poniedziałek, 3 lutego 2014

Spotkanie pełne niespodzianek



KULTURA

Wczorajszy niedzielny wieczór  przyniosł mi wiele niezapowiedzianych radości. 
Wraz z przyjaciółką wybrałam się do Klubu 13 Muz, szczecińskiego miejsca imprez artystycznych, na spotkanie z „Wielkimi Niepokornymi w słowie i pieśni”. 
Organizatorem, nb. zamkniętej imprezy, było nieznane mi zupełnie Stowarzyszenie: „Dom Nobla”. O wieczorze w "13 Muzach" dowiedzialam się od moich przyjaciół ze szczecińskiej diaspory rosyjskiej, która rozprowadzała zaproszenia w swoim gronie. I dzięki ich uprzejmości mogłam uczestniczyć w tym niesamowitym spotkaniu.

Zgodnie z programem organizatorzy chcieli zaprezentować wiersze rosyjskich laureatów literackiej nagrody Nobla – Iwana Bunina, Borysa Pasternaka i Josifa Brodskiego.
W części muzycznej pieśni Wysockiego wykonywał Jewgienij Malinowskij (Eugen Malinovskiy), od lat mieszkający w Polsce, muzyk, pieśniarz, dyrygent i aktor, nazywany powszechnie „syberyjskim bardem”. 
W sumie - wieczór koneserski dla wielbicieli kultury i sztuki rosyjskiej.

Tak się złożyło, że w styczniu razem z przyjaciółką wybrałam się do kina na beletryzowany dokument o Wysockim, produkcji rosyjskiej. Wieczór miał być niejako uzupełnieniem poznanego wcześniej filmu. Dlatego dla nas ten wieczór miał specyficzny charakter.  Był kontynuacją artystycznej  peregrynacji po twórczości Wysockiego.

Reprezntacyjna Sala Kominkowa pałacyku  Klubu 13 Muz  była całkowicie zapełniona. Drugi koncert tego dnia z kompletem widowni. 
Miałyśmy niesamowite szczęście, udało mi się zdobyć  dodatkowe zaproszenia (serdeczne podziękowania dla pani Tamary!). 
Trafiły się nam przez to znakomite miejsca w dostawionych fotelach pod kominkiem. Usytuowanie było przednie. Fotele pod kominkiem zwieńczały przejścia między dwoma kolumnami krzeseł, z niezakłóconym widokiem na wykonawców. Istna loża!

Pierwszą część spotkania odebrałam dosyć obojętnie, chyba z winy prowadzącego. 
Niestety, prezentowana poezja rosyjskich noblistów wymagała pewnego kunsztu recytatorskiego, a tego zabrakło. Nie mniej jednak dr Andrzej Wątorski rzetelnie przedstawił sylwetki wielkich Rosjan, a i zaprezentowana poezja warta była uwagi.

 
Jewgienij Malinowskij w Klubie 13 Muzw Szczecinie

Natomiast część spotkania zagospodarowana przez „syberyjskiego barda” przeszła wszelkie oczekiwania i sprawiła mnóstwo cudownych niespodzianek.

.Po pierwsze - Jewgienij Malinowskij bardzo rzetelnie przygotował się do występu. Repertuar, jaki zaprezentował był starannie dobrany, wykonawstwo wręcz mistrzowskie, znakomita dykcja, i to nie tylko w przypadku tekstów rosyjskich, ale i polskich. Techniki aktorskie dopełniały reszty. Typowo dla rosyjskich bardów, wykonywane pieśni przeplatał opowieściami, czasami osobistymi, czasami związanymi z tematyką wykonywanych utworów, czasem z epizodami z  życia ich twórców.

Do tej pory kojarzyłam pieśni Wysockiego z wykrzykiwanym tekstem chrapliwym głosem. Wczoraj mogłam delektować się ich uniwersalnymi treściami. Były przepiękne piesni o przyjaźni i lojalności, jak np. Pieśń o przyjacielu i wzruszająco dramatyczna pieśń o drodze przez Polskę. Pieśń, która zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie, zwłaszcza w części poświęconej Powstaniu Warszawskiemu.  Były pieśni żartobliwe, bajkowe, dramatyczne…

Po drugie – pieśniarz odszedł o zapowiedzianego repertuaru i uraczył widzów po prezentacji utworów Wysockiego - mini recitalem pieśni Okudżawy, za którymi wprost przepadam.
Kiedy zapowiedział Okudżawę, oczy zaszkliły mi się dziecięcą radością. Pojawił się przed nimi wrześniowy Arbat, rzeżba Okudżawy i spacer po Moskwie z jesieni ubiegłorocznej. 
Ożyły wspomnienia...

Zasłuchałam się. Był oczywiście „Wańka Morozow”, cudownie interpretowany i znana na całym świecie „Modlitwa”, i moja ulubiona  piosenka "Ja piszu istoriczeskij romanas", i  pyszny walc, przy którym nogi rwaly się do tanca "Byłoje nielzia worotit'"...  
Malinowskij śpiewał i po polsku i po rosyjsku, zawsze – wspaniale.
Po koncercie można było kupić dwie płytki CD z nagraniami pieśni Okudżawy i Wysockiego w wykonaniu Maliniwskiego. 
Oczywiście zasiliły obie moje zbiory muzyczne....

Ale to nie wszystko. 
Jewgienij Maliniwskij wykorzystał to spotkanie, jako okazję do zaprezentowania, czasem nieznanych zupełnie w Polsce - innych rosyjskich bardów. 
I to była ta trzecia niespodzianka tego wieczoru.

Nie pamiętam, jak nazywał się młody autor pieśni - Siergiej, nazwiska nie doslyszałam - ani jaki miała tytuł pieśń, którą tę część swego występu rozpoczął Jewgienij Malinowskij, ale jej melodię pamiętam do teraz…

Były też pieśni śpiewającego lekarza z Sankt Petersburga – Aleksandra Rozenbauma. Mnie jednak, najbardziej wzruszyła piękna ballada „Witaj Polsko” (ЗДРАСТВУЙ, ПОЛЬША) Aleksandra Dolskiego wykonana z wielką maestrią.

I choćby tylko z jej powodu, to spotkanie z Wysockim i innymi rosyjskimi bardami oraz rosyjską poezją było dla mnie - wyjątkowe.



ЗДРАСТВУЙ, ПОЛЬША!




Здравствуй, Польша! Сколько лет
я мечтал об этой встрече...
И небес неяркий свет, и костелов старых свечи
будят память крови древней, и всплывают лица,
речи, жесты, платья, кружева манишек...
Вишневецкий-князь в седло татарское садится
и, усы расправив, в юный лоб целует Мнишка.
Впереди поход, и ссоры и раздоры позабыты,
панночкины слезы рыцаря не остановят...
И лежат на снежном поле после битвы
вперемешку и монголы, и холопы, и панове.
*

Здравствуй, Польша. Сколько лет
мне звучали вдохновенно
и Мицкевича сонет, и гармонии Шопена.
Помнишь тот "Аи" пьянящий, цвета лодзинских закатов,
что налил в бокал богемский Александр рукою узкой?
И слова одни и те же повторяли брат за братом,
Александр сказал на польском, а Адам молчал по-русски.
(Я и сам не знаю, чей я - люблинский ли, курский...
Раб царя я или рыцарь Речи Посполитой) -
пишет между строк и слез Ивану смелый Курбский.
Этими ли плачами все земли польские политы?
*
Здравствуй, Польша! Сколько лет
мы идем с тобой друг к другу
сколько крови и побед повторяется по кругу!
Фердинанд Соре, гитару вы оставили в Мадриде,
и в Париже, и в Смоленске музыка мешала.
Вы поход в Россию еще раз успешней повторите.
И Стендаль пришел в Москву через Варшаву.
Я к земле и горькой и прекрасной припадаю,
и целую кровь парней и краковских, и вятских,
и молю судьбу - быть может, нам подарит -
не копать земли, не прятать в ней сердец солдатских.

(1984)

12 komentarzy:

  1. Kolejna interesująca relacja z imprezy kulturalnej.
    Wygląda na to Szczecin jest jakimś wyjątkowym miastem pod tym względem.
    Sala całkowicie zapełniona drugi koncert tego dnia z kompletem widowni. 
    Wygląda na to że macie u siebie wyrobioną publiczność która interesuje się rosyjską kulturą. W Krakowie ludzie bardziej interesują się kulturą żydowską (festiwal kultury i różne tego typu imprezy). Z jaką wzajemnością ? Prof. Hartman na swoim blogu pisze tak : „W Izraelu polskie imprezy kulturalne przyciągają może ćwierć tego, co dajmy na to argentyńskie… Naprawdę”.

    Nie wiem ile przyciągają polskie imprezy w Rosji ale wydaje się że polskie władze coś jednak robią w tym zakresie. W 2015 r organizowany jest  Rok Polski w Rosji i Roku Rosji w Polsce.
    Założenia ładnie wyglądają na papierze : „Celem programu jest stworzenie platformy dla szeroko rozumianej polsko-rosyjskiej współpracy kulturalnej, która zaowocuje atrakcyjnymi  wydarzeniami na terenie Federacji Rosyjskiej w roku 2015. Równie ważne jest umocnienie polsko-rosyjskich więzi kulturalnych, które pozwolą na kontynuowanie  współpracy i wymiany kulturalnej w dłuższej perspektywie czasowej. Budżet programu wynosi 4 500 000 zł.” Media donoszą że aktualnie ministerstwo pracuje nad konkretnymi przedsięwzięciami.

    Nie wiem z czego to wynika że w zaprzyjaźnionym Izraelu polska kultura mało kogo obchodzi a w Rosji gdzie wg red. A. Michnika panuje „reżim Putina” współpraca polsko rosyjska w tym zakresie kwitnie.


    http://hartman.blog.polityka.pl/2014/01/22/do-przyjaciol-zydow/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla gniota Wajdy pn."Katyń" w Moskwie organizowano specjalne pokazy i pokazano go w państwowej telewizji w czasie największej ogladalności.
    Ciekawa jestem podobny tematycznie film rosyjski jakiegoś wybitnego rezysera z Rosji np. o będacych w polskiej niewoli jeńcach-bolszewikach z czasow wojny polsko-rosyjskiej 1918-1920 r. Jestem więcej niz pewna - że plski widz takich filmów w Polsce ogladać nie będzie.
    Rosjanie wykazują duzy szacunek i zainteresowanie wobec polskiej kultury i sztuki. W Polsce jest to zjawisko elitarne, odosobnione. Chociaż taka masówka jak koncert Chóru Aleksandrowa ciesza się niezmiennym powodzeniem i widownie liczy sie w tysiącach na jednym koncercie. W tym roku będziemy dodatkowo gościć balet "Bierioska", w Szczecinie też i na pewno go obejrzę.
    Mnie brakuje przede wszystkim kina rosyjskiego, o tematyce obyczajowej, społecznej, rosyjskich filmów historycznych. i ekranizacji wielkiej literatury. Rosjanie są w tym gatunku świetni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polski widz ogląda reklamowany teraz z wielką pompą film o bohaterze Kuklińskim który dał popalić Rosjanom. Film zbiera entuzjastyczne recenzje. Nawet L . Miller umieścił z tej okazji na twitterze historyczną fotkę z miłą pogawędkę obu Panów w Waszyngtonie.
    Wyłamał się jedynie "Przegląd" ze szpetnym artykułem o Kuklińskim .
    Artykuł ujawia sporo ciekawych faktów z jego życiorysu. Kto ciekaw niech sprawdzi. Mnie osobiście drąży niezaspokojona ciekawość dlaczego L. Wałęsa nie podał nigdy ręki naszemu bohaterowi który tak zaszkodził Rosjanom.
    Tak więc są takie filmy o tematyce rosyjskiej (wcześniej film Kawalerowicza o bitwie warszawskiej) na które Polacy walą tłumnie.
    Pani Zofii, nie jest tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Bobrze,
    ale to sa filmy Polakow o Rosji, a nie Rosjan o Polsce!
    Mnie interesowałby film rosyjskiego reżysera o bitwie polsko-rosyjskiej.okazanie tej wojny z punktu widzenia Rosjan i ich historii. A nie polskiej.
    Co do Kuklińskiego, agenta CIA, to dla mnie szpieg amerykański w szeregach polskiego wojska. Na dodatek Polak. Czyli Polak szpiegujący dla Amerykanów w polskim wojsku. Trudno widzieć w nim bohatera.
    Ja na pewno nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie fascynującym i przypadkowo odkrytym źródłem wiedzy o wojnie polsko rosyjskiej widzianej oczami Rosjan był Izaak Babel i jego "Armia Konna". To są wręcz dokumentalne zapiski pokazujące okrucieństwo tej wojny. Osobie Babla dużo uwagi poświęcił angielski historyk Montefiore, autor dzieła "Stalin Dwór Czerwonego Cara". Stąd moje "namiary" na niego. Wczesniej nie wiedziałem nic o tym wybitnym rosyjskim pisarzu, jego tragicznym życiu i twórczości.
    Film o wojnie polsko - rosyjskiej na podstawie "Armii Konnej" to byłoby prawdziwe wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. ...Własnie miałam Babla na myśli, jako podłoże do scenariusza takiego filmu....To wspaniała literatura.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z książki wspomnianego brytyjskiego autora Simona Montefiore wynika ze Polacy swoje zwycięstwo w bitwie warszawskiej zawdzięczają ... Stalinowi.
    Stalin będąc szefem biura politycznego ukraińskiej organizacji partyjnej sprzeciwił się wykonaniu rozkazu Kiereńskiego żeby wojska frontu ukraińskiego wzmocniły Tuchaczewskiego nacierającego na Warszawę.
    Oczywiście nie wynikało to z jego sympatii do Polski lecz z własnych ambicji, rywalizacji i konkurencyjnych planów operacji wojskowych na Ukrainie. Osłabiony Tuchaczewski poniósł klęskę która ocaliła Polskę. Później Tuchaczewski napisał raport w tej sprawie do komitetu centralnego ze skargą na Stalina. Wykazał w nim ze to Stalin ponosi winę za przegraną bitwę. Domagał sie wyciągnięcia konsekwencji wobec niego. Stalin jakoś się przed tym wybronił ale potraktował to jako donos i nie darował Tuchaczewskiemu, który stał się jego śmiertelnym wrogiem. Później czasie czystek kiedy Stalin był już dostatecznie mocny , marszałek został oskarżony o szpiegostwo i rozstrzelany. To była osobista zemsta Stalina.
    Dzisiaj można sobie zadać pytanie komu Polacy zawdzięczają zwycięstwo w bitwie warszawskiej. To jakiś paradoks i aż strach zadawać takie pytanie (wiadomo ze cudowi nad Wisłą i księdzu Skorupce.)

    Książka o której mowa jest bardzo solidnym opracowaniem na podstawie źródeł rosyjskich - obiektywnym bez propagandowego i ideologicznego przegięcia. Zawiera mnóstwo ciekawych faktów z opisywanej epoki. Ten sam autor napisał tez m in. inną ciekawą książkę "Katarzyna Wielka i Potiomkin"

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak budują demokrację na Ukrainie.
    http://www.globalresearch.ca/washingtons-objective-install-a-political-puppet-in-ukraine-f-the-eu-says-victoria-nuland-in-leaked-tape/5367787

    http://www.globalresearch.ca/washington-collaborates-with-ukranian-neo-nazis/5367798

    http://www.globalresearch.ca/us-eu-clash-on-how-to-install-a-puppet-regime-in-ukraine-victoria-nuland/5367794

    pozdrawiam
    jasny gwint

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Droga Pani Zofio,
      Wydaję się, ze informacje w linkach wiernie oddają prawdziwe tło zdarzeń na Ukrainie. Łącznie z tym F...the UE. To co czytam jednakże w dzisiejszej GW daje obraz zupełnie innego świata, innej planety. manipulacja i kłamstwo. We czwartek byłem na spotkanie z prof. Jarosławem Hrycakiem z uniwersytetu lwowskiego. To co on mówił i pokazywał to przerażało. Wolność, demokracja, cierpienia, agresja rządu, nienawiść do Władz i do Rosji, podsycana kłamstwem, manipulacją i brakiem elementarnej wiedzy. Starałem się nieco go prostować. Niestety byłem sam. Był także tam prof Łagowski, widząc co jest, wyszedł. Byłem przerażony. Pozostaje czekać na koniec olimpiady. A Anna Netrebko jest niebiańska.
      jasny gwint

      Usuń
  10. Jasny gwint

    Nie jest źle, Mateusz Szczurek – keynesista?

    "Na pewno bliżej mi do Keynesa niż do ekonomicznych liberałów w stylu von Hayeka."

    http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/776174,mateusz-szczurek-panstwa-nic-nie-zastapi.html

    OdpowiedzUsuń