wtorek, 26 maja 2015

Wojna hybrydowa w niemieckim stylu



 Cnoty Europa nie utrzymała, a i kopiejki na tym nie zarobiła

Paweł Kowal, MEP



Polsko-Niemieckie Dni Mediów, organizowane przemiennie w Polsce i RFN przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej i fundację Robert Bosch Stiftung, w tym roku przebiegały pod hasłem: „Polska i Niemcy – nowe kotwice w Europie. Rola mediów w trakcie kryzysu politycznego” i stały się, wbrew założeniom, okazją, by przyglądnąć się dokładniej …wojnie hybrydowej, prowadzonej przez Niemcy i NATO wobec Rosji.


Celem Dni Mediów, zorganizowanych w Szczecinie (21-22 maja), było zastanowienie się, jak mają współdziałać dziennikarze polscy i niemieccy na wschodzie Europy, oraz jak powinna wyglądać polityka Unii Europejskiej wobec konfliktu na Ukrainie i wobec Rosji. Uczestnicy Dni dyskutowali na ten temat w grupach warsztatowych, które zajęły się m.in.: rolą „armii europejskiej” w polityce bezpieczeństwa i obrony UE. Specjalne warsztaty dot. zarządzania mediami w czasie kryzysu zorganizowano dla szefów mediów i redaktorów naczelnych.

Wcześniej zaproszeni do Szczecina dziennikarze mieli okazję posłuchać, co mają do powiedzenia o Rosji i Ukrainie ambasadorzy RFN w Polsce i Polski w RFN, przemówienia wiceprezesa Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Warszawie oraz dyskusji panelowej pod hasłem „Nauki z kryzysu wokół Ukrainy. Jak Polska i Niemcy mogą w przyszłości współdziałać na wschodzie Europy”.

Przyznam, że takiego ładunku werbalnej agresji, arogancji i bezpodstawnych zarzutów pod adresem Rosji dawno nie słyszałam. Przy czym, cały czas, wszyscy dyskutanci panelowi czy prowadzący warsztaty dla dziennikarzy - usiłowali narzucić swoje opinie i sądy słuchaczom. Ktokolwiek odważył się mieć odmienne zdanie, mógł narazić się na aroganckie odpowiedzi, kwitowane nieodmiennie – to „rosyjska propaganda”.

Dyplomaci o Rosji

Rolf Nikel, ambasador RFN w Polsce nie ma żadnych wątpliwości, że sankcje nałożone przez Zachód na Rosję odnoszą skutek, „nie szybko, ale  średnio i długoterminowo”. Ważna jest konsolidacja i jedność w sprawach Ukrainy i wobec niej, „bo inaczej poddamy się Moskwie” - dowodził. „Musimy odpowiedzieć na rosyjską propagandę - apelował. - Propaganda działa, ale jest ograniczona. Jej skutki, są widoczne w Niemczech, ale większość Niemców jest krytycznie nastawiona wobec Putina i jego stosunku do Ukrainy”.

Ambasador Nikel uważa, że sukcesem ustaleń w Mińsku jest to, że „konflikt jest pod kontrolą. (…) Kiedy wszystko ustalone w Mińsku zostanie zrealizowane – sankcje zostaną zniesione”.  Pamiętał też o odbywającym się w tym samym czasie w Rydze - szczycie państw Partnerstwa Wschodniego. „Chodzi o to – przekonywał dziennikarzy, - by stosunki z państwami na wschodzie postawić na mocnych fundamentach. Droga do UE jest dla nich trudna i ciężka”.

