piątek, 6 listopada 2015

Duda w Bukareszcie - polityczne odgrzewanie nieświeżych kotletów



Uczestnicy mini szczytu NATO w  Bukareszcie
Właściwie nie dziwi mnie stanowisko Polski zaprezentowane na mini-szczycie NATO w Rumunii (3/4.11 br.). Budowanie politycznej osi południkowej dla tzw. Międzymorza w kontrze do gospodarczo-politycznej osi równoleżnikowej (Paryż - Belin - Moskwa, i dalej na wschód), wykreowanej przez dziesięciolecia przez „stare” państwa UE –  to idea Lecha Kaczyńskiego, która nb. skończyła się totalną kompromitacją i 5-dniową militarną awanturą kaukaską. Prezydent Duda, polityczny wychowanek prezydenta Kaczyńskiego i jego spadkobierca, w polskiej polityce zagranicznej niczego nowego nie wymyśli. 
.
Droga, którą obrał obecny prezydent Polski - to „odgrzewany kotlet”, i to podwójnie, bowiem pomysły prezydenta Kaczyńskiego opierają się na starych pryncypiach polityki obronnej i zagranicznej II RP, wymyślonej przez Józefa Piłsudskiego i opartych na określeniu Rosji, jako głównego wroga Polski.
Pomysły Piłsudskiego dla II RP skończyły się klęską wrześniową 1939 r., pomysły Kaczyńskiego – spektakularną kompromitacją, bowiem Gruzja, która pod namową Polski we współdziałaniu z USA, wywołała krótkotrwały konflikt zbrojny - poniosła klęskę. 
Jak skończą tym razem pomysły prezydenta Dudy, dążącego śladami Piłsudskiego i Kaczyńskiego w polskiej polityce obronnej i zagranicznej – strach myśleć. 
Na kardynalnych błędach poprzedników – nie za bardzo chce się uczyć.
.
Byłe „demoludy”, tj. państwa unijne pochodzące z dawnego Bloku Wschodniego, wspierane obecnie przez USA i ich narzędzie – NATO, nie mogą żyć bez wroga. Może nawet nie same państwa, co ich aktualne władze.
Prawdziwy, czy wyimaginowany wróg pozwala im się jednoczyć i w grupie – czuć się silnymi, ale nie na tyle, by samodzielnie istnieć, potrzeba im zewnętrznego militarnego wsparcia, którego własnymi siłami nie potrafią sobie zapewnić  Czyli, w ich mniemaniu - Sojuszu Północnoatlantyckiego. I nie ważne, że siła NATO okazuje się być wydmuszką, a USA ponosi kolejne militarne klęski. Że wojskowe działania Amerykanów w krajach trzecich owocują kompromitacjami, nieuzasadnionymi i bezprawnymi agresjami, czy wspieraniem terrorystów, co niesie Europie milionowy exodus ludzi, uciekającymi przed wojną i terrorem. Najważniejsze, że, i USA, i NATO określiły Rosję w swoich doktrynach wojennych - jako wroga. Tym groźniejszego, że posiada, jak się okazuje, dobrze uzbrojoną, mobilną, sprawną i działającą efektywnie armię, a lansowany do tej pory przez Zachód obraz pijanego rosyjskiego sołdata na poradzieckim zdezelowanym sprzęcie, który dzielnej, największej armii świata do pięt nie dorasta - należy między bajki włożyć. 
.
Problemem części państw środkowo-wschodniej Europy, żyjących w strachu przed Rosją, są etniczni Rosjanie, obywatele ZSRR, którzy po rozpadzie Związku Radzieckiego znaleźli się nagle w obcych krajach, często szykanowani, pozbawieni praw obywatelskich, traktowani, jako bezpaństwowcy, ludzie II kategorii. Nowe kraje wyłonione z ZSRR, nie uporały się z problemami rosyjskich mniejszości, nawet po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Przykład etnicznych Rosjan na wschodzie Ukrainy, ofiarnie walczących o swoje podstawowe prawa – do języka, kultury, wyznania, narodowej tożsamości i pacyfikowanych bezlitośnie przez władze Kijowa – budzi uzasadniony strach. Bo, co będzie jak „ich” Rosjanie się zbuntują wobec szykan, jakie są im serwowane?...
.
Strach przed Rosją w Polsce nie ma natomiast takich uzasadnień, nie ma właściwie żadnego uzasadnienia. Współczesna Rosja niczym Polsce nie zagraża. Nie ma Rosja wobec Polski żadnych pretensji terytorialnych, nie ma w Polsce problemów z mniejszością rosyjską po ZSRR, stosunki międzypaństwowe są wprawdzie najgorsze od dziesięcioleci, ale poza wyrażanym, co jakiś czas ubolewaniem nad tym faktem, innych reakcji ze strony Rosji – nie ma. Polska nie jest żadnym ważnym partnerem dla Rosji, ani na płaszczyźnie gospodarczej, ani tym bardziej politycznej. Relacje z UE, Rosja układa z ośrodkami władzy w Berlinie, Paryżu, Rzymie, a nawet Wiedniu i w Genewie, ale nie w Warszawie. Na bilateralne podszczypywania, Rosja odpowiada adekwatnymi retorsjami o podobnym natężeniu.
Chyba, że władze Polski boją się reakcji władz Rosji na jej największe w Europie zaangażowanie w działania antyrosyjskie i jawną kooperację na tym polu z USA. 
Rzec można, że polski lęk przed Rosją, to syndrom winy i obawa o konsekwencje, jakie można ponieść za podjudzanie, intrygi i szkalowanie. Ale jak na razie Kreml zachowuje anielską cierpliwość wobec takich działań polskich władz, natomiast „stara” Europa coraz mniej skrywaną irytację.
.
Trudno prorokować, jak dalej potoczą się te polsko-rosyjskie przepychanki. Wszelkie nadzieje aktualnych władz dot. zwiększenia obecności NATO na tzw. wschodniej flance - będą rozgrywane poza plecami Polski, nawet nie zmieni tego warszawski szczyt NATO w przyszłym roku. Decydować o tym będzie: i stanowisko Niemiec, i sytuacja w Syrii, a przede wszystkim realna ocena skutków działań Rosji wobec Państwa Islamskiego i innych ugrupowań terrorystycznych, a nawet relacje USA i Rosji w tym niewypowiedzianym militarnym pojedynku na syryjskim poligonie wojennym. Również na sytuację wpłyną relacje amerykańsko - chińskie i cała sytuacja w rejonie Pacyfiku. Kampania wyborcza w USA także będzie miała swoje wpływy na decyzje NATO.Do tego dojdą amerykańskie reakcje na stosunki rosyjsko-tureckie, z Irakiem, Egiptem i innymi krajami  łnocnej Afryki i Półwyspu Arabskiego, wydarzenia na Bałkanach, reakcja na relacje Rosji z Serbią itp.  sytuacje geopolityczne.
.
Na razie NATO i USA są nadal w szoku po rosyjskiej prezentacji jej możliwości bojowych, i długo jeszcze się z niego nie wykaraskają. Polska natomiast, w myśl porzekadła, że historia kołem się toczy i lubi się powtarzać – nie pomna wielu bolesnych i dramatycznych nauczek w historii – brnie w swojej antyrosyjskiej fobii, jak w czasie dyktatury II RP i skłóconych, podzielonych frakcjami, koteriami oraz grupami wpływów – wojskowych, którzy przegapili głównego wówczas wroga Polski – hitlerowskie Niemcy.
Pełna strachu w gatkach, zapatrzona na Moskwę Polska – nie widzi zagrożeń z innych stron, o wiele poważniejszych i o nieobliczalnych skutkach. Być może otrzeźwieje, jak wyleci w powietrze jakiś market, samolot pasażerski, warszawskie metro czy kościół pełen ludzi na pasterce.   
.
Bardzo bym chciała, by Polska takich scenariuszy – nie przeżywała.

8 komentarzy:

  1. A ja bardzo bym chciał, żeby Rosja weszła, albo przynajmniej się starała wrócić na tory demokracji liberalnej w stylu zachodnim. Bo jeszcze w latach 90 wydawało się, że tak będzie. Teraz jest miękką dyktaturą, Putin różnymi perfidnymi sposobami pacyfikuje opozycję, a ten kraj tradycyjnie pręży muskuły nie mają, niestety, ku temu ani potencjału gospodarczego, ani społeczeństwa obywatelskiego. Cenię takie inne, nie mejnstrimowe spojrzenie Autorki, ale jednak z nazbyt manifestowaną rusofilią a zwłaszcza puinofilią mam pewien problem. Proszę się nie obrażać, ale ten mocno akcentowany rozkład Pani sympatii (UE be-Rosja cacy) trochę podkopuje wiele Pani ciekawych i inspirujących do refleksji komentarzy na temat relacji rosyjsko-zachodnich, rosyjsko-polskich. Zgadzam się jednak z Pani oceną polityki Lecha Kaczyńskiego względem Rosji i tego co teraz próbuje robić Andrzej Duda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Calaf,
    liberalny model państwa się w Rosji po prostu nie sprawdził. Przyniósł państwu olbrzymie szkody, przede wszystkim gospodarcze i społeczne. Majątek państwa rozkradano, ludziom nie wypłacano poborów i emerytur, sfera socjalna groziła zawaleniem a obronność kraju - katastrofą.
    Rosja to jednak ponad 80 jednostek administracyjnych, o różnych strukturach rozwoju społecznego (od struktur nawet plemiennych po społeczeństwo liberalne), państwo ludzi różnych narodowościach,i o zróżnicowanej kulturze a zatem wyznawanych wartości, kraj z ludnością wyznającą wiele religii, w tym główne cztery monoteistyczne, ludnością która dopiero uczy się być obywatelami swego państwa, i nie idzie to łatwo, zwłaszcza tam, gdzie dominuje kultura wschodu, islamu itp.
    W takiej federacji, jak Rosja - wzorce zachodnie się nie sprawdzają.
    UE składa się z 27 państw i ma też wielkie kłopoty z rządzeniem wg zachodnich standardów. I to coraz większe. Liberalna Europa ewoluuje powoli w stronę Europy nacjonalistycznej, ksenofobicznej, z odradzającym się faszyzmem.
    Nie mniej jednak - w Rosji są INSTYTUCJE pracujące na rzecz społeczeństwa obywatelskiego, i tworzone przez organy państwa i społeczne, działające non profit, ale to praca na pokolenia a nie na lata.
    Polska, niby państwo demokratyczne - ale społeczeństwa obywatelskiego jeszcze się w dużej mierze - nie dorobiła.
    Nie wszystkie wzorce z Zachodu mają racje bytu w Rosji.
    W Polsce także się czasami nie sprawdzają, jak to widać obecnie na przykładzie UE i problemu z emigrantami.
    ***.
    W Rosji jest opozycja, w tym też ta liberalna, ma swoje media, możliwości wypowiedzi i tworzenia partii politycznych.
    Nie ma żadnych ograniczeń poza jednym - nie może działać przeciwko państwu i prowadzić tej działalności w oparciu o zagraniczne fundusze.
    *
    Ani UE jest dla mnie "be", ani też Rosja taka "cacy". W Rosji dużo trzeba zrobić, zwłaszcza w mentalności ludzi, tak by dla nich patriotyzm, był nie tylko bohaterską walką z hitlerowskimi Niemcami, ale też dbaniem o trawniki koło własnego bloku mieszkalnego i o wszystko, co stanowi przestrzeń publiczną. Ale i to się poprawia. Byłam w Rosji, widziałam na własne oczy.
    W UE mieszkam od urodzenia, dokładnie na pograniczu polsko-niemieckim, na tzw. Zachodzie, bywam co najmniej raz lub dwa razy w ...miesiącu.Tam też,na tym Zachodzie się urodziłam i spędziłam dzieciństwo. Z urodzenia jestem Brytyjką, a do RFN mam zaledwie kilkanaście km jazdy samochodem..
    Wiem jak się tam żyje, jakie są preferowane wartości i co jest ważne dla ludzi.I nie wszystko akurat mi się podoba, aczkolwiek bywam tam z wielką przyjemnością.
    Ale w blogu piszę o sprawach politycznych, a nie wygodzie spędzania weekendów w Berlinie i okolicach lub w Kopenhadze czy szwedzkim Ystad i Lund.
    Cd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CD.2
      Co do Putina, to obserwuje go od lat w roli polityka i widzę, co wiele dobrego dla Rosji zrobił i robi nadal. Miałam okazję nie tak dawno, 2 lata temu widzieć jak wygląda górnicze miasteczko, na dalekiej północy Rosji w rejonie koła podbiegunowego nieopodal Murmańska. Tam czas się zatrzymał, skutki jelcynowskiego rządzenia Rosją widać było gołym okiem, ale też widać było jak mozolnie powraca ono do standardów, dających ludziom szansę na godne życie i pracę, jak odradza się zdezelowany przemysł i na jakim poziomie. Ale na to wszystko potrzeba lat, pieniędzy i zaangażowania ludzi.
      Nie ukrywam podziwu dla Putina, jego inteligencji i politycznych działań. I nie mam zamiaru z tym się ukrywać.
      To jeden z największych obecnie na świecie polityków. Gdyby ktokolwiek zadał sobie rzeczywisty trud prześledzenia tego, co publicznie mówi a potem robi, a na dodatek miał szansę to zobaczyć na własne oczy - to jestem całkowicie przekonana,że miałby podobne zdanie do mojego.
      **8
      W moim blogu pisze o relacjach gospodarczych i siła rzeczy politycznych między sąsiadami granicznymi, przede wszystkim Polska a Rosją i Polską a Niemcami. Stąd Rosja u mnie w blogu.
      By zrozumieć te nasze zależności, staram się Rosję poznawać, zwłaszcza jej liderów, ich sposób sprawowania władzy a przede wszystkim efekty ich pracy na rzecz Rosji.
      Sięgam do historii, śledzę na bieżąco co dzieje się na Kremlu, w interesujących mnie resortach. Zresztą tak samo monitoruję RFN. Lektura z posiedzeń Bundestagu czy Dumy, jest dla mnie raczej obowiązkowa, tak samo jak stenogramy spotkań udostępniane przez Kreml czy kancelarię Angeli Merkel. Sięgam b. często po ...niemieckich analityków zajmujących się polityka międzynarodową. Generalnie z CDU, SPD i zbliżonych do rządu.
      Ocena Putina jest czasem, a nawet bardzo często, o dziwo bardzo zbieżna z moimi ocenami.
      Musi pan jakoś się do tego przyzwyczaić czytając moje teksty.
      Staram się podawać materiały źródłowe w przypisach.
      Pozdrawiam serdecznie


      Usuń
  3. Wyrazy głębokiego uszanowania za merytoryczne analityczne wielostronne teksty. Zawsze z niecierpliwością oczekuję Pani artykułów i komentarzy. Dziękuję za przybliżanie czytelnikom świata ludzi, którzy żyją poza granicami kraju, w którym my żyjemy. Dziękuję. A.J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A.,
      Dziękuje za miłe słowa, serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  4. Minął zaledwie tydzień, po napisaniu tego tekstu, a moje przepowiednie się tragicznie sprawdziły...
    Terroryzm skrajnych muzułmanów, działających w imię dżihadu, prawdziwe zagrożenie dla Europy, w tym też Polski - pokazał po raz kolejny swoją okrutną twarz, tym razem już w Unii Europejskiej, w Paryżu.
    Czy Polska i jej władze będą nadal widzieć zagrożenie dla Polski ze strony Rosji?...
    Prawdziwy wróg wcale się nie ukrywa, bierze krwawy odwet za wszelkie doznane krzywdy, jakie światu islamu serwował od dziesiątków lat Zachód.
    Trudny do opanowania, bo bazujący ideologicznie na fanatyzmie religijnym, z pamięcią okrucieństw zadawanych przez Europejczyków, Amerykanów i inne nacje Zachodu...
    Więc gdzie jest ten wróg Polaków i Polski, w Rosji?....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Panią zgadzam. Moim zdaniem w Polsce jest mnóstwo osób wychowanych na propagandzie tworzonej przez USA przez cały okres po II w.ś. W każdym domu charczała "wolna europa", "głos ameryki", " radio londyn" i jakieś jeszcze inne. Ludzie nie mieli żadnych problemów z pracą. Wmawiano im jak bardzo są wykorzystywani i każdy powinien być prezesem dobrze prosperującego koncernu. Taka propaganda była rozpowszechniana w całej europie wschodniej. Zachęcano ludność do działania na szkodę swojej firmy i państwa. Efektem takiej wyprodukowanej mentalności są solidarnościowskie rządy i podobne do nich osobniki w innych krajach posłusznych CIA. Moim zdaniem największą zarazą drugiej połowy XX wieku jest USA. Szkody spowodowane w przez nich w mózgach ludności na całym świecie są gigantyczne. Te potwory kształtują opinię publiczną całego świata w taki sposób by siać nienawiść i zniszczenie. Np. w Azji działa Radio "wolna azja". Na wydarzenia inspirowane przez to podżegające radio CIA, powołuje się od czasu do czasu "radiowa trójka" (to program trzeci radia tubylców). Napisałem to po to by wiedziała pani, że tak zwana mądrość zbiorowa tłumu nie jest przypadkowa. Bierze się z propagandy radiowej, telewizyjnej, z meczetów i z ambony. Są organizacje, które mają długofalowe plany. Dobrym przykładem jest mentalność solidarnościowska i upaińska. Zaraza upaińska wylęgła się na Wołyniu i już podbili cały teren Ukrainy. Proszę skasować tą wypowiedź bo być może jest nie obiektywna i szokująca.

      Usuń
  5. Koncepcja międzymorza to chory twór bez możliwości realizacji i zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Koncepcja ta nie przynosi niczego innego jak napuszczania na siebie Rosji i Niemiec. Widocznie jak to oni siebie przedstawiają patrioci i nacjonal;iści chcą rozbioru Polski.

    OdpowiedzUsuń