie.
    Będzie przynajmniej inspiracja do pisania wielotomowych dramatów z Julią w roli heroiny. Szekspirowskich w zamiarach, gadzinowatych w propagandzie i harlekinowych w wykonaniu.

    Jest i inna, nie mniej uzasadniona, teoria wileńskiego pata.
    Otóż wielu przywódców krajów europejskiej wspólnoty, decyzjami politycznymi (np; konfliktu w Syrii), zapracowało na miano komiwojażerów wojen. Kraje przez nich rządzone postrzegane są jako zmordystyczne (podsłuchy, inwigilacja, ACTA, wiek emerytalny).
    Putin natomiast z bezwzględnego cara przemienił się w obrońcę praw człowieka, a Rosja z kraju ,,osi zła'' w ,,oazę pokoju''. (Syria, Snowden...)
    Ten czarny pi ar trzeba zmienić. A co, tylko Tuska wina?
    Tak to mniej więcej wygląda po podsłuchu wiewiórek. A cyngle i zleceniobiorcy zamówień unionistów rozrywają nas dowcipami o prawach człowieka i anielskich intencjach zleceniodawców.
    Czekam, kiedy nastawią drugi policzek. I uderzą w piersi. Własne-nie niedźwiedzia.

    Dyl Sowizdrzał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieje się to o czym mówiłem.
    Wydaje się że dni Janukowycza są policzone.

    Za kilka lat kolejna kolejna rewolucja zmiecie jego następcę. Czarno to widzę , Ukrainę czeka permanentny strukturalny kryzys. To bardzo niebezpieczne dla Polski bo napięcia społeczne stwarzają podłoże dla skrajnego nacjonalizmu. Coś takiego aktualnie dzieje się w Bułgarii. Społeczeństwo rozczarowane kolejnymi rządami prawicy i lewicy popiera ekstremistów. Gdyby spełnił się taki czarny scenariusz na Ukrainie to uchowaj nas Boże. Przypominam że członkostwo w Unii nie zapobiegło napięciom na linii Polska – Litwa. Tu na szczęście sytuacja gospodarcza w nie sprzyja ruchom nacjonalistycznym i wszystko jest pod kontrolą. Co innego Ukraina. Postbanderowcy rosną w siłę i tego się obawiam. Jedyne antidotum na takie zagrożenie to pomoc gospodarcza UE dla Ukrainy i zapobieżenie kryzysowi gospodarczemu. Czy Unię na to stać ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie będzie ograniczony stan wojenny. To co się dzieje w Kijowie, powinna sobie zapisaćc UE , jako wątpliwy "sukces". Nie trzeba było podjudzać ukrainskiej opozycji, ale studzić nastroje. Kiedy sie je nakreca - to mamy to, co jest. Każda taka burda jak teraz to wbrew oczekiwaniom UE - oddala Ukraine od UE. Zadna pomoc gospodarcza (czytaj finansowa) nie jest dla Ukrainy adekwatna, bo Ukrainie trzeba czasu i spokoju na zmiany, a tego UE - nie daje, ale inspiruje do awantur. Jak się ktoś bawi zapalkami, jak UE, to ma pożar. Co robia politycy z Polski i inni w Kijowie - podjudzają do dalszych wystąpień, demonstracji itp. Reakcja właqz Ukrainy była to przewidzenia. jak ktoś oglasza "rewolucję" i szturmuje urzędy a polscy politycy na kijowskim Majdanie dopingują, to jak to wwszystko nazwać? Kto potem będzie po tej zadymie sprzątał? Kogo media i politycy UE obarczą odpowiedzialnoscią? Przeciez nie siebie!....
    Jak się sieje wiatr, to ma się burzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie opinie na temat udziału polskich polityków na kijowskim wiecu i zagrożeń ze strony ukraińskich nacjonalistów, też są w Polsce wyrażane :

    http://narodowcy.net/polska/8442-jaroslaw-kaczynski-na-wiecu-razem-z-ukrainska-swobod

    http://narodowcy.net/publicystyka/8451-czy-krytykowanie-banderowcow-jest-prorosyjskie-odpowiedz-na-zarzuty-wobec-narodowcow

    Warto zwrócić uwagę na prezentowane zdjęcie polskiego polityka i towarzyszącą mu osobę w czasie wiecowego przemówienia na majdanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na marginesie, ale chyba to jest symptomatyczne. Dobrze by było, aby polscy politycy i komentatorzy nauczyli się wymawiać ukraińskie i rosyjskie nazwy własne. To właśnie pokazuje stosunek u nas do tzw. zagadnień wschodnich. Wielkopański.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeden z nielicznych głosów rozsądku w zachodnich mediach

    http://www.nytimes.com/2013/12/04/opinion/how-the-eu-pushed-ukraine-east.html?partner=rssnyt&emc=rss&_r=1&

    W naszej "Wyborczej" nie miałby prawa się ukazać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo interesujący tekst, chyba go przetlumacze na polski i amieszcę na blogu! Taki w GW - na pewno by nie poszedł, zbyt merytoryczny, zbyt obiektywny

      Usuń
  9. W polskiej gazecie piszą :
    „Młodzi Ukraińcy skaczą w rytm: 'Ukraina! Europa!'

    W amerykańskiej gazecie piszą :
    „Pięć rzecz które powinno się wiedzieć o Ukrainie”

    http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,15073468,Mlodzi_Ukraincy_skacza_w_rytm___Ukraina__Europa__.html

    http://www.forbes.com/sites/markadomanis/2013/12/03/confused-about-whats-happening-in-ukraine-here-are-5-things-you-should-know/?utm_campaign=forbestwittersf&utm_source=twitter&utm_medium=social

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby od skakania zależał dobrobyt kraju to afrykańscy Zulusi byliby najbogatszymi ludźmi na świecie.

      Usuń