piątek, 13 lutego 2015

Kosmita Komorowski



Wypracowane w Mińsku po kilkunastu godzinach trudnych negocjacji między prezydentami Rosji, Niemiec i Francji oraz Ukrainy - zawieszenie broni między stronami wojny domowej na Ukrainie - zostało przyjęte w Polsce z bardzo mieszanymi uczuciami.  Można odnieść wrażenie, że Polska, a właściwie jej polityczny establishment, eksperci i media - przyjęły je, jako wymuszoną przez UE i Rosję - kapitulację Kijowa, a sam rozejm - jako „papierowy” i niepewny.   
Media sięgają po krytyczne oceny wypracowanego porozumienia, Bronisław Komorowski na specjalnym briefingu w Pałacu Prezydenckim poświecił mu pięciominutowe wystąpienie, transmitowane przez telewizje publiczne.

Polska życzy Ukrainie i mediatorom sukcesu w doprowadzeniu do trwałego pokoju, który chyba nie jest jeszcze perspektywą bliską – podkreślił w swoim wystąpieniu prezydent Komorowski [1]. - Traktujemy efekty rozmów w formacie normandzkim, jako kolejną istotną próbę rozwiązania konfliktu, którego zakończenie jest dziś trudno przesądzić. Nie wiadomo, jaka będzie dalsza perspektywa.

W dalszych wypowiedziach polskiego prezydenta rozpoczyna się kosmiczny „odjazd”.  Prezydent stwierdził, że poprzednie porozumienie (z września), zostało niewdrożone z powodu działania „rosyjskich separatystów na terenie Donbasu”. – To jest ważna okoliczność, na którą Polska wskazuje, gdyż może jest to główny problem do pokonania w zakresie także wdrożenia obecnych ustaleń – dowodził. O jawnym zerwaniu rozejmu przez Prezydenta Poroszenkę i wznowieniu tzw. akcji antyterrorystycznej na wschodzie kraju, ani o masakrze ludności Donbasu - nie wspominał.

Prezydent Komorowski ślepo wierzy we wszystko, co mu strona ukraińska przekazuje. Uważa, że dla ostatecznej oceny zawartych porozumień istotne będzie poznanie stanowiska Ukrainy. - Polska niezmiennie była, jest i będzie po stronie Ukrainy, jako kraju napadniętego – zaznaczył. - Nie możemy być po stronie tych, którzy na Ukrainę chcieliby wywierać presję, bo presję – w celu przyjęcia tych rozwiązań - należy wywierać na agresora – powiedział, mając oczywiście na myśli Rosję, a nie wojska rządowe, Gwardię Narodową i bojówki ukraińskich nacjonalistów, faszystów i oligarchów, które prowadzą brutalną wojnę z ludnością Donbasu.

To, że Kijów kłamie w żywe oczy nawet przez myśl nie przechodzi polskiemu prezydentowi. Warto, zatem skonfrontować oficjalne stanowiska Ukrainy ze stanem faktycznym.  I wskazać, jak „księżycowe” pojęcie o wydarzeniach na Ukrainie Bronisław Komorowski posiada.

Dawid Hudziec, młody Polak, który od miesięcy jest w Doniecku i na żywo relacjonuje donbaskie wydarzenia [2], nie ma wątpliwości, że ukraińskie władze, a za nimi ukraińskie, polskie i zachodnie media - przekłamują rzeczywistość. Oto przykłady.

1-go października ub. roku, jak podaje: „(…) pociski moździerzowe oznajmiły rozpoczęcie nowego roku (szkolnego) w DRL. Niektóre spadły w strategiczne cele kampanii antyterrorystycznej - na przystanek autobusowy, oraz kilka metrów od szkoły nr 57. W budynku szkolnym zginęły dwie osoby, szczęśliwie żadne dziecko, na przystanku, jak mnie pamięć nie myli, sześciu ludzi. Wtedy to, dowiadujemy się, że powstańcy wypowiedzieli wojnę swoim rodzinom. Po co? Jeszcze propaganda ukraińska nie powiedziała”. Kolejny przykład: 5 listopada ub. r., „dzień przed moimi urodzinami, - pisze młody Polak z Doniecka, - dwie ‘miny’ spadły na obszar szkoły nr 63 - jedna z nich przecięła siatkę ogrodzenia przyszkolnego boiska zabijając dwóch młodych chłopców, a czterech raniąc. Chłopaki przyszli sobie w piłkę pograć. Dowiadujemy się, że to wina ‘wiadomo, kogo’- kiedy OBWE nieśmiało przyznaje, że ostrzał miał miejsce z pozycji ukraińskich (ciężko stwierdzić coś innego), media postanawiają obarczyć winą… ofiary. Powinny przecież wyjechać, albo siedzieć w piwnicach”.

 W tym roku, 13 stycznia doszło do tragedii pod Wołnowachą „(…) i ogromnego (dwudniowego) oburzenia opinii międzynarodowej – relacjonuje dalej Dawid Hudziec, - która nagle zobaczyła, że w Donbasie giną cywile i zapewne zabijają ich ‘separatyści’. Wkrótce pojawią się analizy tego ostrzału i w mediach temat tak skutecznie się wyciszy, że niemal identyczna pod względem ofiar, tragedia pod Debalczewem, do jakiej dojdzie po kilku dniach, przejdzie bez żadnego ‘Je suis’. Być może ktoś uznał, że ludzie mogą nie uwierzyć, że to znowu ‘separy’, więc trzeba przemilczeć”.

Kolejna data i kolejna tragedia ludności cywilnej Donbasu. – „22 stycznia ma z kolei makabryczny ostrzał na przystanku Bosse, gdzie ginie 13 ludzi – odnotowuje Dawid Hudziec. - Media pokazują zdjęcia z uroczystości upamiętniających ofiary, komentując to, jako żałobę po ofiarach w Mariupolu. Trzeba pamiętać, że w międzyczasie ‘terroryści’ ostrzeliwują portowe miasto. Co prawda nagrania wideo i opowieści wściekłych mieszkańców mówią coś zupełnie odwrotnego, ale kto by się przejął - po kilku dniach nawet za Bosse obarczy się winą powstańców. W jaki sposób? Przy okazji bez słowa wyjaśnienia wtrąci się, że ‘tam, to też oni’- ludzie to kupią”.

I kupują, Bronisław Komorowski – jak najbardziej.

„30 stycznia pociski spadają przy szkole w Makiejewce - brak zabitych, nikomu nogi nie urwało, więc informują tylko Makiejewskie media i jedna redakcja przy RKK 7 – donosi dalej młody polski korespondent wojenny. - 4 lutego rakiety uderzają w szpital nr 27. Nie gdzieś tam, tylko w sam szpitali tuż przed wejściem. Przed południem, zabitych od 3 do 15 ludzi (zależnie od źródła). Budynek zniszczony. Co się dowiadujemy z mediów? Że to straszna tragedia. Szukamy winnego… brak, jedynie wzmianka o tym, że zdaniem ‘terrorystów’ to wina Ukrainy - manipulacja jak się patrzy”. Dwa dni temu odnotował: „11 lutego pociski trafiają w przystanek autobusowy w Woroszyłowskiej dzielnicy - do niedawna ‘mojej’, media dopiero się rozkręcają w komentowaniu.(…) Podałem tylko kilka przykładów, które mi utkwiły w pamięci, rzeczywistość wygląda tak codziennie” – przyznaje Dawid Hudziec.

Ale tego typu informacje do prezydenckich uszu nie docierają.  Prezydent jest zdania, że klucz do rozwiązania problemu leży przede wszystkim w Moskwie. - Chodzi o to, aby nie tworzyć wrażenia, że klucz ma w ręku prezydent Ukrainy, czy Ukraina. Klucz do rozwiązania konfliktu jest w sensie politycznym, ale także militarnym w Moskwie - ocenił. I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany.

Równie rodem z Kosmosu wydają się być oceny prof. Jana Malickiego, dyrektora Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Uważa, że prezydent Francji i kanclerz Niemiec popełnili błąd „pędząc na wyprzódki do Moskwy, by prosić Putina, by zgodził się rozmawiać". Błędem, według niego, było też określanie rozmów w Mińsku mianem "spotkania ostatniej szansy". Prof. Malicki stwierdził, że świat zachodni "zaczyna akceptować" republiki doniecką i ługańską. "To próba legitymizacji na poziomie prawa międzynarodowego republik, które zostały utworzone decyzją Moskwy. Podpisywać (porozumienie w Mińsku) mają także przywódcy tych republik. To następny element ich legitymizacji". Rzeczywistość okazała się brutalną wobec chętnie w polskich mediach przytaczanych opinii prof. Malickiego - przywódcy obu republik porozumienie podpisali. Ocenił, że "podpisami największych kontynentalnych potęg świata zachodniego akceptuje się rozbiór Ukrainy". I dodał jedyne racjonalne stwierdzenie w swoim wywodzie dowodząc, że rosyjski prezydent Władimir Putin osiągnął w ten sposób jeden ze swoich głównych celów, bo "świat ma powtórnie zaakceptować, że nie da się o żadnej ważnej światowej sprawie decydować bez Moskwy".

***

Polscy politycy sfer obecnie rządzących, a za nimi media, czasem eksperci, mają poważny problem z percepcją rzeczywistości. Nie chcą dostrzegać niewygodnych dla ich idei czy koncepcji - faktów. Żyją w wyalienowanym świecie, na planecie Absurdu gdzieś na obrzeżach politycznej galaktyki. 


Opublikowano równolegle
Głos Rosji – MAI Russia Today/Rossija Segodnia (Rosja) 
http://polish.ruvr.ru/2015_02_13/Kosmita-Komorowski-9473/



UWAGA
Dawid Hudziec, poza publikacjami na portalu "Noworossia Today",  prowadzi też blog, gdzie prezentuje nie tylko artykuły, ale też wywiady oraz  prezentuje filmy z Donbasu.  
Link: http://tragediadonbasu.blog.pl/




41 komentarzy:

  1. To z trudem osiągnięte w Mińsku porozumienie ma małe szanse realizacji. USA nie było partnerem w tych porozumieniach, aczkolwiek w jego imieniu i za przyzwoleniem występowali europejscy satelici, Merkel i Holland. Jak w tej sytuacji można mówić o porozumieniu i o pokoju gdy główny twórca całego zamieszania, odpowiedzialny za wojnę, za eskalację konfliktu i za wywołanie zastępczej wojny z Rosją znajduje się celowo poza stołem rokowań i nie jest nimi zainteresowany. Rola Komorowskiego i polskich psów wojny sprowadza się do powtarzania propagandowych sloganów. jasny gwint

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasny Gwincie - masz rację, bo Ukraina nie ma zamiaru przestrzegać, to co w imieniu Ukrainy Kuczma podpisał w Mińsku. Putin zadbał, by wiele do tej pory niesprecyzowanych warunków pokoju - zostało wyrażone jednoznacznie i zapisane w dokumentach. A to wyraźnie napalonym Ukraińcom rwącym się do wojny - nie pasuje.
      Mam już teksty tych dokumentów, służby informacyjne Kremla je udostępniły publicznie - postaram się je za kilka dni tutaj przetłumaczone na język polski - przedstawić.
      I przy okazji pokazać rzeczywistość ukraińską w jakiej mają one być realizowane.
      Na razie największym problemem jest kilka tysięcy żołnierzy ukraińskich zamkniętych w okrążeniu. Prawdopodobnie są tam formacje zagraniczne, które chcą się przebić i zwiać do Kijowa, bojąc się dekonspiracji.
      Więc czeka nas jutro do północy zdrowa bijatyka na Ukrainie.

      Usuń
    2. Sytuacja w Debalcewe pogrążyła armię ukraińską w rozpaczliwej, niemal beznadziejnej pozycji. Okrązone 6 tys. a może 8 tys. to serce armii która może wystawić 30 tys. żołnierzy w polu.
      To było jednym z glownych powodow że Merkel i Hollande rozpoczęli swoją dyplomatyczą ofensywę.

      Der Spiegel

      http://www.spiegel.de/international/europe/minsk-deal-represents-and-fragile-opportunity-for-peace-in-ukraine-a-1018326.html

      Usuń
    3. Problem zacznie się wtedy, gdy żołnierze ci zostaną z tego kotła wyprowadzeni. De facto są teraz jeńcami wojennymi. Przy wyprowadzeniu - zostaną zdekonspirowani. I kogo tam zobaczymy? Polaków? Niemców? Obywateli USA?
      Czyli o kogo tak na serio zabiegali Merkel i Hollande? Wychodzi na to,że bliższe jest im życie zachodnich najemników niż obywateli ukraińskich. Smutne to....

      Usuń
  2. Były premier Leszek Miller wypowiedział publicznie część prawdy o Ukrainie a mianowicie, że cywile giną też z rąk Ukraińców ( nie tylko z rąk powstańców). I się zaczęło. Zagrzmiały wszystkie "trąby salonu" z oburzenia. GW, publicyści "Polityki", pani Olejnik wprost krzyczą jak można mówić takie rzeczy, zgodne z tym o czym mówi prezydent Putin. Jak można krytykować rząd ukraiński, czy polską politykę zagraniczną? Jak można chcieć poprawnych relacji z Rosją?
    Pewnie już nie zaproszą pana Millera w najbliższej przyszłości do tego typu programów i będą mu wytykać wszystkie pro-rosyjskie gesty jak choćby obecność na uroczystościach w ambasadzie rosyjskiej. A swoją drogą zastanawiam się co by było gdyby pan premier powiedział całą prawdę o tej wojnie, że za wszystkimi atakami na ludność cywilną na wschodzie Ukrainy i potwornymi morderstwami stoją wyłącznie ukraińscy barbarzyńcy z Prawego Sektora i faszystowskich batalionów. Co by wtedy spotkało pana Millera?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Bogu,że Miller jako pierwszy polityk polski wysoki rangą - zauważył to, co rzeczywiście dzieje się na Ukrainie.Mam nadzieję,że powoli niewygodna prawda będzie się ujawniała szerzej i głębiej.

      Usuń
  3. Doradca kosmity, prof. Kuźniar mówi w radiu RMF ze wojna na Ukrainie to jest " nasza" wojna. Znaczy sie Polska ma swoją własną wojnę - paranoja . Czekamy kiedy jego pryncypał zwierzchnik sił zbrojnych każe ogłosić mobilizację.

    Donald Tusk - "człowiek który zastał Polskę murowaną a zostawił oskubaną" - pokazał sie wreszcie w mediach. Kiedy Angela Merkel trudziła sie w Mińsku, on szusował z córką na nartach w ulubionych Dolomitach. Teraz wrócił i robi to za co mu płacą - grozi Putinowi kolejnymi sankcjami jak nie zostawi Ukrainy w spokoju. Tymczasem filmik na którym Nigel Farage pastwi sie nad biednym Donaldem ma juz prawie 2,5 mln odsłon. Inne mają troche mniej . W sumie bedzie 3 mln. Aż żal patrzeć na biednego Donalda i jego głupią minę.
    http://youtu.be/UYdQO58FXvE
    Z kolei udręczona matka Polka Ewa Kopacz chwali sie ze odrabia prace domowe. http://m.onet.pl/wiadomosci/swiat,fmwb8
    Czekamy kiedy weźmie sie za robótki ręczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnym osłupieniem przeczytałam dzisiaj w mediach,że nazajutrz po podpisaniu postanowień w Mińsku ...UE zatwierdziła kolejne sankcje dla Rosji, będą obowiązywać od poniedziałku. Bóg raczy wiedzieć za co!
      Czyżby za to,że zmusił całe to towarzystwo spędzone do Mińska do respektowania także rosyjskiego punktu widzenia ukraińskich spraw?.
      Kiedyś cierpliwość Putina się skończy, bo Unia gra nie fair wobec Rosji.
      Złudzeń co do Unii czy USA to on od dawna nie ma żadnych. Doskonale wie z jakimi partnerami rozgrywa te polityczne gierki i gry.

      Usuń
  4. Wczoraj mignęła mi w tabloidzie scena jak Tusk wymienia w Brukseli uściski z banderowcem Poroszenką. Wstyd, zdrada, hańba i zniewaga dla pamięci 200 tysięcy zamordowanych na Wołyniu Polaków. jasny gwint

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, Polska jest stroną w tym konflikcie na Ukrainie. Sama go zresztą przy pomocy z wielu kierunków wywołała, bo trzeba zawsze pamiętać, ze wciąganie Ukrainy do UE - to polski pomysł i polska realizacja ( vide Partnerstwo Wschodnie, pisanie tekstów porozumień w polskim MSZ itp).

      Usuń
  5. Punkt widzenia rozsądnego amerykańskiego komentatora Paula Craiga Robertsa (wyjątki).

    Ukraine peace deal worked out in Minsk by Putin, Merkel, Hollande, and Poroshenko has little chance of success.

    As Washington is not a partner to the Minsk peace deal, how can there be peace when Washington has made policy decisions to escalate the conflict and to use the conflict as a proxy war between the US and Russia?

    The Minsk agreement makes no reference to the announcement by Lt. Gen. Ben Hodges, commander of US Army Europe, that Washington is sending a battalion of US troops to Ukraine to train Ukrainian forces how to fight against Russian and rebel forces. The training is scheduled to begin in March, about two weeks from now. Gen. Hodges says that it is very important to recognize that the Donetsk and Luhansk forces “are not separatists, these are proxies for President Putin.” How is there a peace deal when Washington has plans underway to send arms and training to the US puppet government in Kiev?

    The terms of the agreement depend on actions of the Ukrainian parliament and prime minister, neither of which are under Poroshenko’s control, and Poroshenko himself is a figurehead under Washington’s control. Moreover, the Ukrainian military does not control the Nazi militias. As Washington and the right-wing elements in Ukraine want conflict with Russia, peace cannot be forthcoming.

    The agreement is nothing but a list of expectations that have no chance of occurring. Neither the German chancellor nor the French, Ukrainian, and Russian presidents who brokered the deal had to sign it. In other words, the governments of Germany, France, Ukraine, and Russia do not appear to be empowered or required to enforce the agreement. 

    Washington’s coup in Kiev and the attack on the Russian-speaking Ukrainians in the east and south is part of Washington’s strategy to reassert its uni-power position. Russia’s independent foreign policy and Russia’s growing economic and political relationships with Europe became problems for Washington. Washington is using Ukraine to attack and to demonize Russia and its leader and to break-up Russia’s economic and political relations with Europe. That is what the sanctions are about. A peace deal in Ukraine on any terms other than Washington’s is unacceptable to Washington. The only acceptable deal is a deal that is a defeat for Russia.

    Całość poniżej.

    http://www.paulcraigroberts.org/2015/02/12/minsk-peace-deal-farce-sellout-paul-craig-roberts/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Postaram się ten tekst przetłumaczyć niebawem.

      Usuń
  6. Pocieszająca wiadomość.
    Amb. Ciosek zrehabilitował się dzisiaj w TVN24.
    Mając naprzeciw przefarbowanego lisa red. Wierzynskiego, a obok kompletnie odjechanego Zb. Bujaka z ukraińskimi barwami narodowymi w klapie marynarki, amb. Ciosek zachował sie całkiem przyzwoicie. Tym razem nie dręczylo go juz pytanie - po co Rosji Ukraina (pewnie znalazł na nie odpowiedź). Mówił rozsądnie o Rosji i wydarzeniach na Ukrainie. Drugi z rozmówców , wielbiciel chłopców (dosłownie) z ochotniczych batalionów gwardii , Zb. Bujak zachowywał sie paranoicznie. Miał wyraz twarzy osoby na psychotropach. To zrozumiałe bo niedawno wrócił z frontu gdzie towarzyszył im w okopach. Hasło na ustach - broń dla Ukrainy, natychmiast ! Amb. Ciosek pokazał sie z rozsądnej strony (tym razem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem p. Ciosek wyczuł już,że atmosfera wobec Ukrainy się zmienia, to i on medialnie - trzeźwieje. Inaczej musiał by być, jak Bujak - piramidalnym "odjazdem" afektu ku Ukrainie..

      Usuń
  7. Grzegorz Napieralski to jednak człowiek bez poczucia godności i honoru. Zapomniał jak kilka lat temu był krytykowany i ośmieszany w TVN i dzisiaj znowu pobiegł do tej stacji użalać nad sobą.
    Prawda jest taka ze tamtejsi dziennikarze gardzą nim dziś tak samo jak kiedyś. Nic sie nie zmieniło. Napieralski ma mentalność naiwnego dziecka, daje się wykorzystywać i jest narzedziem w walce propagandowej na użytek salonu i układu politycznego. Jest pionkiem i narzędziem , któremu sie wydaje ze bierze udział w grze. Uderza u tego czlowieks wyjatkowa naiwność i brak poczucia własnej godności. TVN jest ostatnią telewizją która zasługuje na wiarę w szczere intencję wobec ludzi spoza swojego układu. Nie miejsce tutaj na dokladne streszczenie jego dzisiejszego wystąpienia - kto oglądal wie jak ono wyglądało. Pretekstem byl atak TVN na kandydatkę SLD w wyborach prezydenckich po jej wystąpienia na dzisiejszej konwencji wyborczej. Dowiedzieliśmy sie m.in. ze pan Napieralski nie będzie na nią głosował. Jego prawo i wolna wola , żenujące jest to ze powiedział to w TVN, w stacji która tak nim gardziła w poprzednich wyborach. Juz o tym zapomniał. Napieralski daje sie wykorzystywać jak dziecko. Zostanie przeżuty i wypluty , a stanie się to wtedy kiedy przestanie być potrzebny. Ciekawe skąd w Szczecinie biorą się tacy naiwni ludzie pani Zofio ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Andrzeju, Napieralskiego znam od bardzo wielu lat i ciągle jest taki sam.Taki był jak zaczynał karierę polityczną w roli asystenta społecznego Bogusława Liberadzkiego (dzisiaj europosła i viceszefa SLD). dzisiaj obaj panowie są skłóceni a Napieralski działa identycznie jak przed laty.
      Ja Grzesia określałam mianem - zdemoralizowanego aparatczyka. I zdania nie zmieniłam. I do dzisiaj nie mogę pojąć, dlaczego ówczesny szef zachodniopomorskiego SDRP a potem SLD Jacek Piechota go lansował. Wielu naprawdę wartościowych ludzi z zachodniopomorskiej lewicy się wykruszyło, odeszło z szeregów partyjnych a Napieralski trwał i awansował.
      Jego szarpaninę polityczno-medialną nieco rozumiem. On nigdzie nie pracował poza strukturami partii.
      Jest właściwie nikim zawodowo, po politologii. Idą wybory, musi gdzieś być, by dalej egzystować. Ma żonę, dwie córki, jak je utrzymać, jak się nic nie potrafi?
      I jeszcze jedno - to nie naiwniak, to raczej bezideowy cyniczny cwaniaczek .Tak go odbieram od początku naszej znajomości.

