środa, 23 września 2015

Nord Stream-2: gospodarka kontra polityka. Cz. 2


W ramach zorganizowanego po raz pierwszy w Rosji, we Władywostoku - Wschodniego Forum Ekonomicznego (Eastern Economic Forum) podpisano 4 września br. trzy duże i ważne dla Europy porozumienia energetyczne między Gazpromem a jego partnerami europejskimi, w tym: umowę akcjonariuszy nowo powołanej firmy projektowej (New European Pipeline AG), która zajmie się przygotowaniem i budową - trzeciej i czwartej nitki Gazociągu Północnego (Nord Stream). Fakt ten wywołał szalenie emocjonalne reakcje ze strony państw tranzytowych – Ukrainy, Słowacji i Polski.



Berlin patrzy w stronę Moskwy

Ostateczne wycofanie się Rosji z budowy South Stream w grudniu 2014 r. wywołało olbrzymią konsternację w Niemczech.

"Dla Europy, jako całości, byłoby dobrze, żeby projekt ten nie był martwy", stwierdził niemiecki minister gospodarki, Sigmar Gabriel (SPD). Trzeba mieć "tylko nadzieję", że "sytuacja między Rosją, Ukrainą i Unią Europejską" ponownie ustabilizuje się i "rozmowy zostaną wznowione" – mówił rok temu niemiecki polityk[1].

Friedbert Pflüger natomiast, na łamach "Handelsblatt" zaproponował rozwiązanie alternatywne, pisząc wprost o konieczności rozbudowy „Nord Stream’u, gazociągu biegnącego z Rosji przez Morze Bałtyckie bezpośrednio do Niemiec”. „Do dwóch rurociągów Nord Stream” – dowodził, - powinno się po prostu „dodać trzeci”.  Przy czym zaznacza, że studium wykonalności rozbudowy gazociągu sugeruje, że nawet „ dwie dodatkowe rury” mogą być zbudowane w celu zaspokojenia prognozowanemu wzrostu europejskiego popytu na gaz[2]. To powinno, jego zdaniem, wzmocnić kontrolę Berlina nad gazem ziemnym. Nie przewidział tylko, że za 9 miesięcy jego pomysły zostaną zrealizowane.



Rosyjsko-niemieckie projekty flagowe

Wzajemne powiązania firm i koncernów energetycznych Rosji i Niemiec są dosyć głębokie i silne. Świadczy o tym m.in. sytuacja spółki Spółka BASF/ Wintershall.

Ubiegłoroczna, grudniowa decyzja Rosji o zaprzestaniu budowy gazociągu South Stream była także przyczyną wstrzymania wymiany (swap) aktywów między BASF/Wintershall'em i Gazpromem, chociaż wszystko zostało uzgodnione jeszcze w grudniu 2013r. \
Swap aktywów miało być zakończone do grudnia 2014 r., wszystkie wymagane przez Berlin i Brukselę zezwolenia zostały wydane. Wydanie ich po wydarzeniach na Ukrainie, byłoby politycznie trudne, lub wręcz nie do uzyskania.

Równocześnie rosyjski Gazprom ogłosił zmianę swojej strategii, na związaną z tworzeniem całego łańcucha dostaw gazu - od źródeł (wydobycie), poprzez transport (gazociągi) do konsumenta (magazyny), zwiększając tym samym wpływy i dochody. Strategia ta była oparta m.in. na wymianie aktywów swap z BASF/Wintershall.

Transakcja jednak nie doszła do skutku z powodu eskalacji konfliktu Rosji z Zachodem.

Dla BASF/Wintershall był to poważny cios. Oznaczał koniec strategicznych wysiłków niemieckiej spółki zmierzających do uzyskania bezpośredniego dostępu do rosyjskich złóż gazu. Spółka razem z Gazpromem wydobywała gaz w tzw. bloku I, formacji Achimow, w złożu gazowym – Uriegoj, a od 2008 r. stała się udziałowcem bloku IV i V, mając w nim tym samym 25, 1% udziałów. 
Złoże Uriegoj, jest jednym z największych na świecie, ale będących już na wyczerpaniu. Niewykorzystane zasoby gazu znajdują się przede wszystkim w niemal niedostępnej formacji Achimow. W 2013 r. BASF/Wintershall razem z Gazpromem wydobyła ok. 2, 4 mld m3 gazu z bloku I. Firma niemiecka ma nadzieję, że będzie mogła niebawem rocznie wydobywać, co najmniej 8 mld m3 gazu z bloków IV i V. Roczne zapotrzebowanie gazu w RFN wynosi ostatnio w granicach ok. 80 mld m3.

Ponad to, Wintershall ma 35 % udziałów w złożu Jużnorusskoje na Syberii, 50 % w projekcie Siberian Achimgaz, a także o 50 % w Wolgodeminoil, spółce, ulokowanej pobliżu Wołgogradu, oraz 15, 5 % udziałów North Stream AG.

Mimo wszystkich trudności, spółce zależnej BASF - Wintershall Holding GmbH, udało się w końcu zintensyfikować współpracę z rosyjskim Gazpromem i otrzyma bezpośredni dostęp do dużych syberyjskich złóż gazu.

Obie firmy 4 września br. podczas Wschodniego Forum Ekonomicznego we Władywostoku, ogłosiły, że finalizują transakcję swap aktywów w tym roku, co pozwoli Wintershall, uczestniczyć w eksploatacji dwóch bloków w formacji Achimow w złożu Uriengoj.

Gazprom poprzez spółkę joint venturę utworzoną przez niemiecką spółkę, Wintershall Holding GmbH i rosyjską spółkę Wingas, należącą do Gazpromu – przejmuje cały handel i magazynowanie gazu. W tym także kontrolę nad największym magazynem gazu ziemnego w Europie Północne,j zlokalizowanym w Rehden (Niemcy), będzie działać także w innych krajach Europy[3].

Gaz Syberii dla Austrii

Poza niemiecką spółką BASF/Wintershall, drugą unijną firmą energetyczną, która uzyskała możliwość wydobywania gazu z formacji Achimow została austriacka spółka OMV. 
Podczas Wschodniego Forum Gospodarczego - Gazprom i OMV ogłosiły, że Austriacy wykupili 24, 98% udziałów w blokach IV i V formacji Achimow. Gazprom utrzymuje nieznaczną większość udziałów, a Windtershall mniejszość blokującą.

Co ciekawe, OMV był w 2002 r. jednym z inicjatorów projektu gazociągu Nabucco, uważanego powszechnie, jako „antyrosyjskie przedsięwzięcie podjęte pod wpływem transatlantyckim” i który miał dostarczać gaz z Morza Kaspijskiego do UE z pominięciem Rosji. Projekt ten w międzyczasie upadł.

Z dniem 1 lipca br. szefowanie austriackim przedsiębiorstwem objął Rainer Seele, który przez lata był na kierowniczych stanowiskach w Windtershall, a ostatnio, jako przewodniczący zarządu, był odpowiedzialny za działalność spółki z Rosją. W Gazpromie mówią o nim, „że jest to najlepszy człowiek, jakiego mamy w Europie”[4]. Działając, jako prezes zagranicznej, Niemiecko-Rosyjskiej Izby Handlowej, uważany jest za siłę napędową transakcji OMV – Gazprom.



Nord Stream 2

Niemiecko-austriackie wejście w wydobycie syberyjskiego gazu z formacji Achimow jest niewątpliwie powiązane z rozbudową gazociągu Nord Stream. Oddanie dwóch kolejnych nitek gazociągu zbilansuje potrzeby gazowe Niemiec. Wprowadzenie sił antyrosyjskich do władzy w Kijowie zmusza Rosję do rezygnacji z tranzytu gazu przez Ukrainę i do szukania alternatywnych potoków ładunkowych, gwarantujących bezpieczeństwo i  niezawodność dostaw błękitnego paliwa do Europy.

Rząd niemiecki dawał i daje nadal wyraźnie do zrozumienia, że jest porozumienie w sprawie intensyfikacji współpracy niemiecko-rosyjskiej w sektorze gazowym. Składnik aktywów swap BASF/Wintershall został zatwierdzony przez federalnego ministra gospodarki w 2013 r. Federalny rząd uważa obecnie, że „nie ma potrzeby ponownej (jego) weryfikacji”[5]. Niemiecki Komitet Europejskich Stosunków Gospodarczych (OA), zwracając uwagę na swap aktywów spółek rosyjskiej i niemieckiej, projekt „Nord Stream-2” i inne niemiecko-rosyjskie projekty flagowe, stwierdza, że wskazują one na to, że „niemiecka gospodarka dąży do dalszego rozwoju stosunków gospodarczych z Rosją, nawet w trudnych warunkach”[6]. Komitet ma nadzieję, że „wspólne projekty biznesowe” mogą „promować zbliżenie polityczne” i że „polityka może stworzyć lepsze parametry współpracy”.



KOMENTARZ

W Polsce czy na Ukrainie, dostawy gazu z Rosji do Europy traktowane są politycznie a nie ekonomicznie -  w kategoriach gospodarczych i potrzeb energetycznych UE. 
W rozbudowie gazociągu Nord Stream, politycy i media w/w państw  widzą zagrożenie polityczne ze strony Rosji.

Wojciech Jakóbik, red.naczelny BiznesAlert.(pl portal Onet.pl) pisze: „Polacy i inne nacje zagrożone działaniami rosyjskiego koncernu powinni kontynuować wysiłki na rzecz promocji dobrowolnych wspólnych zakupów gazu oraz nadzoru Komisji Europejskiej nad umowami gazowymi ex ante. Po aneksji Krymu nie ma powrotu do przeszłości. Firmy, które chcą business as usual w relacjach z Gazpromem, powinny zostać wyprowadzone z tego błędu. Kraje domagające się solidarności Polski w sprawie migrantów, powinny przypomnieć sobie o niej w sprawie Nord Stream 2.”’

Premier Ukrainy zaapelował do Komisji Europejskiej, by zablokowała inwestycję, bo jest ona szkodliwa dla jego kraju i utrzymuje energetyczne uzależnienie Unii od Rosji. Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki RP z pytaniami o Nord Stream-2 zwrócił się do Brukseli, stwierdzając m.in.: że „po tym, jak priorytetowy dla UE w zakresie bezpieczeństwa energetycznego gazociąg Nabucco West został przekreślony przez podmioty gospodarcze, mamy sygnał, że buduje się alternatywne rozwiązania - często kosztem solidarnego i wspólnotowego bezpieczeństwa energetycznego - które osłabiają siłę oddziaływania Europy na Kreml w sprawie Ukrainy, czy Krymu”.

Zarówno Polska jak i Ukraina zawsze argumentują, że Rosja używa i będzie używać gazu jako straszaka, chociaż Rosja nigdy nikomu nie zakręciła kurka z gazem i z zamówionych dostaw wywiązuje się terminowo. Natomiast manipulacje przy kurkach z gazem były na Ukrainie, tak samo jak kradzieże tego paliwa, o co usiłowano oskarżyć Rosję. 
I to właśnie nieodpowiedzialna, niegodna zaufania Ukraina jest głównym powodem szukania przez Niemcy i Rosję alternatywnych dróg dla gazociągów z rosyjskim gazem dla Unii Europejskiej. 
W przeciwieństwie do naszych dwóch największych transgranicznych sąsiadów, zarówno Polska, jak i Ukraina usiłują z blokady rozbudowy  bałtyckiego gazociągu zrobić oręż polityczny w walce z Rosją.

Ku pamięci przytoczę wspomnienia sprzed 15 lat, z 2000r. Waldemara Kuczyńskiego[7], w tym czasie głównego doradcy ekonomicznego premiera Jerzego Buzka: „(…) w maju do Ministerstwa Gospodarki przyszedł list Rema Wiachiriewa, szefa Gazpromu. Pytał, czy Polska zgodzi się, aby mające iść na południe odgałęzienie drugiej nitki gazociągu jamalskiego mogło, omijając Ukrainę, przejść przez Polskę. To rozgałęzienie nazwano łącznikiem systemowym, a potocznie z rosyjska "pieremyczką". Ówczesny wiceminister gospodarki Jan Szlązak odpowiedział życzliwie i stracił posadę, choć mógł sądzić, że wyraża stanowisko ministra Janusza Steinhoffa, który jeszcze w lipcu 2000 roku dopuszczał takie rozwiązanie. W lipcu także prezydentowi Kwaśniewskiemu, podczas spotkania z Putinem w Moskwie, przedstawiono koncepcję budowy wielkiego gazociągu przez Białoruś, omijającego Ukrainę w idącym na południe odchyleniu. Prezydent odpowiedział, że Polska nie poprze rozwiązania, które godziłoby w interesy tego naszego sąsiada. Odpowiedziano mu, że gazociąg powstanie tak czy owak, czyli, co już wtedy się słyszało, ewentualnie nawet przez Bałtyk”. 
Teraz też tak będzie.  
Chociaż Polacy (niektórzy) ponad polską rację stanu i jej potrzeby gospodarcze, a także potrzeby energetyczne UE  - przekładają ukraińskie interesy.



Artykuł  (w obu częściach)
 opiera się m.in. na analizach i opiniach 
zawartych w raportach:
www.german-foreign-policy.com
oraz innych materiałach analitycznych 
ekspertów niemieckich



 
 ________________________________
[1] South Stream: Gabriel hofft trotz russischen Vetos auf die Mega-Pipeline”, patrz: www.spiegel.de  z 12.09.2014.

[2] Friedbert Pflüger: „Das war kein Paukenschlag”, Handelsblatt, patrz www.handelsblatt.com  z 05.12.2014.

[3] Wingas  poza RFN, działa także w Belgii, Danii, Francji, Wielkiej Brytanii. Austrii, Holandii i w Czechach.

[4] Matthias Auer, Eduard Steiner: „Die neue Seele der OMV”, patrz:  www.diepresse.com  z 27.06.2015.

[5] Jürgen Flauger: „BASF-Tochter und Gazprom besiegeln "Deal mit Signalwirkung", patrz:  www.wiwo.de z 06.09.2015.

[6] "Gemeinsame Leuchtturmprojekte", patrz:  www.ost-ausschuss.de  04.09.2015.


[7] Waldemar Kuczyński: „Jak zbudowaliśmy Nord Stream”, Gazeta Wyborcza , z 10.04.2013., patrz: http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,13708424,Jak_zbudowalismy_Nord_Stream.html#ixzz3mVZTNDw8


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz