środa, 23 lipca 2014

Samozagłada Ukrainy



Sytuacja u wschodniego sąsiada Polski zmienia się jak w kalejdoskopie, ale ma jeden niezmienny wektor – Ukraina, przy aktywnej pomocy Zachodu - zmierza ku samounicestwieniu. Dramat malezyjskiego samolotu tylko podkreślił jednoznacznie kierunek, którym podąża Kijów.


Śmierć prawie 300 pasażerów samolotu, który runął pod Donieckiem wywołała na Zachodzie lawinę politycznej histerii, graniczącej z obłędem. Nim dopalił się ostatni element samolotu, zwęgliło ostatnie ciało, Zachód przyjął bezkrytycznie oświadczenie Ukrainy, iż samolot strącili partyzanci ruchu oporu (nb. podani z imienia i nazwiska) systemem rakietowym BUK dostarczonym opozycji przez Rosję.

Sankcje - ostre, radykalne! Wykluczyć! Izolować! Zakazać – krzyknięto pod adresem Rosji. Rozpędziła się lawina spotkań, konsultacji i telefonicznych rozmów na najwyższym szczeblu. Media oszalały w manifestowaniu nienawiści do prezydenta Putina. Oświadczenia premiera i prezydenta Ukrainy składane publicznie zaczęły przypominać makabryczną groteskę.

W czasie politycznego i medialnego jazgotu powstańcy odszukali czarne skrzynki boeinga, umieścili w chłodniach ciała pasażerów, pozbierali ich bagaże i dokumenty. Rosja doprowadziła do skierowania śledztwa na międzynarodowy poziom, została wydana przyjęta jednogłośnie rezolucja ONZ. Partyzanci odmówili współpracy z rządem Ukrainy i przekazali skrzynki bezpośrednio przedstawicielom Malezji a ciała Holendrom. Na miejsce tragedii dotarli też pierwsi zagraniczni eksperci. Wbrew publicznym oświadczeniem władz Kijowa i polityków Zachodu, eksperci i towarzyszący im obserwatorzy OBWE nie stwierdzili utrudnień ze strony partyzantów. Skrzynki z rejestratorami tragicznego lotu były w dobrym stanie, ciała przechowywane stosownie do sytuacji.

Rosyjskie ministerstwo obrony udostępniło publicznie dokumenty wojskowe i zdjęcia satelitarne związane z tragedią, które obalały tezę zestrzelenia samolotu pasażerskiego z wyrzutni systemu BUK przez partyzantów, wskazywały natomiast, że lokalizacja systemu BUK armii ukraińskiej pozwala postawić tezę, że zestrzelenia dokonały siły rządowe. Pojawiły się też dowody zmiany trasy lotu samolotu, jakiej dokonali polscy i ukraińscy kontrolerzy lotu, kierując go w rejon walk rządu z powstańcami.

Reakcja Ukrainy był natychmiastowa. Prokuratura ukraińska po ujawnieniu dokumentacji rosyjskiego MON wszczęła śledztwo przeciwko szefowi resortu gen. Siergiejowi Szojgu. Mimo prezydenckich zapowiedzi wstrzymania walk w rejonie tragedii lotniczej, rozpoczęto bombardowania, w tym też okolic dworca i lotniska w Doniecku. Międzynarodowi eksperci musieli wstrzymać swoje prace w obawie o życie.

Władze Ukrainy zażądały od Zachodu sprzętu wojskowego. Prezydent Poroszenko ogłosił częściową mobilizację, którą poparł ukraiński parlament nieznaczną większością głosów przy awanturach i bijatykach, wywołanych stwierdzeniem posła opozycji, że rząd chce mordować własny naród. Z partyzantami ze wschodniej Ukrainy – o jakimkolwiek rozejmie rozmawiać nie chce.
Parlament Ukrainy zwrócił się też do wspólnoty międzynarodowej z prośbą o uznanie jednostronnie ogłoszonych: Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej za …. organizacje terrorystyczne z powodu zestrzelenia samolotu. Innymi słowy, parlament Ukrainy uznał, że dwa regiony Ukrainy są obcym ciałem w państwie.

Ukraińska wojna domowa toczy się w rejonach przemysłowych, dających wysoki PKB Ukrainie, ale uzależnionych w ponad 90% od kooperacji z Rosją. Armia ukraińska niszcząc infrastrukturę transportową i przemysłową totalnie degradują je gospodarczo. Atakując szkoły, szpitale, wodociągi i inne miejskie instalacje władze Kijowa niszczą całe zaplecze socjalne miejscowej ludności. Ona zaś, bojąc się armii i Gwardii Narodowej obsadzonej bojówkami Prawego Sektora, które, wg jej relacji, dokonują rzezi i gwałtów, emigruje do Rosji. Ukraina odmawia im bowiem, jak miało to miejsce m.in. w Odessie  prawa do skorzystania z obozów dla uchodźców we własnym kraju. Regiony tracą nie tylko siłę roboczą, ale też wysokiej klasy specjalistów. Oligarchowie, tacy jak Ihor Kołomojski, od marca gubernator Dniepropietrowska, ogołocili konta lokalnych przedsiębiorców. Stan gospodarki Ukrainy jest katastrofalny. Premier Ukrainy przystąpił do natychmiastowej wyprzedaży majątku narodowego.

Polska wobec wydarzeń z ostatnich dni na Ukrainie zajmuje kuriozalne stanowisko. Prezydent Bronisław Komorowski, uznał publicznie, że rząd Ukrainy może prowadzić wojnę domową „w obronie własnych granic”. Mówiąc kolokwialnie - dla wyższych politycznych celów rząd kijowski może zabijać swoich obywateli i demolować kraj. Takie słowa w ustach żarliwego katolika, który publicznie manifestuje wyznanie – jest, co najmniej niestosowne. Zwłaszcza, że Polska ma doskonale wzorce do rozwiązywania pokojowo poważnych sporów społecznych - jak obrady Okrągłego Stołu.

Prezydent RP jest marionetką w rękach USA, co widać gołym okiem. Przed spotkaniem z prezydentami 9 krajów państw postsocjalistycznych (22 lipca w Warszawie), członków UE i NATO, prezydent Obama zadzwonił do prezydenta Komorowskiego. Trudno zaprzeczyć, by ta amerykańsko-polska rozmowa nie miała wpływu na temat dyskusji z prezydentami dawnych „demoludów”. Polska chce, by NATO wzmocniła u nich swoją obecność, USA natomiast chce, by zwiększono budżet NATO. Co z tego wyniknie okaże się na wrześniowym szczycie Sojuszu. Na razie Polska i USA „urabiają” postsocjalistyczną Dziewiątkę, wykorzystując ich irracjonalne lęki wobec Rosji.

Szef polskiego MSZ prowadzi natomiast unijną batalię o nałożenie ostrych sankcji na Rosję za…. zestrzelenie malezyjskiego samolotu pasażerskiego. Mimo, że eksperci wojskowi i wywiadu USA, w publicznych wypowiedziach wcale nie są pewni, czy samolot zestrzelili ukraińscy partyzanci i nie wskazują Rosji, jako winnej tego zdarzenia. Uważają natomiast, że było to prawdopodobnie przypadkowe zestrzelenie.

A Ukraina? Stacza się ku samozagładzie.

12 komentarzy:

  1. Można i tak bronić Rosji !.
    Można nie umieć poskładać sobie faktów.
    Można na trochę wyłączyć myślenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Piotrze, czy może Pan wskazać choć jeden nieprawdziwy fakt, przytoczony przeze mnie? Wątpię.
    Czy mój tekst nie opiera się na logicznym myśleniu? Jest jak najbardziej logicznym, oparty na wiarygodnych przesłankach. Skonstruowany na żelaznych zasadach logicznego myślenia. Nb. logika jest nauką, której arkana poznałam na studiach i które z powodzeniem stosuje do dzisiaj.
    Czy prezentowany wyżej artykuł Roberta Parry'ego nie jest kontynuacją mojego logicznego toku myślenia? Jest.
    Przykro mi, ale panie Piotrze - nawet na mikron sekundy myślenia nie wyłączyłam.
    Rosji nie muszę bronić, sama się obroni, a prawda o tragicznych i okrutnych zarazem wydarzeniach na Ukrainie, prędzej czy później ujrzy światło dzienne.
    Racjonalnie i logicznie myślący ludzie już ją znają, tam gdzie emocje dotrze ona później. taka jest kolej rzeczy....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm...
      "W czasie politycznego i medialnego jazgotu powstańcy odszukali czarne skrzynki boeinga, umieścili w chłodniach ciała pasażerów, pozbierali ich bagaże i dokumenty. Rosja doprowadziła do skierowania śledztwa na międzynarodowy poziom, została wydana przyjęta jednogłośnie rezolucja ONZ. Partyzanci odmówili współpracy z rządem Ukrainy i przekazali skrzynki bezpośrednio przedstawicielom Malezji a ciała Holendrom. Na miejsce tragedii dotarli też pierwsi zagraniczni eksperci. Wbrew publicznym oświadczeniem władz Kijowa i polityków Zachodu, eksperci i towarzyszący im obserwatorzy OBWE nie stwierdzili utrudnień ze strony partyzantów. Skrzynki z rejestratorami tragicznego lotu były w dobrym stanie, ciała przechowywane stosownie do sytuacji."
      Kłopot w tym, że nawet "najprawdziwsza prawda", to zwykle nie cała prawda. Wiemy bowiem, że już od pierwszych godzin po katastrofie, to rząd Ukrainy, wnioskował (prosił, nawoływał) o międzynarodowe śledztwo. "Separatyści" zaś zamierzali powierzyć to MAK.
      Niestety nawet najbardziej logiczne myślenie, oparte tylko na części prawdy, bywa błędem dotknięte, a często summa summarum błędne.
      Ma Pani wiedzę autorko, ile tajnych negocjacji i rozmów musiało się odbyć, by wreszcie po dwóch dniach zajęto się ciałami? Ile i kogo to kosztowało? Kto dostarczył ten pociąg? Czy na pewno zna Pani całą prawdę?
      Pomyślności.
      Pomyślności.

      Usuń
  3. IKKA, cokolwiek oświadcza strona rządowa Ukrainy, można między bajki włożyć - polecam art. Roberta Parry, amerykańskiego, uznanego w świecie dziennikarza śledczego. Jedno jest pewne, ruch oporu wschodnio-ukraiński nie miał zamiaru oddawać czarnych skrzynek - przedstawicielom Kijowa. Kiedy Rosja doprowadziła do umiędzynarodowienia śledztwa (rezolucja ONZ, szereg rozmów Putina z szefami państw UE) partyzanci oddali skrzynki przedstawicielom Malezji.Rząd Kijowa na dramat pod Donieckiem zareagował przynajmniej z 24 godzinnym opóźnieniem. Ludzie z ciałami pasażerów porozrzucanymi po obejściach dwóch wiosek, a nawet w domach - pozostali sami. mogli je przykryć tylko prześcieradłami. Służby ds. nadzwyczajnych z Doniecka, mające do tej pory do czynienia z lokalnym pożarem czy wypadkiem samochodowym nie były przygotowane do zajęcia się taką tragedią. A Kijów zwlekał. taka jest prawda. Dla odnalezienia 300 ciał potrzeba worki na ciała, ludzi do przeszukiwania pól i obejść, miejsc składowania, czyli dostawić do najbliższej stacji wagonów chłodniczych. Tamtejsi ludzie robili to, co mogli zrobić i najlepiej jak potrafili.
    Owszem, znam znacznie więcej faktów, niż podają polskie media.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Zofjo, podziękowania dla Pani za mądre artykuły mimo oceanu kłamstwa w media. Dziękujemy mocno w imieniu polonusów ! Nam tu bliżej do obserwowania jak jest naprawdę. Stwierdzamy, że Pani ma świętą rację

      Usuń
    2. Odpowiem tak, To co oświadczają strony rządowe (takie czy inne), z wielu powodów, musi być wcześniej, nie przez jedno, ale przez wiele sitek przecedzone. Daleka jednak była bym od tak diametralnych ocen, że ", cokolwiek oświadcza strona rządowa Ukrainy, można między bajki włożyć".
      Staram się, w miarę moich możliwości, szukać obiektywnej prawdy. W tym celu, z wielką uwagą, oraz uznaniem, również n.p. ten blog czytuję. Pani zaś, przepraszam, ale takie odniosłam wrażenie, skupia się na przyjmowaniu do wiadomości, tylko określonego zestawu informacji.
      Pomyślności.

      Usuń
  4. Powstańcy zajęli się uprzątaniem ciał z katastrofy i robili co było w ich mocy. Tymczasem Kijów od razu wskazał winnych, grzmiał i potępiał "rzekomych winowajców" a nic nie robił istotnego. Cała zasługa jest po stronie dzielnych ludzi ze wschodu i merytorycznej Rosji w porządkowaniu terenu jak i wyjaśnianiu przyczyn katastrofy.
    To jedyna nadzieja na rzetelne śledztwo. I jak najdalej od oprawców z Kijowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Zofio, pomijajac wszystko inne... Czy ktokolwiek, kiedykolwiek doceni tych, ktorzy przeczesywali ten teren i te ciala znalezli?
    Przepraszam, mam klopot y ustawieniem czczionki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to pytanie pani IKKA, nie potrafię odpowiedzieć! Większość tych ciał nie trzeba było szukać, .....spadały bez mała ludziom na głowy prosto z nieba! Na podwórka, drogi, do sadu, nawet przez okna do domu! W ten sposób ludność dwóch wiosek doznawała szoku i przerażenia, gdy pracując w gospodarstwie usłyszeli,że nagle coś huknęło obok na ziemię a było to spadające ciało z nieba....Opisy katastrofy przez podawane przez wieśniaków są makabryczne.Ludzie bali się wejść do chałup, do obory, bo w pokoju lub na dachu leżało czyjeś ciało, czekali na jakiekolwiek służby, które by wiedziały, co mają robić.Te które mogli przykryli kocami lub prześcieradłami....

      Usuń
    2. Pani Zofio, przepraszam , za poufalosc... moj maz onegdaj zbieral szczatki w Lesie Kabackim. Nadal wylacza TV, gdy mowa o jakiejkolwiek katstroe
      Dlaczego teraz, nie portrafimy pogodzc tego co ukraaińskie, z tym co rosyjskie, oraz z tym co polskie...
      https://www.youtube.com/watch?v=XrlJmq75DSw
      Pomuslmosci.

      Usuń
  6. Pani IKKA - chętnie bym traktowała poważnie oficjalne serwisy informacyjne z Ukrainy, gdybym przy weryfikacji nie musiała ich wyrzucać do kosza .Ale tak się jakoś składa, że tylko sporadycznie nie mijają się z prawdą.
    Nie kryję się z faktem, że oceniam obecne władze Kijowa bardzo negatywnie, i mam ku temu powody. Wszelkie wynegocjowane rozejmy były zrywane prawie natychmiast, a powody ich zerwania jakie serwowano - nie mające pokrycia. Strona rządowa nie ma zamiaru przerwać masakry ludności na wschodzie kraju i z tym się nie kryje.
    Tak jak eksperci nawet z USA czy Niemiec nie kryją,że awantura na Ukrainie jest z inspiracji USA i przez nią prowadzona. Staram się te ekspertyzy czy opinie tutaj przedstawiać. Tak samo jak relacje ludzi ze wschodniej Ukrainy, ich opinie, ich doznania. Ponieważ wszystkie media w Polsce są wybitnie pro kijowskie, ja postanowiłam pokazywać wydarzenia u sąsiada z innej perspektywy.
    Natomiast, to co ja przyjmuję do wiadomości - jest, proszę mi wybaczyć ale poza zasięgiem Pani percepcji.
    Tego Pani nie wie, i nie jest w stanie wiedzieć, nie siedzi Pani w moim mózgu!
    Pani wie tylko to, co napiszę. I nic ponad to. Ale między ty, co napisałam a tym co przyjęłam do wiadomości - jest olbrzymia płaszczyzna mojej wiedzy, opartej na nieznanych Pani źródłach.
    Faktem jest natomiast to,że do czytelnika dociera wyłącznie pewien zestaw informacji jaki posiadam, który z obowiązku weryfikuje co najmniej w dwóch niezależnych źródłach.
    Faktem też jest to, że skupiam się na określonej, wyselekcjonowanej tematyce, która mnie osobiście interesuje.
    Nie jestem zwolennikiem ani wcielania Ukrainy do UE, bo to państwo do tego jeszcze po prostu nie dojrzało, ani też nie wywołują u mnie pozytywnych ocen działania obecnej ekipy w Kijowie.
    Mając bardzo krytyczny do nich stosunek, staram się pokazać, że nie tylko ja tak ją oceniam. Co pokazałam np. w artykule Roberta Parry, którego wiedzy i kompetencji nie da się podważyć.
    Mam nadzieje, w racjonalny wyjaśniłam Pani mój stosunek do Pani zarzutów.

    OdpowiedzUsuń