niedziela, 4 czerwca 2017

Kremlin Gate: kretyńskie dialogi



Tuż przed spotkaniem na szczycie G 20 w Hamburgu, gdzie niechybnie dojdzie do spotkania prezydentów Rosji i USA, rządowe Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia zaprosiło na publiczną dyskusję (24 maja br.) Bartosza Wiśniewskiego, polskiego dziennikarza, obecnie specjalistę ds. energetyki na usługach ambasady USA, a dokładniej Biura Radcy Handlowego USA w Warszawie - z Pawłem A. Łuzinem, zaanonsowanym, jako ekspert rosyjskiej pozarządowej organizacji naukowo-badawczej: PIR Center z Moskwy, a w rzeczywistości, wykładowcą w katedrze historii uniwersytetu w Perm i specjalistą od tzw. „polityki kosmicznej”, piszącym analizy dla amerykańskich agencji analitycznych.

Obu panom zaproponowano wymienienie poglądów na temat …” Kremlin Gate”, czyli „afery kremlowskiej”.

Centrum w zapowiedzi rosyjsko-polskiego spotkania dyskusyjnego w Warszawie, jednoznacznie stwierdza, że „Kreml dążył do prezydentury Donalda Trumpa, ale nie doczekał się na razie ani zniesienia sankcji przez Stany Zjednoczone, ani uznania aneksji Krymu”. Uważa też, że Rosja, a właściwie mityczny Kreml, czyli Władimir  Putin, bo wszak on jest głównym lokatorem moskiewskiego kremla, ma określone cele polityczne,  „podczas ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej w USA celem było podważenie wiary w amerykański proces demokratyczny i dyskredytacja Hillary Clinton”.

Perełką idiotyzmów w potoku przytaczanych przez Centrum insynuacji, kierowanych pod adresem prezydenta Rosji, jest wyraźna sugestia, że jest on absolutnie wszechwładnym liderem świata a „ostatnim aktem było zdymisjonowanie szefa FBI i ostentacyjnie przyjacielska wizyta ministra Ławrowa w Białym Domu”.

To głębokie przeświadczenie Centrum, oparte o wskazane przez „amerykańskie instytucje wywiadowcze” ślady rosyjskiej ingerencji, jak „rozpowszechnianie dezinformacji, kradzieże danych, sterowane przecieki i ataki hackerskie” - że Władimir Putin sterował Amerykanami, by wybrali sobie Donalda Trumpa na prezydenta, a na dodatek nadal go wspiera w prezydenturze - każdego normalnie myślącego człowieka może rozbawić do łez.

Ale nie rządzących Polską. I na nic zdają się publiczne dementi samych Amerykanów, którzy czarno na białym wskazują, że wszelkie przecieki, dezinformacje i kradzieże danych w czasie prezydenckiej kampanii w USA były ewidentnie efektem wewnątrzamerykańskich rozgrywek politycznych i nie mają one nic wspólnego z Kremlem. W Polsce racjonalne myślenie o Rosji nie obowiązuje, raczej jest niewskazane.

Kreml, a właściwie jego główny lokator, „przyczynił się z pewnością do rosnącego zamieszania w Waszyngtonie, przez który przetacza się właśnie bezprecedensowa dyskusja na temat rosyjskiej ingerencji w życie polityczne USA i bezpośrednio w prace nowej administracji” , sugeruje zapowiedź dyskusji na temat „Kremlin gate”.

A to, jak się okazuje, szalenie intryguje Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Rodzą się pytania: „Jakie wnioski wyciągnęła Moskwa z kampanii w USA? Jakie cele przyświecają Kremlowi dziś? Jak rosyjskie działania odbierane są za oceanem i oddziałują na sytuację obecnej administracji?  Czy mogą wpłynąć na jej politykę zagraniczną?”

Pytania dosyć zasadne, gdy władze RP we wszystkich możliwych oficjalnych dokumentach określają Rosją, jako główne zagrożenie polskiego bezpieczeństwa i stabilności, a USA uważają za jedynego obrońcę Polski przez Rosją. Szefostwu Centrum włosy na głowach dęba stają na myśl, że Rosja i USA mogą nawiązać jakieś serdeczniejsze reakcje, poza konstruktywnym dialogiem, jaki obecnie prowadzą. Cała polska doktryna obronna, polityka zagraniczna, historyczna a nawet energetyczna – biorą w łeb. 
Larum grają, kto nas obroni przed Moskalem?!

Okazuje się, że takie irracjonalne myślenie dotknęło też rosyjskiego rozmówcę.

Paweł Łuzin dał popis zgodny z oczekiwaniom polskiego gospodarza, wyrażając się m.in. nader negatywnie i pogardliwie o społeczeństwie własnego kraju.

Na Facebook’u, gdzie Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia udostępniło transmisję z tego spotkania[1], komentarze są jednoznaczne. Gala Trawkina podsumowała wystąpienie rosyjskiego dyskutanta nadzwyczaj ostro: „Boże, to jest prowokator, jakim prawem mówi w imieniu rosyjskiej społeczności ten matoł? Sam jesteś "trawmirowanyj" (poroniony) a nie społeczeństwo rosyjskie!”  Dodając: „Obecnie w Rosji nie ma depresyjnych nastrojów u większości, odwrotnie jest duma z ojczyzny i konsolidacja przed sankcjami Zachodu, To jest prawda, a nie to, co mówił ten rosyjskojęzyczny gość (przepraszam, nazwiska nie znam)”.

Dlaczego pracownik naukowy rosyjskiego uniwersytetu, były pracownik przedstawicielstwa Permskiego Kraju przy rządzie FR, zgodził się na dyskusję w Polsce pod hasłem szkalującym jego ojczyznę, nie mam pojęcia. W warszawskiej, blisko dwugodzinnej dyskusji zaprezentował się jako człowiek gardzący Rosją i Rosjanami.

Jan Engelgard, redaktor naczelny „Myśli Polskiej”, komentując spotkanie zorganizowane przez Centrum, ze zdziwieniem zauważa: „…to się nazywa "Centrum Dialogu"? Tylko, z kim?”

No właśnie – z kim?

Od bardzo dawna rządowe Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia prowadzi bardzo konfrontacyjną, właściwie antyrosyjską działalność, wpisując się sumiennie w rusofobię polskich władz. Tak samo od dawna ulega wpływom amerykańskiej propagandy antyrosyjskiej, prezentując, oficjalnie zresztą, przede wszystkim - amerykański punkt widzenia stosunków z Rosją.

Zapraszani do Polski przez Centrum goście z Rosji są znani z ostrej krytyki władz rosyjskich, często reprezentują antyputinowską opozycję.

Przypadek Pawła Łuzina jest nieco inny a notka o nim zaprezentowana przez CP-RDiP jest naciągana. Wykładowca z Permu, współpracujący z amerykańską prywatną firmą analityczną Wikistrat z Waszyngtonu, był związany wprawdzie z PIR Center, elitarną, moskiewską organizacją pozarządową, (której szefem rady od 2014r. jest emerytowany gen. Jewgienij P. Burzyńskij), ale tylko, jako stażysta w 2008r. oraz przez kilka miesięcy w 2013r., jako asystent Władimira Orłowa, red. naczelnego „Security Index”, pisma wydawanego przez tą organizację.

Dla przypomnienia, red. Władimir Orłow, od 2014r. wchodzi w skład rady ekspertów rządu FR.  W tym samym roku został członkiem rady ekspertów ds. przeciwdziałania korupcji przy Urzędzie Prezydenta FR. Wątpię, by chciał mieć w gronie ekspertów pisma, jakie prowadzi, takich ludzi jak Paweł Łuzin.

W PIR Center Paweł Łuzin był dosyć krótko lansowany jako znawca „polityki w sferze Kosmosu”, napisał jedną analizę dla tego pisma (Nr1.102, zima 2013) pt.: „Przestrzeń kosmiczna, jako „miękkie” narzędzie Rosji”. Druga jego publikacja, pochodzi z tego samego roku (Nr 3.104) i nosi tytuł: „Elity polityczne w epoce deficytu”. 
Pisze on tam: „Jest poczucie pustki w ideałach a także w działalności. Kluczowi globalni gracze, idą wg wcześniej wyznaczonego kursu. Od sztuki tym się różni polityka, że szybko się degeneruje w szeregu bezcelowych szamańskich rytuałów”.

I takimi właśnie bezcelowymi, szamańskimi rytuałami są dialogi polityczne serwowane przez rządowe Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

Dużo pobożnych życzeń, zaklęć rzeczywistości w oparach rusofobii i zerowy skutek.

Opublikowano
portal red. polskiej Radia SPUTNIK 

1 komentarz:

  1. Pani Barbara Włodarczyk przemierza całą Rosję w poszukiwaniu Rosjan krytycznie nastawionych do swego kraju, prezydenta, władz itd.Chociaż bardzo się stara to nie udaje jej się takich spotykać. Korzysta więc z dyżurnych pewniaków, gotowych wygłosić tezy zgodne z nastawieniem polskiej dziennikarki.
    W swoich poszukiwaniach przepytywała nawet uczniów średniej szkoły (elitarnej) na temat co wiedzą i sądzą o ZSRR. Jakież było zdziwienie żurnalistki gdy młodzi, eleganccy uczniowie pozytywnie i mądrze wypowiadali się o dawnym ustroju. Nie tego się spodziewała ,znowu klapa.
    Należy pogratulować Rosji jej obywateli samodzielnie myślących i mądrej młodzieży. Co mamy w Polsce? Próbkę widzieliśmy 1 czerwca podczas popisu młodych ludzi w polskim sejmie. KATASTROFA!

    OdpowiedzUsuń