Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Atlantic Council, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Atlantic Council, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

03 sierpnia 2019

Gniazdo rusofobii wyrzucone z Rosji


 POLITYKA ZAGRANICZNA
BEZPIECZEŃSTWO NARODOWE
ROSJA
Decyzją Prokuratora Generalnego Federacji Rosyjskiej, Rada Atlantycka (Atlantic Council) - słynny amerykański think-tank - musi opuścić Rosję. Rada, której przewodniczy John Huntsman, ambasador USA w Rosji, została oficjalnie określona „niepożądaną organizacją” (нежелательной организацией), co jednoznaczne jest z rozwiązaniem i likwidacją w Rosji jej struktur i koniecznością zaprzestana działalności na obszarze Federacji Rosyjskiej. Decyzja prokuratora dostała ogłoszona 25 lipca br. i przekazana stosownym resortom rządu rosyjskiego.

Prokuratura uzasadnia swoją decyzję tym, że Rada Atlantycka „zagraża fundamentom systemu konstytucyjnego i bezpieczeństwa kraju”.

W POLSCE, W ROSJI, ...

W Polsce wiadomość ta przeszła praktycznie bez echa, co jest mnie raczej nie dziwi. Atlantic Council jest bowiem jest związana oficjalnie współpracą... z rządowym Polsko-Rosyjskim Centrum Dialogu i Porozumienia. I równie, jak w Rosji, jest źródłem, ostrej, wrednej rusofobii[1].
Przed szczytem NATO w Warszawie w 2016r. ukazał się pod egidą Rady Atlantyckiej szczególny, kuriozalny wręcz raport: Broń powstrzymywania: jak Polska i NATO powinny przeciwstawiać się odradzającej Rosji”[2], napisany przez brytyjskiego „jastrzębia” z szefostwa NATO w Europie (gen. Richarda Shirreffa) oraz lobbysty, pracownika przemysłu obronnego i  b. współpracownika Radosława Sikorskiego (Macieja Olex-Szczytowskiego).  
Autorzy raportu, poza zaleceniami pod adresem polskiego rządu, w tym: MON, MSZ, MF a nawet resortu kultury, nakłaniają władze Polski do prowadzenia działań dywersyjnych i sabotaży wobec petersburskiej energetyki, metro w Moskwie, państwowych mediów, w tym koncernu medialnego RT (Russia Today/Russija Segodnia) i innych obiektów. Polska w raporcie jawi się, jako oręż agresji NATO, skierowany przeciwko siłom Zachodnio-Północnemu Okręgu Wojskowego FR, przed którymi NATO „robi w gacie”.
To nie jedyny zresztą polski akcent w Atlantic Council.

Działająca od 1961r. Rada Atlantycka, poprzez swoje regionalne centra realizuje liczne projekty i programy, których celem jest, zgodnie z statutem organizacji, zbudowanie „bezpieczniejszego” świata za pomocą „centralnej roli NATO w rozwiązywaniu globalnych problemów”. Oficjalnie Rada - powołana do wspierania współpracy między USA a Europą Zachodnią, z biegiem lat stopniowo stawała się jednym z najbardziej wpływowych think tanków po obu stronach Atlantyku. Jak określa red. Artiom Filippow z gazety „Wzgliad”[3], „dzisiaj można bezpiecznie nazwać ją strukturą nie do odróżnienia od innych jednostek NATO”.
Atlantic Council na obszarze Euroazji realizuje jeden ze swoich najważniejszych programów, koncentrując się na Rosji, republikach poradzieckich i na krajach byłego Układu Warszawskiego oraz Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarcze (RWPG)j, tj. w  całym byłym bloku radzieckim na Bliskim Wschodzie. Szefem Centrum Eurazjatyckiego w Atlantic Council, jest były ambasador USA na Ukrainie John Herbst.

W różnych krajach, Rada Atlantycka opiera się na wsparciu ambasad amerykańskich, jak i na współdziałaniu z organizacjami pozarządowymi, które lansują amerykańską „miękką siłę”, na przykład w National Endowment for Democracy (NED - w Rosji zakazana w  2015 r.), przez Amerykańską Agencję Rozwoju Międzynarodowego (USAID - zakazana w Rosji w 2012 r.) czy jak w Polsce – przez  ...Polsko-Rosyjskie Centrum Dialogu i Porozumienia.
W każdym z krajów, w których działa Atlantic Council, współpracuje ona z przedstawicielami lokalnej niesystemowej opozycji. W Rosji jest to „Instytut Wolnej Rosji”, z którym Washington Research Center publikuje wspólne raporty analityczne.

DARCZYŃCY

Zerkając w rozliczenia podatkowe waszyngtońskiego think tanku za 2018r.  dosyć jasno zobaczymy, czyje de facto reprezentuje interesy. 
Wśród głównych darczyńców są: NATO, amerykański Departament Stanu, Facebook (!!!), brytyjskie, szwedzkie i norweskie MSZ, amerykański Departament Obrony, największy koncern wojskowy Lockheed Martin, Boeing Company, Raytheon, fundacje Rockefellera i Carnegiego, USNavy i Air Force i wielu innych przedstawicieli zarówno rządowych, jak i globalnych struktur.

Jest też ciekawostka z udziałem ...b. polskiego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Otóż w gronie sponsorów Atlantic Council  jest ukraińska firma energetyczna Burisma Holdings, słynąca ze skandalu dot. dochodzenia w spr. korupcji w Radzie Dyrektorów, w którą zaangażowany był Hunter Biden, syn amerykańskiego kandydata na prezydenta z ramienia demokratów  - Joe Bidena. Aleksander Kwaśniewski był w Radzie Dyrektorów razem z Hunterem Bidenem, a po jego odejściu -  nadal w niej pozostaje, do dzisiaj.

PŁASZCZYZNY DZIAŁALNOŚCI

Red. Artiom Filippow [4], analizujący długoletnią działalność Atlantic Council w Rosji, dzieli ją na kilka płaszczyzn.

Pierwsza – to płaszczyzna sankcji  - to nieustanne wezwania do ich utrzymania i wprowadzenia coraz to nowych sankcji przeciwko Rosji. Rada wykorzystuje do tych działań niesystemową opozycje rosyjską, która rywalizuje między sobą o „rosyjską dyktaturę”
Amerykańscy i zagraniczny „eksperci” Rady Atlantyckiej, także z Europy są zawsze gotowi służyć im swoją „pomocą”. W różnych okresach z takiej pomocy korzystali: Kasparow, Jaszyn, Kasjanow, Niemcow, Chodorkowski.

Druga – to płaszczyzna ekspertyz - dot. problemów w stosunkach między USA i Rosją. W każdej niemalże  wspomina się o mitycznym wręcz „zagrożeniu rosyjskim”, „wywrotowej działalności Rosji”, "rosyjskiej agresji", "dążeniu do imperialnej Rosji" i innych tego typu zachodnich sloganach antyrosyjskich. Takie analizy, diagnozy i raporty  dot. nie tylko polityki i gospodarki Rosji, ale też dot. sił zbrojnych Rosji, szykowane są bezpośrednio dla konkretnych członków  odpowiednich komisji w Senacie i Izby Reprezentantów Kongresu USA, a nawet dla rządów obcych państw
Autorami takich ekspertyz i raportów są z reguły wojskowi i dyplomaci, słynący z  ciężkiej rusofobii, jak n. Andreas Aslund, szwedzki dyplomata i ekonomista (starszy analityk Rady Atlantyckiej), słynący z ostrej krytyki Rosji i jej przywództwa, czy wspomniany już wcześniej brytyjski wojskowy z NATO - gen. Richard Shirreff .
Rosjanie pamiętają sensacyjny raport Rady Atlantyckiej „Konie trojańskie Kremla”[5], poświęcony domniemanym wpływom w krajach europejskich rosyjskich „jastrzębi”, w tym np., mających wpływ na  rosnąca popularność greckiej partii ultralewicowej „Syriza” czy ultraprawicowej „Świt”, co ma być „wywrotową działalnością” rosyjskiego przywództwa.

Trzecia – to płaszczyzna dziennikarskiej rusofobii. – Ci dziennikarze, którzy popisują się ostrą rusofobią są zapraszani do pisania właśnie takich raportów. Jak np. Elliot Higgins, założyciel dziennikarskiego portalu Bellingcat, znany ze skandalicznych „śledztw” dot. katastrofy malezyjskiego Boeinga, w którym oskarżenia są kierowane, oczywiście, pod adresem rosyjskiego wojska. Podobne materiały i raporty zostały przygotowane w przypadku Skripale, „Rushengate” czy innych „ostrych”  antyrosyjskich wydarzeń.
Generalnie, Rada Atlantycka wyraźnie hołubi tych wszystkich zachodnich dziennikarzy, którzy są krytyczni wobec Rosji, umieszczając ich na internetowej liście ekspertów i analityków, którzy są gotowi skomentować niemal każdy temat w sposób sprawdzony ideologicznie. Wartość tych komentarzy jest mniej więcej na tym samym poziomie, co raporty wyżej wspomniane.

Czwarta – to płaszczyzna ograniczania wolności słowa  - czyli zaangażowana walka z „rosyjską dezinformacją, kłamstwami i fałszywymi wiadomościami”. W tym celu, nieco ponad rok temu, Rada uruchomiła tzw. DisinfoPortal [6], który nie można ocenić inaczej, niż jako typowe polowanie na czarownice. Został stworzony w jednym celu: uniemożliwić ludziom na Zachodzie otrzymywanie wiarygodnych informacji o Rosji, które czerpią z niezależnych i alternatywnych źródeł.
Utworzony przez Radę Atlantycką portal jednoczy aktywistów internetowych w hybrydowej walce z Rosją, często z Ukrainy, Polski i krajów bałtyckich – w armię trolli, której jedynym zadaniem jest stworzenie „interaktywnego przewodnika internetowego na temat śledzenia kampanii dezinformacyjnych Kremla za granicą”. A wszystko z wrzaskiem o niebezpiecznych rosyjskich botach i rosyjskiej propagandzie, która na portalach społecznościowych, „pomogły wybrać Trumpa”  czy też „doprowadziły do ​​ Brexitu”.

***


W dzisiejszych czasach propaganda stała się dochodowym biznesem. Praktycznie wszyscy główni darczyńcy Rady Atlantyckiej korzystają z napięć z Rosją” uważa red. Artiom Filippow. I ma rację. Zadaje retoryczne pytanie: "czy interesy sponsorów z „Norwesko-Amerykańskiej Rady Przemysłu Obronnego” są odpowiedzialne za konstruktywne działania mające na celu dialog z Moskwą? Oczywiście, że nie. Wszystko, czego potrzebują, to kilka artykułów i konferencji na temat rosyjskiego zagrożenia zachodnich demokracji w Arktyce, po czym Oslo zamówi jeszcze kilka amerykańskich radarów i myśliwców".
Od kilku dziesięcioleci Rada Atlantycka prowadzi otwarty atak ideologiczny i informacyjny na Rosję, służący interesom amerykańskich sfer wojskowych. 
Decyzja Prokuratury Generalnej, stwierdzająca, że organizacja „zagraża fundamentom systemu konstytucyjnego i bezpieczeństwa kraju”, a zatem nie ma prawa otwierać nowych oddziałów w Rosji i jest zobowiązana do zamknięcia wszystkich istniejących, była logiczną koniecznością.  „Być może powinno to nastąpić kilka lat wcześniej”, zastanawia się red. Filippow ze Wzgliadu. I tu też muszę przyznać mu rację.







[1] Zofia Bąbczyńska-Jelonek: Atlantic Council: Dywersja i sabotaże w Rosji – rady dla polskiego rządu”, blog „Kwadratura koła polityki”, 8.08.2016r., patrz : https://sophico21.blogspot.com/search?q=Atlantic+Council
[3] Artiom  Filippow (Артем Филиппов): „Gniazdo rusofobii wyrzucone z Rosji” („Гнездо русофобии” изгоняют из России), Wzgliad (ВЗГЛЯД), 26.07.2019r. , patrz: - https://vz.ru//politics/2019/7/26/989456.html
[4] J.w.

[5] Dr. Alina Poljakowa Marlene Laruelle, Stefan Meister, and Neil Barnett : „The Kremlin's Trojan Horses: Russian Influence in France, Germany and United Kingdom, Report the Atlantic Council’s Dinu Patriciu’s Eurasia Center, 15.11.2016r.  Patrz – pełen tekst raportu: https://www.atlanticcouncil.org/images/publications/The_Kremlins_Trojan_Horses_web_0228_third_edition.pd


[6]  Same „obiektywne” informacje o Rosji - https://disinfoportal.org/

08 sierpnia 2016

Atlantic Council: Dywersja i sabotaże w Rosji – rady dla polskiego rządu



Raport Rady Atlantyckiej

Wpływowy think-tank „Rada Atlantycka” (Atlantic Council) z USA, związany współpracą z rządowym Polsko-Rosyjskim Centrum Dialogu i Pojednania, piórami brytyjskiego „jastrzębia” z szefostwa NATO w Europie (gen. Richarda Shirreffa) oraz lobbysty, pracownika przemysłu obronnego i  b. współpracownika Radosława Sikorskiego (Macieja Olex-Szczytowskiego), opublikował raport: „Broń powstrzymywania: jak Polska i NATO powinny przeciwstawiać się odradzającej Rosji”[1].

Autorzy raportu, poza zaleceniami pod adresem polskiego rządu, w tym: MON, MSZ, MF a nawet resortu kultury, nakłaniają władze do prowadzenia działań dywersyjnych i sabotaży wobec petersburskiej energetyki, metro w Moskwie, państwowych mediów, w tym koncernu medialnego RT (Russia Today/Russija Segodnia) i innych obiektów.

Polska w raporcie jawi się, jako oręż agresji NATO, skierowany przeciwko siłom Zachodnio-Północnemu Okręgu Wojskowego FR, przed którymi NATO „robi w gacie”.


CO NATO LEŻY NA SERCU

Raport, mimo, że jest kuriozalny, szokujący a czasem infantylny, jest jednak wart większej uwagi z kilku względów.

Po pierwsze, wskazuje, jak przyjęto w NATO zmiany zachodzące w rosyjskiej armii. „Rosja prowadzi najbardziej ambitny program modernizacji wojska w najnowszej historii i przeznaczyła całkowity budżet około 19,3 bln rubli do 2020r. na dozbrojenie”, donoszą autorzy raportu. Narzekając, że „mimo znaczących trudności gospodarczych w Rosji, (…) i wpływu sankcji Zachodu na sektor przemysłu obronnego Rosji, inwestycje te już teraz przynoszą znaczące wyniki”. Sankcje „wprawdzie ograniczają dostęp do niektórych technologii, z pewnością działają, jako czynnik w spowolnieniu tempa modernizacji wojska, ale nie są w stanie powstrzymać jej całkowicie”.

Rada Atlantycka, publikacją tego raportu potwierdza, że to nie wydarzenia na Ukrainie leżą u podstaw zachodnich sankcji wobec Rosji, ale rosnąca siła rosyjskiej armii, której NATO nie jest w stanie pokonać i powstrzymać, nawet przez wymuszone na UE sankcje.

Raport określa pięć rosyjskich „zagrożeń” dla NATO, są to: modernizacja armii i koncentracja jej sił, „szczególnie w Zachodnio-Północnym Okręgu Wojskowym”, wdrażanie innowacyjności w wojsku, czego przykładem jest system obronny „anty-dostęp / obszar możliwości odmowy” (A2/AD) oraz „strategia nuklearna, ciągłe ćwiczenia i niepewności wokół intencji Kremla”.

Po drugie, raport wskazuje, że działania na obszarze Polski są związane z ofensywnym działaniem USA pod przykryciem NATO wobec Rosji i nie mają właściwie nic wspólnego z obroną państw sojuszniczych.

Tarcza antyrakietowa w Polsce, to system skoncentrowany na monitorowaniu działań obronnych Rosji, służący równocześnie do ewentualnej agresji, wobec obiektów wojskowych w Obwodzie Kaliningradzkim i koło Petersburga.

Jak podają autorzy raportu, wskazane obszary Zachodnio-Północnego Okręgu Wojskowego, przy obecnym stanie zdolności obronnych Rosji, są nie do pokonania.

Tłumaczy to działalność NATO w regionie nadbałtyckim i naciski wobec Szwecji, i Finlandii. Polska i inne państwa regionu, z tych samych powodów znajdują się pod presją NATO, które w ten sposób realizuje politykę zagraniczną USA.


ROSYJSKIE „BĄBELKI” NAD BAŁTYKIEM

Rosyjskie bubbles/ble - systemy obrony A2/AD, wg NATO
Graniczący z Polską Obwód Kaliningradzki stanowi zagrożenie dla utrzymania przewagi sił NATO na akwenach Bałtyku, bowiem jak twierdzi gen. Philip Breedlove (USA)[2] Rosja „wdrożyła śmiertelny i daleko-wahadłowy system obrony przeciwlotniczej” w Kaliningradzie i Petersburgu.

Problemem NATO są tzw. „bąbelki”(bubbles) - system obrony A2/AD (anti-access / area denial), który w postaci warstwowej „bańki”/„bąbla” chroni określony obszar przed atakami z morza, powietrza i lądu oraz przed atakami w cyberprzestrzeni, przestrzeni elektromagnetycznej i w Kosmosie. 
Chodzi, m.in.: o zaawansowane systemy obrony powietrznej S-300/S-400, wdrażane w Obwodzie Kaliningradzkim i w pobliżu Petersburga oraz ich integrację z systemami obrony powietrznej na Białorusi, również o Flotę Bałtycką, która w pełni kontroluje obszary morskie w tym rejonie.

Rosyjski "bąbel"w Syrii
Zasady działania  "bąbla" - systemu A2/AD w Syrii
Podobne zagrożenia ze strony Rosji dla swoich agresywnych działań, NATO widzi na Morzu Czarnym i na obszarach Lewantu.

Wg raportu, „wprawdzie „Moskwa dostrzega, że nie może dopasować się w ogólnych warunkach do potencjału wojskowego NATO”, ma jednak „możliwości stworzenia wzdłuż wschodnio-północnej granicy NATO - regionalnej wojskowej równowagi, sprzyjającej Rosji”, która „w połączeniu z czynnikiem szybkości i zaskoczenia”, może pozwolić, że osiągniecie przez nią równowagi wojskowej w tym regionie stanie się „faktem dokonanym”.

Trudne do pokonania rosyjskie „bąbelki”, stały się, więc, największym zagrożeniem dla NATO. Stanowią skuteczną barierę, nie tylko przed ewentualnymi atakami, ale nawet dla penetracji wywiadowczej. Dlatego wmawia się państwom nadbałtyckim i Polsce, że Rosja stanowi dla nich największe zagrożenie militarne.

Obwód Kaliningradzki leży przy polskiej granicy a z Obwodu Kaliningradzkiego do Białorusi, która jest państwem związkowym z Rosją, jest „zaledwie 65 km, z dwoma drogami i jedną linia kolejową”, jak podkreślają autorzy raportu.

HAKERZY I PARTYZANCI

Nawet, jeśli Polska zwiększy wydatki na wojsko, powoła Gwardię Narodową i Obronę Cywilną, to i tak nie powstrzyma ataku Rosji, twierdzą autorzy raportu. Połączone siły Sojuszu z państw Europy północno-wschodniej „są znacznie słabsze od liczby żołnierzy i siły ognia Zachodnio-Północnego Okręgu Wojskowego”. W tym regionie, wg raportu, brakuje „głębi strategicznej i operacyjnej”, przez co, obrona tych obszarów przez NATO „jest niemożliwa”.

Dlatego Polska musi się przygotować do …. wojny partyzanckiej, „budując sieć schronisk na obszarach zalesionych”.

Zapewne niebawem szef MON, Antoni Macierewicz, zapatrzony w NATO jak sroka w gnat, wyda rozkaz wojskom inżynieryjnym, by budowały przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim, i dalej aż po Białoruś, sieć okopów, leśnych obozowisk, ziemianek itp. „W Polsce jest wojskowa tradycja leśnych wojen partyzanckich, sięgająca 1830r.” dowodzą autorzy raportu, „niedawno, leśne jednostki dawały opór Niemcom i Sowietom od 1939 do 1950r.”, przypominają.

Czy to jest sposób na wzmocnienia: -  zdolności obronnej Polski przed „asymetryczną interwencją z Kaliningradu”, określonej w raporcie, jako pierwsze i najważniejsze zadanie dla Polski, i - reakcji „na ograniczenie pokusy Rosji do ataku z zaskoczenia”?

Raczej wątpię!  

Poza organizowaniem leśnej partyzantki, autorzy raportu zalecają szereg innych działań wyprzedzających.

M.in. rząd powinien podjąć natychmiast działania polityczne i oświadczyć, że w odpowiedzi na rosyjskie „eskalacje” jądrowe – zaatakuje w sposób konwencjonalny rosyjskie cele w Obwodzie Kaliningradzkim. Rząd powinien też, wg zaleceń raportu, zastrzec sobie prawo kontrataków w głąb Rosji i w związku z tym opublikować listę celów. M.in. celem ataku Wojska Polskiego powinien być położony ok. 30 km od granicy – Kaliningrad, oraz ok. 60 km  - strategiczny radar „Pionierskij”. Władze powinny też uprzedzić Rosję, że w razie ataku, niekoniecznie Polski, wyśle swoje oddziały specjalne do Kaliningradu, by zniszczyły „cele wysokiej wartości”, jak baterie rosyjskich Pancyrów, albo „metodą zagłuszania” utrudnią „włączanie innych baterii rakiet”.

Rewelacyjnych pomysłów na odstraszanie Rosji od Polski, raport serwuje sporo.

Jeśli Rosjanie np. umieszczą taki „bąbelek”, jaki mają w Kaliningradzie i Petersburgu - w między Grenlandią, Islandią i Wielka Brytanią, gdzie obecność NATO jest znikoma, to wraz z „wojną hybrydową w masowej informacji i operacjami psychologicznymi Rosja może „obniżyć morale sił zbrojnych i ludności państw bałtyckich oraz w północno-wschodniej Polsce, a także podważyć wolę rządów i społeczeństw u pozostałych członków Sojuszu”.

Więc co ma robić Polska, by „morale” ocalić?

Powinna natychmiast ogłosić, że będzie prowadzić działania ofensywne w cyberprzestrzeni i to „niekoniecznie w odpowiedzi na ataki cybernetyczne”. Celem takiego ataku mogą „ być rosyjskie media państwowej, takie jak RT”.

O ile powyższe działania, to hybrydowa walka propagandowa, to już sugestie, by do celów ataków cybernetycznych (traktowanych, jako atak wyprzedzający), włączono „metro w Moskwie”, czy „sieci zasilania” w Petersburgu – trzeba zaliczyć, jako jawne namawiane do dywersji i sabotażu.

Nie trzeba tłumaczyć, czym może się skończyć atak na systemy elektroniczne metra w Moskwie, które obsługuje dziennie dziesiątki milionów ludzi! Masakra w moskiewskim metrze spowodowana atakiem hakerów?! Jako odstraszanie Rosji?!

To jest przecież czystej krwi terroryzm!

Czym będzie się różnić Polska od Państwa Islamskiego, po takiej politycznej deklaracji? NICZYM.

KONKLUZJE

Istnieje realna możliwość, zważywszy na obecny skład personalny najwyższych władz w Polsce i ich stosunek do Rosji, że zalecenia raportu Rady Atlantyckiej zechcą one wcielać w życie. I nie należy się dziwić, że Rosja poważnie przygotuje się na taką ewentualność.

Amerykanie prowadzą niewypowiedzianą, bezpardonową wojnę z Rosją, raport Atlantic Council, jest jednym z licznych tego dowodów. Przez wpływowy think-tank, Amerykanie chcą wplatać Polskę w szalone ataki na wschodniego sąsiada.

Skutki tych zabiegów mogą być tragiczne.
Opublikowano:
MAI RT- Sputnik Polska (Rosja)
8 sierpnia 2016






[1] Pełen tekst raportu  w jęz. angielskim) , pod linkiem: http://www.atlanticcouncil.org/images/publications/Arming_for_Deterrence_web_0719.pdf


[2] Waszyngton, http://breakingdefense.com/2015/09/russians-in-syria-building-a2ad-bubble-over-region-breedlove/


05 sierpnia 2019

Rozsadzanie Rosji od środka. Cz.2. – Nacjonalizm, jako siła destrukcji



 ANALIZA
SPOŁECZEŃSTWO
ROSJA

Myli się każdy, kto jest przekonany, że w Rosji i u Rosjan nie ma świadomości prób niszczenia jej od środka. Jest nie tylko świadomość, ale i konkretna wiedza o tym - kto, gdzie i kiedy, dlaczego i jakie są mechanizmy takich działań oraz ich cele. Jest. A co za tym idzie Rosja podejmuje stosowne działania profilaktyczne i zapobiegawcze, jak np. ostatnia decyzja Prokuratora Generalnego FR dot. działalności znanej waszyngtońskiej organizacji „Rada Atlantycka” (Atlantic Council) w Rosji, czy zdecydowana reakcja na nielegalne demonstracje w Moskwie w ostatnich dniach.

DESTRUKCYJNA ROLA NACJONALIZMÓW

O tym, jak nacjonalizm potrafi być niebezpieczny dla władzy — wiedzą m.in. Amerykanie, żyjący w państwie wielonarodowym, wiedzą też Europejczycy, którzy w ostatnich latach doświadczali bezpośredniej konfrontacji z nacjonalizmem małych narodów, niszczących państwa europejskie a wraz z nimi Unię Europejską. Wszyscy ci, którzy o tym wiedzą, rozumieją, jak wielki potencjał tkwi w ideach narodowej wyłączności.
Jeszcze nie tak dawno, w latach 90., Amerykanie z powodzeniem sprzedali europejskim elitom ideę „Europy narodów”, zastępującej rzekomo „Europę państw”. Co lansuje nadal m.in. Polska. Unia, która rozpoczęła wdrażanie amerykańskich pomysłów, szybko z nich zrezygnowała, widząc właściwy cel USA, jakim było rozbicie lub ewentualnie osłabienie Unii. Utworzenie strefy euro, (nb. z żądaniem uruchomienia go, jako drugiej światowej waluty rezerwowej) i szybki rozwój gospodarczy, okazały się bezsilne przed wewnętrzną destabilizacją państw europejskich i całej UE wobec ruchów nacjonalistycznych.
Rosjanie uważają za nieprzypadkowe działania USA w walce z Chinami, w których Amerykanie stawiają na ujgurski, tybetański czy tajwański nacjonalizm, a nawet na nacjonalizm Hongkongu. Wszystko, co nie kojarzy się z Pekinem, rości sobie odrębne prawo do własnej państwowości, jest aktywnie wspierane przez Stany Zjednoczone, ponieważ służy do zniszczenia Chin, jako geopolitycznego rywala USA. Jeśli nawet nacjonalizm małych narodów nie jest w stanie zniszczyć Chin, to przynajmniej je osłabia, uważają Stany Zjednoczone, kierując wsparcie dla wewnętrznej opozycji politycznej w Chinach i tworząc tym samym ideologiczną alternatywę dla obecnego systemu władzy w Chinach, określanej, jako reżim komunistyczny.

TRZY NACJONALIZMY PRZECIWKO ROSJI

Wobec Rosji, w celu rozbicia jej od środka, wykorzystywane są trzy rodzaje nacjonalizmów.

Pierwszy –to rusofobiczny nacjonalizm, podsycany przez USA i ich sojuszników w pobliżu Rosji: w byłych republikach bałtyckich. Tutaj zadaniem jest jak najszybsze spowolnienie integracji poradzieckiej i o ile to da się zrobić – uniemożliwienie Rosji wykorzystania skumulowanego efektu przywracania (przynajmniej częściowo) radzieckich łańcuchów technologicznych, oraz zmuszanie Rosji do wydawania środków na tworzenie u siebie duplikatów przemysłów tam istniejących, a także — skierowanie Rosji na konfrontację militarno-polityczną z sąsiadami.

Drugi – to nacjonalizm narodów, które tworzą Federację Rosyjską, w tym też nacjonalizm rosyjski. W tym przypadku lansuje się pogląd, że narody Rosji, jak w swoim czasie ludy ZSRR, „karmią się nawzajem”, ich prawa do rozwoju narodowego są naruszane (jak np. Tatarów na Krymie), że indywidualnie każdy we własnym, swoim państwie będzie miał lepiej
W tej akcji nacisk kładzie się na narodowe elity polityczne i kulturowe, które uzyskają określony zysk z niepodległości w postaci pozbycia się kontroli tzw. „centrum”, a także, w przypadku przedstawicieli świata kultury – w rywalizacji z bardziej cenionymi kolegami w branży. Celem tych zabiegów, jest upadek Rosji wzdłuż granic autonomii, tak jak ZSRR rozpadał się wzdłuż granic republik.

Trzeci – to nacjonalizm wewnątrz-rosyjski. To szczególna płaszczyzna, wyraźnie odznaczająca się w obecnym etapie rozwoju historycznego narodu rosyjskiego. Oznacza to możliwość oddzielenia nowych „narodów” z masy narodu rosyjskiego. Jeśli z narodu rosyjskiego wyodrębni się - Ukraińców, Białorusinów a na Ukrainie stworzy się „rusofobiczny stan części narodu rosyjskiego”, to równie dobrze można tworzyć narody Pomorzan, Sybiraków, Kozaków, Uralowców. W latach 90. podejmowano już w Rosji różne próby w tym kierunku. Jest to zabieg mający na celu uniemożliwienie Rosji odbudowę jedności społecznej i zmiażdżenie etnicznych Rosjan. To także zabieg skierowany przeciwko idei „narodu rosyjskiego”, jako wielonarodowego i wieloetnicznego społeczeństwa Federacji Rosyjskiej i wzbudzanie waśni narodowych.
Wszyscy dorastaliśmy na podwórkach i ulicach określonych miast, miasteczek i wsiach. Każdy z nas ma swoją małą ojczyznę, która się w jakiś tam sposób różni się od innych małych ojczyzn. Obracając tymi różnicami, stosunkowo łatwo przekonać kogoś, że należy do innego narodu i ma prawo do samostanowienia aż do secesji i utworzenia własnego państwa. Te idee są dobrze postrzegane w tzw. „biafrazach” – regionach bogatych w naturalne bogactwa (ropę, złoto, diamenty) lub inne zasoby naturalne, których eksploatacja przynosi wysokie profity. Łatwo wmówić ludziom, że będzie im lepiej, jak przestaną dzielić te profity, uznane za swoje własne, z resztą populacji w państwie.

ROSYJSKI UNIWERSALIZM PAŃSTWOWY

Nikt w Rosji nie ukrywa, że nacjonalizm jest najniebezpieczniejszym wrogiem jakiejkolwiek państwowości. A szczególnie — najgorszym wrogiem wielonarodowej państwowości rosyjskiej
Co więcej, jak konkluduje red. Iszczenko – łatwo współgra z lewicowymi, liberalnymi i prawicowymi ideałami. „Jest ideologicznie wszystkożerny i dąży do uniwersalizmu”, uważa dziennikarz Zwiezdy. Trudno nie przyznać mu racji
Nacjonalizm jest uniwersalistyczną antytezą rosyjskiego uniwersalizmu państwowego. 
Obecne kierownictwo Rosji kontynuuje - bizantyńską i rosyjską tradycję imperialną – w której najwyższą władzę w państwie postrzegano, jako gwaranta międzyklasowego, międzyregionalnego i międzyetnicznego KOMPROMISU. 
Jej obowiązkiem jest zrównoważenie interesów różnych grup społecznych, narodowych i klasowych, a także zapewnienie ich równości wobec prawa.
Co w zamian oferuje nacjonalizm? Oferuje ideę władzy, której interesem jest ochrona interesów określonej grupy społecznej kosztem innych. Na podobnej postawie stoją idee lewicy i liberałów.

Od słynnego wywiadu Władimira Putina dla brytyjskiego wydania Financial Times, w którym rozprawiał się z ideałami liberalizmu na Zachodzie minęło dobre kilka tygodni. Był jednym z nielicznych polityków światowego formatu, który pozwolił sobie na tego typu uwagi, za co zachodnim politykom grozi utrata prestiżu i koniec politycznej kariery. Jego słowa nie przeszły bez echa. Trudno nie zauważyć, że uwagi rosyjskiego prezydenta wiążą się m.in. ze wzrostem prawicowego nacjonalizmu na Zachodzie, wzrostem skrajnych prawicowych nastrojów w społeczeństwach państw zachodnich. A sama idea moralnej wyższości liberalizmu, jeśli nieosłabiona, to przynajmniej zaczyna być powszechnie kwestionowana. Ostatnie badania opinii publicznej Centrum Lawady jednoznacznie potwierdzają, że większość Rosjan przestrzega konserwatywne wartości. Takie same, jakie w swojej polityce lansuje prezydent Władimir Putin.