UKRAINA
 |
Uczestnik "pokojowej" demonstracji w Kijowie |
Reakcja polskich władz i większości
polskich mediów na ukraińskie wydarzenia ostatnich dni przypomina objawy
delirium tremens [1]
lub innej ciężkiej psychozy.
Mimo, że premier, nb. historyk z
wykształcenia, zachowuje z trudem w publicznych wypowiedziach, jaką taką
trzeźwość umysłu, to i jemu trafiają się przedziwne lapsusy w postaci
przypisywania cech obywatelskiej demokracji tzw. Majdanowi, choć przypomina on
raczej sejmik kozacki z XVIII w.
Polityczny establishment w Polsce i
wtórujące mu emocjonalnie media zapominają, że swoim zachowaniem, swoimi
wypowiedziami upublicznianymi w mediach - kształtują pewne wzorce zachowań w
społeczeństwie. A te wzorce niebawem obrócą się przeciwko legalnej władzy w państwie
i przeciwko porządkowi prawnemu - przy najbliższej nadającej się okazji.
Widziane ze Lwowa
Ale
nim napiszę o tym bardziej szczegółowo, chciałabym przytoczyć fragmenty
wypowiedzi Marii Pyż, dziennikarki z Polskiego Radia we Lwowie, którą
zamieścił, nb. prawicowy „Nasz Dziennik”, a ja znalazłam na portalu Polish Club
Online w artykule „Media pokazują Ukrainę niezgodnie z prawdą” [2].
„Jako
osoba mieszkająca na Ukrainie - pisze dziennikarka - chcę powiedzieć, że to, co pokazują media, jest
niezgodne z prawdą. Dlaczego? Tu trzeba zauważyć niektóre rzeczy. Media, które
chcą publikować prawdę, są zagłuszane głosem mediów z głównego nurtu. To, co
głoszą polscy (i nie tylko) dziennikarze, powtarzający jak barany hasło „sława
Ukrainie”, jest obrzydliwe, a wiara w to, że nikt nie wie, co znaczy to hasło,
jest po prostu zatrważająca, bo kończy się ono stwierdzeniem „smert’ lacham”.
„Ukraina ponad wszystko” – skąd to hasło się wzięło i czy niczego Wam nie
przypomina?” – Pyta polska
lwowianka, przypominając najbardziej mroczne tradycje nacjonalistów
ukraińskich, które bezmyślnie powielają polscy dziennikarze. Po czym sprowadza
polski przekaz o Ukrainie na ziemie, do rzeczywistego wymiaru.
I
zadaje szereg istotnych pytań:
„Teraz główne
pytanie, – od czego to się zaczęło? Że przebrała się miarka? Niekoniecznie.
Chcieli ludzie do Europy? A czy dotrą do niej z koktajlem Mołotowa w ręku? Czy
obecny prezydent Ukrainy nie został wybrany w legalnych wyborach? Czy nie było
to kilka przynajmniej spokojnych i może nawet lepszych lat niż za Juszczenki?
Czy nie wstrzymał on inflacji, którą pozostawił po sobie były prezydent
Ukrainy? Szacunek mu się należy nawet za to, że pościągał tytuły bohaterów z
Bandery i innych członków OUN-UPA”.
Okazuje się, że ten opluwany i zeszmacony ze wszystkich stron przez polskich polityków i media prezydent
Janukowycz - ma zupełnie inne oblicze w
oczach mieszkańców Ukrainy.
Dziennikarka
z Lwowa pisze dalej:
„Mówią o totalitarnym reżimie – a przecież było
wszystko w miarę dobrze. Przynajmniej normalnie pracowały urzędy, organizacje
społeczne tak ważne dla Polaków, których istnienie w obecnej sytuacji stoi pod
znakiem zapytania. Ludzie w Kijowie, a teraz nie tylko, bo w innych miastach
też, nie bali się wychodzić z domu. A teraz? Co mamy? Tu można wyliczać w
nieskończoność. Co z tego wyniknie? Każde prawo ma dwie strony. O ile dla
Polaków, jak i innych mniejszości narodowych jest źle, to dla Ukraińców
zabezpiecza porządek. I tu nie ma, co się dziwić, bo kto widział pokojowe
demonstracje z ludźmi w kaskach, zasłoniętą twarzą i narzędziem do walki w
ręku?”
Słuszna
uwaga. Polscy politycy i media zapominają, że gloryfikując wydarzenia na
Ukrainie i sam kijowski Majdan - gloryfikują siłowy i destrukcyjny model
demonstracji społecznych, czy też społecznego niezadowolenia, lansowanych przez
skrajną prawicę i nieodpowiedzialnych liderów opozycji - zamiast je publicznie zdecydowanie
piętnować.
Widać szybko
zapomnieli polscy politycy i dziennikarze, oraz wszelkiej maści komentatorzy i
„eksperci”, co potrafili robić na ulicy „pokojowy demonstrant” pod sztandarami
naszej prawicy. Np. podczas antyrosyjskich awantur w czasie zawodów EURO 2014, czy w
czasie innej „pokojowej” manifestacji w czasie obchodów listopadowych święta
narodowego. Zapomnieli dzikości tłumu atakującego „koktajlami Mołotowa”
ambasadę Rosji. Zapomnieli o agresywnych demonstracjach związkowców i paleniu
przez nich opon przed gmachem Sejmu.
I kolejna
riposta dziennikarki z Lwowa na doniesienia z Ukrainy polskich mediów i opinie
polskich polityków:
„Kto Wam powiedział, że na Ukrainie nie było wolności
słowa i myśli obywatelskiej? Kto mówił, że było tak źle, aby stało się jeszcze
gorzej? Kto powiedział, że to Berkut zastrzelił ludzi? Kto widział, skąd
leciały kule? Oczywiście, że Berkut nie miał prawa bić ludzi wtedy, gdy jeszcze
była pokojowa demonstracja. (…) Po co wdzierać się do rad obwodowych w Równem,
Chmielnicku, Czerkasach, Lwowie i innych miastach? Czy jest normą niszczenie
przez tłum budynków rządowych? Czy to normalne, że przewodniczący obwodowej
rady Iwano-Frankiwska klęka przed ludźmi? Czy na porządku dziennym jest
zmuszanie przewodniczącego obwodowej lwowskiej rady do podania się do dymisji?”
I zastanawia
się, w odróżnieniu od polskich mediów i polityków, nad absurdami Majdanu – „Czy na ich miejsce przyjdą lepsi? Czy
właśnie nie ci przewodniczący od początku wspierali Majdan? Czy to nie spod
lwowskiej rady jechało codziennie kilkadziesiąt autobusów do Kijowa? Gdzie jest
logika?”
I stawia
pytania, które powinni postawić sobie także nasi dziennikarze i politycy: „Kto płaci za jedzenie, spanie i leczenie
tych ludzi? Kto przewodniczy strajkom w Kijowie i innych miastach? Kto
zabezpieczył strajk oponami, kaskami, workami z piaskiem i innymi rzeczami? Czy
to normalna pozycja obywatela - zrywanie bruku z ulicy i rozbijanie go
młotkiem? Przecież to wszystko kosztuje. I to nie mało. Kto zapłaci za odbudowę
miasta i zniszczone mienie, m.in. nie tylko w kijowskich urzędach? Jak urzędnicy
mają pracować w tym wszystkim? Jak ma
funkcjonować państwo?” (…)
A
póki trwają w Kijowie pokojowe godziny, możemy się zastanowić – czy nie jest
zbędną ingerencją w wewnętrzne sprawy państwowe postawa Brukseli? Czy mają
prawo mówić, że z tym prezydentem nie będą się umawiać? A z jakim? Czy nie są
zbędne gesty ze strony USA w wypowiedzi, że rozważają możliwość wprowadzenia
sankcji? I jak tu oceniać wypowiedzi z Rosji, że mogą Ukrainie pomóc?”
Potem gorzko stwierdza, realnie
oceniając sytuację w swoim kraju : ”(…)
- Czy Janukowycz dobrowolnie odejdzie od
władzy i rozpłynie się w mroku Majdanu? Nie!
- Czy Tiahnybok odżegna się od
neofaszystowskich haseł i przekreśli cały program partii Swobody? Nie!
- Czy Jaceniuk pomagający Tymoszenko i
dzięki temu mający w ogóle jakiekolwiek poparcie jest w stanie coś zaproponować
Ukrainie? Nie!
- Czy Kliczko, który ma niby najlepsze
rokowania według sondaży europejskich na bycie prezydentem Ukrainy, może nim
zostać? Nie!
Tu
sprawa jest banalnie prosta – Janukowycz mocno trzyma władzę, Tiahnybok nie
zrezygnuje z ideologii, która jest obca większości Ukrainy, Jaceniuk po prostu
nie może, a Kliczko jest obywatelem Niemiec. I co w tej sytuacji ma począć
zwykły obywatel?
Główne
pytanie siedzące we wszystkich głowach – co dalej zrobić z Majdanem? Czy ci
ludzie mogą tam stać wiecznie? Czy obecna władza pójdzie na ustępstwa? I na
czym w ogóle one mają polegać? Kto w wyniku tego wszystkiego dojdzie do władzy?
I
jeszcze jedno – w którym miejscu zaczyna
się demokracja lub gdzie ona się kończy? Gdzie tu jest miejsce dla zwykłego
obywatela?
Może
to wszystko tylko cudzy scenariusz rozgrywki, krwawej i okrutnej?
Co
będzie dalej?”
Polacy chcą decydować za Ukraińców
Tyle z
Lwowa - Ukraina widziana okiem tamtejszej Polki. Bardzo realny obraz, który w
Polsce jest zupełnie ignorowany, przykryty infantylną rozhisteryzowaną relacją
z kijowskiego pola bitwy. Trupy, strzały, jęki rannych, lazarety, dzielne
sanitariuszki, modły i młódź na barykadach. Wredny prezydent i jego Berkut a
przeciwko niemu dzielni rebelianci, nie ważne, że pod nazistowskimi flagami.
Nic dziwnego, że młodzi warszawiacy, pełni chwalebnych ideałów przegranego
Powstania Warszawskiego rwą się do walk na kijowskim Majdanie. Dla nich to
kolejny film Wajdy, tyle, że na żywo, z prawdziwą adrenaliną. Premier i prezydent
RP śrubują te niezdrowe namiętności i wzywają polskie społeczeństwo do
zapalenia świeczek w oknach na znak solidarności z Ukrainą.
Ale nikt nie
odpowiada, ani politycy, ani dziennikarze, z jaką Ukrainą.
Czy za tąką -
liczoną w tysiącach ludzi na kijowskim Majdanie, rządzącym się atawistycznymi
zasadami plemiennymi, z armią ok. 5 tys. wyszkolonych nacjonalistycznych
bojowników z bronią w ręku, gotowych do utopienia kraju w bratobójczych walkach
na śmierć i życie, ze stadem nieopanowanej młodzieży z błyskiem szaleństwa w
oczach, z politykami opozycji, którzy nie potrafią ze sobą współpracować, piorą
się po pyskach w parlamencie, omijają literę prawa a cywilizowane obyczaje
polityczne są im absolutnie obce?
Czy może za
tą Ukrainą liczoną w dziesiątkach milionów obywateli, którzy są przerażeni
eskalacją agresji na kijowskim Majdanie, nie podzielają jego dążeń i
interwencji obcych w ich własnym kraju, którzy marzą o pokoju i bezpieczeństwie we własnej
ojczyźnie?
Kogo wychowujemy na kanwie kijowskich
wydarzeń
Zreasumujmy
to, co się publicznie ustami władzy i mediów promuje i pochwala w związku z
wydarzeniami na kijowskim Majdanie, i co przeciętny Polak - statystyczny Kowalski, zwłaszcza młody, niedoświadczony - koduje sobie w
szarych komórkach:
- W Europie z błogosławieństwem szefostwa UE i USA,
przy pomocy polityków UE w imię partykularnych interesów politycznych wąskiej
grupy ludzi można bezkarnie urządzić krwawy zamach stanu w dowolnym państwie.
- Jak nam się nie podoba legalnie i
demokratycznie wybrany rząd, prezydent lub licho wie, kto z politycznego kręgu
władzy w państwie, albo nie odpowiada nam jego linia polityczna - można
bezkarnie urządzić „pokojową” demonstrację ze strzelaniem z broni wyposażonej w ostrą amunicję do policji, z zajmowaniem urzędów publicznych, przejmowaniem strategicznych elektrowni, gdzie
wolno spalić wszelką dokumentacje i główne serwery. Unia nas jeszcze za to
pochwali, wyasygnuje forsę, przeszkoli ludzi a nawet wyposaży w kamizelki
kuloodporne i broń oraz ostrą amunicje naszej, polskiej produkcji.
- W imię tych samych celów możemy podpalić
bezkarnie konserwatorium, filharmonię, zdemolować największy plac w stolicy,
rozbić kilka pomników, a nawet spalić cały Pałac Kultury. Jak się jest
obywatelsko niezadowolonym z legalnej, demokratycznie wybranej władzy – każda forma
dewastacji mienia publicznego jest dozwolona.
- Można w imię tych samych celów w zachodnich
mediach oskarżać prezydenta Komorowskiego, że jest złodziejem, ma 200 mln USD w
zachodnich bankach, jest bandytą i ma krew na rękach.. To samo można bezkarnie
twierdzić o premierze Tusku.
- Jak nam podpadnie jakiś policjant, to możemy
sobie pójść pod jego dom i palnąć mu salwę w głowę. Oczywiście zabijając.
- W czasie wszelkich manifestacji wytrenowane
grupy nacjonalistów, kiboli i chuliganerii są mile widziane, najlepiej gdyby
były uzbrojone. Policja ma się trzymać z daleka, najlepiej jak zostanie w
koszarach. Jest to ostatni standard unijny.
- Jak nam się pomyli obstawa Obamy z "ruskimi"
agentami, czy komuchami z PRL, to możemy Jankesów wyciągnąć z auta, obić na kwaśne jabłko i zamknąć
do piwnicy. Ale jak komuś zechce się uczynić to samo wobec obstawy legalnego premiera
czy prezesa PiS, to też możemy tak zrobić. Kilka ran kłutych czy postrzałowych
można zadać. Nikt się o takie drobiazgi nie będzie czepiał i tak będzie winien
Tusk.
- Jak nam się nie podoba system zarządzania
państwem, to konstytucję zmieniamy w ciągu godziny a posiedzenie parlamentu
zwoła kibol ze Śląska. Jak się posłom to nie spodoba, to można im obić buzie i
nieco poturbować w parlamencie. Jest to ostatnio lansowany wzorzec
europejskiego parlamentaryzmu. Przez polskie władze i dziennikarzy chwalebnie
upowszechniany w mediach.
- Maltretowanie, katowanie i tortury –
dozwolone. Jak w partii opozycyjnej są antagonizmy z inną partią opozycyjną, to
w czasie kilkumiesięcznego protestu na Placu Defilad, po podpaleniu hotelu i
kilku okolicznych domów, zbudowaniu z płyt granitowych, tramwajów i ciężkiego
sprzętu budowlanego barykad, możemy antagonistów połapać, skatować, a nawet
powiesić na latarni. To samo dotyczy policjantów,
tajniaków, agentów ABW, CBA i innej maści oraz wszelkie służby porządkowe w
kraju. Sędziów i prokuratorów – też. Jak znajdą trupa – oskarżamy legalną
władzę – prezydenta, rząd i policję, której aktualnie nie lubimy z różnych
partykularnych powodów. To przejaw wysoko rozwiniętej europejskiej demokracji, opartej
na wartościach.
- Kiedy jednak ktoś się w UE tym wszystkim
zdenerwuje i zechce nam udowodnić bezprawie – natychmiast oskarżamy o wszystko Władimira
Putina i Rosję.
Przypuszczam,
że kilka doskonale udokumentowanych sposobów manifestowania obywatelskiego
niezadowolenia, podpatrzone w Kijowie i ochoczo promowane przez polityków i
dziennikarzy polskich , unijnych i z USA w naszych mediach - przy najbliższej okazji zostaną wcielone w życie
i przetrenowane na polskich ulicach.
Jak
poleje się krew na warszawskich ulicach, będą trupy, kto będzie mediatorem?
Niewykluczone,
że rosyjski rzecznik praw człowieka….
Jak się
znajdzie ktoś odważny i poprosi prezydenta Putina o pomoc.
[1] Delirium
tremens (łac.) - majaczenie alkoholowe majaczenie drżenne, biała
gorączka – stan zaburzeń świadomości z iluzjami, omamami oraz urojeniami
trwający do tygodnia. Często towarzyszą mu zaburzenia wegetatywne i inne objawy somatyczne. Jest
spowodowany nagłym odstawieniem lub zmniejszeniem dawki alkoholu.
Prawdopodobnie grają rolę również czynniki toksyczne. Śmiertelność wynosi
poniżej 4%.