sobota, 23 listopada 2013

I znowu ten Putin!




No, tak! Znowu Putin narozrabiał! I teraz unijne transatlantyckie lobby ma kolejny problem, tym razem z wymierzoną przeciwko Putinowi i jego Rosji - akcją wyrywania Ukrainy z jego uścisku. 

Misterny plan

Plan był misterny, nazwany został „polityką wschodnią” UE, potem - specjalnym programem unijnym „Partnerstwo Wschodnie” i polegał na budowaniu rozległego antyrosyjskiego frontu w byłych republikach ZSRR a teraz samodzielnych państwach. Pomysł zrodził się głównie w Polsce, która uzurpowała sobie być specjalistą od spraw tzw. „postsowieckiego” wschodu Europy.

Podjęte w Polsce działania były politycznie ekumeniczne. Zainicjował je socjaldemokratyczny Kwaśniewski (prezydent RP), potem włączyli się narodowosocjalistyczni Kaczyńscy (prezydent i premier RP) i chadecko-liberalny Tusk (premier RP). Razem, ramię w ramię, budowali front europejski przeciwko Rosji.

Były polski prezydent Aleksander Kwaśniewski sympatyzował z „pomarańczową” Ukrainą i premier Timoszenko, bracia Kaczyńscy i PiS, posunęli się dalej, wspierali Gruzję Saakaszwilego (nawet dostawami broni) przy wybitnym wsparciu USA i oddziałów marines, co uwidoczniło się w pięciodniowym konflikcie kaukaskim a premier  Donald Tusk na polu dyplomatycznym wystawił proamerykańskiego ministra Radosława Sikorskiego do tworzenia z aktywnym wsparciem szefów dyplomacji Szwecji i RFN – antyrosyjskiej unijnej polityki wschodniej.

Rosja w ewolucyjnej odbudowie

W tym samym czasie Rosja Władimira Putina (2 x prezydent, premier i prezydent FR) porządkowała po rozbiciu ZSRR i okresie prezydentur Gorbaczowa i Jelcyna swoje struktury państwowe i gospodarcze oraz przystąpiła do odbudowywania pozycji na świecie, jednocześnie inicjując wiele działań w sferze społecznej, poprawiającej relacje obywatelskie. 

Prezydent Putin jednoznacznie opowiedział się za ewolucyjną drogą budowania Rosji, jako silnego, demokratycznego państwa, mającego znaczący wpływ na sprawy europejskie i globalne, znajdując przy tym silnych popleczników i zrozumienie społeczeństwa. 
W tych działaniach ma jednoznaczne wsparcie organizacji wyznaniowych, w tym szalenie prężnej Cerkwi Rosyjskiej. 
Wykreowała się też rosyjska opozycja polityczna, która w każdym państwie jest mechanizmem kontrolnym wobec rządzących. W Rosji także. Relacje między rządzącymi a opozycją zmierzają w kierunku ich ucywilizowania, a wszelkie próby ingerencji z zewnątrz w te relacje zostały w Rosji spacyfikowane w zarodku.

Im silniejsza stawała się i staje nadal Rosja, tym bardziej narastał i narasta nadal antyrosyjski front w Europie i USA. I tym większa objawia się irytacja lobby transatlantyckiego. 

Ukraina i Rosja - transgraniczne powiązania

Po upadku ZSRR, Ukraina, która i tak w ramach Związku Radzieckiego miała dużą samodzielność, stała się suwerennym państwem, ale silnie połączonym siecią powiązań gospodarczych z Rosją. Wzajemne zależności gospodarcze wprawdzie nieco zmieniły charakter prawny, ale nadal istniały i istnieją do dzisiaj. 
Ukraina, a właściwie jej społeczeństwo, jest zlepkiem dwóch pryncypialnych i dwóch mniejszych części: wschodniej - autentycznie prorosyjskiej, zachodniej - częściowo pro unijnej, częściowo nacjonalistycznej, centrum (władzy i opozycji, czyli okolice Kijowa) oraz Krymu. Część wschodnia i Krym mówią po rosyjsku i mniej lub bardziej czują się częścią wielkiej Rosji. Granica Ukrainy z Rosją jest raczej płynna, ludność wzajemnie się przenika, formalności graniczne są z uprzywilejowaniami dla mieszkańców.

Stowarzyszenie Ukrainy z UE wszystko to zmienia. Tak na prawdę na granicy stanąłby z konieczności niewidzialny mur procedur granicznych i celnych, dla przeciętnego Ukraińca nie do przeskoczenia.