      Usuń
  8. Szkoda, że pan Napieralski zapomniał szybko jak to było mu przykro, gdy w 2010 roku, Cimoszewicz już w pierwszej turze wyborów prezydenckich poparł Komorowskiego a nie jego. Wtedy się żalił i miał rację, a teraz sam robi to samo swojej partii. Nieładnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. No cóż.Żeby się nie rozdrabniać na miękko,można większości ex polityków,tzw jasiów wędrowniczków (poglądowych) postawić skróconą diagnozę.Jest to klasyczny objaw b.popularnej po 89r choroby zwanej syndromem sztokholmskim.A już Cimoszewicz jest przykładem wprost podręcznikowym.Jednak wrodzona dla etosu podejrzliwość jak i nienawiść do ex komuny,spowodowała,że po wykorzystaniu propagandowym delikwentów ŻADEN z nich niczego nie zyskał.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekamy na komunikat od służb prasowych prezydenta Poroszenki ile zębów wybili terrorystom z Donbasu uczestnicy ekspedycji karnej wysłanej z Kijowa. Wybijaniem zębów groził sam Poroszenko.
    Na razie ekspedycja znalazła sie w kotle i sama pilnuje swoich zębów.
    Zobaczymy ile z nich zostanie po wydostaniu sie z niego.

    Ciekawe - kandydat na prezydenta z ramienia PIS, Andrzej Duda zapytany podchwytliwie przez wysłannika TVN czy zatelefonowalby do przez. Putina , odpowiedział twierdząco (dodając słowo - prawdopodobnie).
    Zatem mamy już dwóch kandydatów którzy by to zrobili.
    Pozostali - Palikot i Korwin Mikke prawdopodobnie tez .
    Na kandydata Kukiza przez . Putin nie ma co liczyć - wiadomo bariera nie do przebycia. Jak między talibem i popem.
    Urzędujący prezydent nie zabrał na ten temat głosu.
    Dzisiaj udzieli go wybitnej dziennikarce Monisi Olejnik w jej wieczornym programie telewizyjnym. Jeśli i on dołączy do grona chętnych, to wzruszonemu Putinowi nie pozostanie nic innego jak tylko kazać szykować do wysyłki szczątki polskiego T 134 pięknie opakowanie i obowiązane wstążką.
    A wszystko to dzięki p. Ogórek która rzuciła temat telefonu do Putina.

    OdpowiedzUsuń
  11. Prezydent Komorowski wypadł w wywiadzie z M. Olejnik tak jak należałoby sie tego spodziewać. W skrocie - łoj tam, łoj tam - nie ma sensu debatować w I turze, ludzie są ze mnie zadowoleni, ja sie nie zmienie, mam swojego biskupa i kapelana, jako prezydent zrobiłem wiecej niż moi porzednicy i basta. Nasza polska Oriana Fallaci próbowała polemizowac ale widać było ze to udawane.

    Na plus trzeba zapisać ze tym razem prezydent unikał kontrowersyjnych wypowiedzi na temat Rosji i Ukrainy.
    Przy piromanie polskiej dyplomacji Schetynie, to prawdziwy gołąbek.
    Chwała mu za to.

    Jedna rzecz niepokoi, a dotyczy zdrowia pana prezydenta.
    Stanowczo nie powinien sie objadać przed wywiadami.
    Kolejny raz w trakcie swoich wywodów z trudem hamował odruchy bekania. Kazdy widział to golym okiem. To normalne i ludzkie, jednak może sie zdarzyć ze kiedyś straci kontrolę i zrobi publicznie to co nam zwykłym śmiertelnikom przytrafiła sie zwykle po przejedzeniu.
    Wniosek - politycy powinni siadać do wywiadów z pustymi brzuchami.
    Na usprawiedliwienie trzeba dodać ze jak sie jest prezydentem RP i ma sie kuchnię z takim budżetem jak to jest wykazywane w spisie wydatków obsługi urzędu , to nawet Ghandi by nie wytrzymał.
    Widać ze B. Komorowski umie z tego korzystać.
    Wniosek - nadaje sie na swój urząd.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo Pani dziękuję za słowa prawdy, tego nie znajdzie się w oficjalnych polskich mediach.

    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
    Krzysztof

    OdpowiedzUsuń
  13. Adam Michnik mówi o piątej rosyjskiej kolumnie.

    "Z niepokojem obserwuję w Polsce ideologiczną piątą rosyjską kolumnę. Agresji Putina wobec Ukrainy nie można powstrzymać metodami innymi niż militarne. Zachód powinien wspomoc Ukraine militarnie"
    Takie stwierdzenia padły z ust A.Michnika w Łodzi na 8. Forum Europa-Ukraina.

    Podżeganie do działań militarnych oznacza ze A. Michnik sam przynależy do jakiejś kolumny. Znając jego zaradności - najpewniej do kilku na raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. V kolumna to zapewne ja. Wg red. Michnika.
      Tylko - z tą agresją raczej krucho i mnie....
      Adam Michnik jest takim "pacyfistą inaczej". Broń Ukraińcy mieli, dostarczoną z różnych stron NATO-wskiego świata, wojskowych doradców amerykańskich i innych.Prezydent Poroszenko uzgadniał każdy manewr swoich wojsk - telefonem do USA i co?
      Ano na nic się to wszystko zdało, dostali w dupę aż świszczy.
      Tak wygląda jak Amerykanie cudzymi rekami chcą powalczyć z Rosją.
      Teraz świat Zachodu coraz głośniej twierdzi,że Donbas stracony i niech sobie Poroszenko da z nim spokój, bo i tak tej wojny domowej - nie wygra.
      Szkoda tylko tych oszukanych przez własny rząd żołnierzy, zniszczonych miast, wsi i osiedli, tych zabitych cywilów.
      I komu ta wojna była potrzebna?

      Usuń
  14. Na marginesie wizyty Putina na Węgrzech.

    Oto co powiedział Orban amerykańskiemu senatorowi McCainowi, kiedy ten zaatakował jego uległość wobec Rosji (przytacza świadek rozmowy ).
    "  “I don’t care what you think. You don’t matter. Russia matters because of energy. Germany matters because of jobs.”

    http://www.theguardian.com/world/2015/feb/16/russian-resurgence-how-the-kremlin-is-making-its-presence-felt-across-europe

    "Nie obchodzi mnie co pan myśli. Pan sie nie liczysz. Rosja sie liczy z powodu energii i Niemcy sie liczą z powodu miejsc pracy."

    Takie słowa rzucił w twarz przedstawicielowi wielkiego mocarstwa premier małego kraju, który na pierwszym miejscu stawia interes swojego narodu. Za to jest tak znienawidzony w Waszyngtonie, Brukseli i Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doradca Kamiński groził dzisiaj w telewizji - "Mogę obiecać, że premier Kopacz będzie szczerze rozmawiać z premierem Orbanem."

      Pewnie będzie próbowała Orbanowi grozić albo czymś straszyć.
      Z górnikami tez próbowała , może z nim się uda.
      Orban juz trzęsie portkami.

      Usuń
  15. Tak wygląda "planowe" wycofywanie sie z Debelcewa kijowskiej ekspedycji karnej która miała wybijać zęby terrorystom z Donbasu.

    http://youtu.be/gfziRDambrY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekspedycja stała się karna dla własnych żołnierzy Kijowa, oszukanych, zdanych na łaskę losu, porzuconych przez generalicję ukraińska.

      Usuń
  16. Świętujmy radość ze zdobycia Debalcewa. To przełom w walce o wolność Noworosji i klęski Obamy i banderowskiej Ukrainy. Już się chyba nie pozbierają. Należy tylko czekać kiedy ludobójców będą wieszać na Majdanie. jasny gwint

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Wczoraj czytałam wypowiedź jednego z Ukraińców polskich, posła PO, który z rozbrajającą szczerością przyznał,że po stronie rządowej walczą prywatne bataliony wojskowe, świeży pobór pod dowództwem ... wynajętych oficerów z Zachodu i bojówki nacjonalistyczne Prawego Sektora. Armia ukraińska i jej kadra oficerska, [praktycznie nie istnieje, bo walczy ...po drugiej stronie barykady. Albo zwiała do Rosji. A wszystko dlatego, że owa kadra oficerska kończyła rosyjskie szkoły wojskowe.
      To, że armia nie chce walczyć z własnym narodem - jakoś pan poseł PO nie zauważył.
      Nie zauważył też, że praktycznie jednostki militarne walczące w Donbasie w podobno imieniu Kijowa - nie są w niczym podległe dowództwu armii ukraińskiej. Ani tez władzy państwowej.
      Prywatne armie, najemnicy, wynajęta NATO-owska kadra oficerska dowodząca nie przeszkolonymi ludźmi z przymusowego poboru na siłę wcielanych do armii ....
      I to ma być ów społeczny zryw za UE, europeizacja Ukrainy i walka z "terrorystami"?
      Polska to popiera, prezydent RP jedzie do Kijowa świętować "Majdan" - jakiś obłęd.

      Usuń
  17. Szef doradców pani premier , Vincent J. Rostowski nie brał udziału w spotkaniu z premierem Orbanem . Ale to on skomentował do mediow ich przebieg stwierdzając ze Orban został "przywołany do porządku".
    Nie wiadomo jak traktować takie stwierdzenie - jako oficjalne stanowisko czy prywatną opinię . Jest ono obraźliwe bo szef doradcow premiera sugeruje ze Węgry nie są krajem suwerennym, a jego premier nie jest samodzielny.
    Pan doradca zachowuje sie jak namiestnik Wielkiego Brata. Przygotowuje antyrosyjskie wystąpienie które E.Kopacz potulnie odczytuje z kartki na konferencji prasowej. Potem doradca opiniuje przed mediami przebieg spotkania w jedynym tylko - antyrosyjskim kontekście. To pokazuje w jakim charakterze J. Rostowski został narzucony szefowej polskiego rządu - ma pilnować żeby pani Kopacz nie zrobiła czegoś na własną rękę. Z tym akurat nie ma żadnych problemów bo pani premier jest w pełni spolegliwa. Czytała z kartki zadanie domowe z takim zapałem ze nikt nikt juz nie może miec wątpliwości w którym szeregu stoi Polska w walce z Putinem.

    Gdyby nie wystąpienie Orbana to można było odnieść wrażenie ze spotkanie poświęcone było wyłącznie Ukrainie i kwestiom historycznym. Lataly slowa - dyktatura, zbrodnie, walka, wolność i niepodległość, Ukraina , Rosja, europejska, solidarność itp. No i oczywiście było poświęcone rzeczy najważniejszej - " przywołaniu węgierskiego szefa rządu do porządku".
    Sam Orban nie wypowiedział na ten tematy ani słowa, pominął to całkowitym milczeniem. Mówił wyłącznie o konkretach i kwestiach praktycznych (kto chce wiedzieć więcej może ogladnąć np. na portalu tvn24.pl).
    Różnica w wystąpieniach była ogromna. Pani premier czytała z kartki propagandowe wystąpienie które przygotował jej doradca Rostowski do spółki z doradcą Kamińskim, a jej węgierski gość mówił z głowy o innych sprawach , jakby dotyczyło to innego spotkania.

    Co sie tyczy stanu faktycznego to nie wiadomo co powiedział Orban na spotkaniu szefowej rządu . Mozna jednak zakladac ze prawdopodobnie to samo co amerykańskiemu senatorowi, Mc Cainowi :

    Przestań pieprzyć Ewka, ty sie nie liczysz.
    Liczą sie Niemcy bo dzięki nim mamy u siebie miejsca pracy i liczy sie Rosja bo dostarcza nam gaz i ropę.

    W tym samym czasie za oknem szykowała sie demonstracja rolników i Ewka błądziła juz myślami gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Bobrzę,
      święta racja, w tym, co Pan pisze, ale mam prośbę i to ogromną - u mnie na blogu - osoby krytykowane traktujemy z szacunkiem, z poszanowaniem ich ludzkiej godności. .
      Krytykujemy ich działania, prowadzoną politykę wypowiedzi - ale na Boga, nie piszemy o pani premier - "Ewka"!
      Pani premier jest w tym blogu - Ewą Kopacz, premier Kopacz itp
      Takie tykanie jest werbalnym chamstwem i ja z jego wszelkimi przejawami w dyskusji publicznej zdecydowanie walczę.
      Dlatego bardzo proszę o tym pamiętać Drogi Panie Andrzeju.
      Po to wprowadziłam cenzurę w blogu (monitorowanie komentarzy), by próbom sprowadzania dyskusji do poziomu rynsztoka - przeciwdziałać.
      Tu nie ma miejsca na spluwaczkę dla negatywnych, zwerbalizowanych ludzkich emocji.
      Proszę mieć na względzie fakt, że teksty w blogu - zarówno moich felietonów i artykułów, jak i umieszczanych pod nimi komentarzy - czytają ludzie w wielu państwach na całym świecie, docierają one do różnych środowisk, w tym też politycznych, m.in .do MSZ Rosji, Niemiec, nawet Ukrainy.
      Dlatego zależy mi, by poziom bloga - nie był skażony werbalna agresją, chamstwem, nietolerancją itp. grzechami, jakimi, karmi się na co dzień polska polityka i jej komentatorzy.
      O polityce można mówić i pisać ostro, ale z kulturą słowa i bez naruszania cudzej godności.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  18. Przepraszam.
    Man nadzieje ze do poniższego nie będzie zastrzeżeń.

    Przewodniczacy Donald Tusk sie zdenerwował.
    Wkurzony na nieskuteczność Merkel i Hollanda w ratowaniu Poroszenki przed Putinem , postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Piszą ze zadzwonił do brytyjskiego Camerona i wspólnie z nim radził co robić. Po naradzie Cameron ogłosił ze UE zastosuje nowe sankcje jeśli Rosja nie zaprzestanie agresji. Na razie skończyło sie na ostrzeżeniu ale wygląda na to ze działania Tuska to jakas konkurencja dla Merkel i Hollanda. Teraz mamy dwa duety (jeden mix) które różnymi sposobami próbują sobie poradzić z Putinem. Ciekawe który z nich okaże sie skuteczniejszy. No chyba ze wszystko to są działania pozorowane - Cameron grozi Rosji na odczepnego bo zadzwonił do niego Tusk, a sam Tusk nie miał innego wyjścia bo zadzwonił do niego Poroszenko. Ważne ze podczas rocznicowej fety na majdanie, Donald będzie mógł z czystym sumieniem powiedzieć przyjacielowi Petro, ze sie starał i robił co mógł.
    To pokrzepi Poroszenke bo jak pisze Reuters na majdanie będą tłumy ale nastroje panują "sombre" . Jakby kto nie wiedział to znaczy "ponury".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Panie Bobrze,
      moje zastrzeżenia były na marginesie. bardzo cenię Pana uwagi i opinie.
      Chyba nawet Tusk ma informacje, że Poroszenko nie panuje nad tym co się dzieje w Donbasie i pod egidą Kijowa trwa nadal ostrzał Doniecka i regularna wojna z powstańcami.
      Chyba żadne służby wywiadowcze z UE, poza polskimi - nie wierzą w to co gada Poroszenko i jego ludzie.
      Polska ogłosiła się adwokatem Ukrainy, więc Poroszenko szuka wsparcia unijnego u Tuska, bo już się przekonał że tercetu równoleżnikowego, tj z osi Paryż - Berlin - Moskwa - nie przeskoczy. USA też dużo gada, ale Poroszenko chce armii z wyposażeniem. Najlepiej zachodniej, by ja na ukraiński sposób użyć do walki z "terrorystami" ze wschodu kraju.Ale to też mu nie wyjdzie, tak samo jak nie wychodzą reformy gospodarcze czy administracyjne w państwie.
      Od kwietnia ludzie dostaną prawie trzykrotnie wyższe rachunki za gaz i energię, to dopiero zacznie się "Majdan" na Ukrainie.

      Usuń
  19. Najnowsze doniesienia medialne - "Rosjanie finansują w Polsce V kolumnę". Poseł Biernacki bije na alarm .

    "Rosjanie wkładają wiele wysiłku w szerzenie stosownych dla nich treści. Biernacki twierdzi, że Rosjanie przeznaczyli bardzo dużo swoich struktur finansowych i organizacyjnych na wysokim szczeblu na funkcjonowanie tak zwanej piątej kolumny".
    Inny poseł Wziątek ze specjalnej komisji dodaje :
    "Jeśli jest to propaganda, która narusza podstawy bezpieczeństwa naszego państwa, to jest to niebezpieczne".

    Widac ze nie ma żartow.
    Bardzo sie zdenerwowałem z tego powodu.
    Rosjanie znowu coś knują przeciwko nam.
    Uspokoiły mnie dopiero zapewnienia obu posłów ze :

    1. " Zjawisko to jest na bieżąco monitorowane"

    2. " Osoby, które się tym zajmują są pod baczną obserwacją naszych służb".

    3. "Jeśli zostanie przekroczony próg bezpieczeństwa to nasze służby będą reagowały"

    Świadomość tego ze osoby które zajmują sie tą paskudną działalnością są pod obserwacją - pozwalają mi spokojnie spać.
    Zwłaszcza ze to nie jest zwykla obserwacja - ona jest "baczna".
    Nic nam nie grozi na szczęście - to bardzo dobrze.
    Zapewnienia panów posłów dodały mi otuchy

    http://m.interia.pl/fakty/news,nId,1675243

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alternatywne źródło informacji - to propaganda?
      A jak w Polsce robi się telewizje Biesłan - to nie propaganda?
      Problem monitorowany? Wiem to od bardzo dawna, bo już WPROST nasyłało na mnie ABW.
      Wziątek,poseł SLD ze Szczecina - już ja mu dam wycisk na najbliższym spotkaniu za pkt 2. Zadam mu wprost bezczelnie pytanie - czy tym monitoringiem jestem objęta i czy jest to zgodne z konstytucją RP. To że jestem na widelcu służb wiem i to od dawna, bo w Polsce niezależność myśli, opinii i i upubliczniane nigdy nie było mile widziane. A mnie zawsze interesowały tematy uznawane za tzw. "drażliwe". I to jeszcze w czasach, gdy SLD było u władzy i "opiekę" mam od tamtych czasów. Najbardziej uwierało to moich kolegów z SLD, zwłaszcza gdy dobrałam się publicznie do tyłka wiceprzewodniczącemu wojewódzkich władz SLD.
      Nie wygrał ze mną. Racja była po mojej stronie. I do końca życie mi tego nie darował.
      Teraz to poseł Wiącek będzie musiał mi wytłumaczyć jak się ta "opieka" ma do polskiej konstytucji i wolności słowa w Polsce.
      Wszak pisze do rosyjskich mediów, Głos Rosji to teraz Sputnik, i mój artykuł już tam jest. I będą kolejne na drażliwe tematy. Czyli jestem "V kolumna" i pod "baczą uwagą". Tyle,że ja występuje jawnie i wykorzystuję swoje konstytucyjne prawa i wolności.
      Tak więc panie bobrze z tym spaniem - to raczej chyba nie za bardzo spokojne. Utrzymuje Pan kontakt z podejrzaną osoba, czyli ze mną.
      Za to ja zapewniam Pan, chociaż jestem ta V kolumna - że Rosja nic nie knuje przeciwko Polsce, przynajmniej - a ja - na pewno. No poza obnażaniem polskiej głupoty politycznej, medialnego i politycznego zakłamania oraz uprawiania w polityce prywaty.
      Na marginesie - obaj posłowie mają spore braki w wiedzy na temat "ruskiej propagandy", bo Głos Rosji w języku polskim ukazywał się od bardzo wielu lat. Poza tym ukazuje się tez w innych językach, np. w jęz. angielskim, jak też inne rosyjskie media - i każdy kto chce, może sobie te media czytać, słuchać czy oglądać.
      A tu nagle zmodyfikowany Głos Rosji i przerobiony na Sputnik - wywołuje jakieś polityczne relacje.
      Niebawem opublikuje artykuł na temat tzw. wojny hybrydowej, którą w USA i UE prowadzi Rosja, prezentując alternatywne wieści ze świata.
      Internet dał ludziom wielki wybór i kreowanie jednego oglądu świata, generalnie wg kreacji Zachodu, nad czym tak szalenie ubolewa małżonka marszałka Sikorskiego - szlak trafił. Zwłaszcza w odniesieniu do Rosji, a teraz do Ukrainy.

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz usunięty za naruszanie obowiązujących tutaj zasad dyskusji (pomówienie).

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz usunięty za naruszanie obowiązujących tutaj zasad dyskusji (wulgaryzmy).

      Usuń