niedziela, 8 kwietnia 2018

Totalny odlot: Nawet głupota jest w Polsce „made in Russia”


Na Placu Czerwonym w Moskwie, wrzesień 2013
Jestem „starszą panią – miłą, lubiącą zwierzątka, kwiatki i ochronę przyrody” z kontem na Facebooku, a ponieważ miewam krytyczne zdanie o obecnie rządzących Polską, wyrażane publicznie i jawnie, lubię Rosję, Rosjan i Putina, to okazuje się, że mogę być „pracownikiem kremlowskiej fabryki dezinformacji”, nawet o tym nie wiedząc!   
Mówi o tym „analiza” wojny prowadzonej przez „Putina z Polską i Zachodem”, pióra red. Kazimierza Wóycickiego, zamieszczona na portalu Onet (Politico) tuż przed Wielkanocą.
„Wojna cybernetyczna, dyplomatyczna, hybrydowa, propagandowa, chemiczna, a nawet konwencjonalna. Te wszystkie niewypowiedziane wojny prowadzi Rosja Putina z zachodnim światem, a Polska w każdej z nich może się znaleźć na pierwszej linii frontu albo już nawet tam jest”, wmawia red. Wóycicki Internautom zerkającymi na Onet. 
Mimo, że jest dokładnie na odwrót, a Polska sama podstawia się na pierwszej linii frontu.
,
I KTO TU PROWADZI WOJNĘ HYBRYDOWĄ
Postawą wojny Rosji z Polską jest, wg red. Wóycickiego, propaganda a jej orężem - dezinformacja, która „ma ogłupiać i pobudzać konflikty, by skłócać Polaków i aby uczynili to swoimi własnymi rękami”. Nawet głupota w Polsce jest made in Russia!
No, nie redaktorze Wóycicki! 
Pisanie prawdy i to świadomie, nie jest żadną dezinformacją! Bywa ona czasami bardzo niewygodną, rzucającą fatalny cień na nieskalany obraz Polski lansowany przez PiS, ale jest prawdą. I zdarza się, że oceny ekspertów i politologów z Rosji akurat zbiegają się z moimi ocenami polskiej rzeczywistości. 
Jeżeli już mowa o dezinformacji, to każde stwierdzenie, każda postawiona w tej pańskiej „analizie” teza o Putinie czy Rosji, jest  jednym wielkim fałszem, łatwym zresztą do obalenia.
Powołując się na różne zachodnie raporty i analizy dot. rzekomej rosyjskiej dezinformacji, która ma „kołysać polską łodzią”, red. Wóycicki wdaje się w wywody na temat kremlowskiej „socjotechniki kłamstwa”, sam stosując je, co zdanie!
Przykłady? Proszę bardzo:
Red. Wóycicki pisze: „Rosja jest jednak słaba gospodarczo, a Federacji Rosyjskiej grozi rozpad”, czego nie potwierdzają żadne statystyki i analizy, nawet zachodnie. Putin, wg niego: ”zamykał konsulaty i wydalał dyplomatów – z wzajemnością zresztą”, chociaż w rzeczywistości jest akurat odwrotnie, bo zamykanie i wydalanie zainicjował Zachód. Putin „zaatakował Wielką Brytanię na jej terytorium zakazaną bronią chemiczną”, chociaż nawet premier May, twierdzi, że „prawdopodobnie”, bo dowodów i pewności – brak! „Wjechał czołgami do Gruzji, a całkiem niedawno na Ukrainę”, chociaż raporty UE i niezależnych ekspertów jasno stwierdzają, że konflikt na Kaukazie wywołał prezydent Saakaszwili, przy pomocy prezydentów USA, Polski i Ukrainy, urządzając atak rakietowy na Osetię Południową i wojska rozjemcze ONZ. Reakcja Rosji nastąpiła po 24 godz., nb. siłą … jednego plutonu żołnierzy z jednym czołgiem! Na Ukrainie czołgi armii rosyjskiej nie wjechały. Putin wg red. Wóycickiego „przejmował metodami wojny hybrydowej Krym, a wcześniej małe terytoria kaukaskie”, chociaż na długo przed wynalezieniem przez Zachód „wojny hybrydowej” mieszkańcy Krymu czuli się Rosjanami, o czym pisał zresztą kilka lat przed Majdanem, Polak ze Lwowa, autor przewodnika po Krymie, uważając go za …małą Rosję i zalecając turystom. by nie mówili po ukraińsku, bo na Krymie jest to niemile widziane. Putin też „kilkakrotnie atakował już kraje ościenne i Zachód bronią cybernetyczną – potężnymi wirusami, które były w stanie unieruchomić lub zakłócić działanie znacznych obszarów gospodarki i zarządzania państwem”, na co, zresztą, dowodów brak! Po aferze z Facebookiem, to zarzuty zarządzania „bronią cybernetyczną” - zagranicznymi państwami - przez Rosję, można o kant stołu rozbić. „Zarządzanie” to ma siedzibę w USA.
I tak dalej, i tak dalej… 
,
CO Z TĄ POLSKĄ U PUTINA
Red. Wójcicki przypisał sobie prerogatywy Boga, przejrzał myśli prezydenta Putina o Polsce, nawet te, które jeszcze Władimirowi Władimiowiczowi nawet nie zaświtały w głowie, i je ogłosił: Polska ma się znaleźć w sferze wpływów Rosji (po cholerę Rosji Polska, tego już nie wyjaśnił) i by to osiągnąć, Rosja prowadzi „bezwzględną wojnę propagandową”, z „której słabo zdajemy sobie sprawę”.
Oczywiście, w tej propagandzie jest dezinformacja, która „ma ogłupiać i pobudzać konflikty”.
Jeśli potraktować logicznie te tezy, to PiS z Jarosławem Kaczyńskim i rządem na czele, serwują ….kremlowską dezinformację, bo konfliktów w społeczeństwie i ogłupiania mamy teraz dostatek. Tylko, jak to pogodzić z jednoczesną rusofobią tego establishmentu?! Ta wolta intelektualna jest już poza moją percepcją.
Red. Wóycicki uważa też, że „szczególnym przedmiotem kremlowskiej manipulacji są symbole narodowe, obrazy polskiej tradycji i to, co winno kojarzyć się z polskim patriotyzmem”. Czyżby dwugłowy czarny orzeł z rosyjskiej flagi w kremlowskich salach, pamiętający carskie czasy, był zmanipulowanym naszym białym orłem?!
Teza związana z żołnierzami „wyklętymi” wywołała nawet u statecznych kolegów dziennikarzy, zresztą o różnych orientacjach ideologicznych, reakcje i zdziwienie.  Kazimierz Wóycicki twierdzi, bowiem, że: „paradoksalne jest, że treści i symbole, które jakże często związane są z konfliktem Polski z Rosją – np. 'żołnierze Wyklęci'– służą do emocjonalnej mobilizacji, która kończyć się ma sprzeciwem wobec tego, <co się w Polsce dzieje>, a w efekcie przejścia na drugą, już rosyjską stronę”.
Jan Engelgard (Myśl Polska) ze zdziwieniem: ”Dla Kazimierza Wóycickiego kult "żołnierzy wyklętych" jest sterowany z Moskwy! Dobre, ciekawe, co na to jego adepci i kreatorzy...”. Dodając: ”Generalnie z facetem jest źle, ktoś normalny nie odważyłby się takich rzeczy publikować, by nie być uznanym za świra”. 
I pewnie ma rację, bo red. Wóycicki serwuje jeszcze takie dictum: ”Putinowska propaganda w sposób szczególnie intensywny pasożytuje na tradycji endecji wykorzystując pozorną zgodność dawniejszej prorosyjskiej polityki Romana Dmowskiego i postulowanej dzisiaj promoskiewskiej orientacji”.
Paweł Dybicz (Przegląd) natomiast refleksyjnie: „Coraz częściej się zastanawiam, jak władze PRL mogły oddać władzę takim świrom. Czy niespełna 30 lat temu byli oni mądrzejsi, a dziś zgłupieli? Wychodzi mi, że nie, tylko ich głupota była mniej widoczna”.
