poniedziałek, 1 lipca 2013

I Międzynarodowy Kongres Morski - wydarzenie bez precedensu



Ponad 500 uczestników, ministrowie z wicepremierem i ministrem gospodarki Januszem Piechocińskim na czele, 60 prelegentów z kraju i zagranicy, w tym m.in. z Rosji, USA, Niemiec, Skandynawii, przedstawiciele Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, posłowie i europosłowie różnych opcji politycznych. 
Przedstawiciele kilkuset firm branży morskiej krajowych i państw nadbałtyckich.  Gospodarka morska potraktowana holistycznie, widziana z wielu płaszczyzn, łącznie z najnowszymi przemysłami morskimi, jak morska energetyka wiatrowa, biotechnologie, turystyka morska i obszarów przybrzeżnych, ochrona środowiska morskiego i zasobów morskich czy gospodarka przestrzenna akwenami.
Kongres obalał stereotypy, jak w przypadku stanu polskiego przemysłu okrętowego, znosił bariery gdańsko-szczecińskich animozji i realnie ocenił stan polskiej gospodarki morskiej. Sformułował konkretne wnioski i postulaty, które zwerbalizował i przesłał premierowi Tuskowi. Tak można w skrócie podsumować w wielkim skrócie I Międzynarodowy Kongres Morski, który odbywał się w Szczecinie w dniach 13 -15 czerwca br.
Wicepremier Janusz Piechociński i dyr. PŻM Paweł Szynkaruk
Organizatorami Międzynarodowego Kongresu Gospodarki były Polska Żegluga Morska i Północna Izba Gospodarcza, współorganizatorami m.in.: urzędy morskie, obie Akademie Morskie - w Szczecinie i Gdyni, samorządowcy.
 Pomysł organizacji tak szeroko zakrojonego spotkania branży morskiej wyszedł ze strony PŻM, a właściwie dyrektora przedsiębiorstwa - Pawła Szynkaruka.
Kongres postawił sobie trzy główne cele: zdiagnozować polską gospodarkę morską w kontekście polskiego członkowstwa w UE, wypracować wytyczne pod polską doktrynę morską oraz integrację sektora morskiego, nie tylko w Polsce, ale nadbałtyckiego. Można rzec, że główne cele zostały osiągnięte, chociaż zabrakło silniejszej reprezentacji państw nadbałtyckich. Na szczególną uwagę zasługuje wysoki poziom merytoryczny obrad plenarnych, jak i podejmowanych tematów w dyskusjach panelowych.
Po raz pierwszy w krajowych spotkaniach związanych z gospodarką morską byli licznie reprezentowani prawnicy, którzy skupili się nad prawem morskim. Wpływ regulacji prawnych UE na praktykę międzynarodowego i brytyjskiego prawa morskiego omówił Rory Gogarty z prestiżowej londyńskiej kancelarii prawniczej Holman Fenwick Willan LLP.
W przeddzień Kongresu, również w Szczecinie odbył się zjazd założycielski Polskiego Stowarzyszenia Prawa Morskiego (PSPM). Była to wspólna inicjatywa Związku Armatorów Polskich oraz szczecińskiej kancelarii prawnej Marka Czernisa, która miała na celu reaktywację stowarzyszenia utworzonego przed wojną (1934). -  Jednym z głównych celów Stowarzyszenia, skupiającego prawników specjalizujących się w prawie morskim oraz innych osób zainteresowanych prawem morskim krajowym i międzynarodowym, będzie przywrócenie członkostwa Polski w Międzynarodowym Komitecie Morskim (CMI) w Antwerpii, najstarszej (utworzonej w 1897 roku) pozarządowej organizacji, skupiającej stowarzyszenia prawnicze z 51 krajów – przyznaje Dariusz Szymankiewicz z „Marek Czernis Kancelaria Radcy Prawnego”. -  Polska działała na forum tej organizacji do 1998 roku, właśnie poprzez Polskie Stowarzyszenie Prawa Morskiego. Wraz z zawieszeniem działalności Stowarzyszenia ustało nasze członkostwo w CMI. Aktualnie - wraz z reaktywacją PSMS - jest szansa na przywrócenie uczestnictwa w pracach CMI.
List do premiera Donalda Tuska
Tę inicjatywę można z pewnością zaliczyć do sukcesów Kongresu. Kancelaria Marka Cernisa była gospodarzem kongresowego panelu dyskusyjnego dot. prawa morskiego.
Nie sposób w kilku zdaniach podsumować dorobek Kongresu. Został on ujęty we wnioskach i postulatach, które wraz z listem organizatorów Kongresu zostały przekazane premierowi Donaldowi Tuskowi. 10 lipca w Sejmie zostaną one dostarczone również parlamentarzystom podczas obrad podkomisji ds. gospodarki morskiej.

Najważniejszym postulatem Kongresu jest opracowanie polskiej doktryny morskiej[1] opartej na rozwoju regionów nadmorskich i korytarzy transportowych do nich prowadzących poprzez powiązanie ich z europejską siecią. - Polsce brak jest od ponad 20 lat dokumentu strategicznego – uważają uczestnicy Kongresu. - Gospodarka morska jest niedoceniana w Polsce.

Eksperci i uczestnicy panelu, w którym dyskutowano na ten temat zgłosili szereg postulatów, m.in., że należy „wypracować doktrynę morską państwa, drogą consensusu politycznego (władza ustawodawcza, wykonawcza i samorządowa), w nawiązaniu do hasła: ,,Morze żywi i bogaci”, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeby aktywnego wspierania: dalszego rozwoju regionów nadmorskich, na obszarze których porty morskie stanowią bieguny wzrostu gospodarczego; rozwoju korytarzy transportowych, poprzez wpisanie ich w europejską sieć korytarzy transportowych TEN w układzie ich powiązań południkowych”.
Postulat ten, w części odnoszącej się do sieci TEN-T, moim zdaniem – jest nie do końca zrozumieniem zagadnienia, bowiem korytarze transportowe, jako takie - nie są zinwentaryzowane w sieci TEN-T.
Postulowano też o uwzględnienie w Doktrynie morskiej RP - przemysłu morskiego, choć raczej powinno się mówić o przemysłach morskich, a nie jednym z przemysłów morskich oraz wprowadzenia ułatwień w procedurach przyznawania funduszy pomocowych UE (fundusze celowe) na badania innowacyjne i proekologiczne.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wniosków i postulatów jest  dot.„rozwoju polskiego handlu zagranicznego kierowanego drogą morską”. Relacje „PHZ – transport morski” nie są do politycznego sterowania, wynikają bowiem z umów handlowych i określonej w nich gestii transportowej. Umowy handlowe zawierają niezależne podmioty gospodarcze, w tym m.in. firmy spedycyjne państw trzecich i państwo polskie nie posiada żadnych instrumentów, by stymulować ich zachowanie w tym kierunku. Dyskutanci tego panelu sugerowali także, by Doktryna morska RP została stworzona dzięki inicjatywom środowiskowym, zmierzających do tworzenia platformy kontaktów wzajemnych, których łączy przekonanie o możliwości osiągania i pomnażania pożytków z morza”.


Bogusław Liberadzki i Anna Wypych-Namiotko
W dyskusjach panelowych obalono mit o upadku polskiego przemysłu okrętowego - Polski przemysł stoczniowy – powiedział podsumowując dyskusję dr Wojciech Drożdż, wicemarszałek zachodniopomorski, moderator panelu dot. przemysłu stoczniowego, turystyki i klastrów morskie - wyciąga właściwe wnioski z europejskiego kryzysu okrętowego, i znajduje swe miejsce na rynku produkcji dla branży offshore, związanej z wielkogabarytowymi konstrukcjami dla sektora energetyki morskiej.
Dyskusja o stoczniach była też tematem polemiki między europosłem prof. Bogusławem Liberadzkim, który omawiając upadek stoczni budowlanych ubolewał o straconym know how i zapleczu intelektualnym z biur konstrukcyjnych, a Piotrem Soyką, przewodniczącym rady nadzorczej Gdańskiej Stoczni Remontowej, który zapewnił, że Polska nic nie straciła, bowiem najlepsze kadry upadłych stoczni są w „Remontowce” a tamtejsze biuro konstrukcyjne zalicza się do najlepszych w Europie.- 10 lat odpowiedniej polityki personalnej, zatrudnianie na kierowniczych stanowiskach ludzi z minimum 100 IQ, a jest ich na 3,5 tys. etatowych pracowników stoczni ponad 200, daje efekty – wyjaśniał Piotr Soyka. Stocznia buduje 10 -12 wysoko specjalistycznych, z dużą „wartością dodaną” statków rocznie, ok. 200 remontuje i doskonale na tym zarabia.
Podczas debaty nad rybołówstwem i przetwórstwem rybnym, wykazano m.in., że ok. 80% rynku niemieckiego jest zaopatrywanych przez polskie przetwórnie, problemem zaś są sprawy związane z transportem ich wyrobów na Zachód, a właściwie jego kosztami.
Realia codzienności pokazują a Kongres podkreślił, że branża morska boryka się z wieloma problemami natury administracyjnej i związanej z legislaturą. To m.in. - nierówne opodatkowanie portów morskich, brak stref ekonomicznych tam, gdzie są one konieczne, czy też dyrektywy unijne trudne w Polsce do zaakceptowania. 
Wicepremier Janusz Piechociński
Mówił na ten temat wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński podczas wykładu inauguracyjnego a potem na konferencji prasowej, wspominała też w kontekście planowania przestrzennego obszarów morskich – wiceminister Anna Wypych-Namiotko.
Strefa ekonomiczna w Szczecinie to być albo nie być dla nowego szczecińskiego zakładu Teleskopu, producenta hydraulicznych urządzeń dźwigowych i innych, m.in. dla przemysłów morskich i portów, a także dla rozwoju produkcji offshortowej stoczni remontowej „Gryfia” - zakładów, które dla eksportu swoich wyrobów potrzebują dostępu do nabrzeży i transportu wodnego.
Wg zapewnień wicepremiera, który postanowił być „morskim” premierem dla Pomorza Zachodniego (Donald Tusk jest takim premierem, wg niego, dla Pomorza Gdańskiego) - strefa ekonomiczna niebawem w Szczecinie powstanie.
Uwzględnione też zostały w czasie prac Kongresu postulaty związkowców dot. uznania zawodu marynarza za „szczególnie uciążliwy i wykonywany w warunkach szkodliwych dla zdrowia”.
Adolf Wysocki, moderator panelu „Transport morski - bieżące i przyszłe wyzwania dla Polskiwe wnioskach końcowych napisał, że w powiązaniu z niezbędną do uchwalenia ustawą „O programie pomocy publicznej dla transportu morskiego”, która byłaby by nb. spełnieniem postulatu środowiska o konieczności inkorporowania do ustawodawstwa polskiego unijnych wytycznych z 2004 r. dot. pomocy publicznej dla transportu morskiego -  należy udzielić wsparcia (na wzór rozwiązań przyjętych w innych krajach UE) grupie zawodowej marynarzy - w formie uznania ich zawodu za szkodliwy dla zdrowia. Uprawniałoby tą grupę zawodową do wcześniejszego przechodzenia na emerytury. Ten oraz inne postulaty marynarzy-związkowców  były rozpowszechniane podczas Kongresu  w „petycji” MK NSZZ ,,SOLIDARNOŚĆ” Polskiej Żeglugi Morskiej oraz NSZZ ,,SOLIDARNOŚŚ” Regionu Pomorza Zachodniego, adresowanych do premiera.
Kongres Morski w Szczecinie, wg założeń organizatorów, ma być w przyszłości imprezą cykliczną. –  Chcemy by było to miejsce wymiany myśli. Szczególnie zależy nam, by mówić o przyszłości całego basenu Morza Bałtyckiego. Chcemy być zapleczem intelektualnym nie tylko dla władz regionalnych, rządu i Sejmu, ale też dla struktur europejskich, jeśli chodzi o decyzje dotyczące transportu morskiego w tym regionie. Zbyt dużo dzieje się za naszymi plecami, a tak być nie powinno – dowodził Dariusz Więcaszek, prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Artykuł w skróconej wersji ukazał się w dwutygodniku
"Namiary na morze i handel" 
Nr. 12-13 czerwiec 2013, str. 14


 ***
List Otwarty z Okazji Dni Morza 2013

Szanowny Pan

Bronisław Komorowski,

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej,


Szanowny Pan

Donald Tusk,

Prezes Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej





             
             Szanowny Panie Prezydencie!
             Szanowny Panie Premierze!


            Powodowani troską obywatelską zwracamy się do Panów w sprawie podjęcia niezbędnych działań i decyzji w celu odrodzenia polskiej żeglugi, polskiej bandery handlowej i zawodu marynarza. Jest to zadanie realne dzięki przemianom, jakie w ostatnich latach nastąpiły w sposobie zarządzania flotą światową; wzrosło bowiem znaczenie tych zasobów, którymi Polska dysponuje w znacznej ilości, przede wszystkim wykwalifikowanych kadr. To właśnie kadry, zarówno lądowe, jak i pływające, są magnesem, który ściąga do Polski przedsiębiorstwa żeglugowe tworzące u nas swoje ośrodki zarządzania statkami.

            W dziedzinie lokalizacji tego rodzaju przedsięwzięć upadły bowiem bariery polityczne, cywilizacyjne i techniczne. Już teraz, mimo utrudnień, istnieje w naszym kraju siedem spółek operujących łącznie ponad 100 statkami będącymi własnością zagranicznego kapitału. Firmy te zatrudniają polską kadrę kierowniczą i polskich marynarzy, płacą w Polsce podatki i inne państwowe daniny, jednak eksploatowane przez nie jednostki noszą bandery innych krajów.  Powoduje to że marynarze i ich rodziny pozostają poza polskim systemem ubezpieczeń społecznych, w „szarej strefie”. Dzieje się tak, ponieważ polska bandera handlowa nie jest konkurencyjna na globalnym rynku usług żeglugowych. Jeżeli to zmienimy, wszystkie owoce pracy polskich pracowników morza pozostaną tutaj w kraju.

            Bezowocne prace nad dostosowaniem polskiego prawa morskiego do standardów światowej żeglugi trwają  kilkanaście lat. W tym czasie większość krajów morskich, w tym przodujące państwa UE, dokonała głębokich reform w tej dziedzinie. Motywowała je świadomość korzyści wynikających z synergii własnej bandery i skupienia w swoich portach jak największej liczby usług świadczonych flocie handlowej. Polskie opóźnienie wynika przede wszystkim z braku zrozumienia w centralnych ośrodkach władzy, jak działa współczesna żegluga międzynarodowa.

            Jest to szokujące w kraju, który jako jeden z nielicznych na świecie zapewnia swoim kadrom marynarskim wyższe wykształcenie, i to na bardzo wysokim poziomie. Absolwenci polskich akademii morskich zajęli setki kierowniczych stanowisk w zagranicznych firmach żeglugowych, zmienili sposób myślenia ich właścicieli, wreszcie potrafili przebić „szklany sufit” do najwyższych stanowisk.            Tymczasem w Polsce nie myśli się o tym, jak ów kapitał ludzki i społeczny przywrócić krajowi, ale działa się w sposób, który może spowodować  masowe bezrobocie marynarzy i emigrację jako jego skutek. Polega to, między innymi, na zaniechaniu wprowadzenia w życie postanowień Konwencji MOP o pracy na morzu z 2006 roku oraz na dążeniu do pozbawienia marynarzy tradycyjnych praw dotyczących podatków.

            Prosimy więc

            Pana Prezydenta i Pana Premiera

            o osobiste zainteresowanie się ustawą o pracy na statkach morskich, żeby w pełni inkorporowała postanowienia Konwencji MOP o pracy na morzu, oraz żeby objęła wszystkich polskich marynarzy bez jakiejkolwiek dyskryminacji związanej z banderą zatrudnienia.

            Chodzi o zrównanie naszych marynarzy w prawach z marynarzami, obywatelami innych krajów UE, tak aby nadal byli konkurencyjni na międzynarodowym rynku pracy.

            Prosimy też o osobiste poparcie dla inicjatywy stworzenia w Polsce centrum zarządzania statkami, co pozwoliłoby na stworzenie nowych miejsc pracy, zachęciło do rejestrowania statków w naszym kraju oraz inicjowało odbudowę żeglugi narodowej. Szczególnie ważny jest powrót pod polską banderę statków należących do skarbu państwa, ponieważ siła głosu każdego kraju w międzynarodowych organizacjach morskich zależy od wielkości floty pod jego banderą. Nie możemy dopuszczać do tego, aby tonaż należący do Polski „głosował” tak jak obecnie przeciwko naszym interesom, ponieważ jest zarejestrowany poza naszymi granicami.
            Święto Morza, obchodzone od lat trzydziestych ubiegłego wieku, było niegdyś manifestacją radości, że Polska jest prawdziwym krajem morskim, to znaczy, iż morze żywi ją i bogaci. Mamy szansę przywrócić tę satysfakcję, ale wymaga to zgodnego uznania, że państwo ochrania wszystkich swoich obywateli niezależnie od zawodu, oraz wymaga otwartości na innowacje polityczne, prawne i społeczne wynikające z procesów obejmujących cały świat.

            Składamy wyrazy uszanowania pozostając z nadzieją, że będziemy mogli podjąć jak najszybciej owocną dyskusję w sprawie naprawienia sytuacji prawnej polskich ludzi morza, firm żeglugowych, a co za tym idzie całej gospodarki narodowej. 

            Niech tworzenie nowych dobrze płatnych miejsc pracy oraz zatrzymanie talentu młodych ludzi w kraju będzie nie tylko hasłem ale i rzeczywistością!



Stowarzyszenie Absolwentów Szkół Morskich
Stowarzyszenie Starszych Mechaników Morskich
Związek Agentów i Przedstawicieli Żeglugowych


Opublikowane za portalem 
z dn.1 lipca 2013 r. 
(ogłoszenia)





[1] Dla potrzeb artykułu będę się posługiwać określeniem – Doktryna morska RP.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz