niedziela, 2 grudnia 2012

Odpowiedzialność polityka za słowo



            20 lat temu, 23 czerwca 1992 r. na łamach „Dziennika Szczecińskiego” ukazała się rozmowa z gen. armii Wojciechem Jaruzelskim, prezydentem RP w latach 1989-1991. Pierwszy wywiad  gen. Jaruzelskiego po ustąpieniu z urzędu prezydenckiego dla polskich mediów .
            Rozpoczyna ona też zbiór moich wywiadów z szeroko rozumianą lewicą, jakie przeprowadziłam dla lokalnych mediów w latach 1991-1999, opublikowanych potem w książce pt.: „Portret z różą”.[1]
            Okazuje się, że przez te ponad dwadzieścia lat - słowa byłego prezydenta Polski są nadal szalenie aktualne.
           Przytaczam obszerniejsze fragmentu tej rozmowy -  ku przestrodze i pamięci. 
           Ku przypomnieniu, że to skłócenie i śrubowanie negatywnych emocji w społeczeństwie przez polityków, media i organizacje przykościelne, że to co się dzieje obecnie na scenie politycznej i wokół niej - doprowadziło przed laty m.in. do konieczności zastosowania stanu wojennego wobec polskiego społeczeństwa dla jego ochrony przed eskalacja i radykalizacją wojny polsko-polskiej, by się po prostu ludzie w Polsce wzajemnie nie pozabijali.

            (…)
             Co wg Pana dziś oznacza – odpowiedzialność za słowo, jaką rolę w życiu polityka powinno  spełniać i jak wygląda relacja między odpowiedzialnością za słowo a patriotyzmem?
            - Słowo w każdej epoce historycznej spełnia ważną rolę. Sięgając do okresu minionego, do czterdziestolecia, można powiedzieć, że oficjalnie dominowała retoryka , która w postaci pewnych symboli, pojęć i ujęć, próbowała uszeregować, ustawić myślenie odbiorcy, czytelnika, słuchacza w pożądanym ówcześnie kierunku.  Stąd też stosowny zasób słów był dość ubogi, często stereotypowy. Powiem może n nieskromnie, ale starałem się odchodzić  od tej tradycji, od maniery i poszukiwać bardziej  barwnych określeń, szerszych ujęć. Mimo wszystko – mieściło się to jednak w ramach dla owego czasu typowych, charakterystycznych.
            Weszliśmy w okres, w którym tych ograniczeń, w tym dyktowanych przez cenzurę , już nie ma. Jest swoboda wypowiadania się, jest wszystko, co niesie demokracja.
            Ale demokracja niesie też pułapki i zagrożenia, zwłaszcza w okresie stawania się .Wciąż jesteśmy w dziecięcym okresie demokracji, uczymy się jej. Dają znać niedostatki w kulturze politycznej. Co za tym idzie – słowo zamiast stać się narzędziem tworzenia, zrozumienia i porozumienia się – staje się, jakże często, narzędziem walki, narzędziem dyskredytacji innego człowieka czy innego systemu myślenia. Wybiliśmy się na pełną suwerenność, ale nie wybiliśmy się jeszcze na tolerancję, na taki język, który zbliża. Nie chce być źle zrozumianym, że oczekuję jakieś sztucznej jedności – bo takiej nie ma nigdzie.
            W każdym społeczeństwie  ludzie są podzieleni na różnego rodzaju orientacje: wyrażają je w akcie wyborczym i w wielu innych formach. Natomiast chodzi mi o to, żeby ponad podziałami znaleźć wspólny mianownik: nadrzędny cel, jakim jest dobro narodu – co dzisiaj przede wszystkim oznacza wspólne przezwyciężanie stojących przed krajem trudności. Przy realizacji tego celu trzeba jednak pamiętać o tym, że nie wszystkie środki on uświęca. Wśród arsenału tych środków dominujące jest słowo, którym się posługujemy, a które zamiast łączyć, często kaleczy.
            To co mówimy o słowie, o jego funkcji, dotyczy także słowa  powszechnie używanego przez ludzi w codziennych stosunkach między nimi. Ojczyzna – polszczyzna  - jak mówił poeta, piękno słowa, jego szlachetność – niestety z tym u nas jest nie najlepiej.
            Jest także słowo, którym posługuje się dziennikarz i słowo, którego używa poeta. Chciałbym jednak podkreślić przede wszystkim odpowiedzialność za słowo - polityka. Wypowiadane bowiem przez niego słowo kształtuje czy określa jakąś rzeczywistość. Ocenia ją, wyznacza, prognozuje. Co za tym idzie – polityk powinien mieć szczególne wyczucie odpowiedzialności za słowo, zwłaszcza kiedy dotyczy ono kraju, jego losu, kiedy dotyczy ocen mających wielkie znaczenie społeczne. Oczywiście, trzeba mówić prawdę. Prawda ukrywana – przekonaliśmy się o tym wcześniej czy później – objawia się i daje znać o sobie w sposób dramatyczny. Trzeba więc mówić prawdę, nawet jeśli jest ona gorzka. Wskazywać na nasze przywary i słabości. Pamiętać wciąż słowa Stefana Żeromskiego: „Aby nasze rany nie zarosły błoną podłości”
            Z drugiej strony musimy dbać, aby wizerunek naszego kraju nie był sztucznie zaciemniany, zbrukany  przez formułowanie takich sądów i takich określeń, które są sprzeczne z pojęciem patriotyzmu, z interesem Polski.
(…)
…i jakie słowa skierowałby Pan pod adresem sterujących naszym krajem (…)?
            - (…) chciałbym tylko powiedzieć, że sprawą, w moim przekonaniu,  pierwszoplanową – jest osiągnięcie przynajmniej minimum porozumienia narodowego.
            Często dziennikarze pytają – co uważam za największy dramat, za największe nieszczęście minionego okresu. Odpowiadam – proces poprzedzający stan wojenny. Myśmy wówczas nie potrafili znaleźć  minimum porozumienia z jednej i drugiej strony, nie dojrzeliśmy do tego porozumienia.(…). 
             Dlatego  na podstawie wiedzy historycznej, jaka posiadam, oraz własnych przeżyć mogę stwierdzić, że skłócenie społeczeństwa i polityków - jest naszym przekleństwem. A skłócenie to nie to samo, co spory, podziały, które są rzeczą naturalna. Mówię o skłóceniu, jako formie bezpardonowej walki, w której odrzucane są na bok zasady, pryncypia. Biorą udział niepohamowane emocje.Takie skłócenie, będące, jak mówiłem – przekleństwem, niejednokrotnie w historii uniemożliwiło nam skupienie wysiłków dla nadrzędnych celów. Wskazywali na to najmądrzejsi ludzie, najświatlejsze umysły, od ks. Piotra Skargi, poprzez Frycza Modrzewskiego, Mochnackiego, Norwida, Prusa, Brzozowskiego, Pruszyńskiego.
            Dlatego też chciałbym dzisiaj przede wszystkim zachęcić do szukania rozwiązań pozwalających zbliżyć wokół nadrzędnych celów różniące się orientacje, partie, ugrupowania.(…) …uważam za rzecz niezwykle ważną i wydarzenia ostatnich tygodni i dni dobitnie to potwierdzają, ze właśnie skłócenia, że różne napięcia i emocje – mnie mają nic wspólnego z tym, co  powinno nam towarzyszyć w łączeniu wysiłków dla dobra kraju. 





[1] Bąbczyńska-Jelonek Z., „Portret z różą”, Wyd. ZAPOL, Szczecin 1991.  Wywiad z gen. Wojciechem Jaruzelskim, pt.: "Odpowiedzialność za słowo" ukazał się w części „Oblicza” -  str. 13-20.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz