sobota, 11 maja 2013

Patriotyzm lingwistyczny Radka Sikorskiego


Spotkanie ministrów spraw zagranicznych Rosji, Niemiec i Polski w Warszawie, praktycznie niezauważone w Polsce, zaowocowało zgoła niecodzienną sytuacją – zmianą nazewnictwa rosyjskich miast i jednostek administracji federalnej. Wszystko w imię patriotyzmu lingwistycznego szefa polskiej dyplomacji.


Rozmowa na FB z Radkiem Sikorskim
Minister Sikorski do tego spotkania szykował się od rana … „ćwierkając” swoim zwyczajem w Internecie i prezentując na stronach twitter’a i facebook’a, m.in. lęki przez Rosją i jej „wrogim” ustawianiem rakiet na granicy z NATO, czyli Polską. Z tej okazji wymieniłam z nim kilka zdań na temat Kaliningradu, który w oficjalnym języku polskiego MSZ nie jest żadnym Kaliningradem, ale …Królewcem. Na zwróconą uwagę, że „ministerstwo to nie prywatny folwark, ale urząd państwowy i należy w nim posługiwać się rzeczywistymi nazwami miast w Rosji”, minister Sikorski odpowiedział: - Sugeruję więcej patriotyzmu lingwistycznego. Królewiec jest poprawną nazwą a Londyn i Paryż też nie są polskie....

 Można rzec, mało ważna przepychanka słowna niepoważnego człowieka na ministerialnym stanowisku. Ale okazało się, że nie. I cała sprawa ma dalszy ciąg i przysłowiowe drugie dno.

Po spotkaniu ministrów Siergieja Ławrowa z Guido Westerwelle i Radosławem Sikorskim, z not MSZ jak i z samych publicznych wypowiedzi ministra Sikorskiego, wynika, że jego lingwistyczny patriotyzm obejmuje nie tylko Kaliningrad, ale także… jednostki administracyjne państwa rosyjskiego.

Oficjalna informacja MSZ w Internecie
Minister Sikorski nazwał trójstronną formułę spotkań szefów MSZ Polski i Niemiec z szefem rosyjskiej dyplomacji –… Trójkątem Królewieckim, natomiast Obwód Kaliningradzki został przez ministra Sikorskiego przemianowany na ….Okręg Królewiecki. To samo powtarza się w notach MSZ[1] i depeszach PAP o tym spotkaniu.

Kaliningrad obecnie
Tymczasem Kaliningrad, przed II wojną światową noszący niemiecką nazwę Königsberg, ma pruski rodowód. Miasto zostało założone w 1255r. na miejscu pruskiej osady Tuwangste przez rycerzy zakonu krzyżackiego. Po dwóch wiekach, przez kilka miesięcy na przełomie 1454/1455 r. zostało włączone do Polski przez króla Kazimierza IV Jagiellończyka, który utworzył województwo królewieckie ze stolicą w Królewcu. Polska nazwa Królewiec wywodzi się z pruskiej nazwy – Coningsberg, czyli Królewska Góra, na której krzyżacy postawili swój zamek. 12 kwietnia 1455 miasto zostało odbite przez wojska krzyżackie a województwo przestało istnieć.11 lat później Königsberg, jako stolica Prus Zakonnych, następnie Książęcych, na 191 lat stał się lennem Królestwa Polskiego (1466-1657). Od 1657 r. miasto ponownie znalazło się we władaniu królów Prus, Cesarstwa Niemieckiego i Rzeszy Niemieckiej. Po II wojnie światowej weszło w skład ZSRR, 4 czerwca 1946 r. zmieniło nazwę z Königsberg (Кёнигсберг) na Kaliningrad. 

Lingwistyczny patriotyzm Radka Sikorski pasuje do pruskiego w rodowodzie Kaliningradu jak wół do karety.

Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami RP (KSNG), podległa ministrowi administracji i cyfryzacji, zaleca używania nazwy miasta nadanej mu w 1946 r. przez Rosjan. Na swoim 22 posiedzeniu (26.10.2005) Komisja stwierdziła[2], że nazwa miasta „Królewiec, jako egzonim[3] jest dopuszczany, lecz niezalecany, nazwą zalecaną pozostaje – Kaliningrad”. I to zalecenie winno obowiązywać także ministra spraw zagranicznych naszego kraju.

Fragment informacji MSZ o "Okręgu Królewickim" ,
zamieszczonej na stronie internetowej ministerstwa
Natomiast coś takiego, jak „Okręg Królewiecki” - po prostu nie istnieje w Federacji Rosyjskiej. Rosja ma 4 okręgi[4], jako jednostki administracyjne państwa[5], ale „królewieckiego” ani nawet „kaliningradzkiego” w tym gronie nie ma. Zamiast spędzać czas na bezsensownych zabawach w Internecie z twitterem, szef polskiej dyplomacji powinien pożyczyć od synów atlas i zabrać się za naukę geografii. 

Lingwistyczno - patriotyczne popisy „królewieckie” ministra Sikorskiego są żenujące. Mogę zrozumieć, że mu rosyjski patron miasta ideologicznie nie odpowiada, ale Radosław Sikorski nie jest politycznie zaangażowanym dziennikarzem prywatnej gazety piszącej o Katyniu, ale ministrem w polskim rządzie, winien swoje historyczne emocje i awersje wobec Rosji trzymać na wodzy.

Wiem też skąd się wywodzą historyczne ciągoty polonizacyjne ministra Sikorskiego wobec rosyjskiej enklawy, których nie aprobuję. Niemiej jednak, tendencyjne z tego powodu przekręcanie nazwy miasta i obwodu Federacji Rosyjskiej i to na spotkaniu z Rosjanami, na którym jest się gospodarzem – to wyraz braku taktu, elementarnego wychowania i wyczucia dyplomatycznego.

Kolejne spotkanie szefów dyplomacji Rosji, Niemiec i Polski odbędzie się w Sankt Petersburgu, leżącego w Obwodzie Leningradzkim, a Lenin, jest u ministra też w niełasce. I co wtedy zrobi?

Proponuję kolejne spotkania „Trójkąta Królewieckiego” Radka Sikorskiego, kierując się reminiscencjami historycznymi, zorganizować w ramach niemieckiego patriotyzmu lingwistycznego - w Breslau (Wrocławiu) i rosyjskiego - w Stalinogrodzie (Katowicach).

Wypowiedź ministra Sikorskiego o patriotyzmie lingwistycznym (Facebook, 10.05.2013)

Artykuł ukazał się 13 maja 2015 r.
na stronach polskojęzycznej redakcji internetowej 
"Głosu Rosji"

Przedruki i upowszechnienie artykułu, opublikowanego w "Głosie Rosji"





____________________


[2] KSNG, zmiany wprowadzone na XXII posiedzeniu Komisji  (26 października 2005 roku) – „Rosja, nazwy dodane”,  patrz: http://ksng.gugik.gov.pl/nazew_pol_zm_2005-10-26.php

[3] Egzonim (od greckiego - ἔξω, éxō, "poza" i ὄνομα, ónoma, "nazwa") – nazwa używana w określonym języku dla obiektu geograficznego znajdującego się poza obszarem, gdzie ten język ma status oficjalny, i różniąca się swoją formą od nazwy używanej w języku lub językach oficjalnych na obszarze, gdzie znajduje się dany obiekt geograficzny. Termin ten został wprowadzony w 1957 roku a obecna jego definicja została zatwierdzona w 2002 roku na VIII Konferencji ONZ w Sprawie Standaryzacji Nazw Geograficznych.
Poprawne formy polskich egzonimów ustala  Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych, publikując ich wykazy. Polskie egzonimy, zwane są również polskimi nazwami geograficznymi świata, lecz termin ten jest nieco szerszy i obejmuje również nazwy, które formalnie nie spełniają definicji egzonimu, lecz w praktyce funkcjonują jako egzonimy.  Tak jest w przypadku Kaliningradu i Królewca, chociaż te nazwy dot. tego samego miasta, etymologicznie nie mają ze sobą nic wspólnego - ich łączenie i wymienność ma podłoże wyłącznie emocjonalno-polityczne wynikające z polskiej historii.

[4] Federacja Rosyjska składa się z kilkudziesięciu  jednostek administracyjnych państwa: 46 obwodów  (w tym  gronie jest Obwód Kaliningradzki), 1 obwodu autonomicznego, 21 republik, 9 krajów, 2 miast wydzielonych oraz 4 okręgów -  Okręgu Chanty-Mansyjskiegoi (Jurga), Okręgu Jamalsko-Nienieckiego, Okręgu Nienieckiego oraz Okręgu Czukockiego.


[5] Podział administracyjny Federacji Rosyjskiej – patrz: http://pl.wikipedia.org/wiki/Podzia%C5%82_terytorialny_Rosji , oraz patrz: http://akson.sgh.waw.pl/sknszw/rosja_v30/

8 komentarzy:

  1. Podła postać. Gra rolę lub jest amerykańskim angentem. Działa na szkodęe kraju. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasny Gwincie - minister Sikorski jest dla mnie infantylnym politycznym dyletantem, mówiąc kolokwialnie, który nie ma pojęcia o dyplomacji a swoim zachowaniem ośmiesza publicznie nasz kraj, działa na jego szkodę i realizuje polityczne plany niewiele mające wspólnego z polską racją stanu. Trudno mi wyobrazić sobie, że są to plany rządowe. Polska jest przez niego de facto skłócona praktycznie ze wszystkimi wschodnimi sąsiadami.Fala napięć politycznych z nimi jest bardzo duża i powinna wywołać stosowną reakcję w odpowiednich komisji parlamencie. Tyle, że w tym parlamencie nie ma nikogo kompetentnego w jakiejkolwiek partii politycznej, by na to zjawisko zwróciła uwagę. Są pojedyncze osoby, właściwie bez zaplecza politycznego, za słabe by rozliczyć z pracy Sikorskiego. Takie same z PO - nie mają odwagi.
    Moim zdaniem, Sikorski to taki upierdliwy wrzód na rządowym tyłku,nie bardzo wiadomo, co zrobić.Myślę, że premier o tym wie, ze ma tego świadomość.
    Co do jego ew. agenturalności, w IPN są oficjalnie i publicznie publikowane dowody, że był oto podejrzewany po 1989 r. przez władze naszego państwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Pani Zofio, Ciemny naród jednak chce inaczej i inaczej ocenia tego fatalnego bufona. .http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ktorzy-ministrowie-powinni-pozegnac-sie-z-urzedem,5514871,14300486,fotoreportaz-maly.html
    Inna gorsząca sprawa to fakt, że w publikacjach amerykańskich, Polsce wyznaczono rolę destruktora relacji między Niemcami a Rosją. Proszę sięgnąć po książkę Georga Friedmana "Następna dekada", którą to rolę Sikorski skutecznie wypełnia. A że przyjdzie nam drogo za to zapłacić to nikt o tym nie wie, a rząd ma wizję tylko do przetrwania do następnych wyborów. Po nim przyjdą inni, tyle samo warci, a Sikorskiego tym razem z PiSu dalej wyznaczą na ministra. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tylko nadzieję, że w Komisji Europejskiej, a zwłaszcza w Parlamencie Europejskim są normalni ludzie o szerszych horyzontach intelektualnych i ambicje ministra Sikorskiego bycia szefem dyplomacji UE - ostudzą skutcznie. Bo na razie jest on wrzodem na polskim tyłku, jak zostanie wybrany - będzie wrzodem na zadku całej UE.
    Radek Sikorski wylansował się na fobiach braci Kaczyńskich. Ma swój nieciekawy udział w awanturze kaukaskiej gruzińsko-rosyjkiej, ma swój udział w gazowych awanturach Ukrainy z Rosją inspirowanych przez Lecha Kaczyńskiego. Niezaprzeczalnie jest autorem pogorszenia się stosunków Polski z Litwą. Z Białorusią też mieszał i to nie tylko na poziomie polski, bo na unijnym - tez..
    Jako szef dyplomacji jest zbyt arogancki, zbyt radykalny, zbyt stronniczy, zbyt nacjoalistyczny i aż nazbyt amerykański.
    Ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego go premier Tusk nadal utrzymuje na stołku ministerialnym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Droga Autorko, sama sobie na to pytanie(retoryczne chyba) odpowiedziałaś. Radek Sikorski jest okiem i uchem Waszyngtonu w naszym rządzie i dlatego jest nieusuwalny. Za komuny był też taki nieusuwalny minister Kultury, nazywał się chyba Wroński. Dureń, bufon, a na dodatek skandalista, ale miał bezpośredni telefon do Kremla, tak jak nasz Radek (przynajmniej tak twierdzi) do Białego Domu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem jest usuwalny, ale nasza mitomania o USA jest ogromna i nie pozwala ona, tak mniemam, podjąć bardziej zdecydowanych kroków. USA nic nie zrobi jak minister Sikorski przestanie być ministrem. Na Polskę nie napadnie, a w gospodarce liczy się pieniądz a nie polityka. Sprawy istotne dla świata czy Europy, jak np. dot. Syrii rozstrzyga się nie na poziomie Sikorskiego, ale w relacjach np.: Putin - Cameron - Obama - premier Izraela. Ta nieusuwalność, bo telefon do White House, itp - to swoisty mit podsysany przez samego ministra.
    Dziwię sie ilu poważnych polityków daje się na to nabierać! Rradek Sikorski może co najwyżej namówić szefa amerykańskiej dyplomacji Kerry'egoo na kurtuazyjny list z okazji jakiegoś święta narodowego w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Do Anonima:
    Przykład pracy resortu ministra Sikorskiego i jego samego:
    http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130513/KRAJSWIAT/130519844
    Kłamstwa, skandal goni za skandalem, i nie są to, bynajmniej, błachostki.

    OdpowiedzUsuń