Budzenie ukraińskiej świadomości

Rosja oficjalnie stwierdzała, że decyzje Kijowa są suwerenne, ale systematycznie wskazywała werbalnie i licznymi przykładami, co Ukrainie niesie koligacja z UE. Do świadomości znacznej części Ukraińców zaczęło docierać, że dla Rosji Ukraina stanie się krajem trzecim i będą ich obowiązywały te same relacje, co Rosji z innymi krajami UE. Nienajlepsza kondycja gospodarki ukraińskiej dostała potężny cios. Rosja zaostrzyła kryteria wymiany handlowej, drastycznie odczuły to strefy produkcyjne Ukrainy. Rosjanie szybciej przeczytali i przetłumaczyli tekst umowy stowarzyszeniowej niż ministrowie ukraińscy i zaczęli swoich zachodnich sąsiadów edukować, obnażając wszelkie niekorzystne dla Ukrainy „kruczki” w niej zawarte.

Reakcja na takie zachowanie Rosji była do przewidzenia. Ze strony Polski i kilku innych państw unijnych odezwały się głosy, że to skandal, że trzeba Moskwie zwrócić uwagę, by nie „szantażowała” sąsiada, straszono WHO, do akcji wkroczyły też dosyć buńczucznie Stany Zjednoczone. 

Odsłanianie podbrzusza

Transatlantyckie, antyrosyjskie lobby w UE coraz bardziej się odsłaniało, Ukraińcy natomiast coraz bardziej przecierali oczy i zauważali, że stali się wyłącznie politycznym rekwizytem w ostrej walce z Rosją. Że w UE nikt tak na serio nie myśli ekonomicznie Ukrainie pomagać, a nawet zniwelować straty, jakie poniesie ich gospodarka za rozluźnienie relacji ekonomicznych ze wschodnim sąsiadem. 
Zauważyli też w końcu, że UE używa, jako tarana casus b. premier Timoszenko, wysyłając na mediacje w jej sprawie m.in. byłego prezydenta Polski, wiedząc, że dla obozu władzy na Ukrainie, jest on poplecznikiem ukraińskiej opozycji, a nie bezstronnym obiektywnym mediatorem. Takie podejście UE z góry było skazane na niepowodzenie. 

Polskie zagrania

Patrząc się z dystansem na te, żenujące w sumie, rozgrywki z Rosją kosztem Ukrainy, 
zastanawiam się, o co właściwie Polsce w tej całej stworzonej przez nią w UE „polityce wschodniej” czy „partnerstwie wschodnim” chodzi.

Był moment, że Unia Europejska, w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego uwierzyła, iż polityczne, a potem nawet militarne rozgrywki z Rosją przyniosą jej jakieś enigmatyczne owoce. USA ładowały fortuny na rozwalanie Rosji od środka przez opozycję, polskie i europejskie media dostawały ekstazy opisując moskiewskie marsze antyputinowskie. Misternie zaplanowano intrygę militarną w Gruzji.  

Rosja jednak nie dała się zaskoczyć a UE nieco otrzeźwiała.

Awantura kaukaska została spacyfikowana, ujawniono z czasem rolę Saakaszwilego i USA w tej awanturze, subsydiowanie zagranicznymi dotacjami rosyjskiej opozycji, destabilizującej państwo w odbudowie, zahamowano prawnymi restrykcjami.

Unia na te manewry inspirowane przez Polskę przy pomocy USA zaczęła realniej spoglądać. 

Tymczasem autorytet Władimira Putina, w kraju i zagranicą systematycznie wzrastał.

Do Polski te sygnały jakby w ogóle nie docierały.

Skoro Gruzja nie wypaliła, zajęto się w Unii z inspiracji Polski - Ukrainą. 

Światowe perturbacje

USA w tym samym czasie stanęły na skraju bankructwa. Przy okazji wydało się, że Amerykanie szpiegują wszystkich dookoła a świat, za przyczyną konfliktów w świecie arabskim i zachowania wobec nich USA - znalazł się na skraju III wojny światowej. 

Rosja natomiast nie schodziła z wybranego kursu. Konsekwentnie budowała od nowa państwo i sukcesywnie wzmacniała swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Rozegrała po mistrzowsku partię syryjską z USA i niektórymi państwami UE, przeciwstawiając się tak naprawdę zarzewiu wojny światowej, w czym miała już pewne doświadczenie z 1958 r. Dyskretnie i z zachowaniem maestrii dyplomatycznej na najwyższym poziomie, stanęła także przy boku Ukrainy. 

Ukraińskie - nie!

Kilka dni temu, tydzień przed spotkaniem szefostwa państw UE w Wilnie w ramach „Partnerstwa Wschodniego” i równolegle z rekonstrukcją polskiego rządu, Ukraina jednoznacznie stwierdziła, że na czas nieokreślony zawiesza wszelkie negocjacje na temat stowarzyszenia z UE i nie ukrywała, że zdecydowały o tym względy ekonomiczne mające u podłoża relacje gospodarcze i wymianę handlową z Rosją.

Marek Siwiec (b. SLD) przyjaciel Aleksandra Kwaśniewskiego i wielki orędownik Ukrainy w strukturach Unii, obecnie członek Parlamentu Europejskiego we frakcji socjalistów, stwierdził: - Po 29-tym na szczęście przyjdzie 30-ty… oczywiście mam na myśli dzień listopada. Wtedy właśnie zakończy się szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie i nie będzie to radosne wydarzenie. Od wczoraj wiadomo, że umów między Unią Europejską a Ukrainą nie będzie, a to miał być gwóźdź programu. Będziemy potrzebować trochę czasu, aby rzetelnie opisać przyczyny porażki.

 - Rząd Ukrainy niespodziewanie uległ Kremlowi. Jest oczywiste, że zadziałała polityka brutalnej presji – uważa Carl Bildt, szef szwedzkiej dyplomacji, wierny towarzysz polskiego odpowiednika w bojach antyrosyjskich. Zaś jego polski kolega, minister Radosław Sikorski, który dosyć obcesowo traktował Ukrainę w czasie negocjacji stowarzyszeniowych, zachowuje się nadzwyczaj powściągliwie w komentarzach na temat decyzji Ukraińców: - Polska jest rozczarowana, że Ukraina okazała się niegotowa do podjęcia wysiłku modernizacyjnego.

Polska, jako twórca i inicjator unijnego „Partnerstwa Wschodniego” poniosła spektakularną porażkę, zresztą nie pierwszą na tym polu.

Mimo to, szef polskiej dyplomacji nieustannie w oficjalnych rankingach polskich polityków zajmuje czołowe miejsca z najwyżej ocenianą pozycją polityczną i odbiorem publicznym i prawie doskonałą sprawnością rządzenia. Nie przeszkadza mu w tym miejscu na piedestale ani szereg porażek politycznych ani nawet afery korupcyjne w MSZ, czy zamiłowanie do zbytku i pychy.   

...a Putin nadal swoje

Tymczasem znienawidzony w Polsce prezydent Rosji Władimir Putin – odnotowuje kolejne sukcesy polityczne i gospodarcze Rosji, które, są lub będą - nie w smak antyrosyjskiemu lobby w kraju nad Wisłą.

W tych dniach Władimir Putin wybiera się z roboczą wizytą do Włoch, podczas której przewidziane jest spotkanie z papieżem Franciszkiem i rozmowy na temat Syrii. Być może, co jest bardzo prawdopodobne, po tym spotkaniu niewykluczona będzie wizyta papieża w Rosji. List  Cerkwi  Rosyjskiej do Franciszka Putin zabiera ze sobą do Rzymu. O wizytę papieską w Rosji bardzo zabiegał Jan Paweł II, niestety bez efektów.

Dla chlubionej w Polsce Gruzji, Biuro Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy wprowadziło w ostatnich dniach - dwuletnie moratorium na działalność Rady za odmówienie rosyjskiemu deputowanemu Wasilijowi Lichaczowowi udziału w niedawnych wyborach prezydenckich w charakterze obserwatora. Moratorium może zostać zniesione, jeśli do gruzińskich norm prawnych, tj. do ustawy „O okupowanych terytoriach” zostaną wprowadzone poprawki, a obserwatorzy zgromadzenia będą mieli nieograniczony dostęp do Gruzji niezależnie od tego, z jakiego kraju pochodzą.

I to kolejny sukces Rosji. Próby wykluczania działań Rosji w strukturach europejskich – nie przyniosły powodzenia. 

Wojna gazowa

W irracjonalnej walce z rosyjsko-niemieckim gazociągiem Nord Stream Polska też przegrywa.

Niemiecki Federalny Urząd ds. Sieci (Bundesnetzagentur) zgodził się na wykorzystywanie przez Gazprom 100 % mocy przesyłowych gazociągu OPAL, głównej odnogi gazociągu Nord Stream, biegnącej wzdłuż zachodniej granicy Polski. Pięć dni temu niemiecki urząd podpisał w tej sprawie porozumienie z Gazpromem i spółką OPAL Gastransport. 
Po zaakceptowaniu umowy przez KE, co jest właściwie formalnością, Gazprom umocni swoją pozycję w tej części Europy. Gaz dostarczany z Niemiec przez Bałtyk i dalej przez OPAL, trafia do niemieckiej a tym samym unijnej sieci gazowej w pobliżu Berlina oraz jest przesyłany do czeskiej granicy. Stamtąd dociera do Czech, Polski i na Słowację oraz czeskim łącznikiem Gazela - na południe Niemiec. Ukończono też tej jesieni gazociąg NEL, równoleżnikową odnogę Nord Stream do Europy Zachodniej, oraz oddano do użytku instalacje pozwalające w pełni wykorzystać moc przesyłową Nord Stream. W grudniu zakończą się jej testy. 
Bałtyckim gazociągiem, przy wykorzystaniu jego pełnej mocy, można przesłać z Rosji do Europy połowę  zamówionych dostaw gazu (ponad 70 mld m3), co umożliwia ograniczanie takich dostaw przez państwa tranzytowe, m.in. przez Polskę i Ukrainę.

To nie wszystko.
22 listopada Władimir Putin spotkał się w Sankt Petersburgu z premierem Turcji. Efektem spotkania jest budowa kolejnego odcinka gazociągu rosyjskiego w Południowej Europie. - Budowa morskiego odcinku gazociągu South Stream w wyłącznej strefie ekonomicznej Turcji rozpocznie się w 2014 roku – poinformował prezydent Putin przemawiając na posiedzeniu rosyjsko-tureckiej Rady Współpracy na najwyższym szczeblu z udziałem premiera Recepa Tayyipa Erdogana. Putin dodał, że niezawodnie funkcjonuje gazociąg Błękitny Potok, biegnący po dnie Morza Czarnego.

W Polsce rosyjskie inwestycje gazowe w Europie politycy i media nazywają „zakleszczaniem Europy w gazowych mackach Rosji”, z którym ich zdaniem, należy zdecydowanie walczyć.

Problem w tym, że poza Polską, nikt nie widzi sensu tej walki.

17 komentarzy:

  1. W tej sprawie decydujące jest stanowisko Niemiec. Nie jest ono takie jakie oczekuje min. Radek. To tłumaczy jego powściągliwość w reakcji na decyzję Kijowa. Nie wiadomo jakie stanowisko zajmie nowy minister spraw zagranicznych Niemiec po powstaniu nowego rządu. Jak wiadomo będzie nim socjaldemokrata. Niemiecka SPD w swoim programie – jak sama Pani relacjonowała nie różni się bardzo od chadecji. Socjaldemokraci – jak sama Pani pisała – chcieliby Rosję „zdemokratyzować” i „skolonizować”. Tego samego chciałaby polska lewica („kolonizacja” odpada z oczywistych względów). Min. Radek zachowuje się powściągliwie także dlatego że buduje długofalowo swoją pozycję – polityka poważnego, odpowiedzialnego , przyszłego kandydata na prezydenta RP. Nie pali się mostów skoro trzeba będzie kiedyś utrzymywać międzypaństwowe, partnerskie stosunki z Putinem. No a kiedy wreszcie te plany zostaną zrealizowane to doczekamy się wreszcie zburzenia Pałacu Kultury i Nauki, bo taki postulat będzie pewnie figurował na pierwszym miejscu programu wyborczego min. Radka. Niedawno w Gazecie Wyborczej ukazała się rozmowa z jego szanowną małżonką (już obywatelką RP). Stwierdziła ona m.in. że pałac jest szkaradny i z tego powodu nikt nie chce mieszkać w jego sąsiedztwie. Jak widać przyszła first lady już zaprezentowała część programu wyborczego swojego małżonka.
    Co się tyczy Ukrainy to sprawa nie jest jeszcze przesądzona. Wspomniany przez Panią europoseł M. Siwiec na swoim blogu daje to do zrozumienia – nie można się obrażać na obecne władze, wyciągnąć wnioski i wziąć ponownie za pracę organiczną od podstaw. Co to oznacza ? Rewolucja pomarańczowa nie była jedyną. Niedługo zobaczymy inną, w innym kolorze. Znajdą się fundusze. Będzie nowy majdan, wiece, fajerwerki itp. Wszystko to np. na niebiesko. To taki ładny kolor , europejski. Czy ma Pani coś przeciwko ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie nic do decyzji Ukariny, to ona sama zdecyduje czego chce! Na razie, oglednie mówiąc moim zdaniem, integracja z UE jej sie nie opłaca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem stałym czytelnikiem tego blogu. Mimo że przeglądam portale światowych mediów (angielskojęzyczne), czytam analizy i komentarze , to tutaj dowiaduje się rzeczy których tam nie ma. Przykładowo dotyczy to planowanej wizyty prezydenta Rosji w Watykanie, ustaleń ze szczytu Putin – Erdogan, decyzji niemieckiego Federalnego Urząd ds. Sieci Niemiecki w sprawie gazociągu OPAL, czy decyzji Biura Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w sprawie odmówienie rosyjskiemu deputowanemu obserwowaniu wyborów prezydenckich w Gruzji. Wcześniej dotyczyło to np. programowego stanowiska SPD wobec Rosji , czy sprawy potasowego Acronu. O tym wszystkim nie miałem pojęcia. Niezależnie od tego część opisowo analityczna blogu daje możliwość poznania punktu widzenia odmiennego od opinii prezentowanych w mediach mainstreamowych. To poszerza horyzonty i pozwala wyrobić sobie własna opinię na omawiane tematy.
    No i oczywiście reportaże które są zawsze ciekawe ale to odrębny temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Panie Bobrze,
      Dziękuję za miłą ocene bloga. Powstał ml.in. własnie dlatego,że wiele informacji dot. relacji między krajami UE a ROSJĄ w polskich mediach nie pojawia się.
      A poniewaz dysponuję dostępem do analiz i prac badawczych do kilku znaczących ośrodków analitycznych zajmujacych się sprawami międzynarodowymi, zwłaszcza niemieckich, (nb. pracujących dla rządu RFN) moge je polskim czytelnikom przybliżać.

      Usuń
  4. Wielkie brawa dla Prezydenta Putina - najwybitniejszego polityka naszych czasów za każde zwycięstwo z upierdliwymi Polaczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie Polaczki wszyscy wiedzą co to za nacja,a nie powiedzą,boją się.

      Usuń
  5. Anonimie z 23.XI.2013, godz. 23.05:
    - prosze o Polakach nie wyraząć się pogardliwie i nie używać określenia "Polaczki".
    Zasady dyskusji w MOIM blogu - nie dopuszcaają takich zachowań. Przy następnej takiej próbie - wykasuję komentarz.
    Krytyka, racjonalna , przy czym nawet bardzo ostra czyiś zachowań czy wypowiedzi - tak, pogarda i obrażanie - nie.
    Będę wdzięcza za przestrzeganie w komentarzach tych zasad!

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do Ukrainy to uważam że Rosja wzięła sobie wielki kłopot na głowę. To samo spotkałoby UE w razie podpisania porozumienia.
    No ale tu chodzi o geopolitykę i inne względy odgrywają rolę.

    My zwykli śmiertelnicy nie mamy na to wpływu.
    Możemy się tylko temu biernie przyglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi panie Bobrze, Rosja b yla juz zwiazana przez dziesieciolecia z Ukrainą w formie dosyć luźnej federacji w czasie ZSRR. Modernizacja Ukrainy w ierunku poanstwa demokratycznego łatwiej bedzie przeprowadzić ewolucyjnym systemem rosyjskim, niż unijnym. Tu graja dużą rolę kwestie tradycji gospodarczych, mentalności. Dlatego Putin tak, a nie inaczej prowadzi Rosję, on wie jaką materią przyszło mu rządzić. Nie wszystkie wzorce z UE są tam przydatne.

      Usuń
  7. Takich naiwnych analiz tzw. "pożytecznych idiotów" dawno już nie czytałem. Pisał to chyba albo ktoś komu płaci Rosja albo ktoś kto zupełnie nie rozumie dzisiejszego świata i posługuje się prostymi stereotypami. Nikogo nie zamierzam obrażać ale trochę się tymi sprawami naszego wschodniego sąsiada interesuje i naocznie zwiedziłem cały ten kraj od morza czarnego po lwów.
    Co do Rosji to naiwnym jest twierdzenie że Rosja to dziś państwo demokratyczne co więcej w jakimkolwiek przewidywalnym czasie zmierza drogą ewolucji w tym kierunku. Racją jest że Putin pozbierał administracyjnie to państwo po okresie chaosu Jelcynowskiego. Jednak jego celem nie jest tworzenie jakiejś formy demokracji a jedynie władza dla samej władzy. Widać to wyraźnie że człowiek ten nie działa na rzecz swoich obywateli a jedynie na rzecz aparatu partyjnego i własnego otoczenia. Bardziej przypomina to dawny system sowiecki władzy z tym dodatkiem że większe wpływy ma mafia i korupcja. Ukraina dla Rosji jest ważna nie tyle gospodarczo choć i to ma swoją wagę, ale głównie z uwagi na politykę wewnętrzną i zewnętrzną. Zewnętrznie Ukraina w ramach ścisłej współpracy daje Rosji nadzieje na odbudowę dawnych wpływów w tej części świata. Na wewnętrzny użytek poczucie mocarstwowości i odwrócenia uwagi od doraźnych problemów jakich ten kraj ma niemało. Oczywiście gospodarczo poza surowcami Rosja jest karłem i nie ma zbyt wiele do zaproponowania. Widać to wyraźnie nawet na przykładzie obwodu kaliningradzkiego gdzie jest dziś Polska a gdzie Rosja.
    Ceny w PL 2 razy niższe jakość 2 razy wyższa. Tak wyglądają realia. Oczywiście droga Rosyjska ku "demokracji" jest łatwiejsza bo nie wymaga wielu wyrzeczeń a pozwala na stagnację. Długookresowo jednak system ten jest zabójczy bo nie potrafi się naprawiać i korygować w każdym aspekcie życia społecznego, politycznego czy gospodarczego dlatego też ustrój ten jest całkowicie niewydolny. Tej ważnej lekcji Rosja nie przerobiła ,Ukraina zresztą również i dopóki nie zostanie ta lekcja przerobiona przez władzę tych państw i ich społeczeństwa dopóty nigdy nie zostanie wykorzystany prawdziwy potencjał tych państw.
    Co do samej Ukrainy to oburza mnie tekst w artykule gdzie autor w swym tonie łaskawie pisze że Ukraina i tak miała dużo suwerenności w ramach ZSRR. Kpi Pan czy żartuje. Szkoła podstawowa - lekcja historii się kłania. Proszę sprawdzić ile suwerenności miały państwa związkowe począwszy od nazwy a skończywszy na wybieraniu przywódców i władzy choćby w najmniej ważnym ośrodku miejskim. Tak wyglądała ta suwerenność. Panu może wydaje się ona zbyt duża
    większości jednak niewystarczająca mówiąc łagodnie. Jeśli Panu taka suwerenność wystarcza to chyba podobny model jest dziś w Białorusi która jest całkowicie uzależniona od swojego wielkiego brata, choć nawet tam dziś jest jej wiecej niż w ówczesnej USRR.
    Dużo Pan przekłamań napisał w swoim felietonie że nie sposób na wszystko odpowiedzieć. Myślę jednak że każdy kto ma własny realistyczny pogląd na te sprawy będzie wstanie wyważyć właściwe proporcję między pana poglądami a realiami dzisiejszego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Michale M.,
      nazywanie mnie "pożyteczną idiotką", dlatego tylko, że mam życzliwy stosunek do Rosji i jej prezydenta, nie jest niczym nowym. Niemniej jednak jest to określenie pogardliwe i obraźliwe.
      Powinnam Pana za to wykasować, ale pozostawiam, by czytelnik bloga mógł sam oceniać Pana obcesowe zachowanie.
      Ujawniona przez Pana pogarda i obelga pod moim adresem - argumentem w dyskusji o Rosji nie jest. I nie będzie.
      ***
      1. Pisze Pan: "Co do Rosji to naiwnym jest twierdzenie że Rosja to dziś państwo demokratyczne co więcej w jakimkolwiek przewidywalnym czasie zmierza drogą ewolucji w tym kierunku".
      - No cóż, może Pan tak sądzić, ja mam nieco inne zdanie, Rosja zdąża w kierunku państwa demokratycznego, być może Pan tego nie dostrzega. Rosja dokonała wielu zmian, w tym prawnych i konstytucyjnych, w tym kierunku.
      Co do zamiarów prezydenta Putina - to wyrażał się niejednokrotnie jasno na ten temat a praktyka jego postępowania to potwierdza. Popiera go w tym też Cerkiew i wiele organizacji o charakterze obywatelskim. Rosja do demokracji idzie drogą ewolucji, a nie rewolucji. To zresztą powszechnie i od dawna znana postawa głowy państwa. Dokładnie to wyjaśniał w szeregu artykułach w czasie ostatniej prezydenckiej kampanii wyborczej. Proponuję poszukać w Internecie i przeczytać. Potem skonfrontować z tym co realnie robi w tym kierunku.
      2.Pisze Pan: "Jednak jego celem nie jest tworzenie jakiejś formy demokracji a jedynie władza dla samej władzy. Widać to wyraźnie że człowiek ten nie działa na rzecz swoich obywateli a jedynie na rzecz aparatu partyjnego i własnego otoczenia".
      - Wg mojej oceny jest to slogan bez pokrycia. Niby co "widać wyraźnie"? Po czym widać?
      To, że posługuje się Pan sloganem-mantrą, udowodniły ostatnie wybory władz lokalnych i regionalnych w Rosji. Zapewne Pan ich nie śledził, więc nie do końca jest zorientowany ilu ludzi spoza kręgu obecnej władzy zdobyło mandaty do władz lokalnych.
      radzę jednak dokładniej czytać relacje biura informacyjnego Kremla - to się Pan dowie co Putin robi dla obywateli FR, jakie przyjmuje akty prawne podnoszące im jakość życia. Z jakimi problemami boryka się władza np. w mieszkalnictwie. Jak radzi sobie z tragediami ludzi w czasie klęsk żywiołowych itp.
      3. Pisze Pan: "Bardziej przypomina to dawny system sowiecki władzy z tym dodatkiem że większe wpływy ma mafia i korupcja".
      Znowu slogany. Z korupcją władze Rosji walczą systemowo, bardziej radykalniej niż w Polsce zresztą. Proszę staranniej śledzić np. analizy pokontrolne w jednostkach administracyjnych FR, to się Pan przekona jak sprawa wygląda, ilu urzędników państwowych od ministrów począwszy ponosi konsekwencje za korupcję.
      Bo ponoszą, o czym Pan zapewne nie wie.

      Usuń
    2. 4. Pisze Pan: "Oczywiście gospodarczo poza surowcami Rosja jest karłem i nie ma zbyt wiele do zaproponowania".
      I znowu kolejny slogan.
      Rosja ma wiele do zaoferowania, np. system nawigacji satelitarnej GLONASS, elektrownie atomowe, broń, samoloty, bionanotechnologie, nanotechnologie w medycynie, chemię rolniczą o bardzo wysokich parametrach jakościowych, i wiele jeszcze innych towarów i usług, o których mało kto w Polsce wie.
      Dla mnie np. wyroby czekoladowe z Rosji są wyższego gatunku niż podobne z Polski czy Belgii.
      Są znakomite. Kiedy smakował Pan rosyjską czekoladę?
      Przykład obwodu kaliningradzkiego jest z pozoru trafny, bowiem różnice są w cenie a nie w jakości np. żywności. Poza tym nasza elektronika, sprzęt AGD na którą rzucają sie Rosjanie jest generalnie z ...Chin. U nas kupują, bo taniej i czasem ładniej opakowane, ale nie że jest lepsze gatunkowo. Czy Pan ma świadomość co jest np. produkowane w Kaliningradzkim Obwodzie?
      Mogę Pana zapewnić, że jak mi tylko czas pozwala - kupuję żywność i chemię domową w Niemczech, bo przede wszystkim .. taniej, większy wybór i lepsza jakość. Mimo, że za jedno euro przychodzi mi płacić 4,20 zł. Ale do granicy z Niemcami mam kilkanaście km i autobus za kilka złotych pod domem.
      O czym to świadczy, rozumując wg Pana kryteriami "kaliningradzkimi"? Proszę sobie odpowiedzieć.

      Usuń
    3. 5.Pisze Pan : "Oczywiście droga rosyjska ku "demokracji" jest łatwiejsza bo nie wymaga wielu wyrzeczeń a pozwala na stagnację. Długookresowo jednak system ten jest zabójczy bo nie potrafi się naprawiać i korygować w każdym aspekcie życia społecznego, politycznego czy gospodarczego dlatego też ustrój ten jest całkowicie niewydolny".
      - I znowu domniemania, wyobrażenia, demagogia i słabiutkie rozeznanie tego, co się dzieje w Rosji.
      Rosyjska droga do demokracji uwzględnia przede wszystkim mentalność i zróżnicowanie etniczne FR,
      Inaczej walczy się np. z korupcją w Europie a inaczej w kraju, w którym część ziem to Wschód i Daleki Wschód, gdzie istnieje wiekowa tradycja bazaru, bakszyszu i darowizn w handlu.
      Władimir Putin jest całkowicie świadom warunków, w jakich podjął się odbudowy państwa i jego pozycji w świecie, jakie warunki musi ono spełniać by mieć konkurencyjną gospodarkę.
      Pan zdaje się tej świadomości nie posiada. I patrzy się na Rosję przez pryzmat własnej osoby, tak się nie da.
      Co pan wie o rosyjskich społecznych organizacjach pozarządowych, poza tymi "opozycyjnymi" o których piszą polskie czy zachodnie media? Obawiam się, że nic Pan nie wie.
      System niewydolny? To jak się dzieje, że Rosja, mimo kryzysu na świecie rosyjska gospodarka się rozwija, stopa życiowa ludzi powoli podnosi, wzrastają emerytury, szkolnictwo jest na wysokim poziomie, tak samo jak opieka lekarska. Pociągów można Rosjanom zazdrościć, bo punktualne, czyste i coraz bardziej nowoczesne.
      Buduje się nowoczesne zakłady pracy (produkcyjne), o wysokich technologiach, zatrudnia własnych wysoko wykwalifikowanych fachowców. Miałam okazje to oglądać na własne oczy.
      6. Pisze Pan: "Długookresowo jednak system ten jest zabójczy bo nie potrafi się naprawiać i korygować w każdym aspekcie życia społecznego, politycznego czy gospodarczego dlatego też ustrój ten jest całkowicie niewydolny. Tej ważnej lekcji Rosja nie przerobiła".
      - No cóż, ale zapomniał Pan określić, jaki to system sprawowania władzy ma wg Pana Rosja. Rosja ma parlament federalny i regionalne, ostatnio w nich znaleźli się na funkcyjnych stanowiskach ludzie opozycji lub partii pozarządowych. Partii zarejestrowanych w Rosji jest też sporo. Media są państwowe i prywatne, w tym też określane jako opozycyjne.
      Powoli też, przy wsparciu władzy, związków wyznaniowych i organizacji pozarządowych budowane są podwaliny społeczeństwa obywatelskiego.
      Więc o jaki Panu system w Rosji chodzi? Pisze Pan o czymś, o czym ma Pan raczej mierne pojęcie.
      Nie wiem do jakich źródeł o Rosji pan dociera, ale chyba do niewielu. Kiedy czytał pan ostatni raz jakikolwiek akt prawny podpisany przez Putina? Kiedy prześledził stenogramy z posiedzenia rosyjskiego rządu, spotkań władz z organizacjami pozarządowymi czy liderami partii, w tym pozaparlamentarnymi i opozycyjnymi? Czy zna Pan raporty rosyjskiego rzecznika praw człowieka? Czy zna Pan strategiczne dokumenty rosyjskie związane z jej gospodarką?
      Czy widział Pan budowę średnicówki (drogi) w Petersburgu? Zastanawiał się na jej przykładzie, jak w Rosji funkcjonuje partnerstwo publiczno-prywatne? Jakie tam są zastosowane projekty, jaka myśl technologiczna, jak jest ta inwestycja realizowana, a przede wszystkim w jakim tempie?
      Gdyby choć na sekundę o tym pomyślał, chciałby Pan, by w taki a nie inny sposób budowano w Polsce autostrady.
      Z Pana wypowiedzi wynika, że Pan tego nie zna.
      Kiedy był Pan w Rosji? Bo ja pod koniec września tego roku. Odwiedzałam nie tylko Moskwę, ale też miasteczka górnicze za kołem podbiegunowym. Miałam okazję rozmawiać z różnymi ludźmi, od sprzedawcy i robotnika po oligarchów.
      Od zakonników w monastyrze, po lekarza w przychodni zakładowej, i to z racji zwyczajnej grypy, a nie aranżowanego spotkania. To ułamek Rosji, mikroskopijny, ale autentyczny i dosyć przekrojowy.
      Obraz widziany z autopsji a nie via polskie czy zachodnie media.

      Usuń
    4. 7. Szkoła podstawowa podpowiada mi mi, że Ukraina w ZSRR była na specjalnych prawach. Czy każda republika radziecka miała swoje przedstawicielstwo w ONZ?
      8. Pisze Pan o moim artykule: "Pisał to chyba albo ktoś komu płaci Rosja albo ktoś kto zupełnie nie rozumie dzisiejszego świata i posługuje się prostymi stereotypami".
      Nie dopuszcza Pan do siebie faktu, że ktoś inaczej niż Pan widzi Rosję. To Pana sprawa. Nie moja.
      Natomiast zapewniam, że blog, jak widać po informacji z prawej strony jest autorskim i reprezentuje moje osobiste poglądy. Cenię sobie wysoce niezależność myśli i ocen świata. To moja osobista wolność, której od dziesiątków lat nigdy nie straciłam.
      I żadne pieniądze z jakiejkolwiek kasy nie są w stanie wplywać na ich zmianę.
      Posądzając kogokolwiek o pisanie płatnych laurek o kimkolwiek - kieruje się Pan osobistym, zapewnie, doświadczeniem, co przyjmuje z pewnego rodzaju smutkiem. Człowiek autentycznie wolny, nawet by o czymś takim nie pomyślał.
      ***
      Pozwoli Pan, Panie Michale M. zatem, mimo Pańskich wyzwisk od "użytecznych idiotek", opłacanych zapewne przez Rosję - że nie zmienię ani sądów o Rosji, ani o Ukrainie, że nadal będę z s wielką życzliwością śledzić wydarzenia w Rosji, jej ewolucyjną drogę w odbudowie państwa. I że nadal będę z sympatią traktować prezydenta Rosji, Władimira Putina.

      Usuń
  8. ,,Oj, niech nam gazet nie czyta''-odrzekłby Pawlak na popisywanie się Michała M znajomością liter.
    Jak nie cenzura-to knebel, jak nie wymuszona samokontrola-to koszer. Segregacja informatyczna do obrzydzenia. Tak bywa, gdy historię pisze pod siebie epoka chcąca uchodzić za nową i system rzekomo lepszy od minionego. Cyngli produkuje się lub kupuje.

    Co do bloga. Mam podobne wrażenia, jak Bóbr. Z dziesięciu artykułów o ,,negocjacjach'' UE-Ukraina, nie można wycisnąć dwu-trzech nie stereotypowych myśli ,,analityków''. Dominuje namiastka obiektywizmu podszyta rusofobią, nacjonalistycznym partykularyzmem i...płatnym obstalunkiem na zamówienie.
    Interes Rosji przedstawiono, jako szantaż-szantaż UE przekuto w obronę demokracji. Pospolitą przestępczość Tymoszenko zakrzyczano łamaniem praw człowieka. (Milczeniem pominięto skazanie wspólnika pięknej Julii w USA na 7 lat więzienia). Dążenia Rosji do odzyskania pozycji w świecie nazwano imperialistycznymi ciągotami-militaryzm NATOwski niesieniem pokoju...Itd, itp.
    Co otworzę przekaziora bies-Putin szczerzy wilcze kły.

    Blog potrzebny jako odtrutka. Jak tamaryszek w mętnej studni.
    Oby jak najdłużej przy życiu.
    Kłaniam się z głęboką rewerencją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za atencję i ukłony.
      Serdecznie pozdrawiam z zapewnieniem,że czuje się doskonale i mam zamiar nadal komentować otaczajaca mnie rzeczywistość po swojemu, bez uwzględniania tzw. powszechnej (czyt. medialnej) opinii.

      Usuń
  9. Tytułem cyrografu, którego ,,alcajmer'' nie pozwolił umieścić pod powyższym komentem.
    Dyl Sowizdrzał. Dawniej tez Dyl.

    OdpowiedzUsuń