czwartek, 26 listopada 2015

Polska rewolucja kulturalna

Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński
 „Rewolucja kulturalna” w Polsce ma charakter pełzający od 1989r., przy czym uaktywniła się w czasach dominacji rządów PO i nasiliła po objęciu władzy przez PiS, usiłując zniszczyć polski i europejski dorobek kulturalny. Jest to swoisty paradoks. Elity postsolidarnościowe sięgają po metody sprawowania władzy przez nich potępiane, wykazując przy tym gorliwość neofitów.

 Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński domaga się od marszałka dolnośląskiego „w trybie natychmiastowym” zdjęcia z afisza sztuki opartej na prozie Elfriede Jelinek, austriackiej noblistki z 2004 r., bo kojarzy mu się z pornografią.

Szkoci mogą grać Prokofiewa, Polacy już nie powinni...
Samorządowcy z PiS domagają się od Filharmonii Łódzkiej wyrzucenia z repertuaru utworów Szostakowicza i Prokofiewa, bo kompozytorzy kojarzą się z komunizmem. Podobnie reagują grupy „narodowo-patriotyczne” na przyciągające tłumy występy Chóru Aleksandrowa. Przedstawiciele władzy zastraszają różnymi metodami media rosyjskie działające w Polsce, a obecnie również krajowe. Resort oświaty zapowiada zmianę kanonu lektur szkolnych, kultury - mediów publicznych, a prezydent państwa - wprowadzenie polityki historycznej wg partyjnych kryteriów PiS. 
.
Media

Zastraszanie mediów przez przedstawicieli władzy politycznej narusza elementarne standardy demokratyczne”, napisało Towarzystwo Dziennikarskie w oświadczeniu wydanym po zawieszeniu przez prezesa TVP red. Karoliny Lewickiej, która spięła się w programie TVP Info z Piotrem Glińskim (22.11. br.). „W państwie demokratycznym zdobycie władzy politycznej nie uprawnia do narzucania standardów pracy dziennikarskiej, które podobnie jak standardy akademickie stanowią ważny dorobek kulturalny społeczeństw europejskich. Minister Gliński nie posiada żadnych szczególnych prawnych ani profesjonalnych kompetencji do oceniania, ani tym bardziej narzucania, norm warsztatowych dziennikarzom, których zaproszenia przyjmuje”, pisze dalej Towarzystwo Dziennikarskie.

Tym bardziej nie posiadają ich władze administracyjne i służby specjalne, oceniające standardy działalności dziennikarskiej pracującego w Polsce od kilkunastu lat rosyjskiego dziennikarza Leonida Świridowa, w ponad rok trwającej procedurze pozbawienia go praw rezydenta UE.

Można ubolewać, że polskie środowiska dziennikarskie zauważają nadużycie władzy wobec dziennikarzy, dopiero wtedy, gdy je osobiście dotykają I zapominają, że te same środowiska dziennikarskie, w ramach programowej rusofobii, zainicjowały nagonkę i działania ABW wobec rosyjskiego kolegi po piórze, pracującego w Polsce oraz innych polskich żurnalistów, którzy byli razem z nim 2,5 roku temu na wyjeździe studyjnym w Rosji. Teraz mogą się przekonać na własnej skórze, że kij ma dwa końce.

Propaganda i casus Swiridowa

Mecenas Jarosław Chełstwoski, pełnomocnik red. Swiridowa, składając do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego skargę na decyzję Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców dot. pobytu dziennikarza w Polsce, wraz z prośbą o wstrzymaniu wykonalności zaskarżanej decyzji, zwraca uwagę na szereg naruszeń polskiego i międzynarodowego prawa, w tym dyrektyw unijnych, lub ich błędną interpretację zawartą w tej decyzji. M.in.: na przekroczenie zasady swobodnej oceny dowodów (art. 77 § 1 k.p.a.), tj. przyjęciu, że dalszy pobyt rosyjskiego korespondenta w Polsce „może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”. 
Mec. Chełstowski podkreśla upublicznienie w mediach (w formie przecieków) sprawy red. Swirydowa, w „kontekście domniemanych zarzutów: szpiegostwa, nielegalnego lobbingu czy też działalności propagandowej, ogólniej zaś - w kontekście działania na szkodę państwa polskiego”. Wskazuje, że media sugerują red. Swiridowowi czyny, stanowiące przestępstwa, za które posądzany o nie dziennikarz powinien dawno siedzieć w więzieniu, o ile je rzeczywiście popełnił i są na to niezbite dowody. 
„Jako wyjątek od tej zasady wskazać jednak można, jak sądzę, działalność propagandową, która zresztą pojawiła się w wypowiedziach medialnych rzecznika prasowego ABW, jako zarzut” - uważa mec. Chełstowski. I dodaje: „Zmierzam oczywiście do tego, że jedną z najważniejszych deklarowanych politycznie zasad funkcjonowania państwa polskiego, jako państwa demokratycznego jest wolność wypowiedzi oraz swoboda poglądów politycznych (oczywiście z zastrzeżeniem propagowania filozofii reżimów totalitarnych). Jeżeli zarzuty (wobec red. Swiridowa) sprowadzają się właśnie do zarzutu wykonywania działalności propagandowej, czy to samodzielnie, czy też za pośrednictwem osób trzecich, zaskarżona decyzja nie może się utrzymać w mocy, ponieważ przeczyłoby to założeniom konstytucyjnym państwa polskiego.

Jak na razie, słowo szefa  ABW jest postawione ponad prawem.

Nie tylko szef ABW ma problemy z propagandą. Dziennikarze – także. Zespół TVP Info wystosował list otwarty do ministra Glińskiego, w którym protestuje przeciwko wypowiedzianym przez niego słowom, że stacja „uprawia propagandę”. „Czujemy się Pańskimi słowami dotknięci. Nie życzymy sobie, by ani Pan, ani ktokolwiek inny, posiadający lub nieposiadający władzę, tak mówił o nas lub innych dziennikarzach”, stwierdzili pracownicy TVP Info wraz z prezesem Januszem Daszczyńskim. Inne stanowisko reprezentują długoletnie dziennikarki telewizyjne: Agata Ławniczak i Elżbieta Ruman, które w specjalnym oświadczeniu napisały: „Od dawna mamy poczucie, że telewizja publiczna nie pełni roli, do jakiej została powołana, nie jest zdolna do rzeczywistego pluralizmu i respektowania przez dziennikarzy zasady bezstronnego opisu rzeczywistości. Zbyt wielu dziennikarzy pracujących dla TVP pomyliło role - stali się stroną w walce politycznej, światopoglądowej i kulturowej, i tym samym utracili wiarygodność”.

Resort kultury pod przewodnictwem prof. Glińskiego postanowił zrobić porządek z mediami publicznymi i „uprawianą w nich propagandą”.

Teatr i muzyka

Piotr Gliński, przez próbę zastosowania cenzury z powodów obyczajowych wobec spektaklu „Śmierć i dziewczyna”, opartego na prozie Elfriede Jelinek w Teatrze Polskim we Wrocławiu - trafił na łamy wielu pism europejskich. Prestiż ministra i jego resortu został mocno nadwyrężony.

Przed teatrem w dniu premiery ustawiła się Krucjata Różańcowa i bojówkarze ONR, członkowie Krucjaty głośno modlili się a bojówkarze stworzyli kordon, który miał uniemożliwić widzom dotarcie na przedstawienie. Pornografii, którą dostrzegał minister Gliński, jednak nie było. Były za to przepychanki z policją, skandowane głośno okrzyki ("Gestapo! Gestapo!"), były wyzwiska rzucane w stronę widzów ("Ty sodomitko", "Ty pedale"), a jeden z fotoreporterów oberwał nawet różańcem. „To delikatny, subtelny spektakl” uznała Dorota Monkiewicz, dyrektorka Muzeum Współczesnego we Wrocławiu. „Gratulacje dla twórców – że się nie ugięli i doprowadzili całą rzecz do końca”. Teatrolog Milan Lesiak komentował: „ Z całą pewnością nie było w spektaklu pornograficznej intencji. Teatr to sztuka, nawias, cudzysłów. I to się obroniło”. Publicysta "Polityki" Edwin Bendyk po premierze na Facebooku zadedykował „Śmierć i dziewczynę " wszystkim bigotom i kabotynom, którzy się niezdrowo podniecili, licząc na pornografię (...) Muszę was rozczarować, pornografii nie było, była znakomita sztuka najwyższej próby. Żałuję, że minister kultury zamiast stanąć po stronie sztuki, zaatakował artystów próbując wprowadzić cenzurę prewencyjną i odwołać premierę. Tego dawno nie było". Spektakl otrzymał też pozytywną recenzję na łamach katolickiego periodyku - „Tygodnika Powszechnego”.

PiS ma apetyt na cenzurę od dawna, nie tylko spektakli teatralnych, ale też repertuarów filharmonii i oper. Tym razem prowadzonej na gruncie systemowej rusofobii.

Samorządowcy PiS wpadli na pomysł wyrzucenia z programów koncertowych i operowych twórczość Prokofiewa i Szostakowicza.

Szostakowicz znany jest na całym świecie
W kwietniu tego roku, Piotr Adamczyk szef klubu PiS w łódzkim sejmiku wojewódzkim złożył interpelację z pytaniem: "Dlaczego repertuar koncertowy Filharmonii Łódzkiej jest tak ubogi, że w większości wykonywany jest z wykorzystaniem kompozytorów rosyjskich? Czy aby na pewno publiczność łódzka chce słuchać muzyki jednego kompozytora, jak na przykład D. Szostakowicz i jego szczególnej twórczości proradzieckiej (XII Symfonia - dla Lenina, New Babylon - muzyka filmowa do filmu o działaczce Komuny Paryskiej) czy S. Prokofiewa - kantata "Aleksander Newski"? Radny PiS uważa, że „utwory były tworzone pod kątem pewnego systemu totalitarnego. Można powiedzieć, że pisane były na zamówienie lub pod presją ówczesnych władz Rosji. To jednak utwory, które nie powinny być grane. Mają one mniejszą wartość artystyczną niż coś, co wychodzi z głębi serca danego kompozytora”.

Na interpelację odpowiedział marszałek województwa Witold Stępień (PO). Napisał m.in., że "XII Symfonia Szostakowicza ostatecznie nie została wykonana w Filharmonii Łódzkiej, jednak wykonują ją muzycy m.in. filharmonii berlińskiej, amsterdamskiej i liverpoolskiej, co świadczy o randze tej kompozycji". Z kolei kantata "Aleksander Newski" jest w repertuarze siedmiu innych filharmonii w Polsce, w tym Narodowej. „Sztuka powinna bronić się sama. Łączenie jej z polityką prowadzi do klęski” uważa marszałek województwa.

 „Znamy twórczość Wagnera, którą wykorzystywał aparat propagandy hitlerowskiej. Kolejny przykład to Richard Strauss, którego postawa życiowa była bardzo kontrowersyjna. Jego utwory są grane na całym świecie i wykorzystywane chociażby w filmach”, zwraca uwagę Tomasz Bęben, dyrektor Filharmonii Łódzkiej.

 KOMENTARZ

Sądy kapturowe rodem z Inkwizycji, cenzura obyczajowa i antyrosyjska, narzucanie „jedynie słusznych” trendów w kulturze i sztuce, ingerowanie w ich autonomię, zastępowanie informacji medialnej – propagandą; dziennikarze, kompozytorzy, pisarze i poeci na indeksie, i temu podobne zabiegi reżimów totalitarnych, Polacy mieli już okazję poznać w ostatnim stuleciu. Są one całkowicie skompromitowane w świadomości społecznej.

A mimo to, polska „rewolucja kulturalna” pełzając - rozprzestrzenia się…


MIA Russia Segodnia - Sputnik
25 listopada 2015  
"Szostakiewicz i Prokofiew kojarzą się w Polsce z komunizmem"

8 komentarzy:

  1. bardzo mnie niepokoi taka ''polityka''.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra zmian wg PiS to taka zmiana, która służy wyłącznie tej partii. Także jeśli chodzi o kulturę. Smutne jest to, że przeciw sztuce wypowiadali się ludzie, którzy przedstawienia nie widzieli. Byli na nie z zasady, bo coś tam usłyszeli. Cieszę się, że policja zareagowała prawidłowo i wywiozła tę protestującą hołotę. Jeszcze smutniejsze jest to, że przed teatrem protestowali polscy naziści. To co miało miejsce później to też skandal, chodzi o obrzucenie domu matki dyrektora teatru jajkami czy groźby wobec pracowników teatru. Tzn prawdziwi Polacy, a może należałoby napisać prymitywne polaczki pokazali swój poziom. TKM w czystej postaci. Niedawno były protesty przeciwko występom Chóru Alexandrowa w Polsce. Otóż wybieram się na koncert chóru. Drugi raz się wybieram. I mam w dupie protesty małych prymitywnych ludzi czego życzę także wszystkim ludziom ceniącym kulturę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. Dla mnie gorszące jest to że użyli prowokacji by zaistnieć w głównym ścieku. Media nagłośniły kwestie pornografi i czekano na pojawienie się przeciwników. I teraz może pan obrażać pozostałych polaków, nich teraz cieszy się pan jaki jestem kulturalny i mądry.

      Usuń
    3. S_P Jano - pierwszy tekst usunięty za naruszanie zasad komentowania w tym blogu.
      ***
      Co do rzekomej prowokacji, to każda sztuka,teatralna, obraz, wiersz, proza itp.,jaki jej otoczenie (np.plakat teatralny, zapowiedzi, -, z natury rzeczy mają elementy prowokacji.
      Nie ma w tym zjawisku nic gorszącego. To jest zjawisko nadzwyczaj normalne. Po to tworzy się sztukę - teatralną, literaturę, muzykę, malarstwo, grafikę itp. Cala kreacyjna działalność artystyczna człowieka - jest jedną wielką prowokacją. Prowokacją - zmuszającą odbiorę sztuki do myślenia, do reakcji, do emocji,
      Jeżeli ktoś się gorszy prowokacja artystyczną, to jest to już problem tego "ktosia", jego poziomu intelektualnego i jego wrażliwości na sztukę.
      Pana konstrukcja myślenia: - prowokacja - nagłośnienie "pornografii" przez media - obrażanie Polaków, jest z absolutnie błędna.
      Nikt tu nikogo nie obraża, natomiast zaistniała sytuacja ujawniła pewne zachowania grup społecznych w Polsce, które, to zachowania raczej określa się jako negatywne. Najpewniej wynikające z braku obycia ze sztuka, niskim stopniem wykształcenia, bigoterią, pruderią czy dewocją, a także brakiem tolerancji wobec świata sztuki..
      Są to znane zachowania w wielu społeczeństwach, nie tylko polskim, zresztą dosyć mocno krytykowane w wielkiej literaturze światowej.W Polsce, choćby przez Tadeusza Boya Zielińskiego, Jacka Bocheńskiego czy Gabrielę Zapolską.

      Usuń
  3. Nie zawsze sztuka jest prowokacją. W czasach gdy dana kultura
    osiąga dojrzałość, powstają wielkie dzieła sztuki jak na przykład
    wspaniałe gotyckie katedry - budowane przez pokolenia,
    wspólnym wysiłkiem w atmosferze konsensusu. Prowokacyjna sztuka w rodzaju happeningu Pussy Riot w katedrze jest czymś odwrotnym i chyba niezbyt zdrowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet katedra gotycka, jest swoistą prowokacją, bowiem w zamyśle architektonicznym budowniczych ma prowokować do skojarzeń, do określonych emocji ludzi do katedry wchodzących. Oczywiście budowana była w atmosferze konsensusu, przede wszystkim między płatnikiem (mecenasem) i Kościołem a architektem.
      Co do wulgarnego występku Pussi Riot w cerkwi to była także prowokacja, wybitnie chamską zresztą. Miała wywołać zgorszenie i reakcje stricte polityczne, i wywołała.
      Inną już sprawą jest cel tej prowokacji i jego zasadność, ale tu już nie miejsce i czas na rozważania na ten temat. Przypominam, że za ten wybitnie wulgarny "występ" dziewczyny zostały nominowane, ze względów politycznych, a nie artystycznych, przez Parlament Europejski do ....nagrody Sacharowa. I tylko dzięki przytomności racjonalnie myślących deputowanych tej nagrody - nie dostały.
      Odbiór takich prowokacji jest zawsze uwarunkowany stanem mentalnym społeczeństwa do którego jest adresowany i prawem, jakie to społeczeństwo ustanawia.

      Usuń
  4. Coś z tematu prowokacji związanym ze zestrzeleniem przez Turcję rosyjskiego S-24. Okazuje się, że jest jeszcze w Europie odważny, szlachetny i uczciwy naród jakim są Grecy, którzy protestowali w Atenach przed ambasadami Turcji i USA a także w geście protestu spalili flagi tych bandyckich krajów. Wyrażając w ten sposób swoją solidarność z Rosją. W Polsce jest to niemożliwe niestety. A szkoda.

    OdpowiedzUsuń