,
WALKA Z „DEZINFORMATORAMI” KREMLA
Red. Wóycicki, analizując polski „łomot” w dyskusji politycznej, zresztą mizernych lotów, wszystko zwala, nie tyle na brak wiedzy, brak umiejętności dyskutowania, co doskonale widać w programach publicystycznych TVP, pieniactwo, prostactwo i chamstwo, agresję werbalną używaną zamiast argumentów, czy też brak porządnej merytorycznej dyskusji politycznej w naszym kraju, co na - rosyjską propagandę.
Uważa, że ”płynąc w nurcie kremlowskiej dezinformacji można prezentować się, jako polski konserwatysta i monarchista, zwolennik lewicowej zmiany, wróg wszelkich elit i zwolennik obalenia 'systemu'. Polski liberał reagując na to zamieszanie stwierdza, że wszystkiemu winne jest dziedzictwo 'endecji', nie zauważając, że putinowski dezinformator z podobną łatwością manipuluje Piłsudskim czy też tradycją lewicy. Polski zaś zwolennik prawicy nabijany przez Kreml w butelkę pseudopatriotyzmu, walczy z liberalizmem i lewactwem”.
W kawiarni "Warienicznaja", Moskwa, wrzesień 2017r.
Pisanie prawdy o Rosji, czy też wyrażanie swojego autonomicznego, często krytycznego zdania o polskiej czy zachodniej rzeczywistości, zwłaszcza przy korzystaniu ze skompromitowanego ostatnio Facebooka, jest obecnie w Polsce niemile widziane i podlega ostrej walce hybrydowej, jaką Polska prowadzi przeciwko Rosji. Bo to nie Rosja przeciwko Polsce tutaj walczy, ale Polska przeciwko Rosji.
Klasycznym tego przykładem jest rosyjski portal Sputnik Polska. Panoszy się tam stado wyjątkowo prymitywnych antyrosyjskich trolli, dla których wulgarny język jest podstawą: Ruski Obesraniec: ”No i co ruska ku**o? Jak teraz samopoczucie jak cię z FB zbanowali? Ty stara sku*****a pi**o możesz sobie pisać w ruskich mediach, bo żaden Polak nie ma zamiaru twoich komuchowych wypocin czytać. Spier****j do Putinlandu, bo cię tutaj jeszcze jakieś nieszczęście spotka.”
Pod innym nickiem (NVL 956), ten sam osobnik, po komentarzach na Sputniku z pominięciem FB: ”Teraz cię ku***o na Facebooku zablokowali za twoją parszywą propagandę i kłamstwa, to teraz tutaj nadajesz? Won do twoich śmierdzących przyjaciół z Putinlandu!!!”
Blokady FB dla niewygodnych komentatorów czy autorów tekstów na Sputniku są codziennością. Bo, jak zauważył red. Wóycicki, w Polsce „Facebook stał się głównym źródłem informacji w stopniu jeszcze większym niż w USA, przynajmniej, gdy chodzi o młodych odbiorców”. I młodzi Polacy mogą dowiedzieć się z FB zupełnie, co innego, niż lansuje Zachód.
Zamiast podsumowania skorzystam z FB-owej opinii Konrada Rękasa (prawica.net) dot. omawianej „analizy” red. Wóycickiego: „Po prostu - WSZYSCY są ruskimi agentami, a na Kremlu ZAWSZE strzelają korki od szampana. Kropka. Można zamknąć działy analiz politycznych. Odkryto wyjaśnienie uniwersalne”.
Na Placu Czerwonym w Moskwie, wrzesień 2017r.
Opublikowano
SPUTNIK Polska / RT (Russia Today/Rossija Segodnia), Rosja
4 kwietnia 2018r. 
https://pl.sputniknews.com/opinie/201804047688937-Totalny-odlot-Nawet-glupota-w-Polsce-jest-made-in-Russia/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz