niedziela, 14 maja 2017

Najlepsza armia świata. Ponoć….


Armia USA w szczecińskim porcie
Propaganda medialna karmi polskie społeczeństwo zachwytami nad niezawodnością amerykańskiej armii (inne wojska NATO nie cieszą się już tak wielkim zaufaniem rządzących Polską), którą obecne władze polskie widzą, jako jedyny gwarant polskiej suwerenności i bezpieczeństwa, przed wrażymi planami Rosji i Putina. Wg ministrów Waszczykowskiego (MSZ) i Macierewicza (MON), Rosja stanowi największe zagrożenie dla Polski i tylko „żandarm świata” jest w stanie uchronić Polskę przed zakusami Kremla.

Dzięki ich zabiegom, nie tylko odbywają się w naszym kraju wielkie manewry polsko-amerykańskie, jak ubiegłoroczna „Anakonda 2016” u granic z rosyjskim Obwodem Kaliningradzkim, ale też ściągane są do Polski liczne oddziały wojsk USA, które mają stacjonować rotacyjnie, ale na stale. Dla nich też rząd wpadł na kuriozalny pomysł przekopania Mierzei Wiślanej, kosztem całkowitej dewastacji systemu ekologicznego zachodniej części Zalewu Wiślanego, tylko po to, by kutrom patrolowym USA/NATO ułatwić dojście drogą wodną do portu w Elblągu.

Okazuje się jednak, że ta, podobno niezawodna armia zza oceanu, ma ewidentne problemy z poruszaniem się po polskich drogach, nie zna elementarnych przepisów drogowych, gubi na nich swoje uzbrojenie, wpada do rowów, lub taranuje ochronne bariery. Wypadki śmiertelne i kolizje drogowe nie są zjawiskami epizodycznymi.  Lądowanie śmigłowców na chłopskich kartofliskach lub polach buraczanych z powodu braku orientacji w przestworzach lub niemożności latania o zmierzchu lub nocą, też jest zjawiskiem, które powinno prowokować do zastanowienia się nad niezawodnością owej pod niebo wychwalanej w Polsce – armii i jej zdolności do obrony polskich i unijnych granic przez hipotetycznymi atakami ze wschodniej flanki.

Prezentacja z konferencji "Porty Morskie 2017"
Do wyżej wskazanego katalogu niedoskonałości amerykańskich wojskowych można przypisać kilka kolejnych. Tym razem związanych z wykorzystaniem polskich portów morskich. 
Wykazała to m.in. niedawno reaktywowana, cykliczna coroczna konferencja „Porty Morskie”, której pomysłodawcą i organizatorem do 2014 r. był Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, a od 2016r. przygotowuje je Akademia Morska w Szczecinie. Tegoroczna konferencja (11 maja br.) za hasło przewodnie wzięła „Stan i perspektywy wzrostu znaczenia portów morskich w lądowo-morskich łańcuchach logistycznych”.



JAK MOŻNA ZGUBIĆ OSIEM „ROSOMAKÓW”

Przeładunek armii USA w DB Port Szczecin
Niewątpliwie największym zainteresowaniem cieszył się w czasie tej konferencji, opis doświadczeń w obsłudze transportów wojskowych niemieckiego przeładowcy należącego do grupy Deutsche Banh AG (Koleje Niemieckie) - DB Port Szczecin, posiadającego stosowne certyfikaty ISPS i NATO, konieczne do obsługi wojsk Sojuszu Atlantyckiego..

Okazuje się, że przesłanie na zlecenie wojska 8 transporterów opancerzonych „rosomak”, przez cywilną firmę amerykańską z Afganistanu do Polski, może się okazać klasycznym przykładem kłopotów, jakie sprawiają firmy z USA.


„Rosomaki” . Wożono je między portami Europy i Polski, by wreszcie trafiły do Szczecina, ale bez wskazania odbiorcy. Wysłano je z Afganistanu do Pakistanu drogą lądową, stamtąd drogą morską do portu niemieckiego Bremerhaven. Z Bremerhaven morskim transportem komercyjnym przypłynęły do Gdyni. Stamtąd pojechały samochodami do Szczecina i utknęły w porcie. W dokumentach nie wskazano adresata wojskowej przesyłki. Szczecińscy portowcy zmuszeni byli go poszukać na własną rękę. Po ustaleniach portowców w opolskiej jednostce logistycznej polskiego wojska, kto jest odbiorcą pojazdów, trafiły one w końcu do Goleniowa.

PORT NIE DO SFORSOWANIA PRZEZ US ARMY

Armia USA w szczecińskim porcie
Tak samo fatalnie świadczy o wojskowej logistyce „zakotwiczenie” na nabrzeżach portowych na prawie dwa miesiące pojazdów i sprzętu armii USA wraz z obsługą, mających brać udział w polsko-amerykańskich manewrach „Anakonda 16”.  Żandarmeria wojskowa nie dopatrzyła procedur i Amerykanie nie mieli zezwolenia na opuszczenie portu i poruszanie się na obszarach innych województw. Zostali zatrzymani do czasu uzyskania odpowiednich dokumentów. W rezultacie manewry się skończyły nim cokolwiek załatwiono i ta część armii USA, która utkwiła w porcie -  na manewrach nie była.

Prezentacja  z konferencji "Porty Morskie 2017"
Dla „Anakondy 16”, w porcie szczecińskim przeładowano w maju 2016r., w sumie 1575 i pojazdów wojskowych i 134 kontenerów, w tym dostarczonymi przez jednostki morskie pod amerykańską banderą – 921 pojazdów i wszystkie kontenery.

Z czego część (ok. 200 sztuk pojazdów) nie wyjechała na manewry i została w porcie na kilka tygodni, mocno destabilizując pracę przeładowcy. 
Trzeba było dla wojskowych pojazdów i sprzętu wydzielić, stosownie zabezpieczone i monitorowane miejsca postojowe, kosztem powierzchni składowej przeładowcy dla innych ładunków przeładowywanych w porcie. Trzeba było zapewnić kierowcom, obsłudze i wojskowej ochronie jakieś warunki socjalne, wykorzystując do tego zaplecze socjalne przeznaczone dla kierowców samochodów (którzy  przywożą lub wywożą towary z portu) oraz zaplecza socjalne samych portowców. 
Koszty takich operacji liczy się w milionach złotych (łącznie z przeładunkiem).

Do 2012r. przeładunki wojsk NATO obsługiwały odpowiednie wojskowe jednostki logistyczne z USA i Polski, co pozwoliło przeładowcy i wojskowym logistykom wypracować optymalne procedury przeładunku wojska i jego sprzętu.

Po reorganizacji NATO, każdy transport wojskowy z poszczególnych krajów NATO obsługują inne firmy, inni ludzie, często przyjeżdżający do Szczecina po raz pierwszy. Trzeba tych ludzi, za każdym razem uczyć od początku technik i procedur, obowiązujących w porcie przy przeładunkach wojskowych.

Z SOLĄ NA ŚLIMAKI, Z CZEKAMI NA ZAPŁATĘ


Prezentacja z konferencji "Porty Morskie 2017"
Są też inne kłopoty z transportami wojskowymi. Sprzęt wojskowy przebywający za granicą musi być trzykrotnie odkażany, w tym też na terenie portu, podczas wyjazdu. Amerykanie, chroniąc się przed ślimakami, obsypują pojazdy i sprzęt solą. A to wywołuje naturalne perturbacje natury „środowiskowej”.

DB Port Szczecin ma odpowiednią myjnię do mycia i odkażania sprzętu i pojazdów wojskowych, musi jednak w tej materii współdziałać też z instytucjami ochrony środowiska, strażą pożarną i zarządem portu. Użycie soli do walki ze ślimakami a potem mycie z niej sprzętu i pojazdów wymaga specjalnych środków ostrożności związanych z ochroną środowiska. Czasami trudnymi do zrozumienia amerykańskim wojskowym.

Kolejnym problemem z wojskami USA, to procedury zapłaty, uiszczonej najpóźniej w miesiąc po wystawieniu faktury za usługi portowe. U Amerykanów przelanie pieniędzy z konta na konto za przeładunki w czasie „Anakondy 16” okazało się problemem, chciano płacić czekami. Port odmówił takich procedur i preferował rozliczenia przelewami bankowymi. Perturbacje z zapłatą trwały pół roku. 

PLUSY I MINUSY

Prezentacja z konferencji "Porty Morskie 2017"
Specyfika pracy z wojskiem w porcie szczecińskim ma swoje mocne i słabe strony. Jako mocne strony, DB Port Szczecin wskazuje na pracę zawodowych logistyków, doświadczenia wyniesione z portów w innych krajach, dopracowane procedury i trzymanie się ustaleń. Do słabych stron zalicza: rozproszenie odpowiedzialności po stronie wojska, zmiany organizatorów transportów wojskowych, które przechodzą przez port, nieporozumienia na tle nomenklatury (określonych pojęć) związanych z procedurami, brak know-how. Są to dość uciążliwe dla portowców niedociągnięcia ze strony wojsk NATO, które w efekcie destabilizują pracę w porcie, przedłużają procedury załadowania lub wyładowania transportu wojskowego, wprowadzają wiele zamieszania i odbijają się tak na wielkościach przeładunków świadczonych przez przeładowcę, jak i kosztów usług portowych.

DB Port Szczecin posiada zdolność przeładowania rocznie ok. 1 mln ton różnych ładunków i obsłużenia 100 tys. TEU kontenerów. Jego powierzchnia zajmuje ok. 50 ha, posiada 3 km nabrzeży portowych, ponad 55 tys. m2 magazynów i 200 tys. m2 placów składowych.

Z wojskowego punktu widzenia DB Port Szczecin stanowi zaplecze największego w Europie poligonu wojskowego w Drawsku Pomorskim i oraz Korpusu NATO, zlokalizowanego w Szczecinie.

Szczecińscy portowcy chwalą sobie współpracę z wojskami Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii, które przyjeżdżają do Polski, by korzystać z poligonu w Drawsku, są wyrozumiali dla nieporozumień proceduralnych wojskowych z Danii, ale najwięcej kłopotów sprawili im, jak do tej pory, wojskowi z USA.

2 komentarze:

  1. Cudny artykuł. A najważniejsze, że świetnie zdokumentowany.
    Pozdrawiam
    Iwona Poczopko

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję. Moją dewizą w dziennikarstwie jest rzetelność zawodowa i sprawdzone źródła informacji.
    Przy tak kontrowersyjnym temacie, jak polsko-amerykańskie relacje wojskowe, jest koniecznością nieskazitelna wiarygodność i dokumentowanie podawanych informacji.
    Byli na sali konferencyjnej także inni dziennikarze i to od nich zależało wyłącznie, co i jak pokażą opinii publicznej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń