wtorek, 14 kwietnia 2015

Nie mam na kogo głosować!



Z góry zaznaczam, to jest bardzo osobisty  felieton i oceny sytuacji  nikomu – nie narzucam. Od pewnego czasu zastanawiam się, kogo wybrać na nowego prezydenta Polski. Czasu do 10 maja niewiele, mniej niż miesiąc a ja nie mam faworyta.  Kandydatów nawet sporo, lecz ich przygotowanie merytoryczne jest dla mnie bardzo wątpliwe. Natomiast, walka wyborcza, widziana z perspektywy mediów, wywołuje obrzydzenie.  


Lista zamknięta, partie wybrały i zarejestrowały swoich kandydatów, jest też kilku bezpartyjnych – filmowiec, piosenkarz, przedsiębiorca. Sympatie wyborców skupiły się wokół partii parlamentarnych. Liczy się pierwsza czwórka: Bronisław Komorowski, obecny prezydent RP, kandydat Platformy Obywatelskiej i Andrzej Duda z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Są niewątpliwie pieszczochami mediów. Druga para: Magdalena Ogórek z Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Adam Jarubas z Polskiego Stronnictwa Ludowego – takimi względami się nie cieszą. Częściej można  zobaczyć w mediach „plankton” kandydacki - piosenkarza Pawła Kukiza, Janusza Korwin-Mikke, czy też posła Janusza Palikota.


Konstytucyjny prezydent

Do wyborów podchodzę poważnie i mam świadomość tego, co od mego głosu wyborczego w Polsce zależy. Zgodnie z konstytucją RP (art. 126) prezydent  jest najwyższym przedstawicielem kraju i gwarantem ciągłości władzy państwowej, czuwa nad przestrzeganiem konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz niepodzielności jego terytorium. Natomiast w sprawach polityki zagranicznej (art. 133 pkt 3), prezydent współdziała z premierem i szefem polskiej dyplomacji.  

Od 1989 r. przeżyłam już prezydenturę gen. Wojciecha Jaruzelskiego, noblisty Lecha Wałęsy, podwójną Aleksandra Kwaśniewskiego, oraz kończącą się w maju - Bronisława Komorowskiego. Z tego grona najlepiej, moim zdaniem, rozumiał konstytucyjną rolę prezydenta i godnie ten urząd reprezentował – gen. Jaruzelski. Nie najgorzej wypadł Aleksander Kwaśniewski. Co do reszty, to mam zastrzeżenia, bo sprowadzili urząd prezydenta RP na skraj śmieszności lub politycznej głupoty.

Przymierzając kandydatów do konstytucyjnych zadań prezydenta RP, najbardziej pasuje mi wybranka lewicy, wykształcona, merytorycznie przygotowana  – dr Magdalena Ogórek i Adam Jarubas, protegowany ludowców. Oboje w moim okręgu wyborczym mają jednak nikłe szanse na prowadzenie w wyścigu prezydenckim.


Preferencje wyborcze

Wg badań przeprowadzonych przez Polska Press Group (dziennikarzy z 18 największych gazet codziennych należących do grupy) oraz Regionalny Ośrodek Badania Opinii Publicznej „Dobra Opinia” - w moim regionie, tj. w woj. zachodniopomorskim,  Bronisława Komorowskiego popiera 59,5% wyborców, Andrzeja Dudę 16,6%, Magdalenę Ogórek 7% a piosenkarza Pawła Kukiza 6,8%, który swoją pozycją zaskakuje wielu analityków. Jedna trzecia jego wyborców to ludzie młodzi, przed trzydziestką. Prezydent Komorowski cieszy się przede wszystkim estymą kobiet (62%) oraz osób starszych (53%).

Z racji płci i wieku powinnam być w gronie wielbicielek obecnego prezydenta, rozum i serce nakazują mi wspierać głosem wyborczym Magdalenę Ogórek. Może jeszcze zawalczyć o II pozycję z Andrzejem Dudą. Przynajmniej na Pomorzu Zachodnim. Sygnalizowane preferencje wyborcze w całej Polsce nie dają jej jednak takich szans, a walka wyborcza rozegra się najpewniej w II turze między kandydatem PO (40,9% głosów poparcia) i PiS (32,4 %), postaciami nie z mojej bajki. Magdalenie Ogórek badania opinii publicznej przypisują zaledwie 6,8% głosów wyborczych w skali kraju.


Skreślam Komorowskiego

Andrzej Duda, protegowany PiS, z racji zaplecza politycznego i lansowanych pomysłów, nie wchodzi w rachuby wyborcze. I skreślony jest od samego początku.

Inna sprawa jest z prezydentem Komorowski. On także nie otrzyma mego głosu, ale z zupełnie innych powodów.

Był moim faworytem w poprzednich wyborach prezydenckich. Na początku jego prezydentura nie budziła w moich ocenach żadnych kontrowersji. Problemy z akceptacją sposobu sprawowania przez niego urzędu prezydenckiego mają początek mniej więcej w czasach zmian w rządzie z powodu wyboru premiera Tuska na szefa Rady Europejskiej i wydarzeń w Kijowie. 

Prezydent Komorowski nie wyciągnął z tych wydarzeń żadnych racjonalnych wniosków, na jakie oczekiwałam z jego strony. Jest natomiast u niego - publiczna akceptacja nielegalnego obalenia władzy na Ukrainie, wspieranie militarnego sposobu rozwiązywania tam konfliktów społecznych, akceptacja czystek etnicznych i bestialstw sił rządowych na ludności cywilnej, stosowania represji wobec opozycji politycznej, ograniczania wolności słowa, cenzury w kulturze na Ukrainie, czy też występujące objawy irracjonalnej rusofobii, wspieranie trumanowskich pomysłów wobec Rosji płynących z USA oraz przenoszenie ich na płaszczyznę UE  – te wszystkie postawy i działania - pozbawiły mnie złudzeń i nadziei na kompetentne pełnienie prezydentury przez Bronisława Komorowskiego. W niewoli takich postaw i poglądów, jakie ostatnio prezentuje, moim zdaniem - nie jest w stanie, działać skutecznie w interesie kraju.

Nie jest polską racją stanu - naruszanie elementarnych praw człowieka. Również w odniesieniu do działań na Ukrainie. Tak samo nie jest polską racją stanu - budowanie w polskim społeczeństwie iluzorycznego zagrożenia ze strony Rosji, budzenie agresywnych postaw wobec Rosjan, czy wymuszanie społecznej akceptacji dla rodzącego się neonazizmu i skrajnego nacjonalizmu na Ukrainie.

To jedna przyczyna dla której nie poprę Bronisława Komorowskiego. Drugą jest prowadzenie politycznych gier w cmentarnej scenerii. 

Uroczystości z okazji 70. rocznicy wyzwolenia KC Auschwitz przez Armię Czerwoną były dla mnie horrorem!  Jawne fałszowanie historii, przekłamania, nonszalancja wobec wyzwolicieli obozu, nieuzasadnione fetowanie prezydenta Ukrainy, zapominając, że przedstawiciele jego narodu, obok hitlerowców, mieli ewidentny udział w eksterminacji Żydów w tym obozie. Tylko dlatego, że prezydent RP lubi ukraińskiego kolegę i popiera jego rządzenie w oparciu o faszystowskie tradycje.

To było już za wiele, jak na moją tolerancję.

Kroplę goryczy przelała ostatnia wizyta zagraniczna prezydenta Komorowskiego, który na Ukrainie postanowił obchodzić … rocznicę Katynia, i ani słowa nie pisnął, gdy w trakcie tej wizyty Kijów przyjął szereg aktów prawnych, gloryfikujących ukraińskie formacje zbrojne, odpowiedzialne za rzeź Polaków na Wołyniu. Ważne było tylko to, że walczyły z ZSRR. Że przy boku jednostek hitlerowskich, i nie tylko przeciwko Rosjanom, ale i przeciwko Polakom, Białorusinom, Żydom – uwadze prezydenta RP umknęło. 

Na moich oczach prezydent popiera Ukrainę, która w oparciu o niespotykany w Europie kult faszyzmu i skrajnego nacjonalizmu, buduje swoją tożsamość narodową. To, co przeraża ludzi na zachód od Odry, dla prezydenta nie ma znaczenia. Takich postaw u człowieka piastującego najwyższy urząd w państwie – nie akceptuję. I dam temu wyraz w majowych wyborach.

Trzecim powodem jest przekładanie nad polską rację stanu osobistej awersji do rosyjskiego prezydenta i ostentacyjne ignorowanie 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej, obchodzonej w Moskwie.

Może sobie obywatel Komorowski nie znosić obywatela Putina, jego osobista sprawa. Ale prezydent Komorowski nie może zapominać, że przy boku Armii Czerwonej, w walce z hitlerowską III Rzeszą, od Riazania po Berlin, ramię w ramię z żołnierzem radzieckim szedł polski żołnierz z I Armii WP im. Tadeusza Kościuszki. Płacąc taką samą daninę krwi i życia, jak jego towarzysz broni z czerwoną gwiazdą na furażerce. 17,5 tys. polskich żołnierzy zginęło, 10 tys. zaginęło a 40 tys, zostało rannych, by nad zwyciężonym Berlinem, w dniu kapitulacji hitlerowskich Niemiec powiewała polska flaga.

Milionom żołnierzy poległym na frontach tej wojny, z których 62% to żołnierze radzieccy, należy w 70. rocznicę obalenia hitleryzmu w Europie oddać hołd. Niestety, na trybunie pod Kremlem, 9 maja nie zobaczę polskiego prezydenta. Bronisław Komorowski wymyślił uroczystości 8 maja na Westerplatte, tylko po to, by pokazać Władimirowi Putinowi, że w jego prezydenckiej loży zasiądzie więcej przywódców niż pod Kremlem. Przy okazji odcinać kupony popularności w mediach w wyborczej kampanii. Moim zdaniem, głupi to i małostkowy pomysł, nie licujący z urzędem prezydenckim.


Wybory Polaków

Polska jest słaba jako społeczeństwo obywatelskie. Ludzie, którzy zdecydują się głosować w wyborach, nie mają z reguły najmniejszego pojęcia, czym zajmuje się w kraju prezydent. Znakomita większość polskiego społeczeństwa – pozostanie w domach. Nie ma też tradycji przedwyborczych debat, poważnych i merytorycznych. A te, które się pojawią, są parodią. Przypominają bardziej eliminacje do konkursu piękności, połączonych z targowiskiem próżności i bezpodstawnych obietnic - niż prezentację walorów, niezbędnych przy piastowaniu prezydentury. Nikt nie rozlicza kandydatów z ich dotychczasowych postaw, zachowań, politycznych decyzji, nie obnaża ich niewiedzy, braku przygotowania merytorycznego. Polacy głosują emocjonalnie, a nie racjonalnie. I pod tak odbieranych kandydatów, pracują sztaby wyborcze. Kandydat ma się podobać ludziom i zebrać jak najwięcej głosów, a nie być odpowiedni do stanowiska, na które kandyduje.

A potem jest, jak jest. Śmiesznie lub tragicznie.

Mnie pozostanie w II turze wyborów prezydenckich, po prostu skreślić obu rywali  - i Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę, bo wg mojej oceny - żaden z nich nie nadaje się na ten urząd.  

Innego wyjścia – nie mam.

10 komentarzy:

  1. Mam trzy warianty potraktowania wyborów prezydenta.
    Pierwszy to olać te ich wybory. W drugim glosować na kandydata najmniej obrzydliwego. W tym wariancie tylko pani Ogórek wchodzi w rachubę. Istnieje jeszcze wariant desperata, czyli zwalczenia zła, złem większym. Tutaj tylko Duda pozostaje. jasny gwint

    OdpowiedzUsuń
  2. No i jak tu nie wierzyć w "starożytne"metody zwalczania dżumy cholerą.Chyba zastosuję moją stara metodę i po prostu nie pójdę na II turę głosowania.Niestety,ale całkowita kontestacja nie wchodzi w grę.Kopernik miał swoje racje twierdząc,że zły szeląg zawsze wypiera dobry.Tak przy okazji.Moja sąsiadka wierna słuchaczka ojca dyrektora powiedziała,że zagłosuje na p.Ogórek bo ona przynajmniej nic nie ukradła.Za co mocno jej się oberwało od synowej, miłośniczki Bula.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jasny Gwincie, Tonette - widzę, że nie tylko ja mam poważny problem z wyborami prezydenckimi. Nie wykluczam, że dotyczy on sporej grupy Polaków.
    No cóż, jest, jak jest, ale zachęcam do udziału w wyborach. I to w obu turach, jeśli będzie taka potrzeba.
    Nawet jeśli obaj finaliści nie będą się nam podobać.
    Nie musimy na nich głosować, możemy obu skreślić.
    To też jest wyraz naszej woli.
    Tylko tak możemy wyrazić swój stosunek do rządzących, do polskich partii politycznych i ich kandydatów na prezydenta RP.
    Potem mamy wybory parlamentarne, gdzie dokładniej można wypunktować pomysły i działania partii politycznych i obywatelskich stowarzyszeń, którym marzy się rządzenie Polską.
    "Olewanie" wyborów jest najgorszym rozwiązaniem z możliwych, dlatego ja takich postaw obywatelskich - nie popieram..

    OdpowiedzUsuń
  4. Zagłosuję na panią doktor Ogórek. Innej możliwości nie widzę. Obecny prezydent, który cieszy się największym poparciem wyborców nie zasługuje na głos nie tylko po ostatnich haniebnych ekscesach związanych z wizytą na Ukrainie i swoistą polityką historyczną, ale był też "mało rozgarnięty" od początku swojej kampanii prezydenckiej a następnie prezydentury. Aż dziwne, że poparli go chyba wszyscy aktorzy, artyści, dziennikarze i ludzie mediów. Może dlatego wmówiono ludziom, że to najlepszy kandydat, a to bardzo marny kandydat i takiż sam prezydent.

    OdpowiedzUsuń
  5. Victoria Nuland ofiarą rosyjskiej agresji.
    W wywiadzie dla polskiej telewizji TVN BiŚ zapowiada ze będzie stawiać opór Putinowi. Mówi m.in. :

    "Wyraźnie daliśmy do zrozumienia, że będziemy stawiać opór rosyjskiej agresji"

    A jaka ma być rola dla Polski
    Wyjaśnia to tak :

    "Macie więc tę niezwykłą rolę do odegrania. Rolę mentora, starszego brata. I odgrywacie bardzo ważną rolę, zarówno na Ukrainie, jak i w Unii Europejskie"

    Piszą ze jeśli wybory wygrają republikanie, pani Victoria Nuland, mająca ukraińskie/żydowskie pochodzenie i płynnie władająca językiem rosyjskim, typowana jest na stanowisko sekretarza stanu Można być pewnym , ze wtedy Polska będzie stawiać opór rosyjskiej agresji ze zdwojoną siłą - pani Victoria się o to postara.
    Na razie udziela wywiadu polskiej (?) telewizji i wyznacza Polsce rolę do odegrania. Na szczegóły przyjdzie czas później.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prezydent i premier powinni być z przeciwnych opcji.
    Wtedy jest większa szansa na to że będą sobie patrzyli na ręce i i wzajemnie się kontrolować.
    Taki zresztą był zamysł twórców konstytucji, chodziło o równowagę ośrodków władzy.
    Jeśli platforma wygra wybory to będzie rządzić nieprzerwanie przez 12 lat.
    Taka sytuacja rodzi wynaturzenia władzy które będą się pogłębiać - patrz stwierdzenie Sienkiewicza w restauracji „Sowa”. Najnowszy przykład z dzisiejszych doniesień medialnych – strategiczne stanowisko szefa Gazoportu objął właśnie człowiek Grzegorza Schetyny.
    Prezydent i premier z przeciwnych opcji politycznych to przynajmniej szansa na wzajemną krytykę. Pytanie ile razy przez. Komorowski krytykował rząd PO ? Osobiście kłaniam się do stanowiska jakie zajmuje jg.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kandydaci na prezydenta – moje typy :
    1. Ewa Łętowska
    2. Grzegorz Kołodko
    3. Krzysztof Kleiber

    Ten ostatni razi trochę oportunizmem (Smoleńsk) ale ma niekwestionowany dorobek życiowy.
    Wszyscy górują zdecydowanie nad zarejestrowanymi kandydatami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ci ludzie zapominają o tym ze ich największy skarb to wolność.
    Są wolni i z tego powinni się cieszyć - Pan prezydent ciągle to podkreśla.
    Takie są skutki tego ze nie słuchają jego przemówień.
    Może kampania prezydencka im to wreszcie uświadomi.

    http://wiadomosci.onet.pl/krakow/protest-w-obronie-miejsc-pracy-przed-brama-huty-arcelormittal/x7eckl

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pod wielkim wrażeniem dzisiejszej telekonferencji Prezydenta Putina. Zaprezentował wysoką klasę, wiedzę, znajomość problemów światowych i krajowych i nade wszystko spójność i cel polityki Rosji. Jednym słowem właściwy człowiek, na stanowisku, w niełatwych czasach. Należy tylko ubolewać że takiego polityka nie mamy w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam pojęcia, kto odpowiada za wizerunek Pani Ogórek w kampanii wyborczej. Byłem z początku pełen entuzjazmu, który zjechał po równi pochyłej wraz z pokazywaniem jej kolejnych wystąpień. Żeby była jasność: nie piszę o programie (o tym za chwilę), a o wizerunku, czynniku w kampanii wyborczej (a szczególnie u nas) fundamentalnym. Nie mam pojęcia, kto Panią Ogórek ubiera. Powinna go wywalić z roboty na zbitą twarz, a jeśli Pani Ogórek ubiera się sama, to powinna odpuścić sobie zaloty do wyższych półek. Jej ubiór, prezentacja są po prostu albo fatalne, albo w tak wyrafinowanie tendencyjny sposób przedstawiane przez media. Ubiór jednakowoż świadczy na niekorzyść Kandydatki. Co do programu, to go w ogóle nie dostrzegam. Z jednej strony kandydatka lewicy, z drugiej poglądy na bazie teologii... koszmar. Do tego w tej chwili ona dystansuje się od lewicy, lewica od niej... Przecież to kolejna katastrofa na lewej stronie . Idea zmiany prawa od podstaw była dobra, ale to trzeba kontynuować. Są tam w ogóle jacyś trzeźwo myślący ludzie? Szkoda. Bieda z nędzą. Na lewej.

    OdpowiedzUsuń