Dla Jerzego Margańskiego, ambasadora Polski w RFN Rosja z trudnego partnera stała się trudnym przeciwnikiem, który stara się różnymi metodami rozbić jedność Europy. A na dodatek Rosja rozbiła podstawy bezpieczeństwa Europy”. Dlatego „Europa po raz pierwszy stanęła przed zadaniem wprowadzenia polityki odstraszania Rosji”. Nie wyjaśnił jednak, że polityka odstraszania, to nic innego jak Doktryna Trumana i jej rozwinięcie - Doktryna „E” (Eisenhowera), które leżą u podstaw zimnowojennej polityki zagranicznej USA i są narzucone przez Amerykanów Europie w jej stosunkach z Rosją.  Problemem dla ambasadora jest też Krym, bo „nie wiadomo jak Rosja rozwiążę dostarczanie tam energii, gazu, wody, zaopatrzenia”. „Czy porozumienie czy też przebicie korytarza i wojenna eskalacja”- zastanawiał się przed dziennikarzami, dochodząc do wniosku, że „uregulowania spraw z Rosją bez USA nie da się zrobić”.

Jerzy Margański podobnie jak Rolf Nikel, widzi zagrożenie jedności w UE ze strony „rosyjskiej propagandy” i sugeruje, że skrajne partie i ruchy lewicowe oraz ultraprawicowe w Europie mogą być „poufnie finansowane przez Rosję”. 

Natomiast nieco inaczej widzi Partnerstwo Wschodnie, twierdząc, że kryzys na Ukrainie wpływa na to, że staje się ono coraz trudniejsze. „Rosja będzie w dalszym ciągu różnymi sposobami blokować integrację państw na wschodzie Europy z UE”. Nieobecność UE w tamtym regionie, wg niego, będzie przyzwoleniem działań dla Rosji. Dlatego też Ukraina powinna być celem UE ze względu na „agresywną politykę Rosji”.

Jednostronna debata

Po tej dawce zachodniej propagandy o Rosji dziennikarze polskich i niemieckich mediów lokalnych pasa transgranicznego, studenci politologii z obu stron granicy i pozostali słuchacze, wysłuchali debaty o Rosji i Ukrainie. Rozmówcy zastanawiali się „czy Rosja dokonując agresji na kraj sąsiedni może być traktowana, jako partner demokracji zachodniej?” Zastanawiali się, jakimi metodami politycznymi można rozwiązać konflikt na wschodniej Ukrainie oraz nad tym, jaką rolę pełnią media w tym konflikcie i co robić, by nie stać się w nim stroną. Do rozmowy zaproszono polityków a obu państw, polskich dziennikarzy o ukraińskim rodowodzie, którzy relacjonowali wydarzenia na Ukrainie oraz komentatora z „Der Spiegel”. Przedstawicieli Rosji – nie było. Moderowania dyskusji podjął się politolog i historyk dr Andrzej Gajewski z  katolickiego tygodnika „Gość Niedzielny”, członek polsko-rosyjskiej Grupy ds. Trudnych i członek międzynarodowej rady Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

Wspominam o tym nie bez kozery. Podczas dyskusji, jeden ze studentów politologii w Kilonii, stwierdził, że jest rozczarowany debatą o Ukrainie, w której dużo się mówi o agresji Rosji, zapominając, że największym agresorem na świecie są Stany Zjednoczone, mające niechlubny udział w wydarzeniach na Ukrainie. „Krytyka Rosji jest bez sensu, tak długo, jak długo nie dostrzega się zbrodni USA” – dowodził. Wywód studenta przerwał red. Gajewski stwierdzając arogancko: „To czysta propaganda Putina i gdyby pan był wtedy na wschodzie, to by pan takich bredni nie opowiadał! To nie USA zajęły Krym, i nie USA terroryzują ludność Donbasu, ale kozacy, Czeczeńscy i b. żołnierze rosyjscy”. W słowo wszedł mu jeden z panelistów, Paweł Pieniążek, młody dziennikarz niezależny, który relacjonował wydarzenia na Ukrainie: „USA staje po stronie, która nie jest agresorem, tj. po stronie Ukrainy”. Red. Pieniążek podczas rozmów z mieszkańcami Donbasu doszedł do wniosku, że sami nie wiedzą, czego chcą. Twierdził, że media rosyjskie są cały czas w republikach separatystów i dostają instrukcje od różnych organów władzy, co mają robić. Władze DRL nie mają, jego zdaniem, stałych poglądów, a z ludnością ciężko jest się dogadać i czegokolwiek dowiedzieć.

Paweł Kowal, prawicowy deputowany Parlamentu Europejskiego i przewodniczący Komisji UE – Ukraina PE, wypowiadał się dosyć umiarkowanie o ukraińskich wydarzeniach.  Dla niego Ukraina przypomina znane w historii wschodnie państwa magnackie, gdzie obecnie zamiast magnatów są oligarchowie. Polska i Niemcy, jego zdaniem, powinny zrobić rzetelne analizy i powiedzieć prawdę o tym, co się tam dzieje. Nie ukrywał, że Zachód obecnie buduje „nową żelazną kurtynę przed Rosją”.  Metoda współdziałania w UE się rozpadła a „Układ Normandzki” - to układ mocarstwowy. Debaty na temat Ukrainy w PE zostały wyciszone, tak samo dzieje się w instytucjach KE. Metoda ‘koncert mocarstw’ też się skończyła” – dowodził. „Cnoty Europa nie utrzymała, a i kopiejki na tym nie zarobiła”. Paweł Kowal, choć uważa, że „trzeba stanąć przeciwko rewizjonizmowi rosyjskiemu”, to nie jest zwolennikiem militarnych rozwiązań na Ukrainie, ani też udzielania jej bezsensownej pomocy. Humanitarna – owszem, zbroić – nie należy. Na razie brak wspólnego planu pomocy Ukrainie, polski rząd też takiego nie ma zdaniem Pawła Kowala.

Nie zabrakło również ocen stosunku Polaków do Putina.  Poseł Kowal nie widzi w Polsce miłości do Putina, natomiast red.Gajewski uważa, że dwie trzecie Polaków nie chciałoby Putina w Polsce i jego sposobu rządzenia.

Dla Violi von Cramon, deputowanej Związku 90/Zieloni w Bundestagu problemem byli osiadli w RFN Niemcy nadwołżańscy, którzy uważają, że Putin wobec Krymu czy Ukrainy postępuje słusznie. Skoro te 6 mln Niemców nadwołżańskich „kocha cara Putina, to niech wracają do Rosji, baraki gułagów w Syberii jeszcze stoją” - perorowała zdumionym dziennikarzom. Jedyną reakcją na Rosję, jej zdaniem, powinny być naciski ekonomiczne (sankcje) i wsparcie dla Ukrainy, ale „mamy dużą niezgodę w naszym MSZ”.

Moritz Gathmann ze Spiegla, był natomiast przekonany, że „Rosja czuje się bardzo mocna, a społeczeństwo rosyjskie jest bardzo skonsolidowane wokół Putina, nawet jego przeciwnicy”.

Większość panelistów uważała, że sankcje gospodarcze wobec Rosji są jedynym skutecznym sposobem na wymuszenie na niej zmiany stanowiska wobec Ukrainy. Jedynie red. Barbara Włodarczyk, która w imieniu organizatorów prowadziła Dni Mediów w Szczecinie, zwróciła uwagę, że istotą jest zrozumienie mentalności Rosjan, którzy nigdy nie kryli, jej zdaniem, swoich zapędów imperialnych. „Rosja nie potrzebuje Zachodu. Sankcje i aneksja Krymu skonsolidowały Rosjan w niesamowity sposób – dowodziła. – Im Zachód więcej krytykuje Rosję i Putina, tym bardziej Rosja staje się skonsolidowana i silna. Rosjanie porównują czasy Putina z czasami Jelcyna, i to, co robi UE, wpływa na Rosjan odwrotnie, od zamierzonych celów”.

***
O reakcji NATO na pomysły powołania „europejskiej armii” i opinie NATO-wskiej generalicji na temat Rosji i Ukrainy, jakie zaprezentowano na 8. Polsko-Niemieckich Dniach Mediów w Szczecinie - w następnym artykule

6 komentarzy:

  1. Dzieki, Zofio

    Bez Twojego wpisu nigdy bym sie nie dowiedzial o Polsko-Niemieckich Dniach Mediów, ktore wlasnie sie odbyly w Szczecinie.

    UE, i nie tylko UE, maja zagwozdke z Rosja Putina. Polityka zaporowa Zachodu wobec Kremla jeden rezulata wciaz daje: konsolidacje wewnetrzna Rosji. Im wiecej jazgotu przeciwko FR, tym Putin popularniejszy w kraju. Czy dlugoterminowosc sankcji cos wskora? Majac na uwadze obecnosc riposty Putina w postaci sankcji przeciwko krajom UE, m.in. przeciwko Polsce, nie jestem pewien czy ten spodziewany rezultat, czyli pokonanie Putina, kiedyskolwiek nadejdzie..

    Orteq

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odniosłam wrażenie Ortegu, na tym medialnym polsko-niemieckim spotkaniu, ze Zachód tudzież NATO nie rozumieją Rosji ani w ząb. Przykładają płytka i "matrycową" niejako mentalność ludzi zachodniej cywilizacji na mentalność wielonarodowej społeczności rosyjskiej. W NATO zwraca się wprawdzie uwagę na tzw. kompetencje kulturowe, ale w stosunku do Rosji - Zachód takich kompetencji kulturowych nie posiada.
      Mam tu ostrą konfrontację mentalności i podejścia społeczeństw (z Rosji i z Zachodu) do swojego państwa.
      Sankcjami Zachód nic nie wskóra w Rosji, ani też narzucanie im zasad zachodniej demokracji, a właściwie jej wynaturzonej formy - też nie przejdzie.
      Rosja i rosyjskie społeczeństwo wypracowało sobie swój własny model federalnego państwa i jego zarządzania.
      Ma za sobą wielowiekową tradycję.
      Wojna jest de facto między Rosją a USA, i związana jest z utratą pozycji hegemona w świecie przez Stany Zjednoczone. To wojna prowadzona od czasu zakończenia II wojny światowej.
      Zważ, że USA nadal okupują Niemcy, chociaż inni uczestnicy postanowień z Jałty i Poczdamu z Niemiec się dawno wycofali. Rosja też, doprowadzając tym samym do zjednoczenia RFN z NRD.
      USA nigdy swoich wojsk z RFN nie wyprowadziła i jest tam do dzisiaj. To nie są bazy NATO, to są wojskowe bazy wojsk amerykańskich.
      Coraz silniejsza i coraz lepiej zarządzana Rosja z bardzo silnymi sojuszami azjatyckimi jest dla USA zagrożeniem ich hegemonii nie tylko w Europie ale też w rejonie Pacyfiku.
      Stąd te wszelkie ataki, ta wojna hybrydowa wobec Rosji (sankcje czy negatywna propaganda, agentura skryta w rosyjskich organizacjach społecznych, obce fundacje itp).
      Kiedy osłabianie przez Chiny, Rosję i inne kraje Wschodu waluty amerykańskiej osiągnie zamierzony pułap - reakcje USA będą jeszcze bardziej agresywne.
      Rosja poza poprawianiem stanu swoich sił zbrojnych i ich skuteczności działania (są o niebo bardziej skuteczne niż NATO) prowadzi bardzo aktywną działalność wzmacniającą jej wewnętrzne struktury gospodarcze, o czym nasze media nie piszą wcale, ale wystarczy poczytać stenogramy rozmów i wystąpień Putina w kręgach gospodarczych, czy zapoznać się z przyjętymi aktami prawnymi w tej sferze, zerkać do rosyjskich statystyk. To tego wszystkiego jest publiczny dostęp, tylko trzeba chcieć z nich skorzystać.
      Polecam ostatnie spotkanie Putina z kierownictwem małych i średnich przedsiębiorstw prywatnych li spółdzielczych.
      Bardzo pouczająca lektura stenogramów z tego spotkania.
      Zachodowi pozostaje wyłącznie droga partnerskiej współpracy. Każdą inna - przegra.

      Usuń
  2. Zofio,

    Sepp Blatter wygral 5-te wybory na prezesa FIFA, pomimo nagonki USA.

    http://sport.interia.pl/pilka-nozna/news-sepp-blatter-prezydentem-fifa-na-kolejna-kadencje,nId,1827278#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other

    Nagonka odbywala sie, i wciaz bedzie sie odbywac, jak sie domyslam, w ramach PNAC neokonow amerykanskich. Projekt dla Nowego Amerykanskiego Stulecia. PNAC jest wymierzony w Rosje.

    W wiec nie tylko poprzez Majdan kijowski i sankcje antyrosyjskie jest budowane Nowe Stulecie Imperium Dobra. Vickey Nuland i Co. wlaczyli nowy bieg: nie dopuscic do Mistrzostw Swiata w Rosji w 2018.

    Komentarz pod linkiem:

    "no i nie udało się Usraelowi zapobiec mistrzostwom świata w Rosjii!!!"

    Orteq

    OdpowiedzUsuń
  3. To jeszcze nie koniec batalii największego terrorysty świata, ale pierwsze starcie przegrywają, co bardzo cieszy.USA będą robić wszystko by pozbawić Rosję rozgrywek piłkarskich, nawet już w trakcie samych Mistrzostw jak to miało miejsce podczas Olimpiady w Pekinie (wywołanie konfliktu gruzińsko- rosyjskiego) i ostatnio w Soczi - krwawe zamieszki na Majdanie. Wszystko tylko po to by zdyskredytować imprezy sportowe i ich gospodarzy.
    Mam nadzieję, że i tym razem światowy podżegacz poniesie zasłużoną klęskę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, to wszystko bardzo ciekawe, interesujące spojrzenie, ale widzę tu piękny życiorys p. Prezydenta - elekta Andrzeja Dudy - czy uważa Pani, że nowy Prezydent będzie potrafił jakoś wpłynąć na - nazwijmy to - "ustabilizowanie" stosunków polsko-rosyjskich, czyli przynajmniej o próbie nawiązania jakiegoś w perspektywie dłuższej lub krótszej rzeczowego czy też bardziej konstruktywnego dialogu z Rosją? Uprzedzając Pani odpowiedź wydawało mi się ostatnio, że środowiska, z których wywodzi się nowy Prezydent są raczej bardziej radykalnie nastawione do ustabilizowania relacji wzajemnych niż poprzedni Prezydent, który raczej działał spokojniej w tej kwestii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Andrzeju,
      trudno mi powiedzieć, bowiem prezydent-elekt niewiele mówił o politycy zagranicznej. PiS nie jest "moim" ugrupowaniem, ostatnie działania PiS na tej płaszczyźnie kojarzą mi się z minister Fotygą. Wrażenia miałam - fatalne.
      Andrzej Duda na razie wydaje mi się wyważonym człowiekiem, jest też prawnikiem z zawodu, więc można oczekiwać działań w miarę rozsądnych. Ale nie wiem na jakie wpływy jest podatny i czy jest uodporniony na masowe ataki wobec Rosji unijnych instytucji, takich jak np. Parlament Europejski. Nie wiem jakich ma analityków i doradców. Co na prawdę wie o Rosji.
      Sam niewiele zdziała, a jego zaplecze polityczne, czyli PiS czasem bywa nieodpowiedzialne, no i jest jeszcze sprawa katastrofy samolotu w Smoleńsku, która wypacza relacje. Rosjanie dawno by sprawę zakończyli i wrak samolotu oddali, gdyby nie było teorii o zamachach i innych, równie niedorzecznych.
      Chyba trzeba będzie poczekać i poobserwować.
      Im więcej czasu upływa, tym te relację będzie trudniej naprawiać.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń